Rozdział 305
Co za piękny widok po tym krótkim spacerze. Greg uwielbiał, kiedy razem z Mycroftem mieli wolny dzień, ponieważ w końcu doszło do tego, że jego partner ubierał się swobodnie, jeśli nie zamierzali wychodzić z domu. Dlatego, technicznie rzecz biorąc, Greg musiał wyjść z domu, ale wiedział, że nie będzie go najwyżej przez dziesięć, piętnaście minut, kiedy będzie kupować rzeczy w Tesco, które im się skończyły.
Jego odejście było pierwszym, co zrobił po ich wstaniu z łóżka. Oczywiście wcześniej zjedli skromne śniadanie, ale udało mu się namówić Mycrofta, aby położył się z powrotem do łóżka. Składało się na to, powolne pocałunki, masaż całego ciała i dość namiętny seks, po którym wzięli wspólny prysznic.
Teraz kiedy wchodził do kuchni, uśmiechnął się szeroko do podchodzącego mężczyzny.
— O co chodzi? — zapytał zaciekawiony Mycroft.
Greg nawet nie próbował ukryć, jak doceniał widok przed sobą.
— Ty w tym — odpowiedział, wskazując na starą, obszerną koszulę, którą miał na sobie Mycroft.
Nie widział tej koszulki od wieków i zawsze była dla niego za dużo, ale dostał ją w prezencie od babci, więc nadal czasami ją nosił.
— Była pod ręką. — Mycroft wzruszył ramionami.
Gregowi się to podobała. Oczywiście mężczyzna nadal dbał o swój wygląd i istniała duża szansa, że nie będzie nosił tego stroju długo, ale to było w porządku.
Bardzo chciał zrobić mu zdjęcie.
— Czy ty… — zaczął, mrugając oczami ze zdziwieniem, gdy odnotował pewien fakt. — Nie masz na sobie spodni?
— Dobra obserwacja. — Mycroft uśmiechnął się psotnie.
— Jasna cholera, Myc — wydyszał Greg, śmiejąc się.
Rzeczywiście, teraz było to dość widoczne. Był w szoku. Nigdy w życiu nie wiedział Mycrofta w takim stanie.
— Cóż, dałeś mi wrażenie, że będziemy z powrotem w łóżku przez co najmniej trochę dłużej, więc wydawało się niepraktyczne, aby całkowicie się ubrać tylko po to, by znowu wszystko zdjąć — wyjaśnił Mycroft spokojnym i niezachwianym głosem, jak zawsze.
To był rodzaj logiki, której Greg zawsze mógł się pozbyć.
Podszedł, kładąc ręce na nadgarstku Mycrofta i mocno się do niego dociskając. Młodszy mężczyzna mruknął z zadowoleniem, gdy Greg kciukami zataczał małe kółka. Jego głowa była lekko odchylona do tyłu. Greg skorzystał z okazji, aby pochylić się i musnąć ustami linie jego szczęki.
— Kto powiedział, że musimy iść całą drogę z powrotem do łóżka? — wyszeptał, wywołując dudniący śmiech u swojego partnera. O tak, to miał być naprawdę emocjonujący dzień.
Zaczęli się całować. Greg prowadził ich powoli przez salon, starając się uważać na meble. Uznał, że było to całkiem udane przedsięwzięcie, którym mógł się pochwalić, gdy zbliżali się do kanapy. Jego ręce zsunęły się nieco bardziej w dół, ciągnąc za krawędź długiej koszuli, zanim wślizgnęły się pod nią, dotykając ciepłej skóry.
Pogłaskał Mycrofta wzdłuż jego pleców, aż do krzywizny jego tyłka. Wywołało to najmniejsze westchnienie jego partnera, który przycisnął się bliżej, przesuwając się ku niemu.
— Jesteś bardzo chętny — wymamrotał, spoglądając w dół, aby zobaczyć erekcję Mycrofta. Koszula, która została podciągnięta w ogóle jej nie ukrywała.
— Masz na mnie taki wpływ… — odparł Mycroft, a jego policzki poczerwieniały.
Spojrzenie jego jasnoniebieskich oczu uciekło na bok w lekkim skrępowaniu, a Greg chwycił go za podbródek i obrócił jego głowę, tak że znów na siebie patrzyli.
— Hej, nie wstydź się — powiedział Greg. Jego spojrzenie było miękkie, zachęcające i kochające. — Jesteś niesamowity.
Znów się pocałowali. Greg ponownie opuścił rękę. Mycroft prychnął w jego usta, gdy palce Grega musnęły całą długość jego erekcji, ledwo powstrzymując jęk, gdy inspektor ssał jego dolną wargę.
— Dlaczego nie usiądziesz i nie pozwolisz mi się tym zająć? — zapytał Greg, unosząc brwi i uśmiechając się.
Mycroft westchnął drżąco i skinął głową, cofając się i ostrożnie siadając na kanapie.
Greg ukląkł, układając ręce wzdłuż zewnętrznej strony ud Mycrofta. Podniósł koszulę i zaczął składając powolne pocałunki na brzuchu, muskając nosem okolice pępka i przesuwając się niżej, a jego gorący oddech powodował gęsią skórkę na bladej skórze mężczyzny. Smukłe palce wplotły się w jego włosy, głaszcząc delikatnie i chwytając, gdy Mycroft przesuwał się na kanapie, ale nie szarpał za nie. Nie żeby Greg miał coś przeciwko temu.
Czuł, jak jego dżinsy stawały się ciaśniejsze i choć bardzo chciał zmniejszyć napięcie, na razie to ignorował. Chodziło tu o Mycrofta. Jego podnieceniem można było się zająć później. Na tym polegało piękno tego, jak intymnie i komfortowo się ze sobą czuli. Seks nigdy nie był tak naprawdę celem. Sprawianie sobie nawzajem dobrego samopoczucia było. I tak będzie zawsze.
