– Ash...? – zza lekko uchylonych drzwi balkonowych dotarł do niego cichy, niepewny głos Eijiego. – Przepraszam, nie chciałem cię zdenerwować – powiedział, zatrzymując się w przejściu, będącym granicą, za którą nie miał odwagi się w tej chwili zapuszczać.
– Nie jestem... nie musisz mnie przepraszać – westchnął, strzepując popiół z papierosa do ceramicznej miseczki. Oparty o barierkę spoglądał na rozległe, wiecznie żywe miasto. Wiedział, że jego zachowanie ukazuje jego niedojrzałość emocjonalną, strach przed potencjalnym zbliżeniem i co najważniejsze z pewnością zszokowało lub co gorsza zasmuciło Eijiego.
– Może lepiej będzie, jeżeli już pójdę – usłyszał tuż za sobą.
Zacisnąwszy palce na chłodnej barierce zrozumiał, że smutek jest najwłaściwszym słowem, opisującym stan Eijiego.
– Nie idź... proszę – odezwał się, nie mając śmiałości na niego spojrzeć.
Eiji zawahał się, czując jak jego serce przyspiesza, a gdy jego wzrok zarejestrował delikatny ruch Ash'a i na ułamek sekundy ich spojrzenia spotkały się, jego stopy zapomniały o istnieniu nieprzekraczalnej jedynie z pozoru granicy.
– Mój świat może cię rozczarować – powiedział cicho, po raz kolejny uciekając od niego spojrzeniem.
Eiji zdobył się na kolejny krok, jeszcze bardziej zmniejszając odległość jaka ich dzieliła. Chwyciwszy się barierki spojrzał w dół, gdzie pojedyncze samochody sunęły po ciemnym asfalcie i wdychając słodki zapach wypalanego papierosa, powiedział:
– Nie spotkałem się z tak przyjemnym zapachem papierosów.
– Drażni mnie dym papierosowy, ten jest jedyny który toleruje.
– Czy nie lepiej w takim razie całkowicie zrezygnować?
– Uzależnienie od nikotyny jest zaraz po heroinie i kokainie jednym z najsilniejszych, jakie mam twoim zdaniem szanse? – odparł, nie oczekując tak naprawdę żadnej konkretnej odpowiedzi.
– Nie wiem, nieznane są mi żadne badania na ten temat.
Ash roześmiał się cicho, po raz kolejny wzbudzając w Eijim emocje będące całkowicie poza jego świadomą kontrolą.
– Co za poważna odpowiedź – odezwał się, zbliżając papieros do swoich ust. Aromat palącego się tytoniu owiniętego szczelnie czarną bibułką ponownie dotarł do nieprzyzwyczajonych jeszcze do tej nieznanej woni zmysłów Eijiego.
– Poważne pytanie, poważna odpowiedź – odparł Eiji, odnosząc wrażenie że atmosfera między nimi stopniowo wraca do tej sprzed szokującej ucieczki Ash'a.
– ...Dlaczego... co sprawia, że chcesz mnie poznać? – zapytał Ash, w dalszym ciągu będąc w tym obcym, ale zaskakująco ekscytującym stanie.
Eiji zawahał się, próbując ułożyć w głowie możliwie jak najbardziej zgrabne wyjaśnienie swojej małej obsesji na punkcie stojącego obok chłopaka. Nie był gotów na szczerość, nie potrafił przyznać przed sobą, że jej prawdziwe źródło może być czynnikiem inicjującym kaskadę niemożliwych do przewidzenia zdarzeń, niekoniecznie tych przyjemnych.
– Nie chciałbym przerazić cię swoją odpowiedzią, więc uznajmy na razie, że kieruje mną zwykła ciekawość – odezwał się po dłuższej chwili.
Oczy Ash'a rozszerzyły się, podkreślając wpływ usłyszanych przed chwilą słów i zgasiwszy papierosa po raz pierwszy odkąd Eiji dołączył do niego na tym spowitym w słabym świetle balkonie, utkwił w nim wyjątkowo skupione spojrzenie. Czując na sobie wzrok Ash'a, mimowolnie ten Eijiego wyszedł mu na spotkanie.
– To już twoje trzecie założenie – odezwał się Ash. – Tym razem dotyczące moich potencjalnych lęków.
– ...Skoro wcześniej uciekłeś, słysząc zaledwie początek...
– Zaskoczyłeś mnie – przerwał mu, nie odrywając od niego oczu.
Postać Ash'a znikająca bez słowa za drzwiami balkonowymi wyświetliła się Eijiemu przed oczami, przypominając sytuację jaka miała miejsce kilka minut wcześniej. Nie miał pewności jak się zachować, wyznanie prawdy, którą sam nie do końca jeszcze akceptował nie było raczej dobrym posunięciem. Jednak to co mógł wyznać na pewno to prawda związana ściśle z nim samym, z nim oraz z Ash'em.
– ...Gdy po raz pierwszy ujrzałem cię wtedy na scenie, zrozumiałem, że to jest właśnie jedna z możliwych form wolności, której zawsze w głębi duszy pragnąłem. Dotarło do mnie, że właśnie po to tutaj przyjechałem, by stać się wolnym – słowa same płynęły, na wpółświadomie opuszczając jego gardło, wprawiając w drżenie jego lekko napięte struny głosowe. – Jednak cena jaką za nią płacimy bywa niezwykle wysoka i myślę, że obydwoje jesteśmy tego świetnym przykładem.
– ...Zdaje się, że jesteś całkiem dobrze zorientowany jak wyglądało moje życie zanim dotarłem do miejsca, w którym znajduję się teraz – skomentował cicho, spuszczając wzrok.
– Nie... to znaczy nie na tyle by czuć się usatysfakcjonowanym... przepraszam, źle to zabrzmiało – dodał szybko, wyczuwając napięcie ze strony Ash'a. – Miałem na myśli to, że to od ciebie chciałbym usłyszeć resztę historii.
– Resztę? Miałem wątpliwości czy podzielić się z tobą choćby częścią historii mojego życia – powiedział, powracając do niego spojrzeniem. W jego oczach Eiji dostrzegł skrywany głęboko strach, jakby obawiał się, że nikt nigdy nie będzie w stanie go zrozumieć, zaakceptować tego kim był, kim stał się, doświadczając tak wiele w swoim stosunkowo krótkim życiu.
– To wiele zmienia – przyznał, nie potrafiąc zmusić się do oderwania od niego oczu. – Myślisz, że istnieje szansa byś kiedykolwiek zmienił zdanie?
– ...Nie wykluczam tego.
– Jeżeli tak się stanie, powiesz mi o tym?
– Nie wiem.
– ...A co jeżeli zapytam, odpowiesz szczerze?
– ...Tak.
– To mi wystarczy, dziękuję Ash – powiedział, posyłając mu delikatny uśmiech. – Wyprowadź mnie z błędu, jeżeli się mylę, ale... czy w takim razie powodem jest twoje wrażenie, że jesteśmy sobie bliżsi niż może się to wydawać z zewnątrz?
– Tak, jest to jeden z powodów.
– Jeden... – powtórzył cicho – czy istnieje szansa, że kiedykolwiek zdradzisz mi pozostałe?
– Nie wykluczam tego.
Ciche westchnienie opuściło usta Ash'a, a przez rozemocjonowany umysł przemknęła myśl, że nie chce już dłużej uciekać, ignorować głęboko skrywanych potrzeb, odpychać od siebie osobę, która jest w stanie poruszyć jego zamrożone serce. Oderwawszy dłonie od metalowej balustrady ruszył w stronę wejścia.
– Masz ochotę na coś ciepłego? Nie wiem jak ty, ale ja strasznie przemarzłem – odezwał się, zaciskając palce na drewnianej krawędzi przeszklonych drzwi.
– Bardzo chętnie, szczerze mówiąc powoli zanika mi czucie w kończynach – odparł ze śmiechem Eiji, podążając jego śladami.
– Zaprosiłeś go do siebie?! – zdziwił się Shorter, zdecydowanie za głośno wyrzucając z siebie owe pytanie.
– Mógłbyś nie krzyczeć? – mruknął Ash, odsuwając telefon od ucha.
– Jak do tego doszło? Czym go zwabiłeś?
– ...Mieliśmy do dokończenia pewną rozmowę... zgodził się, że może to być dzisiaj.
– Jaką rozmowę?
– Nieważne i tak odnoszę wrażenie, że błądziliśmy po omacku. Nie jestem pewien czy którykolwiek z nas rozumie na czym tak naprawdę stanęło.
– Wyobrażam sobie – roześmiał się.
– Swoją drogą co mu o mnie nagadałeś?
– A co? Rozmawialiście o twojej przeszłości?
– Nie, ale z jego słów wywnioskowałem, że jest całkiem dobrze zorientowany w tym temacie. Jak wiele mu zdradziłeś?
– Nakreśliłem mu bardzo ogólny obraz i powiedziałem, że jeżeli chce poznać szczegóły, musi zapytać ciebie... Zapytał?
– Nie wprost. Powiedział, że... powiedział, że chciałby poznać mój świat – zakończył, ściszając głos.
– Wow! Co za tekst!Nie doceniałem go.
– ...
– I? Jak zareagowałeś?
– Poszedłem na papierosa – odparł, siląc się na obojętność.
– Ok, tego się spodziewałem. Spanikowałeś iuciekłeś.
– A co ty byś zrobił na moim miejscu, słysząc coś takiego?!
– Po pierwsze – został, po drugie – pozwolił mu na to, bo przecież tego właśnie chcesz Ash, prawda?
– To nie jest takie proste – rzucił cicho, podciągając nogi do góry. Siedząc na sofie, oparł podbródek na kolanach i zamknął oczy.
– Co konkretnie? Czego się tak naprawdę obawiasz, Ash?
– ...Porzucenia, tego, że nie sprostam jego oczekiwaniom i...
– Ash! Nie możesz porównywać Eijiego do swojej matki. Nie widzisz tego? Tego, że w przeciwieństwie do niej interesuje go twoje życie, to jakim jesteś człowiekiem. Założę się, że przeraziłbyś się, wiedząc jak bardzo chce się do ciebie zbliżyć.
– Powiedział mi coś bardzo podobnego. Gdy zapytałem dlaczego tak bardzo chce mnie poznać, odpowiedział że jego wyjaśnienie mogłoby mnie przerazić.
– I? Przeraziło?
– Nie odpowiedział szczerze, więc... – nie dokończył, wzruszając ramionami czego Shorter oczywiście nie zarejestrował.
– Wychodzi na to, że nie tylko ty zmagasz się z irracjonalnym strachem przed odrzuceniem.
– Dlaczego... dlaczego cię to nie dziwi?
– Co takiego?
– No wiesz, Eiji to chłopak.
Głośny śmiech Shorter'a rozległ się w słuchawce, gdy sens słów Ash'a dotarł do jego świadomości.
– Odpowiedz – zażądał zdezorientowany reakcją przyjaciela.
– Jakie to ma znaczenie, Ash? Nie zamierzam oceniać twoich uczuć.
– Sam jeszcze nie wiem co tak naprawdę czuję – powiedział cicho, skubiąc materiał sofy.
– ...Weźmy go ze sobą w trasę – oznajmił nagle.
Dłoń Ash'a znieruchomiała tuż nad miękką powierzchnią materiału, a usta delikatnie rozchyliły się niezdolne by wypowiedzieć choćby słowo.
– Powiedzmy, że przedłużamy naszą umowę na kolejny tydzień, idealne rozwiązanie.
– Zależy dla kogo – mruknął odzyskawszy głos.
– Dla mnie na pewno, uwielbiam patrzeć na twójzmieszany wyraztwarzy, wyglądasz jak...
– Nie kończ – przerwał mu, hamując narastającą irytację.
– To będzie świetna okazja by przekonać się czego tak naprawdę oczekujecie od tej znajomości. Zmiana otoczenia pomaga spojrzeć na pewne sprawy w zupełnie inny sposób.
– ...Ok, ale ty mu to zaproponujesz.
– Dla ciebie wszystko, Ash – odparł ze śmiechem.
Rozłączywszy się Ash spuścił nogi, dotykając bosymi stopami drewnianej podłogi i podniósł się, zgarniając ze stołu dwie wysokie szklanki z umieszczonymi w nich metalowymi słomkami. Odstawił je do zlewu i schyliwszy się chwycił w obie ręce, pałętającą się u jego nóg Elizabeth. Ciche pomruki wydobywały się z jej mordki, gdy wolnym krokiem zmierzał do sypialni i ucichły gdy tylko ułożył ją na miękkiej, bawełnianej pościeli.
– Nie czułaś się dzisiaj zbyt swobodnie, Elizabeth? – odezwał się, spoglądając w sufit gdy jego głowa swobodnie spoczęła na miękkiej poduszce. Westchnąwszy cicho przekręcił się na bok i zatopił palce w jej lśniącej, czarnej sierści. – To do ciebie niepodobne... Co takiego w nim jest, że pozwoliłaś mu zbliżyć się do ciebie? ...Myślisz, że ja również powinienem dać mu szansę?
Niewyraźny pomruk był jedyną odpowiedzią na jaką Ash mógł w tej jednostronnej wymianie zdań liczyć. Uśmiechnąwszy się zamknął oczy, umieszczając otwartą dłoń pod swoim rozgrzanym policzkiem i odezwał się, mówiąc cicho:
– Wezmę to pod uwagę, Eli.
...
"Hope, a new beginning
Time, time to start living..."
All Secrets Known, Alice in Chains
