Dłajt i Feng Mina w książce horror psychologiczny pt. ,, Miłość na Zabuj" już na Wattpadzie misiaki3 1!11!

Dwight szedł powolnym krokiem na stacje benzynową, by tam pograć w Pokemony. Idąc tam, miał również nadzieję, że kiedy złapie coś fest to kogoś poderwie. A konkretnie taką jedną potencjalną dziewoję, która stała zawsze gdzieś z boku, obserwując zmagania samca z oddali. Dziś natomiast chciał mieć odblokowaną opcję interakcji z potencjalną drugą połówką.

Mgła była tego dnia zaskakująco gęsta, co sprawiało, że miejsce to wyglądało mroczniej. W tym przypadku granie w pokemony mogło nie zadziałać, ponieważ iż potencjalna samica XY mogła go nie ujrzeć, a on nie obliczył jeszcze, jakie pole widzenia mają kobiety.

Postanowił, że skoro nie ma samicy to ukradnie części od silników, które, ma nadzieję, że zmieszczą się w jego zepsutym od lat maluchu. W kącie mapy zielonej karmazynowej znalazł potencjalny generator/ silnik doo malucha. Schowany był za stertą śmieci, bo nikt tu nie sprząta.

Podjumując rzeczy z silnika, zaczął słyszeć swoje lub czyjeś bicie serca.

,, Czy to aby nie moja wybranka serca mnie zobaczyła?"- pomyślał.

- Haha ha haa (czyt. Nie, to doktor) - i pizgnął z blasta.

Dweet zniesmaczony tą sytuacją, zaczął uciekać walcząc o swoje, jakże cenne życie. Po długiej bitwie na loopowanie (zużył tylko dwie palety), Dwight zrezygnowany oberwał z sus pręta Doktora. Mężczyzna po studiach podniósł go i posadził na najbliższym haku. Nie tak Dwight wyobrażał sobie rozgrywki z Pokermon GO. Zajęknął jęcząc na haku, aby jego samcze dźwięki rozległy się po całej mapie, i żeby potencjalna Füng Min się zjawiła.

Nagle zza krzaków, szok, niedowierzanie, pojawiła się owa Föng Münga. Najwyraźniej widziała całe te dymy.

,, A więc jej zależy"- pomyślał. Jego samcza pewnośc siebie powróciła jak czikulinka złapała go za pachy i posadziła na ziemię.

Ich oczy się spotkały. No prawie, bo Feng Min ma tak skośne oczy jak ten typ z Pokemonów, kumpel Ash'a.

- Dz-dzięki...- powiedział.

Feng Min pozostała w ciszy. Nagle jakiś prąd (a może to ich bo między nimi ZAISKRZYŁO, HAH) w powietrzu nadszedł i oboje się wydarli. Zza tych samych krzaków wyłonił się absolwent nauk medycznych im. Stefana Żeromskiego. Wtedy czar miłości prysł. Feng Min odwróciła się od przed chwilą uratowanego przystojniaka.

- Jesteś po studiach?- zaczęła - Bo lubię mężczyzn po studiach.

Ten tylko zaśmiał się a samica uznała to za potwierdzenie i zostawiając Dwighta samego, popędziła sarnimi podskokami za absolwentem medycyny.

Samiec musiał walczyć o dominacje. Mimo rozrywającego bólu w sercu, prawdopodobnie spowodowanym przez nabicie na hak, postanowił podjąc walkę o kobietę.

- Ej ty1!11!- krzyknął.

Absolwent szkół wyższych przystanął, lekko odwracając swoją półkulę głowy w jego stronę.

- Nie pozwole ci zaklepać MOJEJ damy!

Doktor przymrużył jakoś oczy i odwrócił się całym ciałem w stronę Dweed'a.

- Haa ha ha haaha!- rzekł.

A więc nie obejdzie się bez walki.

Dwight napiął wszystkie mięśnie. Gotowy do ataku. Nagle, z dupy, doktor zaczął szarżować, czego Dwight się nie spodziewał, więc zaczął przednim uciekać. Gdy już absolwent zbliżał się wielkimi krokami, nagle spod ziemi pojawiła się Feng.

- Co tu się dzieje- powiedziała.