Witam serdecznie! Zgodnie z obietnicą, czas na 3 rozdział przygody Harry'ego! W tym rozdziale Harry ucieka od Dursley'ów! Będzie ciekawie! Zapraszam!


Dyszał ciężko.

„Skąd ten pożar? Skąd się wziął?"

Harry niczego nie wiedział. Czuł na swoim ciele miliony ciarek. Czuł, że jeśli jest rzeczywiście tym „Wybranym", to chyba wybranym do jak najszybszej śmierci.

Przeczuwał, że jeśli takie rzeczy dzieją się mu już w lipcu, to jakie rzeczy będą się działy w sierpniu? Czy przeżyje do końca roku?

Trudno mu było odpowiedzieć na te 2 pytania. Wydawało mu się, że przeżycie do końca roku, gdyby Voldemort się odrodził, byłoby bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Potrzebowałby masy pomocy. I farta przy okazji.

Wyczerpany po tym feralnym wydarzeniu, postanowił się położyć.


Chłopiec, Który Przeżył…."

Te słowa towarzyszyły Harry'emu przez całą noc. Nie mógł spać. Zwłaszcza że Dudley wydzierał się przez całą noc, krzycząc:

- MAAAAAAAMOOOOOOO! CO JEŚLI ZNOWU BĘDZIE POŻAR?

Harry próbował zakryć się zarówno kołdrą, jak i poduszką. Bezskutecznie.

Nagle usłyszał lekkie stukanie do okna. Ziewnął i nieśmiało do niego podszedł.

- Harry!

Był to Ron Weasley, przyjaciel Harry'ego, który towarzyszył mu praktycznie przy każdej okazji. Partia szachów przy zdobywaniu Kamienia Filozoficznego – to jego zasługa. Zniszczeni horkruksów pozwalających na pokonanie Voldemorta – to też jego zasługa.

- Co tu robisz? Wiesz, jak jest późno? – wyszeptał Harry sennym głosem.

- No tak, wiem, ale potrzebujemy Ciebie pilnie w Hogwarcie. Nie uwierzysz, co się stało!

- Przecież ja już tam nie wracam, skończyłem siódmy rok i tyle! – odparł Harry z irytacją.

- Chodź już tam, nie gadaj… - rzekł Ron, po czym wziął Harry'ego za ramię i pociągnął za sobą. Harry nie utrzymał jednak równowagi i spadł na podwórko z głośnym chrzęstem.

Na tyle głośnym, że cały dom się obudził.


- Petunio, słyszałaś coś może? – spytał się Vernon Dursley swojej żony. Jego powieki powoli się otworzyły. Odpowiedziało mu tylko głośne chrapanie.

- No dobra, sprawdzę… - rzekł Vernon, po czym wstał powoli z łóżka i wyszedł z pokoju. Jego stopy, stąpające po trzaszczącym drewnie spowodowały, że Harry i Ron zorientowali się, co ma za chwilę nastąpić.

- Weź, szybciej trochę! – powiedział już Harry na tyle głośno, że słychać to było prawie w całym domu.

Teraz już Vernon był pewien. Ten mały okularnik!

Wbiegł szybko po schodach i po chwili już szarpał za klamkę do pokoju Harry'ego. Na twarzy młodego czarodzieja pojawiły się – zresztą już po raz kolejny – małe kropelki potu.

Ron trzymał rękę Harry'ego z całej siły.

- No pociągnij po prostu! – powiedział Harry pełen desperacji.

- Próbuję – odparł Ron – ale nie mogę!

W tym samym momencie drzwi do pokoju otworzyły się z głośnym hukiem. Stał w nich Vernon razem z Dudley'em, który z bezpiecznej pozycji wszystko obserwował.

Przez moment panowała cisza, nie słychać było niczego oprócz silnika samochodu. Jednak już po sekundzie…

- TEN MAŁY SZCZYL! WIEDZIAŁEM! – wrzasnął Vernon. Podbiegł do okna, złapał nogę Harry'ego i zaczął ciągnąć w jego stronę.

Ron powoli tracił nadzieję na „wyzwolenie" przyjaciela. Jego uchwyt słabnął.

Harry popatrzył się na niego z nadzieją i przerażeniem zarazem.

- No dawaj, Ron! Chyba nie chcesz, żebym tu został?

Rudzielec popatrzył na Harry'ego. Musiał mu pomóc.

Spróbował pociągnąć raz jeszcze. Ostatni. Teraz albo nigdy.

Chwycił mocno za rękę Harry'ego i pociągnął w swoją stronę. Vernon jednak nie odpuszczał i ciągnął do siebie.

Ron również nie zamierzał się poddać. Miał już plan.

- Pociągnę Cię i w tym samym momencie odjadę! Dobra? – krzyknął. – Raz, dwa, TRZY!

Ron pociągnął za sprzęgło samochodu, a drugą ręką pociągnął za sobą Harry'ego. Czarodziej w okularach zrobił przewrót i wpadł na tylne siedzenie, natomiast ciągnąca w drugą stronę koalicja Dursley'ów wypadła z okna z krzykiem.

Harry uśmiechnął się pod nosem.

Był wolny.


Wielkie dzięki za przeczytanie tego rozdziału! Od razu przepraszam, że rozdział nie pojawił się 23.01, jednak miałem problemy z internetem i nie mogłem go przesłać.

Przyrzekam, że od teraz rozdziały będą się ukazywać zgodnie z wcześniejszym ustaleniem, w każdą sobotę! Tak więc kolejny rozdział już 30.01! Zapraszam serdecznie, jestem otwarty na konstruktywną krytykę pod tym rozdziałem, jak i za słowa „uznania" XD.

Do napisania!