Rozdział 304: Kostiumowe after-party
Yard zawsze urządzał szaloną imprezę Halloween. Ten rok nie był wyjątkiem. Jak zawsze było super, ale zostało to spotęgowanie przez fakt, że Greg przez całą noc miał najseksowniejszego mężczyznę u swojego ramienia. Nie spodziewał się, że Mycroft faktycznie zgodzi się pójść z nim, ale rzeczywiście był tam, a Greg zdecydowanie miał nieustanny uśmiech na twarzy przez całą noc.
Oczywiście, kiedy był w świetnym humorze i na miejscu chłodny alkohol, miał tendencje do picia trochę więcej niż zwykle. Ciągle przynosił im obu więcej drinków (które, jak podejrzewał, były mocniejsze niż wymagała dana mieszanka), a Greg obserwował, jak Mycroft był niesamowicie towarzyski w stosunku do jego kolegów. Całkowicie oczarował Sally, a Greg był jedynie zachwycony.
Gdy wieczór dobiegł końca, przytulając się, skierowali się do czekającego na nich czarnego samochodu. Może Greg bardziej opierał się o drugiego mężczyznę, niż szukał komfortu, ale Mycroft również tak robił. Zaśmiał się, gdy wpadli do środka pojazdu, a drzwi zamknęły się za nimi. Greg westchnął i przeczesał dłonią włosy, gdy przesunął się bliżej.
Uśmiechając się przebiegle, ułożył nogi na kolanach Mycrofta, owijając ramiona wokół talii wyższego mężczyzny, wpatrując się w lekki rumieniec na jego policzkach. Mycroft uniósł brwi i zanucił, uśmiechając się promiennie. Greg pragnął go pocałować.
— Chcę cię pocałować — wymamrotał, uśmiechając się.
Mycroft zaśmiał się.
— Na co, więc czekasz? — zapytał jego partner, unosząc podbródek, jakby rzucał mu wyzwanie.
Greg nie marnował czasu, zamykając przestrzeń między nimi i pochylając się, by zainicjować nieco niechlujny pocałunek. Mógł posmakować alkohol na języku Mycrofta. Westchnął w na znajome połączenie ich ust, które jak zawsze idealnie się ze sobą stykały. Mycroft mruknął z aprobatą, praktycznie przyciągając Grega, mocno chwytając przód jego koszuli, żeby nie mógł nigdzie odejść. Rozstali się nagle, Mycroft patrzył na Grega z jawnymi emocjami na twarzy. Był piękny.
— Jesteśmy pod domem — powiedział ochryple młodszy mężczyzna.
Greg zarżał, mrugając lekko, gdy odwrócił się, by wyjrzeć przez okno.
— Ach — powiedział głupio. — Jesteśmy.
— Powinniśmy wejść do środka. Mam dla ciebie niespodziankę.
— Niespodziankę? — zapytał Greg, przechylając z ciekawością głowę.
— Tak. — Przytaknął. — Idziemy?
Greg skinął głową, schodząc z kolan Mycrofta, poświęcając chwilę, by jego wizja ustabilizowała się. Potem wyszedł na zewnątrz i skinął głową do nikogo konkretnego. Mycroft parsknął śmiechem, co sprawiło, że Greg zamarł i wybuchnął śmiechem, gdy próbowali przejść przez frontowe drzwi.
— Jesteśmy trochę pijani — skomentował, zamykając za nimi drzwi.
— Mm, tylko nieznacznie — sprecyzował Mycroft. Bo najwyraźniej to stanowiło różnicę. — Zaczekaj tutaj.
Greg skinął głową, patrząc, jak Mycroft do cholery, oddalał się korytarzem i znikał w kierunku ich sypialni. Oblizał wargi i przełknął ślinę, po czym poszedł do kuchni na wystarczająco długo, by napić się wody. Odkładając szklankę, wrócił do miejsca, w którym zostawił go Mycroft. Oparł się o ścianę, luźno krzyżując ramiona, czekając.
Kiedy jego partner wrócił chwilę później, uśmiechał się z dumą. Greg wpatrywał się w niego. Zamrugał w szoku, wgapiając się w niego jeszcze przez chwilę. Był… Cholera jasna. Miał na sobie bardzo pochlebny gorset typu halter (w prążki, był do cholery prążkowany) i… obcisłe spodnie w prążki? Chryste. To było niesamowicie podniecające, a jednocześnie niesamowicie profesjonalne.
— C…Co… — zaczął, a jego źrenice rozszerzyły się z pożądania, gdy jego wzrok wędrował w górę i w dół postaci Mycrofta.
Strój doskonale podkreślałał wszystkie jego krągłości i Greg poruszył się niezręcznie, gdy jego spodnie niemal od razu zrobiły się za ciasne.
— Nie pozwolę ci nazywać tego "seksownym kostiumem" — powiedział Mycroft, patrząc na niego znacząco i wywołując u Grega rozbawiony śmiech przebijający się przez jego podniecenie. — Ale powiedzmy, że to… bardziej odkrywcza interpretacja mojej zwykłej garderoby.
Greg jęknął, przygryzając wargę i wypuszczając drżący oddech. Nigdy nie powiedziałby tego na głos, ale w zasadzie Mycroft stał przed nim w czymś, co było zasadniczo strojem "seksownego urzędnika państwowego", ale do cholery, to była najlepsza niespodzianka, jaką miał od dłuższego czasu.
— Cukierek albo psikus — powiedział drapieżnie, uśmiechając się.
Mycroft prychnął.
— Nie mów tego więcej — rozkazał, ale jego ton był lekki.
Mycroft uniósł rękę i przyciągnął go bliżej, a Greg zahaczył jedną ze swoich nóg o nogę wyższego mężczyznę, ocierając jego łydkę…
— Sypialnia, teraz — praktycznie błagał.
Mycroft przyciągnął go z powrotem do kolejnego brutalnego pocałunku, po czym pociągnął go we wskazanym kierunku.
