Rozdział 4: Włosy jak po polizaniu przez krowę

Kiedy ostatnie złote promiennie zachodzącego słońca rozprzestrzeniały się po okolicy było czasem i przestrzenią, w której Sandy czuł się najlepiej. Nie było jeszcze całkiem ciemno, ale nie było też jasnego światła dziennego. Dzień dobiegał końca tuż przed nastaniem nocy, a zdecydowana większość ludności Ziemi wracała do domu, aby spotkać się z przyjaciółmi, rodziną, bliskimi, zjeść kolację, pójść spać i odpocząć przed kolejnym dniem.

A ci, którzy nie przygotowywali się do odpoczynku, budzili się. Łowcy zmierzchu wędrujący w poszukiwaniu pożywienia, nocne stworzenia poruszające się, gdy szukały nektaru, owadów, kawy…

Muuu~

A czasem były to inne istoty.

Sandy zmarszczył brwi, zbierając wokół siebie chmury i złote sny, gdy płynął w dół, podążając za cichym dźwiękiem zadowolenia. Boogeyman nie był jedynym, który był aktywny w nocy i dręczył dzieci.

Znalazł winowajcę w sypialni małego chłopca, który marzył o grze w krykieta z rodziną. Język Astralnej Krowy wciąż wystawał z jej pyska, gdy zamarła na jego widok. Sandy pokręcił głową, a potem wykonał ruch przeganiający, wyprowadzający krowę z sypialni na zewnątrz.

Astralna Krowa wydała żałosny dźwięk, obdarowując go spojrzeniem dużych, brązowych oczu, ale Sandy pozostał niewzruszony, wskazując z powrotem w stronę nocnego nieba. Raz czy dwa uległ temu spojrzeniu i skończyło się na tym, że miał więcej kłopotów, niż było to warte. Nie żeby Astralne Krowy były niebezpieczne, były po prostu irytujące.

Krowa westchnęła i odleciała, znikając na nocnym niebie.

Kiedy jej już nie było, Sandy wślizgnął się z powrotem do pokoju chłopca, próbując przygładzić niesforne włosy, ale gdy tylko je puścił, kosmyki odskakiwały w różne strony. Sandy w końcu westchnął i poddał się, uznając to za przegraną sprawę. Wrócił na nocne niebo, aby szerzyć swoje sny i przyjemne marzenia. Rano dzieciak będzie musiał poradzić sobie z katastrofą jaką były jego włosy.

Przeklęte krowy.