Młoda szatynka eleganckim krokiem szła korytarzami Ministerstwa Magii. Swoimi czekoladowo-mlecznymi oczami szukała w tłumie czarodziejów wysokiego i ciemnoskórego mężczyznę. Gdy w końcu go zobaczyła, podeszła do niego z uśmiechem na ustach.

- Witaj Blaise - powiedziała zadowolona.

- Hej! Co u Ciebie?

- Dobrze, dziękuję. Chciałabym Cię zaprosić na moją imprezę halloweenową. Przyjdziesz?

- Jasne, że przyjdę! Kiedy? Gdzie? O której! I... czy mogę kogoś zaprosić? - zadawał pytania jak by był karabinkiem, dlatego panna Granger zaczęła się śmiać.

- Dzisiaj, bo mamy Halloween. - parsknęła - U mnie w domu o 21:30 i myślę, że tak. Obstawiam, że tym kimś będzie Draco.

- I Astoria. To w końcu jego dziewczyna.

- Nie ma problemu. Dobra muszę lecieć. Widzimy się wieczorem.

- Do zobaczenia! - Hermiona pomachała my, a następnie skierowała się do swojego biura.

/31.10. . 21:25 (dom Hermiony)...

- Gotowa? - zapytała Ginny.

- Tak. Zaraz goście przyjdą.

- Jestem ciekawa czy Blaise zaprosi tylko Draco i Astorię czy też połowę Slytherinu - zaśmiała się rudowłosa.

- Jak chce przeżyć to lepiej dla niego by zaprosił tylko tą dwójkę. I tak będzie już dużo osób.

- Ile tak w ogóle ma przyjść osób? - zapytała zaciekawiona

- 150. Dobra chodźmy już na dół.

~~•~~•~~•~~
Stroje na
Halloween

Hermiona:

Wyobraźcie sobie, że to Hermiona Granger

Ginny:

Astoria:

Draco:

Wiem, że ten facet wygląda źle, ale wasza wyobraźnia musi sobie wyobrazić, że to Draco Malfoy

Blaise:

~~•~~•~~•~~

Panna Granger -czerwony kapturek-oraz Panna Weasley -diablica- zeszły na dół. Chwilę później usłyszały pierwszy dzwonek do drzwi. Hermiona wzięła jeszcze listę gości po czym obie poszły otworzyć drzwi. Za nimi stali Draco Malfoy, Blaise Zabini oraz Astoria Greengrass -dziewczynaDracona.

- Hej! Nazwiska? - zapytała panna Granger.

- Przecież nas znasz Hermionko. - powiedział Blaise - Wiewiórko moja kochana widzę, że się dopasowaliśmy Diabeł i Diablica - puścił jej oczko na co panna Wealsey przewróciła oczami.

- Dobra wchodźcie.

- Za kogo się przebrałaś Granger? - Astoria spojrzała na nią krytycznym wzrokiem.

- Za czerwonego kapturka z takiej jednej mugolskiej bajki - odpowiedziała.

- Tylko ta wersja kapturka jest bardziej niegrzeczna - dopowiedziała Ginny.

Zaczęli rozmawiać mimo, że między Draconem, a Hermioną było lekko niezręcznie. Co prawda zakopali topór wojenny, ale nadal przebywanie w swoim towarzystwie było dość krępujące. Jednak nie tylko o topór wojenny chodzi, ale o dawną przeszłość. Po chwili usłyszeli kolejny dzwonek. Panna Granger wzięła listę i po raz kolejny dzisiejszego wieczora otworzyła drzwi.
I nie ostatni. Co chwilę przychodzili goście.

Po około 30 minutach wszyscy goście przyszli. I zabawa zaczęła się na dobre. Wszyscy się bawili. Tańczyli, pili, śmiali się, rozmawiali, a nawet śpiewali. Jednak gdzie są nasi główni goście i organizatorka imprezy? A no tak w kuchni...

- Jest tutaj w chuj dużo ludzi, więc może przejdziemy do jakiegoś pokoju i zagramy w "Nigdy nie"? Co wy na to? - zapytał Blaise

- Dla mnie spoko - powiedziała Astoria

- To chodźmy - zaprosiła ich gestem ręki by szli za nią. Zatrzymali się w pokoju gościnnym gdzie zasiedli w kółku i zaczęli grać.

- Kto zaczyna? - zapytał Malfoy

- Ja mogę. - zgłosiła się Gin - Nigdy nie... robiłam striptizu przed swoim chłopakiem - nikt nie był w szoku, że panna Greengrass się napiła, ale jaki szok wywołało to, że panna Granger to robiła. Wszystkich to zszokowało oprócz jednej osoby...

- Dobra teraz ja - powiedziała Miona ignorując ich zaskoczone spojrzenia. - Nigdy nie... całowałam się z osobą tej samej płci.

- Herm, skarbie ty moje. Przecież my się całowałyśmy na imprezie, bo byłyśmy najebane - przypomniała jej Ginn.

- A rzeczywiście... To była świetna impreza. To w takim razie nigdy nie... nigdy nie... nigdy nie brałam narkotyków - nikt się nie napił. Na szczęście.

I tak gra się toczyła...

/01.11. . 01:10 (dom Hermiony)...

- Hej. Możemy pogadać?

- Tak. O co chodzi?

- Wiem, że jest między nami trochę dziwnie, ale nie chcę tak zaczynać nowego miesiąca. Znaczy wiem, że tak się mówi podczas nowego roku, ale wiesz o co chodzi.

- Czego czekujesz?

- Przyjaźni?

- Jak możemy się przyjaźnić po tym co się stało?

- Herm...

- Nie.

- Minęło 8 miesięcy. Nie możemy o tym zapomnieć?

- Pytasz poważnie? Po tym co zrobiłeś liczysz na to, że jak powiesz jedno głupie "przepraszam" to rzucę Ci się w ramiona i będzie jak dawniej?! Jak wiesz ja łatwo nie zapominam Malfoy.

- Nie zachowuj się tak.

- Jak?

- To było dawno. Chcę iść w końcu na przód i nie mieć nie potrzebnych sprzeczek.

- To idź. Kto Ci broni?

- Jesteś tego pewna?

- Tak...

/ 01.11. . 01:50 (dom Hermiony)...

- Nie jestem pijany dlatego, więc nie będzie żadnych niedomówień. - zaczął mówić głośno Draco czym zwrócił uwagę wszystkich, ponieważ zaczęli przełączać muzykę.

Wszyscy zaciekawieni zebrali się dookoła Dracona oraz Astorii. Z przodu stała Hermiona Granger oraz Blaise i Ginny... Nie moment ich tu nie ma. Są w pokoju gościnnym. Przepraszam za pomyłkę...

- Draco? - zapytała zszokowana, gdy Draco klęknął na jedno kolano i wyciągnął pierścionek zaręczynowy.

- Wyjdziesz za mnie? - zapytał.

- Tak... Tak, tak! - krzyknęła i pocałowała swojego narzeczonego.

Wszyscy zaczęli bić brawo i gwizdać. Oprócz jednej osoby. Hermiony Granger.

Wyszła z salonu z zapłakanym wzrokiem. Była świadkiem czegoś czego nikt nie chciał by widzieć. Zaręczyny dawnej miłości, która nadal się kocha... Była na niego wkurwiona za to co zrobił 8 miesięcy temu, ale to boli. Najwidoczniej o to mu chodziło gdy mówił o pójściu na przód. Gdyby wiedziała nigdy by nie powiedziała, że może iść na przód.

I tak właśnie Hermiona Granger pogrążona w smutku opuściła ślub Dracona i Astorii, gdy Ci składali przysięgę, która ma ich połączyć na zawsze...

I nikt nigdy nie dowie się co się stało 8 miesięcy przed oświadczynami Dracona. Nikt nie dowie się, że Granger nigdy go nie przestała kochać, nikt nie dowie się, że wyszła za Rona Weasleya tylko dlatego, że nie chciała się umawiać z nieznajomymi, ale też nikt nie dowie się o tym, że drugie imię jej syna to Draco...