Rozdział 3
— Mam nadzieję, że to nie stanie się nawykiem — powiedziała Midoriya-san, kiedy otworzyła drzwi do swojego mieszkania i zobaczyła stojącego tam Shoutę i swojego syna stojącego za nim niezręcznie.
Shouta tylko prychnął, po czym złapał Midoriyę i delikatnie wepchnął go do środka.
— Ta eskorta do domu jest z zupełnie innego powodu niż wczoraj — powiedział sucho. — Jest kilka rzeczy, które musimy omówić.
Midoriya-san westchnęła, wpatrując się w syna z czułością.
— W takim razie zapraszam — powiedziała, odsuwając się na bok, żeby Shouta mógł wejść.
Wtedy za plecami mężczyzny pojawił się Hizashi i chociaż Shouta go nie widział, wiedział, że uśmiechał się szeroko. Został na chwilę w samochodzie, żeby rozpuścić włosy - taka wysokość była po prostu niepraktyczna w zwykłych budynkach, które nie miały obrzydliwe wszystkiego dużego jak w Akademii Bohaterów.
— Witaj Midoriya-san! — powiedział wesoło jego mąż. — Jestem Yamada Hizashi, nauczyciel angielskiego Midoriya-kun.
Midoriya-san wpatrywała się niego.
— Oraz Present Mic.
Hizashi entuzjastycznie kiwnął głową.
— W po… w porządku — powiedziała Midoriya-san, wyraźnie zdenerwowana obecnością dobrze znanego bohatera. — Midoriya Inko, miło cię poznać. — Potem wydawało się, że doszła do siebie i uniosła ramiona w szaleńczym, drobnym ruchu, który Shouta widział, jak Midoriya robił, kiedy był zdenerwowany. — Proszę wejść! Zrobię herbatę… Czy ta wczorajsza będzie w porządku, Aizawa-san?
Shouta wiedział, że brzmiał na lekko zdesperowanego, kiedy odpowiedział twierdząco, ale szczerze mówiąc, ta mieszanka była pyszna i być może nie zabiłby za nią, ale z pewnością poważnie okaleczył. Hizashi zaśmiał się cicho za jego plecami, kiedy zmienił buty na kapcie.
— Czy to jest ta herbata, którą się tak wczoraj zachwycałeś?
— Nie zachwycałem się — powiedział gderliwie Shouta, ale nie było w tym żadnej emocji i Hizashi wiedział o tym, jeśli sposób, w jaki żartobliwie uderzył go w ramię, było jakąkolwiek wskazówką. — Uważaj na kolce! — syknął.
Midoriya pojawił się ponownie przed nimi. Najwyraźniej poszedł przebrać się ze szkolnego mundurku. Był raczej wilgotny od potu wywołanym strachem, więc nie można było winić dzieciaka za to, że chciał się z niego wydostać. Nawet jeśli to było trochę dziwnie widzieć jego ucznia w białej koszulce z napisem "T-shirt". Shouta postanowił zignorować ten szczególny pokaz dziwnego humoru.
— Proszę, wejdźcie i usiądźcie — powiedział Izuku, wyraźnie zdenerwowany nadchodzącą rozmową.
W samochodzie zdecydowali, że Midoriya-san i Hizashi usłyszą w tym samym czasie całą historię kryjącą się za darem dzieciaka, tak dla ułatwienia wyjaśnienia. I w ten sposób Midoriya mógł mieć moralne wsparcie w postaci Shouty. Kiwnął głową dzieciakowi, by pokazać, że pójdą za nim i usiadł w tym samym miejscu co wczoraj, tym razem z Hizashi'm u boku. Nie wahał się lekko oprzeć o męża. Midoriya był już świadomy ich związku, więc nielogiczne było powstrzymywanie się od czułego kontaktu w jego obecności. To był pretekst do subtelnego przytulania męża, w każdym razie tak sobie powtarzał.
— Czy jest coś, w czym możemy pomóc? — zaoferował Hizashi, ale Midoriya pokręcił głową, siedząc nerwowo na poręczy małego fotela.
— Nie, goście próbujący zrobić cokolwiek zawsze wprawiają mamę w niepokój — powiedział z roztargnieniem, a Shouta lekko prychnął na karcące "Izuku!" dobiegające z kuchni, w której krzątała się Midoriya-sen. Midoriya uśmiechnął się krzywo z nieśmiałością. — Przepraszam, mamo — odezwał się, ale jego oczy błyszczały w rozbawieniu.
Chwilę później Midoriya-sen włożyła filiżanki herbaty w ręce Shouty i Hizashi'ego. Usiadła na tym samym fotelu co jej syn, nerwowo załamując ręce. Midoriya również to zauważył, ponieważ wyciągnął zabawkę, którą dał mu Hizashi i podał ją swojej matce. Wyglądała na zaskoczoną, ale zaakceptowała ją z lekkim rozbawieniem.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że rozmowa będzie wyniszczająca nerwy. Shouta był pewien, że za kilka minut dzieciak znów będzie nerwowym wrakiem. Uniósł brew, a ten mały bachor po prostu rzucił mu błagalne spojrzenie, a jego wzrok co rusz przemykał się na broń do przechwytywania. Shouta przewrócił oczami, ale posłusznie rozwinął wystarczająco dużo materiału, aby dać koniec Midoriyi, aby mógł się nim pobawić. Hizashi prychnął cicho obok niego, a Shouta niezbyt delikatnie bił łokieć w żebra swojego wspaniałego męża, wydobywając z niego satysfakcjonujące sapnięcie. Normalnie byłby to początek zabawnej walki między nimi, ale byli przed uczniem i rodzicem, więc poczuł jak Hizashi ponuro odepchnął go lekko. Shouta uśmiechnął się.
Rodzina Midoriya obserwowali całą tę interakcję z wyraźnym rozbawieniem.
— Czyli miałeś rację co do ich małżeństwa? — Midoriya-san powiedziała do swojego syna, który entuzjastycznie pokiwał głową z radosnym:
— Tak!
Shouta zarumienił się i schował brodę w swojej broni przechwytującej, zanim zdał sobie sprawę, że jeśli zakryje usta, nie będzie mógł pić wyśmienitej czekoladowej herbaty, którą został pobłogosławiony. Wydął usta, zanim niechętnie wyłonił się z materiału, by popijać tę ambrozję.
Chociaż Shouta nie chciał być tym, który rozpocznie tę rozmowę, był dorosły, a problematyczne dziecko najwyraźniej było zbyt niespokojne, by zrobić to samemu, okaleczonymi palcami skubiąc włókna szalika. Westchnął, a Midoriya-san wyprostowała się. Jej łagodne oczy były bystre.
— To będzie — jakie było na to dobre słowo? — zagmatwana historia, Midoriya-san. Nie będę cię okłamywał, niektóre fragmenty są bardzo niepokojące. — Shouta postanowił w końcu powiedzieć. — Wyjaśnię tak dokładnie, jak tylko potrafię, w oparciu o to, co powiedział mi Midoriya-kun, więc proszę, żebyś poczekała z zadawaniem pytań, dopóki nie skończę.
Zielonowłosa kobieta kiwnęła głową ze zrozumieniem, a na jej twarzy malował się lekki niepokój, gdy patrzył na swojego syna. Ze swojej strony Midoriya wydawał się niezdecydowany między próbą zapadnięcia się w fotel a wtopieniem się w ramię mamy. Midoriya-sen podjęła decyzję za niego, przesuwając się, by otoczyć nastolatka ramieniem i złożył delikatny pocałunek na ciemnych lokach. Kiwnęła głową Shoucie, aby kontynuował.
Po tym Shouta zaczął wyjaśniać całą sytuację wokół daru Midoriyi i zaangażowania All MIghta. Zgodnie ze swoim słowem, Midoriya-san pozostała cicho, ale jej niepokój najwyraźniej wzrastał, im więcej słyszała. Shouta niczego nie pominął, nawet przypadku próby samobójstwa, chociaż wtedy kobieta w końcu pękła i łzy zaczęły spływać jej po twarzy. Zanim Shouta wspomniał wcześniejszy rozwój tego dziwnego nowego daru, który zdarzył się tego dnia, jej głowa była pochylona, a jej uścisk na synu wydawał się prawie wystarczająco mocny, aby połamać kości. Nastolatkowi wydawało się to jednak odpowiadać i równie mocno przylegał do matki.
Przyglądając się im uważnie, Shouta postanawia dać parze trochę przestrzeni. Zaciągnął męża do ciasnej kuchni. Chociaż może być wystarczająco przestronna dla dwóch mieszkających tam osób, które były dość niskie, tak naprawdę nie była przeznaczona dla dwóch mężczyzn o ich posturze. Hizashi oparł się o blat, włosy rozpuszczone na ramiona błyszczały, gdy syknął przez zęby.
— To… wiele wyjaśnia — mruknął cicho, przygryzając wargę.
Z salonu dochodził do nich cichy szloch, prawdopodobnie zarówno od Midoriyi jak i jego matki. Shouta mógł tylko mruknął na zgodę. Cała sytuacja to był bałagan, który rozrósł się do nieproporcjonalnych rozmiarów. Potarł kark.
— Nie sądzę, żeby All Might nawet zadawał sobie sprawę z problemów, które spowodował lub zaostrzył — skomentował Shouta.
Chociaż oczywiście nie wszystkie problemy ze zdrowiem psychicznym Midoriyi wynikały przez Numer Jeden. Źródłem nich były lata zastraszania i dyskryminacji, ale mężczyzna z pewnością się do tego przyczynił. Jego słowa mają znaczenie jako czołowy zawodowy bohater w Japonii. Shouta wiedział, że brzmiał na całkowicie wyczerpanego, a na dzisiejszy wieczór wciąż miał zaplanowany patrol, gdy powiedział:
— Wydaje się, że naprawdę troszczy się o Midoriyę, ale jest przekonany, że tylko on może pomóc. Mamy szczęście, że dzieciak skontaktował się z nami, zanim zaszło to za daleko.
Robienie wszystkiego samemu to był niebezpieczny sposób myślenia. Szkodliwy, który był nie do zaakceptowania dla prawie wszystkich, którzy nie byli All Mightem. Natychmiast przyszły mu do głowy blizny owijające się wokół dłoni Midoriyi, aż do jego ramion. Shoucie po prostu ulżyło, że dzieciak wiedział, kiedy poprosić o pomoc - jego matce najwyraźniej udało się przekazać mu trochę rozsądku.
— Ten cały problem z wieloma darami martwi mnie — przyznał Shouta cichym głosem, żeby Midoriya nie usłyszeli. — Ten dzieciak nie jest oczywiście nomu, ale to nie może być przypadek.
Hizashi wyglądał na zmartwionego.
— Z pewnością — zgodził się.
W oczach Hizashi'ego była ostrość, która mówiła Shoucie, że jego mąż intensywnie o czymś myślał. Wątpił, czy dowie się tego dziś wieczorem. Hizashi podzieli się swoimi teoriami dopiero po chwili zastanowienia się nad nimi. Shouta nie mógł wiele zrobić poza delikatnym szturchnięcie ust Hizashi'ego palcem, gdzie przygryzanie wargi zmieniło się w mniej łagodne gryzienie starych blizn.
— Delikatnie — ostrzegł Shouta, rumieniąc się na widok sympatii, która nagle pojawiła się na twarzy Hizashi'ego.
Wydawało się, że Hizashi postanowił nie drażnić się z Shoutą za jego ciche okazywanie uczuć i zamiast tego delikatnie uderzył go ramieniem.
— Wybierasz się dzisiaj na patrol?
Shouta mruknął z potwierdzeniem.
— Zamienię się z Jade Eyes.
Hizashi zanucił.
— Jest chyba na służbie z nowicjuszem?
Shouta kiwnął głową i westchnął.
— Tak, ma oko na Briarthorna w tym tygodniu. — Shouta wzruszył ramionami. — Będzie szczęśliwa nie musząc pilnować tego bachora.
Hizashi uniósł smukłą brew.
— Nie podoba cię się ten nowy facet, co nie?
Shouta tylko jęknął.
— Jest jednym z tych, którzy tylko czekają na czas, aż będą w centrum uwagi — burknął Shouta. — Jest utalentowany, ale cholernie efektowny przez co nieefektywny.
Hizashi pochylił się bardziej w stronę Shouty.
— Cieszę się, że nie będziesz dziś wieczorem sam, nawet jeśli to będzie z "bachorem" — powiedział cicho.
Shouta wzruszył ramionami. Był zmęczony, więc logiczne było, że zmieni swoją zmianę, żeby nie był sam. Bezpieczniej było w grupie i tak dalej, i chociaż nie zgadzał się z motywami Briarthorna, to był kompetentny. Ten układ będzie miał również tę zaletę, że Hizashi będzie się o niego nieco mniej martwił. Na razie po prostu opierał się o męża, doceniając ciepłą atmosferę mieszkania Midoriya. Chociaż kuchnia była mała, była wesoła dzięki żółtym szafkom i uroczym bladoniebieskim wykończeniom. Na lodówce było przyklejonych kilka rysunków, a Shouta rozpoznał wśród nich część swoich piekielnych pomiotów. Hmmm. Czyli Midoriya był również dość utalentowanym artystom. Będzie musiał pozwolić, by ta informacja umknęła mu przy Midnight.
— Wygląda na to, że płacz ustał — powiedział Shouta kilka minut później. Wyjrzał przez kuchenne okno i zobaczył, że słońca było już prawie za horyzontem. — Miejmy to za sobą. — Chwycił dłoń męża i obdarzył go czułym spojrzeniem. — Doceniam, że towarzysz mi w tym.
Hizashi tylko delikatnie się do niego uśmiechnął.
— Po co jeszcze są piękni blond mężowie?
