ROZDZIAŁ 10
Nick natychmiast wstał, słysząc dzwonek swojego telefonu. Powoli sięgnął po niego ręką, tak aby nie obudzić Judy.
Perykles?
-Halo?
-Bajer? Sprawa jest. Mamy kolejnego trupa.
Wiadomość zmroziła mu krew w żyłach. Nie mógł do siebie dopuścić wieści, że ktoś jest sprytniejszy od najlepszych agentów Zwierzogrodu.
Nasze szkolenia, treningi… Kto jest na tyle sprytny?
-Jak?
-Ja, Wataha i Fernandes poszliśmy na tą imprezę, bo jeszcze trwała. Pomyśleliśmy, że tam znajdziemy tego sekretarza. W połowie Wataha się upił i gdzieś zniknął, godzinę temu znaleźliśmy jego ciało w skrytce za barem.
Nick zeskoczył z łóżka na równe nogi tak głośno, że nawet jego towarzyszka się obudziła. Popatrzyła na lisa podejrzliwie, jednak jedyne co zobaczyła na jego twarzy to strach i zdziwienie.
-Coś poza tym?
Spytał, chwytając się za głowę.
-Koperta. Ale jest napis, żeby otworzyć gdy będziemy wszyscy w ósemkę.
-Jedziemy tam!
Odłożył telefon i jeszcze raz spojrzał za okno. Promienie słoneczne wpadały już do mieszkania, więc Nick odsunął zasłony i zaczął ubierać się w swój strój.
-Judy, wstawaj! Muszę coś zbadać!
Króliczka przysłuchiwała się całej rozmowie, więc nic nie mówiąc, natychmiast weszła do garderoby.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
-Żadnych śladów zabójstwa. Po prostu coś było w tym alkoholu, który wziął. Widzieliście kto mu go podawał?
Zapytał lis, powstając od ciała.
-W sumie nikt. Kamer brak, świadków brak, zero. A i tu jest ta koperta.
Perykles sięgnął do tylnej kieszeni garnituru i wyjął zwinięty skrawek listu.
-Tych dziewięciu żołnierzyków tak wieczorem balowało, że aż jeden rano zaspał. Ośmiu tylko pozostało…
Przeczytał Nick, uczuwszy, że Judy mocno się do niego przytula.
-Co teraz?
Spytał Renom, zakrywając ciało Watahy czarną chustą.
-Ktoś się z nami bawi w ciuciubabkę… Teraz każdy musi uważać. Najlepiej by było znać cały wiersz, aby unikać takich sytuacji. Przede wszystkim każdy z nas musi być czujny…
-Z nas?
Głos Judy załamał się. Spojrzała na swojego partnera ze łzami w oczach.
-Przykro mi karotka… Nam też grozi niebezpieczeństwo. Najgorsze, że nie wiemy w jakiej kolejności chcą nas wymordować… Ani kto.
-Panowie, pełne skupienie, oczy dookoła głowy i trzymajcie się.
Wszyscy opuścili klub, a karetka zabrała ciało do kostnicy. Policja jeszcze przeszukiwała teren, gdy Judy poczuła wibracje telefonu w spodniach.
-Halo?
-Hopps? Co tam się dzieje?
Usłyszała głos Bogo.
-Mam wiadomości, że ktoś poluje na agentów. Teodor powiedział, że macie wracać.
-Chcielibyśmy, ale wczoraj na lotnisku doszło do awarii i będzie ona naprawiana przez tydzień, a najbliższy pociąg mamy za trzy dni.
-Raportuj mi co tam się dzieje. Muszę zdać relację biuru federalnemu.
-Zrozumiałam…
Wyłączyła komórkę. Nick jeszcze raz przyglądał się pyskowi martwego wilka. Dostrzegł małe miejsce zakrzepu krwi, a jego migdałki były prawie w całości wypalone.
-Cyjanek… Ktoś podał mu najpierw butelkę wódki, a gdy był już pijany, wykradł cyjanek i wsypał do kolejnej. Ktokolwiek to był jest sprytny, nawet zbyt sprytny…
-Może wróćmy do hotelu? Tam czuję się chyba najbezpieczniej.
Odparła Judy. Jej oczy ciągle iskrzyły, jakby miała znowu zacząć płakać.
-Chodźmy.
Po powrocie do domu usiedli na kanapie i włączyli telewizor. Pierwsze co wybrali to kanał informacyjny ze Zwierzogrodu.
-Najnowsze informacje! Policja wszczęła poszukiwania pewnego łasicy. Zgodnie z ustaleniami jest oskarżony o handel nielegalnym towarem oraz przemytem narkotyków.
-Przecież to Dan!
Krzyknęła króliczka, chwytając się za głowę.
-Musimy zadzwonić…
-Nie.
Przerwał jej towarzysz.
-Niech sami się trochę wysilą, szukając go. My mamy wakacje…
-A ty ciągle o tych wakacjach? Pomyśl o dobru miasta!
Judy nie wytrzymała i eksplodowała złością. Nick nie pozostał obojętny.
-Natomiast ty ciągle mówisz o pomocy i polepszaniu świata… Zgadzam się z tym, ale nie dwadzieścia-cztery na siedem! Urlop mi się należał więc z niego korzystam.
-Tobie? A ja to co?
Kłótnia narastała, co pogarszało atmosferę panującą w pokoju.
-Sama mówisz, że chcesz im pomóc. To może tam wracaj!
W tej chwili obojga coś dotknęło. Lis poczuł się bardzo źle, że to powiedział, a oczy króliczki napełniły się łzami. Bez słowa wybiegła na zewnątrz.
Chyba… Przesadziłem… Przeprosić? Ale to nie w moim stylu. Muszę ją teraz chronić, a nie zapatrywać się ślepo w przyszłość.
Wstał i wyjął z szafki swój pistolet z tłumikiem.
Musi jechać do Zwierzogrodu, tam będzie bezpieczna.
Wyszedł i zobaczył partnerkę płaczącą przy zachodniej ścianie budynku.
-Judy…
Króliczka spojrzała na niego z nadzieją, że usłyszy gromkie przeprosiny.
-Musisz jechać do Zwierzogrodu.
Jej serce pękło. Byli na wspólnych wakacjach, a on ją odsyła do domu?
-Świetnie! Pojadę już jutro! Dzwonię do komendanta, że wcześniej zakończę urlop! Nie mam zamiaru z tobą tu przebywać!
Te słowa zabolały go bardziej niż myślał. Nie tylko jego. Ta kłótnia nie było także łatwa dla Judy, która miała na dzieje na pokojowe rozwiązanie konfliktu.
-Dam ci bilety…
-Sama sobie kupię!
Wróciła do pokoju ze łzami oraz wściekłością.
Nie wybaczę sobie tego… Ale jeszcze gorzej by było gdyby umarła…
Jego przemyślenia przerwał dzwonek telefonu.
-Halo?
-Fernandes…
-Idę.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
Na plaży już stała policja oraz pogotowie. Przy ciele natomiast czekał Perykles i Kai.
-Jak umarł?
-Podczas spaceru nadepnął na kolec z trucizną. Śmierć w męczarniach…
Nick popatrzył po twarzach policjantów robiących zdjęcia.
-Nikogo nie było?
Zwrócił się do sierżanta, nadzorującego ekipę techniczną.
-To w pewnym sensie teren zamknięty na plaży. Ten obszar jest otwarty tylko do dziesiątej do piętnastej.
-Kolec musiał być więc wbity zaraz po tym jak zwierzęta stąd poszły…
Coś przychodziło mu do głowy. Wiedział, że zwierzę, które stoi za śmiercią jego kolegi musiało wtopić się z tłum i wychodzić jako ostatnie, aby bez podejrzeń zostawić kolec w piasku.
Ale skąd ten ktoś wiedział, że akurat tędy pójdzie Fernandes…
-Sir! Znaleźliśmy to pod ciałem…
Policjant techniczny przekazał kartkę z zapiskiem przełożonemu.
-Pokaże pan?
Spytał Nick wystawiając łapę.
-Oczywiście.
-Ośmiu dziarskich żołnierzyków plażą się przechadzało, jeden zostać chciał na zawsze... No i właśnie tak się stało…
Twarze wszystkich pobladły. Jedynie Perykles i lis stali niewzruszeni.
-Nick… Gdzie Judy jeśli można spytać?
Odwrócił się Kai.
-Ona wraca do Zwierzogrodu…
-Czyli wy…
-To dla jej dobra, aby nikt jej nie zabił.
Perykles i Kai popatrzyli po sobie.
Zostało siedmiu agentów. Nasz tajny antagonista ma jeszcze parę asów w rękawie, ale czy uda mu się je wydobyć dla już i tak bardzo czujnych agentów? Dowiecie się już niedługo…
A tak z Ogłoszeń Parafialnych: Staram się rozdziały wrzucać codziennie, co i tak jest dość sporym wyczynem, jak na mój napięty grafik. Jednak coraz więcej mam na głowie i informuję, że MOŻE, powtarzam: MOŻE dojść do sytuacji, że jakiś rozdział zostanie wrzucony trochę później, dzień czy dwa bez uprzedzenia. Teraz się z wami żegnam i widzimy się w kolejnym rozdziale.
:)
