Rozdział 275: Prawo i porządek
Wyjąwszy piwo z lodówki, Greg przeszedł do salonu i z cichym westchnieniem opadł na kanapę. Położył się wygodnie krzyżując nogi w kostkach, rzucając na stół przed sobą kapsel od butelki. Zabrzęczał, odbijając się kilka razy, zanim w końcu osiadł na krawędzi. Greg sięgnął po pilota i włączył telewizor, przerzucając kanały, aż znalazł to, czego szukał.
Uśmiechnął się do siebie, gdy usłyszał Mycrofta wchodzącego do domu. Reklamy poprzedzające rozpoczęcie serialu wciąż były odtwarzane. Odwrócił się, by uśmiechnąć się do młodszego mężczyzny, kiwając głową w jego kierunku, po czym gestem nakazał mu podejść.
— Jesteś w samą porę, zaraz się zacznie — powiedział, przesuwając się na kanapie w nadziei, że Mycroft usiądzie obok niego. — Chcesz do mnie dołączyć?
— Naprawdę masz zamiar to oglądać? — zapytał z niedowierzaniem Mycroft, unosząc brew.
Uśmiech Grega stał się szerszy. Serial rozpoczął się.
— W systemie sądownictwa karnego ludzie są reprezentowani przez dwie oddzielne, ale równie ważne grupy — powiedział na głos Greg wraz z lektorem, wskazując na Mycrofta. Młodszy mężczyzna przewrócił oczami. — Policja, która prowadzi śledztwo w sprawie przestępstw… — wypowiadając tę część gestykulował na siebie dramatycznie —... i prokuratorzy, którzy ścigają przestępców. TO są ich historie. BUM BUM.
— Naprawdę właśnie zrobiłeś efekt dźwiękowy — skomentował Mycroft, a Greg roześmiał się.
— Nie chcesz oglądać? Przytulać się do mnie? — zapytał, przechylając głowę i biorąc łyk piwa.
— W porządku — zgodził się Mycroft z żartobliwym westchnieniem, podchodząc i również kładąc się na kanapie.
Greg objął go ramionami i oparli się o siebie, splatając palce, gdy oglądali serial.
— Nie wiem, jak znosisz ten program — powiedział Mycroft w połowie odcinka, kręcąc głową.
— To zabawne — wyszeptał Greg, składając pocałunek na jego głowie i zaciskając ich złączone dłonie.
— Z pewnością nie, to absurdalne i bardzo nierealne — zakwestionował Mycroft. — Spójrz na to, właśnie zatrzymali tego człowieka, który co prawda wykazuje wyraźne oznaki winy, a już go skazują. Jak to cię nie denerwuje? Robisz to codziennie, wiesz równie dobrze jak ja, że skazanie może potrwać tygodnie, a nawet miesiące od pierwszego aresztowania.
— Myc, kochanie, to nie musi być realistyczne — powiedział Greg, uśmiechając się promiennie. To było naprawdę urocze, jak jego partner analizował tego rodzaju programy. Greg musiał przyznać, że czasami absurdów było za dużo i było kilka odcinków, które nie dał rady obejrzeć do końca, ale ogólnie lubił oglądać i cieszyć się tym serialem.
— To z powodu ograniczeń czasowych.
— Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale to i tak jest absurdalne — mruknął Mycroft, w jakiś sposób wtulając się jeszcze mocniej w Grega, prychając.
To było bardzo podobne do zachowania Sherlocka. Greg uwielbiał, gdy bracia Holmes przejawiali takie same zachowania, nawet jeśli żaden z nich się do tego nie przyznawał.
— Wiesz co byłoby wspaniałe dla tych detektywów? — zapytał Mycroft po kolejnych minutach. Greg zanucił wyrażając zaciekawienie. — Notatki. Nigdy nie robią żadnych cholernych notatek. Zawsze je robisz, ponieważ jesteś niesamowitym, kompetentnym inspektorem.
Greg stłumił śmiech, ale nie mógł powstrzymać się od rozbawionego parsknięcia. Jego twarz zarumieniła się na komplementu, który krył się w tym stwierdzeniu.
— Zgadza się, kochanie — powiedział z wesołością, ponownie całując czubek jego głowy. Boże, kochał tego człowieka.
Obaj wstali i udali się do kuchni, aby przygotować sobie herbatę po zakończeniu programu ("Wreszcie" mruknął Mycroft). Greg kładł czajnik na gazie, podczas gdy Mycroft otwierał szafki w poszukiwaniu herbaty. Obaj z łatwością poruszali się wokół siebie. Gdy czekali na zagotowanie wody, Greg sapnął uświadamiając sobie coś, przyciągając tym uwagę swojego partnera.
— Wiesz co? — zapytał, znów zaczynając się uśmiechać. Mycroft spojrzał na niego zaskoczony.
— Co? — zapytał uroczo zdezorientowany mężczyzna.
— Zdałem sobie z czegoś sprawę — zaczął Greg trochę zbyt rozbawiony tym, co miał powiedzieć. — Jestem Prawem. Ty jesteś Porządkiem.
— O drogi Panie, Gregory — westchnął Mycroft, potrząsając głową, ale nie mogąc ukryć uśmiechu.
Greg przeszedł przez pokój, przyciągając Mycrofta do siebie.
— Dwie oddzielne, ale równie ważne grupy — wyszeptał Greg, pochylając się i muskając nosem szczękę Mycrofta. — Policjant, który ma dostęp do kajdanek…
Skubnął zębami szczękę Mycrofta, niepewny, skąd pojawiła się ta dokuczliwa nuta. Był jednak romantycznie związany z jednym z najbardziej nieodpartych mężczyzn w całej Anglii, więc takie rzeczy właśnie się zdarzały. Mycroft wciągnął ze świstem powietrze, sprawiając, że Greg posunął się jeszcze dalej.
— I prokurator, — kontynuował, zsuwając rękę w dół, by żartobliwie chwycić tyłek Mycrofta — który kocha przejmować kontrolę.
— Jesteś niepoprawny — mruknął Mycroft, lekko drżąc.
— A ty to uwielbiasz. — Greg uśmiechnął się. — Wypijmy herbatę, a potem może pójdziemy do łóżka?
— Tak. Zróbmy właśnie tak.
