Rozdział 4
Tak bardzo, jak Shouta chciał zostać na zawsze zwinięty w kłębek na kanapie, mając za towarzystwo tylko swojego męża i czekoladową herbatę Midoriyi-san, wiedział, że nie mógł. Istniały testy, które wymagały ocenienia, a potem był plik należący do pewnego problematycznego dzieciaka, które trzeba było przejrzeć. Odetchnął z ulgą, że wykonał wcześniej koncepcje swoich zajęć, siedząc przy łóżko Midoriyi.
Boże, może Shouty powinien sporządzać listę rzeczy do zrobienia. Miał tyle spotkań, które musiał zorganizować, że robiło mu się trochę niedobrze. Miał przez to na myśli, że miał trzy - jedno improwizowane z Shinsou i jedno znacznie bardziej formalnie z rodziną Bakugou. Shouta wątpił, czy rozmowa będzie przyjemna, zwłaszcza po pomocnym komentarzu Midoriyi-san. Ostatnie będzie z Shuzenjim, aby dowiedzieć się, dlaczego, do diabła, Midoriya miał wrażenie, że nie uleczy jego złamanych kości.
Przynajmniej jego obawa o Iidę - młodszego - nieco się zmniejszyły. Tensei w końcu odpowiedział: "Naprawdę? Tak. Będę trzymał go z dala od kłopotów" na wiadomość Shouty o 4 nad ranem. Biorąc pod uwagę, że mężczyzna wciąż dochodził do siebie po własnych obrażeniach, nie miał nic przeciwko opóźnionej odpowiedzi.
Chrząkając z irytacją, Shouta wydostał się spod Hizashi'ego, który był kompletnie nieprzytomny i cicho chrapał. Głaskanie jego włosów za każdym razem działało jak urok. Chwycił swoją torbę z rzeczami z pracy i usiadł na podłodze przed kanapą, odchylając się do tyłu, żeby czuć oddech męża na karku.
Uzbrojony w kolejną filiżanką herbaty, Shouta był gotowy do oceniania prac. Na swoich zajęciach z Praw Bohaterów i Etyki dla klas 3A i 3B kazał uczniom sformułować wstępne tezy do tekstu i po prostu wiedział, że kiedy będzie im oddawać prace, w większości odrzucone, nie uniknie łez.
Shouta miał zamiar również rozpocząć sprawdzanie prac 3A, kiedy przypomniał sobie, że musi skontaktować się z Bakugous w sprawie spotkania, zamiast po prostu pojawić się w ich domu w niedzielę i zakładać, że byli świadomi, dlaczego do nich przyszedł. Uch. Więcej spotkań z rodzicami. Wysłał im szorstki email, nie tyle prosząc o spotkanie, ile informując, że w niedzielę o 11:00 powinni jak najszybciej otworzyć dla niego drzwi.
Po wysłaniu emailu, Shouta potarł ze zmęczeniem skroń i zaczął sprawdzać prace. Zdając sobie sprawę, że będzie potrzebował więcej czerwonych długopisów, zanotował sobie, żeby dopisać je do listy zakupów, gdy wstanie.
Cztery godziny później i blisko północy Hizashi w końcu się poruszył. Shouta przeszedł do oceniania quizów 2A i 2B - ogólnie wyniki były mniej niż zadowalające, więc będzie miał kolejne "zabawne" zajęcia pełne łez.
— Masz jeszcze 45 minut do rozpoczęcia patrolu — powiedział Shouta do Hizashi'ego. — Jedzenie czy sen?
— Jedzenie — powiedział Hizashi głosem zachrypniętym od snu. Shouta z roztargnieniem pokiwał głową, wypisując kolejną niedostateczną ocenę. To zaczynało robić się śmiesznie. Być może konieczna byłaby kolejna groźba wydalenia, aby utrzymać drugorocznych gotowych do nauki. — Zamówiłem wcześniej jedzenie. W lodówce jest tekboki. — Hizashi delikatnie przycisnął usta do rozczochranych włosów męża, a Shouta nie mógł powstrzymać się od małego uśmiechu, który uniósł kąciki jego ust.
— Dziękuję, piękny mężu.
— Hmmm.
Shouta kontynuował nadrabianie zaległości w pracy, a Hizashi powoli szykował się do wyjścia na patrol z delikatnym przypomnieniem, by nie pozostawał zbyt późno. Rozproszony Shouta odpowiedział: "jasne", ale nie składał żadnych obietnic. Akta Midoriyi wciąż leżały na kuchennym stole, boleśnie przypominając o swoim istnieniu. Nie mógł ich dłużej ignorować. Około pierwszej w nocy wściekłość rozgrzała jego ciało, gdy wczołgał się do łóżka - zawsze zimnego be Hizashi'ego obok - i zasnął jak zabity.
Po raz pierwszy to jego mąż go obudził. Rozbawiony uśmiech na twarzy Hizashi'ego był zdecydowanie zbyt jasny. Ach, więc Hizashi nie spał po wróceniu z swojego patrolu.
— Jest dopiero 7 rano — powiedział wesoło Hizashi. — Przygotowałem dla nas śniadanie, aby je zjeść po drodze po Midoriya-kun.
— Jesteś miłością mojego życia — powiedział mu poważnie Shouta, staczając się z łóżka prosto w czekające ramiona Hizashi'ego. Oparł czoła na ramieniu drugiego mężczyzny. —Prowadzę.
— Ach, słonko — powiedział Hizashi przekornie — jesteś pewien, że chcesz przestraszyć Midoriyę-kun tak szybko po zdobyciu jego zaufania?
Shouta jedną ręką popchnął lekko swojego męża, wciąż opierając twarz o Hizashi'ego.
— Nie zaczynaj mi mówić o tym dzieciaku.
Po raz pierwszy w życiu Shouta był naprawdę zdumiony przez jednego ze swoich uczniów. Midoriya uwielbiał Hizashi'ego, i słusznie, ale nadal decydował zwracał się ku Shoucie przy każdej nadarzającej się okazji. To było obrzydliwe słodkie, a Shouta wciąż nie mógł zrozumieć, dlaczego.
Zwokalizował swoje uczucia, a Hizashi, jak dupek którym był, delikatnie postukał knykciami w skroń Shouty.
— Po prostu zapytaj słuchacza o to, jeśli tak bardzo ci to przeszkadza — powiedział wesoło. — Prawdopodobnie wyjąka coś, co wprawi was obuch w zakłopotanie, ale będziesz miał odpowiedź!
Shouta całkowicie syknął na niego, niezadowolony.
Hizashi wycofał się. Mądry człowiek.
— Albo możesz dalej rozmyślać i wciąż to analizować w głowie, aż doprowadzi cię to do szaleństwa.
— Dziękuję — powiedział Shouta w szyję Hizashi'ego. — Taki jest mój plan.
— I to jest takie mądre! — powiedział Hizashi, a potem inteligentnie zrobił unik, zanim Shouta mógł dźgnąć go w żebra. — Idź pod prysznic, kochanie. Zrobię kawę.
— Wybaczam ci — powiedział natychmiast Shouta. Śmiech męża odprowadził go do łazienki.
Czterdzieści minut później Shouta i Hiashi wracali do mieszkania Midoriyi, znowu z Shoutą za kierownicą ich samochodu.
— Zeszłej nocy przejrzałem akta Midoriyi.
Wiedział, że Hizashi był zaniepokojony jego bezbarwnym głosem, ale jeśli pozwoli sobie poczuć gniew w kościach, naprawdę będzie nieostrożnym kierowcą, jak twierdził Hizashi, ale tak naprawdę był niezwykle kompetentny za kółkiem. Zamknij się na temat hydrantu, Hizashi! To było, kurwa, dziesięć lat temu!
— Jesteś zły.
— Ten plik — powiedział Shouta, pozornie spokojny — to największa kupa gówna, jaką kiedykolwiek miałem przyjemność przeczytać. Najwyraźniej Midoriya-kun, dosłownie będący ucieleśnieniem słońca, wszczynał bójki, oszukiwał na lekcjach, patologicznie kłamał i był ogólnie zagrożeniem dla swoich kolegów z klasy.
Hizashi wyglądał na niesamowicie zmartwionego, gdy Shouta rzucił mu przelotne spojrzenie. Skupił większość uwagi na drodze, a jego kostki były białe od zacisku na kierownicy.
— Jest coraz gorzej, prawda?
— Przeczytałem ponad 200 raportów o incydentach rozłożonych w ciągu trzech lat. Każdy przedstawia Midoriyę jako podżegacza, ale sposób, w jaki jest to było zapisane. — Shouta pokręcił głową. — Teczka Shinsou-kun była milsza niż ta. — A Shouta sądził, że będzie najgorszą, jaką kiedykolwiek widział, tylko po to, by tydzień później okazało się, że się mylił. Boże, system był zepsuty.
— Dyskryminacja na tle darów — mruknął Hizashi. — Kurwa. Ile incydentów dotyczyło Bakugou-kun?
— Większa część. A to tylko te, które zostały zarejestrowane przez szkołę, więc przypuszczalnie mogło być ich więcej, ale trudniej było przypiąć je dziecku, dlatego nie zostały umieszczone w aktach.
Hizashi wypuścił powietrze przez zęby.
— Musimy zaangażować w to Hound Doga.
— Wysłałem mu email zeszłej nocy. — Shouta uspokoił drugiego mężczyznę. — Odesłał mi emotikon z zabawką do żucia? Czyli przynajmniej go przeczytał.
— To już coś. Och, teraz w lewo.
Shouta przewrócił oczami na wskazówki Hizashi'ego.
— Wiem, gdzie mieszka dzieciak, Hizashi.
Shouta stanowczo nie przyznaje, że miał przegapić zjazd. Ponieważ tym razem Shouta nie spał, widział zielonowłosego nastolatka podskakującego lekko na palcach, gdy rozglądał się stojąc przed swoim mieszkaniem. Uśmiechnął się szeroko na widok ich samochodu i pomachał entuzjastycznie, na szczęście, nie kontuzjowanym ramieniem.
Shouta prychnął cicho na to.
— Wiesz, jego matka powiedziała wczoraj, że myślała, iż dostanie dar króliczka.
Hizashi roześmiał się szczękliwie.
— Mogę w to uwierzyć.
— Hmmm. To samo jej powiedziałem — stwierdził cierpko Shouta. — Myślę, że wciąż jest taka możliwość.
— Och, teraz to sobie wyobraziłem — zaśmiał się Hizashi. Nastrój poprawił się w samą porę, ponieważ Midoriya wdrapywał się na tylne siedzenie.
— Dzień dobry! — Problematyczne dziecko powiedziało wesoło, zapinając pas bezpieczeństwa. Najwyraźniej było to trochę trudne z jedną ręką, ale Shouta nie zwrócił na to uwagi.
— Problematyczne dziecko — powitał się z nim Shouta. We wstecznym lusterku ujrzał szeroki uśmiech Midoriyi.
— Dzień dobry, Midoriya-kun — wtrącił się Hizashi, na wpół obracając się w kierunku tylnego siedzenia, stając lekko, by uśmiechnął się do dzieciaka.
— Usiądź prosto, idioto! — Shouto uderzył go lekko.
Na granicy swojego widzenia, ujrzał, jak Hizashi przewrócił oczami i uderzył go nieco mocniej. Shouta zareagowałby gorzej, ale wciąż nie ruszyli, więc nie było to tak nieodpowiedzialne, jak mogłoby być. Problematyczne dziecko wyglądało na rozbawione tą interakcją. Na szczęście dzieciak nie rozmawiał ze żadnych ze swoich przyjaciół o ich związku inaczej Shouta wiedział, że uczniowie nie daliby mu spokoju. Zwłaszcza Todoroki; to zawsze byli ci spokojni.
Mówiąc o dzieciak z wieloma darami.
Shouta nawiązał kontakt wzrokowy z Midoriya w lusterku wstecznym.
— Nie jesteś nomu — powiedział stanowczo. — Aspektem gromadzenia zapasów w One For All jest…. gromadzenie darów i siły. Dlatego masz dar, który zidentyfikowaliśmy jako Lewitacja.
Midoriya widocznie przyswajał to przez dobrą minutę. Shouta skorzystał z okazji, aby dołączyć do ruchu ulicznego.
— Shimura Nana, Unoszący się bohater. Dar: Lewitacja. Najbardziej znana z tego, że przez krótki czas była mentorką All Mighta przed swoją śmiercią. — Głos Midoriyi był cichy, zamyślony.
Oczywiście Midoriya, ich główny fanboy bohaterów, mógł natychmiast zidentyfikować, czyj dar rozwinął.
— Zgadza się — powiedział Shouta, wbrew sobie trochę pod wrażeniem. Bohaterka nie była szczególnie znana, nawet w czasach, gdy był w wieku Midoriyi.
— Ach — mruknął Midoriya po kilku chwilach ciszy. — Czyli zaprezentuję również więcej darów? To jest… — dzieciak zamilkł na moment — myślę, że to straszne.
— To zrozumiałe, mały słuchaczu! — stwierdził Hizashi. — Ale nie zapominaj, że twoi nauczyciele są tutaj, aby pomóc!
Ponownie odwrócił się, by być twarzą do dzieciaka, ale ponieważ tym razem nie wstał ze swojego miejsca, Shouta pozwolił mu na to, jedynie rzucając mu ostrzegawcze spojrzenie.
— Och! — Midoriya powiedział nagle tonem kogoś, kto doznał głębokiego uświadomienia. Shouta lekko się spiął. O co chodziło? — Czy przegapiłem wczoraj jakieś testy?
Cóż, Shouta zasłużył sobie na to. Reakcja jego uczniów, kiedy powiedział im, że będą mieli teraz ważne zadanie tylko po to, by wyjaśnić im, że będę wybierać reprezentantów klasy, wciąż go rozbawiała. Parsknął cicho.
— Nie było żadnych testów — powiedział — ale będziesz miał pracę domową od Ishiyamy-san i Snipe-san.
— Snipe-sensei zadaje najlepszą pracę domową — entuzjastycznie powiedział MIdoriya do Shouty i Hizashi'ego. — Zawsze używa takich praktycznych przykładów!
Shouta rzucił kolejne pośpieszne spojrzenie na Midoriyę, który wymamrotał podsumowanie najlepszych zadań Snipe'a i westchnął. Dzieciak był tak cholernie podekscytowany pracą domową, że zaczął lewitować. Na szczęście jego pas bezpieczeństwa utrzymywał go względnie na miejscu.
— Midoriya-kun — powiedział Shouta swoim najbardziej śmiertelnym poważnym głosem — proszę powstrzymaj się od używania darów w samochodzie.
— Hę? — Midoriya spojrzał w dół i Shouta usłyszał z tylnego siedzenia: — Serio?! — Spowodowało to, że kącik ust Aizawy drgnął. Hizashi wykonał świetną robotę nie śmiejąc się, wkładając pięść do ust. — Ten dar jest taki irytujący. — Problematyczne dziecko jęknęło, co spowodowało, że Hizashi wydał z siebie stłumione parsknięcie.
— Nie śmiej się! — Narzekał Midoriya, ale kąciki jego oczu były zmarszczone, co zdradzało jego rozbawienie. — Nie mogę się skoncentrować, kiedy się śmiejesz!
Shouta przewrócił oczami na chaos, podczas czegoś, co powinno być normalną jazdą do szkoły. Zadrżał nagle, jakiś instynkt krzyczał, że coś się zaraz stanie.
— Aizawa-sensei — powiedziała problematyczne dziecko, niebezpiecznie słodkim głosem — czy możesz użyć Wymazania.
— Nie. Musisz poćwiczyć dezaktywację Lewitacji.
— Ale mam teorię!
— Och? Wiem, o co chodzi — rzekł Hizashi tonem, który Shouta rozpoznał jako początek kłopotów. — Posłuchaj dzieciaka!
— Jaka to teoria?
Pozwijcie go, ale Midoriya był geniuszem jeśli chodziło o dary i jeśli Hizashi był podekscytowany, to jakakolwiek była to teoria, będzie co najmniej zabawna do wypróbowania, nawet jeśli spowoduje to kolejny cios w słabnące zdrowie psychiczne Shouty.
— Po prostu aktywuj swój dar i skup się naprawdę mocno na tylnym siedzeniu, gdzie jestem! — powiedział entuzjastycznie Midoriya.
Shouta był prawie pewien, że dzieciak podskakiwały na swoim miejscu, gdyby nie był już dobre pięć centymetrów nad siedzeniem.
— Świetnie. Jeśli to was uciszy.
Z pewnością nie zaszkodzi spróbować, a jeśli to zadziała… no cóż, zastosowanie tego w jego bohaterskiej pracy - i w dręczeniu jego uczniów - byłoby niesamowite. Tak więc, z niechętnym wyczekiwaniem, Shouta aktywował Wymazanie, nie spuszczając wzroku z drogi i koncentrując się na tylnym siedzeniu.
Niemal natychmiast rozległ się cichy łaskot przywróconej grawitacji zwodniczo ciężkiemu nastolatkowi.
— Zadziałało! — krzyknął Midoriya i tak, podskakiwał na swoim miejscu. — I to z pewnością skutek działania Wymazania, ponieważ jestem teraz naprawdę podekscytowany, ponieważ to jest takie fajne, a ja wciąż unosiłbym się.
Słowa dzieciaka rozpłynęły się w bełkotliwym mamrotaniu, gdy Shouta rozluźnił swój uścisk na Wymazywaniu, całkowicie powalony faktem, że najwyraźniej nie musiał nikogo wiedzieć, żeby go używać. Cały czas żył w kłamstwie. O Boże, czy w ogóle muszę mieć otwarte oczy, żeby użyć daru?
Usłyszał w tym momencie entuzjastyczne:
— Prawdopodobnie! Najwyraźniej jest to związane z mruganiem, aby zapobiec przeciążeniu mózgu, za każdym razem, gdy go używasz! Sądzę, że dlatego wszyscy myśleli, że do dar wizualny! To samo z czerwonym światłem, które emitujesz!
To nie było tak pocieszające, jak dzieciak najwyraźniej myślał. Gdyby Shouta nie prowadziłby, miałby teraz kryzys. Małą litością było to, że zbliżali się do szkoły więc zatrzymał się na najbliższym miejscu postojowym i Shouta po prostu poddał się. Uderzył głową w kierownicę, ignorując dźwięk klaksonu i dwóch pasażerów.
Hizashi, zdrajca, zaśmiał się i przybił piątkę Midoriyi, gdy Shouta szepnął, nieco histerycznie:
— Co do cholery?
— Jesteś taki fajny, Aizawa-sensei! — Chwila ciszy, a potem: — Ach. Znowu się unoszę.
