ROZDZIAŁ 9
-Judy… Czy to nie jest przypadkiem Perykles?
Zapytał lis, spoglądając na pięknie oświetlone molo. Sylwetka agenta była bardzo dobrze widoczna, dzięki latarni pod którą stał. Nick dostrzegł, że wilk przegląda coś w gazecie.
-Faktycznie. Ale co on tu robi?
Wtedy usłyszała dźwięk SMS'a w swojej komórce. Powoli wyjęła telefon z torebki przy swojej sukience, otworzyła zakładkę Wiadomości i sprawdziła pocztę.
-Nick…
Oboje zerknęli na treść otrzymanej wiadomości.
-Dzisiaj o północy w sali teatralnej przy ulicy Małżowej.
Spojrzeli znowu na agenta, który zniknął z ich pola widzenia.
-Chodźmy.
-Dlaczego?!
Oburzył się Nick.
-To jakaś zagadka. A wiesz, że kocham zagadki.
Uśmiechnęła się słodko i ruszyli w stronę wskazanego miejsca spotkania. Budynek był dosyć stary, jednak ciągle używany przez teatr. Drzwi były otwarte, a napisy zachęcające do wejścia, podświetlone neonami. W środku panował półmrok. Jedynie lampy przy scenie paliły się i oświetlały ciemny pokój.
-Co wy tu robicie?
Wyskoczył Perykles oraz agent Wataha z pistoletami, wycelowanymi w nowo przybyłych gości.
-Dostaliśmy SMS'a żeby tu przyjść.
-Tak jak my…
Opuścili broń.
-O co tu chodzi?
-Ośmiu najlepszych agentów zostało tutaj wysłanych z misją wytropienia sekretarza tamtej mafii, którą odkryliście. Ja i Wataha prawie go złapaliśmy, ale nam czmychnął. Przed chwilą dostaliśmy wiadomość, że czeka tutaj i przelicza skradzione pieniądze.
-Do wszystkich agentów wysłano taką wiadomość?
Spytał podejrzliwie lis.
-Wszystkich ośmiu, ale z wami to w sumie dziesięć.
Cała czwórka zauważyła wchodzących do środka agentów Renoma, Kaia, Fernandesa, Julsa, Pelona i Cesara. W kolejności byli to baran, borsuk, byk, pies Dingo, łoś oraz wilk. Wszyscy ubrani w eleganckie garnitury, popatrzyli po sobie wzajemnie.
-Co tu się dzieje?
Spytał Cesar i skierował się ku Peryklesowi. Wszyscy usłyszeli trzask zamykających się drzwi wejściowych, po czym każdy jak na zawołanie wyciągnął broń. Uspokoił ich zgodny dźwięk otrzymanej wiadomości u każdego w telefonie.
-Dziękuję za przybycie. Proszę, napijcie się i porozmawiamy.
Odczytał Nick, spoglądając na zastawę oraz kieliszki z winem na środku sceny.
-Niech będzie to gest mojej dobroci oraz lojalności wobec was.
Dodał Kai.
-Do zobaczenia po udanej kolacji.
Zakończył Perykles, po czym wszyscy podeszli do przygotowanego trunku.
-Zdrowie?
Chwycił za kieliszek Renom, a wraz z nim wszyscy inni. Nick jednak popatrzył pogardliwie na Judy, dając jej do zrozumienia żeby nie brała nawet łyka.
-Dobre winko. Obstawiam rocznik… Tysiąc…
-Oj skończ już.
Przerwał Kai'owi Fernandes.
-Auu…
Chwycił się za brzuch Cesar. Upadł na ziemię, a z jego pyska wyleciała duża ilość piany. Mimo prób odratowania kolegi, łoś umarł.
-Co…
Wymruczała króliczka, chwytając się za łapę Nick'a. Wszyscy byli przerażeni zaistniałą sytuacją.
-Wiedziałem, że to wino to podstęp.
Wtedy na stół spadł urywek kartki z rysunkami czaszek oraz krzyży. Fernandes wziął go do ręki i odczytał środkowy tekst.
-Raz dziesięciu żołnierzyków pyszny obiad zajadało, nagle jeden się zakrztusił… I dziewięciu pozostało.
Każdy w milczeniu popatrzył na swoich kolegów, a drzwi wejściowe nagle się otwarły.
-Musimy się rozproszyć. Jeśli otrzymacie jakąś wiadomość, musicie poinformować resztę.
Odparł Perykles i wyszedł. Za nim reszta, a w sali zostali tylko Nick i Judy, patrzący na martwego kolegę.
-Nick… Co jeśli…
-Nic ci się nie staniu karociu. Nie kiedy ja tu jestem.
Powiedział i oboje wrócili do mieszkania. Lis położył się na swojej części łóżka, obserwując nieco zdenerwowaną Judy. Nie okazywała swoich emocji, jednak Nick wiedział, co leży jej na sercu. Przeglądała się w lustrze i przymierzała nowo zakupione bikini. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Była jak lampa w ciemnym pokoju, jak księżyc bez gwiazd na niebie, jak słońce w pochmurny dzień. Była dla niego czymś, czego już od dawna potrzebował.
-Nick…
Zaczęła, ubierając piżamę.
-Boje się…
Podeszła i przytuliła się do jego piersi.
-Jeśli mamy umrzeć…
Spojrzeli sobie głęboko w oczy.
-Chciałabym…
Przeskanowała go wzrokiem od stóp do głowy. W tym samym momencie Nick pokiwał przecząco głową i wstał, zostawiając króliczkę samą na łóżku.
-Nic ci się nie stanie. Nie musimy tego robić.
Wyjrzał za okno, obserwując rozświetlone miasto przy oceanie. Judy popatrzyła w lustro, oglądając swoje odbicie.
-Nie jestem dość ładna, prawda?
Lis na te słowa, podszedł do niej i jeszcze raz, namiętnie pocałował.
-Jesteś wspaniała, ale nie mogę ci pozwolić myśleć, że umrzesz. Cokolwiek się stało tam w teatrze, nie stanie się z nikim innym. Agenci są wyszkoleni tak dobrze, jak tylko można. Nie dadzą się zaskoczyć.
-A co z nami? Co jeśli podłożą bombę pod budynek? Albo snajpera, który jak tylko…
-Dość.
Zakrył jej usta swoją łapą.
-Mimo, że chcę abyś przestała o tym myśleć, to nasunęłaś mi pomysł.
Wziął laptop i położył się obok towarzyszki na łóżku.
-Początek tego wiersza skądś znam…
Powoli przeszukiwał strony internetowe, aż nie natrafił na stary artykuł.
-Mam! Posłuchaj: „Wielkie odkrycie w domu zamordowanej lwicy. W jej pamiętniku odnaleziono wiersz, napisany przez nią samą".
Zerknął z podejrzeniem na Judy, obserwując jak trzęsie się ze strachu.
-Na czym to ja… Aha. „Odnaleziono tylko trzy podzielone wersy z całego wiersza. Według ustaleń miało być ich dziesięć. Oto odnalezione wersy: …Pszczoła ukuła jednego i tylko w piątkę zostali; …togę i zostało tylko czterech. Ostatni wers to: …bank zwiedzało. Gdy jednego ścisnął niedźwiedź, dwoje tylko pozostało." To wszystko…
-To części… Musimy znaleźć całość, tylko tak ocalimy nas wszystkich.
-Spokojnie… Tylko się upewniałem czy to ten wiersz. A teraz wybacz, ale mam wakacje… Idę spać.
Nick przewrócił się na środek i zamknął oczy.
-Ale…
-Jeszcze jakieś ale i będziesz spała osobno.
Lis nie musiał nic więcej mówić. Judy jak błyskawica wskoczyła pod niego i smacznie zasnęła.
Cóż za niespodziewany zwrot akcji! Czy wiersz dojdzie do końca? Czy wszyscy umrą? Czy może przeżyją? Wszystkiego dowiecie się w krótce! Dzisiaj trochę wcześniej, ponieważ jestem wieczorem umówiony. Niestety nie z dziewczyną :D Chciałbym wam podziękować, bo wraz z kopią na Wattpadzie uzyskaliśmy ponad 1000 wyświetleń! Tańce, Zabawa, Swawola! Jeśli można mi zacytować z pewnego utworu Adama Mickiewicza.
Dostałem pytanie czy jestem polonistą? Odpowiem na nie.
Nie jestem polonistą i nie chciałbym być polonistą. Po prostu mam zamiłowanie do pisania i to moje hobby. Zadawajcie pytania a ja postaram się na nie odpowiadać w następnych rozdziałach.
Do zobaczenia! ;)
