Rozdział 258: Seks pod prysznicem

Uwagi: Alternatywa - Nastolatki

— Gregory, postradałeś zmysły — wycedził Mycroft, stojąc pod prysznicem, wpatrując się w gorący strumień przed nim.

W jego głowie co chwila rozbrzmiewały alarmy. To był zły pomysł. Nie powinni tego robić. Otworzył usta, by dalej protestować, kiedy starszy nastolatek naparł na niego od tyłu i owinął ramiona wokół jego talii.

— Chodź, Myc — szepnął Mycroftowi do ucha, sprawiając, że elegancki chłopak zadrżał i lekko chwycił go za ramię.

Ich ciała były całkowicie do siebie przyciśnięte, a Mycroft czuł podniecenie Gregory'ego na swoich pośladkach. Musiał się zmusić, by nie napierać na to, kiedy każdy instynkt podpowiadał mu, żeby to zrobił.

— Zostaniemy złapani — próbował powiedzieć, ale jego protest był nieco słabszy niż wcześniej.

Obaj wiedzieli, że każda odmowa była teraz bardziej na pokaz niż cokolwiek innego. Byli świadomi, jak to się skończy. Poczuł, że Gregory uśmiechnął się przy jego skórze, gdy powoli, gorącymi pocałunkami pieścił jego szyję. Mycroft praktycznie jęknął, a jego ręce lekko drżały.

— Wszyscy są na śniadaniu — mruknął Gregory, zlizując krople wody ze skóry Mycrofta, po czym delikatnie przygryzł miejsce między jego ramieniem, a szyją.

Mycroft jęknął, podskakując lekko i przyciskając się do niego. Stworzyło to niesamowite tarcie, które sprawiło, że starszy nastolatek cicho dyszał.

— Nie mogę uwierzyć, że namówiłeś mnie na seks pod prysznicem w dormitorium — mruknął Mycroft, próbując się skrzywić, ale jego słowa zmieniły się w miękki jęk, gdy Gregory żartobliwie zakołysał biodrami.

— To pierwsza szansa, jaką otrzymaliśmy, odkąd wróciliśmy z ferii świątecznych — zauważył Gregory, co nie było pierwszym razem, gdy o tym wspominał.

Mycroft doskonale zdawał sobie sprawę z ich niezdolności do intymności przez ostatnie dwa tygodnie. Wiedział również, jaką torturą było to dla nich obu. Być może dlatego nie było tak trudno przekonać go do tej działalności. Jednak nigdy wcześniej nie uprawiali seksu pod prysznicem. Był trochę niepewny, jak to zrobią (bez sugestywnej gry słów).

— Wiem — sapnął, pozwalając swojej głowie opaść na ramię Gregory'ego. Jego usta rozchyliły się, gdy cicho jęknął.

Był teraz w pełni twardy i raczej trudno było nie owinąć wokół siebie dłoni, żeby odetchnąć z ulgą. Jego palce drgnęły z pragnienia dotknięcia siebie, Gregory'ego… Jęknął.

Gregory prędko cofnął się i delikatnie pchnął Mycrofta w ramię, tak że się odwrócił i stanęli twarzą do siebie. Obaj cicho dyszeli, a ich policzki były zarumienione z podniecenia i z powodu ciepłej wody i pary. Mycroft zrobił krok do przodu, obejmując policzki swojego chłopaka, gdy zainicjował namiętny pocałunek. Ponownie przycisnęli się do siebie. Krzyknął w usta Gregory'ego, gdy ich erekcje ustawiły się naprzeciwko i otarły się o siebie.

— Gregory — jęknął, stykając ich czoła.

— Z powrotem pod ścianę — poinstruował Gregory głosem szorstkim i ochrypłym z pragnienia.

Mycroft zrobił tak, jak mu kazano, drżąc przez sekundę na myśl o tym, jak zaskakująco chłodne były płytki. Gregory podążył za nim, rozpoczynając kolejny pocałunek, gdy owinął dłoń wokół ich erekcji, głaszcząc delikatnie ich penisy. Biodra Mycrofta zaczęły kołysać się do przodu w podobnym ruchu. Cały protest zniknął z jego umysłu. Po prostu tego potrzebował. Potrzebował uwolnienia…

— Nie mamy żadnych… — zaczął szeptać w usta chłopaka, jęcząc, gdy kciuk Gregory'ego masował czubek jego męskości.

— Są alternatywy. — Gregory uśmiechnął się. — Owiń nogi wokół mnie.

Nie przynieśli ze sobą prezerwatyw. Było to złe planowanie i chociaż obaj wiedzieli, że tak naprawdę ich nie potrzebują, nadal milcząco zgadzali się, że będą je stosować, dopóki nie będą do końca pewni, że są czyści. Ale wiedzieli również, że istnieją inne formy aktów seksualnych, które mogą chętnie wykonać.

Jednak Mycroft był zdenerwowany pomysłem pozwolenia, aby obie jego stopom opuściły brodzik prysznica. Zawahał się, napotykając spojrzenie Grega, przygryzając wargę. Otrzymał delikatny uśmiech.

— Mam cię — wyszeptał, spuszczając ich erekcje, aby położyć ręce na talii Mycrofta. — Zaufaj mi, kochanie.

Mycroft skinął głową i z plecami wciąż opartymi o kafelki, uniósł jedną nogę. Ręce Gregory'ego przesunęły się, trzymając go pewniej. Kiedy jedna noga została umieszczona w odpowiednim miejscu, Mycroft wziął głęboki oddech i podniósł drugą. Byli niesamowicie stabilni, choć Mycroft naprawdę nie powinien być aż tak zaskoczony (w końcu jego chłopak uprawiał sport). Przystosowywali się przez chwilę. Gregory przesuwał uścisk tam, gdzie musiał i oblizał usta.

— Boże, chcę cię pieprzyć — powiedział szorstko, poruszając biodrami, ponownie pocierając ich erekcje o siebie.

Mycroft wciągnął gwałtownie powietrze. On również tego chciał. Cholera, pragnął tego.

— W takim razie pieprz mnie — powiedział po sekundzie, bardzo szybko rozgrywając scenariusze i informacje w swoim nieco zamglonym umyśle. Greg zamrugał zaskoczony, a Mycroft tylko się uśmiechnął. — Znamy naszą dokumentację medyczną i nie mamy historii seksualnej. Słusznie się zabezpieczaliśmy, ale minęło już wystarczająco dużo czasu, nie sądzisz?

Zapadła cisza, gdy Gregory przetwarzał te słowa. Potem nastąpiło lekkie skinienie głową. W oczach starszego chłopaka pojawił się błysk przebiegłości, który przyprawił Mycrofta o dreszcz. Zerkając na bok, sięgnął po butelkę żelu, którą przynieśli ze sobą i odkorkował ją. Uśmiechając się, Gregory ustabilizował ich na wystarczająco długo, aby wylać przyzwoitą ilość na swoją rękę, po czym pogłaskał się kilka razy, aby upewnić się, że był wystarczająco pokryty. Potem obie ręce ponownie chwycił tyłek Mycrofta i Gregory poruszył się.

Mycroft przygryzł wargę, gdy poczuł, jak czubek penisa naciska na jego wejście. Ich spojrzenia się spotkały, a młodszy chłopak kiwnął głową. Gregory wszedł w niego. Mycroft krzyknął. Jego plecy wygięły się w lekki łuk i z zapałem zakołysał biodrami. Potrzebował więcej, to nie wystarczyło.

Ustawili zaskakująco stabilny rytm w swojej pozycji. Gregory musiał wykonać większość pracy, ale nie wydawał się na to narzekać. Przestrzeń prysznica była wypełniona odgłosami ich pomruków i jęków. To było zdecydowanie nieprzyzwoite i ekscytujące. Mycroft w końcu owinął dłoń wokół swojej erekcji, głaszcząc się w rytm miarowych pchnięć Gregory'ego. Przyszedł z imieniem swojego chłopaka na ustach.

Gregory doszedł kilka pchnięć później, przyciskając czoło do obojczyka Mycrofta. Młodszy chłopak niemal całkowicie owinął się wokół drugiego nastolatka. Pozostali w tej pozycji przez chwilę, całując się namiętnie. Dopiero, gdy ich płuca płonęły z powodu braku powietrza, Gregory w końcu wyszedł z niego i postawił Mycrofta na ziemi. Nadal się obejmowali, całują cię i kołysząc się naprzeciwko siebie pod strumieniem. Była to najczystsza forma błogości, jaką Mycroft kiedykolwiek doznał.