Hej. Przypominam, że wymienione postaci nie należą do mnie. Pożyczam i oddaję w stanie nienaruszonym ;)

Abby biegiem ruszyła do laboratorium. Chciała wybiec z biura i jak najszybciej znaleźć się w szpitalu przy jego boku. Przytulić. Pozwolić mu sobie przypomnieć o niej. Wiedziała że najważniejsze jest dociągnąć dochodzenie do końca. Natychmiast wpadła w wir pracy, analizując dokładnie cały materiał dowodowy, który zespół znalazł na miejscu wybuchu. Gdy po kilkunastu minutach jeden ze sprzętów wydał dźwięk o zakończonej pracy podbiegła do niego sięgając po kartkę która się wydrukowała. Coraz więcej rzeczy z całej układanki zaczęło się jej nie zgadzać. Według wyniku badania materiał DNA pobrany z ciała leżącego w prosektorium należał do Aboga Galiba – osoby z którą miał spotkać się Gibbs na pokładzie statku. Podbiegła do głównego komputera, uruchomiła program i zaczęła wpisywać w niego wszystkie pomiary, jakie zespół pobrał na miejscu zdarzenia. Wielkość pomieszczenia, rozstawienie urządzeń oraz miejsce w którym został znaleziony ich Szef. W rubrykę na samym dole zapisała wielkość ładunku jaki był umieszczony w beczce. Nie mogła jednak wywnioskować z dokumentów w którym miejscu stała ofiara. Wykonała kilka symulacji wybuchu, ustawiając za każdym razem mężczyznę w innym miejscu. Podczas ostatniej próby uświadomiła sobie, że Galib nie stał z Gibbsem a siedział na bombie. Bombie, która była umieszczona w beczce.

- Nie… To jest niemożliwe – mruknęła do siebie. Wpisała kolejną komendę do programu i przydusiła klawisz enter. To co zobaczyła podczas tej symulacji zmroziło jej krew w żyłach. Chwyciła natychmiast telefon i wybrała numer Tony'ego.

- Co tam Abbs? - odezwał się po chwili.

- Laboratorium. Natychmiast – odłożyła słuchawkę.

Tony biegiem ruszył do piwnicy a za nim pobiegła Ziva i Tim, nie mając pojęcia co się stało. Cała trójka w panice zbiegła schodami do pomieszczenia technika.

- Abby, co się stało? - zawołał Tony.

- Plazma – wskazała dłonią na ekran wiszący na ścianie.

- Mam wyniki DNA ofiary, to Abog Galib – na plaźmie wyświetliło się jego zdjęcie.

- Galib miał rozmawiać z Gibbsem – mruknął Tony – masz coś jeszcze?

- Tak, zastanawiałam się jak to się stało, że w prosektorium mamy tylko połowę jego ciała – kliknęła jeszcze raz a na ekranie wyświetlił się program do symulacji, którego użyła przed kilkoma minutami.

- Do celu Abby – mruknął.

- Wprowadziłam wszystkie wasze pomiary. Ustawiłam wszystkie przedmioty zgodnie ze zdjęciami, które od Was dostałam. Ustawienie beczki z bombą, pralka…

- Gibbs? - szepnął Tim.

- Tak. Doszłam do wniosku, że Galib siedział na bombie. To znaczy był zamknięty w beczce z bombą.

- Ale miał rozmawiać z… - zaczął Tony, ale Abby mu przerwała.

- Daj mi powiedzieć do cholery! - krzyknęła – jedynym możliwym miejscem jest beczka z bombą, a Gibbs nie rozmawiał z Galibem, tylko z kimś kto się za niego podszywał, ale nie to chciałam Wam pokazać – wzięła głęboki wdech i kliknęła przycisk start. Rozpoczęło to symulację wybuchu. W pierwszych klatkach dało się zauważył pękającą na dolę beczkę z bombą oraz odbijającą jej pokrywę. Następnie z pojemnika zostało wystrzelone ciało ofiary. W kolejnej klatce siła wybuchu zaczynała rozchodzić się po całym pomieszczeniu niszcząc wszystko co było dookoła, a Gibbs…

Abby zatrzymała symulację.

- Tony, Gibbs nie przeżył tego. Nie ma innej opcji tej symulacji. Za każdym razem Gibbs jest martwy – mruknęła Abby, czując jak łzy zaczynają zbierać się w jej oczach.

- To są ułamki sekund. Nie miał szans uciec. Nie mógł zrobić tak na dobrą sprawę nic, by uchronić się od wybuchu i ognia.

Cała czwórka stała patrząc się na monitor, nie mogąc pojąć jakim cudem Gibbs przeżył wypadek, którego nie miał prawa przeżyć. Ciszę panującą w laboratorium przerwał Tony.

- Trzeba jechać do niego do szpitala i pokazać mu zdjęcie Galiba – mruknął.

Abby spojrzała na swoje palce.

- Ja pojadę – szepnęła.

- Tony powinien, jako Starszy Agent – odezwała się Ziva.

- Wy macie co robić, ja skończyłam badać wszystkie dowody jakie od Was dostałam – mruknęła Abby drukując zdjęcie Galiba – jesteście potrzebni w terenie. Jadę.

- W porządku. Dzwoń i informuj mnie o wszystkim, jasne? - Tony spojrzał na nią poważnie.

CDN...