Jego myśli przerwał dźwięk dochodzący od strony wejścia do kuchni. Gdy podniósł wzrok zobaczył że w wejściu stał... młoda Tygrysica.

"Dzień dobry Wielki Mistrzu Oogway." Przywitała się wykonując ukłon.

"Wystarcz Oogway, dziecko." Przypomniał. Nie pierwszy raz z resztą. Shifu nauczył ją aby odpowiednio go tytułować. Jeszcze za nim Tygrysica została uczennicą Shifu, ten ostrzegł ją że w pałacu jest jeszcze jeden Mistrz do którego ma zwracać się głośno i z szacunkiem, odpowiednio go tytułując. Po pewnym czasie Tygrysica będąc bardziej rozluźniona w obecności starego żółwia (którym był) zapomniała się, nazywając go-

"Wydaje się Mistrz zamyślony."

Głos Tygrysicy przerwał jego myśl przywracając go na ziemie. Otworzył usta aby odpowiedzieć.

"Czy to przez to dziwne stworzenie?" Zapytała zanim wydał z siebie najmniejszy dźwięk. Ruszyła w stronę stołu przy którym siedział.

"On też zostanie uczniem jak ja?" Kolejne pytanie padło gdy Tygrysica wspięła się na jedno z krzeseł przy stole.

"Mistrz Shifu mówił że to ty Mistrzu zostaniesz jego Mistrzem. To prawda?" Zakończyła kolejne pytanie. Odczekał chwile spodziewając się kolejnego pytania. Żadnego nie usłyszał. Ponownie otwierał usta żeby odpowiedzieć, tylko tym razem na większą liczbę pytań.

"Zostanie adoptowany jak ja?" Zadała kolejne pytanie. Nie był zaskoczony. Było mu widomym że Tygrysica gdy była niespokojna potrafiła zasypać go pytaniami odnośnie źródła jej niepokoju. Takie zachowanie powodowała również ciekawość. Tym razem powodem był niepokój.

"Czym się martwisz?" Teraz był czas aby poznać co było powodem niepokoju.

"Pff." Prychnęła "Nie martwię się. Dlaczego miałabym się czymś martwić? Jeżeli ktoś się czymś martwi to nie ja." Mówiła szybko, wszystko na jednym wdechu. Przestała dopiero w tedy gdy zauważyła brak powietrza w płucach przestała mówić aby wziąć wdech.

"Więc czym się martwisz?" Teraz to on zadał pytanie gdy to Tygrysica otwierała usta.

Kilka razy zamykała i otwierała usta na zmianę. Podniosła palec do góry jakby namyślając się co powiedzieć. Zamiast tego zastygła w bezruchu. Na krótko, na sekundę ale zauważył. Westchnęła. Ułożyła głowę na blacie stołu.

"...Nie wiem. Przeczucie." Powiedziała wreszcie. Uszy zazwyczaj skierowane do góry, teraz przyklapnięte. Chociaż nie odwracała wzroku w bok to nie patrzyła na niego. Była skupiona na trzymanym przez niego kubku herbaty.

"Przeczucie?"

"Mhmm" Mruknęła cicho.

"A dlaczego masz to przeczucie?" Domyślał się co powodowało to przeczucie. Źródłem był ten sam powód dlaczego Shifu nie chciał aby chłopiec pozostał na terenie Jadeitowego Pałacu. I dlaczego nie chce go trenować. Tygrysica milczała. Nagle zasłoniła głowę rękoma. To mu wystarczyło. "Czy chodzi o Tai-"

"tomp" Jego zdanie znów zostało przerwane w połowie. Tym razem przez dźwięk dochodzący z korytarza. Dźwięk uderzenia czegoś o podłogę. Jeszcze zanim zdążył wstać, Tygrysica już stała na korytarzu rozglądając. W pierw spojrzała w lewo. Musiała niczego nie dostrzec bo od razu odwróciła głowę w przeciwną stronę i zamarła. Gdy i on spojrzał w prawą stronę korytarza też nie potrafił powstrzymać swojego zdziwienia. Na podłodze leżał chłopiec. Leżał po lewej stronie pod samą ścianą. Podpierał się na łokciach patrząc na nich z szeroko otwartymi oczami. Prawdopodobnie nie spodziewał się obudzić w takim miejscu.

Przeszedł dwa kroki chcąc podejść do chłopca z zamiarem pomocy w podniesieniu się. Zaprzestał gdy chłopiec zaczą się cofać ciągle leżąc.

"Spokojnie." Powiedział podnosząc obie ręce na znak że nie miał złych zamiarów. Jego laska została w kuchni. Chłopiec uspokoił się lekko ale widocznie.

"Jestem Mistrz Oogway. Nie chcemy ci zrobić krzywdy. Jak ci na imię, chłopcze?" Zapytał z dalszym zamiarem uspokojenia chłopca. Tygrysica trzymała się za jego plecami. Nie wiedział dlaczego jednak chłopiec nie wydawał się ani trochę spokojniejszy na jego słowa.

"Jak ci na imię, chłopcze?" Powtórzył pytanie. Ciągle brak odpowiedzi. 'Ciekawe'

"Czy tak trudno podać własne imię?" Usłyszał podniesiony głos Tygrysicy ze swojej prawej strony. Nie spuścił wzroku z chłopca. Znów nie doczekali się odpowiedzi. Na pytanie jakie zadała Tygrysica, chłopiec spiąć się jeszcze bardziej gotowy do ucieczki. Nie był wstanie uciec. Nie przed nim ale tego nie mógł wiedzieć.

"Nie może odpowiedzieć." Poinformował.

"Jak to?" Pozwolił sobie przenieść spojrzenie z ciągle leżącego chłopca na Tygrysice.

"Wydaje mi się że nie zna języka w którym mówimy." Wyjaśnił. Ponownie spojrzał na Chłopca. Na jego twarzy widać było nie ukrywany strach. "Spróbuje z nim porozmawiać. W tym czasie nie rób żadnych gwałtownych ruchów i nie ruszaj się z miejsca, proszę."

Plan był prosty i nie skomplikowany. Będzie mówił do niego wszystkimi znanymi językami z nadzieją na trafienie na odpowiedni. "Таны нэр хэн бэ? [Jak ci na imię?]" Spróbował po Mongolsku. Żadnej reakcji ze strony chłopca. "span lang="hi-IN"तुम्हारा नाम क्या है/span? [Jak ci na imię?]" Spytał w Hindi najbardziej rozpowszechnionym języku Indii.
"Bạn tên là gì? [Jak ci na imię?]" Wietnamski. Ponownie żadnej odpowiedzi choć twarz chłopca zmieniła wyraz. Może zauważył jego próby porozumienia się?
"Как тебя зовут? [Jak ci na imię?]" Spróbował z kolejnym językiem. Musiał trafić. Chłopiec drgną a na twarzy wykwitło mu zdziwienie.
"Как тебя зовут? [Jak ci na imię?]" Powtórzył w tym samym języku. Gdy odpowiedź nie nadeszła ze strony chłopca postanowił kontynuować. Już otwierał usta gdy...

"I speak English. [Mówię po angielsku.]" Mówiąc to odwrócił wzrok. Po raz pierwszy usłyszał głos chłopca. Nie skupiał się na dźwięku jego głosu ale na tym co ze sobą niósł. Wychwycił w nim... zdziwienie? Choć chłopiec tego nie okazywał to i tak wiedział że był zdziwiony. Nie wiedział czym. Na szczęście potrafił mówić po angielsku.

"You're far from home, boy. [Jesteś daleko od domu, chłopcze.]" Chłopiec nie zaszczycił go odpowiedzią.

"You do not have to be afraid. We won't hurt you. [Nie musisz się bać. Nie zrobimy ci krzywdy.] Zapewnił. Chłopiec pokiwał głową w milczeniu.

"You can stand up? [Możesz wstać?] Podszedł, uśmiechając się, do chłopca i stając nad nim.

"Yes. [Tak.]" Podniósł się. Najpierw na klęczki, potem już na nogi. Jednak żeby dokonać nawet czegoś tak prostego chłopiec musiał podtrzymywać się ściany przy której stał. Jego nogi drgały niespokojnie starając się nie zgiąć.

"Are you feeling good, boy? [Czy dobrze się czujesz, chłopcze?]

"...N-no. [...N-nie.]" Odpowiedział z zawahaniem patrząc na podłogę. 'Najwyraźniej ciągle nam nie ufa.' Nie dziwił się zachowaniu chłopca. Takie zachowanie było zrozumiałe.

"I see. You need to sit down and rest. [Widzę. Potrzebujesz usiąść i odpocząć.] Nie czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony chłopca, odwrócił się do przyglądającej się im z zaciekawieniem Tygrysicy. Stała ciągle w tym samym miejscu jak nakazał.

"Tygrysico, czy mogłabyś pomóc temu młodzieńcowi? Musimy zaprowadzić go z powrotem do pokoju."

"Tak, Mistrzu Oogway." Powiedziała wykonując ukłon. Nie miał ochoty przypominać że nie było potrzeby takiego zachowania. Tygrysica podeszła do chłopca a gdy dotknęła jego łokcia drgną ale niczego nie powiedział. Ani on ani chłopiec. Otworzyła usta chcąc coś powiedzieć. Zamknęła usta rozmyślając się. Dobrze. Wiedział że Tygrysica nie potrafiła mówić po angielsku. Zamiast tego położyła jego dłoń na swoim ramieniu. Jego zdaniem mogła zrobić więcej ale ciągle było to dla chłopca lepsze niż podpieranie się o płaską, cienką papierową ścianę. Podczas powrotu do pokoju w którym do niedawna czuwał nad śpiącym chłopcem, nogi chłopca trzy razy odmawiały posłuszeństwa i uginały się pod jego własnym ciężarem. Chłopiec wstwał po każdym upadku z lekką pomocą Tygrysicy. Był pod wrażeniem wytrwałości jaką posiadał chłopiec. To co go zdziwiło był wyraz twarzy chłopca po każdym wstaniu na nogi. Zwężone brwi, trochę mocniej podniesione powieki i brwi, usta ułożone w linie. Był pewien że zaciskał zęby. Nie był do końca pewny co mogło wywoływać u niego takie zachowanie. Miał kilka teorii jednak nie myślał nad tym długo. Nie było sensu rozmyślania nad tym skoro mógł się zapytać o to ich gościa. Jeżeli mu nie odpowie wtedy nad tym pomyśli. Gdy tylko weszli do pokoju, chłopiec usiadł na krawędzi łóżka. Zaproponował mu aby się położył na co chłopiec odpowiedział jedynie kręcąc głową w milczeniu. Tygrysica oparta ramieniem o ścianę nie spuszczała wzroku z wpatrującego się w niego chłopca.

"As I said before, I am Master Oogway. [Jak wcześniej powiedziałem, jestem Mistrz Oogway.]" Przedstawił się ponownie, tym razem mówiąc w języku chłopca. Chłopiec pokiwał głową na znak że rozumie.

"As you may be wondering, you are currently in my house. [Jak się pewnie zastanawiasz, obecnie znajdujesz się w moim domu.]" Odpowiedzią chłopca było wzruszenie ramionami. Widocznie nie lubił rozmawiać.

"What's your name, child? [Jak ci na imię dziecko?]" Chłopiec pokręcił głową na boki. Nie takiej reakcji się spodziewał.

"...Don't you understand what I'm saying? [...Nie rozumiesz co mówię?]" Zapytał po chwili.

"I understand. [Rozumiem.]" Usłyszał odpowiedź. Był zdziwiony. Chłopiec albo nie chciał zdradzić swojego imienia albo...

"Why? [Dlaczego?]"

"I don't remember [Ja nie pamiętam swojego imienia.]" Oczywiście. Westchną ciężko zamykając oczy. Miał nadzieje że chłopiec chciał zatrzymać swoje imię w tajemnicy. Porzucił by temat respektując prywatność chłopca. To nie byłby problem. Jedak, jak się okazywało chłopiec miał amnezje. Nie czuł aby chłopiec kłamał. A potrafił rozpoznać kłamstwo jak mało kto.

"Do you remember anything about how you ended up in the area? [Czy pamiętasz coś o tym, jak znalazłeś się w okolicy?]" Chłopiec pokręcił głową.

"Do you remember where you learned to speak English? [Czy pamiętasz gdzie nauczyłeś się mowić po angielsku?]" Patrzył jak chłopiec drapie się po policzku w zamyśleniu. Oczekiwał że jedyną odpowiedzią jaką otrzyma było pokiwanie głową lub wzruszenie ramionami.

"Back when you spoke in other languages. When I heard that last one... I just knew I could speak English. I do not know how. It just kind of happened. [Wtedy kiedy mówiłeś w innych językach. Jak usłyszałem ten ostatni po prostu... wiedziałem że umiem mówić po angielsku. Nie wiem jak. Po prostu tak jakoś wyszło.]"

Stał w milczeniu wpatrując się w chłopca. Wyjaśnienie było bardzo nieprawdopodobne jednak... słyszał o takich przypadkach. Że osobą dotkniętych amnezją wracała część pamięci po spełnieniu jakichś warunków. Czasem była to jakaś historia opowiedziana przez kogoś bliskiego, bliskie sercu miejsce. przedmiot. Mógł być to po prostu jakiś dźwięk bądź zapach. Najczęściej okazywało się że najlepszym lekarzem był czas. Ile czasu zajmie nim pamięć wróci chłopcu? Obawiał się że tego nikt nie wiedział. Nikt prócz wszechświata.

"I have a proposition for you, boy. [Mam dla ciebie propozycje chłopcze.] Powiedział uśmiechając się.