Rozdział 328: Sauna

Uwagi: Alternatywa - Nastolatki

— Wciąż jestem zdumiony, że w ogóle przekonałeś mnie, abym tu przyszedł — syknął Mycroft sapiąc.

Zawstydzony, skrzyżował ramiona na nagiej klatce piersiowej. Obok niego Greg uśmiechnął się promiennie, chwytając jego rękę i delikatnie ją rozprostowując.

— Och, daj spokój — powiedział żartobliwie, szturchając młodszego nastolatka łokciem. — Jesteś tutaj najseksowniejszą osobą.

— Nie jestem przyzwyczajony do takiego pokazu. Jest to raczej niewygodne — wymamrotał Mycroft, przesuwając się nieco bliżej do Grega.

Owijając ramie wokół jego barków, Greg popchał i zaczął prowadzić Mycrofta z dala od basenu.

W rzeczywistości, prawie nikogo tam nie było. Greg celowo wybrał taką dziwną porę, ponieważ wiedział, że nie będzie wtedy tłumu. Jednak, jak powiedział Mycroft, sam był dość zdumiony, że udało mu się przyprowadzić tutaj drugiego chłopca. Na wpół żartował, że ich dwójka powinna pójść razem na pobliski kryty basen, głównie dla widoku jego chłopaka w kąpielówkach. Było przyjemnie to sobie wyobrazić, ale jak się okazało, jeszcze wspanialsze było zobaczenie tego na żywo. Ledwo mógł powstrzymać się od wpatrywania.

Jednakże nie znosił również tego, że Mycroft czuł się nieswojo. Wiedział jednak, że młodszy nastolatek nie poprosi go o powrót do domu, dlatego miał pomysł, który pomógłby mu się trochę zrelaksować.

— Gdzie idziemy? — zapytał Mycroft, kiedy dotarli do rogu dużego pokoju i ruszyli w dół krótkim korytarzem.

— Gdzieś, gdzie miejmy nadzieję, będzie ci trochę wygodniej — odpowiedział Greg, poświęcając chwilę na obejrzenie się przez ramie i uśmiechnięcie się.

Skręcił za róg, prowadząc Mycrofta innym korytarzem i ponownie skręcił. Dopiero gdy dotarli przez wejście z napisem „Sauna", puścił swojego chłopaka i pchnął drzwi, by się otworzyły.

— Po tobie. — Uśmiechnął się, gestykulując jedną ręką.

Mycroft z ciekawością spojrzał na niego, a potem na pokój przed nim, zanim powoli wkroczył do środka.

Greg poszedł za nim, pozwalając drzwiom zamknąć się. Z nimi w środku sauna wydawała się dość mała. Nie było również nikogo innego oprócz nich. Para puchała, ale była ustawiona na nieco niższą moc, ponieważ nikt jej nie używał przez jakiś czas. Greg uwielbiał to w tym miejscu. Istniały inne lokalizacje, ale ta jedna miała możliwość ustawienia pary. Dzięki temu było to nieco bardziej kontrolowane i niesamowite.

— Tu jest trochę lepiej — przyznał Mycroft, odwracając się do Grega.

Posłał starszemu nastolatkowi nieco niepewny uśmiech, który Greg odwzajemnił z większą pewnością siebie.

— Chodź tutaj. — Skinął głową, robiąc krok do przodu, by ująć policzki Mycrofta.

Stali tak przez chwilę, wpatrując się w siebie w słabo oświetlonym pomieszczeniu, zanim Greg pochylił się i złączył ich usta. Ponownie zrobił krok do przodu, zmniejszając pozostałą odległość między nimi, czując mrowienie w żołądku na westchnienie zadowolenia, które wydał z siebie Mycroft, gdy się całowali.

Po chwili Mycroft podniósł ręce i chwycił delikatnie Grega za bicepsy. Starszy nastolatek cofnął jedną ze swoich dłoni, przesuwając palcami po lekko wilgotnych rudych włosach, obejmując kark swojego chłopaka. Pogłębił pocałunek, poświęcając chwilę na delikatne ssanie dolnej wargi Mycrofta w zamian otrzymał zaskoczony jęk.

— Usiądźmy — wyszeptał Greg w usta Mycrofta, po czym odsunął się na tyle, by poprowadzić go do jednej z gładkich, drewnianych ławek ustawionych wzdłuż ścian.

Usiadł i delikatnie pociągnął Mycrofta za nadgarstek. Młodszy nastolatek nie wahał się usiać okrakiem na jego nogach.

Greg otoczył ramionami talię Mycrofta i przyciągnął go bliżej, odchylając głowę do tyłu w chwili, gdy Mycroft pochylił się, by ponownie go pocałować. Smukłe palce były teraz w jego włosach, chwytając je pewnie, co wywołało dreszcz wzdłuż kręgosłupa Grega. Przesunął językiem po dolnej wardze Mycrofta i natychmiast uzyskał dostęp. Westchnęli sobie w usta, przyciskając się do siebie. Obaj zaczęli się pocić od mieszaniny pary i rosnącego podniecenia.

— Gregory — wydyszał po chwili Mycroft, lekko drżąc.

Greg czuł, jak erekcja chłopaka naciskała na jego brzuch i było to najbardziej podniecające uczucie na świecie.

— Tak? — zapytał, patrząc na niego. Jego głos był nieco głębszy niż wcześniej.

— Jesteśmy w miejscu publicznym.

— Nie aż tak publicznym.

Greg uśmiechnął się, powoli głaszcząc biodra Mycrofta. Patrzył, jak ten przygryzł wargę i westchnął ponownie z przyjemności.

Gregory — powtórzył Mycroft, a jego głos zmienił się na nieco bardziej w skomlenie, kiedy otarł swoje ciało o jego.

— Boże, Mycroft — westchnął Greg, czując, jak jego plecy wyginają się lekko w pragnieniu bycia bliżej drugiego nastolatka.

Jego własna erekcja pulsowała, otrzymując tarcie, które sprawiało, że sapał za każdym razem, gdy Mycroft poruszał się naprzeciw jego biodrom.

Wpatrywali się w siebie, gdy Mycroft pochylił się, by pocałować go bardziej brutalnie. W tym pocałunku była desperacja i pożądanie, a Greg przyjął go tak, jakby zależało od tego jego życie. Greg poczuł zawroty głowy, kiedy popchnięto go, aby się położył. Zrzucili z siebie kąpielówki w upojnej potrzebie dotknięcia każdego centymetra ciała drugiego.

Chwycili się, kołysząc, całując, podgryzając i pocierając się w każdy możliwy sposób. Kiedy Mycroft doszedł, jego jęki odbijały się echem od ścian sauny. Greg prawie omdlał na ten piękny widok. To było idealne.