Rozdział 276: Bardzo niezręczne wydarzenie
Greg z pewnością nie był dobry w tego typu rzeczach. Wcale nie był dobry. To było wystarczająco okropne, kiedy zostawał zmuszony do prowadzenia konferencji prasowych w związku z ich dość głośnymi sprawami. W pewnym sensie był twarzą New Scotland Yardu, więc oczekiwano od niego uczestnictwa i prowadzenia tych konferencji. Szczerze mówiąc, to była najgorsza część jego pracy. Pogardzał tymi cholernymi rzeczami.
Jednak wszystkie jego konferencje prasowe przypominały przyjęcia urodzinowe dla dzieci w porównaniu z tym, przez co obecnie próbował przejść. Na jego konferencjach prasowych nie było serwetek ani sztućców, które kosztowały więcej niż jego miesięczna pensja. Na jego konferencjach prasowych nie było sali pełnej ludzi, którzy byli o wiele mądrzejsi i ważniejsi od niego. Na jego konferencjach prasowych nie brała udziału pieprzona Królowa.
Można powiedzieć, że wiercił się nerwowo. Przez cały czas milczał i ściskał kieliszek szampana, przyklejony do ramienia Mycrofta. Jak wyjaśnił polityk, Greg był tutaj w nieco zawodowym sensie. Jednak w chwili, gdy przeszli przez próg, Mycroft połączył ich ramiona i spędził noc przedstawiając go jako swojego partnera, a także inspektora.
Nastąpiło pewne małe zamieszanie, a potem wszyscy siedzieli przy ogromnym stole i wtedy weszła Królowa. Greg od tamtej pory siedział sztywno na swoim miejscu. Mycroft położył dłoń na jego kolonie, zostawiając ją tam. Ciepło było kojące, ale nie na tyle, by mógł się zrelaksować.
— Oddychaj, Gregory — wyszeptał, Mycroft, pochylając się w jego stronę, gdy ktoś dyskutował o jakimś budżecie, decyzjach wojskowych i rzeczach, których Greg z pewnością nie rozumiał. — Świetnie sobie radzisz.
— Co mam robić? — zapytał, spoglądając przez chwilę na Mycrofta.
Młodszy mężczyzna posłał mu delikatny uśmiech i to pomogło.
— Dokładnie to, co robisz — odparł Mycroft, ściskając jego kolano. — Moja obecność była wymagana, kilka rzeczy zostało usuniętych spod mojego dowództwa, a jednocześnie mogę pokazać wszystkim innym, dlaczego mam więcej szczęścia niż oni. Fakt, że jesteś tu również jako przedstawiciel policji, jest bardzo korzystny dla nas obu.
Greg zagapił się lekko, a jego twarz z pewnością poczerwieniała. Mycroft zaśmiał się cicho i podniósł kieliszek szampana do ust, popijając łyk, nie zrywając kontaktu wzrokowego.
— Niedługo podadzą jedzenie. Spokojnie, Gregory, za godzinę będziemy w domu.
Zgodnie z obietnicą pojawiło się jedzenie. Nie był to całkowicie wykwintny posiłek jak w eleganckich restauracjach, do których Mycroft lubił ich zabierać, ale i tak było o wiele lepsze niż coś, co Greg jadł lub kupował na co dzień. Wszyscy czekali, aż Królowa zacznie, zanim podnieśli swoje własne widelce. Greg był prawie pewien, że poczekał, aż będzie jedynym, który nie je, zanim w końcu ruszył jedzenie na swoim talerzu. Jadł powoli i nieśmiało, bo gdyby istniał sposób na obrażanie ludzi sposobem przeżuwania jedzenia, to z pewnością byłoby to miejsce, w którym mógłby to osiągnąć.
Mycroft zaczął rozmawiać ze zgromadzonymi, gdy pierwszy głód został zaspokojony, omawiając negocjacje z krajem, o którym Greg szczerze mówiąc nigdy nie słyszał. Zastanawiał się, czy to tam był Mycroft w zeszłym miesiącu, kiedy go nie było na tydzień w domu. Greg potrafił dokładnie określić moment, w którym jeden z polityków zagrał na nerwach Mycrofta, obserwując, jak szczeka jego partnera napięła się, gdy powstrzymywał zniewagę, którą desperacko chciał powiedzieć. Greg zmusił się go powstrzymania uśmiechu.
Przy deserze mężczyzna po jego lewej stronie pochylił się i zaczął z nim rozmawiać. Wydawał się bardzo przyjazny, a Mycroft wyglądał na bardzo nim znudzonego. Greg został niezręcznie wciągnięty w rozmowę, która skończyła się na kilku jego nowszych sprawach i próbował przebrnąć przez nie profesjonalnie, i nie uciekać myślami przy każdym słowie, które wychodziło z jego ust. Cały czas bawił się serwetką pod stołem.
Napięcie z jego ramion nie zniknęło, dopóki w końcu nie wyszli. To było jakieś dwie godziny później. Mycroft został wciągnięty w coś, co wydawało się być ważną i napiętą debatą na temat czegoś, czego Greg nie rozumiał. Nie był uwzględniony w tej rozmowie, więc po prostu stał niezręcznie w pobliżu, dopóki rozmowa się nie skończyła.
— Świetnie sobie poradziłeś — powiedział Mycroft, kiedy byli w połowie drogi do domu, odkładając wreszcie komórkę, z której prawdopodobnie wysyłał emaile lub smsy do Anthei o postępach, jakie zrobił tego wieczoru. Greg prychnął.
— Wątpię w to.
— Czy kiedykolwiek słodziłem dla ciebie rzeczy? — zapytał Mycroft. — Dlaczego do diabła miałbym zacząć teraz?
— Po prostu… nie wiedziałem, jak się zachować. Była tam pieprzona Elżbieta, Mycroft. Mój Boże.
— Tak, wiem. Często pijemy razem herbatę.
Greg roześmiał się głośno.
— Na serio?! — zapytał, choć to go nie zdziwiło. — To szaleństwo.
Został nagrodzony pomrukiem rozbawienia i pocałunkiem.
