Był koniec września.

Dwie postacie siedziały w cieniu prastarego dębu nad brzegiem jeziora, w świetle zachodzącego słońca. Lekki, ciepły wiatr owiewał im twarze. Lily bawiła się trawą u jej stóp, a na jej twarzy gościł lekki uśmiech.

Severus spojrzał na nią, uśmiechającą się promiennie, i poczuł, że to jest ten właściwy moment, żeby wyznać jej coś, co od dawna nosił w sercu.

— Lily… — zaczął nieśmiało, zerkając na nią ukradkiem.

— Tak, Sev?

— Ja… Chcę Ci powiedzieć coś, co od dawna czuję do… do Ciebie — powiedział niepewnym głosem, ale nadal nie odwracając wzroku — Od naszego pierwszego spotkania, wiedziałem, że jesteś… że jesteś wyjątkowa. I z każdym kolejnym, coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że jesteś dla mnie kimś więcej niż… niż tylko przyjaciółką. Lily, ja… — przerwał zmieszany i spuścił wzrok.

— Tak? — Lily uśmiechnęła się zachęcająco..

Severus spojrzał jej w oczy.

— Lily, kocham cię — powiedział z uczuciem — Jesteś dla mnie światłem w ciemnościach życia, cichym portem podczas burzy zajęć i…

Wbił wzrok w trawę i zaczerwienił się. Lily wyglądała na zaskoczoną, ale jednocześnie wzruszoną i ucieszoną. Dwoma palcami podniosła delikatnie podbródek Severusa.

Popatrzyli sobie w oczy.

— Sev, ja to rozumiem — powiedziała cicho — Bo widzisz, ja… — spuściła na chwilę oczy — Ja też… od pewnego czasu zdaję sobie sprawę, że… że coś do Ciebie czuję — dokończyła i zarumieniła się — I… tak… ja też ciebie kocham Severusie — szepnęła, a jej delikatny głos był jak muzyka dla jego uszu.

Severus delikatnie wziął jej dłoń w swoje. Popatrzył Lily w oczy, a jego spojrzenie powiedziało wszystko, czego nie potrafił wyrazić słowami. Prawie nieświadomie zbliżył się do niej, a ona po krótkiej chwili wahania, także.

— Jesteś dla mnie wszystkim — wyszeptał Severus — Czy mogę…?

— Tak, Sev — odpowiedziała z uśmiechem, wiedząc o co pyta, zanim zdążył dokończyć.

— Naprawdę cię kocham, Lily — szepnął jeszcze i pocałował ją.

Odpowiedziała mu, po chwili zaskoczenia, i ich usta połączyły się w zgodnym pocałunku, który był równie delikatny, i nieśmiały, co romantyczny, i namiętny.

Oboje czuli się jednym ciałem, a ich serca biły w tym samym rytmie…