Rozdział 5

Uwagi: Depersonalizacja

Izuku był sfrustrowany. Miał dwa dary, rzekomo gównianego mentora zachowującego tajemnice i nie miał pojęcia, jak wykorzystać te nowe moce. Aizawa-sensei robił co w jego mocy, ale mężczyzna również działał na ślepo, dzięki powściągliwości All Mighta, nawet jeśli miał wieloletnie doświadczenie w pomaganiu dzieciom w opanowaniu trudnych darów.

Ale te dzieciaki zawsze miały swoje dary. Te dzieciaki miały ciała stworzone do swoich darów.

Izuku nie był taki. Zamiast tego miał cholerny dodatkowy staw u palca i za mało mięśni, by użyć One For All bez zranienia się i może był pieprzonym nomu.

Odwołuje wcześniejsze stwierdzenie. Izuku był bardzo sfrustrowany.

— Zrób jeszcze jedną serię i kończymy na dzisiejszy dzień. — Aizawa-sensei przerwał tok myśli Izuku.

Kiwnął tępo głową. Jego nauczyciel nauczył go zestawu podstawowych pozycji i form pochodzących ze sztuk walki i instruował go niestrudzenie przez ostatnie 45 minut. Najwyraźniej zauważył, że Izuku nie był w wystarczająco dobrym humorze, by spróbować użyć Lewitacji, więc był to trening siłowy. Nawet będąc tak podekscytowanym, by mieć prywatny trening z Aizawą-senseiej - i było świetnie! Naprawdę świetnie! - Izuku nadal czuł się… nieadekwatnie. Jakby nie potrzebował tak rozpaczliwie tych dodatkowych lekcji. Izuku może nie robił tego świadomie, ale za każdym razem, gdy planował użyć One For All, nie mógł - nie chciał - go użyć, ponieważ wiedział, że ten rozbije jego ciało. I w żaden sposób nie mógł wymyślić, co zrobić, aby tak się nie stało. All Might nigdy nie miał takich kłopotów - pomyślał z goryczą.

— Nie poczyniłem jednak żadnych postępów — powiedział Izuku.

Spuścił głowę. Aizawa-sensei musiał być nim rozczarowany: zrobił wszystko, co w jego mocy, aby pomóc Izuku, ale nic, co robił, nie zadziałało!

— Nie szkodzi. Jesteś zmęczony; miałeś długi dzień, a Shinsou antagonizował cię przez całe popołudnie. To zrozumiałe, że nic dzisiaj nie osiągnęliśmy — powiedział Aizawa-sensei. Izuku i tak trochę się zgarbił w porażce. — Poza tym — stuknął Izuku w nos, żeby spojrzał na niego. — To dopiero nasza pierwsza sesja. Nie bądź dla siebie taki surowy.

Izuku zmarszczył brwi. Nie być dla siebie taki surowy? Ale zawsze musiał taki być, żeby cokolwiek w życiu osiągnąć. Kiedy był pozbawiony daru, nigdy nie mógł się wyluzować, ponieważ był już w niekorzystnej sytuacji, a kiedy miał swoje dary, był w tyle za swoimi kolegami. Musi jeszcze nadrobić zaległości! Jak mógł to zrobić, jeśli nie będzie dla siebie surowy?

Izuku jednak nie chciał teraz o tym myśleć i postanowił odnieść się do drugiej części krótkiej przemowy Aizawy-senseia.

— Nawet nie wiem, dlaczego Shinsou-kun jest wredny — wymamrotał Izuku. — Jest taki fajny i chcę się z nim zaprzyjaźnić, ale… ale jestem prawie pewien, że mnie nienawidzi.

Spojrzał na Aizawę-senseia, mając nadzieję, że będzie miał dla niego jakąś odpowiedź.

Jego nauczyciel westchnął.

— Shinsou ma swoje własne problemy — wyjaśnił cierpliwie. — To nie tyle z tobą ma problem… To po prostu jest skomplikowane. Nie mogę z tobą o tym rozmawiać bez nadużycia jego zaufania. Teraz wykonaj ostatnią serię. Pamiętaj, aby skupić się na tym, jakie to uczucie sięgać po One For All.

Izuku przypuszczał, że to miało sens. Jednak nadal bolało, że drugi nastolatek nawet nie dał mu szansy. Izuku ustawił się w pierwszej formie, nie całkiem kierując One For All, ale przenosząc jego poczucie do przodu w swojej świadomości. Zrobił krok, noga do przodu, ręce do góry - blok. Druga forma, noga do tyłu, ręce do góry - uderzenie. Trzecia forma, ręce do góry - kopnięcie. Cieszył się, ze Aizawa-sensei kazał mu się przebrać z kostiumu bohatera w strój gimnastyczny. Obszerne ubrania z pewnością zaburzyłyby jego równowagę, kiedy się uczył. One For All cicho szumiał w jego umyśle.

Zakończenie i powtórzenie. Pierwsza forma - blok. Druga forma - uderzenie. Trzecia forma - kopnięcie - zachwiał się. Izuku znów powtórzył sekwencję. Pierwsza forma - blok! Druga forma - uderzenie! Trzecia forma - kopnięcie!

Ponownie.

Pierwsza forma - blok!

Druga forma - uderzenie!

Tym razem pod uderzeniu nastąpił bolesny trzask i znajomy już ból złamanej kości w ramieniu.

Gula strachu pojawiła się w żołądku Izuku. Nie potrzebował gorączkowania wołania Aizawy-senseia do zatrzymania się, by wiedzieć, że złamał kolejną kość. Zapłakał, mniej z bólu, a bardziej z rozczarowania i frustracji. Wiedział, bo gardło mu się zaciskało, a kończyny drżały z tłumionego gniewu.

— Cholera, jak to się w ogóle stało, dzieciaku? — zapytał Aizawa-sensei, a Izuku wzruszył ramionami, ledwie zauważając ból, jaki sobie zadawał, potrząsając złamanym nadgarstkiem.

— Zapracowałem na to. Myślę, że przypadkowo użyłem One For All zamiast być tego świadomy — przyznał Izuku. — Byłem sfrustrowany.

Aizawa-sensei westchnął.

— W porządku. Chodźmy zobaczyć się z Recovery Girl.

Izuku był zdezorientowany. Aizawa-sensei nie wydawał się być… zły? Spojrzał ostrożnie na swojego nauczyciela, ale bohater wymazywania wyglądał jedynie na zaniepokojonego. I zmęczonego, ale Aizawa-sensei zawsze wyglądał na zmęczonego.

— Okej — powiedział cicho Izuku. Dopiero wtedy przypomniał sobie, co Recovery Girl powiedziała po Festiwalu Sportowym.

Strach w jego żołądku zmienił się w lód.

Izuku wiedział, że zbladł, ponieważ Aizawa-sensei nagle zmienił się z nieco zaniepokojonego w bardzo zmartwionego. Miał nadzieję, że jego nauczyciel przypisze to opóźnionej reakcji bólowej po złamaniu nadgarstka, kiedy nawet w nic nie uderzył.

Przenikliwy dzwonek telefonu stanowił ratunek dla Izuku, ponieważ Aizawa-sensei właśnie otworzył usta, by zadać mu pytanie, które z pewnością byłoby niewygodne. Jego nauczyciel spojrzał na numer dzwoniącego i głośno jęknął.

— To dyrektor — poinformował Izuku brzmiąc, jakby wolał się utopić, niż odebrać telefon. Z tej niewielkiej wiedzy, jaką Izuku będzie w stanie zebrać o nieuchwytnym stworzeniu, wydawało się to być uzasadnioną reakcją. — Muszę to odebrać. Czy możesz sam dostać się do skrzydła medycznego? Z przyjemnością go spławię.

Izuku musiał wysłać swojemu dyrektorowi kosz z owocami w ramach niezamierzonej obrony go. Ostrożnie kiwnął głową, odmawiając pomocy i machnął na pożegnanie zdrową ręką, po czym podniósł swój plecak i jak najszybciej opuścił salę gimnastyczną Gamma. Nawet nie udawał, że skierował się w stronę gabinety Recovery Girl. Zamiast tego Izuku zarzucił plecak na ramię i niezdarnie szukał najbliższego szpitala na swoim telefonie, który okazał się być Szpitalem Uniwersyteckim Musutafu oddalonym o jakieś trzydzieści minut jazdy pociągiem. Doskonale. Co więcej, jego mama miała wieczorną zmianę w hotelu, którym zarządzała, więc nie będzie pytać, dlaczego Izuku nie było w domu, kiedy powinien.

Pięć godzin później Izuku nadal miał złamany nadgarstek i nie otrzymał nawet środków przeciwbólowych bez recepty, które mógłby uśmierzyć ból. Okazuje się, że najbliższy szpital od Akademii Bohaterów był również najbliższym szpitalem dla ofiar pojedynku Endeavora ze złoczyńcami. Co oczywiście oznaczało, że najpierw zajęto się poszkodowanymi cywilami. Co najmniej trzydzieści osób zostało przyjętych, odkąd Izuku się tam dostał. Niektórzy mieli oparzenia pierwszego i drugiego stopnia, a jeszcze więcej przybyło z rozcięciami i ranami, które wyglądały okropnie, jakby ktoś oszalał wymachując kolczastą maczugą. Sposób, w jaki ludzie wciąż napływali, powiedział Izuku, że jakakolwiek walka się toczyła, była długa i przeciągająca się.

Chociaż Izuku rozumiał, dlaczego jego kontuzja została wymieniona jako przypadek z niskim priorytetem, był również zmęczony i cierpiał, co oznaczało, że był również bardzo marudny. W tym momencie była prawie 23:000 i chciał po prostu iść do domu, mimo że wydawał się być mniej przytulny, kiedy jego mama miała nocną zmianę.

Mówiąc o nieprzyjemnych uczuciach, Izuku czuł się… odrętwiały. Bolał go nadgarstek, ale był to ból, który mieszał się z niemal stałą bolesnością jego przedramion i dłoni w ostatnich dniach. Izuku powoli przeniósł spojrzenie na zegar nad piórkiem recepcjonistki. Wskazówki wskazywały 00:15 szydząc z niego.

Dziwne. Minutę temu była 23:07. Jakaś część Izuku wiedziała, że znowu się depersonalizuje, odpływając - na szczęście nie dosłownie, ale jego ciało nie było już pod jego kontrolą.

Inaczej niż w poniedziałek, w bezpiecznej klasie 1-C, Izuku nie czuł się komfortowo. Chciał wrócić do swojego ciała, wydostać się z tej pustej, unoszącej się przestrzeni. Tym razem nie było Aizawy-senseia, aby go chronić. Nie był bezpieczny. Izuku sądził, że mógł płakać. Jednak tak naprawdę nie mógł tego stwierdzić, nie mógł nawet poruszyć minimalnie ramionami, nie mówiąc już o podniesieniu ręki i potarciu policzka, by sprawdzić, czy był wilgotny.

Zegar wskazywał 1:27. Izuku pomyślał, że to dobrze. Po prostu będzie tu siedział. Zegar będzie wskazywał mu czas. Nie będzie czuł się bezpiecznie.

Izuku ponownie spojrzał na zegar. Wskazywał 1:56. Był taki zmęczony. Ale nie mógł zamknąć oczu, bo nie było go już w swoim ciele. Musiał więc czuwać, chociaż wszystko, czego chciał to spać. I jego mamę.

2:13. Izuku był w porządku, naprawdę. Nic mu nie będzie. Zawsze miał się dobrze.

Nie czuł się dobrze i naprawdę chciał, żeby ktoś go zauważył i potrząsnął nim, żeby znalazł się z powrotem w swoim ciele. Ale nikt tego nie zrobił. Nigdy tego nie robią. Jego mama go kochała, ale kiedy dryfował, pozwalała mu na to. To było w porządku, ponieważ Izuku wiedział, że ona również czasami depersonalizowała się. Ale nie zawsze tego chciał i chciał, żeby ktoś go uziemił.

Aizawa-sensei by to zrobił. Mimo że Izuku był bezużytecznym uczniem z darami, którymi nie mógł kontrolować i może był nomu, Aizawa-sensei i tak by to zrobił.

Ale Aizawy-senseia nie było tutaj.