Rozdział 282: Seksowna jasno brązowa kamizelka
Greg uwielbiał asortyment garniturów, które posiadał Mycroft. Kochał ten moment, gdy widział Mycrofta, mającego na sobie nowy zestaw. Była to nieskończona kolekcja. Minęło trochę czasu, zanim doszedł do punktu, w którym zaczął rozpoznawać każdy z garniturów, które mężczyzna normalnie nosił. Były to różne kolory, style i wykończenia. Greg z łatwością mógł stwierdzić, że wolał garnitury, które bardziej przylegały do krągłości młodszego mężczyzny niż inne. Był przepiękny.
Przez dłuższy czas jego ulubieńcami były prążkowane garnitury. W tych wszystkich cienkich liniach było coś, co uwydatniło każdą krzywiznę Mycrofta. Greg zawsze mógł go podziwiać i miał nadzieję, że będzie z nim na zawsze. Mycroft był niesamowicie atrakcyjny. Nawet cholernie piękny. Tak, prążkowane garnitury… Były czymś.
Tak było, dopóki nie pojawiła się ta jedna jasno brązowa kamizelka. To był najnowszy zakup, taki, który Mycroft zdobył specjalnie na konferencję, na którą wyjechał za granicę, a kiedy wrócił do domu… Greg mógł się tylko wpatrywać. Nie potrafił wyrazić słowami dlaczego. Była to kamizelka, jak wiele innych kamizelek, idealnie dopasowana do młodszego mężczyzny i przylegająca do jego boków. Był to ten sam gładki rodzaj materiału, który zwykle preferował, a krój i ścieg były w zasadzie takie same.
Więc co w niej było tak absurdalnie seksowne?
Greg nie mógł tego rozgryźć. Ale ta kamizelka zmieniła jego wnętrzności w galaretkę i sprawiała, że miał ochotę skoczyć na tego cholernego mężczyznę. Chryste. Rozbawiło to Mycrofta, zastanawiając się, dlaczego ta konkretna część garderoby wywołała taką reakcję, a Greg nie potrafił tego wyjaśnić, dlatego postanowił mu to pokazać. Częściowo miało to coś wspólnego z tym, jak długo go nie było, ale z pewnością było coś w tej kamizelce.
— Czyli to jego seksowna kamizelka — powiedział John pewnego wieczoru przy kuflu piwa.
Greg zdziwiony pomyślał o tym, po czym wybuchnął głośnym śmiechem. Ile dokładnie musieli wypić, by mieć tego typu komentarze?
— Że co?! — wybełkotał, trzymając mocno drinka, żeby go nie przewrócić.
— Wiesz… taka rzecz, która doprowadza cię do szaleństwa — wyjaśnił John, robiąc dłonią kółko w powietrzu. — Jego seksowna jasno brązowa kamizelka. Sherlock ma coś takiego… ciemno fioletową koszulę? Jezu.
— Tak, okej, nie musiałem tego wiedzieć — zaśmiał się Greg, pochylając się i szturchając Johna łokciem.
Miał wrażenie, że wiedział, o jakiej koszuli mówił John i nie sądził, że następnym razem będzie mógł z powagą spojrzeć na Sherlocka na miejscu zbrodni. Jego kolega prychnął, popijając piwo z kufla.
— Tak jak nie potrzebuję wyobrażania sobie twojej seksownej kamizelki — skomentował dobitnie. — Ale dyskutujemy o tym.
Jego seksowna jasno brązowa kamizelka. Z pewnością było to dziwaczne zdanie, ale była w nim szalenie dokładna prawda, której Greg nie mógł zignorować. Tak, zdecydowanie tak było. To określenie miało naprawdę miłe brzmienie. Bawiło go to bezgranicznie. Może był na tyle pijany, by uznać, to za dobry pomysł, ale od tego momentu zdecydował, że tak będzie to nazywać. Oczywiście, kiedy Mycroft tej samej nocy przyszedł do domu, mając na sobie dokładnie ten element garderoby, o którym była mowa, uśmiech Grega stał się tak szeroki, że bolały go policzki.
Nawet gdy Mycroft wciąż na sobie marynarkę, Greg wiedział, kiedy ta kamizelka była noszona. Tylko rzut oka na materiał i od razu wiedział. To była kolejna rzecz, której nie potrafił wyjaśnić. Nie miał pojęcia, dlaczego ten element był tak łatwo zauważalny w porównaniu z innymi. Bawiło go to bezgranicznie.
— Co jest takie śmieszne? — zapytał Mycroft, unosząc brwi, gdy podchodził.
— Nosisz swoją seksowną jasno brązową kamizelkę — powiedział Greg swobodnie, wstając i podchodząc do niego.
Spojrzenie brązowych oczy skierowało się w dół na guziki marynarki Mycrofta, podczas gdy jego ręce podniosły się, by je rozpiąć i zepchnąć materiał z ramion kochanka, by móc w pełni podziwiać ten element garderoby.
— Moja, co? — zapytał Mycroft, śmiejąc się.
Greg potrząsnął głową.
— Nie ważne — odparł, przesuwając dłońmi po bokach Mycrofta, po czym przyciągnął go do siebie i pocałował go w szczękę.
— Gregory… — Mycroft sapnął delikatnie. — Nie do końca rozumiem, dlaczego ta konkretna kamizelka wywołuje u ciebie taką reakcję. To niezmiernie irytujące. I zagadkowe.
— Również tego nie wiem — wymamrotał Greg, wsuwając ostrożnie nogę między jego, sapiąc, gdy ich ciała przylgnęły do siebie. — Ale pozwól, że pokażę ci, jak bardzo mnie to podnieca i drażni.
— Sypialnia — powiedział Mycroft.
Greg skinął głową.
— Miej na sobie kamizelkę — poprosił, gdy szybko udali się do sypialni. — Tylko kamizelkę.
