Przepraszam, że nie udało mi się napisać dwóch pozostałych rozdziałów, ani dotrzymać daty premiery tych rozdziałów. Powód jest taki, że nie miałem czasu z powodów osobistych i zawodowych. Więc proszę o wyrozumiałość oraz życzę miłego czytania
P.S.: Zapraszam do komentowania i szczerej recenzji rozdziałów, ponieważ do daje mi pomysły co mogę zmienić lub poprawić.
Orochimaru-sensei
Rok wcześniej
Uzu no Kuni : Połuniowo-zachodnia Plaża
Niebieskooki Uzumaki opowiedział jak walczył ze Orochimaru oraz Kabuto, a także jak został pokonany przez wężowego Sannina i jego ucznia. Chłopak powiedział jak prowadzili ze sobą konwersację wyjawiając przy okazji historię sannina, przez, co wszyscy trochę zrozumieli sytuację i postępowanie Hebiego. Ale w końcu nadszedł czas na to, co czerwonowłose dziewczyny Uzumaki obawiały się usłyszeć najbardziej – Zawarłem umowę z Orochimaru w zamian za Jutsu które stworzyłem sannin, on w zamian będzie nasz szkolił.
- Naruto czyś ty kompletnie zwariował?! - krzyknęła Karin nie wierząc własnym uszom.
- Właśnie, mówimy o Orochimaru który wręcz słynie z oszukiwania ludzi i na dodatek jest pedofilem z obsesją na punkcie Uchiha. - dołączyła się Tayuya wyraźnie zbulwersowana tym co powiedział jej kuzyn.
- Kukuku, naprawdę jestem urażony, waszą opinią na mój temat, Karin-chan, Tayuya-chan. - odezwał się głos wychodzący zza drzew ukazując samego Orochimaru za którym stał Kabuto.
Wszyscy zerwali się ze swoich miejsc oprócz Naruto, który tylko westchnął, widząc zachowanie swych przyjaciół, po czym wstał i stanął pomiędzy nimi mówiąc – Opanujcie się ludzie. Nie ma powodu do walki, szczególnie, że i tak nie mamy na razie z nim szans na zwycięstwo.
Drużyna zrozumiała, że ich lider ma racje i kolejno wrócili na swoje miejsca, robiąc miejsce przy ognisku dla sannina oraz jego towarzysza. Kiedy już grupa Uzumakiego się uspokoiła, spojrzeli na swego przyjaciela, który siedział naprzeciw Orochimaru, uważnie się w niego wpatrując. Przywódca Otogakure uśmiechał się jedynie, jego uśmiech mówił wręcz przejdźmy do rzeczy zamiast trwonić cenny czas. Naruto Oczywiście wiedział o tym, ale postanowił trochę powypytywać białoskórego mężczyznę – Więc mogę wiedzieć, dlaczego teraz tutaj jesteś?
- Kukuku. Naruto-kun, czy to nie oczywiste przybyłem, aby wypełnić naszą umowę. - odpowiedział radośnie Orochimaru, uśmiechając się do swojego nowego ucznia.
Niebieskooki Uzumaki uśmiechnął się, jednak ten uśmiech oznaczał lepiej ze mną nie igraj. Sannin przybrał poważną minę, po czym westchnął i już miał coś powiedzieć, ale wtedy blondyn zabrał głos – Według naszej umowy to ja miałem cię wezwać, więc właściwie można by powiedzieć, że naruszyłeś poważnie naszą umowę.
Brunet choć słyszał wesoły ton trzynastolatka, czuł, jakby setki kunai było wycelowanych w jego stronę. Wiedział doskonale, że dzieciaka nie wolno lekceważyć, ponieważ jest nieprzewidywalny, a oszukanie go było niemożliwe z powodu jego statusu jinchuuriki dlatego też kłamstwo i pół prawda nie miały sensu. Białoskóry mężczyzna postanowił być, po raz kolejny szczery ze swoim nowym uczniem – No dobrze Naruto-kun, prawda jest taka, że trochę ci nie ufałem, więc w tajemnicy posłałem na twój okręt dwa małe węże dzięki, którym mogłem się tu znaleźć wcześniej.
Naruto słysząc wyjaśnienie renegata Konohy poczuł się lekko zirytowany jego działaniami i nic w tym dziwnego, w końcu ten gość miał ich wszystkich szkolić, aby mogli stać się silniejsi, a zaufanie jest podstawowym czynnikiem współpracy między nauczycielem, a uczniem. Ale doskonale rozumiał dlaczego to zrobił, przecież podobnie jak blondyn przywódca Otogakure był po wielokroć zdradzany przez swoich towarzyszy, więc logiczne, że się ubezpieczał. Jinchuuriki jedynie westchnął ciężko zamykając oczy, po czym ponownie spojrzał na swego nowego nauczyciela i zapytał opierając łokcie o kolana i splatając palce obu dłoni ze sobą – Ok, rozumiem, więc kiedy zamierzasz rozpocząć nasz trening?
- Najpierw dotrzemy do ruin Uzushiogakure, aby sprawdzić czy nie ma tam rzeczy, które pomogą nam w treningu. - odpowiedział Orochimaru spokojnym tonem, uśmiechając się do reszty grupy.
Niebieskooki Uzumaki pokiwał głową, ponieważ to było całkiem logiczne, a poza tym sam chciał się trochę więcej dowiedzieć o swoich przodkach. Oczywiście obu jego kuzynkom się to nie podobało i oczywiście Tayuya dała temu upust oskarżając sannina – Wiedziałam! Mówiłam ci Naruto! Ten cholerny gad chce położyć swoje łapska na dziedzictwie naszych przodków!
- Uspokój się Tayuya! - rozkazał blondyn podnosząc lekko swoją energie Ki.
- Zgadzam się ze Tayuyą! Ten gad chce okraść nas z wiedzy naszych przodków! Nie możemy na to pozwolić! - krzyczała Karin popierając swoją kuzynkę.
- Dość! - nakazał niebieskooki Uzumaki, wyraźnie zirytowany nieufnością swoich kuzynek w jego osąd.
- Ale… - fioletowooka dziewczyna już chciała protestować.
- Powiedziałem dość! Jeśli zaraz się nie uciszycie sam to zrobię, rozumiecie?! - Naruto wstał ze swojego miejsca i podniósł głos na swoją krewniaczkę, wyzwalając jednocześnie swą zabójczą aurę.
Czując groźną energię swego lidera/kuzyna, wszyscy natychmiast zaczęli się bać o swoje życie, oprócz jednej osoby. Hinata podeszła do blondyna, położyła mu rękę na ramieniu, a on odwrócił się i spojrzał w jej piękne lawendowe oczy swej skrytej ukochanej, ona zaś uśmiechnęła się mówiąc – S-spokojnie N-Naruto-kun, nikt tu nie podważa twojego osądu ani wyboru. Ale oni wszyscy chcą zrozumieć, co stało za twoją decyzją, a twoje kuzynki mają powody, aby nie ufać Orochimaru-sama. Więc proszę uspokój się i wyjaśnij im swoją decyzję tak jak mnie.
Młoda Hyuga doskonale wiedziała, że Naruto, przez ostatni czas był bardzo sfrustrowany, mogła to rozpoznać, ponieważ przez kilka lat obserwowała oraz rozmawiała z nim, więc potrafiła dobrze rozpoznać zachowania chłopca i określić jego emocje. Perłowooka dziewczyna zdawała sobie sprawę, jak bardzo blondyn jest zdenerwowany, gdy wiecznie poddawali jego decyzje we wątpliwości, pomimo tego, że zawsze okazywały się one słuszne, chodź często nie logiczne. Hinata rozumiała frustrację swego ukochanego, w końcu sama przez to przeszła podczas jej życia jako dziedziczka jednego z najsilniejszych klanów.
Orochimaru widząc jak granatowowłosa dziewczyna uspokaja młodego chłopca „Ho ho. Widać że ta dziewczyna ma na niego bardzo dobry wpływ i nie jest mu obojętna, zresztą najwyraźniej to uczucie jest odwzajemnione. Mogę to wykorzystać podczas ich treningu, aby bardzie oboje zmotywować do mocniejszego wysiłku." pomyślał sannin uśmiechając się lekko oraz obserwując dalszy rozwój tej sytuacji. Kabuto też widział tą sytuację, ale także zauważył skryty uśmieszek swojego mentora, a z tego wyrazu twarzy mógł wyczytać, że jego mistrz zamierza wykorzystać tą relację podczas szkolenia tej grupy dzieciaków. Yakushi dowiedział się trochę o Hinacie podczas jego misji zinfiltrowania Konohy, z tego, co się wywiedział dziewczyna była trochę nie śmiała „Może powinienem poprosić Guren, aby popracowała nad pewnością siebie dziewczyny oraz pokazała jak pomóc tej młodej Hyuga z tą swoją miłosną nieśmiałością względem Uzumakiego." myśląc nad tym rozwiązaniem.
Reszta grupy odetchnęła z ulgą, kiedy ich przyjaciel obniżył zabójcze zamiary względem nich. Praktycznie, jak jeden mąż musieli podziękować Hinacie za jej uspokajającą aurę, która sprawiała, że ich przywódca/kuzyn zawsze odzyskiwał spokój na jej widok czy dźwięk głosu dziewczyny. Wszyscy, oprócz Inariego wiedzieli, co ta dwójka do siebie czuje, tylko żadne z nich nie miało odwagi drugiej tego wyznać. Przez, co zaczęli robić między sobą zakłady, który pierwszy wyzna swe uczucia temu drugiemu.
Naruto uspokoił się po wzięciu kilku głębokich oddechów, po czym spojrzał poważnym wzrokiem na swoją drużynę. Mimo wszystko wiedział doskonale, że nie powinien tak mocno straszyć swoich kuzynek, a tym bardziej grozić im pobiciem. Jednak miał prawo czuć się zdenerwowany, ciągłym brakiem wiary w jego decyzje pomimo ich słuszności, logiczne jest więc to, że czuł się sfrustrowany w końcu zrzucono na niego ciężar przywództwa mimo jego bardzo młodego wieku, a do tego prawie wszyscy próbowali mu odebrać pewność siebie. Ale przyzwyczaił się do tego kiedy mieszkał w Konoha, dlatego też się tym za bardzo nie przejmował, lecz bywało to dla niego męczące. Patrząc im w twarz, widział, jak maluje się na nich wyraźne zaciekawienie na to, co ma do powiedzenia. Niebieskooki Uzumaki wziął kolejny głęboki oddech siadając na swoim miejscu, następnie spokojnym głosem zaczął wyjaśniać – Karin-chan, Tayuya-chan... wiem doskonale, że nie lubicie Orochimaru z powodu tego, co wam obu zrobił tak samo ty Suigetsu i ty Jugo. Bardzo dobrze wiem, jak się czujecie musząc teraz słuchać poleceń gościa, który zalazł waszej czwórce za skórę. Jednak wszyscy uzgodniliśmy wcześniej, że mimo wszystko potrzebujemy dobrego nauczyciela, a Orochimaru jest jednym z najlepszych i praktycznie jest najsilniejszy z całej trójki wielkich sanninów Konohy. A jeśli chodzi o zwoje naszego klanu obiecałem mu, że może przejrzeć zwoje medyczne naszego klanu, ale nie je zabierać ani kopiować.
Chłopcy jak i dwie młode Uzumaki wysłuchali tego, co powiedział ich lider i zrozumieli, jego decyzję oraz zdali sobie sprawę, że źle ocenili całą sytuację. Przeważnie dwóm kuzynkom blondyna było głupio, ponieważ myślały, że ich kuzyn dał się oszukać wężowemu sanninowi, lecz okazało się to tylko zwykłym strachem a także uprzedzeniami względem przywódcy Otogakure. Jugo oraz Suigetsu, chodź zaakceptowali decyzję Naruto szybciej niż czerwonowłose dziewczyny, to mimo wszystko chcieli wiedzieć, dlaczego zdecydował się zaufać białoskóremu mężczyźnie. Teraz kiedy się dowiedzieli tego czego chcieli było im łatwiej przetrawić sytuację, w której się znaleźli i ją przyjąć.
Widząc jak wszyscy godzą się ze podjętą przez niego decyzje, zwrócił się do Orochimaru mówiąc – Myślę, że przyszedł czas, abyś wreszcie wyjaśnił tej czwórce, dlaczego umieściłeś ich w placówce pełnej najgorszych zbirów oraz wystawiłeś ich na niebezpieczeństwo pojmania przez Konoha, nie uważasz Orochimaru.?
- Masz rację Naruto-kun. - odparł spokojnie wężowy sannin uśmiechając się do blondyna.
Następnie cicho westchnął zamykając swe oczy i pochylając się lekko do przodu, po chwili spojrzał swym stoickim wzrokiem oraz takim samym wyrazem twarzy w stronę grupy Naruto, mówiąc zdecydowanym głosem – Jak widzę zdążyliście rozszyfrować słowa Naruto-kuna.? - zapytał ich retorycznie i widząc skinienie głów, kontynuował – Prawda jest taka, że umieściłem waszą trójkę tam tylko chwilę żebyście wiedzieli, co się stanie jeśli spróbujecie złamać moje zasady, jednak miał to być tylko tydzień. Nie przewidziałem, że Naruto-kun waz ze Tayuyą-chan oraz Hinatą-chan przypuszczą szturm na tą placówkę, a tym bardziej ją zajmą. Chociaż wyręczyli mnie z tej roboty, ale to też pokazuje jak bardzo nieprzewidywalni są ci z klanu Uzumaki. Ciebie Jugo musiałem skuć łańcuchami ze względu na twoje kekkei genkai, sam więc rozumiesz… Suigetsu ciebie wsadziłem do słoika, ponieważ jesteś dość nie posłuszny, z reszta wiesz o tym... Karin ciebie zabrałem z Kusagakure gdyż dowiedziałem się, że mają zamiar zrobić z ciebie maszynę hodowlaną, dla nowego pokolenia Uzumaki posłusznego Kusa. Jeśli chodzi o ciebie Tayuya zabrałem cię od twoich rodziców, ponieważ mnie o to prosili, a to z powodu kilku shinobi Iwa, którzy chcieli wykończyć wszystkich Uzumaki. Uderzyli jednak wcześniej niż zakładałem i mogłem zabrać tylko ciebie, gdyż plan zakładał zabranie cię razem z twoimi rodzicami. A jeśli chodzi o ten incydent t związany z tymi trzema draniami mogę powiedzieć, że wtedy miałem związane ręce, ponieważ potrzebowałem każdego shinobi do ataku na Konoha, lecz upewniłem się, że zostaną zesłani do najgorszej placówki jaka może być. Nałożyłem też na ciebie pieczęć, żebyś nie uciekła do Konohy, bo doskonale wiedziałem, co z tobą zrobią, a mianowicie stałabyś się maszyną hodowlaną do robienia małych Uzumaki posłusznych starszym Konoha.
Wszyscy słuchali słów białoskórego mężczyzny ze zdziwieniem na twarzach, ponieważ okazało się, że uratował dwie dziewczyny Uzumaki przed zagrożeniami jednak nic im nie powiedział czym zraził je do siebie, ale teraz, gdy prawda wyszła obie czerwonowłose dziewczyny czuły wdzięczność względem przywódcy Otogakure. Tayuya jaki Karin wstały podeszły do bruneta i pochylając głowy powiedziały spójnym głosem – Przepraszmy i dziękujemy za wszystko Orochimaru-sama.
- Nie przejmujcie się tym, każdy zareagowałby tak na waszym miejscu. – odpowiedział Orochimaru spokojnym tonem, wstając i poklepując obie dziewczyny po głowach.
Wszyscy uśmiechnęli się na ten widok, ponieważ był to symbol pojednania z mężczyzną, który zamiast zignorować dwie dziewczyny cały czas chronił je przed niebezpieczeństwem oraz sprawiał, że stawały się silniejsze chodź w brutalny sposób. Naruto patrzył na ta scenę z pewną zazdrością „Zrobił dla nich tak wiele, a przecież nie są spokrewnieni. Dlaczego moi biologiczni rodzice nie mogli chodź na chwilę pomyśleć o mnie, tylko wyrzucili, jak niepotrzebna szmatę, gdy tylko usłyszeli przepowiednie z ust sannina." pomyślał ukrywając ta emocje przed swymi przyjaciółmi. Kyuubi słysząc myśli chłopca chciał zamordować Minato, Kushine i Jiraye za to, co zrobili temu biednemu chłopcu. Kabuto postanowił się w końcu odezwać, przerywając chwile czerwonowłosych Uzumakich ze Hebim, jednocześnie wyrywając niebieskookiego Uzumakiego ze jego zadumy – Orochimaru-sama, myślę że już czas ustalić oraz przedstawić tej siódemce dzieciaków wstępny plan treningowy.
- No wreszcie raczyłeś odezwać, Kabu-surōpōku (ślamazara). - powiedział szyderczo Naruto, po czym dodał takim samym tonem – Kto by pomyślał, że pot tą srebrną czupryną skrywa się trochę rozumu.
Na lewej skroni Yakushiego pojawił się czerwony kleszcz, z powodu słów blondyna. Srebrnowłosy shinobi był zirytowany, ale nagle przypominał sobie o pewnym przezwisku, które wymyśliła mu Tayuya – Naprawdę teraz mówisz o mnie czy sobie, Naru-karu?
Prawa brew jinchuurikiego Kyuubiego zaczęła lekko drgać, a na ustach pojawił się krzywy uśmiech. Niebieskooki Uzumaki nie zamierzał puścić tego płazem i stwierdził, wyzwalając przy tym niewielką energię KI oraz podchodząc do ninja dźwięku – Ho ho, masz jaja, żeby tak ze mną rozmawiać, suropoku.
- Z nas dwóch muszę je mieć, karu-kun. – odparł Kabuto żartobliwym głosem, robiąc dokładnie to samo.
- Miernota. - powiedział Naruto beznamiętnie.
- Blond idiota. - oznajmił Yakushi takim samym tonem.
Już oboje mieli się wymienić ciosami, lecz nagle pojawiła się między nim postać, która jednym sprawnym ruchem zatrzymał obie pięści dwojga nastolatków. Tym człowiekiem był Orochimaru skutecznie powstrzymujący i kończący tą sprzeczkę, Następnie sannin mocno ścisną ich zaciśnięte dłonie, po czym zręcznie złapał ich nadgarstki i z dużą siłą zacisnął je tak, jakby chciał je złamać. Obaj shinobi czując, jak ich nadgarstki są miażdżone, natychmiast zaniechali dalszej walki, zamiast tego próbowali się wyrwać z potężnego uścisku. Białoskóry mężczyzna uśmiechną się powoli wypuszczając obie ręce nastolatków mówiąc – No skoro już przestaliście się kłócić, jak dwa koguty w jednym kurniku, czas przejść do ważniejszych spraw.
Naruto jak i Kabuto jedynie skinęli głowami, wiedząc, że Orochimaru ma rację, a kłótnie niczego dobrego nie przyniosą, tym bardziej wiedząc, co przywódca Otogakure może im zrobić za nie posłuchanie go. Sannin widząc jak wszystko się uspokaja między dwoma chłopcami zaczął mówić spokojnym głosem – Zanim zaczniemy jakiekolwiek szkolenie, muszę wiedzieć w czym chcecie się specjalizować. Musicie się zastanowić w jakich specjalizacjach jesteście dobrzy czy jest ninjutsu, genjutsu, kenjutsu, bojutsu, taijutsu, kyuujutsu, kinjutsu, medyczne jutsu, shurikenjutsu lub fuinjutsu.
Słysząc słowa Orochimaru, wszyscy zaczęli myśleć w czym chcą się specjalizować jako shinobi. Sannin widząc zachowania nastolatków uśmiechną się „Może najlepiej będzie zacząć od tych, których miałem w swoich szeregach." pomyślał i skierował swój wzrok na Tayuye. Fioletowooka Uzumaki spostrzegła się, że białoskóry mężczyzna chce zacząć od niej, wzięła głęboki oddech i czekała, aż brunet zada jej pytanie. Przywódca Otogakure widząc, jak dziewczyna się relaksuje, zapytał, chodź znal już odpowiedź – Tayuya-chan może zechcesz powiedzieć nad czym chcesz się skupić podczas naszego szkolenia?
- Wolałabym się skupić nad moim genjutsu, a także udoskonalić moje techniki fuinjutsu oraz popracować nad moim kenjutsu. - odpowiedziała zdecydowanie, Tayuya dumie się prostując.
Orochimaru się uśmiechną i pokiwał głową ze aprobatą, po czym powiedział – Tak jak myślałem, chodź zaskoczyłaś mnie wzmianką o kenjutsu, ponieważ z tego, co pamiętam, nigdy nie interesowała cię ta dziedzina walki. Ale coś czuje, że nasz kochany Naruto-kun musiał cię do tego zainspirować, jednak oprócz tego w czym chcesz się doskonalić, będziemy musieli popracować nad twoim taijutsu oraz ninjutsu.
- Rozumiem Orochimaru-sama. - zgodziła się fioletowooka dziewczyna ze spokojem.
- No dobrze, teraz twoja kolej, Jugo. - oznajmił sannin zwracając swój wzrok w stronę pomarańczowowłosego chłopca.
Jugo zdenerwował się lekko, ale po chwili się uspokoił, gdy poczuł na sobie wzrok oraz uśmiech, który mówił spokojnie przyjacielu, wziął głęboki oddech, po czym zaczął mówić spokojnym tonem – Jeśli mam być szczery wolałbym się skupić na opanowaniu mojego kekkei genkai, a także nauczyć się bojutsu i podszkolić w taijutsu.
Białoskóry mężczyzna skinął jedynie głowa mówiąc – Rozumiem, robi to wrażenie że chcesz opanować swój rodowód, jednak nie możesz się tylko na tym skupiać. Przede wszystkim jeśli chcesz stać się silniejszy i lepiej sobie radzić ze swoim kekkei genkai, musimy popracować nad twoja kontrolą czakry oraz nad twoim ninjutsu, abyś miał większy arsenał ruchów podczas walki i nie polegał za bardzo na swoim rodowodzie, a traktował go jako ostateczność. Więc dlatego będziemy musieli się będę chciał się u ciebie skupić na twojej własnej sile a nie na umiejętnościach twego klanu.
Jugo zastanowił się przez chwile nad słowami przywódcy Otogakure i zrozumiał, że ma rację, dlatego tyko pokiwał głowa na znak zgody. Orochimaru się uśmiechnął, po czym spojrzał na białowłosego nastolatka i zauważył na jego plecach duży miecz, od razu go rozpoznał jako Kubikiribocho oręż słynnego Zabuzy Momochi renegata klasy A ze Kirigakure. Sannin zamknął na chwile oczy i po chwili znów popatrzył na chłopaka mówiąc – Widać że nosisz miecz Zabuzy Momochiego, ciekawi mnie jak te ostrze wpadło w twoje ręce. Może zechcesz mi to wyjaśnić, hmmm?
Suigetsu spojrzał twardo na białoskórego mężczyznę, po czym przeniósł wzrok na Naruto, który tylko skinął głową. Hozuki ponownie popatrzył na swojego dawnego więziennika, westchnął ciężko i zaczął opowiadać – Wszystko zaczęło się w dniu naszego wyjazdu z Nami no Kuni…
Retrospekcja
Nami no Kuni: Groby Zabuzy Momochiego i Haku Yuki
Był to piękny poranek, drużyna wiru szykowała się do wyjazdu na kilku letnie szkolenie oprócz Naruto i Suigetsu. Dwaj nastolatkowie stali obecnie nad dwoma nagrobkami, na jednym była zawieszona maska anbu Kirigakure, a zza drugi znajdował się duży, szeroki miecz zwanym Kubikiribocho, który zawsze należał do jednego ze wielkich szermierzy Kiri. Naruto podszedł do grobów w ciszy i bez emocji z zewnątrz, lecz w środku czuł jedynie smutek oraz nostalgie, ukląkł przed miejscami spoczynku ze spokojem. Następnie położył kwiaty na obu nagrobkach, po czym złożył obie swoje ręce do modlitwy zostając w tej pozycji przez godzinę. Suigetsu zaś spoglądał na blondyna, zastanawiając się, dlaczego to robi dla tych ludzi, przecież z tego, co zrozumiał ze poprzednich chłopaka, on i ci dwaj shinobi byli wrogami, a jednak zmawia za nich modlitwę. „Czy z każdym tak wrogiem postępujesz, Naruto? Czy na pewno byli tylko twoimi wrogami?" zastanawiał się Hozuki.
Kiedy niebieskooki Uzumaki skończył się modlić powstał i powiedział głosem lekko melancholijnym oraz ze odrobiną jadu – Żałuję, że tacy ludzie, jak ty Haku i ty Zabuza musieli zginąć, a takie szumowiny jak Hatake oraz Sasuke musieli zginąć. Naprawdę świat jest nieraz okrutnym, a także niesprawiedliwym miejscem. Ale obiecuję, że to zmienię lub umrę próbując.
Suigetsu był zaskoczony słowami swego kolegi z drużyny i postanowił zaspokoić swoją ciekawość pytając – Dlaczego tak mówisz? Myślałem, że ty i Zabuza oraz jego pomocnik byliście wrogami? Jaki jest sens składania hołdu swym przeciwnikom?
Naruto spokojnie odwrócił głowę w stronę Hozukiego ukazując wyrozumiały uśmiech, po czym znów spojrzał na oba groby mówiąc – Mimo że byli moimi wrogami, oboje się wspierali i szanowali jak rodzina. Poza tym walczyliśmy przeciwko sobie, ponieważ mieliśmy prawie to zadanie tylko różnica polegała na jego zleceniodawcy oraz jej wykonaniu.
- Rozumiem. - odpowiedział białowłosy chłopak, po chwili zastanowienia się nad słowami blondyna.
Następnie jinchuuriki Kyuubiego podchodzi grobu Momochiego i wykonuje symbol pieczęci swymi dłoń krzycząc – KAI – miecz zaczął świecić, po czym świetlista powłoka pękła. Niebieskooki Uzumaki następnie złapał rękojeść Kubikiribocho wyciągając klingę z ziemi, później wziął oręż na obie ręce, ostrzem skierowanym do siebie, podszedł do Suigetsu i podał mu miecz z uśmiechem mówiąc – Teraz chyba wiesz co należy zrobić, prawda?
Hozuki skinął tylko głową i wziął Kubikiribocho w dłonie kłaniając się blondynowi z szacunkiem mówiąc – Dziękuję, przyjacielu.
Po wszystkim dwójka nastolatków ruszyła w stronę Tizuko, aby przygotować się do wyjazdu.
Koniec Retrospekcji
- … i to wszystko co musisz wiedzieć na ten temat. - powiedział białowłosy chłopak z aroganckim uśmiechem na twarzy.
Orochimaru spojrzał na młodego Naruto ze zaciekawieniem „Ciekawe, jakie to wydarzenia faktycznie miały miejsce na tym moście, że ta dwójka wzbudziła w tobie taki szacunek?" zastanawiał się w myślach. Sannin musiał przyznać, że im więcej się dowiadywał na temat blond Uzumakiego, tym bardziej był nim zaintrygowany, co jeszcze bardziej umacniało w przekonaniu o słuszności porzucenia na jakiś czas aroganckiego Uchiha z Konohy. A to spowodowało pogłębiło zainteresowanie rozwojem niebieskookiego chłopca, już nawet zaczął obmyślać najbardziej sadystyczne oraz skuteczne rodzaje treningów w celu zobaczenia mocy nastolatka.
Naruto wiedział, że teraz znowu zyskał większe zainteresowanie swego przyszłego senseia, także poczuł jak przeszywa go groźny dreszcz po plecach i nawet chęć zabicia Suigetsu za opowiedzianą, przez niego tą historię. Co z kolei sprawiło, że sam młody Hozuki doznał groźnego dreszczu, przechodzącego mu po plecach. Shimigami zaś obserwuje tą sytuację ze zaświatów nie mogąc przestać się śmiać z powodu dreszczowego trójkąta.
Orochimaru spojrzał ponownie na białowłosego chłopaka i zapytał – Zatem skoro wyjaśniliśmy kwestie posiadania przez ciebie Kubikiribocho, przyszedł czas, abyś powiedział w jakich typach sztuk ninja zamierzasz się szkolić, nie zgodzisz się ze mną?
- No dobrze, miejmy to już za sobą. - powiedział Suigetsu wzdychając i kontynuował po chwili – Jeśli chodzi o to na czym chcę się skupić, to na pewno jest to Kenjutsu i ninjutsu w celu wzmocnienia mojego elementu Suiton.
Sannin popatrzył na nastolatka zamknął na chwile oczy, po czym zaczął mówić – Zgodzę się z tobą, że powinniśmy się skupić przede wszystkim na tych dwóch rodzajach walki ale nie zaszkodzi ci też ulepszyć twoje taijutsu oraz…
- Fuinjutsu, nie mylę się, prawda? - zapytała Hinata która wywnioskowała co chce powiedzieć przywódca Otogakure słuchając jego monologu.
- Zgadza się Hyuga-san. - przyznał brunet ze skinieniem głowy, chwaląc tym samym przenikliwość byłej dziedziczki na co granatowowłosa dziewczyna się lekko speszyła.
- Ale dlaczego mam się uczyć fuinjutsu? Rozumiem taijutsu, ale Fuinjutsu? - pytał białowłosy chłopak chcąc zrozumieć przyczynę nacisku aby również trenował też te dwa rodzaje walki.
Przywódca Otogakure jedynie westchnął, pozbywając się nadziei, że dzieciak zrozumie, co ma na myśli, kiedy wspomniał o tych technikach jego szkolenia. Jednak płonne były to nadzieje, więc nie miał innego wyboru i zaczął wyjaśniać – Odpowiedź jest bardzo prosta, chodzi o lepszą kontrolę nad twoim Suitonem oraz uczynić twój arsenał bardziej różnorodny.
- Rozumiem. Skoro uważasz, że to mi pomoże w rozwoju… - odpowiedział Hozuki spokojnym głosem
Orochimaru następnie obrócił swój wzrok na Karin, oceniając ją wyrachowanym spojrzeniem, po czym zapytał poważnym tonem, chodź znał już jej odpowiedź - Karin-chan, teraz twoja kolej, powiedz mi na czym chcesz się kupić podczas tego szkolenia?
Czerwonooka Uzumaki opanowała swoje nerwy, spowodowane pytaniem sannina i spokojnie odpowiedziała – Jak wiesz Orochimaru-sama, walka w kontakcie nigdy nie była moją mocną stroną. Dlatego zdecydowałam, że skupię się na kenjutsu z użyciem tanto, nauczyć się fuinjutsu oraz nauczyć medycznym ninjutsu, aby pomagać moim towarzyszą z ich ranami. Ale szczerze też myślałam o przebudzeniu mojego kekkei genkai.
Przywódca Otogakure skinął głową i następnie powiedział – Tak bardzo dobrze Karin, to właśnie będziemy trenować.
Wszyscy uśmiechnęli się do Karin z aprobatą, ponieważ jakby na to nie patrzeć była pierwszą z nich, której brunet nic nie zasugerował, tylko zgodził się z nią. Potem Orochimaru skierował swój wzrok na Hinatę, uważnie ją obserwując. Młoda Hyuga widząc spojrzenie białoskórego mężczyzny i poczuła się trochę nieswojo. Naruto widząc to zaczął wydzielać niewielką ilość energii KI w stronę wężowego sannina, a on wyczuwając niewielkie mordercze zamiary blondyna, spojrzał na niego z wężowym uśmiechem „Kukuku, naprawdę ta dziewczyna będzie idealnym środkiem motywacji dla Naruto-kuna." zaśmiał się w duchu. Następnie ponownie obrócił swój wzrok na użytkowniczkę byakugana i przybrał poważny wyraz twarzy mówiąc – Hyuga-san teraz powiedz na czym ty wolałabyś skupić podczas naszych treningów?
- J...je...jeśli mogę zapytać, to może najpierw możesz mi wyjaśnić, dlaczego nas o to pytasz? - granatowowłosa dziewczyna zapytała nieśmiało, po czym dodała – Przecież masz być naszym nowym senseiem i twoim zadaniem jest dobrać dla nas odpowiedni trening oraz to na czym powinniśmy się skupić. A poza tym pew...pewnie Ya...Yakushi-san już ci wszystko o nas powiedział.
- Kukuku. Hinata-chan naprawdę, zadałaś w końcu to kluczowe pytanie, więc pozwól że wyjaśnię… ale też pokazujesz swoje dobre maniery czekając na swoją kolej. - przywódca Otogakure pochwalił dziewczynę, następnie przystąpił do wyjaśnień – Opowiadając na twoje pytanie, Hinata-chan, postanowiłem wam dać wolną rękę w kwestii czego chcecie się nauczyć i jaką droga w swojej karierze shinobi macie zamiar podążyć. Ja tylko dam wam wskazówki, lecz reszta należy do was, gdyż najlepiej się uczyć na własnych błędach, bo masz pewność, że już ich nie popełnisz.
- R...ro...rozumiem. - odparła Hinata, po czym kontynuowała – Za...zatem odpowiadając na twoje pytanie, Hebi-sama, chcę się skupić na umiejętnościach mojego byakugana, nauczyć się bojutsu oraz medycznego ninjutsu, aby pomagać tym, którzy tego potrzebują.
- Tak, bycie medycznym ninja bardzo do ciebie pasuje Hyuga-san więc tobie jak i Karin pomoże w tym Kabuto-kun. - powiedział Orochimaru kierując swój wzrok na wspomnianego nastolatka.
Kabuto widząc spojrzenie swego nauczyciela, skinął głową i mówiąc – Zrobię, co rozkażesz, Orochimaru-sama. Ale chciałbym zaproponować ściągnięcie Guren, aby pomogła naszym młodym kunoichi.
- To bardzo dobry pomysł Kabuto-kun, zrób to. - pochwalił Hebi swego ucznia.
Dziewczyny czuły, że będzie je czekał morderczy trening ze wspomnianą kobietą, zaś chłopaki poczuli dreszcze na myśl o tym jak ich koleżanki stanął się bardziej niebezpieczne oraz lekkie podniecenie wyobrażając sobie je bardziej seksowniejsze. Sannin zwrócił się następnie do Naruto – A więc Naruto-kun powiedz na czym ty chcesz się skupić podczas naszego szkolenia?
Niebieskooki Uzumaki odpowiedział pewnie – Chcę się skupić na przebudzeniu kekkei genkai mojego klanu, ulepszyć moje kenjutsu, ninjutsu, taijutsu, fuinjutsu oraz strategię walki, chcę też się opanować moje moce jinchuuriki, nauczyć się walki gunbaiem, a także stworzyć kilka własnych jutsu silniejszych niż rasengan Yondaime Hokage.
- Czyli nie zamierzasz rozwijać rasengana? - zapytał białoskóry mężczyzna, chodź znał już odpowiedź.
Blondyn jedynie skinął głową mówiąc – Nie zamierzam używać już jutsu klanu Namikaze. Wolę stworzyć coś lepszego i potężniejszego niż to.
Orochimaru uśmiechnął się jedynie „Ach, Minato, Kushina i ty Jiraya będziecie żałować do końca życia tego, że porzuciliście taki talent jak Naruto." pomyślał wyobrażając sobie te sceny. Następnie brunet powiedział – No dobrze dam ci kilka wskazówek jak tworzyć jutsu, ale też będziesz musiał się kupić na genjutsu lub przynajmniej jak je przełamać.
- Dobrze, nie ma problemu, ~dattebayo~. - odparł Naruto z typowym dla siebie końcówką którą wreszcie powiedział od czasu walki z Uchiha w Dolinie Końca.
Sannin spojrzał wreszcie na najmłodszego członka grupy dzieciaków i zapytał – Jak masz na imię młody człowieku?
- Na...Nazywam się Inari pochodzę z Nami no Kuni i chcę się stać shinobi jak Naruto-nii-san. - Inari odpowiedział trochę zdenerwowany.
Hebi uśmiechnął się i następnie ponownie zadał pytanie dzieciakowi – Zatem powiedz mi czego chcesz się nauczyć?
Chłopak zebrał wszystkie siły i oznajmił – Chcę tego samego, co Naruto-nii-san oraz… oraz kyujutsu.
- No dobrze skoro mamy już to za sobą, to jutro ruszymy w stronę Uzushiogakure aby je zbadać a potem zaczniemy wasze szkolenie i mówię poważnie żebyście się przygotowali na piekielny trening. - powiedział Orochimaru, a po chwili dodał z uśmiechem na twarzy – A i od teraz zwracacie się do mnie Orochimaru-sensei.
Potem wszyscy poszli spać, ponieważ jutro czekał ich pracowity dzień.
Tajemnice Uzumaki
Uzu no Kuni: Obóz Uzumaki
Następnego dnia cała grupa się obudziła i zaczęli się przygotowywać do spożycia śniadania. Orochimaru jako pierwszy wstał, przeciągnął się i oznajmił – No dobrze dzieciaczki zwijajcie obóz, a ja za ten czas przyrządzę nam pożywne śniadanie.
Kiedy Kabuto to usłyszał natychmiast zbladł na całej twarzy ze strachu, przypominając sobie osiągnięcia kulinarne swego mentora. Naruto to zauważył i natychmiast się zaciekawił miną jaką miał, widział jak ciał jak jego ciało jest w pozycji strachu rodem z anime, żuchwa cały czas mu się trzęsła, latała lekko w górę i dół trzęsąc się, oczy miał rozszerzone i pełne paniki, zaś skóra blada jak u trupa. Widok ten sprawił, że niebieskooki Uzumaki chciał wiedzieć o przyczynie takiego zachowania towarzysza obok – Co się stało, Kabu-surōpōku? Dlaczego jesteś taki blady?
Yakushi natychmiast odwrócił się w stronę Naruto i w panice położył mu ręce na ramionach mówiąc – Naruto musimy jak najszybciej powstrzymać Orochimaru-sama przed gotowaniem inaczej wszyscy umrzemy z powodu otrucia.
- O czym ty mówisz? - zapytał blondyn wyraźnie zaciekawiony tym co powiedział medyk shinobi, chodź zastanawiał się dlaczego Orochipedo miał ich otruć.
Kabuto spojrzał w panice na niebieskookiego Uzumakiego mówiąc – Musimy Lorda Orochimaru przed gotowaniem, gdyż jedzenie, które on przygotuje jest trujące i niejadalne.
- Przestań, nie może być aż taki zły. - Naruto starał się uspokoić swego rozmówce posyłając mu uspokajający uśmiech.
Yakushi spojrzał martwym spojrzeniem, a niebieskooki Uzumaki zobaczył w jego oczach swoją śmierć z powodu zatrucia jedzeniem wężowego sannina i zbladł. Blondyn zaczął się trząść ze strachu i krzyczeć – Nie, nie, nie, nie! Nie chce jeszcze umierać!
Położył dłonie na ramionach srebrnowłosego i powiedział w panice płacząc łzami w stylu anime – Musisz go powstrzymać, inaczej umrzemy!
- Dlaczego ja? - zapytał Kabuto ze strachem już wyobrażając sobie jak Orochimaru szczuje go swymi wężami lub każe Mandzie go zjeść. Od razu potrząsnął głową – Nie ma takiej opcji ja chcę żyć. Ty idź.
- Nie ma mowy! Ja też chcę żyć! - odparł spanikowany Naruto.
Kłócili się który z nich ma powiedzieć Orochimaru, żeby nie robił śniadania, przez kilka minut, aż rozwiązanie samu do nich przyszło. Suigetsu zauważył, że dwóch nastolatków się kłuci i bardzo się zainteresował tym. Chcąc wiedzieć o co chodzi, podszedł do dwóch nastolatków pytając – Chłopaki co się stało, dlaczego się kłócicie.
Naruto jak i Kabuto przerwali swoją „dyskusję" i spojrzeli na Hozukiego, po czym popatrzyli na siebie porozumiewawczo na siebie z porozumiewawczym uśmiechem. Niebiesko oki Uzumaki zbliżył się do swego ostrozębego towarzysza i objął go, uśmiechając się chytrze do niego czego ten nie zauważył – Powiedz Suigetsu czy nie nudzisz się ~dattebayo~?
- Trochę tak. - przytaknął chłopak spokojnie nie podejrzewając podstępu.
Blondyn uśmiechnął do Yakushiego i powiedział do Suigetsu – Widzisz mamy pewien mały problem…
Hozuki zaciekawił się bardzo na temat tego problemu a Kabuto uśmiechnął się i zaczął – Problem dotyczy Tayuyi – zobaczył większe zainteresowanie chłopaka i ciągnął dalej – Naru-karu powiedział że jego kuzynka ma problem ostatnio z rzucaniem skutecznego genjutsu dlatego pomyśleliśmy żebyś poprosił Orochimaru aby zamiast śniadania pomógł Tayuyi ze ukryciem naszego bune przed niechcianymi oczami.
Ostozęby chłopak zastanowił się na chwile, po czym zapytał – A dlaczego sami nie powiecie tego Orochimaru?
Nagle obaj zadrżeli na samą myśl o rozmowie z Orochimaru w celu odciągnięcia go od gotowania, przeważnie jeśli Tayuya której umiejętności zamierzali wykorzystać jako wymówki podważając je. Szybko potrząsnęli głowami „Nie ma abym mu to powiedział przeważnie w obecności Tayuyi!" pomyśleli ze trwogą. Naruto następnie się odezwał – Zrobilibyśmy to ale musimy zająć się kilkoma sprawami zanim wyruszymy do Uzushio… Więc dlatego postanowiliśmy poprosić o pomoc, najbardziej złotoustego członka naszej grupy.
Suigetsu słysząc jak go się chwali, od razu wypiął dumne pierś, mając na twarzy zarozumiały uśmiech. Kiedy chłopak już odszedł w stronę i i pył poza zasięgiem głosu obu nastolatków, Yakushi pochwalił swego kolegę – Niezła robota z tym blefem o złotoustym ~dattebayo~.
- Właściwie nie blefowałem ~dattebayo~. - odparł Uzumaki uśmiechając się i pocierając tył głowy.
Srebrnowłosy otonin spojrzał na niego ze zdziwieniem ponieważ znał Hozukiego i zawszę wydawał się tępym siepaczem w jego mniemaniu. Naruto zauważył zdziwienie i wyjaśnił – Mimo, że Suigetsu zachowuje się często jak idiota to co dziwne ma niezwykły dar perswazji ~dattebayo~.
Kabuto pokiwał głową rozumiejąc, co jego towarzysz ma na myśli. Niestety obaj przekonają się że ich chyry plan wkrótce pójdzie w łeb i poniosą konsekwencje swego kiepskiego pomysłu.
Suigetsu podszedł do miejsca gdzie Orochimaru, Karin i Hinata przygotowywali śniadanie da całej grupy. Sannin zaważył młodego Hozukiego i podszedł do niego – Co cię sprowadza, Suigetsu-kun? Na śniadanie jeszcze trzeba chwilę poczekać.
- Orochimaru-sensei, pomyślałem tak, że zamiast skupić się na śniadaniu, może… - białowłosy chłopak zawahał się lekko, kiedy zauważył serdeczny uśmiech na twarzy przywódcy Otogakure, który był tylko maską dla prawdziwych negatywnych emocji.
- No dalej Suigetsu-kun, ja nie gryzę, no może troskę, jeśli jesteś Uchiha. - brunet zażartował sobie, co było tylko fasadą dla jego irytacji.
Suigetsu się pocił lekko ze strachu przed białoskórym mężczyzną, w końcu trochę się uspokoił i powiedział – Może zostawisz gotowanie Hinacie i Karin, a sam pójdziesz pomóc Tayuyi z ukryciem naszego.?
Orochimaru dalej się uśmiechał i zapytał – A dlaczego?
- No cóż ostatnio Tayuya kiepsko sobie radzi z genjutsu, że potrafi zmaścić najprostsze iluzje tego stylu… - urwał, kiedy poczuł jak ktoś zanim stoi, wyraźnie wydzielając zabójcze zamiary względem niego.
Szybko się odwrócił i zobaczył wściekłą Tayuye, dziewczyna wyraźnie nie była zachwycona tym, co usłyszała przed chwilą. Hozuki natychmiast próbował uciec, aby uniknąć pobicia o cal od śmierci gdyż fioletowooka Uzumaki nie lubiła czy raczej nie nienawidziła, kiedy to podważano jej umiejętności w zakresie technik genjutsu, które zresztą uwielbiała. Dziewczyna złapała białowłosego chłopaka i wyprowadziła piękny pełen gracji a zarazem mocny cios pięścią, prosto w splot słoneczny swego towarzysza, tak, że ten zgiął się w pół ze bólu, padając na kolana. Tayuya następnie chwyciła z kołnierz biednego Hozukiego i warknęła na niego - Coś ty powiedział białowłosy baka?!
Suigetsu miał białe oczy z bólu po pierwszym ciosie, jedynie, co udało mu się wymamrotać to – Prze...Przepraszam.
Nagle jednak Orochimaru podszedł do nich i ich rozdzielił, po czym spojrzał przenikliwie na białowłosego chłopca i zapytał ze powagą w głosie – Hozuki... – kiedy już wężowy sannin używał nazwiska to oznacza że jest źle – powiedz mi kto wpadł na to aby cię tu wysłać, żebyś powiedział tą bzdurę, hmm?
Chłopak poczuł dreszcz i czuł jak wzrok przywódcy Otogakure świdruje jego ciało, przeprosił w duch Naruto i Kabuto na co dwóch shinobi przesył dreszcz, westchnął i zaczął mówić – Byli to Kabuto i Naruto.
Tayuya wpadła w złość już chciała iść i pobić dwóch nastolatków o cal od śmierci jednak został zatrzymana przez Orochimaru – Poczekaj Tayuya na chwile…
- Co? Dlaczego? Te gamonie podważyli moje umiejętności i za to zamierzam ich wsadzić w najgorsze genjutsu jakie znam! - krzyczała dziewczyna wyraźnie zdenerwowana na chłopców.
- Tayu-chan pr...proszę uspokój się. - Hinata starała się uspokoić przyjaciółkę.
Fioletowooka Uzumaki spojrzała na przyjaciółkę i powiedziała – Hinata, wiem, że bardzo lubisz Naruto, ale nie mogę mu puścić płazem podważanie moich umiejętności.
- Ale… myślę że Naruto-kun miał ważny powód aby to powiedzieć. - Hyuga usprawiedliwiała swą skrytą miłość.
- Hinata, nie możesz… - Tayuya nagle przerwała swoją wypowiedź.
Do dyskusji postanowił dołączyć Orochimaru przerywając Tayuyi jej monolog – Uspokój się już Tayuya-chan.
- Ale Orochimaru-sensei… - znów przerwała gdy tylko zobaczyła groźny wzrok Hebiego.
- Powiedziałem żebyś się uspokoiła. - powiedział wężowy sannin i kiedy tylko zobaczył jak młoda użytkowniczka genjutsu przestaje mówić, kontynuuje – Wiem że jesteś wzburzona, ale musisz zrozumieć nagła reakcja może tylko podzielić waszą grupę, szczególnie z tak trywialnego powodu.
- Trywialnego powodu?… Dla ciebie podważanie czyiś umiejętności to nic ważnego? - zapytała w gniewie Tayuya.
- Tak. - odparł Orochimaru poważnym głosem, po czym wyjaśnił, widząc zdezorientowanie wśród swoich trzech uczennic – Po pierwsze, Naruto użył tego fałszywego argumentu jako wymówki, aby mnie odciągnąć od gotowania. - ciągnął dalej - Po drugie twoje umiejętności genjutsu nadal wymagają ćwiczeń, jeżeli chcesz stać się mistrzynią genjutsu i po trzecie mam inny pomysł jak ukarać tą dwójkę.
Widząc mroczny uśmiech na twarzy swojego senseia, dziewczyny wolały nie pytać, co zaplanował dla dwóch chłopców. Hebi zobaczył strach w licach dziewczyn i ze uśmiechem pokręcił głową – Hinata, Karin nie przygotowujcie śniadania dla Kabuto ani Naruto sam to zrobię.
Niedaleko miejsca gdzie śniadanie przygotowywały dziewczyny ze sanninem, niebieskooki Uzumaki oraz Yakushi poczuli po swoich plecach jak śmierć ich pozdrowiła, ale myśleli, że to Suigetsu, więc się tym nie przejęli.
Wracając do Orochimaru i jego ucznia oraz trójki uczennic. Sannin poszedł ze Tayuyą miejsca, gdzie drużyna Wiru zostawiła Bune, aby upozorować, że plan obu nastolatków się powiódł. Hinata wraz ze Karin zostały i zaczęły przygotowywać śniadanie dla Jugo, Suigetsu, Tayuyi, siebie, Orochimaru i Inariego. Młodej Hyuga było żal blondyna jednak musiała zaakceptować polecenie swego senseia, poza tym Naruto sam sobie na to zasłużył. Innymi słowy „Naważył sobie piwa, więc musi je wypić." jak mówiło stare porzekadło.
Orochimaru wrócił ze fioletowooką Uzumaki z miejsca, gdzie znajdował się statek i zaczął przygotowywać posiłek dla Naruto i Kabuto.
Kiedy wszyscy już zasiedli przy dopalającym się ognisku zaczęli jeść tylko blondyn jinchuuriki i srebrnowłosy medyk nie jedli, tylko patrzyli w fioletową śmierdzącą breje, można śmiało powiedzieć, że sam widok wykręcał żołądek… Orochimaru wraz ze Tayuyą oraz Suigetsu śmiali się z nich potajemnie, wtedy wężowy sannin starając ukryć swoje rozbawienie zapytał – Co się stało, Naruto-kun, Kabuto-kun? Nie smakuje wam jedzenie które dla was przygotowałem?
Obaj chłopcy pobledli, dwaj nastolatkowie popatrzyli na siebie zdając sobie sprawę, że ich sensei się pokapował, co knują. Kurama zaś śmiał się w niebo głosy z tego o się stało i powiedział swemu pojemnikowi gdy umrze będzie uczył nowe pokolenia, jak nie należy nabierać swego mistrza. Naruto i Kabuto zacisnęli zęby po czym za jednym zamachem zjedli niesmaczną breje aby mieć to za sobą. Po czym tak padli na ziemię z wytaczającą się białą pianą ze ust i tak zmarli Naruto Uzumaki oraz Kabuto Yakushi, zmarli przez kiepskie gotowanie swego mentora. ŻART! HA HA HA! (Przepraszam nie mogłem się powstrzymać. :) )
Naruto oraz Kabuto od razu pobiegli w krzaki i zwrócili całą zawartość swego żołądka a Orochimaru do nich podszedł i powiedział – No to was obu nauczy nie pakować kolegi z drużyny na minę…
Po śniadaniu zwinęli obóz i ruszyli w stronę ruin Uzushio tak jak powiedział Orochimaru-sensei.
Uzu no Kuni: Ruiny Uzushiogakure no Sato
Po kilku godzinach Naruto wraz ze swoimi towarzyszami dotarli do zrujnowanego miasta Klanu Uzumaki, ojczyzny naszej trójki Uzumakich. Drużyna Uzu weszła do ruin widząc obrócone w gruzy dawne budynki, kompleksy, bloki w okrągłym kształcie całkowicie zniszczone. W brukowanych drogach było pełno kraterów dużych i małych, pełno zniszczonych kolumn, na których widniał wir Uzumakich. Ale zastanowiło ich jedna rzecz dlaczego nigdzie nie było kości poległych, obrońców jak i najeźdźców. To bardzo zaintrygowało to Hinatę, więc zapytała – Wszystko wygląda na zrujnowane, jak po wielkiej bitwie o której kiedyś czytałam, ale dlaczego nigdzie nie ma szkieletów poległych?
Grupa się zatrzymała i spojrzała na ruiny oraz zauważyli, że młoda Hyuga ma rację. Mimo krajobrazu po bitewnego to nigdzie nie było szczątków najeźdźców ani obrońców. Ciał wrogów wioski można zrozumieć, że nigdzie nie było, ponieważ mogli je zabrać ich towarzysze, którzy przeżyli bitwę, lecz tutaj powsaje pytanie, co się stało z ciałami obrońców.? Orochimaru wysunął swą teorie – Prawdopodobnie kilku Uzumakich przeżyło i pochowało ciała poległych towarzyszy i to też wyjaśnia, dlaczego kraina Uzu została zapieczętowana, aby nikt nie mógł się tu dostać.
Wszyscy udali się do centrum wioski i ujrzeli coś co ich zszokowało wieża Uzukage nie była w ogóle tknięta. Wężowy sannin był bardzo zaskoczony, co widzi „Prawdopodobnie, ci którzy ocaleli nie dopuścili, aby wieża została zburzona to oznacza, że to tam są skarby oraz wiedza klanu Uzumaki." pomyślał starając wyjaśnić nietknięty stan budynku. Kiedy próbował podejść bliżej nagle poraził go silny ładunek elektryczny, który zmusił go do użycia swojego jutsu dzięki, któremu mógł przeżyć - Orochimaru-Ryū no Kawarimi no Jutsu!
Ze ust białoskórego wychodzi nowe ciało bruneta i staje w bezpiecznej odległości od bariery fuinjutsu. Reszta grupy widząc jak Orochimaru używa tego prawie zwymiotowali oprócz Kabuto, który był już do tego przyzwyczajony, Naruto mimo że już to widział jutsu podczas swoich konfrontacji ze przywódca Otogakure powiedział – Naprawdę ilekroć to robisz napawasz mnie obrzydzeniem, Orochimaru-sensei ~dattebayo~.
Brunet spojrzał na blondyna i się uśmiechnął mówiąc – Dzięki tej technice wiele razy uniknąłem śmierci.
- Potraktuj to jak zrzucacie skóry przez węża, a wtedy nie będzie ci wykręcało żołądka i zachowasz posiłek, który zjadłeś dzisiaj. - powiedział Kabuto bez emocji w głosie.
- Spróbuje, ale będzie ciężko to zrobić. - odparł Naruto już uspokajając swój brzuch.
Następnie wężowy sannin przystąpił do analizowania bariery i odkrył zaskakującą rzecz – Wygląda na to że barierę może zdjąć tylko osoba ze głównej linii Uzumakich.
- Ale żaden z nas nie zna się zbyt dobrze na fuinjutsu. - oznajmiła Karin przeklinając wioskę Kusa w której dorastała.
Naruto nagle zdał sobie sprawę ze słów senseia i odezwał się – Tu nie chodzi o techniki fuinjutsu, ale o krew spadkobiercy głowy klanu.
- Masz rację, Naruto-kun – pochwalił go Orochimaru ze uśmiechem.
- Ale wszyscy ze głównej linii zginęli podczas oblężenia Uzushiogakure. - powiedział Jugo poważnym głosem.
- Nie. - odparła Tayuya, spojrzała na Naruto i zaczęła wyjaśniać – Nie wszyscy zginęli. Jednej osobie udało się przeżyć, gdyż została wysłana do Konohy.
Hinata spojrzała na niebieskookiego Uzumakiego i zrozumiała jednak wolała się upewnić – Na...Naruto-kun, to ty… prawda?
Blondyn nic nie odpowiedział jedynie podszedł do miejsca, gdzie stał wężowy sannin, wyją kunai z kabury naciął sobie do krwi, po czym wyciągnął rękę przed siebie namaszczając swą krwią barierę. Rana została uleczona przez Kuramę zaraz po rozproszeniu się bariery. Kiedy to zrobił bariera zaczęła pękać, a następne się rozproszyła umożliwiając wszystkim wejście do wieży. Orochimaru podszedł do chłopca i położył mu dłoń na ramieniu mówiąc – Dobrze się spisałeś ze tą barierą.
- Dziękuję, Orochimaru-sensei – odpowiedział niebieskooki Uzumaki ze szczerym uśmiechem na twarzy.
Następnie cała dziewiątka shinobi weszła do wieży i zaczęła się rozglądać po budynku. Widać było że w budowli nie doszło nigdy do walki gdyż nie było żadnych śladów po jakich kolwiek starciach ze najeźdźcami. Naruto spojrzał na podłogę i zobaczył dziwne czerwone plamy, wężowy sannin też to zauważył, co bardzo do zaciekawiło. Białoskóry mężczyzna uklęknął i dotknął jednej ze plam, tak samo zrobił blondyn „Prawdopodobnie ostatni obrońca, który przeżył musiał wznieść pieczęć, aby ochronić dziedzictwo Uzumaki a jego ciało przebywa w tym budynku." pomyśleli obaj. Przywódca Otogakure wstał i zwrócił się do wszystkich, widząc ich zaintrygowane miny – Myślę, że odpowiedzi na pytania, które sobie zadajemy, co mogło się tutaj stać znajdziemy w biurze Uzukage.
Wszyscy skinęli głowami zgadzając się ze swoim mistrzem, Naruto wstał i powiedział – Więc na co czekamy? Chodźmy to sprawdzić.
Grupa ruszyła w stronę miejsca, gdzie znajdowało się biuro Uzukage. Kiedy tam dotarli Orochimaru sprawdził czy nie ma tam żadnych pułapek, na szczęście żadnych niespodzianek nie było. Weszli spokojnie do pomieszczenia i zobaczyli coś co ich zmroziło, na krześle za biurkiem znajdował się szkielet w stroju Uzukage. Wężowy sannin podszedł bliżej i rozpoznał szkielet – To Arashi Uzumaki Yondaime Uzukage ze Uzushiogakure no Sato a zarazem ostatni Daymio Uzu no Kuni i też twój dziadek Naruto.
Niebieskooki Uzumaki podszedł bliżej szczątków swego dziadka gdy tylko usłyszał kim jest, a z oczu zaczęły płynąć mu łzy – Dziadku w końcu się spotykamy.
Następnie spojrzał na biurko i zobaczył czarny dziennik pokryty śladami zaschniętej krwi. Wziął książkę do ręki i zaczął ją przeglądać, postanowił zacząć od ostatniego wpisów aby dowiedzieć się co się stało w wiosce oraz dlaczego doszło do wojny.
Dzień 1
Zostaliśmy zaatakowani przez trzy kraje Mizu no Kuni, Tsuchi no Kuni i co nas zaskoczyło Kaminari no Kuni z którymi zawsze mieliśmy pokojowe relacje i prowadziliśmy negocjacje dotyczące sojuszu. Państwa wspierały trzy ich wioski Kirigakure, Iwagakure i Kumogakure. Widząc zbliżających się wrogów wysłałem moje trzy jedyne córki do Konohagakure ze prośbą o wsparcie i zaopiekowanie się moimi córkami. Ja wraz z moim najstarszym i zarazem jedynym synem szykowaliśmy się do obrony naszej ojczyzny.
Dzień 150
Odparliśmy kolejny szturm najeźdźców mimo, że zadajemy naszym wrogom olbrzymie straty oni dalej się nie chcą odpuścić. Posiłków ze Konohy nie widać chodź ślemy cały czas gońców z prośbą o pomoc. Przez to zaczynam się zastanawiać ile jeszcze wytrwamy? Ale co ja gadam na pewno damy popalić tym miernotom ze kontynentu w końcu jesteśmy Uzumaki, a dla nas nie ma rzeczy niemożliwych.
Dzień 280
Nigdzie nie widać posiłków ze Konohy i Hi no Kuni nie wiemy, co się stało. Trzymamy wroga skutecznie na dystans i ataki rozbijają się o nasze mury jak fala o skałę, jednak dzisiaj straciłem żonę moją ukochaną Miko, została zabita przez jinchuurikiego Niibi, po tym jak zabiła jinchuurikiego Rokubi. Za to rozerwałem Niibiego na strzępy moim jutsu Wodnego Trójgłowego Smoka.
Dzień 285
Dzisiaj straciłem syna został zabity przez Nidaime Mizukage, po tym jak poprzedniej nocy zaatakował obóz najeźdźców i zabił dwóch szermierzy Mgły i syna Mizukage.
Dzień 330
Uzu no Kuni padło to ostatni wpis w moim dzienniku. Konoha wraz ze żołnierzami ze Hi no Kuni nas zdradziła, udało nam się ostatecznie odeprzeć wroga, ale zapłaciliśmy za to olbrzymią cenę, a oni to wykorzystali oraz próbowali nas wykończyć i skraść nasze bogactwo i sekrety. Wyrżnęli wszystkich obywateli jestem ostatnim Uzumakim w Uzu no Kuni. Udało mi się zabić tych zdrajców, lecz zostałem poważnie ranny i mój koniec jest bliski. Odkryłem że to Konoha i Daimyo Ognia sprowokowali atak na nas kiedy tylko dowiedzieli się, że planuje mariaż mojej najstarszej córki Kushiny ze snem Raikage A-em. Dowiedzieli się o tym za sprawą Zetsu stworzenia, które zwiodło Indrę i rozpoczęło jego konflikt ze Ashurą. Zetsu jest sługą Kaguyii Otsutsuki, który planuje uwolnić tą kobietę ze jej więzienia i pogrążyć świat w nieskończonym genjutsu, odbierając nam wszystkim wolną wolę i wolność. Jeżeli to czytasz mój potomku wiedz i wystrzegaj się Zetsu lub zabij go na miejscu a także jeśli to możliwe powstrzymaj go raz na zawsze jak my próbowaliśmy to zrobić. Póki żyje chodź jeden Uzumaki póty jest nadzieja dla naszego klanu i naszych ludzi.
P.S.: Całe dziedzictwo naszego klanu zrazem ze spisem naszych praw znajduje się w skarbcu pod wieżą Uzukage, niech ci to pomoże w twoich walkach.
Naruto czytając wpisy czuł smutek z powodu tego co stało się z jego klanem i gniew na Konohe i Hi no Kuni za ich akt zdrady. Spojrzał na Orochimaru bez emocji i zapytał wprost – Czy wiedziałeś co Konoha zrobiła mojemu klanowi?
Wężowy sannin wiedzą, że nie ma sensu kłamać, odpowiedział – Tak dowiedziałem się o tym podczas Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi.
- I nic nikomu nie powiedziałeś? - spytał blondyn wyraźnie zdenerwowany.
- Było za mało dowodów aby oskarżyć wszystkich a je nie jestem samobójcą aby walczyć samotnie przeciwko Daimyo i Starszyźnie Konohy samotnie. - odparł białoskóry mężczyzna krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Niebieskooki Uzumaki zadał pytanie, które go zżerało odkąd przeczytał dziennik – Czy Hiruzen wiedział o tym, co się stało?
- Prawdopodobnie tak. - odrzekł przywódca Otogakure i dodał – Albo tak jak ja nie mógł nic zrobić albo on wydał rozkaz shinobi Konohy...
Naruto wierzy sanninowi dzięki pomocy Kuramy w wykrywaniu kłamstw innych ludzi. Blondyn patrzy na dziennik i decyduje się później go dokładnie przeczytać, aby dokładnie poznać swego dziadka, po czym spogląda na szkielet ostatniego Uzukage „Szkoda że cię nigdy nie poznałem dziadku." pomyślał odwracając się w stronę swych przyjaciół. Młody chłopak zauważa że w dzienniku jest mały amulet w kształcie wiru, spogląda na niego przez chwilę po czym zakłada go na szyję. Niebieskooki Uzumaki patrzy na towarzyszy i mówi – Zejdziemy do podziemi wieży aby sprawdzić co zostawili mnie, Karin i Tayuyi nasi przodkowie.
Wszyscy skinęli głowami na znak zgody, po czym ruszyli za jinchuurikim.
Cała dziewiątka zeszła na parter wieży, następnie zaczęli szukać wejścia na niższy poziom budynku. Po kilkunastu minutach szukania Tayuya zawołała wszystkich – Hej chyba coś znalazłam.
Reszta grupy spokojnie podchodzi do dziewczyny, która wpatruje się w pustą ścianę, wtedy Suigetsu zapytał żartobliwie – Tayuya wiesz że szukamy drzwi a nie pustych ścian, prawda?
Na słowa białowłosego wszyscy spocili się z jego głupoty, a Orochimaru powiedział do Kabuto – Proszę Kabuto-kun dopisz do listy treningowej Hozukiego naukę genjutsu.
- Dobrze Orochimaru-sama. - odpowiedział Yakushi.
Następnie wężowy sannin chciał wyjaśnić, ale nie zdążył, gdy Naruto poszedł do ściany i krzyknął – KAI!
Genjutsu się rozproszyło lecz wtedy odezwał się Kurama w umyśle blondyna.
W Pieczęci Naruto
- Gaki, uważaj na drzwiach znajduje się następna bariera, taka sama jaka była przed wieżą. - ostrzegł go Kurama.
- Dzięki, Kurama. - podziękował niebieskooki Uzumaki uśmiechając się do swego lisiego przyjaciela.
Z Pieczęci Naruto
Jinchuuriki wyjął kunai i po raz drugi naciął lekko sobie dłoń, po czym położył ją na drzwiach co spowodowało zniszczenie bariery „Naprawdę, moi przodkowie mieli chyba obsesje na punkcie pieczęci krwi?" pomyślał ironicznie. Wszyscy byli pod wrażeniem, a Jugo zapytał wyraźnie zaciekawiony – Naruto skąd wiedziałeś że na drzwiach znajduje się kolejna bariera?
- To proste ponieważ jestem Uzumaki ~dattebayo~. - odpowiedział wypinając dumnie pierś, a wszyscy upadli na ziemię w stylu anime, wtedy blondy dodał – Żartuję moje Biju mnie ostrzegło.
Wszyscy ciężko westchnęli, po czym otworzyli drzwi i weszli do podziemi wieży. Po kilku minutach dotarli do olbrzymich wrót próbują je otworzyć ale bez skutecznie a Karin się sugeruje rozwiązanie – Może wrócimy do biura, aby poszukać wskazówek lub klucza do tych wrót?
Orochimaru wtedy zauważa pewien otwór w kształcie wiru, szybko patrzy na Naruto, łącząc kropki woła do swego blond ucznia – Naruto-kun podejdź tutaj, a ty Karin-chan jesteś genialna.
Dziewczyna zarumieniła się na pochwałę, którą otrzymała od swojego senseia. Niebieskooki Uzumaki podchodzi do swego mistrza i widzi otwór w kształcie wiru i już wie o co chodzi białoskóremu mężczyźnie. Zdejmuje amulet ze swej szyi po czym, wkłada go do pustego miejsca, a następnie przekręca lekko w prawo. Wtedy drzwi się otwierają, co pozwala naszym bohaterom wejść do środka. Grupa weszła do środka i ujrzała tony sztabek złota, zwojów ze jutsu i pieczęciami, księgi o różnych tematach oraz broń od kunaiów po katany a także zbroje o różnych rozmiarach. Na końcu sali stał posąg w kształcicie wiru razem ze niewielkim kamienny ołtarzem na którym coś leżało. Wszyscy byli pod wrażeniem ilości bogactwa jakie posiadał klan Uzumaki, Karin nagle się odezwała – Niesamowite, nie wiedziałam, że moi przodkowie byli tak bogaci.
- Tak, klan Uzumaki był naprawdę potężny. - spokojnie powiedział Orochimaru, po czym dodał – Wasz klan starał się żyć w pokoju z każdym, jednak nie zapomnieli, że władcy potrafią być chciwi, dlatego chodź nie było ich wielu, twoi przodkowie stawiali zawsze na jakość swoich samurajów i shinobi.
Naruto szedł w głąb sali zbliżając się powoli do ołtarza, jednocześnie czując jak coś go przyzywa. Kiedy doszedł o posągu, zobaczył na kamiennym stole złamane ostrze, które było w sześciu kawałkach. Miecz był obusieczny i długi, klinga świeciła białym światłem, a przynajmniej tak się zdawało, ostrze posiadało tradycyjną czerwoną tsubę ze wygrawerowanym wirem oraz 5-cio centymetrowymi wąsami wzdłuż głowni po obu stronach, rękojeść była kolorystycznie podzielona na dwie części, górna część przy tsubie była czarna zaś dolna srebrna, na końcu była głowica w kształcie półksiężyca (Wyobraźcie sobie Narsila tyle że zamiast jelca krzyżowego ma tsubę i wąsy). Na krawędzi stołu zaraz naprzeciwko, gdzie stał Naruto, znajdowała oparta rzeźbę kamienna tablica ze inskrypcją. Blondyn zaczął czytać na głos – Jedno ostrze do ataku drugie do obrony, zostałem wykuty w Tetsu, aby trawić w ręce tego którego przeznaczeniem jest przewodzić.
Wszyscy byli pod wrażeniem tego, co było napisane na tablicy, Orochimaru podszedł do Naruto i rozszerzył oczy ze zdumienia mówiąc – Jak to możliwe? Myślałem że to tylko legenda.
- Co się stało Orochimaru-sama? - zapytał Kabuto, zaciekawiony rekcją swojego mistrza.
Wężowy sannin wpatrywał się w złamany miecz ze ogromną uwagą. Niebieskooki Uzumaki widząc zainteresowanie swego senseia zapytał – Orochimaru-sensei, co to za miecz?
- To legendarne ostrze zwane Chakra Kokyuu (Oddech Czakry). - odpowiedział białoskóry mężczyzna dalej patrząc na pękniętą klingę.
Wszyscy oprócz Naruto wydawali się zdezorientowanie, ale wtedy doezwał się się Suigetsu – A więc to jest słynny Uzu Kokyuu… Chwila ale co to jest Uzu Kokyuu?
Reszta grupy przewróciła się w stylu anime na słowa ostrozębego nastolatka. Jugo spojrzał na swego białowłosego kolegę pytając – Jak możesz nie znać legend o wojnach Uzu i mieczu, który nosił legendarny Uzumaki Musashi, jednego ze największych arcyszermierzy Kontynentu Żywiołów zwanego również Uzumaki Battōsai...
- Właśnie nawet ja o nim słyszałam, a przecież w Kusa byłam traktowana jak śmieć i nikt nie przekazywał mi opowieści o moich przodkach. - wtrąciła nagle Karin i dodała – Jesteś przecież mieczowym maniakiem powinieneś znać to ostrze.
- Ups. - powiedział Hozuki uśmiechając się ze wysuniętym językiem i pukając się lekko w głowę prawą ręką, po czym dodał – Właściwie wtedy głównie interesowali mnie tylko słynni szermierze Kiri. Więc nie uczyłem się zbytnio o innych szermierzach i mieczach.
Tayuya patrzyła na Suigetsu lekko zrezygnowana mówiąc i kręcąc głową – Naprawdę jak mogłeś nie słyszeć o największym Daimyo na Kontynencie Żywiołów i jego słynnym mieczu który został specjalnie dla niego wykuty…
Fioletowookiej Uzumaki nagle przerwał Orochimaru mówiąc – Mylisz się Tayuya-chan. - wszyscy skupili swój wzrok na brunecie – Ten miecz jest o wiele starszy niż ci się zdaje.
Słowa wężowego sannina zaintrygowały wszystkich przede wszystkim Naruto – Co masz na myśli, mówiąc, że ten miecz jest o wiele starszy niż nam się zdaje?
Białoskóry mężczyzna spojrzał na Naruto po czym zwrócił swój wzrok na złamany miecz mówiąc – Pierwszym właścicielem tego miecza jest Yamato Uzumaki protoplasta twój, Tayuyi oraz Karin, a także ten mężczyzna był ojcem Hagoromo i Hamury Otsutsuki.
Kiedy grupa to usłyszała byli w dużym szoku, gdyż zawsze myśleli, że Uzumaki są boczną linią Klanu Senju, ale teraz zaczęli mieć co do tego wątpliwości. Widząc ich szok Orochimaru kontynuował – Wiem że jesteście w szoku, ja też byłem kiedy się o ty dowiedziałem. Ale fakt jest taki że linie Senju i Uchiha pochodzą od klanów Uzumakich i Otsutsuki.
- Ale jak to możliwe przecież wszyscy wiedzą że to Senju są protoplastami klanu Uzumaki a nie na odwrót. - powiedziała zszokowana Hinata.
- Właśnie Orochimaru-sama. - Kabuto poparł młodą Hyugę, po czym dodał – Przecież kroniki historyczne jasno mówią, że Uzumaki są kuzynami Senju dlatego, że Uzumaki są boczną linią Senju.
Wężowy sannin westchnął ciężko mówiąc – Te kroniki o których mówisz Kabuto-kun zostały napisane, przez Senju i Uchiha oraz ich zwolenników, aby wynieść ich klany ponad wszystkie, a przede wszystkim ponad Uzumakich...
- Skąd jesteś tego taki pewien, Orochimaru-sensei? - przerwał mu Jugo zadając przy tym kluczowe pytanie.
- Ponieważ kiedy badałem geny Senju znalazłem u wszystkich geny Uzumakich, a na dodatek znalazłem kilka starych kronik, które pochodzą jeszcze ze czasów przed Mędrcem Sześciu Ścieżek i wyraźnie one wskazują na to, że Uzumaki istnieli jeszcze przed Senju, ale w tamtym czasie Uzumaki nazywali się Yamato i byli rodem cesarskim. - odpowiedział brunet.
Ta wiadomość zszokowała wszystkich, a przede wszystkim trójkę Uzumakich. Inari wtedy zapytał – Orochimaru-sensei, co masz na myśli mówiąc cesarska rodzina?
- Bardzo stare i częściowo zapomniane podania mówią, że w czasach przed pojawieniem się Mędrca Sześciu Ścieżek Kontynent Żywiołów był zjednoczony tworząc jedno wspólne państwo pod rządami dynastii Yamato. Imperium to trwało przez 3000 lat prosperując w pokoju i dostatku bez zagrożeń. Ale ostatni cesarze byli słabi i nie mieli silnej woli, co doprowadziło do korupcji i licznych buntów oraz walk o władzę bardzo osłabiając cesarstwo. Ostatni cesarz starał się ratować upadające imperium, lecz było już za późno a imperator zamordowany powodując krwawą wojnę domową, która pogrążyła Kontynent Żywiołów w wiekach ciemnych. Z tego co udało mi się znaleźć Yamato Uzumaki dzierżąc Uzu Kokyuu, który został dla niego wykuty przez najlepszych kowali, chciał odbudować Cesarstwo i zaprowadzić pokój, a pomagała mu w tym Otsutsuki Kaguya jego żona. Jednak wszystko się skończyło wraz ze śmiercią Uzumakiego, podobno zginął w skrytobójczym ataku zaplanowanym przez jego wasali którym nie podobała się idea zjednoczonego kontynentu. Właśnie wtedy Kaguya rozpoczęła swą wendetę przeciw ludzkości ale został zatrzymana przez trójkę swoich synów, średniego Hagoromo, najmłodszego Hamure i najstarszego Rasena który był zarazem dziedzicem Uzumakiego ale po pokonaniu swej matki udał się razem ze swoimi wiernymi ludźmi na wyspę Uzu izolując się od świata. Przynajmniej tyle udało mi się znaleźć w starożytnych zwojach. - Hebi opowiedział im wszystko spokojnie, zauważając jednocześnie ich twarze pełne szoku, ponieważ tą opowieścią podważył wszystko czego ich nauczono.
Wszyscy mieli mętlik w swych głowach i nie wiedzieli, co maja myśleć ale wtedy Inari znów zadał pytanie – Ale dlaczego ten miecz jest zniszczony?
- Właśnie też chciałabym wiedzieć co stało się z mieczem moich przodków. - oznajmiła Tayuya zdecydowanym tonem patrząc jednocześnie na swego senseia.
Orochimaru westchnął i powiedział – Nie mogę wam odpowiedzieć na to pytanie ponieważ nie znam na nie odpowiedzi. Mogę jedynie podejrzewać, że to święte ostrze pękło podczas bitwy o Uzushio.
Naruto patrzył na ostrze po czym lekko pogładził rękojeść miecza, wtedy odezwał się Kurama:
W Pieczęci Naruto
Lis obserwował cały czas swojego strażnika, a także wysłuchał opowieści Hebiego, jednak biju najbardziej zainteresował się dziwnym połączeniem, jakie się rodziło między jego pojemnikiem a mieczem. To sprawiło, że przypominał sobie o tym, że Uzumaki nie byli zwyczajnymi shinobi, ale Kagebushi (Wojownik Cienia), czyli wojownikami wykorzystujących techniki ninja jak i samurajów oraz wyznawali lekko zreformowany kodeks Bushido. Kyuubi doskonale wiedział jakie Naruto ma podejście do kodeksu nindo i bardziej się skłania ku bushido. Kurama dobrze wiedział i znał ten miecz w końcu bardzo uważnie obserwował wyczyny Musashiego który mimo że miał zatkane większość punktów tenketsu to był niepokonanym wojownikiem który opanował oraz udoskonalił technikę klanu Yamato zwaną Oddechem Czakry. Dziewiecioogoniasty czując więź między mieczem a blondynem postanowił zasugerować mu pewną rzecz – Gaki myślę że po skończonym szkoleniu powinieneś udać się do Tetsu no Kuni, gdzie będziesz mógł znaleźć kogoś z klanu Shimate, aby przekuł ten miecz w nowy.
- Klan Shimate? Co to za klan? - zapytał niebieskooki Uzumaki ze wyraźnym zaciekawieniem.
Lis westchnął, po czym powiedział poważnym głosem – Klan Shimate to ród kowali o niezrównanych umiejętnościach i na dodatek prawdopodobnie to ich przodkowie wykuli Chakra Kokyuu.
- Dobrze przemyśle to. - odparł jinchuuriki wyraźnie myśląc nad sugestią swego futrzanego przyjaciela.
- Radzę ci to zaakceptować gdyż w tym mieczu jest zahartowany duch twojego klanu, jak mawiają samurajowie miecz to dusza wojownika, a ty jest wojownikiem gaki i to od pierwszych chwil swego życia. - oznajmił Kurama głębokim głosem.
Poza pieczęcią Naruto
Naruto patrzył dalej na miecz, po czym spokojnie odszedł kładąc prawą rękę na piersi i lekko pochylając głowę, reszta grupy przyglądała się blondynowi z uwagą. Orochimaru wiedział że młody jinchuuriki czuje więź ze pękniętym ostrzem dlatego postanowił skupić się na treningu techniki Oddechu Czakry w przypadku niebieskookiego Uzumakiego. Sannin następnie odezwał się do reszty swych uczniów poważnym głosem – Ku ku ku, dobrze moi uczniowie czas rozpocząć wasz trening.
Rok Treningu
(Pierwszy miesiąc)
Prze pierwszy miesiąc drużyna Uzu zaczęła swój trening ze Orochimaru. Wężowy sannin najpierw postanowił popracować nad kondycją pracą zespołową oraz kontrolą czakry swych uczniów. Przywódca Otogakure miał już rozpisany pełen plan treningowy na cały rok, Przez pierwszy rok szkolenia miał zamiar sprawić, aby jego uczniowie mieli bul i zmęczenie za nic, a także zwiększyć ich rezerwy czakry, aby byli przynajmniej na poziomie ninja rangi A.
Białoskóry mężczyzna zaczął najpierw od Inariego, pomagając dzieciakowi odblokować jego czakrę, okazało się, że dzieciak ma ogromne pokłady czakry. Reszcie w tym czasie miała naprawić stary kompleks klanu Uzumaki, który co dziwne oprócz wieży najmniej ucierpiał podczas zniszczenia Uzushiogakure no Sato.
Retrospekcja
Po tym jak odkryli, co naprawdę się stało w Uzu no Kuni oraz odkrycia dziedzictwa Naruto, Orochimaru postanowił odpuścić trening i dać im czas na odpoczynek. Wężowy Sannin w tym czasie wysłał trzy węże na poszukiwania dobrego miejsca na założenie obozu szkoleniowego, po czterech godzinach węże wróciły i powiadomiły go że stary kompleks Uzumaki po zachodniej nadaje się do do zamieszkania tylko trzeba naprawić dach. Brunet się uśmiechną „Obudowa dachu będzie to dobry trening współpracy. Poza tym dla Naruto-kuna to dobra praktyka na na podszkolenie się we kwestii przywództwa." pomyślał sobie już przygotowując plan szkolenia. Następnie Orochimaru powiedział do swoich przywołanych węży – Wróćcie do Oto i przywieźcie narzędzia takie jak piły, młotki, dużą ilość gwoździ…
Następnego dnia wszyscy zjedli spokojnie śniadanie, tym razem bez żadnych głupich pomysłów. Po skończonym posiłku białoskóry mężczyzna oznajmił – Inari, wiem, że jeszcze nie odblokowałeś czakry, dlatego pójdziesz ze mną. Pomogę ci to zrobić, abyś mógł powoli nadrabiać zaległości względem innych.
- Dobrze Orochimaru-sensei – odpowiedział chłopiec ze uśmiechem, ciesząc się na swój pierwszy trening shinobi.
Sannin skinął głową po czym spojrzał na resztę mówiąc – Reszta z was zajmie się odbudową starego kompleksu Uzumaki, po zachodniej stronie Uzushio. I Naruto ty będziesz odpowiedzialny za kierowanie odbudową, więc jeśli będzie coś źle to tobie się dostanie.
Wszyscy skinęli głowami i przystąpili do pracy.
Koniec Retrospekcji
Orochimaru pomógł odblokować czakrę Inariego i okazało się, że chłopiec ma olbrzymie jej rezerwy. Nie tak duże, jak Uzumaki czy Senju, ale na tyle duże, że może rywalizować ze chuninami ze każdej wioski ninja. Cały ten proces trwał tydzień i był bardzo wyczerpujący dla Inariego.
Jeśli zaś chodzi o budowę Naruto spisał się dobrze i dało mu się sprawnie pokierować grupą przy okazji wzmacniając więź w drużynie. Kiedy po tygodniu Orochimaru wrócił ze Inarim z ich prywatnego treningu mającego na celu odblokować czakrę, można było spokojnie pomyśleć o prawdziwym szkoleniu. Przywódca Otogakure zaczął następnego dnia trening swoich uczniów od kazania się im rozciągnąć, a potem nakazał przebiec 100 okrążeń wokół całego Uzushio potem kazał im zrobić po 100 przysiadów brzuszków pompek a na koniec dnia polecił im aby medytowali w pozycji lotosu dla oczyszczenia swego ducha.
(Drugi Miesiąc)
Podczas drugiego miesiąca Orochimaru zwiększył trening o ciężarki i kazał im w nich ćwiczyć, aby poprawić ich kondycję i nauczyć ich odpowiednio rozkładać siły. Dziewczyny poradziły sobie najlepiej z tymi ćwiczeniami, a to dlatego, że ze względu na swoją budowę ciała musiały zawszę rozkładać siły podczas ich karier shinobi we wioskach. Następną rzeczą jaką wężowy sannin, kazał im zrobić było chodzenie po drzewach oraz wodzie, żeby popracować nad ich kontrolą czakry oraz zwiększyć jej ilość.
Podczas ćwiczeń nad kontrolą czakry Orochimaru, Naruto i Hinata pomagali Inariemu, ponieważ jako, że dopiero zaczynał szkolenie shinobi wymagał większej uwagi aby nadgonił resztę grupy, zaś Guren oraz Kabuto pomagali reszcie drużyny.
Uzu no Kuni: Łąka nieopodal Uzushio
- Cholera! - krzyknął sfrustrowany Inari starając się wejść na drzewo bez użycia rąk.
Orochimaru pokręcił głową mówiąc - Skup się dzieciaku inaczej zostaniesz w tyle i opóźnisz wszystkich innych stając się ciężarem!
Scenę tą widzieli Naruto razem ze Hinatą i nie byli zadowoleni ze słów swego senseia, ponieważ od razu przypomniało im to Kakashiego oraz Jiraye, a także innych ludzi z Konohy, którzy wiecznie uprzykrzali im obojgu życie. Podeszli razem do miejsca, gdzie wężowy sannin trenował młodego wnuka Tazuny. Blondyn podszedł do białoskórego mężczyzny mówiąc – Hej pedo-sensei przestań tak nazywać Inariego! On po prostu dopiero zaczął się uczyć, ciężko jest od kogoś nowego w sztuce shinobi, a już dopiero od ośmiolatka.
- Zgodzę się ze Naruto-kunem, sensei! - poparła Hinata swą sekretnego ukochanego mając poważny wzrok i dodając – Poza tym nawet ty musisz przyznać, że radzi sobie całkiem nieźle jak na dzieciaka w wieku pierwszoklasisty Akademii Shinobi.
Orochimaru spojrzał na ośmioletniego chłopca, zauważając jego przygnębioną minę „Cholera, jestem tak bardzo przyzwyczajony do pracy ze shinobi o stopniu średniego genina, że zacząłem źle uczyć dzieciaka w wieku Akademii shinobi." skarcił się w myślach. Następnie Naruto podszedł do Inariego uklęknął i położył prawą rękę na jego głowie mówiąc – Nie martw się Inari rzadko coś wychodzi za pierwszym razem. Ja nauczyłem się chodzić po drzewach dopiero po czterech dniach.
- A ja staram się to opanować o dwóch tygodni i dalej mi nie wychodzi – powiedział zrezygnowany Inari, patrząc w ziemie ze smutny wyrazem twarzy jakby miał się zaraz rozpłakać i dodał po chwili – Jestem słabeuszem.
- To dobrze – powiedział Orochimaru który właśnie zbliżył się do chłopców.
- Co! - krzyknęli obaj chłopcy wyraźnie zdziwieni słowami białoskórego mężczyzny i patrząc na niego krzywo za te słowa.
Wężowy sannin się uśmiechną i wyjaśnił krótko – To bardzo proste, jeśli zrozumiałeś, że jesteś słaby to masz motywację, aby stać się silniejszym.
- M...myślę że Orochimaru-sensei ma rację. - poparła Hinata, dołączając do trójki dodając podchodząc – Inari-kun posłuchaj dopiero co zaczynasz bycie shinobi, więc to logiczne, że jesteś w porównaniu do nas w tyle ale my w twoim wieku nie przechodziliśmy takiego treningu jak ty oprócz Naruto-kuna. który musiał stać się silniejszy a nie ze wyboru. Dlatego spokojnie próbuj dalej i nie zniechęcaj się.
- Hinata ma rację Inari, musisz być cierpliwy i ciężko trenować. Poza tym masz dużo czakry więc to logiczne, że będzie ciężko ci ją kontrolować. Wiem to ze własnego doświadczenia. - powiedział Naruto uśmiechając się do niego oraz kładąc prawą dłoń na głowie ośmiolatka.
Młody brunet wstał spojrzał na swych towarzyszy po czym podszedł do drzewa, niebieskooki Uzumaki stanął obok niego mówiąc – Zastanów się przez chwilę i pomyśl co zrobiłeś źle kiedy próbowałeś wejść na drzewo.
Inari zrobił to, co powiedział mu jego drugi młodszy sensei, nagle przypomniał sobie, jak Orochimaru wyjaśnił mu, żeby używał zbalansowanej ilości czakry inaczej nie uda mu się wejść na szczyt drzewa. Wziął głęboki oddech i zaczął przesyłać powoli swoją czakrę do swoich stóp następnie, kiedy już to zrobił zaczął biec po drzewie nie tracąc kontroli czakry w nogach aż dotarł na szczyt drzewa. Z radości, że udało mu zaczął skakać i zleciał ze szczytu, ale w ostatniej chwili złapał go Orochimaru karcąc go – Uważaj dzieciaku, chyba nie chcesz wrócić do matki i dziadka w urnie, prawda?
Inari skinął głową i uśmiechał się radośnie. Trzeba przyznać, chłopak miał mocną wolę i chęci do zostania wielkim ninja, gdyż dzięki sile, którą tu zdobędzie chciał bronić swojego domu, przed takimi ludźmi jak Gato.
(Trzeci Miesiąc)
W tym miesiącu nic nie zmieniło oprócz dołożenia kolejnych liczby powtórzeń i kolejnych kilogramów na ciężarkach. Jednak do grupy dołączyła Guren, która miała popracować nad pewnością siebie u dziewczyn, ale przede wszystkim u Hinaty.
(Czwarty Miesiąc)
Trening siłowy zaczął przynosić efekty drużyna Uzu stała się znacznie bardziej wytrzymała i szybsza, a ich rezerwy czakry wzrosły bardzo aż do wymaganego poziomu przez Orochimaru tylko Inari miał na razie rezerwy na poziomie ninja rangi B. Jeśli zaś chodzi o trójkę Uzumakich ich rezerwy na poziomie Kage. Kontrola czakry też była u wszystkich na wysokim poziomie.
(Piąty Miesiąc)
Wężowy sannin dodał do programu chodzenie po wodzie oraz kaligrafię, a także naukę o różnych kategoriach i stylach sztuki ninja. Kaligrafie dodał, po to aby przygotować wszystkich do nauki Fuinjutsu, zaś naukę o technikach shinobi, żeby wiedzieli jak sobie radzić ze różnymi sytuacjami i mogli się szybko adaptować do nich.
(Szósty Miesiąc)
Podczas tego miesiąca Orochimaru dał grupie trochę odpoczynku aby się nie przetrenowali gdyż mogło to doprowadzić do poważnych przewlekłych kontuzji więc zamiast szkolenia siłowego zrobił im trening duchowy. Miało na celu to przygotować ich psychikę na prawdziwe trudy życia shinobi.
(Siódmy Miesiąc)
Uzushiogakure no Sato: Rezydencja Klanu Uzumakich
Był rześki poranek, drużyna Uzu spokojnie jadła śniadanie, jednak mieli odmienne jedzenie. Chłopcy spożywali czarną polewkę i zieloną herbatę, zaś dziewczyny miały w swoim menu ryż, owoce morza oraz zieloną herbatę. Żeńska strona grupy miała takie posiłki, gdyż Guren postanowiła, że każda z jej uczennic potrzebuje odpowiednich składników odżywczych potrzebne kobietom, jak to ujęła, ponieważ dla kunoichi piękno może być przekleństwem, lecz też doskonałą bronią. Orochimaru zaś ze swojej strony kazał jeść chłopcom czarninę ze względu na to, że bardzo łatwo ją przygotować oraz jest dosyć smaczna i odżywcza, a co najważniejsze jest bardzo syta. Naruto jak i Inari bardzo polubili to danie za jego wyjątkowy słodkokwaśny posmak. Jugo oraz Suigetsu mieli różne zdania, dla pierwszego danie było zjadliwe zaś dla drugiego był to mus inaczej chodziłby głodny do wieczora.
Wszyscy spokojnie jedli śniadanie w ciszy, która została przerwana przez Jugo zadającego pytanie poważnym głosem – Orochimaru-sensei, jakiego rodzaju dzisiaj trening będziemy o odbywać?
Wężowy sannin spojrzał na pomarańczowowłosego nastolatka i uśmiechnął się mówiąc – Dzisiaj postanowiłem, że zrobię wam mały turniej Taijutsu, aby sprawdzić dokładnie wasz poziom w tej dziedzinie.
Drużyna Uzu patrzyła na swego senseia uważnie czekając na wyjaśnienia – Wasza szóstka stoczy ze sobą walkę jeden na jednego, a ja będę to uważnie obserwował, aby dobrać wam odpowiedni styl walki.
Każda osoba w pomieszczeniu zgodziła się, ale Inari nie zrozumiał i zapytał – Orochimaru-sensei, dlaczego powiedziałeś szóstka? Czy to znaczy, że ja nie będę walczył?
- Tak Inari-kun, nie będziesz walczył, ponieważ dopiero, co zaczynasz bycie shinobi. a oni są nimi już jakiś czas. - odpowiedział Hebi spokojnym głosem popijając swoją herbatę, po czym dodał uprzedzając tym samym kolejne pytanie chłopca – Poza tym dzięki temu, że jesteś świeżakiem mam z tobą łatwiejszą robotę i mogę cię dokładnie wytrenować i szybciej wyplenić błędy w twoim stylu, a ty dzięki temu sprawniej sobie poradzisz podczas szkolenia.
- Rozumiem. - powiedział wnuk Tazuny, spokojnie przyjmując słowa swego mistrza.
Naruto wraz ze Hinatą oraz Jugo kiwali głowami na słowa swego mistrza, ale nagle odezwał Suigetsu z ważnym pytaniem – Więc kto ze kim będzie walczył?
Orochimaru spojrzał w górę we zamyśleniu, chwytając się za koniec brody palcem wykazującym i kciukiem, następnie mówiąc – Najpierw walczyć będzie Hinata-chan ze Karin-chan, potem ty Suigetsu-kun stoczysz pojedynek ze Tayuyą-chan a na końcu…
Hozuki szybko przerwał białoskóremu mężczyźnie krzycząc – Co?! Ja mam walczyć ze Tayuyą? Chyba oszalałeś sensei. Przecież ona mnie rozłoży na łopatki szczególnie po ty no powiedziałem osiem miesięcy temu.
- Och przestań maniaku mieczy, obiecuje że będę delikatna. - zapewniała słodko fioletowooka Uzumaki, uśmiechając się i krzyżując pod stołem palce.
Wężowy sannin uniósł lekko brew wątpiąc w słowa swojej uczennicy, jednak to był jedyny sposób aby uciszyć białowłosego nastolatka – Widzisz, nie masz czego się obawiać. A teraz kiedy zanim brutalnie i przerwano – patrzy an ostrozębego chłopaka – mówię że ostatnia walka odbędzie się między Naruto-kunem i Jugo-kunem. Dobranie sparing partnerów nie podlega dyskusji. I pamiętajcie te walki pozwolą mi dobrać, dla was odpowiedni styl walki pod względem taijutsu.
Wszyscy kiwnęli głowami na znak zgody i zaczęli kończyć swój posiłek, a potem wyszli na plac kompleksu Uzumaki, aby tam rozpocząć swoje walki.
Rezydencja klanu Uzumaki: Plac treningowy
Grupa stanęła przed pola walki, wyznaczonego przez przywódce Otogakure oraz czekając, aż pierwsza para wyjdzie na ring, aby stoczyć swój sparing. Orochimaru stanął przed swymi uczniami ze poważnym wyrazem twarz i mówiąc stanowczym głosem – Dobrze, zaczniemy od dziewczyn. Kabuto…
- Tak, Orochimaru-sama? - Kabuto spojrzał na swego mistrza, czekając na polecenie.
- Będziesz sędzią podczas walk. - powiedział wężowy sannin twardym tonem.
- Oczywiście, Orochimaru-sama. - odpowiedział posłusznie Yakushi, kłaniając się swemu mentorowi, po czym dodał w stronę drużyny Uzu – Hinata, Karin wy pierwsze będziecie walczyć.
Hinata vs Karin
Najpierw walczyć i mały Hinata oraz Karin, obie dziewczyny stanęły naprzeciw siebie ukłoniły następnie przyjęły pozycję bojową, czekając na znak od srebrnowłosego chłopaka. Medyk otonin spokojnie spojrzał na obie nastolatki skanując je czy są gotowe gdy już miał pewność, że tak jest uniósł prawą rękę do góry, symbolizując gotowość do rozpoczęcia pojedynku i szybko ją opuścił krzycząc – Zaczynajcie!
Obie kunoichi rzuciły się na siebie, zaczynając wymieniać między sobą ciosy. Hinata aktywowała swojego byakugana, zaczynając wykorzystywać styl lekkiej dłoni, aby zblokować punkty czakry swojej przeciwniczki. Karin widząc oraz wyczuwając aktywację dojutsu sparingpartnerki, trzymała dystans robiąc szybkie unik przed jej ciosami, które miały zablokować jej punkty czakry. Hyuga zadała szybki cios w lewy bark przeciwniczki, zaś ze swojej strony Uzumaki, sparowała ona uderzenie i wyprowadziła silne kopnięci. Jednak kontra czerwonowłosej została skontrowana, przez perłowooką dziewczynę, która wykorzystała to i zablokowała punkty czakry w nodze sparingpartnerki sprawiając tym samym jej ból.
Czerwonooka nastolatka ani myślała się poddać chodź noga ją bolała i to bardzo „Cholera, zapomniałam że Hyuga są mistrzami w walce Taijutsu i najlepiej unikać takiej walki z nim oraz lepiej trzymać się na dystans." pomyślał sobie, więc zacisnęła zęby walczyła dalej. Hinata widząc swoją szansę na zakończenie walki szybko ruszyła do przodu. wyprowadzając silny cios we spot słoneczny przeciwniczki. Ale Uzumaki miała inne plany, przechwyciła uderzenie koleżanki, chwytając jej rękę w nadgarstku i łokciu, lekko podcinając, po czym mocno nią rzuciła o ziemię. Następnie zadała cios kończący prawą pięścią, wycelowany prosto we brzuch swej przeciwniczki.
Perłowooka kunoichi odczuła ten cios i to bardzo, lecz szybko się otrząsnęła gdy tylko zobaczyła uniesioną pięść czerwonowłosej dziewczyny i szybko przeturlała się w lewą stronę unikając uderzenia. Potem błyskawicznie wstała wykonując przy tym wykop ze półobrotu powalając swą koleżankę na ziemię, po czym podbiela donie i przygwoździła ją do ziemi przykładając kunai do szyi sparingpartnerki.
Kabuto widząc to powiedział – Koniec walki, Hinata wygrywa!
Orochimaru widział całą walkę i był pod wrażeniem, jednak widział pełno luk we postawach i zachowaniach obu dziewczyn, które każdy sprawny shinobi mógł wykorzystać, aby zwyciężyć z nimi walkę. Patrzył na młode kunoichi „Hinata walczy jak lwica, starając się pokonać swój strach, przed krzywdzeniem innych oraz swoją porażką. Karin zaś walczy jak lisica, stosując fortele i podstępy ale jest niepewna i zbyt wolna. Każda z nich ma duży potencjał, trzeba nadać im tylko odpowiedni styl, a będą naprawdę groźne" pomyślał sannin ze spokojem na twarzy. Reszta grupy też była pod wrażeniem w szczególność Naruto, który widział jak ruchy młodej Hyugi były pełne gracji i piękna zupełnie jakby tańczyła. Kyuubi zaś śmiał się i namawiał blondyna, aby w końcu wyznał dziewczynie swe uczucia. Perłowooka dziewczyna wstała po czym pomogła wstać Karin mówiąc – To była świetna walka Karin-chan.
- Dziękuje Hinata-chan ty też świetnie walczyłaś.- odparła czerwonooka Uzumaki ze uśmiechem.
Następnie obie dziewczyny zeszły ze pola, a Kabuto uśmiechnął się wiedząc tak samo jak jego mistrz, że dziewczyny mają ogromny potencjał, jednak szybko odłożył te myśli na bok i krzyknął – Tayuya i Suigetsu na pole.
Tayuya vs Suigetsu
Tayuya oraz Suigetsu wyszli na pole, stanęli naprzeciw siebie przyjmując podstawowa pozycję walki Taijutsu następnie czekali tylko na sygnał który wkrótce nastąpił ze strony Yakushiego – Gotowi? Zaczynajcie!
Hozuki uderzył ze prędkością rekina w fioletowooką Uzumaki, wyprowadzając potężny lewy prosty prosto w jej twarz, ale jego przeciwniczka uchyliła się przed ciosem i szybko wykonała mocne kopnięcie celując w podbródek białowłosego. Chłopak jednak szybko przechwycił cios, złapał nogę dziewczyny i ze pełną siłą rzucił nią wykonując obrót w dal, po czym błyskawicznie ruszył w jej kierunku. Czerwonowłosa kunoichi, gdy tyko wylądowała na ziemi, lekko ze początku plecami szurając o ziemię, lecz prędko się wybiła wykonując prawy przewrót będąc w kucku zachowując równowagę „Jest dobry. Nie mogę go lekceważyć." pomyślała ze uśmiechem. Nagle zobaczyła szybki cios zadany przez ostrozębego shinobi i w samą porę go uniknęła wykonując podcięcie i obalając przeciwnika na ziemie jednocześnie odskakując od niego.
Orochimaru przygląda się uważnie dwójce nastolatków „Suigetsu atakuje jak wściekły rekin chcący za wszelką cenę dorwać swą ofiarę. To stwarza dla niego spore niebezpieczeństwo oraz jego towarzyszy, będę musiał popracować nad ogładą tego chłopaka." pomyślał „Tayuya zaś walczy niczym lisica stosując uniki i fortele ale jest zbyt pewna siebie co stwarza pewne problemy." dodał w myślach. Wtedy jednak wydarzyło się coś co wprawiła wszystkich zmieszanie „Ten chłopak już nie żyje." pomyślał każdy ze obserwujących walkę, słysząc też jego słowa.
Suigetsu szybko się pozbierał i ruszył w stronę Tayuyi, chcąc ją powalić oraz zakończyć pojedynek. Czerwonowłosa dziewczyna wykonała potężne kopnięcie toporem ze prawej nogi, mając zamiar znokautować swego przeciwnika. Hozuki sprawnie uniknął uderzenia, jednocześnie wykonując silny prawy hak w podbródek dziewczyny, ale fioletowooka Uzumaki uchyliła się przed ciosem i przez co jej sparing partner upadł niestety prosto na nią. Kiedy upadli byli w śmiesznej pozycji lub jak zboczeńcy mówią wymarzonej, gdyby jeden mały szczegół… Białowłosy chłopak wylądował twarzą prosto na klatce piersiowej swojej przeciwniczki jednak szybko wstał i zaczął pocierać swój nos mówiąc – Cholera Tayuya, musisz zmienić dietę ponieważ to jedzenie zamiast iść w biust idzie chyba do głowy. Naprawdę jesteś płaska jak deska.
Wtedy właśnie wszyscy poczuli złowrogą aurę, a w szczególności Suigetsu, gdyż ten zabójczy instynkt był skierowany we jego stronę, przez co zaczął drżeć ze strachu. Spojrzał za siebie i zobaczył fioletowooką Uzumaki, ze której wydobywała się mordercza energia KI, a na jej skroniach można było dostrzec żyłki zdenerwowania „Cholera, powinienem trzymać energię na kłódkę!" karcił się we myślach, bojąc się o swoje życie. Czerwonowłosa kunoichi podeszła powolnym krokiem do swego „kolegi", a jej włosy unosiły się w powietrzu niczym ogony dziewięcioogoniastej bestii. Kiedy już się przed nim znalazła, ostrozęby shinobi chciał się wymigać - Tayuya proszę okaż litość powiedziałem to mimowolnie.
Niestety dla młodego ninja było już za późno, ponieważ gdy tylko ktoś rozzłościł kobietę Uzumaki kończył pobity o cal od śmierci i tak był tym razem. Tayuya dosłownie wdeptała w ziemię biednego Suigetsu wykonując na nim różnego rodzaju dźwignie i mówiąc – jeszcze raz będziesz się czepiał moich piersi, a cię wykastruję ty mieczowy maniaku!
- Dobra przepraszam! Przepraszam! - przepraszał Hozuki i niestety dodał – Już nigdy nie nazwę cie deką do prasowania!
Na skroni dziewczyny pojawiła się kolejny kleszcz w stylu anime co poskutkowało Śmiertelnym Wirem Uzumaki i wyrzuceniem chłopaka z ringu prosto do pobliskiego stawu. Kabuto wtedy wkroczył krzycząc – Koniec walki! Tayuya wygrywa!
- Jakoś nie jest mi go żal, ponieważ sobie na to zasłużył. – powiedział Jugo poważnym głosem.
- Zgadzam się z tobą mój przyjacielu. - poparł Naruto po czym dodał – Ale coś czuje, że niczego się nauczył.
- Prawdopodobnie. - przyznał pomarańczowowłosy chłopak.
Jedna nie było czasu na dalszą konwersację gdy Yakushi oznajmił – Skoro to już koniec tamtej wali, to czas na następny pojedynek. Naruto oraz Jugo czas abyście stanęli do walki.
Naruto vs Jugo
Obaj shinobi stanęli naprzeciw siebie gotowi do pojedynku między sobą, czując jednocześnie podekscytowanie ponieważ nie walczyli ze sobą od czasu kiedy to blondyn pokonał oszalałego Jugo, gdy ten był jeszcze więźniem w jednym ze legowisk Orochimaru. Kabuto stanął pomiędzy nimi podniósł rękę do góry, po czym ją opuścił krzyknął – Zaczynajcie!
Wtedy ruszyli na siebie w tym samym momencie, zadając sobie rozpoczynając solidną wymianę ciosów, testując nawzajem swoją wytrzymałość. Naruto zadał mocne kopnięcie ze półobrotu, jednak Jugo je zablokował i zaatakował silnym prawym prostym. Uzumaki szybko odskoczył wtedy odezwał się jego biju – (Gaki siłą go nie pokonasz, musisz polegać na sile i podstępowi.)
- (Wiem to Kurama ja tylko testowałem jego obronę szukając słabych punktów.) - odparł niebieskooki chłopak.
- (Więc znalazłeś coś?) - zapytał ciekawy lis.
- (Tak… Czas trochę jednak zmęczyć mojego przyjaciela.) - odpowiedział blondyn.
Naruto zaczął unikać ciosów wyprowadzanych przez pomarańczowowłosego shinobi, czym męczył swego sparingpartnera i to dość skutecznie. Jugo stawał się wolniejszy z każdą minutą walki, co jego przeciwnik wykorzystał. Uzumaki zadawać mu szybkie silne precyzyjne uderzenia w barki, nogi, żebra oraz plecy następnie odskakiwał ponawiając serie. Jednak wkrótce walka została przerwana przez Orochimaru który wskoczy między nich mówiąc – Dobra dość, ogłośmy że jest remis w tej walce.
Po walkach
Obaj chłopcy nie dyskutowali, chodź byli trochę zirytowani, że przerwano im walkę. Wężowy sannin wydał wszystkim polecenie, aby się zbliżyli, po czym powiedział – Dobrze widać, że każdy z was ma odmienny styl walki, z którym czuje się pewnie, jednak czas abyście weszli na wyższy poziom we sztuce taijutsu.
Drużyna Uzu kiwnęła głowami rozumiejąc jego słowa, właśnie wtedy podeszła Guren ze zwojami a Orochimaru wziął dwa i podszedł do Karin oraz Tayuyi dając im dwie rolki mówiąc – To jest kontrakt przywołań lisów należący właśnie do klanu Uzumaki kiedy zdacie test lisów nauczą was lisiej pięści.
- Dobrze Orochimaru-sensei. - opowiedział dziewczyny biorąc oba zwoje.
Następnie białoskóry mężczyzna wziął kolejną rolkę i podszedł do Suigetsu mówiąc – Suigetsu musisz się wyzbyć stylu rekina i myślę, że kontrakt ze Kałamarnicami jest lepszym rozwiązanie, ponieważ mogą być groźniejsze od rekina i szybsze, dlatego daje ci kontrakt ze nimi.
- Skoro uważasz, że to może mi pomóc w rozwoju, nie będę protestować. - powiedział Hozuki spokojnie biorąc kontrakt.
Potem przywódca Otogakure zbliżył się do Jugo i dał mu zwój wyjaśniając – to jest kontrakt niedźwiedzia myślę że to wezwanie pomoże i w rozwoju.
Jugo tylko skinął głową na znak że rozumie.
Na koniec Orochimaru podszedł do Hinaty i wręczył jej następny kontrakt mówiąc – To kontrakt ze przywołaniem lwów, gdyż walczysz jak lwica, więc myślę, że to będzie dla ciebie odpowiednie.
- Rozumiem Orochimaru-sensei i dziękuję – podziękowała Hyuga.
Następnego dnia Wszyscy oprócz Naruto oraz Inariego wykorzystali zwoje i przywołali wezwania które one zwierały i zdali test pomyślnie, po czym zaczęli uczyć się ich sztuki kata.
(Miesiąc ósmy)
Podczas tego miesiąca drużyna Uzu była szkolona przez swoje wezwania w sztuce taijutsu niektórym szło lepiej innym gorzej, ale każdy z nich wykazywał wole walki.
(Miesiąc dziewiąty)
Nic się praktycznie nie zmieniło prócz intensywniejszego treningu dodanego przez Orochimaru.
(Miesiąc dziesiąty)
Podczas tego miesiąca wężowy sannin postanowił zaczął szkolić swych uczniów z zakresu broni, aby odkryć jaki oręż będzie dla nich odpowiedni.
(Miesiąc jedenasty)
Pod koniec tego miesiąca Orochimaru wybrał odpowiednie bronie dla swych uczniów. Naruto otrzymał szkolenie ze zakresu gunbaia i katany tworząc nowy styl walki. Hinata uczyła się posługiwać dwoma mieczami wakizashi oraz ukrytymi ostrzami. Tayuya wraz ze Karin dostały katany, ucząc się kenjutsu, które było charakterystyczne dla klanu Uzumaki. Suigetsu uczył się posługiwać kataną no-dachi, dzięki czemu mógł sprawniej uczyć się walczyć Kubikiribocho. Jugo zaczął posługiwać się naginatą oraz shurikenami szkoląc się we Naginatajutsu oraz shurikenjutsu. Inari zaś dostał katanę oraz łuk zaczynając szkolenie we kenjutsu i kyuujutsu.
Wszystko to sprawiło, że powoli zyskiwali sprawność w posługiwaniu się swoim orężem.
(Miesiąc dwunasty)
Tego miesiąca odbyły się urodziny niespodzianka dla Naruto zorganizowane przez Hinatę, co pomogło się dziewczynie zbliżyć do swej sekretnej miłości. Sprawiło to też że reszta zaczęła robić zakłady kto pierwszy się przyzna do swoich uczuć. Ten miesiąc też pomógł wszystkim też wejść na wyższy poziom swych umiejętności.
Nie wiem kiedy będzie kolejny więc proszę o cierpliwość.
