Hogwart, 14 sierpnia 1998 r.
Kochany Horacy, Mistrzu-Eliksirów-Bez-Kociołka!
Dzięki za list. Cóż robić, szkoda, że nie ma kul, ale już skręcam się z ciekawości na myśl o tej niespodziance. Doprawdy w obecnym stanie ducha nie dam rady z pewnością przewidzieć, co to jest, ale mam wrażenie, że zaczynam czuć jej zapach.
Zaczynam Ci wręcz zazdrościć tego upału na miejscu – tu ostatnie dni były tak zimne i deszczowe, że praktycznie przez cały czas trzeba było palić w kominku. A chłodne noce sprawiają, że brakuje mi Ciebie jeszcze bardziej, niż dotychczas. Przy Tobie nigdy nie było mi zimno. Cóż, muszę na razie spędzać noce z kotem. Perełka zwija się zawsze w nogach łóżka, ale to przecież nie to samo. Ale przynajmniej kocina nie włóczy się już nocami po zamku (czyżby od tego momentu, kiedy panna Granger wywiozła stąd swojego Krzywołapa?) i od razu widać, że jest z niej pożytek. Nie dalej jak wczoraj widziałam, jak wcinała pod stołem jakiegoś wyjątkowo dobrze odżywionego szczura.
Ech, rozmarzyłam się już o Twoim powrocie, ale wiem, że będę musiała się jeszcze przez jakiś czas uzbroić w cierpliwość. Skontaktowałam się już z Marise i wspomniałam jej, że prawdopodobnie niedługo się do nich wybierzesz. Nie wiem na razie, jak tam u nich z zapasami kul, bo nie zdążyła mi jeszcze odpowiedzieć.
Całuję Cię gorąco i pozdrawiam z zimnego łóżka pełnego kociej sierści,
Sybi
