ROZDZIAŁ 12
-Czy ty myślisz, że ona się obudzi?
Spytał z zaniepokojeniem Perykles. W jego oczach pojawił się mały blask, którego Nick od dawna nie mógł zobaczyć. Ten przebłysk oznaczał, że jego kolega czegoś się boi.
-Obudzi się… W końcu to tylko na jakiś czas…
Sam nie wierzę w to co mówię… Jeśli on mnie okłamał… Jeśli to nie był środek usypiający tylko…
-Nick… Muszę ci coś powiedzieć. Oboje jesteśmy najtwardsi. Wiem, że to co teraz ci przekażę, wznieci w tobie gniew… Ale…
Jego wypowiedź przerwała nagła pobudka Judy. Niczym piorun stanęła równo i rozejrzała się dookoła.
-O… Śpiąca królewna się obudziła…
Lis pierwszy raz od dłuższego czasu zażartował z niej.
-Gdzie ja jestem?
Zapytała, przyglądając się dokładnie wnętrzu pokoju. Wszędzie były cegły i szmaty. Jedynie sosnowe krzesło oraz jasny stół nadawały temu pomieszczeniu nieco uroku.
-Gideon cię porwał, my cię uratowaliśmy, ty za mnie wyszłaś… Cała historia.
Znowu zdradliwy uśmiech wkradł się na pysk Nick'a.
-O ślubie ci nie uwierzę… Ale czekaj. Jak to mnie porwał? Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
Perykles zerknął za siebie i nakazał policjantowi wprowadzenie lisa do piwnicy. Gideon usiadł obok wilka, tak jak ten mu kazał.
-Gideon… Czemu ty…
-Bo cię kocham Judy!
Wykrzyknął, a wszyscy zaniemówili.
-Kochasz ją? Przez ciebie mogła stać się jej krzywda!
Nick jak szaleniec wyjął paralizator i ponownie wymierzył w lisa, którego w ostatniej chwili ocalił Perykles.
-Uspokój się… On się nam przyda.
Judy patrzyła na towarzysza jak na bohatera. Nikt nigdy nie stanął w jej obronie, prócz niego. Może się pomyliła… Może on chciał ja tylko chronić. Gdy o tym pomyślała, poczuła nieodpartą chęć bycia przy nim. Chciała, żeby objął ją ramionami i trzymał w nich bezpiecznie. Jej marzenia zostały rozbite przez dzwonek telefonu Peryklesa.
-Renom? Co… Spokojnie… Jak to?!
-Kolejna ofiara?
Spytał Nick.
-Juls… Dać ci Renoma?
Podał komórkę lisowi, który spokojnie wysłuchał historii Renoma. Obraz jaki przedstawił baran był makabryczny.
-Dzięki, prześlij mi tą treść SMS'em. Narka.
Zakończył rozmowę i oddał telefon właścicielowi.
-Co się stało?
Zapytała pośpiesznie Judy.
-Juls został zabity. Jego szyja była przecięta długim ostrzem od bagnetu marki Bee.
Komórka ponownie zawibrowała. Perykles otworzył skrzynkę odbiorczą i przeczytał treść SMS'a.
-Sześciu wkrótce znęcił miodek, gdy go z ula podebrali, pszczoła ukłuła jednego. I tylko w piątkę zostali…
-Żartowniś z tego zabójcy…
-Nick!
Krzyknęła króliczka, przytulając się do jego piersi. Wilk spojrzał z zaciekawieniem na kolegę, dając mu do zrozumienia kto będzie następny.
-Skarbie… Kochasz mnie?
Pytanie lisa okazało się jak trafienie w dziesiątkę. Odpowiedzią był całus, który rozluźnił atmosferę pomiędzy zakochanymi.
-Zostaliśmy w piątkę. Kolejnymi ofiarami będą Pelon i Juls. To oczywiste…
-Skąd to wiesz?
Judy dociekała, lecz Nick nie był skłonny do odpowiedzi.
-Gdy zostaniemy w trójkę… Będziemy musieli dostać się do tego magazynu wojskowego w lesie Woodshine.
-Dlaczego?
-Jestem prawie pewny, że to nie ten sekretarz chce się nas pozbyć… Ale ktoś inny…
-Kto?
Krzyknęli zgodnie Judy oraz Perykles.
-Ktoś kto manipulował obrotami pieniędzy mafii… Ktoś kto miał spory majątek aby opłacić płatnych zabójców… Ktoś, kogo ojciec jest generałem brygady armii pierwszej…
Grymas przejął twarze obojga słuchających. Mimo, że nie wiedzieli kto to, opis jaki podał im lis był okropny.
-Zanim ruszymy… Chciałam porozmawiać z Gideonem… Mogę?
Nick posmutniał. Jego oczy zaszkliły się, jakby znowu miał płakać.
-Kochasz go?
-Nie! Ale… Chce się czegoś od niego dowiedzieć.
-Idź.
Króliczka natychmiast weszła na parter i zobaczyła skutego przyjaciela. Podchodząc miała obawy co do rozmowy, jednak musiała z nim wyjaśnić parę kwestii.
-Gideon…
Lis szybko obrócił się w jej stronę.
-Wiedziałem, że Nick to twój chłopak… Ale myślałem, że może jednak coś do mnie czujesz…
-Przepraszam. Ale chyba do siebie nie pasujemy. To nie tak, że gatunek i tak dalej… Wiesz o co chodzi, prawda?
Zamilkli, oglądając wschód słońca.
-Wiem. Miło mieć cię chociaż za przyjaciółkę.
Uśmiechnął się.
-No cóż. Ale porwałem cię… I wstrzyknąłem specyfik usypiający… Posadzą mnie na rok do więzienia i minie jak batem strzelił.
-Będę trzymać kciuki.
Zostało pięcioro… Nie wiem czy możecie się domyślać kto stoi za wszystkimi morderstwami. Jeśli tak nie piszcie tego komentarzach, nie będzie spoilerów na mojej wachcie. Dziękuję wam za ponad 700 wyświetleń co w połączeniu z wattpadem daje nam 1700! Co jest… WOW.
