Rozdział 295: Obserwacja, Zrozumienie, Wiedza

Mycroft podniósł wzrok znad gazety, którą czytał, gdy usłyszał, jak Gregory wchodził do domu. Nigdy nie wiedział, dlaczego je czyta poza tym, że było to dla zabicia czasu. Wiedział o wszystkim, co mógł w nich znaleźć i prawie zawsze było pewne, że umieszczone wiadomości będą pełne nieścisłości. Nie było inaczej w tym przypadku. Uśmiechnął się delikatnie do starszego mężczyzny, obserwując, jak przechodził przez pokój i z westchnieniem opadał na kanapę obok niego.

— Długi dzień — skomentował, składając gazetę i odkładając ją na bok.

Obrócił się bardziej w stronę Gregory'ego. Spojrzenie jego jasnoniebieskich oczu przeskanowało ciało starszego mężczyznę i wszystko zrozumiał.

Najwyraźniej Gregory większość poranka spędził przy biurku, a następnie wyszedł na godzinny spacer w deszczu, zanim zrobiło się zbyt zimno. Wielokrotnie przeczesywał palcami włosy, tak jak to robił, kiedy był zestresowany i rozmyślał, przygryzając dolną wargę. Wypił więcej filiżanek kawy, niż zapewnił sobie jedzenia i najprawdopodobniej spożył niewiele więcej niż rogalik, który najwyraźniej miał na śniadanie. Bolały go plecy, o czym nie wspomniał, ani nie poprosił o pomoc w poradzeniu sobie z tym, a nawet prawdopodobnie nie wziął gorącego prysznica, z którego jego ciało mogło skorzystać. Jego powieki opadały z wyraźnego wyczerpania, ale minie jeszcze kilka godzin, zanim rozważy położenie się do łóżka.

— Cieszę się, że jestem już w domu — wymamrotał w odpowiedzi Gregory, opierając się o oparcie kanapy. Odchylił z westchnieniem głowę. — Mam nadzieję, że twój dzień był lepszy.

— Hmmm, był raczej nudny. Czy chcesz może herbaty?

— Nie trzeba.

Mycroft wiedział, że taka będzie odpowiedź Gregory'ego, ale i tak wstał. Ten ruch wywołał u inspektora zirytowany śmiech. Uśmiechnął się w odpowiedzi, po czym wszedł do kuchni, żeby zrobić im herbatę. Pozostał tam, gdy woda się nagrzewała, przygotowując ich kubki. Kiedy napój był gotowy, zaniósł herbatę z powrotem do salonu, gdzie jego partner nie poruszył się ani o milimetr.

— Proszę — zaproponował, podając jeden kubek.

Greg wziął go i pokiwał głową w podziękowaniu. Jego ramiona wciąż były dość sztywne, czego nie poprawiłoby garbienie się na kanapie i picie herbaty. Mycroft wciąż rozważał nakłonienie mężczyzny do wzięcia prysznica, ale…

— Zdejmij koszulę — rozkazał delikatnie po kilku chwilach ciszy, które minęły między nimi, gdy pili herbatę.

Gregory wpatrywał się w niego szeroko otwartymi, zaciekawionymi oczami.

— Co mam zrobić? — zapytał zdziwiony.

— Zdejmij koszulę — powtórzył Mycroft, odkładając kubek i wskazując na jego tors.

Gregory zamrugał zdumiony, ale zastosował się do polecenia, ściągając ją i rzucając na podłogę.

— Podkoszulek również — powiedział Mycroft z uśmiechem.

Gregory zawsze nosił jeden pod spodem, jako dodatkową warstwę, ale polityk potrzebował, aby zniknął ze względu na to, co miał w planach. Zamruczał z uznaniem, gdy Gregory również go zdjął, rzucając podkoszulek na koszulę. Siedział teraz z nagim torsem, a Mycroft nie mógł się oprzeć, by nie poświęcić kilku chwil na podziwianie jego ciała.

— Podoba ci się widok? — Gregory uśmiechnął się.

Mycroft zaśmiał się i przytaknął.

— Naturalnie. Chciałbym jednak, żebyś odwrócił się tak, abyś siedział bokiem do oparcia kanapy. Odwróć się do mnie plecami.

Mycroft przysunął się bliżej po tym, jak Gregory zrobił, to o co go poprosił, kładąc dłonie na ciepłych, nagich ramionach. Delikatne westchnienie opuściło usta Gregory'ego, gdy zdał sobie sprawę, co się stanie. Usta Mycrofta wykrzywiły się w kolejnym uśmiechu, gdy zaczął masować napięte mięśnie.

Było oczywiste, że Gregory tego potrzebował. Poza tym uważał, że powinien się odwdzięczyć, bo mężczyzna sam robił mu cudowne masaże. Gregory nigdy by o to nie zapytał, nie chcąc sprawić Mycroftowi kłopotów, ale to była niepotrzebna troska. Poruszał się tam i z powrotem po jego ramionach, po czym ześlizgnął się w dół, by skupić się na łopatkach i środku pleców. Plecy Greogry'ego wygięły się w nieco w łuk, gdy tęsknie naciskał mocniej na dłonie.

Po kilku chwilach Mycroft pochylił się i zaczął składać miękkie pocałunki na ramionach Gregory'ego. Jego spojrzenie wędrowało, by obserwować twarz mężczyzny, nie mogąc powstrzymać się od czułego śmiechu, gdy obserwował serię przyjemności i uznania przemakających przez jego twarz. To było piękne. Gregory był tak pełen emocji i to było całkiem zdumiewające. Kiedyś Mycroft uważał, że było łatwo odczytać jego emocje i pod pewnymi względami tak właśnie było. W innych nie tak bardzo. Uwielbiał patrzeć, jak mężczyzna reagował na różne rzeczy, zwłaszcza na subtelne zmiany, których niewiele osób zauważyłoby.

Mycroft jednak zawsze by to zauważył.

— Wierzę, że gorący prysznic dobrze by ci zrobił — wymamrotał po kilkuminutowym masażu.

— Nie, nic mi nie jest — odparł Gregory, kręcąc głową. — Jestem tylko zmęczony.

— Dołączę do ciebie — zaproponował Mycroft, próbując osłodzić umowę.

Lubił brać prysznic z Gregory'm i chociaż niekoniecznie potrzebował go przed snem (ponieważ brał prysznic z samego rana), jeśli przekonałby drugiego mężczyzny do wzięcia prysznica, którego potrzebowały jego obolałe mięśnie, chętnie umyje się teraz.

— Okej, w porządku… jeśli dołączysz do mnie…

— Oczywiście.

Mycroft znów zaśmiał się cicho, składając kolejne pocałunku na ramionach i karku partnera, po czym ściągnął go z kanapy, i skierował ich do łazienki.