Rozdział 307: Dowiedzenie się
Alternatywa - Nastolatki
Greg niekoniecznie miał zamiaru węszyć. Czy naprawdę można było to zakwalifikować jako szpiegowanie? W końcu szukał tylko notatek z zajęć. Mycroft poszedł do łazienki, mimochodem wspominając, że wyciągnie wczorajsze notatki z równaniami, aby mogli je przejrzeć (głównie dla dobra Grega, ponieważ był okropny jeśli chodziło o matematykę, a młodszy nastolatek w jakiś sposób zlitował się nad nim i próbował mu pomóc). Dlatego to była jedyna rzecz, której szukał.
Tak się złożyło, że zeszyt, który podniósł i otworzył, nie był tym którego Mycroft używał do matematyki. Nie, to był jego szkicownik. Może powinien był go zamknąć natychmiast po otwarciu, kiedy znalazł rysunek parku, gdzie skupiano się na jednym z ulubionych drzew Grega. Oczywiście to był czysty przypadek, ponieważ było to naprawdę jedno z najfajniejszych drzew w całym parku, więc z pewnością przyciągnęło ono uwagę artysty. To powinno wystarczyć, ale nie mógł się oprzeć.
Jego przyjaciel traktował rysowanie bardziej jako hobby niż cokolwiek innego. Prawdziwe zainteresowanie Mycrofta leżało w polityce, w której był cholernie dobry. Greg wiedział, że pewnego dnia będzie przerażająco potężnym mężczyzną w tym zakresie. Mimo to, jak przekonał się w czasie ich przyjaźni, Holmes nigdy nie robił czegoś połowicznie. Rysunki Mycrofta były genialne, dziesięć razy lepsze niż zdecydowanej większości studentów sztuki. Greg był świadom, że mogła to być dochodowa kariera dla Mycrofta, ale pozostawałoby to jednak niczym więcej niż zwykłym hobbym.
Grega zawsze pociągała sztuka Mycrofta, podobnie jak wszystko inne związane z chłopcem. Zaczęło się od głupiego zauroczenia, ale potem naprawdę zaczęli rozmawiać i w jakiś sposób przerodziło się to w spędzanie czasu. Byli teraz przyjaciółmi. Nigdy nie spodziewał się, że Mycroftowi spodoba się spędzanie z nim dnia, ale jakoś tak się stało. Zbliżyli się do siebie dość znacznie. Jego głupie zauroczenie nasiliło się stukrotnie, ale w przeciwieństwie do prawie każdego innego aspektu w jego życiu, nie było to coś, co Greg miał pewność, że przyniesie mu korzyść, dlatego zachował to dla siebie.
Może był głupio zakochany. Może jego najbliższa przyjaciółka Sally spoglądała na niego porozumiewawczo, kiedy Mycroft nie patrzył. Może tak było.
Wszystko zmieniło się w momencie, gdy postanowił nie odkładać zeszytu. Przerzucał kartki, podziwiając szkice wykonane ołówkiem, aż dotarł mniej więcej do połowy i zmarł. Właściwie nie mógł oddychać z powodu szoku. Jego brązowe oczy rozszerzyły się, gdy spojrzał na wyraźnie narysowanego nagiego mężczyznę na stronie przed nim.
Nie rozpoznał twarzy. Nie wiedział, to może był jakiś model czy ktoś inny. Był umięśniony i… imponująco dobrze wyposażony. Starał się nie zagłębiać w to zbytnio, bo cóż, chociaż Mycroft nie studiował sztuki zawodowo, nagie modelki wciąż były bardzo powszechne. Jednak gdy coś skłoniło go do przewracania stron odkrył, że szkice stawały się coraz bardziej wyraźne, zmieniając się w dość dobrze przedstawiony, cholernie gorące akty seksualne.
Greg oblizał wargi. Zamknął zeszyt i odłożył go na biurko, przeczesując dłonią włosy i poprawiając się na krześle. Walczył niecierpliwie rosnącym podnieceniem, a to nie było dobre. Jego umysł pędził. Nagie modele to jedno, ale seks homoerotyzmy to zupełnie co innego. Był ciekawy orientacji Mycrofta, ale nigdy nie miał odwagi, aby o to zapytać. Podobnie jak nigdy nie miał odwagi, by coś powiedzieć lub faktycznie naciskać, aby zobaczyć, czy ich przyjaźń może przekształcić się w coś więcej.
Boże, pragnął czegoś więcej. Widząc te szkice, zaczął się zastanawiać… Czy Mycroft mógłby pragnąć więcej? Czy Mycrofta pociągali inni mężczyźni? Z pewnością tak się wydawało. Widok tych szkiców dodał Gregowi pewności siebie, której nie był świadomy. Odchrząknął i wyprostował się na siedzeniu, biorąc głęboki oddech w chwili, gdy drugi nastolatek wrócił.
— Przepraszam, musiałem uporządkować to, co miało stać się katastrofą z jednego z eksperymentów Sherlocka — przeprosił Mycroft, posyłając mu delikatny uśmiech, gdy ponownie do niego dołączył. — Czy znalazłeś notatki?
Cholera. Greg zupełnie zapomniał ich poszukać. W ustach miał sucho, odrobina zwątpienia próbowała wkraść się, niszcząc jego pewność siebie. Mycroft przyglądał mu się cierpliwie i w końcu potrząsnął głową, ponownie spoglądając na szkicownik.
— Hej, Mycroft — zmusił się do powiedzenia, gdy młodszy nastolatek otworzył drugi zeszyt leżący na biurku.
Mycroft spojrzał na niego z zaciekawieniem.
— Tak? — zapytał ostrożnie.
Serce Grega waliło szaleńczo. Do cholery, po prostu to zrób. Zapytaj go. Zaproponuj wspólne wyjście. Pocałuj go. Zrób coś, idioto.
— Czy chciałbyś, ach… — próbował zacząć, pocierając niezgrabnie tył głowy. Mycroft zamrugał z zaciekawieniem, a Greg nie mógł poradzić na to, że udało mu się zdezorientować Mycrofta Holmesa. — Chciałbyś pójść na kawę?
— Dokładnie w tej chwili? — zapytał Mycroft, przechylając lekko głowę na bok. — Jeśli chcesz odpocząć, możemy pójść.
— Nie, nie… nie w ten sposób — powiedział Greg, kręcąc głową. — Nie jako przerwa w nauce. Jako… no wiesz.. ty i ja. Kawa. Razem.
— Tak jak często to robimy — powiedział powoli Mycroft, mrużąc oczy, próbując zrozumieć, co zostało zasugerowane.
— Nie… Mycroft, nie tak jak to często robimy — westchnął Greg.
Przygryzając dolną wargę, położył dłoń na kolanie młodszego nastolatka, delikatnie ściskając. Oblizał usta. Jego spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Mycrofta. Jego jasnoniebieskie oczy otworzyły się szeroko, gdy zaczął rozumieć. Z sercem bijącym tak głośno, że Greg słyszał jego dudnienie w uszach, zaczął pocierać kciukiem wewnętrzną stronę kolana Mycrofta.
— Gregory… — rozpoczął Mycroft drżącym głosem.
Było to ledwo zauważalne, ale Greg dostrzegał prawie wszystko, jeśli chodziło o Mycrofta. Nie mógł nic na to poradzić. Przełknął ślinę, ponownie przygryzając wargę, czując lekki przepływ ciepła, gdy wzrok Mycrofta skupił się na jego ustach przy tym ruchu.
— Chciałbym zabrać cię na kawę — powtórzył Greg.
Pragnę cię także całować do nieprzytomności, ale nie chcę cię przerazić. Głębokie oddechy, Greg. Działaj powoli.
Wydawało się, że cisza ciągnęła się w nieskończoność. W końcu Mycroft skinął głową, a Greg mógł skakać i wiwatować. Coś pojawiło się w oczach młodszego nastolatka, co sprawiło, że Greg zadrżał, gdy ciepła, smukła dłoń zakryła jego.
— Myślałem, że nigdy nie zapytasz.
