Rozdział 301: Wylegiwanie się

Greg przeciągnął się pod kołdrą, z trudem powstrzymując ziewnięcie, gdy rozciągnął jeszcze bardziej ramiona. Przekręcił się na bok, wzdychając z zadowoleniem i przesuwając się bliżej do ciepłego ciała obok niego. Był zdumiony, że Mycroft wciąż był w łóżku. Młodszy mężczyzna zawsze wstawał wcześnie, zwykle musiał być gdzieś na spotkaniu lub… czymś związanym z pracą. Nawet podczas ich rzadkich wspólnych dni wolnych, takich jak dzisiaj, wstawał o wiele wcześniej niż większość ludzi, kiedy nie mieli nic do roboty.

— Gregory. — Mycroft parsknął śmiechem. Jego głos wciąż był nieco głęboki po niedawnym śnie, którego pozostałości wciąż gościły w jego świadomości. Przesunął się, kiedy Greg objął go ramieniem w talii i przycisnął się do niego. — Miałem właśnie wstać.

— Cholera, zostań w łóżku — mruknął, muskając gładki jedwab piżamy partnera.

— Jest prawie 8.

— Tak i obaj mamy wolne — zauważył Greg, w końcu otwierając jedno oko. — Zostaniesz w łóżku? Poleżmy. Nigdy się nie wylegujemy.

— Nie mogę znaleźć sensu ani uzasadnienia w pozostawaniu w łóżku przez cały dzień — westchnął Mycroft, mimo że uśmiechnął się delikatnie. — Nawet jeśli żadne z nas nie musi iść do pracy, możemy zrobić coś innego.

— Ech. — Greg wzruszył ramionami, mocniej przytulając Mycrofta i zwijając się przy nim bardziej.

Wciąż był pół śpiący i znowu był zdumiony, że nie został całkowicie odepchnięty, żeby drugi mężczyzna i tak mógł wstać.

Poruszył się jeszcze raz, kiedy Mycroft w końcu próbował przenieść rękę. Jęknął w proteście.

— Szczerze, Gregory, muszę skorzystać z łazienki — powiedział Mycroft.

Greg zamrugał, usta rozchylił w zrozumieniu i niechętnie przekręcił się na plecy, żeby drugi mężczyzna mógł wstać. Zasłonił oczy łokciem, słuchając, jak Mycroft szedł przez pokój (jak przypuszczał) chwytając szlafrok, zanim udał się do łazienki. Polityk wrócił kilka chwil później, kładąc się z powrotem do łóżka. Greg wydał z siebie odgłos miłego zaskoczenia i ponownie przesunął się bliżej, zanim Mycroft zdążył zmienić zdanie.

Śmiech przetoczył się przez pierś Mycrofta, a smukłe palce przeczesały włosy Grega i delikatnie masowały jego głowę. Starszy mężczyzna jęknął na to uczucie, zwijając ich nogi razem i ponownie mocno przytulając partnera. To była błogość.

— Nie chcesz herbaty czy czegoś innego do picia? — zapytał Mycroft po kolejnej pół godzinie.

— W końcu będę miał na nią ochotę — przyznał Greg.

— Dokładnie, jak długo trwa "wylegiwanie się"?

— Zależy — odpowiedział Greg, wtulając się w pierś Mycrofta, gdy jego głowa wciąż była głaskana. — Wcześniej spędzałem wtedy prawie cały cień w łóżku.

— Drogi Panie — wykrzyknął cicho Mycroft, wyraźnie zdumiony.

Greg prychnął z rozbawieniem.

— Nie zrobimy tego — zapewnił szybko swojego partnera, starając się powstrzymać natychmiastową ucieczką mężczyznę z sypialni. — Obiecuję. Może kilka godzin. Spędźmy choć raz leniwy dzień. Może z odrobiną seksu?

— To nie jest leniwe — zauważył Mycroft, ale jego ton był lekki i pobrzmiewa w nim obietnica, że tak się stanie.

— Mmmm, a potem prysznic… — kontynuował Greg z niemalże stałym uśmiechem. — Potem herbata, a następnie… więcej seksu.

Gregory — skarcił żartobliwie Mycroft.

— Żartuję. — Greg uśmiechnął się, podnosząc głowę. — W pewnym sensie.

— A więc jeszcze kilka godzin — potwierdził Mycroft.

Greg skinął głową.

— Jeśli… jeśli nie masz nic przeciwko — powiedział, nagle zaniepokojony, że nastrój Mycrofta mógł wyjść poza znudzenie lub irytację tym pomysłem.

— Wierzę, że to wystarczy. — Zamiast tego zgodził się, uśmiechając się w ten sposób, który sprawiał, że serce Grega podskoczyło. — Chociaż myślę, że to ty będziesz przygotowywał herbatę.

— Umowa — zaśmiał się Greg, wczołgując się na ciało Mycrofta, by pocałować go leniwie i jednocześnie namiętnie.