Hogwart, 18 sierpnia 1998 r.
Kochany Wcale-Niesłony-Horacy!
Dzięki za kolejny list. Nie pisz mi tylko, że jesteś słony, bo dla mnie zawsze będziesz słodki. Rybny możesz sobie być, ile chcesz, ale słony – wykluczone!
Po raz kolejny muszę docenić Twój zmysł praktyczny. Mam w tej chwili na myśli te porady na rozgrzanie podczas zimnych, samotnych nocy. To działa, w rzeczy samej. Ach, ty moje słodkie wspomnienie… Dla porządku dodam, że eliksir też łykam.
Zresztą pogoda nam się trochę poprawiła, nawet tutaj. Przynajmniej nie ma już tej wciskającej się wszędzie wilgoci, choć na pewno tutejsza temperatura nie umywa się do śródziemnomorskiej.
Przyszedł list od Marise, myślę, że nie wyjedziesz od nich z pustymi rękami. Wygląda na to, że już coś dla nas naszykowała, więc podziękuj jej serdecznie w moim imieniu.
Tęsknię za Tobą coraz bardziej. Szykuj się na to, że kiedy wrócisz, nie wypuszczę Cię z objęć – jak te pijawki, co się do Twoich ryb przyssały. A skoro już mowa o rybach i innych miejscowych daniach – próbowałeś tam może, nomen omen, ślimaków?
Twoja Sybilla bardziej rozgrzana, co za Tobą tęskni całą noc aż do rana
