Dzień zaczynał się spokojnie. Ciepły, delikatny wiatr dawał o sobie znać, kiedy Lum wraz z Ataru zmierzali w stronę szkoły. To była ich rutyna, która nieco się zmieniła od niepamiętnej ilości rozdziałów tego fanfika. Mimo porannych pobudek spędzanie ze sobą czasu sprawiało im więcej radości niż wcześniej. W końcu czego Lum i Ataru potrzebowali więcej do szczęścia jeśli nie siebie?
Wieści o wydarzeniach sprzed kilku rozdziałów szybko się rozchodziły po Tomobiki. W klasie, do której uczęszczał Moroboshi ze swoją kosmiczną ukochaną nie było osoby, która by nie wiedziała o tym, jak wielkie jest jego uczucie. I jak wielkie ono jest ze strony Lum.
Ta sielankowa atmosfera trwała mimo zasianego przez Mendo ziarna niepewności w Ataru. Mimo tego mogło się wydawać, że nie był tym specjalnie przejęty.
-Shinobu – uśmiechął się Moroboshi – cóż za cudowny dzień, zupełnie jak Twoje spoj… - nie dokończył, gdyż znów odczuł przepływ elektronów na swoim ciele.
-Darling! - oburzyła się Lum.
-Co jest, Lum? - zapytał zaskoczony
-Ataru nie rozumiem skąd masz w sobie taką lubieżną naturę mimo tego, że ekhm… darzysz uczuciem Lum. - w głosie Shinobu można było usłyszeć złośliwość wymieszaną z pewnego rodzaju zazdrością.
-Właśnie – zaczęła Lum – zawsze mnie to interesowało, skąd u Ciebie taka lubiezna natura?
Moroboshi usiadł przy swojej ławce, rozłożył książki i zaczął jeść śniadanie w swój świński sposób.
-Nie wierzę, że Darling jest taki, bo to mu tak odpowiada – zamyśliła się jego ukochana.
Moroboshi w trakcie jedzenia poczuł delikatny ścisk w gardle. Nie bardzo rozumiał jego pochodzenie. Z trudem dokończył jedzenie i tak zaczęła się lekcja.
W trakcie nudnej lekcji, którą prowadził Onsen Mark kątem oka patrzył się na Lum. Kiedy nauczyciel zniknął z ich pola widzenia Lum spojrzała się na Ataru i posłała lekki uśmiech. Sprawiło to, że poczuł się nieco lepiej. Czuł jak ciepło, które posłała jego ukochana przeszywa jego serce. Uśmiechnął się i nawet zaczął się po cichu lubieżnie cieszyć, co przykuło uwagę nauczyciela.
-Moroboshi, co Tobie tak do śmiechu?! - zapytał zdenerwowany Onsen.
-Łachudra plugawi w myślach naszą Lum, ona potrzebuje ochrony przed jego obleśną naturą – szybko odpowiedział Mendo i momentalnie poczuł na sobie działanie prawa Ohma poprzez wyładowania otrzymane od kosmitki.
-Nie prosiłam o żadną ochronę – zaczęła – ja wiem, że Darling mnie nie skrzywdzi.
-Panno Lum, proszę przemyśleć swoją decyzję, co z nim Ciebie czeka? - zapytał Shuutaro
-Przestań wmawiać Lum co jest dla niej dobre, a co nie – burknął oburzony Ataru, co wywołało niekończącą się ciszę w klasie. To był ogromny szok dla wszystkich, że wypowiedział się na forum klasy po raz pierwszy w taki sposób. Lum z jednej strony była zszokowana, z drugiej zaś oczarowana postępowaniem Moroboshiego.
Lekcje dobiegły końca. Lum wraz z Ataru wracali do domu. Słońce pomału chyliło się ku zachodowi. Moroboshi nie wiedział do końca co powiedzieć, kosmitka z kolei szczęśliwa trzymała go za ramię.
Nagle ujrzał swojego ojca wychodzącego z domu.
-Jak mogłaś? - jego smutny głos wyrażony w stronę drzwi wejściowych z jednej strony wzbudził zainteresowanie, a z drugiej zwykle był uznawany za małżeńską rutynę państwa Moroboshi. Jednakże Ataru tego dnia zwrócił na to uwagę bardziej niż zwykle.
Kiedy wszedł do domu ze swoją ukochaną ujrzał swoją matkę, która przygotowała spory obiad oraz Rei'a, który to jedzenie wsuwał. Jego matka nie wyglądała tak jak zawsze. Tym razem miała na sobie makijaż oraz była bardziej odświętnie ubrana, co jej mąż odebrał w sposób… jednoznaczny.
-R-Rei, CO TY TU ROBISZ? - zdenerwowała się Lum
-On mówił, że chciał Ciebie odwiedzić i jest zły na Ata… - Ten nie dokończył, gdyż momentalnie Rei wkurzył się i zamienił w swoją potworną formę, którą przybiera za każdym razem jak jest zły.
Rozpoczął się pościg między Rei'em a Moroboshim, dopóki między nich nie weszła Lum.
On zaś ją ścisnął, co wyglądało jakby ją przytulał, a w tym samym momencie w odwiedziny wpadła Ran.
-Więc taka jesteś? - zdenerwowała się – Jakby Tobie jeden Darling nie wystarczył. Wiem co on Tobie wyznał, więc pora by poznał całą prawdę o tym jaka jesteś!
-R-Ran, to nie tak jak myślisz – gorączkowała się Lum
-Ran, rozumiem Twój smutek – silne uderzenie różowowłosej sprawiło, ze Ataru po tych słowach zaliczył kontakt z okoliczną latarnią.
-Lum, ja już nie mam żadnych skrupułów by powiedzieć jak jest! Czas, by świat się dowiedział, że jak byłaś mała to…
-Ran, to nie tak! - krzyknęła Lum próbując wyrwać się z objęć Reia, który na jej szczęście wrócił do pierwotnej formy.
-Ała, moja głowa – pocierał się Ataru po głowie, gdy zjawił się w domu.
-Darling, słuchaj, nie uwierzysz, że Lum jako dziecko – zaczęła Ran
-Darling, nie słuchaj jej – gorączkowała się Lum coraz bardziej
-Lum jako dziecko… - Ran powiedziała wszystko.
Cisza zapadło w domu państwa Moroboshi.
-Ran, ale takie rzeczy się dzieciom zdarzały – odpowiedziała z niepokojem w głosie Lum.
-I to ja za to wszystko obrywałam, bo moja matka wierzyła Tobie, nie mi – wykrzyknęła Ran.
Dla Ataru każda sekunda trwała wieczność. Musiał zareagować. Widział, że dyskusja Lum i Ran idzie w złym kierunku. Poznawał przez te sekundy trwające wieczność prawdę.
Nagle poczuł, jak stracił kontrolę nad ciałem. Złapał Lum za rękę i wybiegł z nią z domu.
-D-darling! - powiedziała z konsternacją – Co robisz?
Moroboshi nie powiedział nic. Przyspieszył widząc nadjeżdżający autobus. Lum prędko zorientowała się co zamierza jej ukochany, więc uniosła się z nim i wlecieli do pojazdu.
Autobus ruszył. Przez przypadek okazało się, ze to linia wioząca pasażerów prosto na plażę.
Nim dojechał na miejsce zdążyło się ściemnić.
-Darling, jak chciałeś mnie zabrać na randkę to mogłeś powiedzieć, ja nawet się nie przygotowałam. - Lum zrobiła dobrą minę do złej gry.
Ataru trzymał ją za rękę, ale nie mówił nic. W jego głowie kotłowały się myśli związane z całą sytuacją.
Opuścili pojazd i zmierzali w stronę opustoszałej plaży. Coraz ciemniejsze bezchmurne niebo odsłaniało liczne gwiazdozbiory, a lekki wiatr powiewał zagłuszając ciszę, jaka panowała między nimi.
-Darling – zaczęła Lum zmartwionym głosem – ja… jak sam widzisz nie jestem idealna.
-Lum, takie rzeczy się dzieciom zdarzają – odparł Ataru
-Ale nie o to chodzi – zaczęła – te okropieństwa, których doświadczyła Ran, tak mi przykro…
-Nie miałaś wpływu na jej mamę – rozpoczął Moroboshi całkiem poważnie.
-Ale Ran jest zła na mnie – kosmitce łzy stanęły w oczach.
-Byłyście dziećmi. Wiesz, Twoja mama o takie coś by nie była zła. - kontynuował – Nie ma ludzi idealnych...
-Kosmitów to tez się dotyczy? - zapytała zmartwiona.
-Też – odparł
-Ale Darling, ja chciałam dla Ciebie być idealną żoną, a tu… - Ataru słuchał i nagle przerwał jej wypowiedź.
-Lum, nie chcę idealnej żony, chcę żonę, która będzie autentyczna, która nawet jak się potknie to wstanie i podejmie się kolejnego wyzwania – po tym zdaniu kosmitka patrzyła się jak wryta w Moroboshiego. Nie spodziewała się po nim takich zwrotów.
-Darling – nieśmiało zaczęła – opowiesz mi coś?
-Pewnie, przecież nie chcę mieć przed Tobą sekretów – odpowiedział.
-Skąd Twoja ta natura uwodziciela? To ganianie za innymi dziewczynami i tak dalej? - zapytała
Ataru spojrzał w rozgwieżdżone niebo. Czuł, że to jest ten moment.
-L-Lum – zaczął z niepokojem – Dawno temu mówiłem, ze to wszystko to moja natura, że jestem wolnym ptakiem i tak dalej. Wiesz jednak, że to… nie tak.
Jego ukochana słuchała z zaciekawieniem, a Ataru kontynuował.
-Od pierwszych dni Twojej obecności tutaj, od czasów naszej gry w berka widziałem, ale nie chciałem dopuszczać do siebie tego, że dla kogoś mogę być kimś więcej niż tylko „kobieciarzem, nieudanym synem czy kimś pozbawionym czegokolwiek dobrego" – Lum słuchała dalej z zaangażowaniem.
-Darling jest taki uroczy, gdy opowiada takie rzeczy – pomyślała z uśmiechem na twarzy.
-I stąd dla mnie to było dziwne, że nagle zjawiasz się Ty, trzymasz się mnie mimo moich wybryków, podążasz za mną… przypomnij sobie choćby naszą gąsienicę Imo. To było niesamowite, że podążałaś wtedy za mną, choć reszta szkoły nie wierzyła w to, że wyrośnie z niej coś pięknego. Czy ten dzień, kiedy musieliśmy pomóc przy odesłaniu ducha Nozomi do nieba. Dla mnie to było dziwne, że mówisz o mnie też dobre rzeczy.
-Dla mnie to oczywiste Darling – Lum wtuliła się w Ataru tak myśląc.
Wiatr zawiał trochę mocniej. Dało to chwilę na pozbieranie myśli.
-Mówiłem Tobie przy naszej ostatniej grze w berka, że nie zapomnę o Tobie – westchnął Moroboshi kontynuując – jak mógłbym zapomnieć o Tobie? Zapomnieć o kimś, kto… - głos Ataru momentalnie się załamał, a on sam odwrócił głowę w bok, jakby nie chciał, aby Lum coś zauważyła.
-D-darling – Lum wzruszyła się – co masz na myśli?
-Lum – głos Ataru załamał się jeszcze bardziej – Dla mnie to wszystko wydaje się za piękne, boję się, ze to sen i gdy się obudzę to….
-Darling, to nie sen – zaczęła kosmitka – Już wystarczy. Nie musisz już uwodzić i szukać. Twój pech się skończył.
Ataru wtulił się w Lum i nie chciał się od niej oderwać. Poczuli, że ich więź stała się wyjątkowo głęboka i autentyczna. To było coś, czego nie doświadczyli nigdy w życiu.
-D-dzięki – szepnął jej do ucha, a Lum poczuła mokry policzek swojego ukochanego. Wiedziała co to oznacza.
-Spokojnie, już w porządku – mówiąc te słowa coś przykuło jej uwagę. Tajemnicza sylwetka niskiego starca stojącego przed garnkiem i mającą rozbity namiot przez chwilę nic jej nie mówiła, ale po chwili zorientowała się, że to Cherry.
-Darling, przejdźmy się jeszcze – szybkim tempem porwała Moroboshiego tak, aby mnich ich nie zauważył. Nie w głowie było jej teraz znoszenie starca, który jedyne na co liczy to jedzenie.
Nagle zebrała się wielka fala na morzu, a ponieważ Lum i Ataru szli blisko brzegu zostali przez to przemoczeni.
-Darling, jestem cała mokra – szybko zawstydziła się
-Zupełnie jak ta laska od filmu z jedzeniem węgorza – zaśmiał się lubieżnie Moroboshi.
-Głupek – Lum oburzyła się lekko, ale szybko jej przeszło.
-Tak w ogóle to…. Mam takie dziwne wrażenie, że właśnie nam ostatni autobus odjechał – Ataru głośno pomyślał, ale po tym spojrzał się na swoją ukochaną, miała na twarzy ciepły uśmiech.
Przemoczeni spacerowali po okolicy, kiedy nagle zawiał chłodny wiatr i zaczęli trząść się z zimna.
Moroboshi szybko przeliczył posiadane pieniądze, rozejrzał się dookoła i wypatrzył tani hotel.
-Może to nie będzie coś o wybitnym standardzie, ale nie będzie nam zimno – westchnął.
Złapał Lum za rękę i udali się do środka. Po uiszczeniu stosownych opłat za nocleg udali się do przydzielonego pokoju hotelowego. Pokój hotelowy prezentował się skromnie, ale przyjemnie. Jego neutralna kolorystyka sprzyjała wypoczynkowi, tworząc atmosferę spokoju. Przy wejściu stał mały stolik, na którym Ataru położył klucze. W głębi pokoju znajdowało się wygodne łóżko z miękką pościelą, a obok niego lampka nocna na niskim stoliku. Duże okno z ciężkimi zasłonami odsłaniało widok na morze, który nadawał pokojowi niezwykły urok.
-Psik – Moroboshi kichnął.
-Darling, dlaczego jeszcze mamy na sobie te mokre ubrania? - zapytała retorycznie Lum.
Poszła na chwilę do łazienki, a wróciła w swoim najsłynniejszym przebraniu w tygrysie paski.
-Ile Ty tego masz? - Ataru był bardzo zaciekawiony tym, że jego ukochana przez większość czasu antenowego w czasie emisji Urusei Yatsura nosiła to samo bikini w tygrysie paski.
-Wiesz, na mojej planecie to sprzedają w pięciopakach, jak mydło. Po prostu mam sporo tego, bo mnie na to stać – zaśmiała się – Tak całkiem serio to dla mnie wygodne!
Ataru przebrany w szlafrok patrzył się na Lum przez chwilę, aż ta wyciągnęła przedmiot o którym zdążył zapomnieć, czyli specjalne wstążki, które swego czasu zrobił dla niego Cherry. Miały one na celu zneutralizowanie mocy Lum, gdy ma je zawiązane na rogach. Mogły być zdjęte tylko przez tego, kto je założył.
-Darling, założysz mi je? - zapytała się.
-S-skąd je masz? Dlaczego mam je Tobie założyć? - Ataru bardzo się zdziwił pytaniem Lum. Wiedział, że wcześniej wykorzystał je do nie do końca przyzwoitych zamiarów.
-Po prostu Tobie ufam Darling – odparła uśmiechnięta bez namysłu.
Wiatr na zewnątrz zawiał nieco mocniej. Szum fal delikatnie robił za tło w w otoczeniu spowitym przez noc. Pełnia księżyca rozświetlała ciemną, bezchmurną noc. Pojedyncze delikatne światła hotelowe pokazywały, że mimo późnej pory niektórzy jego pensjonariusze nie mogą spać.
-Darling – zaczęła Lum wtulona w swojego ukochanego – To taka nasza tak jakby ucieczka kochanków?
-Chyba tak – odparł Ataru.
-A co gdybyśmy uciekli tak na zawsze? - zapytała zastanawiając się nad tym. To pytanie przekroczyło granice ich zwykłej rozmowy. Przeniosło ich w świat marzeń i fantazji.
-To będzie trudne, jesteśmy chyba najbardziej znaną parą na świecie od czasów gry w berka. Gdzie nie pójdziemy tam nas znajdą – odpowiedział Moroboshi kładąc dłoń na włosach swojej ukochanej.
Wentylator na suficie powoli się kręcił wypełniając ciszę wokół kochanków.
W pewnym momencie kosmitka zasmuciła się.
-Darling… co ja powinnam zrobić? - Lum spojrzała się na Ataru
-Nie wiem co mógłbym zrobić, abyś poczuła się lepiej, ale wiedz, że będę przy Tobie. Ja bym dał czas Ran na ochłonięcie i wtedy spróbował z nią porozmawiać. Wierzę w to, że dojdziecie do porozumienia. W końcu jesteście przyjaciółkami. – odpowiedział bez namysłu.
Wiatr zawiał delikatnie zasłoną przez otwarte okno w pokoju. Zarówno Lum jak i Ataru czuli się spokojniej. Oczy coraz bardziej im się zamykały, kiedy leżeli wtuleni w siebie. Nagle usłyszeli dźwięk helikoptera.
-Panno Lum! Gdzie jesteś?! - to był znajomy głos Mendo. Zaangażował swój cały konglomerat, aby znaleźć Lum i uratować ją przed w jego przekonaniu… Szkodliwym gościem jakim jest Ataru.
Korytarz hotelowy wypełnił się głosami kolegów Moroboshiego – Perm, Megane, Chibi…
-Pośpieszcie się, jeśli zbeszcześcił Naszą kochaną Lum to męczarni jego nie będzie końca – wtórowali.
-Darling, chyba musimy uciekać stąd! – pobudzona Lum szturchnęła Ataru
-Tylko jak? - zamyślił się zakłopotany.
-Mam pewien pomysł – kosmitka szybko ogarnęła co trzeba i po chwili nie wiedząc do końca skąd miała inny zestaw ubrań. Ataru bardzo dobrze znał ten ubiór, tak wyglądała gdy podawała się za Kumino Otoko, który był bardzo elegancki, a przy tym stylowy. To uratowało cztery litery Moroboshiego przed kompromitacją, a przy tym zbliżyło go z Lum.
Ataru zaś wskoczył w wysuszone ubrania, założył maseczkę i charakterystyczne czarne okulary.
Mocno wtuleni w siebie opuścili hotel nie będąć rozpoznani przez zarówno kolegów Moroboshiego jak i Mendo, który patrolował teren z helikoptera.
Aby się ukryć w trakcie nocy udali się do pewnej przytulnej herbaciarni. Tak to wyglądało, gdyż napis „Tea Room" szybko zamienił się w „StripTeaSe Room" sugerując, że herbata nie jest głównym celem tego lokalu.
W pomieszczeniu było ciemno, było widac niewiele poza stolikami oraz niebieską poświatą. Na stoliku leżało menu z licznymi herbacianymi propozycjami.
Lum i Ataru zajęli miejsce chcąc przeczekać akcję poszukiwawczą Mendo. Nagle scena rozjaśniła się, a zza kurtyny wyskoczył tajemniczy koleś ubrany w ciemną skórzaną kurtkę i bardzo obcisłe spodnie. Miał on dziwny długi wąs oraz charakterystyczną fryzuję na „czeskiego piłkarza".
-Deep in the night, I'm looking for some fun – zaczął śpiewać i w tym momencie zza kurtyny pojawiły się bardzo atrakcyjne, lecz skąpo ubrane kobiety, które zaczęły prowadzić taneczne show.
Ataru od razu zaczął się na nie lubieżnie patrzeć, co nie umknęło uwadze Lum. Nie mogła użyć swoich mocy, więc rozejrzała się dookoła i ujrzała ogromnego ananasa. Bez wahania go wzięła i wcisnęła na głowę Moroboshiego
Zwróciło to uwagę wielu osób, w tym oddziału ninja, który nie wiadomo skąd tam się wziął i po co tam był. W efekcie musieli szybko uciekać, gdyż okazało się, że na miejscu byli też koledzy Mendo, którzy zrobili sobie „przerwę" w tym niecodziennym miejscu.
Zbliżał się powoli wschód słońca. Otoczenie coraz bardziej się rozjaśniało.
-Uff, udało nam się przed nimi uciec – westchnął Ataru z ulgą.
-Darling, patrz! – szybko Lum spojrzała w daleki horyzont.
To był wschód słońca. Zwiastun kolejnego dnia pełnego przygód, i przy tym powrotu do domu.
-Lum, myślę, że lepiej abym teraz Tobie zdjął wstążki – tak mówiąc Moroboshi ściągnął wstążki z rogów swojej ukochanej. Tak jakby przewidywał, ze mogą zaraz nadejść kłopoty.
-Moroboshi, znalazłem Cię! - krzyknął Mendo – Panno Lum, mam nadzieję, ze Ciebie nie zbeszcześcił. Jestem po to, aby ochronić Twoją godność.
-Nigdy Ciebie o to nie prosiłam – zdenerwowała się – Nie prosiłam, gdyż jest mi pisane być z moim Darling.
-Panno Lum, Twoja godność jest za… - Mendo nie dokończył, kiedy zjawili się koledzy Ataru oraz dziwnym trafem Ran.
-Jaka godność?! - oburzyła się – Chłopcy, Wy nie znacie sekretów Lum, z chęcią Wam je opowiem.
Szybko chłopaki rzucili się w kierunku Ran słuchając z uwagą trudnych tajemnic.
Ataru spojrzał na swoją ukochaną, miała na twarzy wypisany smutek.
-R-ran – zaczęła – Ja… przepraszam – wzrok Lum skierował się ku ziemi.
-Trochę na to za późno, nie sądzisz? - oburzonym tonem Ran poszła w swoją stronę, a za nią zawiedzeni Mendo oraz koledzy Ataru.
-Panno Lum, więc to tak wyglądało? Nie sądziłem, ze byłaś tak okropna dla swojej przyjaciółki – westchnął Mendo. Reszta chłopaków tylko spojrzała niechętnie na kosmitkę i udała się w stronę Ran.
Lum zanosiła się na płacz, a Ataru bardzo mocno się zdenerwował.
-I Wy się uważacie za obrońców godności Lum? Kochaliście tylko Wasze wyobrażenie o niej, nie ją samą! - wściekły wydarł się tak, że dźwięk rozniósł się po całej plaży.
W autobusie siedzieli w ciszy. Zarówno Lum jak i Ataru nie wiedzieli co powiedzieć. Jak się zachować…
Po powrocie do domu, Ataru i Lum zostali przywitani przez zaniepokojonych rodziców Ataru. Ich wyraz twarzy obnażał ogromną troskę i zmartwienie, które wynikały z nieobecności dzieci. Ataru zrozumiał, że ich nieoczekiwany wyjazd bez uprzedzenia zaniepokoił ich rodzinę, ale nie miał odwagi, by w tamtym momencie wyjaśniać, co się wydarzyło.
Idąc do swojego pokoju Moroboshi ujrzał gest swojego ojca symbolizujący cichą aprobatę dla jego postępowania. To dodało mu sił, gdyż utwierdził się w przekonaniu, że postąpił słusznie.
Wchodząc do swojego pokoju ujrzał zamyśloną Lum patrzącą przez okno. Światło słoneczne wpadało do pokoju zwiastując kolejny dzień pełen przygód.
Nie bardzo wiedział co powiedzieć.
-Darling, fajna była ta nasza randka, taka prawdziwa. – powiedziała Lum spoglądając uśmiechnięta na Ataru.
Moroboshi zawstydził się, ale nie na długo. Wiedział, że mimo dobrze spędzonego czasu z Lum męczy ją problem, który da o sobie znać w kolejnym rozdziale….
