ROZDIZAŁ 5
Nick wystraszył się wrzasku, jaki usłyszał z parteru. To było jak wołanie o pomoc, ale bardzo zniekształcone. Sam krzyk był głuchy i słyszany jak przez ścianę. Lis jednak rozpoznał jedną rzecz… To był ewidentny krzyk płci żeńskiej.
Teraz do poręczy, schodami w dół, uważając na czujnik ruchu przy holu i prosto.
Natychmiast ruszył gdy tylko jeden z tygrysów zniknął za rogiem. W połowie drogi ze schodów zobaczył wychodzącego drugiego.
Zwiewać? Nie zdążę…
Postura już była widoczna w drzwiach. Nick wyskoczył z lewej strony barierki, upadając twarzą na metalowy panel. Odgłos nie był na tyle głośny by ochroniarz go usłyszał, lis jednak przy upadku wybił sobie jednego zęba.
Niech to… Ahh… Będę musiał odwiedzić dentystę.
Krzyk znowu dał się we znaki. Teraz jednak był wyraźniejszy. Nick słysząc go, przestraszył się. Rozpoznałby ten odgłos na kilometr…
-Judy!
Wyjął i rzucił jeden z granatów pod drzwi. Wybuch był na tyle silny, że stojący przy nim ochroniarz padł na ziemię wraz z wejściem. Na środku stała skrępowana króliczka, próbująca uniknąć ukłucia igłą.
-Zostaw ją!
Krzyknął lis, wycelowawszy pistolet w kojota. Ten jedynie uśmiechnął się i zbliżył strzykawkę jeszcze bliżej jego partnerki. Nick nie wytrzymał i wystrzelił prosto w odsłoniętą skroń przeciwnika. Kojot jak cegła, padł na ziemię.
-Nick!
Króliczka ewidentnie wyglądała na szczęśliwą.
-Co ty tu robisz?
-Wywieźli mnie i…
-Stój!
Oboje usłyszeli przenikliwy głos. W drzwiach stał agent Perykles i jednostka antyterrorystyczna. Wszyscy byli wcelowani w Nick'a. Latarki przyczepione do broni, oślepiały go do tego stopnia, że nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.
-Rzuć broń i odsuń się od niej!
-Pery…
-Rzucaj!
Lis odłożył broń i założył ręce za głowę.
-Kłaść go.
Odparł agent, po czym dwóch antyterrorystów podbiegło do niego i skuło go tak, aby nie mógł się ruszyć. Perykles odwiązał Judy, lecz ta wyszarpała się od niego.
-On mnie uratował!
Nikt jednak nie przejął się tymi słowami.
-Nickolasie Bajer, jesteś aresztowany za handel nielegalnym sprzętem, zabójstwo niezidentyfikowanych osób oraz włamanie do domu panny Hopps i ratusza. Do aresztu z nim!
Oddział wyszedł, trzymając lisa za skrępowane łapy. Judy nie mogła uwierzyć w to co widzi.
Dwa dni później
-Czy przyznajesz się do popełnionego przestępstwa?
Spytał sędzia niedźwiedź, wyjmując na biurko swój drewniany młotek.
-Tak.
Lis był ubrany w galowy strój policyjny. Jego mina nie była nigdy smutniejsza. Oczy szkliły mu się, lecz starał się wstrzymać łzy. Na sali siedzieli . komendant Bogo, szef agencji federalnej lampart Teodor, rodzice Nick'a, jego przyjaciele oraz policjanci i strażnicy oskarżonego.
-Czy jakiś świadek chciałby coś dodać?
-Ja chcę!
Odezwała się Judy.
-On zrobił to wszystko dla mnie. Gdyby nie on, umarłabym przez tą truciznę. Mimo, że zrobił wiele nielegalnych rzeczy w tym śledztwie, robił to dla mojego dobra. Poza tym zabici przez niego to pracownicy mafii. Uważam, że strzelał do nich w samoobronie.
-Zgadza się, ci dwaj byli związani z mafią. Jednak co z ratuszem i włamaniem do twojego domu?
Wzrok sędziego i wszystkich obecnych na sali padł na zdenerwowaną całą sytuacją Judy.
-Pozwoliłam mu wejść do mojego mieszkania. Poza tym sądzę, że wszedł do ratusza w ten sposób, gdyż chciał potajemnie wykonać tę misję. Gdyby poprosił o bazę danych, mafia dowiedziałaby się o próbie uwolnienia mnie i pewnie zabiliby mnie wcześniej.
Wszyscy na sali osłupieli. Jedynie sędzia rozważał wszystkie kwestie związane z wypowiedzią królika i powoli przewinął akta na biurku.
-Nickolasie Bajer…
Zaczął, spoglądając na prokuratora.
-Czy to prawda, co powiedziała pani Hopps?
Czemu ona mnie broni? Przecież to co znalazłem w jej szafie świadczyło, że nie ufa mi…
Nagle do środka wszedł policjant oraz dwóch ochroniarzy, którzy podeszli do sędziego i wręczyli mu białą teczkę. Widać było, że on jak i sam prokurator przyglądali jej się z wielkim zaciekawieniem.
-Według nowych ustaleń do domu pani Hopps, przed przybyciem pana Nick'a Bajera, włamało się dwoje zwierząt z pudłami oznaczonymi znakiem lisa. Po dogłębnych ustaleniach okazało się, że w pudłach znajdowały się nielegalne środki przeciw lisom, oraz używane wyłącznie przez policję i szpital kagańce. Ponad to według nowych ustaleń, okazało się, że pan Nickolas Bajer nie miał nic wspólnego z przemytem nielegalnych towarów, w tym opisanego niżej tłumika do pistoletu policyjnego USP.
Sala zabrzmiała cichymi okrzykami szczęścia i poszanowania. Nick odwrócił się na jedną z ławek. Bogo oraz Teodor patrzyli na niego z uśmiechem, jego rodzice płakali ze szczęścia a Judy mrugnęła do niego radośnie, po czym też zapłakała.
-Nickolasie Bajer… We wzgląd na nowe dowody oraz ustalenia zostajesz oczyszczony z zarzucanych ci win. Tym samym wymierzam wyrok… Niewinny!
Sędzia uderzył młotkiem w biurko. Policjant rozkuł Nick'a, który natychmiast podbiegł do Judy, tuląc ją najmocniej jak tylko potrafił. W sali rozbrzmiały brawa oraz wyrazy uznania.
-Wiedziałem, że to nie mogło być twoje…
-Zawsze ci ufałam Nick. I będę ci ufać…
-No, no Bajer. Moje gratulacje. A już cię miałem zwalniać… Masz farta.
Zaśmiał się Bogo, uderzając lisa w plecy.
-Synku…
Podeszła do niego, jego mama, tuląc go i ocierając łzy chusteczką.
-Wiedziałam, że wyrośniesz na dobrego człowieka, a nie na przestępcę.
-Dziękuje wam wszystkim, że byliście za mną.
Nick'a wielce uradowało przybycie tylu jego znajomych. Zauważył podchodzącego do niego Teodora, który nic nie mówiąc, uścisnął jego dłoń i odszedł.
-Nigdy nie mówił za wiele… Kochani, chciałbym z wami porozmawiać, ale mam jeszcze do załatwienia sprawę z Judy.
Uśmiechnął się w stronę partnerki i oboje wyszli na zewnątrz.
-Dałabyś się zaprosić na kolację?
-Po co? Po prostu powiedz mi, że mnie kochasz.
Nick zdębiał.
Skąd ona…
-No dalej. Czekam misiu-pysiu…
-Nie wierzę… Dobra! Kocham cię!
Po czym przyciągnął ją do siebie i pocałował. Całemu zdarzeniu przyglądało się dwoje tygrysów zza ogrodzenia sądu.
-Szefie? Ten lis i królik się pocałowali.
-To dobrze. Usmażę dwie pieczenie na jednym ogniu.
Tygrys schował telefon i wraz z drugim ruszyli w stronę czarnego samochodu. Kierowca wysiadł i otworzył bagażnik. Skrępowany Pan B krzyczał, lecz knebel uniemożliwiał mu wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa. Tygrys zamknął tylnie drzwi i wrócił na swoje miejsce.
Cóż za napięcie! Co będzie dalej?! Czy Pan B przeżyje?! Czy Nick i Judy się pobiorą?! Czy ktoś może mi pomóc, bo nie mogę przestać tak pisać?! Dowiecie się już jutro, wieczorem!
A tak już na poważnie to dziękuję wam za ponad 150 wyświetleń! :D
Łącznie z kopią zamieszczoną na Wattpadzie daje nam to ponad 300 co na 5 dni jest naprawdę ogromnym sukcesem. Jednak muszę was poinformować o wysokim spadku w czytaniu. Z każdej części na kolejną popularność fanfic'a słabnie, co prowadzi mnie do szybszego zakończenia historii. Ale o tym więcej w kolejnym rozdziale. Do zobaczenia w już 6 części ;)
