Montpellier, 8 sierpnia 1998 r.

Najdroższa Sybilko!

Spieszę powiadomić, że dotarłem na miejsce. Ależ tu upał! Cóż, nie ukrywam, że wolałbym podróżować o innej porze roku. Ale musimy przecież odbudować szkołę po wojnie – a co za tym idzie, zapas składników do eliksirów również.

Państwo Leblanc przyjęli mnie bardzo serdecznie, pytają o Twoje zdrowie i ogólne samopoczucie. O tym, co się tu u nas działo, dowiedzieli się już po wszystkim i byli przerażeni. W każdym razie gratulują nam zwycięstwa i mają nadzieję, że szybko staniemy na nogi. Guillaume obiecał zabrać mnie już jutro na wysepkę, o której mało kto z mugoli w ogóle wie. Mamy wyruszyć o świcie. Proponował mi, oczywiście, żebym odpoczął po podróży choćby jeden dzień, ja jednak nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę te okazy. Ostatnio byłem we Francji pewnie z dziesięć lat temu, a tej części wybrzeża ani delty Rodanu w ogóle jeszcze nie widziałem i nie mogę się doczekać.

Nasz drogi Neville pożyczył mi na drogę swoje „Śródziemnomorskie magiczne rośliny wodne", więc myślę, że jestem dobrze przygotowany. Swoją drogą ten chłopak ma łeb! Nadaje się nie tylko do zabijania węży, zdecydowanie. Tak a propos, chyba Ci wtedy nie mówiłem, że udało mi się zebrać trochę jadu Nagini? Na szczęście głowa leżała sobie pod ścianą i nikt jej w ferworze walki nie zdeptał, więc kiedy było już po wszystkim, znalazłem ją spokojnie i zrobiłem, co trzeba. Ale wracając do Neville'a – widzę, że ukierunkował się już na zielarstwo. Owszem, to wspaniałe, Pomona też ma swoje lata i potrzebuje pomocy, a z czasem następcy. Zacząłem wręcz jej tego zazdrościć. Nie udało mi się wychować żadnego przyszłego mistrza eliksirów (oprócz biednego Severusa, którego przecież straciliśmy bezpowrotnie).

Tak czy inaczej Longbottom to niewątpliwie zdolny młodzieniec. Alicja i Frank byliby z niego tacy dumni! Muszę odezwać się do Augusty, bo chociaż w bitwie i w ogóle przez ostatni rok trzymała się tak dzielnie, na pewno potrzebuje wsparcia. Żeby chociaż wiedziała, że ktoś o niej pamięta. Może jej wyślę jakąś tutejszą pocztówkę mugolską pocztą – ale się zdziwi!

Bardzo tęsknię i chciałbym, żebyś tu ze mną była. Rozumiem, że Twoje wewnętrzne oko potrzebuje odpoczynku po ciężkim roku i bitwie, ale byłoby tak wspaniale, gdybyśmy mogli przyjechać tu razem! Mimo upału i wilgoci w powietrzu krajobrazy są przepiękne, a państwo Leblanc są przemili i też chcieliby Cię poznać.

Kończę już, bo robi się późno, a jutro musimy wstać wcześnie - i w drogę. Dbaj o siebie i wypoczywaj, póki są wakacje.

Twój stęskniony i zdecydowanie przegrzany Horacy