„Rzucona Iskra"
30 Września 2022 Imperial Polish Calendar 21:37:00
Kapitan Jan „Brytol" Cena
JW GROM
Poza strefą Cywilizacji, Imperium Gra Valkas. Kontynent Maerica
„Kontakt, patrol, 6 celów. Co robić Brytol?" Powiedział przez sieć bojową CYRKON Chorąży Jan „Mydło" Tomaszewski leżąc płasko na ziemi pod krzakiem w gęstym lesie do dowodzącego oddziałem Kapitana Ceny „Pozwólcie im przejść."
„Przyjąłem." Odparł Mydło a na hełmie Brytola pojawiły się znaczniki potwierdzające przyjęcie rozkazu od reszty sześcioosobowej drużyny komandosów Gromu. Trzymającego karabin wyborowySKW-89 Chlor Szymona „Ducha" Rilejskiego mającego na swoim trójkątnym wizjerze którego zasłona zawsze była koloru czarnego namalowaną trupią czaszkę. Za nim stał Grzegorz „Karaluch" Aleksandrowicz z swym wiernym pistoletem maszynowym CPM-8 o imieniu Rura, sam Karaluch nosi miano niezabijalnego i zdolnego do otrzymywania sporych ran które każdego innego by dawno temu posłały by w zaświaty, stąd ksywa Karaluch.
Obok zaś Mydła znajdował główny operator ciężkiego sprzętu drużyny Aleksander „Cyfra" Mason trzymający w rękach swój ukochany UKM-10 którego nazwał Czyszczyciel. Cyfra niezadowolony dodał przez sieć bojową którą Valkasanie nawet nie mogliby by jej znaleźć gdyby wiedzieli o jej istnieniu „Kapitanie, oni wchodzą prosto w idealną strefę ognia mogliśmy by ich zabić zanim ktokolwiek by się dowiedział o tym, i tak mamy później szturmować nasz cel że będzie głośno."
„Kurwa Cyfra, ja nie jestem na tyle pierdolnięty by przebijać się do celu będąc jednocześnie szukany przez wroga, jak mamy okazję wedrzeć się po cichu to z niej skorzystajmy, później sobie postrzelasz." Odparł Franciszek „Drewniak" Łóds stojący za kapitanem swemu zawsze narwanemu koledze.
„TAK a tych sześciu będzie nam przeszkadzać jak będziemy spierdalać z bazy." Zaczął oponować, Brytol szybko przerwał dyskusję „Cisza, Cyfra nie wymądrzaj się, a ty Drewniak nie prowokuj dobrze wiesz jak Cyfra ma krótki lot, w bazie się pokłócicie jak panienki." Tym sposobem ucichł spór a sześcioosobowy patrol Valkasan, który dla Polaków w ich sprzęcie i mundurach przypominam im ich dziadków z czasów III Wielkiej Wojny Kontynentalnej nazywanej też II lub jak od niedawna zaczęto III Wojną Światową, przeszedł kompletnie nie zauważając pochowanych wokół ścieżki Komandosów, zachowując się względnie niepoważnie, żartując sobie czy przekomarzając się między sobą, uważali że trafiła im się najłatwiejsza robota na świecie po Przyzwaniu jak trafili do Arkadii, wszak kto mógł tak głęboko w terytorium Imperium Gra Valkas się wedrzeć bez kompletnego zauważenia?
Ich język dla Polaków brzmiał jak kompletny bełkot i tylko dzięki programowi tłumaczącemu w swoich hełmach byli w stanie zrozumieć co mówią, ale tak średnio to wychodzi, wynikało to nie z słabości tłumacza ten akurat był bardzo dobry ale z tego że nie do końca złamano język Valkasan a i sam w sobie wyglądał jakby ktoś wziął jeden z ludzkich języków i kompletnie go przekręcił używając zasad fonetyki kompletnie innej grupy językowej.
Wielu specjalistów językowych w Polsce rwało sobie włosy z głowy z tego powodu a SI mimo sporych postępów poczynionych przez dekady nie była i jest w stanie wyręczyć ludzi w niektórych rzeczach, szczególnie jak nie wie od czego ma zacząć bo człowiek który chce ją wykorzystać też nie wie. Z drugiej strony, ludzi w Cesarstwie jest tak dużo że taniej wychodzi rzucić ich w dużej masie niż użyć specjalnych SI.
Kiedy tylko patrol odszedł, Komandosi szybko wypadli z krzaków obok ścieżki idąc ku bazie z której ona idzie. Dalszy marsz był pozbawiony jakiś nadzwyczajnych niespodzianek, zaawansowany system czujników wbudowany w zbroje komandosów tworzył w ramach sieci CYRKON automatyczny system wykrywający każdy ruch, dźwięk oraz sygnatury ciepła przekazując dane bezpośrednio do hełmów na HUD.
Ruch przedstawiany za pomocą czujnika ruchu zwanego przez Żołnierzy Cesarstwa „czujką" pokazywał na pomarańczowej tarczy w dolnym rogu HUD za pomocą niebieskich kropek sojuszników, za pomocą czerwonych wrogów a ostatnią grupęumownie nazywaną neutralnymi za pomocą żółtych. Sojuszników namierzano za pomocą zbudowanego w pancerze i hełmy dwuczęściowego zestawu indefikującego swój-obcy. Czerwonych wykrywano że tego nie mają a system czujników wykrywał z niezwykłą czułością w przypadku braku wrogiego zestawu swój-obcy, mowę i inne elementy które były charakterystyczne dla przeciwnika na przykład dane mundury wydają określoną dawkę ciepła z ciała. Neutralni to po prostu każdy którego czujniki nie są w stanie określić kim jest, lub analiza dała że to zwierzęta.
Dźwięk i jego źródło były również pokazywane na HUD w formie idący od środka małych fal, zaś rozwój termowizji i noktowizji poszedł tak daleko że nie tylko stały się jednym i tym samym a nawet można używać ich w dzień, odpowiedni program sam filtruje obraz widoczny przez wizjer.
Całość była zasilana z dosyć sporych ale mało licznych baterii ukrytych w pancerzu i hełmie które można stosunkowo łatwo wyjąć i naładować energią słoneczną. Na szczęście każdy komandos posiadał trzy zestawy baterii na wymianę. Jeden zestaw pozwalał na pracę przez pełne 24 godziny na pełnej mocy cały czas, w przypadku ustawienia na zasilania optymalnego na 72 godziny a oszczędnego nawet i cały tydzień. Choć w zależności od ustawienia nie wszystkie funkcje będą działać.
Na szczęście Komandosi nie mieli zamiaru zostawać na długo w Gra Valkas dlatego działali na pełnej mocy. Dlatego bez problemu omijali każdy patrol i czujki Valkasan a wszelkie ich pułapki na nieproszonych gości były rozbrajane lub unikane a w przypadku min programowanych radiowo, przeprogramowane by posłużyć się Polakom w czasie odwrotu.
I tak niczym cień czy też wiatr dotarli do swego celu. Kapitan Cena i jego oddział dotarli do malowniczej kotliny a w niej skryty ich cel. Mała baza badawcza Gra Valkas położona między wśród gór Palachian. Mała ale znacząca bowiem była oszustwem mający skryć prawdziwą bazę pod górami.
Oficjalnie był to ośrodek badający nowe środki obrony przeciwko broni masowego rażenia. Nieoficjalnie badał nowe środki ataku bronią masowego rażenia. Całkiem sprytne ukryć to w ten sposób, prawda? Koniec końców nikt nie będzie zadawał niepotrzebnie pytań dlaczego testuje się nowe niebezpieczne zabawki, przecież muszą to robić by testować ochronę dla własnych żołnierzy.
Wszak, nie chcemy by ci byli narażeni na paskudną śmierć od broni chemicznej, biologicznej, kasetowej, termicznej czy atomowej. Nowa broń to wszak efekt uboczny badań, co nie panowie?
Dlatego trochę zajęło Wywiadowi zorientowanie się że coś tu nie gra. Nie mniej, choć wywiad powietrzny i satelitarny dał sporą ilość informacji, a nieliczni agenci polskiej siatki szpiegów w Gra Valkas przekazali to co wiedzieli, to na barki oddziału Ceny spadło dowiedzenie się co tutaj się dzieje oraz jeśli podejrzenia się potwierdzą mają dokonać jak największych zniszczeń i wyrwanie tyle danych ile się da.
„No no no, mamy tu niezły ruch, niech spojrzy na to kapitan" Powiedział Mydło leżąc na klifie i patrząc na położoną poniżej bazę przez wbudowaną w hełm lornetkę.
„Przekaż obraz na mój hełm" Odparł Kapitan w lesie rozstawiający wyrzutnie lekkich i małych dronów zwiadowczych LBSP-16 Licho z Karaluchem.
„Przyjąłem" I po chwili na HUD dowódcy pojawiła się baza Valkasan w całej swej okazałości, Brytol kazał ręką Drewniakowi pomóc Karaluchowi, sam zaś przyjrzał się temu co widzi Mydło.
„Rzeczywiście, najwyraźniej trafiliśmy idealnie na jakieś przemeblowanie. Valkasanie byli na tyle mili że pokazali nam jedno z głównych wejść. Nie będziemy musieli się przebijać przez tonę korytarzy i okazjonalnych przeszkód osobistych w drodze do magazynu." Uniósł brwi z zadowolenia.
„Wyrzutnia gotowa Kapitanie." Odezwał się Karaluch, Brytol spojrzał się na przygotowany sprzęt. Mały dron wyglądający jak mały samolot zasilany silnikiem elektrycznym był gotów polecieć w niebo. Niestety by osiągnąć możliwość przenoszenia go dosłownie na plecach projektanci z WB Elektronika musieli znacząco odchudzić całość czyniąc z nich drony jednorazowe o bardzo krótkim bo ledwie dwugodzinnym czasie działania a zakres zdolności jest ograniczony. W zamian można go wystrzelić w każdym miejscu, nie potrzebuje długich przygotowań i jest w pełni autonomiczny.
„Odpalać, i kazać im zmapować okolicę, kiedy to zrobią niech na chwilę się odsuną, potem posłużą jako nam dodatkowe oczy dla nas kiedy przystąpimy do szturmu." Rozkazał Kapitan.
Karaluch kiwnął głową i poczynił odpowiednie przygotowania po czym z pomocą Drewniaka wystrzelił je w powietrze wysoko. Czwórka małych dronów szybko przystąpiła do pracy, a dzięki swym silnikom były prawie że niesłyszalne, choć hałas w dole skutecznie przytłumił ich odgłosy.
Chaos w dole, połączony zluzowaną postawą wartowników, wszak co tu mogło dotrzeć sprawiło że prawie nikt nie zwrócił zbytniej uwagi na latające w powietrzu Licha, a ci nieliczni którzy zauważyli uznali to za zwykłe zabawki którymi ktoś z personelu się bawi, wszak były takie małe samoloty naprowadzane radiowo i zdarzało się że znudzeni żołnierze czy badacze bawili się nimi od czasu do czasu.
Drony zaś przechwytywały wszystko w dole, pozwalając na skuteczne zmapowanie i przygotowanie planu uderzenia na bazę dla Kapitana.
„To wszystko jest takie proste, Kapitanie. Zbyt proste w mojej opinii. Nie podoba mi się że tak łatwo tu się dostaliśmy, czuję w kościach że coś nie gra." Odezwał Duch wpatrując się na wyświetloną dzięki hełmowi w rzeczywistości rozszerzonej zmapowanej przez drony mapie bazy.
„Tchórzysz Duch?" rzucił Cyfra kpiąco
„Nie." odparł przewracając oczami za wizjerem Duch
„To co panikujesz, oni nawet nie wiedzą że tu jesteśmy. A z naszą techniką, te dziadki równie dobrze mogły sobie zawiązać oczy i zatkać uszy. Nie są w stanie się zorientować że się tutaj dostaliśmy. No, do kiedy zrobimy tu burdel."
„Spokój Cyfra" Odezwał się Kapitan po czym włączył na mapę przygotowany plan. „Dobrze panowie, plan jest następujący. Podzielimy się na trzy sekcje, dwie szturmowe i jedną wsparcia. Duch prowadzisz trzecią sekcję wsparcia zostajesz tutaj" wskazał punkt na mapie „będziesz nas osłaniał z góry. Zaś te miejsca" odpowiednie znaczniki „to są twoje twoje wyznaczone kryjówki. Karaluch będzie cię osłaniał."
„Ja i Drewniak jako pierwsza sekcja będziemy atakować z tego miejsca" pokazał zieloną gwiazdę znajdująca się w południowej części bazy „i przeć naprzód przez siebie do tego miejsca" wskazał duży budynek wchodzący w ścianę góry. „Tam narobimy bałaganu i wyłączymy na dobre prąd w bazie i odwrócimy na jakiś czas uwagę."
„Mydło i Cyfra jako druga sekcja zaś zaczną stąd" w północnej części, blisko ściany górskiej niebieska gwiazda zaczęła migać „i ruszą się w kierunku głównego wejścia i zabezpieczą je. Dołączymy do nich kiedy zabezpieczą wejście. Wtedy Mydło i Karaluch będą mieli za zadanie utrzymać pomoc z dala od wejścia. Macie to robić przez pół godziny od naszego wejścia do środka. Łączność najpewniej nie będzie możliwa z podziemi, więc jeśli do tego czasu nie wrócimy, to znaczy że się misja nie powiodła i macie się ewakuować do Sokolego Oka"
„Szturm zaś się zacznie kiedy Sokole Oko ostrzela bazę. Jakieś pytania?" Zakończył wywód Kapitan. Żaden z komandosów nie odezwał się.
„Brak? Dobrze, to do roboty. Macie dziesięć minut by znaleźć się na pozycjach."
Porucznik pilot Mateusz Morawiecki
17 Eskadra Działań Specjalnych
Sama baza była ułożona w niezwykle urokliwym zakątku, od razu przypadła Mateuszowi do gustu. A to jak się uwijali mali ludzie na jej terenie było dla niego przyjemnym dla oka widokiem.
Szkoda że jak tylko dostanie znak to wszystko będzie musiał wysadzić w cholerę. No cóż, służba nie drużba, a dla dobra Cesarstwa Polskiego trzeba niestety poświęcić nie raz piękno by Cesarstwo mogło się rozwijać.
Dlatego siedząc bezpiecznie w kokpicie samolotu VLOT, CZL.75D Czajka, podziwiał ile mógł widoczny przez szybę krajobraz zanim niczym młot spadnie na okolicę ostrzał rakietowy.
Było co podziwiać, niedaleko bazy szła ładna rzeczka która szła przez las, sama baza była położna w kotlinie otoczona ze trzech stron klifami górskiego zbocza pokazując występujące tu i ówdzie kamienie i minerały które błyszczały od uderzającego w nie słońca.
Sama góra zaś wydawała się błyszczeć z daleka ale z racji że kraina była trudno dostępna z lądu pozostała w znacznej mierze niedotknięta ludzką ręką.
„Sokole Oko, tu Barbara-6 jak mnie słyszysz?" Zagrało radio z charakterystycznym głosem Kapitana, Mateusz wyłączył przybliżenie w hełmie i skupił się na radiu.
„Barbara-6, tu Sokole Oko, słyszę cię głośno i wyraźnie, jaki status?" Odparł pewnie Mateusz
„Przekazuję współrzędne celów, odebrałeś?"
Mateusz szybko sprawdził otrzymane dane, dostał pełną mapę bazy z zaznaczonymi celami, większość pokrywała się z wcześniej zaznaczonymi, tylko parę było skreślonych albo zmienionych w stosunku do pierwotnej mapy.
„Cele odebrane, Barbara-6." Potwierdził Mateusz
„Otwórz ogień za osiem minut."
„Przyjąłem Barbara-6, otwarty ogień za osiem minut. Bez odbioru." Odparł Mateusz, po czym uruchomił system celowniczy i wymierzył w każdy zaznaczony poniżej oraz parę kilometrów na południe od niego cel.
Patrzył przez sieć bojową jak oddział Ceny zajmował swoje pozycje zabijając czas, szczerze było to zbyt proste, wróg nawet nie miał możliwości zobaczenia go inaczej niż gołymi oczami pod warunkiem że ktoś zapędzi się w tę część gór. A nawet gdyby wiedział, to jak miał zatrzymać serię pocisków Grzmot? Ledwie co opanował podstawy wystrzeliwania rakiet niekierowanych.
A co do maszyn wroga, dobre żarty że jakikolwiek samolot napędzany śmigłem mógł doścignąć Czajkę a co dopiero zestrzelić ten całkiem sporej wielkości samolot transportowy który mógł zawisnąć w powietrzu niczym śmigłowiec. Zaś Mateusz mógł ich wypatroszyć swym obrotowym działkiem 20mm równie dobrze z zamkniętymi oczami pozwalając systemom wsparcia celowania kierowanie jego ręką.
Dlatego znudzony odczekał te osiem minut, wisząc nad jedną z gór tego łańcucha górskiego, po czym nacisnął przycisk odpowiadający za wystrzelenie serii czterech pocisków, po czym jeszcze raz i kolejny raz oraz ostatni by łącznie szesnaście pocisków Grzmot, w jego opinii przesada i strata pieniędzy, pomknęła do swego celu.
Gdyby tylko każda akcja tak wyglądała jak ta to mógłby prawie polubić wojnę. Prawie, bo nie był psychopatą ani socjopatą, a nawet bezosobowość tego co zrobił nie mogła przesłonić jednego faktu.
Że właśnie wymordował dziesiątki ludzi bez wysiłku.
A dzisiaj nie był jedynym.
Chorąży Jan „Mydło" Tomaszewski
JW GROM
„O właśnie leci." Powiedział krótko Cyfra zauważając na swym hełmie symbol nadlatujących pocisków, po czym Grzmoty, zgodnie z swą nazwą przygrzmociły ostro w bazę zaskakując wszystkich w niej. Po czym kolejne przybyły by przynieść śmierć, te spadły prosto na magazyny, jeden jak zauważył Mydło musiał być pełen jakiejś amunicji specjalnej, bowiem wybuch rozerwał magazyn na strzępy przynosząc śmierć dziesiątkom ludzi, bowiem cała masa zaznaczonych na hełmie kontaktów nagle znikła.
Wtedy rozległ się alarm ale zanim cokolwiek zdziałał przybyła kolejna fala która wysadziła kolejną część bazy przy okazji uszkadzając radiowęzeł bazy przez co dźwięk syreny zaczął grać przerywanie co grało Janowi na nerwy.
Ostania fala pocisków przybyła nie mniej nagle niż reszta i wysadziły zarówno ogromne cysterny na paliwo stojące w zachodniej części bazy jak i pojazdy wsparcia pełniące tę samą rolę a ogień płonącej ropy i benzyny przyczynił się do spowicia całej bazy w czarnym dymie, idealna zasłona dla cesarskich komandosów.
„Ruchy!" Powiedział do Cyfry a w tle zaczęły się rozlegać strzały z karabinu wyborowego Ducha który zaczął szerzyć chaos poprzez odstrzeliwanie oficerów, podoficerów czy też kogokolwiek który próbował ogarnąć bałagan wokół.
Obaj rzucili się do biegu z łatwością zbiegając z zbocza w dół do bazy, szybko dopadli do lichej siatki mającej tylko zaznaczyć granice bazy, nikt kto budował i projektował tę bazę się nie spodziewał że ktokolwiek się tu dostanie po cichu prześlizgując się niezauważony przez ochronę bazy.
Mydło szybko wyciągnął bagnet-nóż i włączył go po czym przeciął rozgrzanym do czerwoności ostrzem słaby drut paroma machnięciami jakby równie dobrze ciął powietrzne tworząc wyrwę w siatce.
Następnie obaj szybko przeszli przez wyrwę i ruszyli ku swemu celowi, ogromnej stalowej bramie w zboczu górskim ukrywającym resztę placówki badawczej.
Bez większych przeszkód przebijali się przez szerzący się chaos unikając walki, dzięki pancerzowi oraz powietrznym pomocnikom widzieli znaczniki gdzie jest wróg, choć było słychać roznoszące się echo karabinów oznaczające że Brytol i Drewniak są zmuszeni przebijać się do celu przez wrogów.
Dopiero na ostatnich metrach Mydło i Cyfra napotkali opór, wpadli na wybiegającą grupę żołnierzy z góry.
Jeden z Valkasan od razu spostrzegł obcych żołnierzy i krzyknął „Wróg!" zanim Mydło otworzył ogień w tłum, po czym dołączył do niego Cyfra. Przeciwnik początkowo był zawieszony a błędne stwierdzenie sprawiło że ci zaczęli szukać gdzie jest wróg zamiast paść na ziemię.
Dlatego dwaj Polacy zdążyli wybić pół grupy zanim przeciwnik zaczął się ruszać i kontratakować ogniem. Niestety koordynacja leżała a oficer który mógł skoordynować cokolwiek zginął jako jeden z pierwszych, a poszczególnie podoficerowie wobec ognia przeciwnika byli zajęci tym by nie zginąć.
Szczególnie Cyfra odniósł w tym spore zasługi posyłając szybkie serie z swego karabinu maszynowego w przeciwnika, kosząc niczym zboże część z nich.
Silny ogień Cyfry skutecznie uniemożliwiał celny ogień Valkasan co sprawiało że Mydło zdejmował kolejnych po kolei jakby to była strzelnica. Było by to zbyt łatwe gdyby mógł tak zrobić ze wszystkimi prawda?
Dlatego los postanowił nieco utrudnić im zadanie poprzez stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego znajdującego się wewnątrz wielkiego wejścia. Dokładniej poprzez dwa stanowiska które skutecznie pokrywały swym ogniem całe przedpole bramy.
Strzelcy który dopiero teraz się zorientowali że ktoś blisko masakruje właśnie ich towarzyszy otworzyli ogień zmuszając Polaków do szukania kryjówki, na szczęście dym który się ciągle powiększał i skrywał coraz bardziej pozwolił stosunkowo łatwo zerwać kontakt Polakom.
O ile naboje karabinów szturmowych pancerze komandosów są w stanie przez dłuższą chwilę bez większego problemu wytrzymać to naboi karabinowych wystrzeliwanych w tempie maszynowym już nie.
„Szlag by to, dwa kaemy." Warknął Mydło gdy schował się za resztkami ściany jednego z budynku na wprost od Wejścia po czym się połączył z Ceną „Brytol, mamy problem, dwa bunkry są umieszczone w wejściu!" Pociski HMG przeleciały mu nad głową, strzelec najwyraźniej strzelał na oślep.
Minęła chwila bez odpowiedzi zanim Mydło warknął znowu „Brytol, tu Mydło, czy mnie kurwa słyszysz?"
Dopiero wtedy w radiu rozległ się głos Kapitana „Mydło, tu Brytol, słyszę cię, niestety mamy małe komplikacje, sprawę musisz załatwić sam."
„Kurwa mać!" Zaklął Mydło po czym dodał przez radio „Przyjąłem Brytol." Poszukał znacznika Cyfry, szybko znalazł go ukrytego za przewróconym na bok od wybuchu samochodem pancernym, siedział na tyłku i patrzył się na boki szukając celów. Po czym znów spojrzał się na wejście i dwa bunkry. „Cholera, przydał by się nam granatnik ale tylko Drewniak go ma." Po czym skulił się znów za murek, gdy jakaś zbłąkana jak sądził przez chwilę seria przeleciała mu nad głową. Dzięki systemom hełmu miał jak na dłoni wyświetlone tory lotu pocisków więc wiedział skąd nadeszła.
Kolejna serie pocisków wyprowadziły go z błędu, ktoś go zauważył i zaczęto w niego strzelać. Bardzo gęsto strzelać, naliczył cztery znaczniki.
Dał znać Cyfrze gdzie jest i kazał mu uderzyć na nich z flanki, sam zaś udał się na lepszą pozycję po czym otworzył ogień w kierunku znaczników, wystrzelił parę serii w ich kierunku ale dopiero jak Cyfra zmienił pozycje wyświetliło mu się ich obramowanie sylwetek pokazujące ile z jego punktu widzenia sylwetek jest ukryte.
Obliczył poprawkę i zaczął strzelać a Cyfra swym UKM wspierał go, szybkie komendy i zgłoszenia na sekcyjnym kanale przez CYRKON wraz z aktualizowaną przez hełm oceną sytuacji poprzez różnorodne znaczniki pozwalały z łatwością dwójce Komandosów wytłuc czteroosobową drużynę przeciwników którzy przez dym i chaos byli nie tylko zdemoralizowani ale ślepi i głusi.
Kiedy skończyli Cyfra dołączył do niego. „To jaki mamy plan Mydło? Hę? Jak rozwalimy te bunkry?"
„Nie wiem kurwa, szukaj jakiegoś ich granatnika czy działa." Odparł Mydło do Cyfry, ten tylko pokręcił głową „Dzięki kurwa, panie oczywisty." po czym dodał pod nosem „Sam se szukaj pajacu."
Mydło zaś był zajęty dzwonieniem do Ducha „Duch, tu Mydło, potrzebujemy pomocy, widzisz coś co może posłużyć do wysadzenia grubej betonowej ściany?" Odczekał chwilę zanim chłodny głos Ducha rozległ się w jego słuchawce.
„Mydło, tu Duch, Czekaj, sprawdzam." Powiedział to spokojnie jakby mówił o pogodzie pojedynczymi słowami. Tymczasem na Ducha i Mydło wpadła na kolejna drużyna przeciwników, z którą musieli się rozprawić.
I w czasie strzelaniny, Mydło wyłowił strzały z karabinu Chlor Ducha, a na hełmie dostrzegł po chwili tor lotu idący z góry. Z tłumu przeciwników rozległy się głośne okrzyki które najpewniej oznaczały snajpera. A do uszu Mydła przyszedł znów chłód mowy Ducha „Mydło, tu Duch, zauważyłem że paru z nich miało ze sobą prymitywne działa bezodrzutowe. Zdjąłem ich, zaznaczam pozycje."
„Przyjąłem" Odparł Mydło a na ziemi przed nim pojawiły się złote znaczniki oznaczające broń. „Cyfra, osłaniaj mnie, idę po nasze nowe zabawki."
„Zrozumiano." Odparł Cyfra, po czym rozpoczął ogień osłaniający a Mydło ruszył biegiem wykorzystując dym, wsparcie ogniowe Cyfry i Ducha by dostać się po broń.
Gdy był tuż obok, poczuł jak o jego kirys rozbijają się kule, a na HUD pojawiła się czerwona strzałka pokazująca kierunek strzałów, a mały uproszczony obrazek całego pancerza po prawej stronie HUD wyskoczył pokazując miejsca trafień i stan kirysu. Instynktownie padł na ziemię, po czym gdy tylko namierzył znacznik otworzył ogień. Wystrzelił parę naboi w stronę przeciwnika, kiedy tylko znacznik zniknął, zaczął się czołgać w kierunku zaznaczonej broni.
Kiedy tylko się do nich doczołgał kolejny pocisk trafił w niego, tym razem w prawy naramiennik i odbił się by rozbić się o asfalt.
„Mam go!" Usłyszał głos Cyfry po czym krótka seria z charakterystycznym basem przeleciała mu nad głową i usunęła strzelającego. Szybki rzut oka na okolicę po czym przesunął karabin na bok wykorzystując pas przyczepiony do niego i zawieszony mu o szyję. Następnie poszukał i wziął by postawić obok siebie dwa działa odrzutowe, duże i ciężkie cholerstwo wyglądające jak rura od kanalizacji w kolorze zgniło-zielonym, identycznym z kolorem mundurów Valkasan po zaczął szukać przy zwłokach granaty odłamkowo-burzące.
Nie była to prosta robota, musiał co chwila się schylać niżej, Valkasy uparły się by go odstrzelić a na dodatek musiał na czuja sprawdzać same granaty do działa, alfabet Valkasan akurat był jedną z tych rzeczy które dało się bez większego trudu odczytać, był on bardzo zbliżony do łacińskiego ale miał pewne cechy cyrylicy, dawnego alfabetu używanego niegdyś ale wypartego ostatecznie kiedy Czecho-Węgry podbiły Bałkany w średniowieczu po upadku Bizancjum a Polska podbiła Ruś i skutecznie zasymiliowała Rusinów z sobą, stąd popularna nazwa pseudo-cyrylica ale kiedy już sam język Valkasan był bałaganem a ich alfabet jeszcze większym co z połączeniem że mało kto orientuje się co znaczą znaki cyrylicy czyniąc że nie opracowano jeszcze w pełni sprawnego tłumacza napisów z tego języka.
Stąd Mydło wysilał swój mózg próbując dowiedzieć się który granat jest który, na szczęście kolorowe obramowania były w pewien sposób pomocne, tylko że jak zawsze u Gra Valkas one musiały być kompletnie na odwrót niż na Ziemi. Co go oczywiście wnerwiało jak zresztą całe Gra Valkas które było tak podobne a zarazem tak obce.
Szukał tak przez dłuższą chwilę zanim nieprzyjemnie blisko przeleciały mu nad głową strzały, zbyt blisko w opinii Mydła. Choć pancerz piechoty najnowszej generacji przeznaczony dla Komandosów Cesarskiego Wojska Polskiego, był absolutnym szczytem w dziedzinie odporności, no przynajmniej do czasu opracowania nowego, mimo wszystko nie był wytrzymały w nieskończoność.
Dlatego szybko wziął odpiął torbę od jednego z zabitych wokół, wyrzucił wszystko z środka i załadował do środka granaty do działa bezodrzutowego. Oczywiście wiedział że tak nie wolno, a jak coś trafi w torbę to się zamieni w jednoosobową rakietę w najlepszym razie, a w najgorszym w opancerzone strzępki mięsa ale większego wyboru nie miał.
Przerzucił pasek od torby wokół szyi, po czym wziął do rąk dwa działa i ruszył biegiem z powrotem do Cyfry. W czasie tego biegu miał okazję poczuć pieszczoty na plecach w wykonaniu karabinów Gra Valkas ale na szczęście zdąrzył wpaść z powrotem za osłonę kiedy seria z HMG poleciała w jego kierunku z łatwością rozłupując cegły niczym kij bejsbolowy arbuza.
„Ty i twoje cholerne szczęście." Mruknął Cyfra zauważając to kątem oka. Po czym wziął od niego jedno z dział. „A więc to będzie nasz otwieracz?" Zaczął się działu przyglądać zanim wyraził swą opinię „Chujowy, stary złom. Przypomina mi to te stare arkadyjskie bazooki z czasów III Kontynentalnej. Pradziadek przywiózł jedną do domu na pamiątkę, jeśli dobrze pamiętam zdobył ją kiedy walczył na Froncie Zamorskim z Arkadyjczykami."
Mydło przewrócił oczami w tym czasie odłożył torbę i wysypał zawartość „To nie czas na rodzinne wspominki Cyfra, twojego dziadka z Alaszki."
Tu Cyfra wtrącił „Zamorze! Nie Alaska!"
Mydło machnął ręką „Jak zwał, tak zwał, pomóż mi z tym gównem." Dopiero teraz Cyfra zauważył rozrzucone granaty do działa. Po krótkim obejrzeniu bez wahania wziął z ziemi granat z różową w opinii Mydła obrączką „Ten" Odezwał się Cyfra
„Co ten?" Zapytał tępo Mydło
Cyfra wetchnął „Szukasz wyburzających?" Mydło kiwnął głową „To te z purpurową obrączką są właśnie wyburzające."
Mydło uniósł brwi „Jesteś pewny że to nie różowy?"
Cyfra zrobił nietęgą minę „Poważnie? Pytasz o to?" Mydło spojrzał się na niego bez słowa a nad ich głowami w resztki wyższego piętra trafiły zwykłe granaty piechoty wystrzelone z granatnika a pył oraz resztki cegieł, pustaków oraz tynku spadły im na głowę.
„Dobra masz rację." Przyznał Mydło po chwili po czym gdy zrobił krótki ogląd sytuacji przed nim odwrócił się do Cyfry gdy ten zaczął załadowywać działo „A skąd wiesz że to wyburzające?"
Cyfra nie odpowiedział od razu, zamiast tego położył sobie działo na ramię, przechylił głowę by wycelować przez celownik po czym sprawdził czy nie ma czegoś za nim. Następnie gdy się upewnił że jest bezpiecznie wycelował i zanim pociągnął za języczek spustowy rzekł „Po prostu lubię malować." Mydło wyczuł w głosie ironię zanim pocisk wyleciał z ogromną mocą prosto w cel.
Cyfra najwyraźniej miał niezłego farta, pocisk trafił w cel, choć Mydło nie zauważył żeby coś się stało z bunkrem ale wybuch i bardzo mocne wychylenie się z gwiazda lufy karabinu połączone z głośnym ale przytłumionym odgłosem wybuchu zdradzały co się stało. Mydło z podziwem zagwizdał „To był strzał za milion."
„Prawda? A jaki pejzaż musiałem zrobić!" Zarechotał złośliwie Cyfra po czym Valkasy postanowili odpowiedzieć, a dokładniej bliżniacze stanowisko karabinu maszynowego które postanowiło ostrzelać pozycję z którego wystrzelono. Mimo wszystko błysk z tyłu lufy przebił się przez dym z łatwością.
Cyfra padł na ziemię natychmiast kiedy tylko pierwsze pociski rozbiły się mu o pancerz. „Cholera szybcy są." Rzucił jak przestał szybko oddychać.
„Jak pancerz?" Zaniepokoił się Mydło
Cyfra odczekał chwilę zanim rzucił „W normie, było blisko ale nic się nie przebiło. Choć nie polecam, to bardzo boli jak dostaniesz. Niczym cios w splot słoneczny od doświadczonego boksera."
Mydło kiwnął głową z zrozumieniem, po czym na ich kryjówkę spadł grom pocisków, świst lecących kul był nieprzyjemny jak diabli a odpryskujące się odłamki choć nie mogły nic zrobić ani pancerzowi ani warstwie ochronnej pod płytami denerwował ich obu.
„Dobra, zmieniamy pozycję. Gnojki będą strzelać jak szaleni w tą pozycję." Powiedział powtarzając się Mydło. Cyfra tylko kiwnął głową nie zwracając uwagi na to.
Obaj Komandosi kuląc się zabrali z sobą cały sprzęt, wyrzutnie zarzucili sobie na plecy a granaty wziął Cyfra który akurat miał miejsce na nie, amunicja wschodziła mu w zastraszającym tempie, wynosząc się z budynku, Mydło który wyświetlił sobie na HUD minimapę okolicy prowadził do innego budynku. Zamierzał klucząc przekraść się na drugą stronę do bliźniaka obecnego budynku po drugiej stronie drogi.
Dlatego odbili od wejścia, dalej nie wiedzieli czemu Valkas nie zamknęło go, i ruszyli na dół od góry by gdy miną parę budynków użyć wielkiej hali do przekradnięcia się na drugą stronę i z powrotem do góry.
Plan był prosty jak budowa cepa, problem leżał gdzie indziej. W jego wykonaniu, aby to zrobić musieli się przebić przez biegających jak bezgłowe kurczaki żołnierzy Valkas którzy ich szukają. Mimo że cała łączność bazy z światem i wszystkich jednostek w okolicy została odcięta…
Nie to złe słowo, lepsze było zastąpiona fałszywą. Wyspecjalizowana SI na pokładzie Sokolego Oka sterowana przez specjalistę drużyny włamała się na kanały Gra Valkas, zgrała wszelkie głosy i styl wypowiedzi wszystkich jakie zdobyła i zaczęła powtarzać z pomocą syntezatorów a oryginalne stanowiska zostały tymczasowo usunięte z sieci łączności Sił Zbrojnych Imperium Gra Valkas przez SI.
Niestety z racji że język stanowi pewne problemy, tak naprawdę SI została zmuszona do powtarzania usłyszanych komend w różnych formach a całość polegała że dowództwo miało nadzieje że zanim ktokolwiek się zorientuje z Valkasów że coś nie gra to już zdążą się ulotnić.
Niestety o ile Polacy mogli po prostu odebrać swym przeciwnikom łączność bezprzewodową i sabotować łączność kablową to tyle kurierów ani po prostu hałasu nie mogli się pozbyć.
Wymagało by to znacznie większej ilości żołnierzy a przecież Polakom zależy na szybkości czemu duży oddział przeczy.
No i musieli wykonać wiele różnych takich akcji w jednej chwili, Gra Valkas głupi nie byli. Doskonale zdadzą sobie sprawę że to sprawka Polski. Stąd około dziesięć i pół tysiąca polskich komandosów rozproszonych po ogromnym terytorium Gra Valkas tego dnia dokonywało setki różnych akcji sabotażu, zabójstwa czy też zwykłego terroru w jednym ciosie złamać zorganizowany system Imperium.
Dlatego Mydło i Cyfra musieli się przebić przez całą masę przeciwników, na pierwszych wpadli tuż po tym jak przekradli się do rogu następnego, tym razem ocalałego budynku. „Kontakt!" Krzyknął Mydło po czym otworzył ogień a Cyfra za nim wyciągnął granat uderzeniowy i rzucił go po chwili.
Następnie rzucił się biegiem przed siebie i padł na ziemię pośrodku przejścia by otworzyć ogień z swego UKM. Parę serii później wszyscy Valkasanie leżeli trupem lub dogorywali ranni, komandosom było szkoda kul na nich.
„Szaleniec!" Rzucił Mydło do Cyfry po czym obaj znów ruszyli do przodu do wielkiej hali. W przy wejściu bocznym do hali oraz w drodze do niej nie doszło do potyczek, dym w tym rejonie był bardzo gęsty że tylko znaczniki na HUD oraz minimapa pozwalały się orientować gdzie idą. A w pancerzach włączył się zamknięty obieg odcinając nieprzyjemny zapach płonącej ropy i benzyny.
Gdy dopadli bocznego wejścia Mydło tylko wsadził do środka lekko głowę, drzwi były już otwarte na odśwież zanim rzekł „Cholera."
„Co się stało? Dużo ich tam?"
Mydło pokręcił głową w odpowiedzi. „To nie to, trochę ich jest owszem ale dogorywają wszyscy. I chyba wiem dlaczego." Po czym wszedł do środka jak gdyby nic dając znak by Cyfra podążał za nim.
Cyfra podążył i zrobiło mu się niedobrze jak zobaczył co widzi. Cała masa Valkasów, spora część z nich nawet nie była żołnierzami leżała trupem, a tylko nieliczni jeszcze żyli ale ich jęki oraz zwierzęce okrzyki zdradzały że niedługo do nich dołączą. Ci co mieli nieszczęście żyć dalej to ludzie w maskach przeciwgazowych a niektórzy byli w całym zestawie ochronnym.
Lecz niewiele im to pomogło, w niektórych przypadkach idąc naprzód zauważył że coś roztopiło plastik i metal. Dopiero po chwili na HUD wyskoczyło mu żółte oznaczenie na cały wizjer a do uszu przez słuchawki męski bas rzekł.
WYKRYTO SKAŻENIE!
BRONIĄ BIOLOGICZNĄ DRUGIEGO POZIOMU
BRONIĄ CHEMICZNĄ TRZECIEGO POZIOMU
ZALECAM EWAKUACJĘ I WEZWANIE WOJSK CHEMICZNYCH!
POZOSTAŁY CZAS 09:45
„Co się tu stało?" Zapytał tępo patrząc się na licznik
„To!" Odrzekł Mydło wskazując przez znaczniki dwie ciężarówki z załadowanymi beczkami i beczkami wokół nich a nad nimi sporej wielkości dziura.
„Kurwa." Odrzekł prosto Cyfra „To co robimy?"
„Nic, wypierdalamy jak najszybciej przechodząc przez halę omijając te dwie ciężarówki od których się to zaczęło, teraz już wiemy dlaczego nikogo tutaj nie było w okolicy." Powiedział chłodnie spokojnie Mydło.
Cyfra kiwnął głową patrząc na jednego z może żywych a może nieżywych Valkasan, biedak próbował ochronić się maską ale najwyraźniej materiał z której była zrobiona idealnie współgrał z chemią w powietrzu roztapiając maskę, po czym roztopił ubranie i skórę która o dziwo wytrzymała najdłużej, wokół niego zaś widać było rzekę krwi i żółci.
Nie wiedział Cyfra po co i dlaczego to stworzono, ale efekty były koszmarne i w sumie broń może być ta całkiem efektywna w likwidacji żywych bez większego naruszania ciężkiego sprzętu, maska która się stopiła na twarzy Valkasa zaczęła uwieczniać jego rysy niczym jakaś chora maska pośmiertna.
Tylko fakt że nosi on ciężki pancerz bojowy przyszłości w której dedykowany sprzęt ochronny jest bardzo sytuacyjny a zwykły już żołnierz ma bardzo skuteczną ochronę przeciwko takim wynalazkom chroni go od zagrożenia wokół. No i najwyraźniej ta broń słabo radzi sobie z niemetalem, nie ma żadnych raportów o uszkodzeniu płyt i stroju pod nimi które są zrobione z grafenu pancernego.
Następnie Cyfra pospieszył za Mydłem trzymając się z dala od centrum problemów tam efekty był najgorsze a niektóre z ciał zaczęły wyglądać naprawdę jak z jakiegoś horroru. A przecież przed paroma minutami doszło do ostrzelania tej pozycji!
Gdy tylko dotarli do końca hali Cyfra przerwał milczenie „Mydło wiesz co?"
„Co?" Zapytał Mydło sprawdzając wyjście czy jest bezpiecznie.
„Jak tylko wykonamy te misję, poprośmy o to by ostrzelać to miejsce atomem, to cholerstwo nie może stąd uciec."
Mydło wzruszył ramionami „Jak sobie uważasz. Choć wątpię żeby Generał Pasterz był zadowolony z tej prośby." Po czym spojrzał się na niego „Przecież nikt nie ostrzeliwuje atomówkami jakiejś bazy na zadupiu na prośbę zwykłego sierżanta bo zobaczył okropną broń masowego rażenia."
„Z drugiej strony zaś, ta eksplozja może rozprzestrzenić to cholerstwo dalej. Bóg jeden wie co się stanie kiedy połączysz to z bronią jądrową, a ja nie zamierzam próbować. Nie potrzebujemy tu prawdziwych Supermuntantów, niech pozostają fikcją." Kontynuował Mydło kiedy wyszli z hali i ruszyli bokiem do z powrotem do wejścia, tym razem biegiem.
„Masz ri…" Przerwał gdy wpadli na kolejnych wrogów. „Kontakt! Wróg na wprost!" Krzyknął Cyfra.
„Widzę! Wal w nich!" Warknął Mydło strzelając z swego karabinu, Cyfra okrzaniony po chwili dołączył a wszelkie przemyślenia i koszmar wrzucił w tył mózgu. Wojskowa dyscyplina i indokrynacja znów przejęła kontrolę.
Strzelina trwała krótko, dla Valkasów nie było żadnych szans, oni ledwie co widzieli Polaków a dopiero mogli przebić ich pancerze bez solidnej siły ognia.
Po czym Komandosi ruszyli znów, znaleźli kolejnych obrońców, kolejna strzelanina która była egzekucją dla Valkasów i tak w kółko aż dotarli do bliźniaka ich dawnej kryjówki. Bez ceregieli wrzucili granaty do środka dla pewności, po czym wdarli się do środka.
Okazało się że nikogo tam nie było, a sam budynek musiał być najwyraźniej czyimś domem lub budynkiem rekreacyjnym. Nie wiadomo do końca, granaty narobiły sporo szkód.
Następnie przystąpili do szukania okna z którego widać było drugi bunkier po czym otworzyli okno i zerwali zasłonki by nie przeszkadzały. Następnie załadowali kolejne granaty do działa.
„Dobra, będziemy strzelać na zmianę, wątpie by nam się udało tak samo fartownie trafić jak wtedy ty Cyfra." Polecił Mydło po czym się ustawił wycelował i wystrzelił. A pył i dym z tyłu wyrzutni pokrył całe pomieszczenie. Na szczęście pancerz znów przeszedł do zamkniętego obiegu, więc nie odnieśli wielkich szkód.
„Trafiłem?" Cyfra spojrzał się przez inne okno w wejście. „Tak, ale tylko uszkodziłeś ścianę."
A gdy zobaczył jak niektórzy z przeciwników zaczęli wskazywać na ich nową kryjówkę „I wsadziłeś kij w mrowisko, zaraz będzie ich tu pełno."
„Nie gadaj tylko strzelaj!" Odwarknął Mydło przeładowując działo. Cyfra spełnił rozkaz lecz wystrzelony granat zmienił kurs i trafił w nadbiegający tłum przeciwników rozsmarowując ich po betonie.
„Kurwa, pudło." Warknął Cyfra po czym spojrzał na wyrzutnię chcąc sprawdzić czy coś się nie zepsuło.
Mydło w tym czasie wystrzelił i trafił znów ale tym razem trafił prosto w otwór przez co go rozerwał na strzępy i uszkodził lufę. „Trafienie, kurwa całkiem celny ten złom."
„Mów za siebie, dobrze?" Odparł Cyfra wobec zorientowania się co nie tak poszło, następnie rzucił już niepotrzebne działo i wziął do rąk znów swego UKM. Następnie oparł się dwójnogiem o parapet i zaczął ostrzeliwać nadciągających Valkasów.
Mydło przeładował jeszcze raz po czym wystrzelił na postrach do środka wejścia a kiedy dostrzegł mechanizm zamykający Bramę to dla pewności postanowił uszkodzić całość. Choć w sumie mocno go dziwiło dlaczego nikt z Valkasów nie uznał że trzeba zamknąć wejście.
Choć w sumie wytłumaczenie było proste, nikt nie spodziewał się ataku tak szybko i głęboko bez wykrycia stąd była pewna dawka luzu która dawała w zagrożeniu sporą dawkę błędów. Nie pierwszy raz zresztą w historii wojskowości. Do dziś echem w wojsku polskim odbija się nieudana pierwsza wyprawa na wyspę Borneo z 1867 roku kiedy dowodzący całą wyprawą generał Stanisław Koziej dał się ograć i pobić przez bandę tubylców uzbrojonych w broń rodem z XVI wieku samemu mając najnowocześniejsze zdobycze techniki, pierwsze pistolety maszynowe, karabiny pół-automatyczne czy też nowoczesną artylerią. Dosłownie wszystko co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Nie przestrzegano nawet najbardziej podstawowych procedur bo Koziej uznał że są niepotrzebne a kiedy dochodziło do katastrofy to nie mógł sobie z niczym poradzić i zapomniał o wielu rzeczach.
Oczywiście później próbował ratować siebie zwalając winę na innych ale długa jest ręka cesarskiej sprawiedliwości. Został skazany na karę śmierci poprzez roboty niepotrzebne w karnej kolonii Alaski a jego majątek został skonfiskowany i rozdany ofiarom jego działań ochronny własnej dupy oraz porażki na Borneo.
Od tego czasu, procedur przestrzega się zawsze co do joty, a każdy oficer i podoficer a nawet zwykły szeregowiec jest pilnowany z ich znajomości i umiejętności stosowania w każdej sytuacji i dostosowania istniejących procedur do nowej nieprzewidzianej rzeczy. Nie ma słowa, zapomniałem w słowniku żołnierza polskiego.
Nie mniej wpadki się zdarzają, ale nigdy już na taką skalę jak wtedy i już prawie nigdy więcej nie trzeba było stosować tak drastycznych kroków.
Dlatego mimo wszystko Mydło notował sobie w pamięci każde wydarzenie dzisiejszego dnia, każde takie nielogiczne działanie i niedociągnięcie, dawało ono prawdziwy obraz stanu Imperialnych Sił Zbrojnych Gra Valkas a nie to co próbowali sprzedać Polakom. A to tutaj zbiorą mogło sporo zmienić i oszczędzić czasu i kłopotu no i żyć w przyszłości.
Nigdy więcej III Wielkiej Wojny Kontynentalnej. Dla Cesarstwa Polskiego ta wojna to było za dużo.
I z tą myślą Mydło ruszył z Cyfrą przed siebie do środka kiedy oczyszczyli całe przedpole i wejście z wrogów. Szybko dopadli sterówki bramy znajdującej się tuż za bunkrami ale oddzielone kolejną ścianą betonu, spacyfikowali operatorów i wyłączyli całość.
„Tu Mydło do Brytola. Brama przejęta, czekamy na ciebie." Zameldował Mydło po tym jak się upewnił że nic nie może im przeszkodzić. W sumie to było niepokojące odczucie, prawie nikogo nie ma w środku. Co Mydło bardzo zaciekawiło, czy nie było by logiczniej, właśnie ukryć się w wewnątrz góry?
„Zrozumiano Mydło. Będziemy za pięć minut, trochę nam tu zejdzie. Przypilnujcie wejścia. Bez odbioru." Odrzekł Kapitan a w tle dało się usłyszeć odgłosy walki.
„No to sobie poczekamy prawda Cyfra…?" Zaczął mówić Mydło ale przerwał jak zobaczył że jego kolega z niepokojem przygląda się ustawionym ciężarówkom wewnątrz ogromnej podziemnej hali.
„Co się dzieje Cyfra?" Zdziwił się Mydło ale Cyfra nic nie powiedział zamiast tego zbliżył się do jednej z beczek po czym zauważył Mydło na swym HUD że Cyfra skanuje to co widzi i robi zdjęcia.
Kiedy skończył rzekł tylko jedno „Kurwa." Po czym się odwrócił się do Mydła i dodał odkrywając twarz „Nie spodoba się ci to co tutaj jest. To jest gorsze niż Medziugore."
Mydło słysząc to i widząc jak poważnie patrzy na niego Cyfra, tylko kiwnął głową „Mów."
Cyfra wyjaśnił w krótkich słowach o co mu chodzi.
Rzeczywiście, nie spodobało się to Mydle. Medziugore przy tym to było nieświadome szkodliwe działanie przy tym.
A przecież Medziugore po dziś dzień to Strefa Wykluczenia z racji panującego tam skażenia.
A Mydło do dzisiaj sobie nie wybaczył tej katastrofy.
