Przepraszam za opóźnienia ale z powodów technicznych nie mogłem dodać rozdziału w dniu który zapowiedziałem. Naprawdę Przepraszam.
Życzę miłego czytania :)
Prawda i Miłość
Konoha: Biuro Hokage
Siedem dni później
Był ranek, a dzień zapowiadał się na cały piękny, praktyczny prawie każdy w Konohagakure się, oprócz jednej osoby. Tsunade Senju Godaime Hokage zmagała się właśnie z największym wrogiem każdego przywódcy i wszechmocnej papierkowej robota. Ale nie to najbardziej dręczyło kobietę, przez ostanie dni. Blondynka martwiła się o swojego przyjaciela Irukę, z którym tydzień temu przespała.
Retrospekcja
Siedem dni wcześniej
Był rześki poranek Tsunade spokojnie spał w swoim łóżku śniąc piękny sen, w którym siedziba na werandzie, jest wygodnym fotelem i szyje piękny pomarańczowy szalik. Na podwórku słychać odgłosy bawiącego się dziesięcioletniego blond chłopca bawiącego się z brązowowłosym mężczyzną z blizną na nosie. Senju zadziałała przez sen, ale później do pokoju zawieszenia Shizune i zaczęła budzić kobietę - Tsunade-sama, proszę obudź się, inaczej spóźnisz się do pracy.
Urządzenie mimowolnie zaczęło się uruchamiać, wtuliła się w twarz, zanim pojawi się pod warunkiem, że będzie dostępne dla innego oznaczenia. Woń tej nie czuła od wielu lat, a był to zapach kobiet z marihuaną uprawiającą sex. Nagle wszystkie wspomnienia z zeszłej nocy zaczęły się do niej wracać. Przypomniała sobie jak kochała się z jej najlepszymi urządzeniami, Iruką Umino. Twarz Tsunade w jednej chwili, gdy jest czerwona „O Kami, co ja pamiętam" pomyślała ze wstydem. Ale potem obróciła się na plecy i wyszła do góry na biały sufit „Ale jak o tym przez ujawnienie Iruka-kun był niezależny zeszłej nocy". działanie z silnym rumieńcem. Nagle pojawiło się wezwanie wyrywające blondynkę z jej myśli - Tsunade-sama proszę zejdź na dół, bo inaczej zjesz zimne śniadanie!
Kobieta wstała do łazienki umyła twarz i popatrzyła w lustro na swe uderzenie „Mam tylko ryzyko, że to nie popsuje moich relacji z Iruką" zastanawiając się, nad jej relacją z nauczycielem. Potem Senju zeszła na następny i poszła w stronę. Usiadła spokojnie przy stole, gdzie Shizune podaje jej tacę ze gorącem śniadaniem. Na śniadanie był omlet z ryżem i kurczakiem, kiszone oraz marynowane warzywa, a także jabłko na koniec. Do tego była ciepła kawa na pobudkę. Godaime zaczęło się pierwszym wystąpieniem razem, powiadomienie w geście proszącym, po czym powiedział - Itadakimasu. - zacznij spożywać swoje śniadanie.
Podczas posiłku Shizune kłamstwa, jak Tsunade błądzi myślami. Brunetka jest złośliwością, zapisem oprogramowania, o czym może być jej mistrzyni. A poza tym sama była ciekawa, więc spokojnie pytanie - Więc Tsunade-sama, jak ci minął wczorajszy wieczór z Umino-kunem?
Nagle wypluła herbatę, właśnie piła, wytarła usta i ujawnia się na początku uczennice, starając się ujawnić wydarzenia ze zdarzenia nocy, mówiąc - Nie wiem o czym mówić, Shizune.
- Tsunade-sama nie ma sensu mnie oszukiwać, skoro użyłeś, jak razem spaliście... - powiedziała Kato z uśmiechem mówiącym "Chcę poznać wszystkie szczegóły i nie myśli, że mnie oszukasz" .
- Nie i co, że spaliśmy razem, po prostu zaprosiliśmy go do sypialni, aby nie mieć miejsca na siedzenie, skoro tak mi pomaga. Nie sądzisz, że można to nie grzeczne? A poza tym stosowany oddzielnie. - wymigiwała Senju, starając się napić ponownie herbaty, ale jej ręce się trzęsły z nerwów.
Shizune wyczuła, że czas ukrócić próbę kłamstwa swoich mistrzyni - udaremnienie, ale aby przespać się i przytuleni do siebie? Muszę przyznać, że do zaskakującego Tsunade-sama.
Godaime zakrztusiła się nagle i została ujawniona na drodze protegowanej ze strachem. Kobieta, że nie ma sensu dalej kłamać, więc wymyśla powiedzenie swojej uczennicy o swoich odbiorcach - Prawda jest taka, że nie wiem, co mam pojęcie, Shizune.
- Dlaczego? - ustalona brunetka wyraźna zaintrygowana, czekając na n to co powie jej, jej mentorka.
- Szczerze? Boje się, określone przez kogoś innego, a także, że zdradzam Dana ponownie się zakochując... Myślę, że nie są wyodrębnione na miłość i rodzinę... - zostały utworzone z Tsunade smutnym rozpadem się, a w grupie zebrały się.
- Tsunade! - wrzasnęła głośno Shizune, aby wyrwać swój sensei z ponurej melancholii, po czym wyraźnie oznajmiła - nawet tak nie mów...
- Ale Shizune... - przerwała, kiedy uczennica jej przerwała, wystąpieniem wystąpienia.
- Żadnych „ale" Tsunade-sama. - upomniała ją Kato, a po chwili dodała - Mój wuj życie, być wcześniej i znowu zaczęła się kochać. Wierzę, że Nawaki też, przez tego chciał, a Naruto na pewno się ucieszy, gdy będziesz mieć ukochanego.
- Naprawdę tak myślisz? - rozprawa Senju, wątpliwości, co do słów uczennicy.
- Jestem. Mogę się czuć, że Iruka czuje do ciebie samo, co ty do niego. - oznajmiła Shizune z ciepłym wyrazem twarzy.
Tsunade jest dostępne w twoim systemie, dostępnym do wyjścia i po chwili do działania, aby uzyskać dostęp do każdego Kage, czyli wszechmocnej Papierkowej Roboty .
Koniec retrospekcji
wystąpienie od tamtejszej pory nie widywała się z Iruką, tylko sporadycznie albo wystąpiło z nim wystąpił. Kiedy pojawia się pytanie, dlaczego jej nie ma, mężczyzna, że tego nie robi, ale ma dużo pracy w akademii, przez co mniej dostępne czasu. A także ma trochę spraw do załatwienia.
Senju nie uwierzyła mu za bardzo, lecz uświadomiła sobie o tym, jak Teuchi mówił o problemach Umino w akademii. Hokage zdecydował się sprawdzić, poprosić o pomoc w tym celu syna swojego senseia, Asume. Sarutobi przy pomocy twojego bratanka, zbadany przez przypadek i udowodniony wiele złych precedensów, które wystąpiły tylko nie przeciwko Iruce, ale też Naruto, gdy stwierdzono, że wystąpił do. Jonin sporządził szczegółowy raport, po czym odpad go Godaime.
Tsunade jest aktualnie w swoim dostępie w Wierzy Hokage, gdzie przeglądane są raporty dotyczące finansów wsi. Kobieta przeczuwała, że kiedy wioski i kraje, w których Naruto zasłynął jako bohater, wkrótce może zerwać kontrakty oraz otrzymać z Konoha. udało się uzyskać wyjątkowe wyposażenie i zawrzeć transport z Takigakure ze Taki no Kuni i Kawagakure ze Kawa no Kuni, a tak, że zacieśnić więzy z Yugakure ze Yu no Kuni oraz Kusagakure ze Kusa no Kuni. Więc Konoha nie ucierpi zbyt mocno, wymagana na pewno, że Nami no Kuni, Yuki no Kuni, a nawet Tsukigakure ze Tsuki no Kuni zerwą z nimi dostarczają kontrakty i sojusze. Tak czy inaczej reputacja Liścia ucierpi, ponieważ wypędzili lojalnego shinobi tylko dlatego, że wystąpiła mu misję. Tsunade przeglądając raporty dotyczące finansów wsi, a także starając się coś wymyślić, aby sprawa z Naruto nie pogrążyła Konohy za bardzo. Jednak nagle zabrzmiało spokojne pukanie, które na chwilę oderwało blondynkę od pracy. Senju spojrzała w stronę drzwi twardym wzrokiem, mówiąc - Wejść!
Drzwi biura się otworzyły, a wyraz twarzy kobiety lekko złagodniał, kiedy ujrzała Asume w dwoma zestawami plików. Brunet ukłonił się, po czym oznajmił - Witaj Hokage-sama. Przepraszam, że przeszkadzam w pracy, ale przyniosłem dokumenty, o które prosiłaś mnie kilka dni temu.
- Dobrze Asuma, zostań jeszcze na chwilę. - powiedziała Hokage, następnie rozkazała - ANBU macie wyjść natychmiast!
- Hai, Hokage-sama! - odpowiedzieli dwaj shinobi i wyszli z biura zamykając za sobą drzwi.
Kiedy Tsunade oraz Asuma zostali sami, Godaime spojrzała poważnym wzrokiem spostrzegając, że Sarutobi przyniósł dwie teczki dokumentów więc zapytała - Czy w tych obu teczkach są wszystkie informacje, o które cię prosiła ostatnio?
- Hai Hokage-sama! A przynajmniej w jednej. We drugiej jest raport, który rzuci światło na to, co znajduje się w pierwszej. - odpowiedział spokojnie brunet, podchodząc do biurka i wręczając Hokage obie teczki, po czym się trochę oddalił.
Tsunade zajrzała do pierwszej teczki i zaczęła dokładnie czytać pliki które się w niej znajdowały. Z każdą przeczytaną kartką kobieta była coraz bardziej wstrząśnięta i wściekła. W dokumentach wyraźnie było napisane, że Iruka jest prześladowany i poniżany, przez pracowników Akademii Shinobi. Z raportu wyraźnie wynikało że ten proceder zaczął się tydzień po śmierci Sandaime. Kobieta była w szoku "Kami, co się stało z tą wioską? Dlaczego ludzie szykanują dobre osoby?" zadawała sobie pytania we swym umyśle. Kiedy Senju już lekko się uspokoiła, spojrzała na Asume i zapytała - Czy to wszystko naprawdę ma miejsce, po śmierci senseia?
- Obawiam się że tak Hokage-sama. - odpowiedział poważnie Sarutobi, starając się zachować spokój.
- Dlaczego to wszystko się dzieje!? Co z tą wioską jest nie tak?! - blondynka krzyczała głośno.
- Jak powiedziałem wcześniej, odpowiedzi na tą sytuację kryją się w drugiej teczce. - wyjaśnił brunet.
Tsunade zajrzała do drugiej teczki i zaczęła uważnie czytać każde zdanie które się znajdowało w tym raporcie. Godaime wręcz kipiała z wściekłości, gdyż dokumenty dotyczyły Naruto i jasno z nich wynikało, że młody Uzumaki był prześladowany, nawet w murach akademii. W raportach było dokładnie zawarte, że jej przyszywany syn był traktowany jak worek treningowy przez starsze klasy i nic nie mógł z tym zrobić gdyż mogli go wyrzucić że szkoły. A jedyną życzliwą mu osobą był Iruka. Najwyższej nie podobało się to doradcom kage i kadrom w akademii i postanowili uprzykrzyć Umino życie ale nie mogli nic zrobić wcześniej ponieważ był pod opieką Sandaime. Tsunade coraz bardziej nienawidziła Konohy za to co robiła przez ostatnie lata... Zastawiała się czy jest sens próbować anulować wygnanie Naruto i zabrać mu wolność, którą właśnie zyskał. Jeśli nie to nic jej już tu nie trzyma i może po prostu wskazać byle jakiego następcę i odejść.
Widząc nienawistny, a zarazem zamyślony wzrok Hokage, Asuma postanowił się odezwać, aby załagodzić sytuację - Hokage-sama, wiem że trudno w to uwierzyć, ale niestety muszę przyznać, że po śmierci Yondaime, rada cywilna zdobyła zbyt dużą władze. A mój ojciec nie zrobił nic żeby to powstrzymać.
Godaime spojrzała na Sarutobiego i zauważyła coś co ujrzała dawno temu w oczach Orochimaru i innych nunekinów Konohy. Była to rezygnacja, utrata wiary w własną wioskę, podszyte wstydem. Właśnie to widziała w oczach bruneta. Tsunade tylko westchnęła odchyliła się do tyłu nie obrzuciła w stronę okna mówiąc - Wiem to Asuma, ale mimo wszystko ciężko mi zaakceptować to co się stało z wioską mojego dziadka i wujka.
- Rozumiem, Hokage-dono. - Asuma przyznał ze smutkiem.
- Może czas przestać iść marzeniami innych i skupić się na własnych pragnieniach. - powiedziała Senju melancholijnym głosem, patrząc w błękitne niebo.
Jonin spojrzał na przywódczyni wioski ze zdziwieniem, "Czy ona naprawdę tak myśli? A jeśli tak to może czas samemu pomyśleć o przyszłości bez Konohy?" zapytał siebie, samemu mając podobne myśli. Asuma praktycznie od śmierci Minato Namikaze, zaczął tracić wiarę we własną wioskę. A zaczęło się od złego traktowania Naruto i odebrania mu jego dziedzictwa. Potem zabronienie Mokotów i Fugaku Uchiha adoptowanie Uzumakiego. Później napaście na chłopca o charakterze śmiertelnym i uchylanie wyroków dla prowodyrów tych ataków. Następnie Naruto został wygnany tylko dlatego, że wykonał swoją misję. Teraz dowiedział się, że blondyn był prześladowany i bity w akademii, a jego przyjaciel atakowany za bycie jedyną życzliwą osobą dla dzieciaka w tamtym czasie. Praktycznie w Konoha trzymał go jedynie jego wnuk i klan oraz Kurenai. Sarutobi wiedział, że musi wiele spraw przemyśleć dotyczących jego lojalności względem Konohagakure.
Tsunade widząc twarz bruneta postanowiła dać mu odejść - Możesz już wyjść Asuma dziękuję.
Jednak zanim jonin zdążył odejść Senju zawoła go - Zaczekaj Asuma...
- Tak Hokage-sama? - spytał spokojnie Asuma, odwracając się do blondynki.
- Czy wiesz gdzie może przebywać Iruka? Czy dalej jest w Akademii? - zapytała Hokage z nadzieją.
Brunet tylko spojrzał na kobietę ze zdziwieniem na twarzy, po czym zadał pytanie swojej przełożonej - Hokage-sama to ty nie wiesz?
- Nie wiem o czym? - spytała blondynka z ciekawością, czując jednocześnie, że odpowiedź może ją bardzo zdenerwować.
Sarutobi wziął głęboki oddech, następnie odpowiedział spokojnym głosem - Iruka Umino został zawieszony za uderzenie innego nauczyciela przed uczniami, ponieważ ten obraził Naruto.
- Cooo?!!! - krzyknęła Tsunade wyraźnie zszokowana i zła, że nie w ogóle nic nie wiedziała o tej sprawie.
Asuma zaczął drżeć ze strachu kiedy zauważył wściekłą minę Godaime, lecz potem usłyszał pytanie przywódczyni wioski - Gdzie teraz jest Iruka?
Widząc i słysząc groźny ton i wzrok "Przepraszam cię bardzo Iruka, ale chcę jeszcze trochę pożyć." pomyślał że strachem i natychmiast odpowiedział - Jest we wschodniej części wioski, tam gdzie Naruto pokonał Mitsukiego.
Asuma wyjaśnił dokładnie gdzie przebywa Umino, po czym szybko wyszedł. Tsunade też wyszła szybko z biura, zostawiając w nim cienistego klona. Niemal od razu skierowała się do miejsca pobytu brązowowłosego nauczyciela, chcąc dokładnych wyjaśnień, na temat zaistniałej sytuacji oraz odpowiedzi na swoje uczucia.
Konoha: Wschodni Las
Iruka szedł powoli przez lasek jakby nie miał żadnego celu w tej wędrówce... Umino zastanawiał się nad sensem tego, co się stało w ostatnim czasie "Czy to co się stało z Naruto ma jakiś sens? Dlaczego Kami pozwolił mu tak cierpieć? Dlaczego ta cholerna wioska atakuje wszystkich, którzy okazali się być ludźmi dla chłopca? Jaki jest w tym wszystkim sens...? Gdzie się podziała Wola Ognia Shodaime oraz Sandaime?" zadawał sobie w myślach te pytania. Kasztan zastanawiał się nad tym wszystkim co się wydarzyło i co się dzieje starając się znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Nagle jednak na mężczyznę padły promienie słońca, co spowodowało że pomyślał o swoim przybranym synu "Naruto, mój chłopcze, mam nadzieję, że dobrze sobie radzisz. Wierzę, że kiedy się ponownie spotkamy osiągniesz już wielkie rzeczy".
Myśli Iruki krążyły też w okół Tsunade "Eh! Tsunade-sama też pewnie martwi się o Naruto, a to co wydarzyło się tamtej nocy pewnie tylko przysporzyło jej kolejnych zmartwień." pomyślał z lekkim uśmiechem i patrząc w niebo, które było widać przez lukę w koronach drzew. Uśmiechnął się, zamknął oczy, spuścił głowę "Przynajmniej dzięki temu mogłem się poczuć jak to kochać i być kochanym przez bardzo atrakcyjną kobietę." stwierdził w myślach, po czym zaczął iść dalej. W końcu dotarł do celu swojej podróży, czyli miejsca gdzie rozpoczęła się kariera Naruto jako shinobi, a także tu właśnie żałował, że blondyn nie jest jego rodzonym synem. Podszedł do drzewa lekko go dotknął, zamknął oczy i nagle przypomniał sobie blond chłopca który powiedział że zostanie największym Hokage w historii. Na to wspomnienie uśmiechnął się lekko.
Całą tą sytuacją zobaczyła Tsunade, jednak blondynka od razu podeszła do Umino, żeby ten nie uciekł, choć nigdy tego nie zrobił. Mężczyzna odwrócił się i ujrzał przed sobą zdenerwowaną Senju i mógł tylko podejrzewać dlaczego jest taka zła. Zawieszony nauczyciel uśmiechnął się życzliwie do Godaime, po czym zapytał - Witaj Tsunade-sama. Czemu zawdzięczam to spotkanie?
- Iruka nie rżnij głupa, wiem, że cię zawiesili. - powiedziała poważnie Tsunade.
- Zapewne Asuma, Kurenai albo Guy ci doniósł? - zapytał retorycznie Iruka z tym samym uśmiechem.
- Nie ważne skąd wiem... - odparła Senju, następnie zapytała - Odpowiedz mi tylko, dlaczego?
Umino spuścił głowę westchnął i powiedział - Wszystko jest zapewne w raporcie, więc...
Blondynka nagle przerwała kasztanowi - Wiem dlaczego to zrobiłeś Iruka i nie jestem za to zła, a nawet uważam, że słusznie postąpiłeś dając lekcję temu głupcowi za obrażanie Naru-kuna. Jestem zła za to że nic mi nie powiedziałeś i chcę wiedzieć, dlaczego?
Iruka wziął głęboki oddech i wyjawił powód - Nie powiedziałem ci dlatego Tsunade, ponieważ i tak masz już za dużo na głowie i nie chciałem ci dokładać moich problemów, poza tym...
- Poza tym co? - zapytała Hokage ciekawa tego dalszych wyjaśnień mężczyzny.
Umino znów westchnął, po czym kontynuował, wiedząc, że teraz kobieta mu nie odpuści - Poza tym na pewno dalej jesteś zła za tę noc, podczas której się ze sobą przespaliśmy. Więc nie chciałem ci nic mówić, ponieważ wyglądałoby to na próbę wykorzystania cię. A ponad wszystko nie chcę żeby kobieta, do której żywie uczucia mnie znienawidziła i poczuła się oszukana z mojego powodu.
Słuchając ostatnich dwóch zdań Iruki, Tsunade poczuła ciepło w sercu którego nie czuła od dawna "Czy to możliwe, że znów mam szansę...?" pomyślała z nadzieją. Ale była jednak nadal zła za to, że Umino nic jej nie powiedział o tych incydentach. Podeszła groźnie do mężczyzny uniosła dłoń i go spoliczkowała mówiąc - To za kłamstwa.
Następnie chwyciła Iruke za kamizelkę przyciągając go bliżej siebie i namiętnie pocałowała. Mężczyzna był zaskoczony, ale niemal natychmiast miast odwzajemnił pocałunek. Całowali się tak, aż obojgu zabrakło tchu, wtedy Iruka szczerze i czule powiedział - Kocham cię, Tsuna-hime.
- Ja ciebie też kocham Iruka-kun. - przyznała radośnie Tsunade.
Następnie obaj kochankowie złączyli się w ponownym pełnym miłości pocałunku. Potem para poszła do domu Godaime aby się kochać.
Odsiecz Bohatera
Hi no Kuni: Dziesięć kilometrów od granicy z Nami no Kuni
Naruto Uzumaki wraz ze Hinatą Hyuga, Tayuyą Uzumaki, Karin Uzumaki, Suigetsu Hozuki, Jūgo Jūgo oraz dwustoma uratowanymi ze jednego z Legowisk Orochimaru. Podczas podróży blondyn udowodnił doskonale, że jest materiałem na przywódce i wielkiego wojownika. Kiedy napadli na nich bandyci, chłopak staną na pierwszej linii obrony i prawie w pojedynkę pokonał wszystkich wrogów. Jednak najpierw upewnił się, że byli więźniowie są dobrze chronieni, gdy to zrobił mógł w pełni skupić się na wrogu. Ludzie pokochali wręcz Naruto za jego opiekuńczość, pozytywnie nastawienie, a nawet za jego status jinchuuriki, ponieważ większość z porwanych byli dawnymi shinobi i potrafili rozróżnić kunai od zwoju. Blondyn Uzumaki wtedy poczuł naprawdę, jak to jest być szanowanym oraz akceptowanym, przez większość ludzi. Ale chłopak stał się bardzo poważnym człowiekiem, pokazując dużo częściej swoją inteligencję, chodź dalej zgrywał głupka, lecz robił to dużo rzadziej. Powód był prosty, miał większą liczbę ludzi do ochrony, a jako przywódca musiał stać się bardziej odpowiedzialny.
Obecnie exodus porwanych, przez wężowego Sannina znajdował się kilka kilometrów od granicy z Nami no Kuni. Naruto wysłał przodem kilka cienistych klonów, aby poszli przodem i ostrzegli ich przed zagrożeniami które mogą na nich czyhać po drodze. Stworzył trzy drużyny, po pięć klonów każdy z nich wykonał "Jutsu Transformacji" dla zmylenia potencjalnych przeciwników.
Nami no Kuni: Most do Nami no Kuni
Drużyna pięciu klonów właśnie dostała do "Wielkiego Mostu Naruto" i zobaczyli, że jest prawdopodobnie oblężony przez dużą chmarę bandytów. Stwierdzili to po kilku trupach na początku mostu i kłębach dymu w oddali. Jeden z sobowtórów Uzumakiego dźgnął się i przekazał w ten sposób swoje wspomnienia. Reszta ruszyła dalej, aby dokładnie zbadać bieżącą sytuację.
Klony poszły dalej im dalej szli tym więcej było martwych ciał zarówno bandytów jak i samurajów, którzy bronili wioski przed rabusiami, nosili symbole Nami jak oraz Tetsu. Sobowtóry w końcu dotarły do miejsca gdzie toczyły się obecnie walki, ukrywając swoją obecność obserwowali toczącą się bitwę. Sytuacja wyglądała dość źle dla obrońców, bandyci mieli znaczną przewagę liczebną, przez co zdobywali powoli coraz większą przewagę. Po barwach zauważyli, że byli to dawni rabusie herszta o imieniu Gato, który został zabity przez Zabuzy Momochi jednego z siedmiu legendarnych szermierzy Kiri. Wtedy kolejny klon się zabił, przekazując uzyskane informacje do oryginału.
Hi no Kuni: Dziesięć kilometrów od granicy z Nami no Kuni
W tym samym czasie kiedy klony prowadziły zwiad, Naruto nakazał swoim ludziom krótki postój. Blondyn zwrócił się natychmiast do Karin oraz Hinaty - Karin-chan, Hinata-chan stwórzcie trzy cieniste klony, podzielcie je na dwójki i rozmieście je w okół obozu, aby pilnowały jego granic. Natomiast wy idźcie na przód obozu i czuwajcie.
- Dobrze kuzynie. - odpowiedziała czerwonooka dziewczyna z uśmiechem.
- Oczywiście Naruto-kun. - oznajmiła Hyuga z uśmiechem.
Naruto jedynie skinął głową na ich słowa, po czym w wezwał do siebie Tayuye, Suigetsu, Jūgo oraz Sato Yugioh. Zaś obie dziewczyny zrobiły zaczęły wykonywać powierzone im zadanie. Czwórka wezwanych podeszła do blondyna, a wśród nich nich znajdował się stary Sato Yugioh. Mężczyzna był pięćdziesięcioletnim dawnym shinobi o średniej posturze, blado-żółtej odcieni skóry, brązowych oczach, łysej głowie, lekko zadartym nosie. Ubrany w czarną koszulkę z długim rękawem, siatkę ninja pod spodem, ciemnozieloną kamizelkę kuloodporną z wyszytymi trzema shurikenami na plecach jako symbol klanu Sato, spodnie anbu i sandały shinobi. Yugioh był dawniej silnym shinobi z Iwa jednak został wygnany za sprzeciwienie się Tsuchikage, teraz jest tymczasowym doradcą oraz nauczycielem Naruto. Mężczyzna podszedł do blond Uzumakiego i zapytał - Co chciałeś gaki?
Chłopak spojrzał na starca, po prostu się uśmiechając i po chwili mówiąc - Oji-san myślę że zanie długo będziemy w Nami, gdzie w końcu się ogrzejesz, a nawet podadzą ci trochę gorącej polewki na wzmocnienie twoich starych kości.
- Oj gaki, uważaj lepiej, bo za swój niewyparzony język nie dożyjesz połowy mojego wieku. - zripostował Sato z zwycięskim uśmiechem.
Naruto nie wiedząc, co ma na to odpowiedzieć tylko westchnął pokonany, zaś reszta tam obecnych tylko się lekko śmiali, obserwując słowną porażkę blondyna. Chłopak słysząc dzięki instynktom Kyuubiego, jak reszta cicho podśmiewa z jego przegranej lekko drgną kilka brwią z ilustracjami. Ale postanowił odłożyć to na później "Poczekajcie tylko do dzisiejszego treningu. Pokażę wam, dlaczego nie należy irytować Jinchuuriki." pomyślał złowieszczo, po czym zaczął mówić - Posłuchajcie, kiedy dotrzemy do Tizuko odpoczniemy chwilę a jutro ja i Sato-san udamy się Daimyo Nami no Kuni. Tam poproszę go o azyl dla naszych ludzi.
- A jeśli się nie zgodzi? - zapytała cynicznie Tayuya.
- Na pewno się zgodzi. - odpowiedział pogodnie Jinchuuriki.
- A dlaczego tak sądzisz? - spytał Suigetsu, bardzo ciekawy słów przyjaciela.
- Po prostu wiem - powiedział chłopak, trochę się denerwując tymi pytaniami.
Jūgo zauważył, że jego przyjaciel staje się powoli zdenerwowany i postanowił go uspokoić - Spokojnie Naruto, chcemy tylko wiedzieć dlaczego tak uważasz. To wszystko.
Naruto zamknął oczy i westchnął miał zamiar wymigać się od odpowiedzi, ale wtedy Kurama się wtrącił - (Gaki, lepiej już im powiedz, ponieważ i tak się dowiedzą prędzej czy później.)
Słysząc słowa lisa, blond Uzumaki ponownie westchnął i zwrócił się do swych towarzyszy wyjaśniając im wszystko - No dobrze. Zaczęło się od tego, że ja i moja dawna drużyna otrzymaliśmy misję rangi C...
Wszyscy zaczęli słuchać uważnie wszystkiego co powiedział Naruto.
- Mieliśmy za zadanie eskortować budowniczego mostów właśnie do Nami no Kuni. Oczywiście musiałem ukrywać swoje umiejętności przed moim "sensei" podczas misji, ponieważ nie wiedziałem czy mogę mu ufać. Po drodze napotkaliśmy Demonicznych Braci, zostałem wtedy zraniony w rękę. Kiedy pokonaliśmy zabójców, Hatake opatrzył mi ranę, ale skorzystał z okazji i dodał do opatrunku trucizny, potem dowiedziałem się, że zrobił to na zlecenie starszych. - wyjawił jinchuuriki Kyuubiego z smutkiem, przypominając sobie tą zdradę, a w sercu poczuł ból na to wspomnienie.
Cała czwórka po usłyszeniu tego, co mówił ich lider, zapała większym gniewem do Konohy.
Blond Uzumaki wziął głęboki oddech, po czym kontynuował - Po wszystkim dowiedzieliśmy się od Tazuny, że Nami no Kuni znajduje się pod kontrolą Herszta imieniem Gato. Więc nasza misja rangi C przerodziła się misję rangi A, oczywiście jak cała nasza trójka powiedziała że chcemy kontynuować misję, więc ruszyliśmy dalej. Później zaatakował nas Zabuza Momochi...
Nagle przerwał mu Suigetsu krzycząc - Zaraz, zaraz! Masz na myśli tego Momochi Zabuze?! Jednego z Siedmiu Legendarnych szermierzy Kiri?!
Blondyn tylko skinął głową, że potwierdza.
- O stary to pewnie wiesz gdzie znajduje się miecz Zabuzy, prawda? - spytał Hozuki z ekscytacją.
Chłopak Uzumaki znów tylko skinął głową.
- Stary to ruszamy natychmiast... Khhhaa! - białowłosy shinobi nagle przerwał, kiedy otrzymał silny cios od Tayuyi prosto w splot słoneczny.
Upadł na kolana zginając się w pół, po czym zapytał próbując złapać oddech - Dlaczego to zrobiłaś, Tayuya?
- Ponieważ przeszkadzasz, ty Maniaku Mieczy! - odpowiedziała fioletowooka Uzumaki, z wzrokiem mówiącym "Lepiej się zamknij, inaczej cię zabiję".
Widząc, że wszystko już się uspokoiło, Naruto dokończył swoją opowieść wyjawiając jak pokonał razem z drużyną siódmą Gato oraz jego zbirów. A także nawróceniu i śmierci Zabuzy mówiąc, że musiał walczyć z swoją drużyną o to, aby pochować go godnie. Potem pomógł mieszkańcom oswobodzić Daimyo Nami no Kuni... - Praktycznie od tego momentu, jestem postrzegany tam jako bohater.
- Rozumiem to daje nam dużą przewagę w proszeniu o azyl. - oznajmił spokojnie Yugioh.
Naruto miał już potwierdzić, nagle dostał wiadomość od jednego z swoich klonów w postaci wspomnień. Kiedy zrozumiał co się dzieje zaklął - Cholera!
- Co się stało Naruto? - zapytał się Jūgo marszcząc brwi.
- Tizuko jest atakowane przez bandytów. - odpowiedział blond Uzumaki z wyraźnym gniewem na twarzy.
- Więc co robimy? - spytał Suigetsu mając nadzieję, że będą walczyć.
Naruto przez chwilę się zastanowił, zamykając oczy, spuszczając głowę i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Po chwili otworzył oczy i powiedział - Suigetsu, Jūgo idziecie ze mną reszta zostanie tutaj w bezpiecznej odległości od walk.
Chłopak widząc, że jego kuzynka chce już zaprotestować, uprzedził ją - To nie podlega dyskusji, Tayuya.
Tayuya zaczęła przeklinać pod nosem, ale wtedy jej kuzyn dodał - Poza tym muszę się upewnić, że obóz będzie bezpieczny dlatego cię zostawiam...
W końcu dziewczyna przestała grymasić, ponieważ wiedziała, że jej kuzyn ma rację. Ale uśmiechnęła się na myśli że czeka go starcie z Hinatą.
Hi no Kuni: Południowa część obozu wygnańców
W tym samym czasie Hinata i Karin pełniły wachtę, jak z resztą ich klony, które stworzyły na polecenie Naruto. Podczas pełnienia warty, dziewczyny postanowiły sobie umilić czas rozmową. rozmawiały na wiele różnych tematów, najpierw opowiedziały sobie nawzajem, jak wyglądało ich życie w wioskach, w których się wychowały. Hinata wyjawiła, że wiecznie była szykanowana przez rodzinę jak i niektóre dzieci w jej wieku - Dopiero Naruto-kun pomógł mi nabrać pewności siebie, chodź sam dźwigał ogromny ciężar. Pomógł mi nawet naprawić moją relację z moim kuzynem Neijim. To właśnie on daje mi siłę, aby iść naprzód mimo przeciwności.
Karin uśmiechnęła się ciepło mówiąc - Widać, że naprawdę go szanujesz i kochasz. Mam nadzieję, że uda ci się z nim być.
- C-co?! Nie mów głupot! - panikowała Hinata po słowach koleżanki, a na jej twarzy pojawił się silny rumieniec.
- Uspokój się, przecież nie mówię, że teraz masz się żenić z Naruto. - powiedziała czerwonooka Uzumaki ze uśmiechem, jeszcze bardziej pesząc perłowooką dziewczynę.
- A tak w ogóle jak wyglądało twoje życie w Kusagakure? - zapytała spokojnie Hyuga, zmieniając temat.
- Nie ma o czym mówisz... - powiedziała Karin i zaczęła potem opowiadać jak wyglądało jej życie w Kusa. Wyznała, że była poniżana i wykorzystywana przez shinobi jako medyk i ktoś kogo można od tak poświęcić.
Hinata była wstrząśnięta słowami koleżanki, zrozumiała wtedy, że prawie każdy z ocalałych Uzumaki cierpiał przez odrzucenie i strach. Ich rozmowy zostały przerwane, ponieważ tuż za nimi pojawił się Naruto. Razem ze Jūgo i Suigetsu w strojach bojowych. Cała trójka miała na sobie zbroje shinobi, przy pasie przypięte po trzy futerały na shurikeny oraz kunaie, a na plecach nosili ninjato i sztylety ANBU. Hinata podeszła do Naruto, widząc wzrok chłopaka zapytała - Naruto-kun, gdzie idziecie?
Zobaczywszy zmartwiony wyraz twarzy Hyugi, westchnął, po czym odpowiedział głosem, którym dawał jasno do zrozumienia, że ta decyzja nie podlega dyskusji - Ruszamy do Nami z pomocą, ponieważ są pod oblężeniem.
- Ruszamy z tobą! - powiedziała Karin stanowczo.
- Nie ma takiej opcji. Ruszam tylko z Suigetsu i Jūgo. To nie podlega dyskusji. - odparł blond Uzumaki poważnym tonem uwalniając trochę swojej aury, która sprawiła, że wszyscy wokół niego zadrżeli.
Hinata zdając sobie sprawę, że jej ukochany podjął już decyzję, położyła lewą dłoń na na prawym ramieniu koleżanki. Karin czując dotyk na swoim ramieniu odwróciła się do tyłu i zobacz smutny uśmiech perłowookiej dziewczyny. Hyuga potrząsała też głową jako znak aby czerwonooka Uzumaki odpuściła. Następnie Hinata skierowała swój wzrok na blondyna mówiąc troskliwie - Uważaj na siebie Naruto-kun. Nie daj się zabić.
- Spokojnie Hinata-chan. Wiesz doskonale, że dam sobie radę. - oznajmił chłopak unosząc kciuk do góry.
- Wiem, ale mimo to proszę żebyś uważał. - powiedziała Hyuga z uśmiechem, po czym dodał lekko drżącym głosem - Nie zniosę kolejnego takiego widoku jaki widywałam w Konoha.
Naruto podszedł do swej miłości wziął ją delikatnie za rękę i spojrzał jej prosto w oczy mówiąc spokojnym tonem - Nie martw się się Hina-chan, wrócę cały i zdrowy, ponieważ już nie muszę się ukrywać.
- Wiem, ale mimo to się martwię, bo nie znamy liczebności wroga. - odparła zatroskana Hinata, mocniej ściskając dłoń chłopaka.
- Spokojnie damy radę, poza tym będą nas wspierali samurajowie z Nami no Kuni i Tetsu no Kuni, więc nie bój się. - Naruto uspokoił lekko swoją ukochaną uśmiechając się ciepło.
Potem blond Uzumaki zwrócił się do swojej kuzynki łagodnym wzrokiem mówiąc - Kiedy już będzie po wszystkim, wyślę do was posłańca, żeby przybyli do Tizuko.
Dziewczyny tylko skinęły głowami, po czym obserwowały jak trójka shinobi zmierza na pomoc Nami i jego mieszkańcom.
Nami no Kuni: Tizuko, Wielki Most Naruto
Na ostatnim odcinku mostu samurajowie starali się bronić desperacko, ale wrogów było po prostu za wiele... Dowódca samurajów o imieniu Mifune krzyknął do swoich ludzi aby ich zachęcić - Nie łamać się moi przyjaciele! Pokażmy tym psom siłę kunsztu samurajów!
- Hai!!! - krzyknęli ochoczo wojownicy Bushi.
Mifune był starszym człowiekiem o średniej posturze, czarnych oczach i siwych włosach. Nosił ciemnozieloną Yoroi (zbroja samurajska), biały bandaż na czole zakrywający cały czubek głowy i katanę że kwadratową tsubą (Jelec japońskiego miecza). Widząc, że jego samurajowie są za bardzo rozproszeni zawołał do nich - Wszyscy do mnie do szyku, utrzymać most!
- To na nic ty stary dziadzie! - powiedział bandyta atakując dowódcę obrońców mocnym cięciem z góry.
Mifune spostrzegł się i natychmiast zareagował na atak zasłaniając się mieczem, tak aby ninjato przeciwnika się ześlizgnęło po jego klindze, następnie schodzi w bok i wykonuje szybkie skośne cięcie z góry. Bandyta padł martwy, jednak to nie był koniec trójka innych rzezimieszków zaatakowała dowódcę samurajów. Siwowłosy mężczyzna przyjął pozycję kame, po czym sam ruszył w stronę wrogów z zabójczą szybkością. Pierwszego przeciwnika zabił cięciem skośnym z dołu, gdy ten skoczył na niego z uniesionym mieczem nad głową. Drugiego bandytę pozbawił życia rzucając w jego stronę swoją katanę, ostrze trafiło drania prosto w serce, kiedy ten próbował wykonać Jutsu. Mifune podbiegł prędko do martwego upadającego ciała wroga i wyciągnął z niego swoją katanę, następnie skierował się w stronę trzeciego rzezimieszka. Ale nagle do bandyty dołączyło trzech innych oprychów, dowódca samurajów wiedział że będzie ciężko "Cholera nawet jeśli jakimś cudem wygramy, nasze straty będą bardzo duże. Kami proszę dopomóż nam." pomyślał jednocześnie prosząc o pomoc. Wrodzy shinobi ruszyli w stronę staruszka, ale nagle usłyszał młody głos - Fuuton: Jutsu Uderzenia Smoka Wiatru!
Mifune zobaczył jak jedno potężne jutsu, eliminuje czterech bandytów za jednym razem. Potem przed mężczyzną stanęła trójka nastolatków w zbrojach ninja, jednak bez oznaczeń wiosek, mieli tylko symbole klanowe wyszyte na plecach. Chciał ich zapytać skąd przybywają ale blondyn go uprzedził nakazując - Mifune-dono, zawołaj swoich ludzi i każ im się przegrupować. Nasza trójka zatrzyma tych oprychów...
- Słuchaj dzieciaku, nie wiem kim jesteś, ale... - przerwał kiedy poczuł potężny zabójczy instynkt wydobywający się z chłopca.
- Staruszku lepiej go posłuchaj, ponieważ nasz przywódca jest bardzo zły na tych drani. - powiedział pomarańczowowłosy shinobi poważnym głosem.
Dowódca Samurajów chodź nie chętnie zrobił to co mu powiedziano rozkazał swoim ludziom się przegrupować i przyjąć szyk bojowy. Następnie obserwował uważnie to co się dzieje przed nim wraz z swoimi ludźmi. Jeden z samurajów Nami podszedł do swojego dowódcy i zapytał - Mifune-sama, czy to roztropne, pozwalając tym dzieciakom walczyć samym przeciętym bandytom?
Mifune dalej wpatrywał się w trójkę dzieciaków, po czym powiedział nie odrywając od nich swego wzroku - Nie wiem Amidamaru, ale czuję w kościach, że lepiej na razie trzymać się z daleka od walki.
W tym samym czasie bandyci sami sformowali szyk bojowy, chodź był dość niechlujny. Herszt bandy wyszedł przed swoich ludzi i zobaczył trójkę młodych shinobi "Haha! Te szczeniaki nawet nie wiedzą na, co się piszą." pomyślał śmiejąc cicho. Następnie uniósł swój ninjato w górę ku niebu, a po chwili krzyknął - Zabić te szczeniaki!!!
Bandyci ruszyli do ataku, zgodnie z rozkazami swego dowódcy oraz bojowym okrzykiem na ustach. Naruto widząc nadciągających zbójców, wydał swoim towarzyszom następujące polecenia - Jūgo atak z lewej strony, zepchnij ich do środka. To samo tyczy się ciebie Suigetsu zaatakuj prawej strony. Zagońcie ich do środka niech się zbiją w kupę, a kiedy dam sygnał wycofanie się za mnie...
- Hai! - krzyknęli ochoczo chłopcy i ruszyli do ataku.
Jūgo zaatakował zbirów na lewej flance, dobył swoich ninjato które zmodernizował podczas swojej podróży do Nami, natychmiast połączył końce rękojeści ze sobą nawzajem tworząc w ten sposób podwójne ostrze. Pomarańczowowłosy chłopak zdecydował się na taką broń, gdyż to był naturalny oręż jego klanu, więc dobrze wiedział jak posługiwać taką klingą. Po połączeniu ostrzy, Jūgo zaczął szatkować rzezimieszków jednego po drugim, nie okazując przy tym litości. Pierwszemu przeciwnikowi odciął głowę, przechodząc za wroga z piruetem i wykonując płynne wysokie boczne cięcie, przy okazji raniąc niektórych zbójów. Trzech kolejnych bandytów po prostu dobił tnąc i dźgając, po tym jak wykonał szybki piruet, raniąc ich w krtań, ręce oraz brzuch. Jego czwarty przeciwnik zaatakował cięciem prostym z góry, a Jūgo pozwolił orężowi zbira się ześlizgnąć po jego klindze. Następnie w przeszedł za plecy wroga i z błyskawicznie ciął go pod kolana, po czym odwrócił się do niego plecami dźgając rzezimieszka prosto w serce. Piątego zbója zabił szybkim pchnięciem z wypadem prosto w lewą pierś. Widząc, że wrogowie są liczni uformował kilka znaków krzycząc - Cieniste Klony Jutsu!
Wtedy pojawiły się trzy klony, które razem z oryginałem zaczęły wykonywać znaki - Suiton: Wielki Wodny Pocisk Jutsu!
Trzy te same ataki połączyły się tworząc wielką kule wody, kilku bandytów zdarzyło zareagować i zeszło z linii ognia, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Ci zbóje którzy zostali trafieni zostali albo zmyci z mostu i wpadli do wody albo po prostu zginęli od tego Jutsu. Ocalali wrogowie postanowili się wycofać bardziej do centrum głównych sił.
Tymczasem Suigetsu na prawej stronie, bawił się w najlepsze, zabijając zbirów z maniakalnym wręcz uśmiechem na twarzy. Pierwszego przeciwnika pokonał odbijając jego atak z góry cięciem z boku, a następnie wykonując krzyżowe cięcie swoimi ninjato prosto w klatkę piersiową zbója. Stanąwszy na chwilę strzepnął krew z obu swoich mieczy, zauważył nagle następnego bandytę, a tuż za nim znajdowali się kolejni, białowłosy chłopak wykonał więc swój atak powinowactwem - Suiton: Wodne Miecze Jutsu!
Oba Ninjato zostały pokryte wodną powłoką, która przybrała kształt szerokich, długich ostrzy, stworzonych wręcz do bezpośredniego starcia. Szybko zrobił odskok unikając w ten sposób połączonego Jutsu Katon, a następnie wykonaj kilka znaków, po czym krzykną - Suiton: Wodna Nawałnica Cięć!
Wtedy w okół Hozukiego pojawiło się kilka niewielkich strumieni wody i zaczęły wirować ku niebu. Suigetsu zaczął wykonywać różne cięcia uderzając w wodę. Z wirujących strumieni zaczęły się formować ostrza w kształcie półksiężyca, po czym zaczęły lecieć w stronę przeciwników, zabijając tych, którzy nie zdążyli zrobić uniku. Krzyki było słychać wszędzie a białowłosy chłopak nawet nie przejął się tym, lecz gdy tylko zobaczył że kilu zbiorom udało się przeżyć skumulował całą wodę w swoich ninjato oraz podniósł je do góry skrzyżowane i krzyknął - Suiton: Wielkie Podwójne Wodne Cięcie!
Stojąc w rozkroku Suigetsu wykonał silne krzyżowe cięcie eliminując jeszcze kilku rzezimieszków w jednej chwili, a ci którzy przetrwali wychowali się bardziej do centrum armii albo właściwie już teraz oddziału.
W czasie kiedy Jūgo oraz Suigetsu eliminowali bandyckich shinobi a flankach Naruto wykonał kilka znaków mówiąc - Wielocieniste Klony Jutsu
Wtem za blondynem pojawiło się dwieście cienistych klonów. Pierwszą setkę sobowtórów posłał do przodu, aby zatrzymali nadciągających bandytów ninja i roninów. Drugie sto klonów rozmieścił po cichu wokół armi renegatów i wyszło mu to perfekcyjne, gdy ostatni klon zajął pozycję "Widać lata uciekanie, przed wściekłym tłumem oraz shinobi w Konoha się opłaciło." pomyślał sobie.
Tymczasem pierwszy odział solidnych kopi blond Uzumakiego skutecznie zatrzymywał natarcie bandytów za pomocą Jutsu typu Fuuton. Najpierw użyli techniki Powietrznego Pocisku a potem Ostrza wiatru, zadając wrogim siłom duże straty, że agresorzy musieli się cofnąć. Następnie Klony atakowały ich swoimi mieczami rozpoczynając w ten sposób niebezpieczną walkę wręcz. Sobowtóry Naruto idealnie że sobą współpracowały, przez co udało im się złamać linię armii zbirów.
Nieopodal Wielkiego Mostu Naruto
Wszystko to widział Orochimaru obserwując blond Uzumakiego od jego walki w Dolinie Końca. Sannin Węży skarcił się za to, że nie wypatrzył takiego talentu już wcześniej. A pokaz jak bezwzględnie postąpił z shinobi, których praktycznie zesłał do wrogiego kraju, w nadziei, że tam zostaną zabici oraz opiekę nad byłymi jeńcami, pokazał mu zdolności przywódcze jakie posiadał chłopak. Ale zamiast go pozyskać chciał zobaczyć jak daleko młody Uzumaki może zajść. Obserwując bitwę o kontrolę nad mostem "Pokaż mi Naruto-kun jaką masz obecnie moc" zastanawiał się z zainteresowaniem.
Tuż obok Sannina znajdował się jego uczeń Kabuto Yakushi, który z podobnym zainteresowaniem obserwował zmagania na moście. "Stałeś się silniejszy Naruto, albo ukrywałeś swoje prawdziwe zdolności." pomyślał z zaciekawieniem. Jednak dręczyło go pewne pytanie więc zwrócił się do swojego mentora - Orochimaru-sama, dlaczego nagle poświęcamy całą swoją uwagę Naruto Uzumakiemu, zamiast pozyskać Sasuke Uchiha?
- Wkrótce zobaczysz Kabuto-kun, wkrótce zobaczysz. - odpowiedział sannin wymijająco.
Wtedy właśnie nastąpił moment kulminacyjny tej bitwy
Z oddziałami samurajów
Mifune wraz z swoimi ludźmi, uważnie obserwowali walkę toczącą się przed nimi i byli w szoku, że trójka nastolatków skutecznie odpierali ataki bandytów. Amidamaru który był dowódcą Samurajów z Nami no Kuni (Wyobraźcie sobie Amidamaru z Króla Szamanów) też nie mógł uwierzyć w to co się dzieje - Mifune-sama, jak te dzieciaki mogą ich zatrzymać bez problemu skoro nawet my mieliśmy problemy.
- Polegają na szybkości i elemencie zaskoczenia. - powiedział krótko stary człowiek.
Nie wiedząc co powiedzieć i zastanawiając się nad słowami swego przełożonego po prostu dalej tę bitwę. Ale wtedy nastąpiło coś, co wszystkich wprawiło w osłupienie.
Z Naruto
Naruto obserwował spokojnie toczącą się przed nim bitwę w ogóle nie wyrażając emocji, przynajmniej z zewnątrz. W środku blondyna wręcz się gotowało z nerwów "Cholera muszę wytrwać dopóki te szumowiny nie znajdą się tam gdzie chce ich mieć." myślał nerwowo. Jednocześnie chłopak kumulował czakrę, zresztą jak jedno klony, przygotowując się do ostatecznego ataku. Po kilkunastu minutach bandyci byli tam gdzie chciał, żeby byli i dał sygnał Jūgo oraz Suigetsu, aby się wycofali na bezpieczne pozycje. Chłopaki dostrzegli sygnał i szybko wycofali się z walki dołączając do samurajów.
Podświadomość Naruto
W pieczęci jinchuuriki Naruto zapytał Kyuubiego - (Gotowy Kurama pokazać tym draniom gdzie ich miejsce?)
- (Gotowy, gaki! Pokażmy wszystkim silę Jinchuuriki Kyuubiego!) - odpowiedział Kurama z uśmiechem na ustach i przekazując trochę swojej czakry Uzumakiemu.
Poza Podświadomością Naruto
Naruto zaczęła wtedy oblewać pomarańczowa czakra, a jego oczy stały się takie jak u Kyuubiego. Chłopak uśmiechnął się złowieszczo, że każdy kto to zobaczył się zląkł. następnie wyciągną swoje ninjato i sztylet anbu z pochew, jednocześnie wykonując znaki oraz przyjmując pozycję. Kiedy wszystko było zrobione blond Uzumaki krzyknął razem z swoimi klonami - Ken-Fuuton: Jutsu Spiralnej Nawałnicy Boskiego Wiatru!
Nagle zerwał się potężny wiatr i powoli zaczął otaczać Naruto jak i jego klony. Następnie Uzumaki wraz z swoimi kopiami wystrzelił jak błyskawica w stronę armii bandytów. W jednej chwili wszystkie siły renegatów przestały istnieć, a ich ciała był ułożone w kilka spiralnych znaków.
Wszyscy byli oszołomieni tym co o się właśnie stało, nawet Jūgo i Suigetsu nie mogli w to uwierzyć. Ich przyjaciel właśnie unicestwił bez litości tysiąc shinobi. Mifune nagle się przypomniał człowiek który zrobił coś podobnego podczas Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi, ta osoba zniszczyła trzy bataliony Iwagakure w jednej chwili. Człowiek ten nazywał się Minato Namikaze, a jego przydomek to Żółty Błysk Konohy. "Jak by się tak zastanowić, to gaki jest całkiem podobny do Yondaime Hokage." pomyślał gładząc brodę.
Z Orochimaru i Kabuto
Widząc potęgę tego Jutsu Orochimaru krzykną z zachwytu - Ohhh!!! Jakie piękne i potężne jutsu, możliwe że jest tak samo potężne jak Hirashin Tobiramy Senju!
- To prawda Orochimaru-sama, trzeba przyznać, że Naruto stworzył potężne jutsu. - powiedział zainteresowany Kabuto.
Sannin Węży spojrzał na swego ucznia z uśmiechem i skinął głową z aprobatą "Ahh. Naruto-kun stworzyłeś coś czego nawet Hashirama oraz Mądra by ci pozazdrościli. Nie mogę się doczekać, aż pokażesz mi więcej swojej mocy." pomyślał podekscytowany. Wierzył, że ten dzieciak jeszcze nie raz go zaskoczy i nie mógł się tego doczekać. Następnie zwrócił się do swego ucznia - Kabuto, teraz będziemy obserwować młodego Uzumakiego i kiedy się nadarzy okazja porozmawiam z nim.
- Jak rozkażesz Orochimaru-sama. - odpowiedział posłusznie Kabuto, "No Naruto właśnie bardzo zaintrygowałeś Lorda Orochimaru, mam nadzieję, że go nie zawiedziesz, jak i mnie." pomyślał chwytając się za podbródek, po czym zniknął wraz ze swym mistrzem.
Z Naruto
Naruto stał w centrum ogromnej spirali patrząc w niebo, podczas gdy jego klony zniknęły pozostawiając go samego wśród martwych ciał bandytów. Uzumaki patrzył w błękitne niebo, na które przysłaniały deszczowe chmury. Nagle na ziemię poleciało kilka kropel, jednak to nie był deszcz, nie, to były łzy smutku, które spływały po twarzy naszego bohatera. Blondyn płakał, ponieważ dotarło do niego, co właśnie zrobił - (Hej Kurama. Czy to jest właśnie to co musiał czuć Yondaime Hokage?)
- (Prawdopodobnie, ale nie martw się z czasem to minie, gaki...) - powiedział Kyuubi będącemu żal chłopca, ponieważ właśnie zrobił coś czego nawet najwięksi shinobi mieli trudność zrobić. Naruto potem zamkną oczy i zasną na stojąco z powodu wyczerpania po użyciu tak silnego jutsu.
Wszyscy patrzyli na rozmiar rzezi jakie zostawiło po sobie to niszczycielskie jutsu. Samurajowie nie mogli uwierzyć w to, że tego wszystkiego dokonał trzynastoletni chłopak w szczególności dowódca samurajów z Nami no Kuni był pod wrażeniem. Amidamaru przechodził obok zabity oglądając linie cięć na zabitych bandytach "O Kami, że też taką moc ma jedno jutsu, gdybyśmy mieli to jutsu nie musiałbym się martwić tak bardzo o bezpieczeństwo Nami no Kuni." pomyślał z mieszanką strachu i podziwu. Wojownik zaczął obmyślać plan na to, aby zatrzymać dzieciaka i wcielić go do armii samurajów z Nami no Kuni. Wkrótce bushi dotarli do blondyna który pokonał wszystkich bandytów i ocalił ich ojczyznę. Mifune podszedł do chłopca i zauważył, że nie jest ranny tylko wyczerpany, następnie zwrócił swój wzrok na dwóch towarzyszy Uzumakiego - Jak nazywa się ten chłopak, oraz kim wy jesteście?
Słysząc pytanie dowódcy samurajów Jūgo wystąpił i odpowiedział - Nazywa się Naruto Uzumaki były ninja Konohagakure no Sato, a ja jestem...
- Powiedziałeś Naruto Uzumaki? - Amidamaru przerwał pomarańczowowłosemu wypowiedź.
Suigetsu wtedy wystąpił i powiedział - Tak. Oto wielki Naruto Uzumaki bohater Nami no Kuni, hahaha!!!
Wszyscy samurajowie z Nami no Kuni po słyszeniu tego zakrzyczeli z radości a inni padli na kolana - Naruto-sama nas uratował!/Nasz bohater powrócił!
- Dość!!! Zanieście go do szpitala razem z resztą rannych, żeby mógł odpocząć. - rozkazał poważnie Mifune, po czym ponownie zapytał - Jak się nazywacie i skąd jesteście?
- Jak już mówiłem to jest Naruto Uzumaki, natomiast ja jestem Jūgo z klanu Jūgo, a to Suigetsu Hozuki i jesteśmy banitami poszukującymi nowego domu. - odpowiedział spokojnie Jūgo starając się nie sprowokować i dodał - Myślę że na resztę pytań odpowie nasz dowódca gdy tylko się obudzi i nabierze sił.
Mifune coś mówiło że to nie byli wszystkimi osobami którym przewodził Naruto, więc zadał to pytanie - Czy tylko wy towarzyszycie młodemu Uzumakiemu?
- Oczywiście, że nie, nie daleko jest jeszcze dwustu ludzi... - powiedział Suigetsu dopóki nie dostał ciosu od swojego kolegi po prawej stronie.
Dowódca samurajów się bardzo zdziwił "Skoro miał pod swoją komendą dwie setki shinobi to dlaczego ich nie przyprowadził, aby mu pomóc?" zastanawiał starając się dojść do prawdy. Jūgo widząc zamyśloną twarz starca zaczął wyjaśniać słowa swego przyjaciela. Pomarańczowowłosy shinobi odpowiedział, jak byli więźniami w jednej z placówek Orochimaru oraz jak Naruto wraz z swoją grupą ich uwolnił, a także o tym, że ich celem jest osiedle się w Nami no Kuni, aby żyć w spokoju. Mifune i Amidamaru byli wstrząśnięci tym co usłyszeli i żałowali, że ich tam nie było aby wymierzyć tym bydlakom zasłużonej sprawiedliwej kary za to co zrobili. Białowłosy samuraj odezwał się do dwójki ninja - Możecie przyprowadzić swoich ludzi ja przedstawię sytuację mojemu Daymio. Na pewno pozwoli wam tu zamieszkać tym bardziej że sprzyja emigracji ludności pracującej oraz poszukuje dobrych wojowników do obrony jego granic.
Obaj chłopcy byli wdzięczni i natychmiast posłali swoje klony do swego obozu z wiadomością, że mogą przybyć do Nami bez żadnych przeszkód. A sami udali się do szpitala, aby opatrzeć swoje zadrapania oraz doglądać swego lidera.
Hi no Kuni: Dziesięć kilometrów od granicy z Nami no Kuni
Hinata wraz Karin w niepokoju czekali na wieści o wyniku bitwy o most należącego do Nami no Kuni. Hyuga modliła się "Kami, proszę ochroń Naru-kuna, on jest moim światłem nie wiem jak bez niego sobie poradzę. Więc proszę, ochroń go", czerwonooka Uzumaki to dostrzegła i powiedziała ze spokojem - Nie martw się Hinata-chan, jestem pewna, że mój kuzyn wróci cały i zdrowy oraz zwycięski.
- Mam nadzieję Karin-chan, mam nadzieję. - oznajmiła perłowooka dziewczyna z nadzieją w głosie.
Po chwili obie kunoichi dostrzegły dwie postacie w oddali, to byli Jūgo oraz Suigetsu, którzy szybko się zbliżali. Nie było wśród nich Naruto, Hinata zaczęła myśleć o najgorszym. Kiedy obaj shinobi dotarli do obozu opowiedzieli o wszystkim wyjaśniając że sal jedynie klonami. Uzumaki i Hyuga natychmiast zwołali radę obozu i powiedzieli im, że mogą bez przeszkód ruszać do Nami no Kuni. Wszyscy zwinęli obóz i ruszyli do swego nowego domu, gdzie jak mieli nadzieję ich przyjmą.
Prawda Naruto
Minęło kilka dni Naruto obudził się w końcu i zamieszkał wraz z swymi przyjaciółmi w domu Tazuny, który był teraz sołtysem i zarządzał miastem. Pod rządami Tazuny ekonomia miasta znacznie się poprawiła, powodując wręcz skok gospodarczy, co z resztą odbiło się na prestiżu kraju w pozytywny sposób. Odkąd Daymio Miyamoto Ieyasu odzyskał władzę skupił się na wzmocnieniu swego państwa w sposób militarny jak i gospodarczy. Bardzo mocno sprzyjał osadnictwu na swoich ziemiach oraz przyjmował każdego ronina który szukał nowego pana lub miejsca, gdzie mógłby się osiedlić. Poprawił też warunki obronne państwa, budując kilka zamków i fortów. Więc wszystko wydawało się, że będzie tylko lepiej.
Byli więźniowie wreszcie poczuli, że mogą chwilę odpocząć. Ale dalej się bali, że Daymio nie pozwoli im zostać i tu zamieszkać jednak Naruto ich uspokoił mówiąc, że porozmawia z Miyamoto i będą mogli zostać. Ta deklaracja uspokoiła ludzi, którzy odetchnęli z ulgą, ponieważ ich przywódca nigdy ich nie zawiódł. Blond Uzumaki wiedział przed sobą trudne zadanie, jednak był gotowy zrobić wszystko aby dać tym ludziom dom i spokój.
Nami no Kuni: Tizuko, Dom Tazuny
Tazuna siedział w swoim domu wraz z swoją córką Tsunami i wnukiem Inarim czekając na powrót Naruto który miał spotkanie z byłymi więźniami Orochimaru. Trójka chciał wiedzieć co się stało, że Naruto przewodzi tym ludziom i dlaczego nie zaprowadził ich do Konohy. Sołtys spokojnie siedział przy stole popijając swoje sake, wtedy Tsunami się odezwała - Ojcze czy naprawdę chcesz wiedzieć dlaczego Naruto nie jest w Konoha? To może być dla niego drażliwy temat.
- Wiem o tym córko, ale najlepiej będzie, jeśli poznamy najpierw wersję Naruto, a potem Konohy. - odparł Tazuna spokojnie, po czym westchnął i dodał - Poza tym podczas moich pobytów w Liściu widziałem jak traktują tego dzieciaka.
Na te słowa Inari zapytał zaciekawiony - Jak go traktują w wiosce dziadku.
- Traktowali go jak odmieńca, wyrzutka... - odpowiedział sołtys poważnym tonem.
Czarnowłosa kobieta położyła obie dłonie na ustach nie wierząc w to, co powiedział jej ojciec - To niemożliwe.
- To prawda i właśnie tylko dzięki Naruto, drużyna z którą przybyłem mi pomogła. Więc też dlatego chcę poznać jego wersję - wyjawił stary człowiek.
Dwójka jedynie skinęła głową, starając się przetrawić to, co usłyszała od ojca/dziadka. Tsunami zastanawiając się "Kami, dlaczego pozwalasz, aby taka dobra osoba cierpiała?" zapytała w myślach, a Inariemu było po prostu żal "Naruto-nii-chan, naprawdę masz cięższe życie ode mnie. A mimo to jesteś najlepszym shinobi na świecie." pomyślał ze smutkiem i szacunkiem.
Wkrótce w domu Tazuny pojawił się Naruto, wraz z Hinatą, Tayuyą, Karin, Jūgo i Suigetsu, którzy mieszkali razem z nim. Goście zauważyli domowników i poszli się przywitać z nimi. Następnie wszyscy usiedli, a Tsunami podała im zieloną herbatę na zrelaksowanie się. Kiedy wszyscy byli już w dobrym nastroju Tazuna postanowił zadać pytanie, na które chciał znać odpowiedź odkąd blondyn przybył do Tizuko - Naruto chcę cię o coś zapytać, jeśli oczywiście mogę?
- Spokojnie staruszku, pytaj śmiało. - chłopak Uzumaki powiedział z serdecznym uśmiechem.
Sołtys wziął głęboki oddech "Teraz albo nigdy." pomyślał i zapytał - Dlaczego nie poprowadziłeś tych ludzi do Konohy i dlaczego jesteś z inną drużyną...?
- Nie powiem, spodziewałem się tego pytania, ale miałem nadzieję że nastąpi to później niż wcześniej. - odparł Naruto z lekkim niepokojem.
Tazuna widział jak chłopak się wręcz smuci przypominając sobie, więc zaczął - Rozumiem jeśli to drażliwy temat, możemy...
- Nie wszystko w porządku po prostu to tylko zdenerwowanie. - blond Uzumaki przerwał wypowiedź staruszka, wyjaśniając swoje zachowanie.
Naruto następnie wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać. Najpierw opowiedział jak wyglądało jego życie w Konoha, powiedział im, że był traktowany z pogardą i nienawiścią. Wyjawił jak na niego polowano w dniu jego urodzin, a ten dzień wieśniacy nazywali Festiwalem Lisa i zawsze na koniec obywało się polowanie na lisa. I właśnie to on był tym na kogo polowano, tylko dlatego, że nosi w sobie Biju, który okazał mu w tamtym czasie najwięcej współczucia. Następnie wyjaśnił dlaczego się tu znalazł, oznajmił bez ogródek że "mądra" rada Konohy postanowiła go wygnać, a powodem było wykonanie powierzonego mu zadania. Opowiedział jak pokonał Sasuke i zawlókł go z powrotem do wioski po mimo ran, jak spotkał Tayuye zabierając ją ze sobą. Powiedział o prowizorycznym procesie, w którym nie było sensu się bronić z powodu przekupionych shinobi i nienawiści że strony cywili do jego osoby... Wyjaśnił jak oswobodził więźniów z legowiska Orochimaru...
Słuchając tego wszystkiego trójce brakowało słów, Tazuna zapałał nienawiścią do Konohy czując jedynie obrzydzenie do tej wioski. Tsunami też zaczęła pogardzać Liściem, po prostu nie rozumiała jak można było zrobić coś takiego małemu dziecku które w niczym nie zawiniło. Inari zaś współczuł Naruto i teraz w pełni rozumiał jak musi się czuć. chłopiec podszedł do blondyna, po czym go mocno przytulił. Wkrótce to samo zrobiła Tsunami mocno i czule obejmując chłopca. Chłopak Uzumaki czuł ciepło i akceptację, coś co tylko czuł ze strony Tsunade, Iruki, Teuchiego, Ayame i Hinaty w tamtych czasach. Z oczy blondyna popłynęło kilka łez szczęścia, ponieważ wreszcie poczuł ciepło ogniska domowego.
Wszyscy towarzysze chłopca uśmiechali się na tą scenę, w szczególności Hinata, która znała tragiczną przeszłość. Hyuga widząc tą scenę nie mogła powstrzymać ulgi i szczęścia "Wreszcie Naruto-kun, masz miejsce, które możesz nazwać domem." pomyślała ocierając łzy. Karin widząc zachowanie swojej przyjaciółki podeszła o niej i położyła rękę na jej ramieniu mówiąc - Nie martw się wszystko teraz będzie dobrze...
- Mam nadzieję Karin-chan. Cieszę się, że Naruto-kun w końcu został zaakceptowany przez ludzi - powiedziała perłowooka dziewczyna uśmiechając się.
- Nie dziw się, w końcu na to zasłużył. - oznajmiła czerwonooka Uzumaki pewnym głosem.
- Tak masz absolutną rację. - przyznała radośnie Hinata patrząc, jak jej ukochany jest przytulany.
Wszyscy później jedli spokojnie kolację która składała się z ryżu, ryb, marynowanych warzyw i herbaty. Domownicy śmiali się ze śmiesznych opowieści które serwowali im Naruto oraz Suigetsu oraz ich żartów. Gospodarze jak ich goście czuli relaksującą z odrobiną humoru atmosferę. Inari w końcu po tym jak zjadł i wypił herbatę zawołał - Naruto-nii-chan!
Wszystkie osoby przy stole przestały jeść oraz rozmawiać i spojrzały na chłopca, przez co dzieciak się lekko spłoszył. Naruto widząc lekkie zdenerwowanie wnuka sołtysa, zapytał ciepłym głosem - Co się stało Inari?
Inari wziął głęboki oddech, po czym spytał niezdarnie z nadzieją na pozytywną odpowiedź - Naruto-nii, chciałem zapytać, czy możesz mnie nauczyć być ninja?
Wszyscy spojrzeli na z szokiem ponieważ po mimo, że chłopak miał jeszcze szansę na obudzenie czakry nastolatkowie shinobi nie byli pewni czy dzieciak sobie poradzi. Tsunami już chciała upomnieć syna ale blond Uzumaki odezwał się pierwszy - Nie ma takiego problemu... - wszyscy wejżeli na niebieskookiego shinobi z mieszanką szoku i dezaprobaty, jednak on sam się tym nie przeją i kontynuował - ale dlaczego chcesz zostać shinobi? Tylko dobrze się zastanów zanim opowiesz.
Wnuk sołtysa na chwilę zastanowił się nad pytaniem, po czym odpowiedział pewnym siebie tonem - Ponieważ chcę chronić moją rodzinę i bliskie mi osoby. Chcę też stać się silny.
Naruto słuchając słów ośmiolatka, przypomniał sobie o Konohamaru, który jako jeden z nielicznych traktował go w porządku, a nawet starał się go naśladować. Widząc zdeterminowanie w oczach Inariego westchnął i poważnym głosem zaczął - Inari nie będę cię okłamywać, jeśli zdecydujesz się podążyć drogą nindo nie będzie ona łatwa...
- Wiem o tym i to akceptuje. - odparł wnuk Tazuny, ale został skarcony wzrokowo przez Uzumakich, przez co lekko się speszył.
- Nie Inari, nie wiesz. - powiedział Jinchuuriki dosadnym głosem, przez co brunet spojrzał na niego ze zdziwieniem, następnie blondyn dodał - To co cię czeka to nie tylko rygorystyczne szkolenie, ale też doświadczysz życia shinobi, czyli powiem krótko, będziesz ciągle stykał się ze śmiercią...
Inari widząc twardy wzrok Naruto, zrozumiał, że jego bohater mówi prawdę, jednak mimo to odpowiedział zdecydowanie - Wiem że nie będzie łatwo, ale chcę się stać silniejszy, aby bronić tego, co kocham. - dzieciak pochylił głowę, ułożył ręce w geście proszącym i kontynuował - Więc proszę przyjmij mnie na swego ucznia, Naruto-nii-chan.
Widząc mocne postanowienie chłopca blond Uzumaki wziął głęboki oddech, po czym przemówił spokojnie jednocześnie przypominając sobie Sandaime i to jak go poprosił żeby pozwolił stać mu się ninja Konohy - Skoro jesteś zgadzam się, za tydzień wyjeżdżamy, więc powinieneś spędzić ten czas z rodziną, ponieważ nie wiadomo kiedy znów ich ujrzysz.
- Rozumiem i dziękuję Naruto-nii. - podziękował radośnie wnuk sołtysa.
Po rozmowie wszyscy kontynuowali posiłek Tsunami próbowała, jeszcze wpłynąć na decyzję swojego syna, aby ten nie odchodził, ale Tazuna wyjaśnił jej, że to jest decyzja Inariego. Poza tym zapewnił ją żeby się nie martwiła, gdyż był pewien, że Naruto nie pozwoli by coś się stało chłopcu. Kobieta niechętnie się zgodziła i poparła syna w jego decyzji mocno go przytulając oraz prosząc, żeby uważał na siebie.
Widząc tą scenę Naruto poczuł się trochę zazdrosny, jednak szybko stłumił te uczucia mówiąc - Nie martwcie się Tsunami-san, postaram się zapewnić Inariemu bezpieczeństwo i nauczę go ją skutecznie się bronić.
- Dziękuję Naruto, naprawdę jesteś fantastycznym młodzieńcem. - powiedziała Tsunami, uśmiechając się ciepło do blondyna.
Jinchuuriki Kyuubiego odpowiedział takim samym uśmiechem, zaś Hinata obserwowała tą scenę i była lekko zasmucona, ponieważ widziała ból swego ukochanego, kiedy ten ujrzał ośmiolatka przytulnego przez swoją matkę. Hyuga doskonale wiedziała, że niebieskooki Uzumaki doświadczył tego tylko kilka razy ze strony Tsunade, która częściowo zastąpiła mu matkę. A Iruka zawsze był przy nim, aby wesprzeć blondyna dobrą radą oraz obejmował go jak ojciec. Wszystko to wypełniło po części pustkę jaką nosił w sobie młody chłopak. Ale mimo wszystko dręczyło go to jakie mogło być jego życie, gdyby biologiczna rodzina była przy nim.
Po chwili Naruto wstał i powiedział - Dziękuję za pyszny posiłek.
- Cieszę się że ci smakował, Naruto... - odparła Tsunami ciepło i kojąco.
Następnie spokojnie pomógł reszcie towarzyszy posprzątać po kolacji, pozbierał talerze i zaniósł je do kuchni, jednak gdy już odłożył naczynia na zlewozmywaku w jego umyśle odezwał się jego partner biju - (Gaki, myślę, że jak już skończysz pomagać tej kobiecie to powinieneś wreszcie przeczytać zwój, który zostawił ci ten stary dziad Hokage.)
- (Wiem też o tym myślałem Kurama i zrobię to zaraz jak tu pomogę.) - oznajmił Naruto spokojnie.
- (Jednak zanim to zrobisz, radzę żebyś poszedł do lasu na wypadek gdyby informacje w liście miały cię zdenerwować.) - zaproponował Kyuubi, podejrzewając, co może się znajdować w liście do jego pojemnika.
Niebieskooki Uzumaki zastanowił się chwilę nad słowami lisa i wydało mu się podejrzane, że Biju to zaproponował, więc postanowił zapytać - (Kurama czy wiesz, co może się znajdować w liście?)
- (Nie Gaki, ale podejrzewam jak jest jego treść, jednak najlepiej będzie jeśli sam poznasz zawartość tej wiadomości. I tak jak powiedziałem lepiej jeśli to zrobisz w lesie w bezpiecznej odległości od ludzkich siedlisk.) - odpowiedział Kurama spokojnym tonem, po czym poszedł spać, jednak stałe czuwając oraz w razie potrzeby zainterweniować i uspokoić chłopaka.
Blondyn zastosował się do rady swego partnera i skończywszy sprzątać po kolacji oraz umyciu naczyń, poszedł na górę do swojego pokoju. Stanął przed drzwiami do pokoju który dzielił z Suigetsu oraz Jūgo wziął głęboki oddech, przekręcił gałkę, po czym wszedł do pomieszczenia. W pokoju były trzy futony przeznaczone do spania, ściany były białe, zaś podłoga pokryta matami tatami, a na przeciw wejścia do pokoju znajdowało się kwadratowe okno. Naruto podszedł spokojnie do okna, uklęknął i wziął do ręki swój zielony plecak, następnie otworzył go lekko się denerwując, po czym wyjął zwój z czerwonymi paskami na jego końcach z napisem "Od Sandaime". Niebieskooki Uzumaki zabrał następnie rolkę otworzył okno i wyszedł przez nie, kierując się w stronę lasu nie zdając sobie sprawy, że jest śledziony.
Nami no Kuni: Las nieopodal Tizuko
Naruto wyszedł do lasu skacząc po drzewach, starając się być w bezpiecznej odległości od miasta, tak, aby nikomu nie zagrozić w razie czego. W końcu znalazł się w miejscu, gdzie po raz drugi spotkał Haku, tym razem bez maski. Blondyn podszedł do drzewa na którym udawał, że ćwiczy chodzenie po drzewach. Nagle przypomniał sobie to spotkanie, to jak wziął urodziwego chłopaka za dziewczynę, to wspomnienie naprawdę wywołało w nim lekką nostalgię i mały uśmiech. Po chwili retrospekcji "Szkoda, że Zabuza i Haku-chan zginęli, byli dobrymi ludźmi mimo wyborów, które można uznać za niegodne. Ale w końcu jesteśmy shinobi, nasze życie to walka w cieniu i brudzenie sobie rąk, aby nikt inny nie musiał tego robić." pomyślał ze żalem. Spojrzał w rozgwieżdżone niebo z ciepłym uśmiechem, "Mam nadzieję, że dobrze sobie radzicie, a ty Haku trzymasz tego krwiożerczego wariata w ryzach." myślał z nadzieją w sercu. Następnie usiadł wziął głęboki oddech, rozwiną zwój i wyjął z niego czarną skrzynkę z wirem Uzu na górze, którą dała mu Tsunade zanim odszedł. Niebieskooki Uzumaki otworzył skrzynkę, w środku znajdowały się trzy zwoje oraz list z napisem "Do Naruto" , zaś na zwojach były napisy Fuinjutsu, Ninjutsu, Uzumaki. Blondyn postanowił najpierw przeczytać list, który napisał do niego Sandaime. Otworzył list "Ciekawe co staruszek Sandaime chciał mi przekazać?" pomyślał z ciekawością i zaczął spokojnie czytać.
Mój drogi Naruto mam nadzieję, że czytając te słowa jesteś w dobrym zdrowiu.
Mam nadzieję, że czytając ten list jesteś już Chuninem, ale jeśli tak nie jest i ta idiotyczna "szlachetna" Rada Konohy postanowiła się ciebie pozbyć z wioski to wierzę, że jesteś w bezpiecznym miejscu. Naruto nawet jeśli już nie jesteś shinobi Liścia, co mam nadzieję nie nastąpi, jednak wiem, że w przyszłości zostaniesz naprawdę wielkim ninja i zadziwisz świat, a którzy cię porzucili będą żałować. Wierzę w ciebie Naruto mój chłopcze, sań się lepszy od innych. Jednak nie piszę tylko po to, żeby powiedzieć ci jaki jestem z ciebie dumny, myślę, że przyszedł czas, abyś poznał prawdę, która dręczyła mnie przez te wszystkie lata. Mam nadzieję, że nie znienawidzisz mnie za to, co przed tobą ukrywałem, przez tyle czasu.
Mój drogi chłopcze zawszę pytałeś mnie kim byli twoi rodzice, jednak ja zawsze unikałem udzielenia ci odpowiedzi. Przyszedł czas, abyś poznał wreszcie, dlaczego to zrobiłem i kim są twoi rodzice. Ale najpierw poznaj ich imiona, twoimi rodzicami byli Namikaze Minato Yondaime Hokage Konohagakure no Sato i Uzumaki Kushina poprzednia Jinchuuriki Kyuubiego no Yoko.
Naruto był szczęśliwy a z jednej strony zdziwiony, ponieważ Hiruzen wyraźnie sugerował, że jego rodzice żyją, więc uważnie czytał dalej, starając się niczego nie pominąć.
Pamiętam, że była to spokojna noc. Ta noc miała być szczęśliwym dniem dla całej wioski i twojej rodziny mój chłopcze, ponieważ na świat miałeś przyjść ty oraz dwoje twojego rodzeństwa. Nic nie zwiastowało dramatu, który miał nadejść na Konohy oraz ciebie. W jaskini zza Konohą twoi rodzice, Jiraya, ja oraz moja żona i kilku innych wybranych przeze mnie ludzi, pomagaliśmy oraz strzegliśmy twojej matki. Powód był taki, że podczas porodu Kyuubi mógł się wydostać na wolność i zniszczyć Konohe, czasami żałuję, że tak się nie stało, może wtedy ta wioska nauczyłaby się trochę pokory. Ale wracając, gdy przyszedłeś jako pierwszy byliśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, potem urodził się twój brat Menma i twoja siostra Naruko. Moja żona Biwako niosła cię aby cię zważyć, nagle zaatakował ją shinobi w dziwnej masce z sharinganem i zabił wyrywając cię z jej ramion, lecz do końca starała się ciebie bronić. Naprawdę była dzielną kobietą i jeszcze lepszą żoną oraz matką. Kiedy ten przeklęty człowiek, miał cię już w swoich rękach i zagroził, że cię zabije jeśli zrobimy chodźby jeden krok oraz niewydamy mu twojej matki. Twoi rodzice stanęli wtedy, przed poważnym dylematem mój chłopcze. Wrogi shinobi zmęczony oczekiwaniem, podrzucił cię do góry zamiarem zabicia cię. Ja, Jiraya i Minato szybko ruszyliśmy w jego stronę ratując cię, ale ten bydlak wykorzystał to i porwał Kushinę, aby wydobyć z nie Kyuubiego.
Zanieśliśmy cię i twoje rodzeństwo do rezydencji Uzumaki-Namikaze i zostawiliśmy z tobą Fugaku Mikoto oraz Móch dwóch synów, aby was chronili za wszelką cenę. Ja razem z Jirayom poszedliśmy przygotować obronę wioski, zaś Minato poszedł po twoją matkę. Atak nastąpił szybciej niż się spodziewałem, wielu dobrych ludzi straciło wtedy życie, dlatego tak wielu ludzi nienawidzi Kyuubiego mój chłopcze. W końcu jednak zjawił się Minato, który znacząco pomógł nam pokonać Kyuubiego. Sprowadził Dziewięcioogoniastego na polanę poza Konohe, gdzie użył (Pieczęci Ośmiu Tygrysów). Zapieczętował w tobie duszę Kyuubiego a w twoim rodzeństwie jego czakrę jednak co dziwne Shinigami nie wzięła jego duszy...
Retrospekcja
Trzynaście lat temu w Konoha
Punkt widzenia Hiruzena Sarutobiego
Shinigami spojrzała na najpierw na dzieci w szczególności na Naruto, a potem jej wzrok przeniósł się Minato, który czekał na swój koniec. Minato posłał swojej żonie smutny uśmiech mówiąc - Zaopiekuj się naszymi dziećmi.
Widziałem jak Kushina płakała wiedząc że jej ukochany mąż zaraz umrze i Shinigami też to widziała, po czym się odezwała groźnym głosem - Nie zabiorę tym razem twojej duszy, nędzny człowieku.
Słowa Bogini Śmierci wprawiły nas w osłupienie, ale po kilku chwilach znów się zaczęła mówić - Jednak dam ci radę nie porzucaj nigdy swoich dzieci inaczej jedno z nich sprawi, że pożałujesz mojej decyzji o darowaniu ci życia.
Następnie Shinigami zapieczętowała duszę Kyuubiego jak i jego czakrę w dzieciach Uzumaki-Namikaze, po czym zniknęła. Jiraya i ja podeszliśmy do Minato oraz Kushiny którzy obejmowali się z radości i szczęścia. Byłem szczęśliwy, że oboje są cali i zdrowi, tak samo jak Jiraya, ponieważ Minato był dla Sannina jak syn. Następnie po tym jak wszyscy odetchnęliśmy chwilę, podeszliśmy we czwórkę do dzieci, które cały czas płakały, jedynie Naruto był dziwnie spokojny. Wziołem chłopca na ręce, zaś Minato i Kushina trzymali w ramionach Menme oraz Naruko. Mieliśmy już wracać kiedy nagle Jiraya się odezwał - Minato, Kushina, Sensei zaczekajcie chwilę.
Wszyscy stanęliśmy i spojrzeliśmy na ropuszego mędrca, a Minato zapytał, widząc poważny wzrok swego nauczyciela - Co się stało, Sensei?
Zauważyłem jak mój uczeń nerwowo spogląda na Kushinę, widocznie obawiając się jej reakcji, westchnął po chwili odpowiadając nerwowo - Wiecie o przepowiedni, którą dały mi Ropuchy prawda?
Pokiwaliśmy wszyscy głowami, po czym Sannin kontynuował - Myślę, że powinniście zniknąć wraz z dziećmi na jakiś czas i je trenować aby opanowały moc Kyuubiego.
- Jiraya, chyba oszalałeś, nie możemy... - przerwałem kiedy Minato położył mi rękę na ramieniu, patrząc jakby chciał coś powiedzieć. Obawiałem się tego co zaraz nastąpi.
- Sandaime, mój sensei ma rację, dzisiejszy atak dał mi do myślenia. - powiedział Minato prosząc o zrozumienie, więc ustąpiłem, jednak moje obawy nie zniknęły.
- Czyli zabierzemy nasze dzieci i wyjedziemy z Konohy pozorując własną śmierć. - oznajmiła Kushina trochę nie pewnie, po czym mnie zapytała - Hiruzen-sama, czy możesz do czasu powrotu naszej piątki, zaopiekować naszym majątkiem?
- W porządku Kushina, nie będzie łatwo, ale zrobię to. - zgodziłem się na jej prośbę, a spojrzałem na mojego ucznia, który wciąż był lekko zdenerwowany i to mnie martwiło.
- Tak, tylko... - Jiraya urawał na chwilę, aby się uspokoić, po czym kontynuował - Kushina, Minato musicie o czymś wiedzieć.
Wszyscy spojrzeliśmy na ropuszego mędrca z zaciekawieniem, a ja obawiałem słów, które zaraz padną - Obawiam się, że musicie zostawić Naruto w wiosce ponieważ ma duszę Kyuubiego i boję się, że w jakiś sposób może wyciągnąć czakrę nawet w sposób nieświadomy z Menmy i Naruko.
- Chyba oszalałeś Jiraya, myślisz że zostawię moje dziecko w wiosce, która dopiero co przeżyła atak wściekłego Biju?! - Kushina krzyczała, nie przyjmują nawet takiej możliwości.
- Racja Jiraya, wioska jest obecnie w fatalnym stanie a ludzie mogą szukać kozła ofiarnego - powiedziałem wyraźnie sfrustrowany tym, co zasugerował mój uczeń.
Spojrzałem na Minato który tylko wpatrywał się w Naruto śpiącego w mych ramionach, następnie wziął głęboki oddech i zabrał wreszcie głos - Kushina, Hiruzen. - odwróciliśmy się do Namikaze - Myślę, że sensei ma rację i powinniśmy zostawić Naruto w wiosce, dla bezpieczeństwa Menmy i Naruko.
- Minato-kun nie możesz mówić poważnie? - Kushina zapytała z niedowierzaniem.
Minato zwrócił się do swojej żony z współczuciem mówiąc - Kushi-chan mnie też się to nie podoba ale nie możemy ryzykować życia Menmy i Naruko, Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś im się stało, a ty w szczególności.
- Rozumiem. - przyznała Kushina niechętnie.
Następnie Namikaze zwrócił się do mnie - Sandaime, proszę zapewnij naszemu synowi godne życie do czasu naszego powrotu niech wioska traktuje go jak bohatera.
- Zrobię to. - odparłem z jadem i dostałem tym samym tonem - Jednak nie licz na mnie jeśli Naruto pozna prawdę i was znienawidzi i mam nadzieję że rada i ludzie zastosują się do twojego życzenia.
Następnie czwórka odeszła zostawiając po sobie dwie podróbki, a ja z małym Naruto oraz Jirayą wróciłem do wioski. Wtedy pierwszy raz pożałowałem że nie wybrałem Orochimaru na swego następcę i pchnąłem go na mroczną ścieżkę.
Koniec punktu widzenia Hiruzena Sarutobiego
Koniec Retrospekcji
Rada nawet nie chciała słuchać o twoim pochodzeniu, udało mi się jedynie powstrzymać ich przed zrobieniem z ciebie broni pozbawionej emocji. A przez natłok pracy jako Hokage nie mogłem cię chronić przed tłumem, który chciał twojej śmierci. Nie ujawniłem też twojego dziedzictwa, ponieważ Danzo jak i Jiraya dali mi argument z którym nie mogłem się kłócić,a byli nim wrogowie twoich rodziców z innych wiosek. To wszystko co chciałem ci wyznać i mam nadzieję, że pomimo tego wszystkiego nadal będziesz tą samą wyrozumiałą osobą jak cię zapamiętałem. Ale jeśli uznasz, że twoi rodzice jak i mój głupi uczeń oraz Konoha zasługują na lekcję pokory to masz moje pełne błogosławieństwo.
Przykro mi mój chłopcze jeśli sprawiłem ci odkrywając przed tobą tę prawdę, ale myślę, że musiałeś ją poznać. Życzę ci wszystkiego dobrego i zostania wielkim shinobi mój chłopcze. Do zobaczenia.
Ps.: Tsunade nic nie wie o tym co zrobili Minato i Kushina, ponieważ gdyby się dowiedziała zaciągnęłaby ich z powrotem do Konohy lub sama by się tobą zaopiekowała. Żałuję że posłuchałem Jirayi w tej sprawie.
Czytając to Naruto miał łzy w oczach, czuł się zdradzony przez wszystkich, prócz tych którzy byli faktycznie dla niego wsparciem. Chciał pójść do Konohy uwolnić Kyuubiego i zniszczyć tą przeklętą wioskę, chciał zemsty. Jednak nagle został wciągnięty w głąb swojej podświadomości przez Kurame.
Podświadomość Naruto
Naruto wręcz kipiał ze wściekłości i Kurama to zauważył, chodź mógł to wykorzystać, aby się uwolnić postanowił powstrzymać chłopca, gdyż bardzo go polubił przez ostatnie lata. Wolał aż w końcu zwrócił uwagę chłopca, który powtarzał że się zemści za wszystko, co mu zrobiono w przeszłości. Kiedy niebieskooki Uzumaki spojrzał na lisa zobaczył współczucie na jego twarzy, następnie Dziewięcioogoniasty zapytał - (Uspokój się gaki, to nie czas na wpadanie w złość.)
Naruto poczuł się zirytowany komentarzem Biju i krzyknął wyładowując na nim całą frustrację - (Nie czas na złość?! Nie czas na złość?! Posłuchaj ty zapchlony sierściuchu, mam prawo się złościć, mam prawo zniszczyć tą przeklętą wioskę za to wszystko, co mi zrobiła!)
- (Tak masz do tego wszelkie prawo, lecz pomyśl o tych, którzy byli dla ciebie dobrzy jak ta Godaime i ten nauczyciel z akademii oraz ci ludzie ze stoiska z ramenem. Czy oni też mają umrzeć za głupotę większości? Więc opanuj się głupi bachorze!) - powiedział Kurama ze spokojem ponieważ doskonale rozumiał chłopca, na koniec oczywiście unosząc głos.
Słysząc argumenty Kyuubiego blondyn zebrał myśli, następnie wziął głęboki oddech i uspokoił się. Wiedział, że Biju ma rację i nie może wrzucać wszystkich do jednego worka. Ale dręczyło go pewne pytanie i postanowił je zadać - (Kurama?)
- (Widać, że już się uspokoiłem, więc o co chodzi?) - zapytał lis uważnie obserwując swego jinchuurikiego.
- (Czy wiedziałeś, co zrobili moi "rodzice" i ten zboczeniec?) - spytał nerwowo niebieskooki Uzumaki, nie wiedząc czy chce poznać odpowiedź.
- (Tak, wiedziałem.) - odpowiedział Kurama ze spokojem.
Naruto poczuł wtedy złość ale się opanował i zapytał starając się opanować - (Więc dlaczego mi nigdy nie powiedziałeś? Dlaczego trzymałeś to w tajemnicy?)
- (Ponieważ uznałem za stosowne, żeby to Sandaime ci powiedział prawdę. A wiem, że ludzie z reguły nie ufają lisom, a ten starzec, był dla ciebie ważny i ufałeś mu nad wyraz.) - wyjaśnił Kyuubi współczując chłopcu tego wszystkiego.
Jinchuuriki przeanalizował to co powiedział lis i zrozumiał jego motywy, a fakt że nigdy nie wykorzystał tej informacji, żeby się uwolnić z tego więzienia sprawił, że mógł w pełni zaufać swojemu biju. Następnie wstał odsłonił swój brzuch dotknął pieczęci i usunął klatkę, czym zaskoczył Kyuubiego. Następnie spojrzał na swego partnera i powiedział z uśmiechem - (Myślę że tak jest wiele lepiej prawda.?)
- (Masz rację gaki, ale dlaczego to zrobiłeś?) - Kurama spytał lekko zdezorientowany, gestem chłopca.
- (Możesz to wziąć za nagrodę za te wszystkie lata kiedy byłeś przy mnie i mi pomogłeś w moim szkoleniu.) - odpowiedział Naruto z uśmiechem, wystawiając pięść do przysłowiowego żółwika dodając - (Po prostu okazałeś się przyjacielem, a przyjaciół nie trzyma się w klatkach.)
Kyuubi uśmiechnął na słowa dzieciaka i przybił razem z nim żółwika. Jednak lisa zżerała ciekawość więc zapytał - (Więc gaki, co zamierzasz teraz zrobić?)
Niebieskooki Uzumaki uśmiechnął się złowieszczo tak jakby zamierzał kogoś ukarać - (Zamierzam pokazać moim tak zwanym rodzicom że postawili na złego konia, zaś w sprawie Konohy chyba pójdę za radą Jiji i dami im lekcję pokory której nigdy nie zapomną.)
Biju uśmiechnął się na te słowa i powiedział - (Hahaha! Chętnie to zobaczę! Hahaha!)
Poza Podświadomością Naruto
Naruto po rozmowie z Kuramą obudził się wstał wziął szkatułkę, już miał zamiar odejść, ale nagle poczuł za sobą obecność dwóch silnych ninja. Natychmiast się odwócił przyjmując pozycję defensywną spojrzał w górę na gałęzie drzew i lekko się przestraszył. Na drzewie stal Orochimaru wraz z Kabuto, którzy wyraźnie go obserwowali. Szybko wykonał znak krzycząc - Wielocieniste Klony Jutsu!
Wtem pojawiło się sto solidnych klonów, Orochimaru był lekkim pod wrażeniem. Naruto zdziwiony, że jeszcze go nie zaatakowali zapytał - Czego chcesz Orochimaru?!
- Kukuku, Spokojnie Naruto-kun, nie przyszedłem z tobą walczyć, wręcz przeciwnie przyszedłem porozmawiać. - odpowiedział wężowy Sannin, wprawiając chłopca w zdziwienie...
Sprawa Uchiha część II
Hi no Kuni: Konoha: Więzienie
Dzień po walkach o Nami no Kuni
W celi więziennej, więzienia Konohy przebywał króczowłosy genin o ponurym spojrzeniu jednak myśli jego błądziły wokół rozmowy, którą odbył z dowódcą Anbu Liścia. Tym shinobi był Sasuke Uchiha który próbował zbiec z Konohagakure no Sato, aby zdobyć moc do pomszczenia swojego klanu. Ale został powstrzymany przez blondyna który został uznany za nieudacznika, właściwie to najbardziej go frustrowało. Nie rozumiał jak Dobe zdobył taką moc lub dlaczego ją ukrywał, starał się to pojąć, lecz nie potrafił po mimo swoich wysiłków. Jednak zdawał sobie sprawę, że teraz musi odbudować swoją reputację w wiosce, gdyż przypięto mu miano zdrajcy, a na to nie mógł pozwolić, ponieważ chodziło tu o reputację klanu Uchiha. Chodź zdawał sobie sprawę, że teraz musi ciężej pracować dalej pragną mocy, aby pokazać wszystkim kto jest najpotężniejszy i jakiego klanu powinni się wszyscy obawiać. Patrzał przez kratę celi na błękitne niebo zdeterminowanym wzrokiem "Tylko poczekaj Dobe, pokaże ci kto jest lepszy zabiorę ci wszystko czego pragnąłeś w tej wiosce i ty Itachi zapłacisz za wymordowanie naszego klanu przeklęty zdrajco." pomyślał uśmiechając się złowieszczo.
Nagle przed jego celą stanęło dwóch Anbu w maskach Kota i wilka, którzy wpatrywali się w Uchiha. Sasuke z powodu ich zakrytych twarzy nie potrafił zidentyfikować tożsamości dwóch shinobi z oddziałów specjalnych, ale wiedział, że obaj byli mężczyznami. W końcu jeden z ninja otworzył cele, a drugi wszedł, podszedł do więźnia i brutalnie podciągnął go do góry mówiąc - Wstawaj szumowino, już czas.
Sasuke lekko się zląkł nie dając po sobie tego poznać, ponieważ nie wiedział co Anbu ma na myśli. Po założenia mu kajdan shinobi wyprowadził go z celi, a pierwszy stanął przed nim i powiedział oficjalnym tonem - Genin Sasuke Uchiha mamy obowiązek doprowadzić cię przed sąd który odbędzie się w wierzy Hokage.
- Więc nie próbuj niczego głupiego dezerterze, bo inaczej mamy prawo cię zabić. - powiedział pogardliwie ninja w masce wilka.
Młody Uchiha przyjął ostrzeżenie i chodź nie podobał mu się ton Anbu wiedział że lepiej nie zaczynać bójki z której nie wyjdzie zwycięsko, więc posłusznie zastosował się do zaleceń strażników mających go doprowadzić przed sąd. Następnie trójka spokojnie wyszło z więzienia, a dwójka shinobi uważnie obserwowała skutego genina i w razie jakiś podejrzanych ruchów byli gotowi interweniować. Podczas pochodu, przez ulice Konohy wielu cywilów dziwiło się, dlaczego ich ukochany Uchiha jest traktowany jak przestępca, jednak woleli nie pytać w obawie o swoje życie.
Konoha: Wieża Hokage; Sala Rady
W sali Rady Wioski trwała burzliwa debata między cywilami, a shinobi jedynymi którzy siedzieli cicho byli Hokage, Danzo i dwaj starsi. Cywile byli oburzeni że miano sądzić ich ukochanego Uchiha, jeda z członków rady imieniem Asana Haruno zawołała do Godaime wyraźnie oburzona tym wszystkim - Hokage-sama, proszę jeszcze raz przemyśl swoją decyzję w sprawie Sasuke Uchiha! Może to mieć bardzo mieć katastrofalne skutki!
- Uważaj na swój ton Haruno stoisz przed swoim przywódcą. - powiedziała Tsunade groźnym tonem, uciszając większość radnych.
- Trzeba było o tym myśleć kiedy wygnaliście Uzumakiego Naruto. - oznajmił Shimura beznamiętnie.
- Tego demona trzeba było wygnać, pobił Uchiha-sama prawie na śmierć i stanowił zagrożenie dla Konohy! - odezwał się inny radny cywilny, wyraźnie oburzony słowami dowódcy Anbu.
- Uchiha sam jest sobie winien, gdyby nie uciekł, tej sprawy w ogóle by nie było a my dalej mielibyśmy Jinchuuriki do obrony. - powiedział Hiashi poważnym głosem starając się zachować spokój.
- Ale to wina... - cywil nagle przerwał gdy usłyszał trzask.
Wszyscy spojrzeli w stronę swojego Hokage, która wstała ze krzesła i krzyknęła stanowczo emanując zabójczą aurą - Dość tego wszystkiego zrozumiano!!!
Cała sala ucichła czując gniew Senju, którym blondynka emanowała od tej pory wszyscy czekali w ciszy na przybycie więźnia. Wkrótce drzwi się otworzyły, a oczom wszystkich ukazał się zakuty w kajdany Sasuke Uchiha, prowadzony przez dwóch Anbu. Rada cywilna była oburzona nawet dwaj starsi czuli się zdenerwowani tą sytuacją, jednak woleli trzymać język za zębami w obawie przed gniewem Godaime. Wszyscy czekali na głos Tsunade, która wkrótce się odezwała stanowczym tonem - Genin Sasuke Uchiha - króczowłosy chłopak spojrzał w stronę przywódcy wioski i wiedział, że musi uważać od teraz na słowa jakich używa - Jesteś oskarżony o dezercję i kontakty z nunekinem klasy S zwanym Hebi Orochimaru oraz współpracę z jego shinobi w celu pozbycia się pościgu.
Cała rada wpatrywała się w oskarżonego genina z różnymi uczuciami, shinobi patrzyli na niego z pogardą, zaś cywile z niedowierzaniem, w końcu Hokage zapytała ostrym głosem - Czy przyznajesz się do winy?
Sasuke nie dawał po sobie poznać z zewnątrz, ale w środku był wściekły "Jak ta cycata dziwka śmie mnie oskarżać?! Jestem Uchiha do cholery, powinni być wdzięczni, że mieszkam w ich wiosce!" pomyślał ze złością, po czym dodał uspokajając się "No ale cóż zagrać rolę skruszonego, w końcu zadziałało to z pozbyciem się Dobe z mojej drogi". Następnie przemówił udając skruchę i kłaniając się nisko ale nie za nisko - Tak przyznaję się i błagam o wybaczenie, za wszystko, co spowodowałem moją ucieczką.
Danzo spojrzał na Uchiha wyrachowanym spojrzeniem, wiedząc doskonale, że ten bachor tylko gra to samo zauważyli Tsunade, Hiashi, pierwsza generacja Ino-Shika-Cho, głowa klanu Aburame, Asuma Sarutobi, Kurenai Yūhi i kilku innych shinobi a także starsi Koharu oraz Homura. Rada cywilna zaś że swojej strony była poruszona słowami Sasuke i prosiła aby mu przebaczyć. Użytkownik Sharingana wiedział doskonale, że cywilów ma już w garści, ale zostało jeszcze przekonać shinobi więc kontynuował - Tak jak powiedziałem w moich wcześniejszych zeznaniach Orochimaru zaproponował mi moc potrzebnej mi do pomszczenia mojego klanu...
Nagle monolog Uchiha przerwała mu Hokage - Czyli skusiło cię pragnienie mocy i szybkiego wzrostu w swojej potędze i postanowiłeś pójść na skróty? Jakie to typowe dla Uchiha.
Słysząc jak Senju go obraża i jego klan, Sasuke starał się, że wszystkich sił opanować. Wziął głęboki oddech i mówił dalej, wykorzystując słowa Godaime przeciwko niej samej - Masz rację Hokage-sama, chciałem pójść na skróty ale kiedy już miałem przekroczyć granicę między Hi no Kuni a Raisu no Kuni zdałem sobie sprawę, że nie jest to warte utraty przyjaciół...
Następnie skłonił się nisko i oznajmił - Naprawdę przepraszam za wszystkie kłopoty które przysporzyłem klanom jak i Konoha.
Cywilna oraz starsi strona rady była pod wrażeniem przemowy kruczowłosego genina, jednak shinobi nie byli przekonani szczerością chłopca przeważnie klany Nara, Sarutobi, Akimichi, Yamanaka i Aburame nie wierzyli chłopakowi. Tsunade chciała ukarać Uchiha, ale wiedziała, że taka decyzja może doprowadzić do rozłamu w Konoha, a na to nie może pozwolić. Na całe szczęście opracowała z Danzo plan awaryjny przed rozprawą. Shimura okazał się być bardzo pomocny chociaż podejrzewała go ukryte motywy, ponieważ zazwyczaj stał w opozycji za rządów jej senseia. Ale wiedziała że mimo wszystko chciał dobra Konohy nawet jeśli musiał pobrudzić sobie ręce i być bezwzględnym, pozbawionym uczuć bydlakiem. Jednak klika dni temu opowiedział jej o jego planie utworzenia oddziału specjalnego, składający się z wszystkich utalentowanych ninja, żeby zastąpić przynajmniej w części brak Jinchuurikiego. Niestety w skład tego oddziału miał należeć Sasuke Uchiha ze względu na jego dojutsu. Chodź się jej to nie podobało doskonale wiedziała, że strata Naruto to duży cios dla wioski, więc trzeba było znaleźć alternatywę. Danzo spokojnie wstał spojrzał na bruneta spojrzeniem pozbawionym emocji, po czym zapytał takim samym głosem - Skoro żałujesz tego, co zrobiłeś to zgodzisz się z każdym wyrokiem sądu, mam rację?
Sasuke był lekko zdenerwowany, ponieważ właśnie wpadł we własne sidła, więc nie miał już wyboru - Oczywiście w końcu to ja opuściłem Konohą bez zezwolenia więc i omal nie doprowadziłem do śmierci moich kolegów z drużyny oraz prawie przystałem do wroga. Więc takie czyny zasługują na karę, nawet jeśli jestem ostatnim Uchiha Konohy.
Teraz użytkownik sharingana musiał mieć nadzieję, że wyrok okaże się łagodny "Cholera, ale się teraz wykopałem." skarcił się za swoją nieostrożność. Shimura uśmiechnął się z swojej wygranej i powiedział następnie - W takim razie wznoszę o dwuletni areszt domowy dla Sasuke Uchiha... - Uchiha uśmiechnął się, gdy to usłyszał, lecz kiedy usłyszał dalszą część zdenerwował się jedną starał się po sobie tego nie poznać - Podczas aresztu jednak zostanie zablokowana jego czakra i ma zakaz treningów ninjutsu i taijuts.
Nie wszystkim się to podobało ale zrozumieli że jest to kompromis na który mogą przystać jeśli tylko zachowają Sharingana w Konohagakure. więc prawie wszyscy podnieśli rękę za z wyjątkiem starszych Homury i Koharu oraz Asany Haruno i dwóch radnych cywilnych. Następnie osadzonego już Uchihe zaprowadzono z powrotem do celi gdzie miał przebywać do następnego dnia.
Wieść o wyroku szybko rozniosła się po wiosce i jak można się było spodziewać Sakura, Ino oraz Kakashi nie byli zadowoleni ze wyroku sądu, jednak nie mogli nic zrobić jak tylko zaakceptować tą decyzję. Następnego dnia wykonano wreszcie wyrok na Sasuke czyli nałożono na niego pieczęć blokującą czakrę i umieszczono w jego domu pod strażą Anbu Korzenia.
Spotkanie z Daymio
Nami no Kuni: Tizuko; Dom Tazuny
Dwa dni po poznaniu prawdy
Naruto wrócił do domu Tazuny, mając mętlik w głowie po rozmowie z Orochimaru, który wyraźnie powiedział że chce zobaczyć jak daleko może zajść. Niebieskooki Uzumaki był trochę przerażony, tym, że wężowy Sannin się nim zainteresował. Wszedł do środka przez okno w pokoju, który dzielił z Jūgo oraz Suigetsu, włożył szkatułkę z zwojami do plecaka, następnie wziął ręcznik i poszedł się wykąpać. Spokojnie wszedł do łazienki, rozebrał się wzdychając, myśląc cały czas o rozmowie z byłym uczniem Sandaime, już miał odsunąć drzwi, jednak nagle ktoś inny je otworzył. Tym kimś była Hinata, która właśnie wyszła z wanny. Naruto ujrzał nagą Hyuge, po czym dostał nagłego krwotoku z nosa, widząc dziewczynę, którą kochał w całej okazałości odrazy mdlejąc i mając zboczony uśmiech na twarzy. Hinata zaś ze swojej strony głośno krzyknęła - Aaaa! Nagi Naruto-kun...!
Po chwili do łazienki wbiegły Tayuya, Karin oraz Tsunami, słysząc krzyk perłowookiej dziewczyny. Kobiety weszły do łazienki i zauważyły nieprzytomnych Naruto i Hinatę, Hyuga miała zaczerwieniona twarz, jak pomidor, zaś blondynowi kapała krew z nosa, a na twarzy widniał zboczony uśmiech. Karin wyciagając pochopnie wniosek, że niebieskooki Uzumaki podglądał Hinatę podczas kąpieli, natychmiast ruszyła w jego stronę krzycząc w gniewie - Naruto ty zboczeńcu!!! Umieraj!!!
Posła swemu kuzynowi potężny cios, kiedy ten właśnie się podnosił z podłogi zastawiając, co się stało. Właśnie wtedy otrzymał potężny atak od swojej kuzynki, który posłał go prosto w ścianę, po czym wpadł do wody, ponownie trąca przytomność. Tayuya podeszła do Karin mówiąc uspokajającym głosem- Chyba troszkę przesadziłaś Karin-chan
- Też mi się tak wydaje. - poparła trochę zła Tsunami, po chwili dodając - Poza tym myślę, że wyciągnęłaś pochopne wnioski.
- Dlaczego tak sądzisz, Tsunami-san? - zapytała czerwonooka Uzumaki wyraźnie zaintrygowana słowami starszej kobiety.
- Ponieważ po pierwsze Naruto był nagi, po drugie widocznie nie wiedział, że Hinata jest w łazience, a po trzecie to mi wygląda na żart, ponieważ ktoś schował zawieszkę która była na drzwiach. - wyjaśniła spokojnie brunetka, zastanawiając się kto mógł to zrobić.
Ale Karin usłyszawszy, że to był żart, już wiedziała kto mógł zrobić, taki kawał tej dwójce. Odwróciła się w stronę swojej kuzynki, spojrzała na nią z morderczym uśmiechem, po czym zaczęła iść w jej stronę strzelając kłykciami i mówiąc grobowym głosem - Tayu-chaaan, zechcesz to wyjaśnić.
Tayuya przestraszyła widząc Karin z uśmiechem mówiący "Masz przechlapane kuzyneczko", dziewczyna drżała wręcz ze strachu, natychmiast zaczęła uciekać "Cholera jak się domyśliła?" zadała sobie pytanie w myślach. Biegnąc dalej szybko skręciła w lewo na rozwidleniu dróg domu Tazuny "Miałam nadzieję, że pomyśli, że to sprawka Suigetsu. Zapomniałam o jej bystrym umyśle!" pomyślała w panice. Fioletowooka Uzumaki zdawała sobie sprawę, że przesadziła próbując doprowadzić między Hyugą, a jej blond kuzynem do czegoś więcej, lecz teraz musiała ratować życie, przed wściekłą czerwonooką, która ją ścigała wydzielając zabójcze zamiary. Dziewczyna zapomniała o tym jak Karin i Hinata się zaprzyjaźniły podczas podróży do Nami no Kuni, to wyglądało jakby znały się od początku. Tayuya poczuła się trochę zazdrosna, lecz wiedziała, że też należy do ich kręgu przyjaźni, ale zawsze lubiła drażnić Hinate w kwestii jej związku z Naruto. Jednak przez to zawsze była narażona ciosy Karin nie pozwalała zbytnio zawstydzać granatowowłosej dziewczyny. Praktycznie rzecz biorąc okazała być gorsza od ich męskiego kuzyna. W końcu dotarła do swojego pokoju, myśląc, że jest bezpieczna obniżyła czujność, bardzo duży błąd. Czerwonooka Uzumaki zaczaiła się na swoją kuzynkę w ich wspólnym pokoju, a gdy nadarzyła się okazja ruszyła do ataku. Tayuya nawet nie zdążyła zareagować, kiedy jej kuzynka przygwoździła ją do ziemi mówiąc słodkim tonem który w rzeczywistości miał odwrotne znaczenie - Tayu-chan... Czas... Na... Karę...
- Nieeeee!!! - krzyczała przestraszona dziewczyna, tak, że jej głos było słychać w całym Tizuko.
Tsunami wchodząc z łazienki z Hinatą na rękach usłyszała rozpaczliwy krzyk Tayuyi, "Ach, Uzumaki naprawdę to głośny klan" pomyślała, po czym ruszyła w stronę swojego pokoju, aby pomóc ubrać się Hinacie.
Naruto się ocknął i usłyszał krzyk Tayuyi, wtedy przypomniał sobie nagą Hyuge w której był zakochany "Cholera Hina-chan naprawdę jest przepiękna, a za kilka lat mężczyźni będą się o nią zabijać." pomyślał z fantazją, jednak przypomniał sobie jeszcze jedną rzecz "Zaraz, zaraz dlaczego nie było zawleczki z napisem zajęte? Chyba że to znowu ona...?" uświadomił sobie. Połączył nagle wszystko w całość i odchylił głowę do tyłu mówiąc - Tak to na pewno Tayuya, powinienem dać jej lekcję za ten żart, ale widać, że Karin-chan już się tym zajęła.
Chłopak dotknął prawego policzka, po czym powiedział śmiejąc się - Hahaha, teraz wiem jak czuł się ten zboczony sannin, kiedy oberwał od Tsunade-ka-san...
Następnie zamkną oczy "Mam nadzieję, że wszystko z tobą w porządku ka-san." pomyślał z nadzieją, wspominając czas jaki z nią spędził oraz Iruką.
Następnego dnia, Naruto obudził się przetarł oczy, poszedł do łazienki, sprawdzając uprzednio czy na pewno nikogo w niej nie ma, po czym umył twarz i zszedł na śniadanie. Podczas posiłku wszyscy żartowali o tym co stało się poprzedniej, no dobra prawie wszyscy. Trójka nastolatków wolała o tym nie rozmawiać, przeważnie Naruto i Hinata, którzy cały czas byli zawstydzeni na tamto wspomnienie, ukradkiem zerkając na siebie nawzajem. Tazuna spokojnym głosem wyrwał wszystkich z rozmów oraz myśli - Naruto muszę ci o czymś powiedzieć.
- Co się stało Jiji? - zapytał Inari zastanawiając się o co może chodzić.
Niebieskooki Uzumaki spojrzał na sołtysa z zaciekawieniem, po czym spytał - Co się stało staruszku?
Tazuna wziął głęboki oddech i w końcu odpowiedział - Chodzi o to, że nasz Daymio chce się z tobą dziś zobaczyć.
- Czego może chcieć ode mnie wasz Daymio? - Naruto zapytał zamyślonym tonem.
- Nie wiem mój chłopcze, nie był w liście zbytnio wyjaśniający. - powiedział poważnie sołtys, pijąc herbatę.
- Może chce ci podziękować za obronę Tizuko, przed armią bandytów? - zastanawiała się Tsunami.
- Na pewno Wielki brat, pokazał tym pokrakom gdzie ich miejsce! - oznajmił dumnie Inari, uśmiechając się szeroko.
- Inari!!! Uważaj na słownictwo. - matka upomniała swego syna stanowczym głosem.
- Ale... - chłopak przerwał na dźwięk głosu swojej idola.
- Inari oto pierwsza lekcja: Nie obieraj nikomu życia jeśli nie ma takiej potrzeby. - powiedział Naruto poważnym i stanowczym tonem.
Podświadomość Naruto
- (Dzięki Kurama za tą radę, mam nadzieję, że Inari weźmie ją sobie do serca.) - podziękował blondyn swojemu partnerowi.
- (Nie ma za co Gaki.) - odparł Kurama, po czym poszedł dalej spać.
Poza Podświadomością Naruto
Inari spojrzał na niebieskookiego Uzumakiego, zastanowił się, przez chwilę nad słowami idola i przyszłego senseia, po czym westchnął i przeprosił - Przepraszam nie zdawałem sobie sprawy z tego...
- Nie przejmuj się tym Inari-kun, ale wiedz że odbieranie życia wcale nie jest takie łatwe. - powiedziała spokojnie Hinata, posyłając chłopcu kojący uśmiech.
Brunet posłał radosne spojrzenie kunoichi Hyuga i powiedział równie radośnie - Masz rację Hinata-nee-chan.
Perłowooka dziewczyna uśmiechnęła się ciepło w stronę Inariego, który powiedział zawstydzając zarówno ją, jak i Naruto - Dobrze, że Naruto-nii-chan ma taką fajną dziewczynę jak ty.
Hinata zarumieniła się jak pomidor i zaczęła bełkotać - Dz...dzie...dzie...dziewczyna???
Prócz blondyna, który był równie zawstydzony słowami swego przyszłego ucznia, wszyscy zaczęli się śmiać z reakcji granatowowłosej dziewczyny. jednak śmiech został przerwany przez Naruto, który doszedł do siebie i przemówił - Inari, Hinata i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi, więc nie opowiadaj bzdur!
Na słowa niebieskookiego Uzumakiego Hyuga poczuła żal w sercu, jednak to jej nie zniechęciło, postanowiła starać się bardziej, aby pokazać swoje uczucia do niej mimo, że on już o nich wiedział. Karin i Tayuya pokręciły tylko głowami na słowa swego kuzyna. Tsunami uniosła brew która mówiła "Na pewno?", a jej ojciec tylko westchnął. Suigetsu oraz Jūgo po prostu zajęli się swoim jedzeniem uznając za stosowne zachować neutralność w tej sprawie. Jednak Inari nie zdając sobie sprawy powiedział - Szkoda, moim zdaniem tworzylibyście świetną parę.
- Inari już dość! Nie zawstydzaj naszych gości. - Tsunami skarciła syna, chodź uważała podobnie jak on w tej sprawie.
- Dobrze Oka-san. - odparł brunet trochę nadąsany.
Następnie wszyscy skończyli śniadanie i pomogli gospodyni posprzątać ze stołu. Potem Tazuna i Naruto udali się do do ratusza gdzie czekał na nich Daymio, obaj byli ciekawi tego, co władca kraju ma im do powiedzenia.
Nami no Kuni: Tizuko; Ulice Miasta
Tazuna i Naruto szli przez ulice miasta, a ludzie widząc blondyna zaczęli patrzeć na swego bohatera z podziwem i uznaniem, inni zaś mówili otwarcie o nim komplementując chłopaka...:
- To on nasz bohater.
- Tak, Naruto-sama wreszcie do nas wrócił!
- Znów nas ocalił.
- Chciałabym mieć jego dzieci
- To prawdziwy bohater Nami no Kuni.
Niebieskooki Uzumaki słysząc tyle słów uznania, zarumienił się potwornie, ponieważ był przyzwyczajony do raczej pogardliwych komentarzy i do oczu pełnych pogardy na jego temat niż do tego takiego traktowania które oferowali mu mieszkańcy Nami no Kuni. Tazuna zobaczył wyraz twarzy chłopca i uśmiechnął się "Widać, że nigdy nie otrzymał tylu ciepłych opinie na jego temat." pomyślał spokojnie i powiedział - Naruto.
- Tak staruszku? - blondyn spytał dodając przezwisko mężczyzny.
- Oj, gaki lepiej uważaj, nie jestem taki stary i mogę nadal przetrzepać ci skórę. - oznajmił sołtys z kleszczem na skroni po lewej stronie.
- Tak, tak- chłopak odparł lekceważąco i machając ręką.
Starszy mężczyzna jedynie westchnął, po czym powiedział spokojnie - Gaki nie zawstydzaj się tak na dźwięk tych wszystkich komplementów, w pełni na nie zasłużyłeś. Więc bądź dumny z tego co osiągnąłeś, mój chłopcze.
- Wiem po prostu czuję się dziwnie dostając tyle pozytywnych komentarzy od tyłu ludzi - wyznał blondyn nieśmiało.
- Wiem, ale najwyższy czas, abyś w końcu tego doświadczył. - odparł Tazuny uśmiechając się do chłopaka.
Potem szli dalej a Naruto zastanawial się nad słowami starszego mężczyzny "Może ma rację i już czas wreszcie żyć na nowo?" myśląc nad tą sprawą. Dwójka w końcu dotarła do ratusza i weszła do środka gdzie czekał na nich Daymio Nami no Kuni.
Nami no Kuni: Tizuko; Ratusz
Tazuna i Naruto weszli do sali, gdzie już czekał na nich Daymio wraz z dwoma dowódcami samurajów Mifune oraz Amidamaru. Miyamoto Ieyasu był mężczyzną średniej postury w siłę wieku o czarnych jak noc włosach i zielonych oczach, wiele kobiet uznawało go przystojnego, jednak nie miał żony ani dzieci a to wszystko z powodu gato który ich zamordował. Przez to wszystko władca bał się ponownie związać z nową kobietą. Trójka ujrzała swych dwóch gości, a Daymio serdecznie uśmiechnął się na ich widok. Następnie wstał i powitał ich należycie - Sołtysie Tazuno no Tizuko i Uzumaki Naruto Bohaterze Nami no Kuni, witajcie oraz dziękuję, że poświęciliście mi czas.
Tazuna jak i Naruto trochę zawstydzeni powitaniem Daymio natychmiast nisko się ukłonili a sołtys przemówił - Mój panie jesteś, aż za nad to uprzejmy, jak mielibyśmy nie przybyć na wezwanie tak szanowanego człowieka i władcy naszego kraju.
- Witaj lordzie Miyamoto, dobrze tym razem jest cię widzieć w zdrowiu i dobrej kondycji. - powiedział niebieskooki Uzumaki "Cholera zapomniałem, że rozmawiam z Daymio." karcąc się za bezczelność przepraszając - Przepraszam za tą nędzną prezentację, ale nigdy nie byłem przygotowywany do rozmów z panem Feudalnym. Pokornie proszę o wybaczenie.
- Spokojnie Naruto-sama, to ja powinienem okazać szacunek tobie za to, że pomogłeś wyzwolić ten kraj spod władzy tego rzezimieszka Gato, który mam nadzieję gnije już w piekle. - odparł Ieyasu spokojnie, pochylając głowę przed blondynem mówiąc - Jeszcze raz dziękuję za pomoc.
Naruto czuł się zawstydzony aktem Daymio, Tazuny uśmiechnął się wiedząc, że chłopak nie był przyzwyczajony do pochwał i wyrazów wdzięczności. Amidamaru rozumiał swego pana też był wiele winny blondynowi za to, że wyzwolił kraj spod tyrani tłustego karłowatego gangstera jakim był Gato. Mifune był lekko zszokowany tym aktem ze strony Daymio, nawet po tym jak dowiedział się trochę o młodym Uzumakim od lokalnych ludzi i samurajów. Sam używał wyczyny chłopaka za niewiarygodne w tak młodym wieku, jednak doskonale wiedział, że takie świadczą o wielkich zdolnościach nastolatka. A po tym, co zobaczył na moście nie miał wątpliwości miał tu doczynienia z cudownym dzieckiem. Postanowił więc uważnie się przyglądać trzynastolatkowi oraz dowiedzieć się o nim więcej.
Tazuna po której wymianie uprzejmości w końcu zapytał - Daymio Miyamoto, chciałbym wiedzieć dlaczego zaszczycasz nas swoją obecnością, bo coś mi mówi, że to nie dla dawnych wspomnień, mam rację?
- Tak Tazuna, jak zawsze przenikliwy mimo swojej trunkowej postawy. - odpowiedział Daymio poważnym tonem z odrobiną humoru.
Następnie Amidamaru wystąpił do przodu z wyjaśnieniem prawdziwego powodu wezwania - Naruto-sama wezwaliśmy cię tu, ponieważ krążą plotki, że zostałeś wygnany z Konohagakure no Sato. I z tego powodu chcielibyśmy poznać prawdę, na temat tej sprawy.
Naruto westchnął ciężko "Mogłem się tego spodziewać. W końcu w tej cholernej wiosce prawie nic się nie ukryje." pomyślał wyraźnie zawiedziony, ale potem dodał ze małym uśmiechem "No ale cóż idioci sami sobie kapią właśnie grób". Niebieskooki Uzumaki spojrzał na czwórkę dorosłych mężczyzn i powiedział bez emocji - Tak plotka mówi prawdę zostałem wygnany z Konohy, ale jeśli chcecie poznać powód to najpierw musicie poznać powody, dlaczego do tego doszło.
Daymio, Amidamaru i Mifune zaczęli uważnie słuchać tego co blondyn ma do powiedzenia, nawet Tazuna chodź miał przeczucie, że dzieciak ma zaraz zrzucić jakąś bombę. Naruto jeszcze raz westchnął starając się uspokoić, gdy zaczął sobie przypominać o tych wszystkich wydarzeniach, których doświadczył przez lata pobytu w Konoha, po czym zaczął opowiadać - Wszystko zaczęło się trzynaście lat temu w dniu moich narodzin, moja "matka" będąc jinchuuriki Kyuubiego musiała zostać przeniesiona do sekretnego miejsce gdzie mogła bezpiecznie mnie urodzić. Jednak kiedy poród się skończył a na świat prześlemy ja i moje młodsze rodzeństwo, zostaliśmy zaatakowani przez tajemniczego shinobi z sharinganem...
Niebieskooki Uzumaki kontynuował swoją opowieść mówiąc, władcy Nami no Kuni, jaki jego urzędnikom o tym, jak zamaskowany shinobi zaatakował go i jego "rodziców" oraz jak zmusił Kyuubiego do ataku na Konohe. Wyjaśnił im, że dziewięcioogoniasty lis był kontrolowani i nie atakował wioski z własnej woli. Następnie opowiedział jak Kurama został zapieczętowany w nim i jego rodzeństwie wyjawiając im że jego rodzicami są Minato Namikaze Yondaime Hokage i Uzumaki Kushina - Ja dostałem duszę Kyuubiego, a moje rodzeństwo jego czakrę. Kiedy wszyscy mieli udać się do domu, zboczony sannin imieniem Jiraya Gama powiedział moim biologicznym rodzicom o jakieś idiotycznej przepowiedni i zasugerował żeby zostawili mnie w Konoha, mimo wyraźnych protestów Sandaime. A powód był taki że mogłem stanowić zagrożenie dla jego "wybrańców", a ta dwójka idiotów w to uwierzyła i tak zostałem pozostawiony w tej przeklętej wiosce...
Nagle Mifune przerwał blondynowi - Chwila przecież Minato Namikaze zginął podczas ataku Kyuubiego razem z żoną. Jak to w ogóle możliwe, że mógł przeżyć pieczęć żniwiarza?
Czwórka mężczyzn czekała na odpowiedź chłopaka, jednak byli w szoku na wieść, że Yondaime Hokage i jego żona żyją oraz porzucili swoje dziecko.
- Nie wiem dlaczego Shinigami go oszczędziła, może dla kaprysu, ale wiem na pewno, że Sandaime mówił prawdę, nawet Kyuubi to potwierdził, a jemu ufam w stu procentach, ponieważ cały czas był ze mną i pomagał mi we wszystkim. - odpowiedział były shinobi Konohy z stanowczym i szczerym tonem.
- Rozumiem więc kontynuuj. - powiedział Daymio uważnie słuchając i analizując słowa blondyna.
Naruto skinął głową z podziękowaniem, po czym kontynuował swoją historię. Opowiedział jak wyglądało jego życie w Konoha nie pomijając niczego... - Kiedy moi "rodzice" porzucili mnie z powodu tej gównianej przepowiedni zaczęło się dla mnie piekło. Umieszczono mnie w sierocińcu mimo, że klany takie jak Sarutobi, Hyuga, Akimichi, Inuzuka i Uchiha chciały mnie adoptować, jednak większość radnych się na to nie zgodziła. A żeby tego było mało ktoś rozzłościł plotki, że jestem reinkarnacją Kyuubiego i praktyczne od tego wszystko się zaczęło. Przez całe życie byłem maltretowany, bity oraz poniżany. W dzień moich urodzin kiedy to każde dziecko powinno je obchodzić z radością, ja musiałem uciekać, aby ratować życie, ponieważ w ten dzień wieśniacy oraz niektórzy shinobi organizowali Polowanie na Lisa, i oczywiście miałem być "gościem honorowym". Nawet na plecach wycięli mi napis z słowem Demon. Gdyby nie Sandaime oraz Danzo Shimura, już dawno wieśniacy by mnie wykończyli. Nie wiem jak można być takimi hipokrytami, z jednej strony mili i dobroduszni a z drugiej okrutni i nienawistnie? Przecież nie zrobiłem im nic złego, a mimo to prawie wszyscy w wiosce mnie nienawidzili i prześladowali.
Wszyscy byli w głębokim szoku, nie rozumieli jak można krzywdzić dziecko, które nie było niczemu winne, chyba, że został wybrany do pilnowania najpotężniejszego Biju. Widząc łzy młodego Naruto spływające po policzkach oraz wyraz rozpaczy na jego twarzy, cała czwórka poczuła chęć mordu na Konohą. Ieyasu w końcu przemówił podchodząc do chłopaka i kładąc mu prawą rękę na lewym ramieniu- Naruto, wiem, że to dla ciebie bardzo trudne, ale proszę opowiedz nam jak doszło do wygnania.
Niebieskooki Uzumaki pociągnął nosem i otarł łzy, aby dalej mówić - Wygnali mnie tylko dlatego, że wykonałem swoją misję i zaprowadziłem ich cennego ostatnio "lojalnego" Uchiha z powrotem do tego gniazda żmij.
Naruto opowiedział wszystko co wydarzyło się podczas misji, a także o tym jak Sasuke uciekł, aby dołączyć do Orochimaru, tylko dla mocy którą mu oferował. Wyjaśnił, że potem jak go sprowadził i wybudził się że śpiączki w którą wpadł z powodu odniesionych ran, rada wezwała go prze sąd i wygnała - Więc postanowiłem udać do Nami no Kuni, jedynego miejsca, gdzie nie traktowano mnie, jak zła koniecznego. Jednak po drodze udało mi się wyzwolić kilku więźniów z legowisk Orochimaru i sprowadziłem ich tutaj w nadziei, że będą mogli tu zbudować sobie nowe życie. To wszystko co miałem do powiedzenia w tej sprawie, Ale proszę Daymio-sama, nie ważne, co postanowisz ze mną uczynić, proszę przyjmij tych ludzi do swojego kraju...
- Nie martw się Naruto, wiadomo powszechnie, że sprzyjam kontrolowanej imigranci, a skoro tych ludzi sprowadził bohater mojego kraju, przyjmę ich z ochotą. Poza tym Irak planuje stworzyć kolejną wioskę. - odparł serdecznie lord Miyamoto, uspokajając w ten sposób trzynastolatka.
- Dziękuję Daymio-sama. - powiedział Naruto ze wdzięcznością, kłaniając się nisko władcy Nami no Kuni.
- Naprawdę miałem lepsze zdanie o Konoha, ale widać myliłem się, co do tej wioski. - oznajmił Mifune starając się zachować spokój.
- Racja, jak można krzywdzić dziecko tylko za to, że jego własny ojciec nałożył mu na barki takie brzemię. Tym ludziom brak honoru! - uniósł się Amidamaru ze wściekłości.
- Potwierdzam, zawsze myślałem, że Konohagakure no Sato miała stanowić wzór, a nie być miejscem, gdzie każe się lojalnych shinobi, a wychwala zdrajców. - przyznał Tazuna z pogardą.
- Tak kiedyś szanowałem Yondaime Hokage za jego waleczność, ale to co zrobił własnemu pierworodnemu i uciekł pozorując swoją śmierć. To wręcz hańba i dopilnuje żeby wszyscy się o tym dowiedzieli kiedy wrócę do Testu no Kuni! - wyznał dowódca bushi, że Testu no Kuni.
- Myślę że w kwestii Namikaze lepiej poczekać, aż sam się ujawni żeby nie wyjść na głupców. - powiedział sołtys z Tizuko.
- Masz rację Tazuna, kiedy tylko Yondaime Hokage się ujawni sprawimy że jego reputacja legnie w gruzach. - oświadczył dowódca samurajów ze Nami no Kuni z jadem.
Daymio zaś usiadł i podniósł dłoń aby trójka mężczyzn się uciszyła, następnie skierował się bezpośrednio w stronę Naruto i przemówił oficjalnym tonem - Uzumaki Naruto w świetle tych wszystkich zeznań uznaje wyrok Konohagakure no Sato i Hi no Kuni za haniebny i potępiam mojego odpowiednika z Kraju Ognia oraz radę Konohy za ten czyn.
Wszyscy byli w szoku, a przede wszystkim Naruto, po chwili Miyamoto kontynuował - Uzumaki Naruto w świetle twych zasług dla Nami no Kuni, oficjalnie daje tobie jak i tym, co z tobą przybyli obywatelstwo Kraju Fal. Czy przyjmujesz to co ci oferuje?
Niebieskooki Uzumaki nie wiedział co ma powiedzieć był po prostu szczęśliwy wreszcie mógł znaleźć miejsce które mógł nazwać domem. Tazuna podszedł do blondyna i lekko klepną go w plecy. Wtedy wyrwany z szoku Naruto odpowiedział - Oczywiście Daymio-sama, naprawdę dziękuję.
- To dobrze, a teraz są inne sprawy, które chcę z tobą omówić Naruto. - powiedział Ieyasu z uśmiechem.
Następnie całą piątka zaczęła omawiać różne sprawy, które dotyczyły Nami no Kuni, zaś blondyn miał teraz okazję aby trochę się podszkolić z dziedziny polityki oraz zarządzania.
Po spotkaniu Daymio wraz Naruto i Tazuną udali się do domu sołtysa Tizuko na kolację, na którą zaprosił sam zarządca miasta. Tam Ieyasu praktycznie cały czas wpatrywał się w Tsunami. Dwójka znała się w przeszłości od dzieciństwa i była dobrymi przyjaciółmi, ale kiedy zjawił się Gato i poezja kontrolę nad Nami, kontakt między nimi się urwał, a po wyzwoleniu się z niewoli, Miyamoto musiał zająć się odbudowa kraju. Może teraz życie tej dwójki się odmieni. Kto wie?
Wyprawa Treningowa
Nami no Kuni: Tizuko; Port
W Porcie Tizuko stała duża grupa ludzi, a zebrali się tam dlatego, aby pożegnać swego bohatera, który wyruszał na wyprawę szkoleniową w celu stania się silniejszym. Przynajmniej tak wszyscy myśleli, ponieważ jego prawdziwym celem było miejce, gdzie mieszkali kiedyś jego przodkowie. Naruto stał tam razem ze swoją drużyną, żegnając się ze swoimi przyjaciółmi. Karin, Tayuya, Suigetsu i Jūgo przygotowywali żaglowiec bune do drogi. Do chłopaka podszedł Yugioh z ciepłym uśmiechem - No gaki czas się rozstać.
- Tak staruszku, mam nadzieję, że dobrze się zaopiekujesz naszymi ludźmi. - powiedział niebieskooki Uzumaki z takim samym wyrazem twarzy, co staruszek.
- Nie martw się dzieciaku, możesz mi zaufać. - odparł Sato, czochrając blondyna po głowie.
- Wiem o tym. - przyznał szczerze jinchuuriki, po czym dodał żartobliwie - Mam też nadzieję, że twoje kości przestaną skrzypieć kiedy chodzisz.
Na skroni starszego mężczyzny pojawił się czerwony kleszcz - Oj gaki, mam nadzieję, że ta podróż nauczy cię w końcu szacunku dla starszych.
- Kto wie dziadku... - powiedział chłopak żartobliwie.
Inari zaś żegnał się z rodziną, Tsunami ściskała chłopca mówiąc - Kiedy dotrzecie na miejsce, natychmiast napisz do mnie.
- Mamo dobrze wiesz, że Naruto-nii-chan wyraził się jasno na ten temat. Musimy pozostać w ukryciu do zakończenia szkolenia. - odparł chłopak swojej matce.
- Wiem. - przyznała kobieta i jeszcze raz mocno ściskając syna - Będę za tobą tęsknić i proszę słuchaj Naruto i pozostałych.
- Dobrze Ka-san, też będę za tobą mocno tęsknić. - powiedział Inari przytulając się mocno do matki.
Tazuna podszedł do wnuka i dał mu kilka rad i następnie go mocno przytulił, nagle do trójki podszedł Naruto oraz Hinata. Rodzina sołtysa odwróciła się do dwójki shinobi i uśmiechnęli się do nich. Tsunami podeszła do Uzumakiego i poprosiła - Proszę, opiekuj się moim synem.
Naruto spojrzał na brunetkę i się uśmiechnął zapewniając - Nie martw się Tsunami-san, ochronie go moim życiem jeśli będzie trzeba.
Słysząc to kobieta mocno przytuliła chłopaka dziękując mu z całego serca. Następnie skierowała się w stronę Hinaty zaś blondyn zaczął żegnać się z Tazuną. Sołtys zbliżył się do jinchuurikiego mówiąc - Uważaj na siebie mój chłopcze.
- Spokojnie staruszku dam radę, ponieważ mam dobrą drużynę i przede wszystkim lojalną. - odparł Naruto ze uśmiechem.
- A tak przy okazji... - nagle starszy mężczyzna przysunął się bliżej jego ucha i powiedział - Pilnuj Hinaty, to dobra dziewczyna i widać że oboje do siebie coś czujecie, więc zaufaj starszemu i wyznaj jej co do niej czujesz.
- Wiem i postaram się to zrobić - oznajmił Niebieskooki Uzumaki, po czym dodał z złośliwym uśmiechem - No ale w końcu przyznałeś się do swojego wieku staruszku.
Wtedy Naruto do mocny cios w głowę, a Tazuna krzyknął - Gaki naucz się wreszcie szacunku dla starszych.
Blondyn potarł głowę w miejscu, gdzie otrzymał uderzenie, jednak zamiast się złość uśmiechnął się, ponieważ to przypomniało mi Sandaime kiedy lubił go denerwować w jego biurze. Hinata zaś przegnała się z tsunami i obiecała opiekować się Inarim, matka chłopca jej podziękowała za to. Po chwili jednak brunetka zatrzymała Hyuge i szybko szepnęła jej do ucha - Hinata-chan taka drobna rada, nie czekaj, aż Naruto przejmie inicjatywę, czasami kobieta sama musi to zrobić.
Hinata zarumieniła się jak pomidor po słowach kobiety, ale zdołała przytaknąć. Potem wszyscy weszli na pokład bune ale Naruto nagle krzyknął do Tazuny - Hej Tazuna-oji-san!
Mężczyzna spojrzał na blondyna, który natychmiast wykonał kilka znaków mówiąc - Oiroke no Jutsu! (Jutsu Seksapilu)
Wtedy niebieskooki Uzumaki zmienił się w nagą piękną blond dziewczynę, a wszyscy mężczyźni dostali krwotoku z nosa i upadli na ziemię. Kobiety spojrzały ponuro, zarówno na blondyna, jak i swoich partnerów. Karin za to natychmiast podbiegła do swego kuzyna mówiąc mu, że miał nigdy więcej nie używać tego obrzydliwego jutsu i zdając mu potężny prawy hak prosto w splot słoneczny. Później statek wypłynął z portu i obrał kurs na Uzu no Kuni.
