Alexis obecnie siedziała zamknięta w średniej wielkości pomieszczeniu, które na pierwszy rzut oka, wyglądało jak typowy pokój przesłuchań. Nigdy w takim nie była, więc sugerowała się tymi przedstawionymi w filmach. Ponury, minimalistyczny i umożliwiający obserwację.
Ściany były w jasnoszarym kolorze, a cztery kwadratowe lampy umieszczono w centralnej części sufitu. Na środku pomieszczenia stał nieduży, prostokątny stół z dwoma krzesłami po przeciwnych stronach, wzdłuż dłuższych krawędzi.
Na ścianie sąsiadującej z drzwiami, umiejscowione było duże lustro, zakłada, że to prawdopodobnie lustro weneckie, przez które osoby po drugiej stronie ją obserwują. W kątach, po dwóch jego stronach, dostrzegła kamery skierowane wprost na centralną część pokoju. Natomiast do blatu stołu, były przytwierdzone dwa mikrofony, nakierowane na miejsca, gdzie powinni zasiąść: winny i przesłuchujący.
Dopiero jak ją doprowadzili do stołu, zdjęli jej kajdanki, po czym stanowczo chwycili za barki, wymuszając zajęcie miejsca, na wprost lustra. Co więcej, nie opuścili pomieszczenia, tylko w dalszym ciągu stali nad nią, jakby rzeczywiście stanowiła zagrożenie dla innych osób, a przecież nawet nie walczyła.
Miała ochotę im coś powiedzieć na temat traktowania kobiet, ale ugryzła się w język i tylko rzuciła im nieprzyjemnie spojrzenie. Nie chciała komplikować sobie życia, ale jeśli ich zachowanie słowne lub fizyczne przekroczy pewną granicę, to z pewnością tego nie przemilczy.
Swoją drogą, czy korzystanie z takich środków ostrożności, było naprawdę konieczne? To są standardowe zasady postępowania czy może w ich oczach jest tak niebezpieczna? Co, jeśli to nie ona jest problemem, tylko obawa, że odkryje jeden z ich sekretów lub tajemniczych eksperymentów? Nie mogła oczywiście zapomnieć o tej „niewinnej" aluzji dotyczącej transformerów.
W głowie pojawiały się kolejne pytania i zero odpowiedzi. Na domiar złego, dowódca wcale nią kwapił się o natychmiastowe przybycie, zostawiając ją niemal „samą sobie".
Jeśli chodzi o samą bazę, to nie widziała zbyt wiele, gdyż zarzucili jej jakiś czarny worek na głowę, nim wyprowadzili ją z samochodu i zdjęli dopiero przed pokojem przesłuchań. To oznaczało jedno, Strefa 51 jest naprawdę ściśle strzeżonym miejscem i co gorsza, nie wie, ku której teorii powinna się skłaniać.
Skoro nie chcieli jej nic pokazywać, to po co ją w ogóle tutaj zabrali? Ta baza znajdowała się najbliżej czy może przewyższył fakt, że stanowiła… TO pośrednie zagrożenie, o jakim wspomniał tamten żołnierzyk?
Nawet jeśli nie widziała zbyt wiele, to zanim ją oślepili, dostrzegła dwa dziwne przedmioty, które nieśli żołnierze oraz skrzydło samolotu, prawdopodobnie myśliwca. Niestety nie była w stanie określić, czemu one mogły służyć.
Ignorując sposób, w jaki ją potraktowano, w momencie przekroczenia drzwi budynku, pojawiło się dziwne, trudne do logicznego wytłumaczenia, uczucie.
Odkąd jako dzieci mieli styczność z transformerami, zdarzały się sytuacje, które powodowały odczucia obecności czegoś obcego, bytu lub technologii. Kiedy przebywali w towarzystwie transformerów lub ich technologii, to uczucie zanikało lub wydawało się tak naturalne, że nie zwracali na to uwagi.
Jednak zdarzały się sytuacje, kiedy byli sami lub w miejscu, gdzie nie widzieli śladu pobytu transformerów, a to uczucie było niesamowicie wyraźne, czasami niemal namacalne. Wtedy okazywało się, że przebywali w pobliżu obcych lub ich technologii.
Brzmi jak science fiction, ale jednak to prawda i nie był to pojedynczy przypadek.
Wielokrotnie zastanawiali się, czym to było spowodowane i rozważali różne opcje, jednak najbardziej prawdopodobne wydawały się dwie. Pierwsza z nich to ich tajemniczy związek z minconami, który splótł ich drogi, jeszcze zanim dowiedzieli się o ich istnieniu. Natomiast druga, bardziej fizyczna, mogli zostać napromieniowani energią kosmiczną lub cybertrońską, która obecnie umożliwiała im wyczuwanie obiektów ją posiadających.
Która z nich była właściwa? Tego jeszcze nie odkryli.
Wracając jednak do teraźniejszości… w tej bazie wyczuwa obecność czegoś pozaziemskiego, tylko nie jest w stanie określić czego. Co prawda, powinna się tego spodziewać, w końcu liczne teorie spiskowe, mówią o posiadaniu statków, a nawet ciał obcych w tej strefie. Jednakże ona nie należy do spiskowców, a osób opierających się na danych i rzetelnych dowodach.
Z drugiej jednak strony, przyjaźniąc się z obcą cywilizacją, wie, że czasami to, co dla ludzi jest czymś niewytłumaczalnym, dla nich bywa zwykłą nauką, ponieważ ich technologia jest znacznie bardziej zaawansowana, niż jej rasy.
Obecne uczucie było jej znajome, czyli z pewnością musiało mieć coś wspólnego z transformerami bądź miniconami. Pozostaje pytanie, skąd w bazie wojskowej coś cybertroniańskiego? Czyżby ludzie dowiedzieli się o transformerach lub zdobyli fragment ich technologii? Nie chce nawet myśleć, że mogliby pojmać samego bota… nie mają takich możliwości, prawda?
Jak tylko wydostanie się stąd, to będzie musiała poinformować Optimusa o swoim odkryciu, nie mogą pozostawić tego bez reakcji.
Starscream zaśmiał się, kiedy podążające za nim myśliwce, próbowały go dogonić lub zestrzelić. Kilkakrotnie ostrzegali go, że jeśli nie zidentyfikuje się i nie pozwoli zabrać do bazy, to użyją siły. Najwyraźniej nie dopuszczali do siebie myśli, że nie mieli z nim najmniejszych szans, albo łudzili się, że je mają.
Prawda była jednak taka, że on ma nieograniczoną kontrolę nad pojazdem, wie, jakie ma możliwości i przede wszystkim… czuje, gdy coś jest nie tak. Natomiast ludzie nie, więc był w stanie wyłapać błędy oraz dostrzec, że niektóre manewry sprawiają im nie lada problem.
Nie miał w planach skrzywdzenia któregokolwiek z nich, aczkolwiek po tym, jak pojmali Alexis, miał ochotę to zrobić. Jednak pamiętał o całokształcie misji, więc w odpowiedzi na ich ostrzał, jedynie przyspieszał, zwalniał lub robił uniki, ale sam nie wystrzelił żadnego pocisku.
Można powiedzieć, że bawił się z nimi w kotka i myszkę, ale o dziwo… miał z tego satysfakcję.
W pewnym momencie, po prostu zatrzymał się w powietrzu, obserwując ich reakcję. Zgodnie z przewidywaniami, dwójka przeleciała obok niego, wszakże nie byli w stanie wykonać tego samego manewru, zwłaszcza przy takiej prędkości.
Poczekał, aż zrobią nawrotkę i ruszył na kolejny „sparing". Musi ich zatrzymać wystarczająco długo, aby dać czas pozostałym, tylko pytanie… ile?
Windblade, wzbiła się w górę, a myśliwce podążyły za nią. Utrzymanie ich uwagi na sobie nie powinno być zbyt dużym wyzwaniem.
Wiedziała, że wydobywając Energon znajdujący się w pobliżu bazy ludzi, tylko w taki sposób mogą im zapewnić bezpieczeństwo, albo przynajmniej oddalić atak wrogich Decepticonów. Oni zdecydowanie nie będą przejmować się ich życiem tak jak Autoboty. Nie raz słyszała, jak mówią o nich z odrazą i nazywają prymitywnymi robakami.
Faktycznie, ludzka rasa jest… może nie prymitywna, ale bardzo młoda w stosunku do transformerów czy innych znanych jej ras. Co za tym idzie? Często działają instynktownie, nie bacząc na koszty, aby tylko przetrwać.
A co gorsza… lubią wojny… Tak, lubią! Dzięki dostępowi do Internetu przejrzała pobieżnie ich historię, która rzeczywiście obfitowała w różnego rodzaju konflikty zbrojne.
Zasadniczą różnicą między Ziemią, a Cybertronem jest fakt, że rodzima planeta transformerów jest podzielona na zaledwie dwie główne frakcje, Autoboty i Decepticony. Co prawda istnieją pomniejsze sojusze, ale nie są tak znaczące, jak ta dwójka. Wojna, która trwa u nich od eonów, rozgrywa się właśnie pomiędzy tymi dwoma frakcjami.
Natomiast Ziemia nie jest tak zjednoczona, jak oni, a podzielona na wiele państw, mniejszych lub większych. Eskalujące konflikty przeradzają się w wojnę, ponieważ zamiast przedyskutować to na chłodno i dojść do kompromisu dla dobra ludności, kraj występuje przeciw innemu. Wie, że istnieją różne organizacje, zrzeszające grupy państw, ale nie jest to zasięg globalny jak na Cybertronie.
Dlatego Optimus zarządził, że ich technologia zbrojeniowa, nie może trafić w ręce ludzi. Nie chciał, aby przyczynili się do zwiększenia liczby ofiar, gdy w czasie wojny, użyją ich technologii. Nawet ich ziemscy przyjaciele są podobnego zdania, a to musi coś znaczyć.
Miała nadzieję, że zagłuszacze energii Energonu, jakie wzięła ze sobą grupa wydobywcza, były wystarczająco skuteczne i ludzie nie odkryją tego źródła, nim go nie opróżnią. Obawia się, że jakby tak się stało, to z pewnością zaczęliby wyszukiwać kolejne. Czego nieuchronnym skutkiem, byłoby wmieszanie się w wojnę Autobotów i Decepticonów, a tego właśnie chcą uniknąć.
Po przeleceniu kilkudziesięciu metrów skręciła i nie zmieniając prędkości, zanurkowała w dół. Myśliwce w dalszym ciągu podążały za nią, ale widząc, że zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do ziemi, nie zwalniając, zawahały się. Obawiając się zderzenia z twardym gruntem, wyprowadzili lot z pikowania, zwiększając wysokość.
Dało to przewagę Windblade, która będą zaledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią, zrobiła przewrotkę i za pomocą śmigieł umieszczonych na skrzydłach, stworzyła poduszkę powietrzną. Dzięki niej delikatnie odbiła się od podłoża, nie dotykając go i kontynuowała lot, metr nad jego powierzchnią. Następnie zrobiła kilka obrotów wokoło własnej osi i ponownie wypruła w górę.
Widziała, że myśliwce zawróciły i ponownie lecą w jej stronę, ale miała znaczną przewagę nad nimi. Nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Wszyscy w bazie Autobotów w szoku wpatrywali się w ekrany. Właśnie do nich dotarło, że ludzie są bardziej zaawansowani z technologicznego punktu widzenia, niż dotąd sądzili.
- Czekajcie! – wtrącił Carlos – Chcecie powiedzieć, że wojsko stworzyło niewidzialnego myśliwca?!
- Tak – potwierdził Ratchet.
- Niemożliwe!
Skoro zbudowali coś takiego… to mogą śledzić, kogo chcą z ukrycia, kto wie od jak dawna! Może nawet wiedzą już o istnieniu transformerów! Alexis mogła wpaść w poważne kłopoty, jeśli dowiedzą się o jej powiązaniach z nimi!
Optimus widząc ten samolot, zrozumiał, że ludzie mogą stanowić zagrożenie, nie tylko dla swoich pobratymców, ale potencjalnie dla transformerów. Pytanie… czy w obecnej sytuacji zagrożą bezpieczeństwu Alexis?
- Slipstream. – powiedział.
- Zgłaszam się. – odezwała się.
- Podleć na wysokość bazy i spróbuj przeskanować teren, zwracając uwagę na lokalizację, w której Rad wykrył ten tajemniczy myśliwiec.
Nie wiedział czemu, ale poczuł niepokój związany z tą bazą. Nie był typem zawierzającym przeczuciom, ale ilekroć się ono pojawiało, nigdy nie zwiastowało nic dobrego.
- Przesyłam współrzędne – poinformował White.
- Ponadto przeskanuj całą bazę w poszukiwaniu czegoś… znajomego. – kontynuował lider.
- Czego dokładnie? – zapytała ostrożnie.
Ku ich zaskoczeniu, w jej głosie usłyszeli zarówno wahanie, jak i niepokój. Nie często zdarzało się, żeby Slipstream pokazywała tego typu emocje.
- Nie wiem, ale skoro posiadają taką technologię, to kto wie, co jeszcze mają w zanadrzu. – wyjaśnił.
- Robi się!
Bezpieczeństwo, bezpieczeństwem, ale jak długo to będzie wyłącznie w obronie własnej, a nie przerodzi się w atak? Tego nie był pewien, więc wolał być przygotowany.
Reynolds wpatrywał się w główny ekran. Piloci raptorów przesłali mu obrazy dwóch celów, a następnie w czasie rzeczywistym śledził ich działania.
Dwa obiekty, a raczej myśliwce, jeden F-22 Raptor, a drugi VTOL Jet, oba w abstrakcyjnych, jak na takie maszyny kolorach. Jednak dzięki temu charakterystycznemu ubarwieniu, z łatwością mogli dopasować inne nagrania, bądź zdjęcia, na których się znajdują i zebrać do jednego folderu.
Z danych, którymi obecnie dysponują, jasno wynikało, że już kilkakrotnie mieli z nimi do czynienia. Pozostaje pytanie, czego od nich chcą i dlaczego odważyli się naruszyć przestrzeń powietrzną bazy wojskowej?
- Raportujcie. – powiedział do mikrofonu.
- Tu Raptor 1. Cel w zasięgu wzroku. Mimo licznych ostrzeżeń nie dostosował się do nich, więc rozpoczęliśmy ostrzał. Co ciekawe, nie odpowiedział tym samym, tylko bez przerwy robi uniki.
- Tu Raptor 3. Potwierdzam tę samą strategię. VTOL Jet manewruje w dość ryzykowny sposób, jednakże wygląda, jakby posiadał pełną kontrolę nad pojazdem i z każdego wychodzi bez szwanku.
Pilotowanie myśliwca jest trudne, a sposób, w jaki poruszały się dwa wspomniane, momentami był anormalny.
- Nie odpowiedzieli atakiem? – zapytał Reynolds.
- Tu Raptor 3. Potwierdzam. Brak ostrzału wroga, on raczej wygląda… jakby się z nami bawił.
- Bawił lub odwracał uwagę. – poprawił kolejny – Raptor 4.
- Prawdopodobnie chodziło o odwrócenie uwagi od tego człowieka, którego zgarnęliśmy. – stwierdził żołnierz stojący obok generała.
- Kontynuujcie działania i informujcie o każdej anomalii w zachowaniu lub otoczeniu. – zdecydował.
- Tak jest! – usłyszał potwierdzenie od pilotów.
- Tymczasem, osobiście porozmawiam sobie z ich współpracownicą. – powiedział bardziej do siebie, po czym zwrócił się do innych pracowników – Jakby działo się coś niepokojącego, informujcie mnie.
- Tak jest!
Mężczyzna zdjął słuchawki, po czym udał się do wyjścia z pomieszczenia. Muszą jak najszybciej się dowiedzieć, z czym dokładnie mają do czynienia i jakie są ich zamiary. Dzięki pojmaniu ich sojusznika mają ku temu niebywałą okazję.
Smith przebywał w pomieszczeniu technicznym, przylegającym do pokoju przesłuchań, gdzie czekał na dowódcę.
Pomieszczenie było wąskie, jego długość równała się szerokości sąsiedniego pokoju, ale szerokość niespełna 2,5 metra. Jednak mieściło w sobie niezbędne wyposażenie, adekwatne do przeznaczenia. Lustro fenickie zajmowało sześćdziesiąt procent ściany, po obu stronach przytwierdzone były głośniki, przez które można usłyszeć rozmowy z pomieszczenia obok. Tuż pod nim znajdował się wąski stół, przylegający bezpośrednio do ściany oraz trzy krzesła. Na blacie stał mikrofon, zestaw słuchawek oraz urządzenie sterujące.
Smith obserwował dziewczynę przez szybę, starając się wyłapać jak najwięcej z jej zachowania, aby móc w późniejszym czasie wykorzystać to przeciwko niej, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zdecydował, że dobrze będzie ją zmiękczyć, zanim zaczną przesłuchanie. Dłuższa chwila w samotności, bez jakichkolwiek wyjaśnień, powinna ją nieco przytemperować. Jednakże widząc jej postawę, gdzie zamiast strachu przewyższała złość, zaczął zastanawiać się, czy ta technika w ogóle na nią podziała.
Przyjaźni się z rasą obcej cywilizacji, więc z pewnością miała styczność z wieloma sytuacjami, które mogły uodpornić ją na podobne działania. Jednak nie zamierzał jej niczego ułatwiać, ona jest tutaj w charakterze potencjalnego zagrożenia, a nie ofiary. Dla niej będzie lepiej, jak wyśpiewa im wszystko, czego chcą i BYĆ MOŻE będzie wolna, a do tego czasu, będzie tutaj siedzieć.
Słysząc dźwięk otwieranych drzwi, spojrzał w ich kierunku. Do pomieszczenia wszedł generał, więc natomiast stanął na baczność, podobnie do technika, który dotychczas siedział przy stole.
- Spocznijcie. – powiedział Reynolds.
Oboje wykonali polecenie, wówczas Smith zauważył w dłoni zwierzchnika teczkę z dokumentacją. Założył, że prawdopodobnie dotyczyła ona całej sprawy z robotycznymi kosmitami lub samej dziewczyny. On również je przeglądał kilkakrotnie, przeważnie, gdy dostawiał misje, które dotyczyły tej sprawy, aby nic go nie zaskoczyło.
- Jak się sprawuje? – zapytał Reynolds.
- Nie wykazuje cienia strachu, a nawet wręcz przeciwnie, emanuje złością, jednak dotychczas nikogo nie zaatakowała. – odparł.
Oboje spojrzeli na Thi Dang, siedziała z założoną nogą na nogę i rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej. Jasno dając do zrozumienia, że nie będzie z nimi współpracować, co tylko uzupełniało obraz sojuszniczki kosmitów.
- Czas sprawdzić, co tak naprawdę wie. Idziemy. – generał zwrócił się do Smith'a.
Młodszy otworzył drzwi prowadzące do pokoju przesłuchań, puszczając przodem drugiego mężczyznę, po czym podążył za nim, zamykając za sobą.
Alexis nie wiedziała, ile tutaj siedziała. Pół godziny, godzinę? Nie miała zegarka ani komórki, aby to sprawdzić, ponieważ wszystko jej zabrali! Ciekawe co się stało z jej motorem…całe szczęście, że zdecydowała się jechać na zwykłym, a nie na Sureshock…
W końcu do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn, jeden z nich to ten sam, który zarządzał jej pojmaniem. Natomiast drugi, był znaczne starszy i sądząc po naszywkach na mundurze, wyższy w hierarchii.
Starszy usiadł na krześle naprzeciw niej, a teczkę z logiem Stresy 51 oraz adnotacją TOP SECRET położył na stole. Natomiast młodszy stanął po jego lewej stronie, ale nieznacznie w tyle, prawdopodobnie ze względu na stopień, jaki posiadał.
- Zacznijmy od formalności. Jestem generał David Reynolds, a to kapitan Jacob Smith, którego zdążyłaś już poznać.
Miała ochotę prychnąć. Poznać? Jak miała go poznać, skoro nie pokwapił się, żeby podać, chociaż swoje nazwisko.
- Nie przedstawił się. – odparła zimno.
Nie miała zamiaru dać się podejść, ta fałszywa uprzejmość, to tylko przykrywka, aby wydobyć z niej interesujące ich informacje.
- Co taka młoda kobieta robi na zakazanym terenie? – kontynuował.
Puścił jej uwagę mimo uszu i tak doskonale wiedział, kim ona jest. Bardziej interesowało go, co ona mu odpowie, kłamstwo było jak najbardziej prawdopodobne.
- Jak wydać jestem przetrzymywana wbrew swojej woli. – odparła.
Uważnie przyglądała się dwójce, nie zapominając o żołnierzach, którzy cofnęli się o krok do tyłu, gdy ci weszli, ale doskonale widziała ich w odbiciu lustra. Wszyscy mieli poważne wyrazy twarzy, ale to typowe dla ich zawodu.
- Nie wyglądasz na wystraszoną. – stwierdził Reynolds.
- A powinnam być? – zapytała – Nie zrobiłam nic złego, jechałam tylko drogą.
Czyżby sprawdzali, jak jest wytrzymała psychicznie? No to się zdziwią! Przeglądnęła techniki manipulacyjne, zanim w ogóle ruszyła na tę misję, aby w razie wypadku być przygotowana.
- Przez teren przylegający do amerykańskiej bazy wojskowej. – poprawił Smith.
- No właśnie, PRZYlegający, a nie PODlegający. – zaznaczyła – Poza tym, już dawno byłabym poza jego granicami, gdyby ktoś nie postanowił mnie zgarnąć.
W tym czasie byłaby już z grupą obserwacyjną daleko stąd, a tak to siedzi zamknięta, jak w klatce.
- Ponownie, magicznie przenosząc się na setki kilometrów w ciągu chwili? – zapytał z przekąsem.
Spiorunowała go wzrokiem, ale starała się nie pokazywać swojego zdziwienia.
Fakt korzysta z korytarza czasoprzestrzennego do pokonywania większych odległości, ale niby skąd oni o tym wiedzą? Obserwowali ją?
- Nie wierzę w magię, tylko naukę. – odparła.
Mężczyźnie nie podobała się odpowiedź dziewczyny. Miał nadzieję, że ta informacja, obnaży ją z części pewności siebie, ale jak widać, doskonale potrafi dostosować się do sytuacji.
- Radziłbym uważać na słowa. – ostrzegł ją.
Reynolds, widząc, jak dziewczyna pogrywa sobie z jego człowiekiem, wiedział, że to może wymknąć się spod kontroli, więc zdecydował się wtrącić.
- Kapitan Smith ma rację, nie znajdujesz się na dogodnej dla siebie pozycji, aby inni tolerowali takie zachowanie. Dla własnego dobra radziłbym współpracować.
Alexis przeniosła spojrzenie na najstarszego z nich, nawet jeśli dał jej ostrzeżenie, to nie wyglądał na przejętego jej reakcją, zachowywał całkowity spokój, więc i ona powinna się kontrolować.
Przymknęła oczy na kilka sekund, po czym otwarła je i kontynuowała.
- Po pierwsze, nie wiem, kim jesteście, poza waszymi nazwiskami i faktem, że jesteście wojskowymi. Po drugie, wiedziałam, że tutaj jest teren wojskowy, ale NIE planowałam go przekraczać, tylko jechać dalej. Nie jestem głupia. Po trzecie, nawet nie wiem, za co mnie aresztowaliście, w końcu NIE zrobiłam nic nielegalnego. Po czwarte nie wiedziałam, że wojsko wierzy w magię i te sprawy, ale to wasza sprawa. I po piąte, jeśli nie zamierzacie odpowiedzieć na moje pytania, to po prostu mnie wypuśćcie, a zapomnimy o sprawie.
Nastała chwila ciszy, którą przerwał śmiech generała. Na twarzy Smitha również dostrzegła nikły uśmiech, który próbował maskować. Czy ona powiedziała coś śmiesznego?
- Muszę przyznać, że dobrze cię wyszkolili. – stwierdził, uspokajając się.
- Słucham? – zapytała zdezorientowana – Kto wyszkolił?
Czy ona coś pominęła? Nie dopatrzyła? Może źle zrozumiała? Co w jej słowach było takie śmieszne i o kim on mówi?!
- Posłuchaj Thi Dang, wiemy o tobie więcej, niż chciałabyś i lepiej, żebyś zaczęła mówić. Oszczędzisz nie tylko nasz i swój czas, ale współpracując, możesz wynegocjować lepsze warunki.
Drgnęła, gdy wypowiedział jej nazwisko. Oni wiedzieli, kim jest, ba doskonale wiedzieli, kogo zatrzymują! Co, jeśli wiedzą, że przyjaźni się z super zaawansowaną rasą gigantycznych robotów? Jak na to zareagują?
- Czego warunki? – zapytała ostrożnie.
- Na chwilę obecną, jesteś podejrzana o współpracę z organizacją zagrażającą rasie ludzi.
- CO PROSZĘ?! – krzyknęła.
Wstała z krzesła, ale dwójka za nią natychmiast zareagowała, chwytając za barki i ramiona, po czym ponownie sadzając na nim.
- W zależności od tego, co powiesz, możesz zarówno pogorszyć, jak i polepszyć swoją sytuację. – dokończył Reynolds – Rozumiesz?
Doskonale widział, jak mimika jej twarzy zmienia się z pewności i agresji, w szok, niepewność i dobrze ukrywany strach. To był dobry znak, są na właściwej drodze, tylko muszą wyciągnąć odpowiednie karty, aby wymusić na niej wyśpiewanie wszystkiego.
- Rozumiem i kompletnie nie zgadzam się z oskarżeniami! – warknęła.
Próbowała zachować spokój. Nie dość, że zatrzymali ją na środku pustyni, aresztowali, to jeszcze zarzucają jej knowania przeciwko własnej rasie?
Właśnie ją olśniło! Powiedzieli RASIE ludzi! Gdyby to dotyczyło wyłącznie ludzi, nie dodawaliby słowa „rasa", co oznacza, że mogli mieć na myśli obcą rasę… chodziło im o transformery? Wiedzą o nich?
- Nie jesteś na pozycji do negocjacji swoich warunków. – odparł zimno – Teraz radzę się dobrze zastanowić, zanim cokolwiek powiesz, wszystko może zostać użyte przeciwko tobie.
Zacisnęła zęby, słysząc charakterystyczną formułkę: „Wszystko, co powiesz, będzie… bla bla bla…". Już to widzi, jak ją posłuchają…
- Nie ważne co powiem, wy i tak znajdziecie dowód na swoje oskarżenia względem mnie. – stwierdziła – Nie ważne czy prawdziwy, czy fałszywy, dla innych będzie wystarczający.
Mężczyźni przez chwilę się jej przyglądali, ale nie skomentowali jej wypowiedzi. Skoro nie zaprzeczyli, to pewnie w przeszłości już korzystali z takiego rozwiązania.
Teraz to nawet nie ma co się wysilać, zapewne już mają gotowy akt oskarżenia przeciwko niej.
- Skoro mamy już to ustalone, zacznijmy od nowa. – stwierdził generał – Na początek, powiedz nam, kim oni są?
Z teczki wyjął dwa zdjęcia, na których Alexis dostrzegła znajome sylwetki seekerów, którzy obecnie odwracali uwagę wojska. Przeklęła w myślach, oni naprawdę WIEDZĄ o transformerach przebywających na Ziemi i co więcej, znają ich alt mody!
Jej przyjaciele są w dużym niebezpieczeństwie i ona nie wie jak im pomóc! Ba, nie może ich nawet ostrzec! Co powinna zrobić?
