Rozdział 345: Elegancki przyjaciel Mycrofta
Greg czuł się naprawdę głupio z powodu zazdrości, ale czasami po prostu nie mógł się powstrzymać. Wiedział, że Mycroft go kocha, nie miał co do tego wątpliwości. Nie wątpił w to, jak solidny był ich związek. Ale kiedy zobaczył Mycrofta z jednym z kolegów, z którymi tak naprawdę się przyjaźnił… Nie mógł powstrzymać podświadomych uczuć, które go zalały.
W tej chwili był w kuchni. Musiał usprawiedliwić swoje odejście, podczas gdy Mycroft i jego elegancki oraz przystojny przyjaciel Christian śmiali się i dyskutowali o różnych rzeczach przy grze w szachy. Wyszedł pod pretekstem przyniesienia wina. Musiał się tylko dostosować to tego. Mycroft jedynie śmiał się i uśmiechał w ten sposób przy nim i wiedział, że był głupi i samolubny. Nie był cholernym nastolatkiem, na litość boską.
A jednak był w tej sytuacji.
Greg westchnął, bawiąc się korkociągiem i wpatrując się w wino, które właśnie wziął z pojemnika na blacie. Ten facet miał wiele takich samych zainteresowań jak Mycroft i łatwo rozpoczęli rozmowę. Dyskutowali o rzeczach, których Greg nie rozumiał, a Mycroft wydawał się tym wszystkim pochłonięty.
Kim on tak naprawdę był w porównaniu z tamtym gościem? Tamten był czarujący, atrakcyjny i inteligentny. Mówił o polityce i literaturze, a nie o punk rocku i piłce nożnej. Ubierał się ładnie i prawdopodobnie nie miał szuflady pełnej postrzępionych dżinsów i dresów. Wydawało się, że woli wina i brandy od każdego piwa, jakie można znaleźć.
Greg zawsze był pewny siebie i nie wstydził się swojej osobowości i siebie, a jednak stał tutaj na środku kuchni i zastanawiał się nad tymi rzeczami. Jak ktoś tak wytworny i inteligentny, jak Mycroft, mógł znieść bycie z nim, kiedy miał tak bliskich przyjaciół jak Christian? Po prostu… dziwnie go to uderzyło.
— Gregory, masz problem z winem? — zapytał Mycroft, wchodząc do kuchni z figlarnym uśmieszkiem na twarzy.
Greg spiął się i mocniej ścisnął korkociąg, starając się w pośpiechu opanować i wymusić uśmiech. To nie zadziałało i od razu o tym wiedział. Wesołość natychmiast zniknęła z twarzy Mycrofta, a spojrzenie jasnoniebieskich oczu przeskanowało jego mimikę, gdy młodszy mężczyzna powoli się zbliżał.
— Coś jest nie tak? — zapytał miękko, obejmując policzek Grega.
Dotyk był ciepły i sprawił, że serce Grega zabiło szybciej.
— Nic — westchnął, zamykając oczy, nachylając się w stronę dotyku.
Po prostu zignoruj to Greg, jesteś cholernym idiotą.
— Nie rób mi tego — powiedział Mycroft, unosząc brew. — Wiesz, że zawsze potrafię rozpoznać, kiedy kłamiesz.
— Tak, wiem — wymamrotał Greg, przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę.
— Gregory, porozmawiaj ze mną.
Greg ponownie otworzył oczy i spojrzał na swojego partnera. Patrzył na niego z wyraźną troską. Wiedział, że młodszy mężczyzna nie pozwoli żadnemu z nich wyjść z pokoju bez odpowiedzi na pytanie, ale nawet gdy ją formułował czuł się niesamowicie głupio.
— To po prostu… Christian — westchnął, wskazując na salon.
— Co z nim? — zapytał Mycroft, wracając myślami do całego wieczoru, próbując znaleźć miejsce, w którym mógł wydarzyć się zgrzyt.
— Nic złego — powiedział szybko Greg, wzruszając ramionami. — Może to jest problem. Jest tak elegancki, inteligentny i niesamowity. Idealny dla… a potem jest tylko… ja… Tak po prostu…
— Nie możesz tu stać i mówić, że Christian pasuje do mnie lepiej niż ty.
Mycroft zamrugał w szoku, wyglądając na tak zdumionego, jak Greg jeszcze go nigdy nie widział.
— A nie jest tak? — zapytał Greg, przygryzając wargę. — Daj spokój. On jest… Jest dla ciebie cholerny idealny. Rozumie co mówisz i nie torturuje cię piłką nożną.
— Lubię, kiedy torturujesz mnie piłką nożną — powiedział lekko Mycroft, a oczy błyszczały mu lekką złośliwością.
Greg prychnął.
— Dzięki — wycedził.
Mycroft westchnął.
— Może źle to zabrzmiało — przyznał wyższy mężczyzna, przesuwając się, by oprzeć biodro o blat. — Posłuchaj mnie, Gregory. Gdybym nie był z tobą szczęśliwy, nie bylibyśmy razem. Wiesz, że nigdy nie godzę się na coś, czego nie chcę. Coś tak intymnego zdecydowanie nie jest wyjątkiem.
Greg przełknął ślinę, nie spuszczając wzroku z twarzy Mycrofta, gdy mówił. Jego serce biło szaleńczo.
— Nie potrafię wyjaśnić szoku, jaki odczuwam na myśl, że ktokolwiek, kogo znajdę, nadawałby się dla mnie lepiej niż ty —kontynuował Mycroft. — Jestem całkowicie zdumiony, że nie rozumiesz, jak wspaniały i doskonały jesteś. Jesteś wszystkim, czego nigdy nie przewidziałem, a teraz zdaję sobie sprawę, że tego potrzebuję.
— Mycroft…
— Kocham cię, Gregory. Christian to tylko przyjaciel. Pod koniec dnia nie chcę nikogo innego w pobliżu mojego łóżka niż ty.
Usta Grega wykrzywiły się w uśmiechu, gdy stanął na palcach i przycisnął się blisko drugiego mężczyzny, by go namiętnie pocałować. Napotkał taką samą namiętność. Greg wiedział, że to było głupie, że się tym martwił, ale słysząc, jak Mycroft mówił to wszystko… I tak poczuł się lepiej. Kurwa, miał tak wielkie szczęście.
