Rozdział 343: Stając w jego obronie
Mycroft mógł przez cały dzień patrzeć, jak Gregory chodzi po pokoju i rozmawia. Mężczyzna nigdy by tego nie dostrzegł w sobie, ale był wspaniały i przyciągał uwagę wszystkich w pobliżu. Uśmiechając się delikatnie do siebie, polityk przyglądał się swojemu partnerowi, który rozmawiał z kilkoma innymi funkcjonariuszami, którzy zostali zaproszeni na to wydarzenie.
— Czyli nawet wielki Mycroft Holmes znalazł kogoś, do kogo się przywiązał. — Dobiegł go głos zza jego pleców.
Mycroft westchnął nosowo i zamknął oczy, szczypiąc nasadę nosa, zanim się opanował i odwrócił.
— Dobry wieczór, Alistairze — przywitał się lodowato.
Alistair Bentley również pracował w rządzie, kilka stanowisk pod nim. Człowiek posuwał się do wszystkiego, próbując zostać zauważonym. Mycroft go nienawidził.
— Nigdy bym nie pomyślał, że będziesz w stanie kogoś pokochać.
Alistair uśmiechnął się, krzyżując ramiona i przechylając głowę na bok.
— Cóż, nie mogę powiedzieć, że znasz mnie bardzo dobrze, więc nie jestem zaskoczony twoim ograniczonym założeniem — westchnął Mycroft.
Byłoby w porządku, gdyby ta rozmowa skończyła się właśnie teraz. Nie był też skłonny do bycia bardzo uprzejmym. Mężczyzna celowo zaszedł Mycroftowi za skórę do punktu, w którym nie mógł już powstrzymać swojej fasady. Gdyby ten człowiek chciał wciągnąć to Gregory'ego, sytuacja szybko stałaby się nerwowa.
— I także będący policjantem, jakie to zwyczajne — kontynuował Alistair. Albo nie miał pojęcia, co zaczyna, albo go to nie obchodziło. Mycroft nie mógł zdecydować, która opcja była bardziej irytująca. — Tak, jest inspektorem, więc coś to znaczy, ale… nawet w porównaniu z innymi nie nazwałbym jego historii aresztowań imponującym. W końcu twój własny brat musiał rozwiązać przynajmniej połowę jego spraw.
Mycroft poczuł, jak ogarnia go wściekłość. Absurdalność tego stwierdzenia sama w sobie była irytująca. Mężczyzna mówił o rzeczach, o których nie miał pojęcia, co było jeszcze bardziej irytujące. Żeby źle mówił o Gregory'm… Potrząsnął głową i spojrzał surowo na drugiego.
— Alistair, wyświadczę ci przysługę i powstrzymam cię w tej chwili — zaczął surowym głosem. — Nie wiem, jak możesz tak stać i myśleć, że to dobry pomysł, aby mówić przede mną źle o moim partnerze, tak jak teraz. Znasz mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że mogę i uczynię twoje życie niezwykle trudnym, więc w twoim najlepszym interesie jest zaprzestanie mówienia w tej chwili. Wyświadczyłbym ci przysługę, pozwalając ci wycofać się i odejść, ale nie jestem zbyt chętny do ofiarowywania tej łaski. Dlatego będziesz mnie uważnie słuchał. Faktem jest, że nie powinieneś przebywać w tym samym pokoju co Gregory Lestrade. Powiedzieć, że jest tylko policjantem, jest większą zniewagą, nic twój mały umysł może zrozumieć. Niewybaczalne jest dalsze obrażanie go przez lekceważenie tego, jak bardzo starał się, aby rozwiązać sprawy, mówiąc, że Sherlock Holmes to robi.
Alistair patrzył z szeroko otwartymi oczami i rozchylonymi ustami. Mycroft robił spore wrażenie. Przypuszczał, że mógł to tak zostawić, ale nie. Był zbyt przejęty, żeby przestać w tym momencie. Odkrył, że chce po prostu iść dalej i usunąć to wszystko ze swojego systemu.
— Gregory został inspektorem, zanim poznał Sherlocka lub mnie. Każdy z jego awansów był tylko jego zasługą. Chociaż jest prawdą, że Sherlock pomaga w sprawach, nie w takim stopniu, o jaki wydajesz się go pochopnie oskarżać. Mój brat jest naprawdę samolubnym stworzeniem, podobnie jak ja, więc mogę cię zapewnić, że aresztowanie sprawcy nie jest jego ostatecznym celem. To jest coś, w czym Gregory przejmuje inicjatywę, a jeśli czasami zdarza się, że zbiega się to z intencją Sherlocka, niech tak będzie.
Alistar wiercił się w swoim miejscu, nerwowo rozglądając się.
— Jest nie tylko najbardziej inteligentnym i ciężko pracującym człowiekiem w odległości kilku kilometrów od Scotland Yardu, ale także najodważniejszym i najmilszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek miałem przyjemność poznać. Jest irytujący, ponieważ jest pełen niespodzianek, pracuje bez wytchnienia przez wiele godzin i prawie nigdy nie otrzymuje podziękować i szacunku, na jaki zasługuje. Jest lepszym człowiekiem, niż kiedykolwiek mogłeś mieć nadzieję być, a jeśli cenisz coś w swoim życiu, odwrócisz się i odejdziesz bez słowa.
Zapadła między nimi cisza. Mężczyzna zamarł w miejscu, a Mycroft nagle poczuł niewiarygodną ulgę, że powiedział to wszystko. Usta Alistara poruszyły się, a Mycroft spiorunował go wzrokiem.
— Żadnego. Słowa.
Zirytowany Alistair odwrócił się na pięcie i odszedł szybciej, niż było to naturalne. Mycroft poczuł, jak część napięcia opada z jego ramion. Westchnął i przechylił głowę, rozciągając szyję, kiedy za jego plecami rozległ się cichy śmiech.
— Słuchanie, jak bronisz mojego honoru, Myc. — Rozległ się głos Gregory'ego, miękki i pełen uwielbienia.
Mycroft uśmiechnął się, gdy odwrócił się, by spojrzeć na swojego partnera.
— Powiedziałem tylko prawdę — wyszeptał, głaszcząc policzek starszego mężczyzny.
Greg zamknął oczy i pochylił się w stronę dotyku.
— Pójdziemy do domu? — zasugerował, ponownie otwierając oczy, by na niego spojrzeć.
Mycroft uśmiechnął się.
— Niczego więcej nie pragnę.
