Rozdział 290: Rzeźbienie dyń

Wokół Grego rozbrzmiewał wysoki, radosny śmiech, gdy jego partner wrócił do domu tego wieczoru. Wiedział, że nie było mowy, by Mycroft był przygotowany na to, na co miał wkroczyć. Szczerze mówiąc, nie byli nawet blisko bałaganu, którego narobili wiele lat temu. Nigdy nie zapomni czasu, kiedy Christina wróciła do domu, kiedy doszło do katastrofy w ich kuchni. Na litość boską, było to nawet na ścianach. Nie wspominając o tym, że on i ich dwie dziewczynki byli całkowicie tym pokryci.

Oczywiście pokryci miąższem dyni.

— Myc wrócił! — Abby wiwatowała, wyrzucając ręce w górę i rzucając pestkami dyni w twarz Grega.

— Rzeczywiście — nadeszła odpowiedź Mycrofta, który pojawił się w drzwiach kuchni. Natychmiast jego brwi znalazły się na linii włosów, gdy przyglądał się temu, co miał przed sobą.

Elizabeth wskazała na Grega i zaśmiała się z rozbawieniem z dyniowego miąższu, którym został spryskany w uniesieniu swojej młodszej córki. Abby podskakiwała na swoim miejscu, z rękami wciśniętymi w dynię prawie tak dużą jak ona. Pestki dyni przykleiły się do jej ramion, miała ich nawet trochę we włosach. Greg znajdował się między nimi, siedząc po turecku na podłodze, ubrany w podarte dżinsy i podkoszulek.

— Widzę, że przegapiłem coś całkiem interesującego — skomentował Mycroft, podnosząc wzrok na ich trójkę i dynie.

— Nie, uch — odparła Abby, kręcąc głową. — Nawet jeszcze nie zaczęliśmy rzeźbić! Nadal możesz do nas dołączyć!

—Abster, Mycroft właśni wrócił do domu — zaśmiał si Greg, szturchając ją łokciem. — Nie atakuj go, gdy tylko przekroczy próg domu.

Próbował uratować swojego partnera przed podekscytowaniem dziesięciolatki. Gdyby naprawdę sądził, że Mycroft byłby zainteresowany zejście z nimi na podłogę kuchni i rzeźbieniem dyni, czekałby, aż mężczyzna wróci do domu, zanim zaczęli cokolwiek robić. Oczywiście zawsze istniała szansa, że Mycroft go zaskoczy, ale po prostu nie wyglądało na to, że byłby skłonny robić takie rzeczy.

Nauczył się jednak, że jeśli ktokolwiek mógłby skłonić Mycrofta do zrobienia najbardziej przypadkowych rzeczy byłaby to Abigail Lestrade.

— Dziękuję za zaproszenie, Abigail, ale wierzę, że przysłużyłbym się znacznie lepiej jako obserwator niż jako uczestnik. — Mycroft odmówił w doskonały, płynny sposób, w jaki zawsze potrafił to zrobić. Greg uśmiechnął się delikatnie. — A teraz powiedz mi, co zdecydowaliście się wyrzeźbić w tych dyniach?

— Zrobię Hello Kitty w kapeluszu wiedźmy — oznajmiła Anny, wyciągając rękę z dyni, by wskazać na szablon leżący na podłodze obok niej. — Ma mieć pelerynę i miotłę.

— Wygląda cudownie, Abigail. — Mycroft skinął głową, opierając się o blat, przy którym stał, by przyjrzeć się szablonowi.

— Mała Panna Ambitna — skomentował Greg z dumnym uśmiechem.

Był zszokowany, gdy młodsza córka pokazała mu szablon. Przypuszczał, że nie będzie to zbyt trudne, a Abby wydawała się wystarczająco pewna siebie, ale zdecydowanie była to najbardziej zaawansowane rzeźbienie, jaką zamierzała wykonać samodzielnie. Chciał zignorować oznaki tego, że dorastała. Nie był gotów tego zaakceptować.

— Zrobię kruka — odpowiedziała po chwili Elizabeth. — Tego od Poego.

— Ach, oczywiście. Doskonały wybór — skomplementował Mycroft z uśmiechem.

Elizabeth dużo ostatnio czytała Edgara Allena Poe, co było ewidentną inspiracją dla jej projektu, wprowadzając się w odpowiedni nastrój.

— A co z tobą, Gregory? — zapytał potem Mycroft, kierując na starszego mężczyzny swoje spojrzenie pełne czułości i rozbawienia.

Greg uśmiechnął się i wzruszył ramionami.

— Nie wiem — przyznał. — Może duch?

— Nuda — droczyła się Abby, dramatycznie przewracając oczami i wyrzucając garść miąższu z dyni do plastikowej miski obok niej z odgłosem mlaskania.

— Ej, nie jestem tak pełen fantazji i zdolności artystycznych jak wasza dwójka — powiedział Greg, próbując się bronić, prostując plecy, aby mógł wypiąć lekko klatkę piersiową.

— O rany, naprawdę powinieneś wyrzeźbić dynię razem z nami — powiedziała Abby po drażnieniu się z ojcem. — Jest to o wiele fajniejsze, gdy wszyscy to robią. Pożycz ubrania od taty, żeby nie poplamić swojego eleganckiego garnituru.

Greg już wiedział, jak Mycroft się łamał, nawet jeśli był niechętny. W ten sposób, jakieś dziesięć minut później, młodszy mężczyzna siadał na kuchennej podłodze pomiędzy Gregiem i Abby. Rzeczywiście miał na sobie ubrania inspektora, co samo w sobie było dość dziwne i Greg to uwielbiał. Co to był za widok. Nigdy nie zapomni tej chwili.

Był to prawie tak wspaniały widok, jak jego dziesięciolatka pochylającą się i bardzo profesjonalnie instruującą go, jak wydrążyć dynię.

Niesamowite.