W tym czasie doktor się machnął i ją jebnął, więc se padła na raz. Zdruzgotany Dwight chciał jej pomóc, lecz doktor ją podniósł i wsadził na hak. Dwelf kucnął, przyczajony niedaleko wiszącej Mung Fin. Niestety doktor campił. Na jego nieszczęście Dwight se jęknął, bo ma głoście jęki w grze i go były uczeń Liceum Ogólnokształcącego w Żyrardowie ujrzał i dobił i osadził na hak.
Wisiał sobie teraz tak obok kobiety swoich marzeń.
- Nawet uratować mnie nie umiesz- rzekła wręcz.
Miał dość. Zaraz wszystkie emocje w nim wybuchną i zabije tę babę, co nie.
- Tak się do mnie odzywasz, niewdzięcznico?- powiedział agresywnie - Nie dość, że mnie zostawiłaś na pastwę losu, to jeszcze zwalasz na mnie winę zacoś co ty zchrzaniłaś!1!- krzyknął zdecydowanie Dweet.
Doktor Herman Henryk Carpet obserwował całą tą sytuację ze zdumieniem. Obawiając się, co w tej sytuacji zrobi mała chinka, odsunął się nabezpieczną od nich odległość.
- Gdybyś był prawdziwym facetem wiedziałbyś, że każda kobieta jest czasem latawicą.
- Z tobą już nie rozmawiam - powiedział - A ty - wskazał na doktora, który na usłyszenie tych słów zaśmiał się cicho i nerwowo - Ty mi za to zapłacisz, ty kamperska szujko- nie wiem co tu napisać, więc po tych słowach Dwight wyzionął ducha walki i zdech.
Ona potem też, bo nikt ją nie ściągnął #TakWyglądaSamotnneGranieWDbD #:( .Wszyscy zginęli, ale przeżyli.
Przy ognisku w menu Feng dosiadła się do Dwighta, który obrażony zaczął agresywnie żreć pianki do pieczenia.
- Mogę usiąść obok twej prawej?- zapytała Min On spuścił wzrok na nią.
W jego krzywych okularach odbijały się płomienie z ogniska, ilustrując jego wewnętrzny gniew w szkiełkach. Mężczyzna sam w sobie jednak nie wyrażał jakiejkolwiek formy agresji. Zamknął oczy i uspokoił się. Gdy je otworzył Feng wciąż tam stała gdzie wcześniej. Po długich godzinach przemyśleń "za i przeciw", wreszcie rzekł:
- Nie.
W takim razie, raczej nie inaczej, Feng ruszyła i usiadła po jego prawej, kradnąc mu pianki, które Nea mu zafundowała na pocieszenie.
- Co ty tu robisz?- rzekł zrezygnowany.
- Nie, ty słuchasz, ja mówię- powiedziała - Nie chciałam cię skrzywdzić, po prostu mnie trochę poniosło, a lubię spotykać facetów, którzy mają dużow portfelu - w tym momencie pocieszająco położyła dłoń na ramieniu Dreet'a - To już chyba się nie zdarzy.
- O-okej- jąknął ledwo słyszalnie.
Zapadła cisza, ale może to i lepiej. Oboje mogli zreflektować się w swoich myślach i poprzednich działaniach. Dwight'owi po chwili przyszła pewna myśl, chcąc o tym z dziewczyną porozmawiać, zaczął:
- L-lubisz jak facet ma d-dużo w portfelu, tak?- spytał się dziewczyny nerwowo.
- Tak.
- A co jak pokażę ci moją kolekcję pokemonów w Pokemon GO? Mam prawie wszystkich.
- Dwight..- powiedziała zdumiona Feng - ..Myślałam, że nigdy nie zapytasz.
- Czyli chcesz?
- Tak.
- Okej.
Po chwili znowu Feng dramatycznie chwyciła Dwelfa za rękę, ich wzrok znów się spotkał xD.
- Dwight, zalicz mnie - powiedziała po czym wyciągnęła swoją zaciśniętą dłoń blisko niego.
- Sie robi - powiedział śmiało po czym oboje przybili sobie żółwika - Zaliczone - powiedział i żyli długo i szczęśliwie.
