Rozdział 299: Fizjoterapia
Greg zacisnął zęby, próbując ześlizgnąć się z kanapy, ale został delikatnie popchnięty z powrotem i otrzymał surowe spojrzenie od swojego partnera. Westchnął, zgarbił się nieco i wbił wzrok w swoją wyciągniętą nogę. Zerwał więzadło krzyżowe podczas gry w piłkę nożną w zeszły weekend podczas głupiego manewru, w wyniku którego wpadł na zawodnika z przeciwnej drużyny i taki był tego rezultat. Na szczęście nie było to na tyle poważne, aby wymagać operacji i po odrobinie perswazji lekarze wypuścili go po prześwietleniu.
Robił wszystko, co mógł, aby uniknąć konieczności pójścia na fizjoterapię. Zdecydowanie wolał robić wszystko we własnym tempie we własnym domu. Mycroft zgodził się mu w tym pomóc, najprawdopodobniej dlatego, że widział determinację Grega w tej całej sprawie. Podziw starszego mężczyzny do niego nie miał końca.
— Gregory, jeśli nalegasz na pozostanie w domu, musisz pozwolić mi robić dla ciebie różne rzeczy — powiedział Mycroft dobitnie, kiedy Greg praktycznie się na niego dąsał. — Czego potrzebujesz?
— Leków — westchnął po chwili, krzywiąc się, gdy przesunął się, by spróbować ponownie usiąść wygodnie na kanapie.
— Zaraz ci je przyniosę — powiedział Mycroft, a jego spojrzenie złagodniało, gdy zobaczył ból, jaki odczuwał Greg. Podchodząc bliżej, wsunął smukłe dłonie pod nogę Grega, unosząc ją powoli i chwytając poduszkę, by ułożyć ją pod kostką. — Przyniosę kompres z lodem.
— Czy możesz podłożyć mi poduszkę pod kolano? — zapytał cicho Greg.
Wiedzieli, że kolano musi pozostać uniesione, co zrobiła obecna regulacja pozycji, ale nie wydawało się to tak wygodne ani skuteczne.
— Jeśli to zrobimy, twoje kolano będzie jeszcze bardziej sztywne — powiedział Mycroft, kręcąc głową w odpowiedzi na prośbę. — Podziękujesz mi później za odmowę ustawienia go w tej konkretnej pozycji.
Greg westchnął, gdy Mycroft wyszedł z pokoju, idąc po wspomniane rzeczy, o którym wcześniej wspomniał. Greg był bardzo zirytowany całą tą sytuacją. Będzie na zwolnieniu lekarskim przez co najmniej dwa, może trzy tygodnie. Nawet gdyby wrócił wcześniej do pracy, byłby przykuty do biurka. Inspektor Dimmock przejął kilka jego spraw, podczas gdy Sally kierowała innymi (zwłaszcza tymi, w które byli już razem bardziej zaangażowani). Wysyłała e-maile i smsy, aby informować go na bieżąco, a on zapewniał wsparcie poprzez drogę elektroniczną, ale to wszystko.
Wiedział, że zacznie wariować, zwłaszcza że po kolejnym dniu lub dwóch Mycroft nie będzie mógł sobie pozwolić na siedzenie w domu tak długo jak on. Greg był zaskoczony, że już tyle czasu spędził w domu. To tylko ugruntowało fakt, że Anthea naprawdę była czarodziejką. Wspomniany mężczyzna wrócił chwilę później z kubkiem herbaty w jednej ręce i kompresem w drugiej. Położył wszystko na stoliku przed kanapą, zanim usiadł obok kontuzjowanego mężczyzny.
— Zostawimy go na około 20 minut, a potem, gdy większość bólu zniknie, spróbujemy rozciągnąć twoją nogę w sposób, o którym wspominał lekarz — powiedział Mycroft, podnosząc kompres.
Pochylił się, ostrożnie owijając go wokół spuchniętego kolana. Greg westchnął, gdy chłód niemal natychmiast wniknął w jego mięśnie i zaczął pracować nad uśmierzeniem bolesnego pulsowania, na które cierpiał.
Następnie podano mu herbatę z dawką leków, które przepisał lekarz. Wziął je i popijał przez chwilę herbatę, podczas gdy Mycroft spokojnie siedział obok niego.
— Dziękuję — powiedział po kilku chwilach.
Dopiwszy herbatę, podając kubek Mycroftowi, by odłożył go na stolik.
— Nie ma za co.
Mycroft przytaknął, przechylając nieco głowę. Greg uśmiechnął się.
— Mam na myśli, że dziękuję za wszystko — wyjaśnił, wskazując na swoje kolano. — Za zostanie ze mną w domu. Wiem, że nie jest to luksus, na który naprawdę możesz sobie pozwolić, a mimo to robisz to.
— Oczywiście, że zostałem — powiedział Mycroft, uśmiechając się delikatnie. — Anthea jest dobrze wykwalifikowana, aby utrzymać wszystko w ryzach przez kilka dni i na szczęście przynajmniej doznałeś kontuzji w odpowiednim czasie. Nie ma nic niezwykle pilnego, co wymagałoby mojej osobistej uwagi.
— Cóż, przynajmniej w tym przypadku zrobiłem to dobrze — powiedział Greg, powstrzymując śmiech.
Mycroft mruknął i unosząc rękę, musnął kłykciami jego policzek.
— Rzeczywiście.
Greg oparł się o bok Mycrofta, który objął go ramieniem i odsunął się dopiero 20 minut później, kiedy musiał zdjąć kompres. Kiedy to zrobili, Greg położył się na plecach, aby Mycroft mógł popracować nad jednym z prostych ćwiczeń rozciągających, biorąc jego stopę w dłonie i ostrożnie pchając ją do przodu, tak aby noga Grega zgięła się w kolanie. Zrobili to tylko kilka razy, aż stało się to bardziej bolesne niż powinno, zanim wygodnie ułożyli się na kanapie.
Powrót do zdrowia miał być powolnym procesem. Greg nie mógł nic poradzić na to, że krzywił się na widok kul, których był zmuszony używać do chodzenia. Ale przynajmniej miał Mycrofta, który pomagał mu przez to przejść. Było w tym przynajmniej jakaś łaska.
