Normalna nastolatka złapała go za rękę.
- Chodź za mną, dzięki mnie, znajdziesz sens i powód do romantyzowania życia.
To go przekonało. I tak wzięła go.
- Czekaj- powiedział nagle, przystając - W moim życiorysie w DBD jest napisane, że zabiłem swojego szefa I WTEDY sobie poszłem - wyjaśnił jej -A tego jeszcze nie zrobiłem.
- No to zrób- rzekła niewzruszenie.
- Ale jak..?
- Masz to - zwykła nastolatka dała mu zlepkę śrubek i innych mechanicznych rzeczy, połączone w jedną, groteskową broń. Wiedziała, że jest mechanikiem, więc dała mu pałkę z charakterem - Jak go zabijesz, to daj jego czaszkę, zęby i inne resztki po nim na tę broń, bo będzie wtedy bardzie

- Okej~
Poszedł więc pewnie do swojego miejsca pracy i wrócił do Szwedki cały we krwi, 31 minut i 49 sekund później.
- No myślałam, że już nie wrócisz.
- Haha. Myliłaś się : .
- Ale masz fajną broń, jaką estetykę posiadasz?
- Twoją~ Znaczy, swoją, taaa.. - szybko się poprawił, głuptasek.
,Już nie jestem smutny" - pomyślał, uśmiechając się lekko..
I wzięła go do mgły. I już nigdy Ziemia ich nie ujrzała.
-TYDZIEŃ PÓŹNIEJ-
Był to zwykły tydzień później, po wspólnym zaplanowanym 2 minuty przed morderstwem. Philip wreszcie w swoim życiu był szczęśliwy, bo nie pracował i znalazł sens swojego życia, którym była Nea, bo nic innego ciekawego nie było w jej świecie.
- Philip - powiedział głos wydobywający się ze strun głosowych, a potem uciekający z ust Niiii, przerywając jego myślenie.
- Słucham?
- Siedzisz już tydzień w swoim ubraniu z pracy, przebierz się wreszcie pls.
- Ale nie mam w co :( - wzruszył ramionami. Znowu był smutny, ale tym razem smutek opisywał co teraz czuje, a nie to, kim był.
- Chodź, przebiorę cię jak w simsach, będzie fajnie, będziesz miał taki własny ~charakter~.
- I tu mnie maasz
I poszli do CAS w Simsach, ale w DBD. I wyszli, tylko Philip się zmienił. O dziwo, wyszedł bardziej brudny niż przedtem, jak wszedł XD. Ale miał charakter, bandaże i trzy kreski na mordzie. Nea stanęła twarzą do mężczyzny, trzymając go za ramiona.
- Philip Ojomo.
- Tak?
- Dziś cię chrzczę, od teraz nazywać się będziesz Wraith.
- Co to za zjebane imie, daj mi inne!
- Nieeee, tylko na to wpadłam, jak ci się nie podoba to wracaj do naprawiania aut na złomowisku za psi grosz, Łojojomo.
Pomyślał przez chwile, ale wiedział, że jak wróci na Ziemie to psy już na niego będą czyhać za morderstwo na swoim szefuniu. Tak w sumie to nie miał do czego wracać.
- Wybieram wolność.
- Doprecyzuj, bo nie wiem o jaką ci chodzi.
- Zostaję.
- Gdzie tu widzisz wolność XD - i zamknęła bramy swego świata do Ziemi.