Zapraszam na czterdziesty trzeci rozdział Yu-Gi-Oh! ARC-V: Piąty Element.
Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! ARC-V/VRAINS and their cards.
Rozdział 43: (Wersja dubbingowa): Trzecia zasada dynamiki Fuzjonity/(Wersja japońska): Teoria talii! Zagadka Pojedynku!
"Teraz, Królu Ojama! Atakuj Latającym Opadłym Cielskiem!"
Olbrzymi biały potwór w speedo i z zieloną peleryną wyskoczył wysoko w powietrze i brzuchem wylądował na przeciwniku Chazza, miażdżąc go swoim ciężarem.
Uczeń Szkoły You Show: 2000→0 LP
"Heh..." chrząknął Chazz, wyłączając swój Pojedynkowy Dysk, a Król Ojama zniknął. "Całkiem dobrze ci poszło, guzdrało. Może nie jesteś na poziomie Chazza, ale powinieneś dać sobie radę, kiedy kumple Liderusa wpadną z wizytą."
Jego przeciwnik lekko skinął głową, wciąż czując się przygnieciony, chociaż jego koledzy pomogli mu wstać.
"Uważam, Chazz, że ten atak to była lekka przesada..." mruknął Syrus, który obserwował jego pojedynek.
"Myślisz, że Korpus Nieletnich czy Brygada Specjalna da dezerterom fory?" zapytał Chazz. "Jak chcesz, to możesz wyjść i zapytać ich. Jestem pewien, że ich odpowiedź przyniesie ci satysfakcję, Sy."
Syrus przekręcił oczami. Już dawno się przyzwyczaił do śmiesznych docinków Chazza, ale wolał się mu nie odgrażać. Nie, kiedy trzeba było trenować, aby móc dorównać swojemu bratu, który wciąż pracował dla przywódcy Akademii Pojedynków, Liderusa.
Lecz nie wiedział, że chociaż obserwował pojedynek Chazza, to sam był obserwowany przez Rokena, który go doglądał zza okna.
"Chazz się nie myli," pomyślał Roken, by potem odejść od pokoju i iść podziemnym korytarzem, omijając po drodze innych studentów You Show. "Do tej pory wróg wyraźnie powiedział, że nie będzie się z nami cackać. Może Yusho Sakaki woli rozwiązać sprawę pokojowo, ale szczerze wątpię, czy dałoby się przekonać Liderusa, żeby wstrzymał Projekt Arc." Roken zmarszczył brwi. "Zwłaszcza, kiedy dowiedzieliśmy się, co jeden z jego wspólników ma w zanadrzu..."
{Cue Theme Song: Yu-Gi-Oh! Theme by Wayne Sharpe}
{Opening zaczyna się tunelu czasoprzestrzennym, gdzie się pojawia Oko Wdjata w formie czerwono-zielonych danych. Następnie ukazuje się kosmos w pomarańczowo-fioletowych barwach i Yukako w stroju, jaki ma na sobie od czasu ucieczki z Placówki w Wymiarze Synchro. Wyciąga ręce z kieszeni i patrzy na widza swoim czerwonym okiem i granatowym okiem. Po chwili po jego lewej stronie pojawiają dwie sylwetki, jedna jasnoniebieska sylwetka Yuseia z zieloną ramą, druga czarna sylwetka Yumy ze złotą ramą, a po jego prawej pojawia ciemnoniebieska sylwetka Yami Yugiego z czerwoną ramą, a za nią czerwona sylwetka Jadena z fioletową ramą. Nad nimi pojawia się mistyczny wzór, który jest na plecach Yukako.}
"Your move, your move, your move, your move, your move, your move!"
{Zostają pokazane urywki scen podczas "your move", pokazujące metody przywołania w wersji VRAINS, począwszy od Rytualnego Przywołania, poprzez Fuzyjne, Synchro, Xyz i Wahadłowe Przywołanie, aż pokazuje pięć promieni wchodzących do Portalu Łącznika.}
{Pokazana zostaje scena, w której zbliżona postać Yukako z aktywowanym blasterem snajperskim przesuwa się w dół w stronę światła. Następują urywki, na których widać dwa razy profil Yukako i dwa razy profil jego awatara Zi-O. Na końcu podczas echa "Yu-Gi-Oh!" Yukako stoi w świetle, rzucając długi cień, który się rozczepia, ukazując cień Yukako i cień Zi-O. Potem w szybkim tempie zostają sekwencyjnie ukazane sceny, pierwsza przedstawiająca Yuyę, Zuzu i Różnookiego Wahadłowego Smoka na tle Paradise City, potem Yuto, Lulu i Smoka Xyz Mrocznej Rebelii na tle miasta Heartland, Yugo, Rin i Synchro Smoka Przejrzystego Skrzydła na tle Nowego Domino City, następnie Yuriego, Celiny i Fuzyjnego Smoka Głodliwego Jadu na tle Akademii Pojedynków, Yukako, Verdii i Łącznikowego Smoka Gwiezdnego Cyklu na tle Den City, a na koniec scena dwóch zacieniowanych postaci, chłopca i dziewczynę na tle futurystycznego miasta z dominującym widmem czarnego smoka z świecącymi się zielonymi liniami.}
{Następnie pokazane są urywki scen z różnych odcinków, zaczynając od Dekodującego Szyfranta wyłaniającego się z eksplozji. Następnie: Gaia Cyberse szarżujący na swoim koniu, Czarownik Cyberse strzelający błyskawicą ze swojego kostura, Smok Xyz Mrocznego Requiemu rozpościerający swe skrzydła, Heros Przeznaczenia Dystopia strzelający ze swej dłoni, Superciężki Samuraj Watażka Susanowo machający swoją naginatą, Aktor Otchłani - Supergwiazda wykonujący obrotowy kop, Blaskonoc Taneczna Kotka pozująca przed pełnią księżyca, eksplodująca czarna wieża, Siły Obelisku przywołujące Giganta Pradawnego Trybu Chaosu, Shay przywołujący Drapieżny Nalot - Sokoła Ostateczności i Adrian Gecko z górującym nad nim widmem Exodii. Potem trzy urywki scen: Galaktycznooki Cyfroniczny Smok rozpościerający skrzydła, Cyber Smok Kresu wystrzeliwujący niebieski promień energii, a na końcu Amnael z triem Świętych Bestii nad nim.}
"Your move!"
{Zostaje pokazana scena zniszczonego Heartland, z Yukako i Zanem Truesdale'm stających do pojedynku. Potem zostaje pokazany Aster Phoenix z oczami pełnymi nienawiści, a następnie siostry Tyler emanujące mroczną aurą z Amazońską Cesarzową i Amazońskim Zwierzakiem Legrysem. Potem Brailus i Halcos w towarzystwie olbrzyma z kamienia i magmy oraz potwora przypominającego humanoidalnego człowieka-rybę, a następnie scena z dziesięcioma postaciami w czarnych szatach i kapturach zasłaniających ich twarze, a nad nimi wiszą duchowe formy Legendarnych Planet. Kończy się sceną, w której mistyczny symbol na plecach Yukako świeci czarnym światłem.}
"It's time to du-du-du-du du-du-du-du-du-du-duel!"
{Zostaje pokazana scena, w której ściana z egipskimi hieroglifami zostaje spowita ogniem, chociaż można dostrzec egipskie wizerunki Pięciu Legendarnych Smoków i dwóch osób, a nad nimi hieroglif dużego smoka z ogromnymi skrzydłami. Następnie pojawiają się sceny postaci, każda podzielona białą linią: pierwsza przedstawia Yukako i Yuyę, druga Verdię i Zuzu, trzecia Gore'a i Gonga, a czwarta przedstawia Rokena w formie Varisa oraz Declana. Następnie zostaje ukazane Heartland w płomieniach z widmową wersją Leo Akaby obserwującego wszystko z góry, potem Yuri z psychopatycznym uśmiechem i jego Fuzyjny Smok Głodliwego Jadu, następnie Aster Phoenix i Adrian Gecko z rodzeństwem Hibiki na czele armii Sił Okupacyjnych Heartland, a na końcu postać w brązowym płaszczu z czarnym smokiem z świecącymi się w ciemności czerwonymi liniami.}
{Kolejna scena pokazuje Yukako w formie awatara Zi-O, z Ignisem na jego Pojedynkowym Dysku, dobierający kartę i stojąc na wystającym gruncie Heartland. Wówczas po jego prawej pojawiają się Dekodujący Szyfrant i Zegarowy Smok Cyberse, po lewej Transkodujący Szyfrant i Kwantowy Smok Cyberse, po czym na końcu, nad nimi, pojawia się Łącznikowy Smok Gwiezdnego Cyklu.}
"Yu-Gi-Oh!~"
{Pojawia się błysk światła i zmienia obraz na lekko poszarzony krajobraz Heartland, po czym pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!", a pod nim "ARC-VRAINS" w stylu napisu ARC-V. Potem mgliście pod tymi napisami pojawia się napis "Piąty Element" w stylu VRAINS, lecz nagle zaczyna glitchować i zmienia się na "Oblężenie Heartland", kończąc sekwencję openingu.}
"Więc to jest to miejsce?"
"Tak." Syrus skinął głową. "Dlatego jest strzeżone bardziej niż cokolwiek inne w tym mieście... no, może z wyjątkiem siedziby Korpusu Nieletnich i elektrowni. Jeśli chcesz znaleźć równie inteligentną osobę w Wymiarze Fuzji, poza Liderusem... cóż, lepszej osoby nie znajdziesz."
Roken nucił, patrząc na otoczony murem kompleks przed nim i Syrusem. Wewnątrz znajdowały się dwa budynki, nie licząc małej wartowni przymocowanej do muru obok jedynego wejścia. Wokół nich patrolowali strażnicy w szarych mundurach, a w wartowni znajdowało się jeszcze dwóch.
Łącznikowiec wyjął małą lornetkę i rozejrzał się po kompleksie. Następnie nacisnął przycisk z boku, zmieniając widzenie normalne na termowizyjne; w wolnym czasie zrobił tę lornetkę w domu.
"W bocznym budynku nie ma nikogo." poinformował Roken. "Ale w tym głównym… widzę tylko jedną osobę. Siedzi w pokoju na pierwszym piętrze."
"To musi być nasz cel." powiedział Syrus. "Technicznie rzecz mówiąc, to znajduje się w areszcie domowym, ale jest także jedną z najbardziej szanowanych osób w Akademii Pojedynków; strażnicy nie wejdą do jego domu bez pozwolenia, chyba że będzie to pilna sytuacja."
"Jak dwójka intruzów, którzy go szukają." zasugerował nieśmiało Roken, chowając lornetkę do kieszeni.
"Myślisz, że ta wtyczka zagłuszająca zadziała?"
Roken sprawdził swój Pojedynkowy Dysk i uśmiechnął się. "Zadziała. Mamy jedną godzinę, nim zapętlenie obrazu z kamery przestanie działać. I nie znalazłem żadnych czujników ruchu. Dopóki nie zauważą nas strażnicy, powinniśmy łatwo wejść i wyjść."
Syrus skinął głową, po czym poprowadził ich w dół z dachu budynku, na którym klęczeli. Schodząc na dół, Roken nie mógł powstrzymać się od zastanowienia się nad tym, jak znalazł się w tej sytuacji.
Zanim przypadkowo został teleportowany do Wymiaru Fuzji, Roken ukrył tropicieli w Pojedynkowych Dyskach Zespołu Sektor 7, co pozwoliło mu ich znaleźć, gdyby zostali rozdzieleni. Zapomniał im o tym powiedzieć, ale to nie miało większego znaczenia. W każdym razie, po sprowadzeniu Chazza do Szkoły You Show, Roken sprawdził tropiciele i został powiadomiony o lokalizacji Verdii. Obecnie przebywała w Akademii Pojedynków.
Pierwszym odruchem Rokena było rzucić się na Akademię z ogniem i wyrwać ją, ale ostudził ten instynkt i porozmawiał z Alexis, Chazzem i Yusho. Jeśli chciał uratować Verdię, potrzebował jak najwięcej informacji o tamtejszej obronie.
Chociaż Yusho nie był zbyt pomocny, to jednak się zgodził, że Verdia może zostać z nimi, gdy zostanie uratowana. Alexis i Chazz powiedzieli mu, że oprócz dużej liczby graczy, zarówno studentów, jak i wykładowców, Akademia Pojedynków była chroniona przez swoje naturalne mechanizmy obronne, tj. ocean i wysokie klify z większości stron. Dotarcie na wyspę nie byłoby problemem; kradzież łodzi nie stanowiła większego problemu, a nawet gdyby to się nie udało, był pewien, że jego potwory, wyświetlane za pomocą Systemu ARC, zdołają go przedostać.
Jednak Chazz ujawnił prawdziwy problem z obroną Akademii: sieć czujników, która identyfikowała wszystko, co było większe od dorsza w promieniu kilku kilometrów od bazy. Gdyby Roken chociaż próbował zbliżyć się do wyspy, zostałby zaatakowany przez ich siły na łodziach motorowych i innych wodnych systemach obronnych. Roken był pewien, że uda mu się przebić przez tę obronę, ale niewątpliwie spowolniłyby go na tyle, aby Akademia Pojedynków mogła przygotować obronę lądową, a im więcej ludzi stanęłoby Rokenowi na drodze, tym mniejsze były jego szanse na wydostanie Verdii z wyspy.
Pojawił się więc problem, jak ominąć czujniki. Roken myślał o zejściu pod wodę, ale Chazz twierdził, że te same czujniki mają sonar, więc ten plan został odrzucony. A ponieważ sterowanie czujnikami znajdowało się w samej Akademii, Roken nie mógł się do nich włamać. Nie bez bycia już w Akademii. I chociaż myśl o posiadaniu sojusznika w Akademii Pojedynków, który mógłby ich unieszkodliwić, przeszła im przez głowę, Alexis i Chazz nie znali nikogo, kto byłby skłonny im pomóc. Ostatnia opcja – oddanie się w nadziei, że zostanie wysłany do Akademii – nie wchodziła w grę, ponieważ najprawdopodobniej zostałby zamknięty w karcie lub wysłany na obóz reedukacyjny.
Kiedy już rozważyli te opcje, właśnie akurat pojawił się Syrus. Przyznał, że podsłuchiwał ich rozmowę i zasugerował inną opcję. Chociaż Leo Akaba zarządzał Akademią Pojedynków, sam budynek istniał już wcześniej. Niektórzy z współpracowników, którzy przebywali tam jeszcze przed jego przybyciem do tego wymiaru, nadal tam pracowała pod jego przewodnictwem. Ale podobno jeden z nich przeszedł na emeryturę i obecnie mieszka w Wenecji. Osoba ta była przede wszystkim odpowiedzialna za budowę serwerów Akademii Pojedynków i bezpieczeństwo cybernetyczne, w tym czujniki. Według Syrusa ten człowiek był, po Liderusie, najmądrzejszym człowiekiem w Wymiarze Fuzji; podobno jego iloraz inteligencji wynosił 173. Jeśli ktokolwiek mógłby pomóc w znalezieniu drogi do Akademii, byłby to on.
Roken był sceptyczny, czy ten człowiek im pomoże, ale jego sceptycyzm osłabł, gdy usłyszał, że mężczyzna najwyraźniej przebywa w areszcie domowym. Syrus opowiedział mu o plotkach, że mężczyzna został zmuszony do przejścia na emeryturę lub że wcześniej pokłócił się z Liderusem. Jakakolwiek była prawda, ten człowiek był prawdopodobnie największą szansą Rokena na uratowanie Verdii. Oczywiście same słowa mogłyby nie wystarczyć, aby go przekonać, więc Roken zdecydował się zabrać ze sobą Syrusa. Początkowo Chazz uważał, że to on powinien mu towarzyszyć, ponieważ był silniejszy, ale o dziwo to Sy wyraził swój sprzeciw. Uznał, że tylko ktoś bardziej zrównoważony powinien pomóc Rokenowi.
Na początku Roken nie widział żadnego logicznego wyjaśnienia, dlaczego to Syrus wolał mu pomóc. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że młody Truesdale po prostu był poirytowany chełpieniem się Chazza, że wolał być gdzieś indziej (co, w pewnym sensie, było prawdą; Chazz był niezastąpionym graczem w ich grupie, ale czasami przejawiał arogancję do takiego stopnia, że nawet Roken musiał się uzbroić w nerwy). Ale kiedy wyszli na powierzchnię, błękitnowłosy chłopiec zwierzył się ze swoich powodów: liczył, że misja z Rokenem pozwoli mu stać się silniejszym i lepiej zrozumieć Łącznikowca. Roken nie miał nic przeciwko, chociaż czuł, że to mogło mieć coś wspólnego ze starszym bratem Syrusa. Ale podejrzenia zostawił dla siebie; nie było powodu, żeby wątpić we słowa Syrusa, zresztą był całkowicie pewien, że błękitnowłosy w mniejszości widział w nim Zane'a.
Syrus i Roken dotarli do poziomu ulicy i po upewnieniu się, że nie ma tam żadnych strażników, podbiegli do ściany i podskoczyli, łapiąc się krawędzi i wspinając się po niej. Na szczęście po drugiej stronie muru nie było strażników, a kamery nic nie widziały; Początkowe dochodzenie Rokena doprowadziło go do odkrycia, że kable kamer biegły do kanałów ściekowych pod tą dzielnicą, więc wszedł do nich, aby podłączyć do nich mały podsłuch. Ta wtyczka będzie zapętlała kanały przez następną godzinę, zanim odłączy się i ulegnie samozniszczeniu. Dopóki nikt nie będzie sprawdzał kabli – a skoro nie spotkał tam nikogo, Roken był pewien, że nikt tego nie zrobi – on i Syrus powinni móc wejść i wyjść niezauważeni.
Pozostał tylko problem człowieka, z którym mieli tu porozmawiać, i nakłonienia go, aby zgodził się im pomóc.
Duet dotarł do bocznych drzwi i podczas gdy Syrus wypatrywał strażników, Roken otworzył zamek. Kiedy drzwi się otworzyły, weszli do środka i je zamknęli. W środku nie było strażników, ale nadal zachowywali ciszę; przecież nie chcieli przyciągać niepotrzebnej uwagi. A kiedy dotarli do drzwi na środku domu, Roken jako pierwszy je otworzył.
"Ach, dzień dobry panowie." Syrus i Roken zamrugali. To… nie była odpowiedź, której oczekiwali. Pokój, do którego weszli, był wyłożony książkami, a na środku znajdowały się dwa stoły i biurko. Za biurkiem siedział starszy mężczyzna z zaczesanymi do tyłu siwymi włosami i efektownymi wąsami. Miał na sobie fartuch laboratoryjny, beżową koszulę z kołnierzykiem i małą parę okularów. "Czy któreś z was ma ochotę na coś do przekąszenia? Właśnie zaparzyłem herbatę."
Roken i Syrus wymienili spojrzenia, po czym ponownie spojrzeli na starca. "Czy pan jest doktorem Eisenstainem?" zapytał ten pierwszy.
Łagodny uśmiech naukowca poszerzył się. "Oczywiście. Chociaż biorąc pod uwagę wysiłek, jaki włożyłeś, żeby się tu włamać, młody człowieku, powinieneś już to wiedzieć. Ach, nie musicie się martwić. Nie powiedziałem strażnikom, że mamy tu intruzów.
"A-Ale skąd wiedziałeś, że tu jesteśmy?" zapytał Syrus, wchodząc głębiej do pokoju. Roken zamknął drzwi, zanim do niego dołączył.
Doktor Eisenstein wskazał komputer na swoim biurku, gdzie Roken rozpoznał obraz z kamery. "Zastąpiłeś dzisiejszy materiał filmem z wczoraj. Jeden ze strażników, młody mężczyzna o imieniu Daigo Sorano, pracował tu wczoraj, ale dzisiaj nie, bo akurat jest na chorobowym. Obserwatorzy w wartowni jeszcze nie zrozumieli tego błędu – skontaktowaliby się ze mną, gdyby odkryli tą mistyfikację, ale to było trochę niedbałe z twojej strony.
Roken skrzywił się. Cóż, nie tego się spodziewał, ale z perspektywy czasu miało to sens; oczywiście doktor miałby kontakt ze swoimi strażnikami. Z drugiej strony Roken nie spodziewał się, że będzie miał dostęp do kamer.
"Skoro wiesz, że nadchodzimy, to dlaczego nie zaalarmowałeś strażników?" zapytał Roken. Nie żeby nie doceniał tego faktu, ale wprawiło go to w zdenerwowanie.
Doktor wzruszył ramionami. "Głównie z ciekawości; chciałem wiedzieć, kto zadałby sobie tyle trudu, żeby się ze mną spotkać." Obejrzał Syrusa i Rokena od góry do dołu. "Poznaję pana, panie Truesdale. Słyszałem, że ponoć został pan zamieniony w kartę podczas ucieczki z Akademii Pojedynków wraz z dwoma innymi studentami."
"Uhm... to Brier został zamknięty w karcie." zwierzył się Syrus. 'Blair bardzo ciężko to zniosła. Ale i tak zdecydowaliśmy uciec ze względu na to, co się stało w Wymiarze Xyz."
"To całkiem zrozumiałe." Doktor skinął głową. "Oczywiście odejście z Akademii Pojedynków równało się też z tym, że twój starszy brat, Zane, stał się twoim wrogiem. Przepraszam, jeśli zabrzmi to protekcjonalnie, ale masz moje kondolencje, młody człowieku."
"Dziękuję, doktorze Eisenstein." powiedział spokojnie Syrus.
"Nazywam się Roken Kogami." powiedział Łącznikowy gracz. "Syrus opowiadał mi o tobie, doktorze. Powiedział, że byłeś szefem działu badań i rozwoju Akademii."
"A kiedy pan przeszedł na emeryturę," dodał po chwili Syrus, "Doktorek przejął władzę."
Genialny uśmiech doktora Eisensteina zmienił się w płytkie spojrzenie, którym spojrzał na Syrus. "Proszę, nie nazywajcie go tym absurdalnym pseudonimem." powiedział. "Nazywa się Joseph Gelemen. I tak, po moim odejściu przejął dział badawczo-rozwojowy. Od tego czasu z nim nie rozmawiałem, ale utrzymuję kontakt z niektórymi tamtejszymi studentami."
To była przydatna informacja. Roken odezwał się ponownie. "Doktorze Eisenstein, nie jestem z Wymiaru Fuzji. Pochodzę z Wymiaru Łącznika."
Doktor zamrugał i posłał Rokenowi oceniające spojrzenie. "Leo Akaba powiedział mi o piątym wymiarze – chciał mojej rady w tej sprawie – a niektórzy ze strażników opowiadali o kimś, kto używał dziwnej metody przywoływania, i pojawiał się w całej Wenecji. Zakładam, że to czyni cię tajemniczym Varisem?"
Roken uśmiechnął się. "Istotnie, doktorze. I chociaż osobiście chciałbym z tobą porozmawiać o naszych różnych wymiarach, mam pilniejsze sprawy."
"Czyli?"
"Mam powody wierzyć, że Akademia Pojedynków pojmała moją koleżankę." powiedział. "I jest przetrzymywana w Akademii."
Wszelkie zamieszanie, jakie utrzymywał doktor Eisenstein, zostało wyjaśnione. "Ach. I chcesz ją uratować, ale aby to zrobić, musisz przedostać się przez siatkę czujników Akademii. I chcesz, żeby moja pomoc sprawiła, żeby cię nie wykryli."
"Możesz to zrobić?" Całe to przedsięwzięcie nie miałoby sensu, gdyby dr Eisenstein nie mógł od razu zrobić tego, o co prosił Roken.
Siwowłosy doktor zmarszczył brwi. "…Być może. Ale myślę, że teraz ważniejsze pytanie brzmi: dlaczego w ogóle miałbym ci pomóc. Będąc na emeryturze, czy nie, Akademia Pojedynków była moim miejscem pracy przez lata, jeszcze zanim Liderus zawitał do tego wymiaru. Dlaczego miałbym pomóc ci się do niej włamać?"
"Ponieważ twoje odejście z Akademii Pojedynków nie było przyjacielskie, prawda?" odpowiedział Token. "Syrus opowiadał mi o tym plotki, a ty jesteś tutaj, jak więzień w pozłacanej klatce. Potem opowiadałeś o swoim byłym koledze Josephie Gelemenie." Jego oczy zwęziły się. "Domyślam się, że twoja emerytura nie była wyłącznie kwestią wyboru i ten Joseph miał z tym coś wspólnego, prawda?"
Doktor i Łącznikowiec spojrzeli na siebie, po czym ten pierwszy się uśmiechnął. "Jesteś osobą spostrzegawczą, prawda? Tak, za moim przejściem na emeryturę zaistniały okoliczności, które spowodowały tarcia między mną i Josephem. I były nieporozumienia z Leo. A ten dom…" Doktor Eisenstein rozejrzał się po pokoju. "Jest dobrze umeblowany i niczego mi nie potrzeba, ale masz rację; to więzienie. Ale mimo to…"
Dr Eisenstein w zamyśleniu przechylił głowę. "Mimo to, czy naprawdę myślisz, że możesz zabrać swoją przyjaciółkę z Akademii Pojedynków? Siatka czujników to jedynie pierwsza linia obrony; tam są dziesiątki, jeśli nie setki doświadczonych graczy. Zresztą dowiedziałem się też o dezercji pana Princetona, więc z pewnością dał ci dobre pojęcie o tym, kim są Wyróżnieni Studenci zdolny. I to nie biorąc pod uwagę Zane'a Truesdale'a ani wydziału…"
"Jestem pewien swoich umiejętności." powiedział Roken z pewnością siebie. "Potrzebuję tylko przejścia przez czujniki. Z resztą poradzę sobie sam."
Siwowłosy starszy mężczyzna zachichotał. "Niektórzy uznają twoje słowa za aroganckie. Albo że nie doceniasz swoich przeciwników. Ale…" Doktor Eisenstein spojrzał na jeden ze stołów i uśmiechnął się. "A co powiecie na to? Zrobimy serię testów."
"Oh?"
Doktor wstał i podszedł do stołu, o którym mowa, a Roken i Syrus poszli za nim. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyli, że na powierzchni stołu znajdował się ekran komputera. Taki, który Roken rozpoznał z domu.
"Stół holograficzny?" zapytał Roken. Doktor Eisenstein nacisnął przycisk z boku i na stole zmaterializowało się pole pojedynku. "Chcesz się ze mną pojedynkować?"
Siwowłosy znów się zaśmiał. "Nie do końca. Jestem pewny swoich umiejętności, ale nauka to moja prawdziwa pasja. Jeśli choć połowa tego, co słyszałem od strażników o Varisie, jest prawdą, nie miałbym szans przeciwko tobie."
"Hej, rozpoznaję tę konfigurację." uświadomił sobie Syrus, podnosząc wzrok znad stołu. "Chcesz, żeby Roken rozwiązał Pojedynkowe Puzzle, prawda?"
Łącznikowiec uniósł brwi. Pojedynkowe Puzzle? Cóż, to było nostalgiczne. Kiedy on i Yukako trenowali, on i ich ojciec od czasu do czasu wymyślali jakieś rozwiązania, które Yukako mógł rozwiązać. Niektóre z nich zabierały trochę czasu, w zależności od ich złożoności, ale udało mu się rozwiązać każdy z nich.
"Już pokazałeś, że jesteś zaradny, panie Kogami" powiedział doktor Eisenstein, siadając przy jednej stronie stołu. "Ale jeśli masz zamiar zmierzyć się z samą Akademią Pojedynków… chcę, żebyś udowodnił, jak bardzo jesteś zaradny." Karty zmaterializowały się po obu stronach pola. "Moja 'emerytura' nie była stratą czasu; zdołałem go wykorzystać na zaprojektowanie kilku Pojedynkowych Puzzli. Niektóre są wysyłane do Akademii, aby szkolić studentów i trzymać kadrę w napięciu. Te dwie konkretne łamigłówki opracowałem wczoraj i nikt poza mną nigdy ich nie widział."
"Dwie?" Syrus uniósł brew.
"Oczywiście. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby wasza dwójka przetestowała." Doktor uśmiechnął się. "Możemy zrobić tak: jeśli oboje przejdziecie bezbłędnie swoje próby, będę w stanie wam pomóc. A to, jak będę mógł wam pomóc... cóż, zależy od tego, ile prób zajmie wam ukończenie zagadek." odpowiedział dr Eisenstein, po czym spojrzał na błękitnowłosego młodzieńca. "To może zaczniemy od ciebie, młody człowieku?"
Syrus lekko się cofnął. "O-Ode mnie?"
"Pamiętam cię z lekcji o mechanice kwantowej pojedynkowania. Raczej miałeś kiepskie oceny z teorii, ale w pojedynkach całkiem dobrze radziłeś." Doktor zachichotał.
Twarz Syrusa nabrała czerwonego koloru dojrzałego pomidora. "M-Musiał pan o tym wspominać...?"
"Proszę wybaczyć. Po prostu czasami lubię powspominać o czasach, gdy uczyłem wrażliwych studentów Akademii."
Roken uniósł brew. Najwidoczniej Syrus musiał mieć dość ciężkie chwile w Akademii jeszcze przed atakiem na Heartland. Z drugiej strony wiedział, co planował dr Eisenstein: chciał przetestować młodego chłopca. A patrząc, jak Syrus siada naprzeciwko doktora... najwyraźniej mu się udało.
"Więc jakie są zasady?" zapytał Roken.
"Oboje będziecie mieć tylko jedną turę na pokonanie komputera." wyjaśnił dr Eisenstein. "Będziecie korzystać z zaprogramowanych dla ciebie talii i w każdej chwili będziecie mogli zobaczyć karty w swoich taliach oraz ich kolejność. Jednocześnie będziecie mogli zobaczyć talię, Cmentarz, swoją rękę i rękę przeciwnika, a także Extra Talię. Będziecie także mogli sprawdzić wszystkie zakryte karty, które przeciwnik ma na polu." Naukowiec uśmiechnął się. "Nie będę wam wyznaczał czasu, ale i tak czas to luksus, na któy was nie stać, prawda?"
On miał rację; program Rokena polegał w najlepszym przypadku na zapętlaniu kamer tylko przez kolejne pół godziny. Niektórzy powiedzieliby, że to mnóstwo czasu, ale Roken był typem człowieka, który nienawidził marnować czasu.
"Syrus, lepiej się sprężmy." poinformował swojego towarzysza. "I pamiętaj; choć czasu masz mało, skupienie i analiza szybciej znajdą rozwiązanie."
"Oczywiście..." przytaknął Syrus. "M-Możemy zaczynać, panie Einsenstein."
Doktor nacisnął przycisk na stole i pojawiło się słowo.
"Pojedynek."
Syrus Truesdale: 100 LP
Komputer: 20000 LP
Syrus spojrzał na karty znajdujące się aktualnie na polu. Roken od razu zauważył, że układ był taki sam, jak zwykle używany w Wymiarze Fuzji; żadnych Extra Stref Potworów, a Główne Strefy Potworów były po prostu Strefami Potworów. Po stronie Syrusa było pięć karty, z czego cztery zakryte: podczas gdy Karta Zaklęcia, Mroczne Drzwi, była aktywna, czterema zakrytymi kartami były Kontroler Wroga, Arcybiesi Koszmarów, Impuls Limitu i Ucieczka przed Mrocznym Wymiarem. Ponadto jego ręka składała się z sześciu kart: Dandelwa, Sojusznika Sprawiedliwości Niszczyciela Rdzenia, Wysysanie Światła, Napastnik Zaklęć, Pokusa Ciemności i Zwój Czarów. Zaś jego talia zawierała kolejno Grawi-Miażdżącego Smoka i Lawowego Golema.
Zaś strona przeciwnika nie miała żadnych kart ani potworów na polu, a jedyną kartą w ręce była Karta Potwora przedstawiająca anioła z pomarańczowymi włosami, Szczerość.
Roken zmrużył oczy. Jego umysł, który był dobrze wyćwiczony w wyniku niezliczonych pojedynków i opracowania taktyk, szybko znalazł odpowiednią solucję, ale wstrzymał się z wypowiedzeniem. Czuł, że umowa mogłaby być nieważna, gdyby podpowiadał Syrusowi. Zresztą nie musiał podpowiadać, kiedy zobaczył, jak oczy Syrusa ruszają się na lewo i prawo, badając pole.
"Ekspertem od złożonych taktyk to nie jestem, ale zaczynam powoli dostrzegać kawałki solucji." pomyślał Syrus. "Ale muszę pamiętać, co powiedział Roken; pośpiech jest złym doradcą." Po chwili zamknął oczy i wziął głęboki oddech. "Spokojnie, Syrus. Nie przejmuj się czasem. Postaraj się myśleć jak Roken..." Otworzył oczy i ponownie, ale tym razem bez stresu, analizował pole.
Zajęło mu trzy minuty, nim ponownie wziął oddech i spojrzał na siwowłosego doktora. "Już wiem, jak to zrobić."
Roken pozwolił sobie na mały uśmiech. Młodszy chłopiec nie dał się opanować stresowi.
"Zatem zaczynaj, Syrus." odpowiedział Eisenstein.
"No więc aktywuję Kartę Pułapkę, Limit Impulsu!" zadeklarował Syrus, stukając dwukrotnie w ekran. "Wysyłając dwie karty z mojej ręki na Cmentarz, mogę przywołać dwa Symbole Duszy na moje pole. Odrzucam Dandelwa i Niszczyciela Rdzenia, żeby przywołać Symbole Duszy w pozycji ataku!" Na polu Syrusa pojawiły się dwa małe kule światła z żółtymi złowrogimi oczami.
Symbol Duszy ATK 0 OBR 0 POZ: 1 x 2
"Następnie gram zdolnością Dandelwa. Ponieważ ta karta została wysłana na Cmentarz, mogę przywołać dwa Symbole Kłaczków na moje pole!" Para puszków z twarzami pojawiła się na polu, również w pozycji ataku.
Symbol Kłaczka ATK 0 OBR 0 POZ: 1 x 2
"Dobra, teraz muszę zagrać Pokusą Ciemności. Dobieram dwie karty z talii, a potem usuwam potwora atrybutu Mrocznego z mojej ręki. Usuwam Grawi-Miażdżącego Smoka. Następnie aktywuję drugą zakrytą kartę, Arcybiesów Koszmarów. Poświęcam jeden Symbol Kłaczka, aby przywołać trzy Symbole Arcybiesów Koszmarów na pole komputera!" Wówczas po przeciwnej stronie pola pojawiły się trzy czarne demony z białymi, nastroszonymi włosami.
Symbol Arcybiesa Koszmarów ATK 2000 OBR 2000 POZ: 6 x 3
"Mądre posunięcie." pomyślał Roken. Teraz, jeśli Syrus dobrze zagra...
"Teraz aktywuję kolejną zakrytą kartę, Kontroler Wroga!" kontynuował Syrus. "Mogę albo przestawić pozycję bojową jednego z potworów albo poświęcić potwora z mojego pola, aby przejąć kontrolę nad potworem przeciwnika. Poświęcam drugi Symbol Kłaczka, aby przejąć kontrolę nad jednym z Symboli Arcybiesów Koszmarów!" Jeden z demonów nagle został przeniesiony na pole Syrusa. "Następnie gram Kartą Pułapką, Ucieczką przed Mrocznym Wymiarem! Ta karta pozwoli mi przywołać potwora atrybutu Mrocznego, który jest wygnany. Przywracam na pole Grawi-Miażdżącego Smoka w pozycji ataku!" Ciemnozielony smok z ogromnymi pięściami pojawił się na polu.
Grawi-Miażdżący Smok ATK 2400 OBR 1200 POZ: 6
"Potem poświęcam pozostałe Symbol Arcybiesów Koszmarów z pola komputera, aby na jego pole przywołać Lawowego Golema w pozycji ataku!" Dwójka czarnych demonów znikła, a na ich miejscu pojawił duży potwór w całości zrobiony z lawy.
Lawowy Golem ATK 3000 OBR 1000 POZ: 8
"Mądra decyzja. Ale tym samym masz jeszcze większą przeszkodę do pokonania." zauważył dr. Eisenstein.
"Wiem." zgodził się Syrus. "Ale tym się zajmę potem. Najpierw usuwam Pokusę Ciemności z mojego Cmentarza, aby Specjalnie Przywołać Napastnika Zaklęć!" Wikingowy wojownik z zygzakowatą różdżką pojawił się na polu Syrusa w pozycji ataku.
Napastnik Zaklęć ATK 600 OBR 200 POZ: 3
"Zostały mi tylko dwie karty w ręce, więc teraz użyję jednej z nich." kontynuował Syrus. "Karta Zaklęcia, Zwój Czarów! Mogę zagrać tą kartę, uprzednio deklarując atrybut. Wówczas potwór wyposażony w tę kartę będzie mieć ten atrybut. Wybieram atrybut Świetlny i wyposażam go Lawowego Golema!" Lawowe ciało potwora przybrało żółtą barwę.
"A ponieważ jest atrybutu Świetlnego, twój przeciwnik może użyć Szczerości ze swojej ręki." przypomniał wszystkim doktor.
"Nie myli się." pomyślał Roken. "Jeśli Syrus zaatakuje Lawowego Golema, komputer odrzuci Szczerość, przez zwiększy punkty ataku Golema o atak potwora, który go atakuje." Zmarszczył brwi. "Ale to nie będzie problem, ponieważ..."
"Ponieważ Lawowy Golem ma atrybut Świetlny mogę zagrać Kartą Zaklęcia, Wysysaniem Światła! Namierzając Lawowego Golema, wszystkie moje potwory w pozycji ataku zyskują po 3000 punkty ataku każdy do końca tej tury!" Pole Syrusa na chwilę rozbłysło złotym światłem, wzmacniając potwory.
Symbol Duszy ATK 0→3000 x 2
Symbol Arcybiesa Koszmarów ATK 2000→5000
Grawi-Miażdżący Smok ATK 2400→5400
Napastnik Zaklęć ATK 600→3600
"Teraz wszystkie jego potwory mają w sumie 20000 punktów ataku." zauważył Roken.
"To prawda, ale to nie wystarczy." przypomniał dr Eisenstein. "Zgadza się, młody człowieku?"
"Jasne." zgodził się Syrus. "Gram specjalną zdolnością Grawi-Miażdżącego Smoka! Poprzez wysłanie Trwałej Karty Zaklęcia z pola na Cmentarz, mogę wybrać potwora na polu przeciwnika i go zniszczyć. Pozbywam się Mrocznych Drzwi, aby zniszczyć Lawowego Golema!" Odkryta karta Syrusa rozpadła się, a potwór zrobiony z lawy zniknął z pola. "Ponieważ komputer nie ma żadnego potwora na polu, nie może użyć Szczerości, którą ma w ręku. A to oznacza, że wszystkie moje potwory atakują go bezpośrednio!"
Komputer: 20000→0 LP
Pole pojedynku zniknęło z holograficznego stołu, który teraz wyświetlał fajerwerki. "[Wygrałeś.]" odpowiedział mechaniczny głos.
Doktor Eisenstein uśmiechnął się łagodnie, patrząc na Syrusa. "Bardzo dobrze ci to poszło, Syrus. I to przy pierwszej próbie."
"J-ja..." Błękitnowłosy młodzieniec zerknął na Rokena. "...po prostu przypomniałem słowa Rokena i starałem się nie przejmować czasem. Spokojnie przeanalizowałem sytuację i zrozumiałem trzy rzeczy. Po pierwsze, kluczową rolę odgrywają tu Symbolowe Potwory. Po drugie, żeby wygrać, ważne było, aby przeciwnik miał własnego potwora na polu. I po trzecie, większość dostępnych potworów skupiało się taktyce manipulacji atrybutem Światła." Syrus pozwolił sobie na uśmiech. "Użycie Niszczyciela Rdzenia zamiast Grawi-Miażdżącego Smoka też pozwoliłoby zniszczyć Lawowego Golema, ale z powodu swojej zdolności nie zadałby żadnych obrażeń, bo na początku Kroku Obrażeń zniszczyłby potwora."
Roken położył rękę na ramieniu Syrusa. "Moje gratulacje, Syrus." powiedział. "Skupiając się na polu, a nie na czasie, byłeś w stanie złożyć odpowiednią strategię i wziąłeś pod uwagę też alternatywy. Jestem pewien, że gdyby twój brat tu był, też czułby się dumny."
"D-Dzięki..."
"Cieszy mnie, że nie poddałeś się presji." oznajmił dr Eisenstein, patrząc na zegar. "Zajęło ci to raptem cztery minuty: dwie na opracowanie strategii i dwie na wykonanie jej." Po chwili spojrzał na Rokena. "Teraz twoja kolej, panie Kogami. Jestem ciekaw, jak sobie poradzisz z drugą zagadką."
"Bardzo dobrze." Uśmiech Rokena się poszerzył, podczas gdy Syrus wstał, ustępując mu miejsca. "Będę potrzebować tylko jednej próby."
Doktor Eisenstein zachichotał. "Kiedy pracowałem w Akademii Pojedynków, spotkałem tylko dwóch studentów, którzy byli w stanie ukończyć wszystkie Pojedynkowe Puzzle, które stworzyłem, za jednym razem. Jeśli uda ci się dołączyć do ich rekordów, byłbym pod wielkim wrażeniem." Zmarszczył po chwili brwi. "Ale powinieneś pamiętać, że ta łamigłówka wymaga nieszablonowego myślenia. Może nie być tak łatwo, jak ci się zdaje."
"W zależności od punktu widzenia." odpowiedział Roken, siadając przy stole.
Siwowłosy mężczyzna uśmiechnął się, po czym ponownie nacisnął przycisk na stole, który wygenerałował nowe przygotowane pole.
"Pojedynek."
Roken Kogami: 100 LP
Komputer: 4000 LP
Roken pochylił się nad stołem i spojrzał na karty znajdujące się aktualnie na polu. Format był taki sam, jak w przypadku Syrusa; żadnych Extra Stref Potworów. Na polu było sześć kart: cztery po jego stronie i dwie po stronie przeciwnika. Jedynym potworem, którego kontrolował, był Fuzyjny Potwór, Pięści Podwójnego Awatara – Opancerzony Ah-Gyo w pozycji ataku, wyposażony w Bliźniacze Miecze Migającego Światła – Tryce. Pozostałe dwie karty były ustawione. Co do kart jego przeciwnika...
"Dobrze, że Chazza nie ma tu z nami." powiedział Syrus, chichocząc nerwowo. "Zapewne byłby poirytowany takim wyborem."
Doktor Eisenstein tylko dobrodusznie się uśmiechnął, wyraźnie rozbawiony zdaniem Syrusa. "Musiałem znaleźć odpowiedni archetyp zorientowany w obronie. Uznałem, że Ojama dobrze się do tego nadaje."
Roken uśmiechnął się ironicznie, słysząc tę grę poboczną, ale nadal skupiał uwagę na stole. Rzeczywiście, jedynym potworem komputera był Fuzyjny Potwór, Król Ojama w pozycji obronnej z 3000 punktami obrony. Jedyną inną kartą, którą kontrolował, była ustawiona karta.
"Zdolność Króla Ojamy sprawia, że trzy moje Strefy Potworów są bezużyteczne," zauważył Roken. Klikając w Opancerzonego Ah-Gyo, zobaczył, że jego obecne punkty ataku to 1900; jego pierwotne punkty ataku wynosiły 2100, ale efekt Tryce'a zmniejszył je o 500. "Opancerzony Ah-Gyo jest traktowany tak, jakby został Fuzyjnie Przywołany przy użyciu Efektowego Potwora; oznacza to, że moje Fuzyjne Potwory z kategorii "Podwójnego Awatara" zyskują 300 punktów ataku i obrony."
Zauważywszy oczywiste karty, Roken sprawdził zakryte karty. Wszystkie były Kartami Pułapkami; jego były Bomba Cmentarna i Nagroda Pocieszenia, podczas gdy zakrytą kartą komputera było Więzienie Wymiarowe.
"To są karty na polu. W mojej ręce mam Kartę Pułapkę, Układ Podwójnego Awatara. Mam też trzy Karty Zaklęcia: Wdrożenie Fuzji, Zniszczenie Ręki i Megamorf, a także Kartę Potwora, Stopy Podwójnego Awatara – Kokoku. Na moim Cmentarzu nie ma żadnych kart, a w mojej talii znajdują się dwie karty: Karta Zaklęcia, Podwójne Zaklęcie i kolejna kopia Kokoku. Tymczasem w mojej Extra Talii znajdują się trzy Fuzyjne Potwory, wszystkie będące Podwójnymi Awatarami: Wzmocniony Kon-Gyo, Wzmocniony Mitsu-Jaku i Opancerzony Un-Gyo."
Roken kliknął na drugą stronę pola. "W ręce mojego przeciwnika znajdują się dwie karty: Karta Potwora, Król Bagien i Karta Zaklęcia. Większa Polimeryzacja. Na jego Cmentarzu znajduje się siedem kart: Czarny Ojama, Zielony Ojama, Żółty Ojama, Ojamagia, Polimeryzacja, Trio Ojama i Zew Nawiedzonego. Podobnie jak ja, ma w swojej talii dwie karty: Czerwonego Ojamę i Niebieskiego Ojamę."
Roken dostrzegł natychmiastowe rozwiązanie zagadki; podczas gdy Tryce był wyposażony w Opancerzonego Ah-Gyo, mógł wykonać drugi atak. Jego punkty ataku wynosiły 1900 w stosunku do 3000 siły defensywnej Króla Ojama, ale to się zmieni wraz z Megamorfem w dłoni Rokena.
"Megamorf podwaja oryginalne punkty ataku wyposażonego potwora, o ile moje punkty życia są niższe niż punkty życia mojego przeciwnika. Jeśli wyposażę Megamorfa w Opancerzonego Ah-Gyo, jego punkty ataku wyniosą 4200. Jeśli się odejmie karę Tryce'a, a następnie doda się wzmocnienie Opancerzonego Ah-Gyo, wynik wyniesie 4000. Pierwszy atak Opancerzonego Ah-Gyo zniszczy Króla Ojamę, a następnie drugi atak zakończyłby pojedynek. Tylko że…"
Roken podniósł głowę, żeby spojrzeć na drugą stronę. "Więzienie Wymiarowe zostanie uruchomione w chwili, gdy zadeklaruję atak. Żadna z kart na moim polu ani w mojej ręce nie jest w stanie zapobiec jego aktywacji lub zniszczeniu. Co oznacza, że to rozwiązanie nie wypali, a ja nie rozwiążę zagadki."
Roken odchylił się do tyłu i splótł dłonie, zamykając oczy. Przejrzał dostępne karty, ich efekty, karty, które miał jego przeciwnik…
Zajęło to minutę. Dokładna minuta całkowitej ciszy. Syrus i dr Eisenstein w milczeniu obserwowali Łącznikowca zastanawiającego się nad swoją strategią. Potem otworzył oczy.
"Rozwiązałem zagadkę." stwierdził. Nie zostało to powiedziane z pewnością siebie czy arogancją, ale z pewnością; jego zwycięstwo było faktem, a nie przechwałką.
"W takim razie zrób to." odpowiedział doktor Eisenstein. "Zaczynasz od Fazy Głównej 1."
"Zacznę od aktywacji Karty Zaklęcia, Zniszczenia Ręki." powiedział Roken. "Oboje musimy odrzucić dwie karty z ręki na Cmentarz, a potem dobrać dwie nowe. Ja odrzucam Układ Podwójnego Awatara i Stopy Podwójnego Awatara – Kokoku. Mój przeciwnik ma tylko dwie karty na ręce, więc musi je odrzucić."
"Te dwie karty to Król Bagien i Większa Polimeryzacja." przypomniał wszystkim dr Eisenstein.
"A teraz dobieramy dwie karty." Roken dobrał swoje karty, a następnie kliknął na kartę na polu. "Ponieważ Karta Potwora została wysłana z ręki na Cmentarz, mogę aktywować Kartę Pułapkę, Nagrodę Pocieszenia. Ta karta namierza i Specjalnie Przywołuje tego potwora".
"Odrzuciłeś Stopy Podwójnego Awatara – Kokoku." powiedział dr Eisenstein. "Zamierzasz go przywołać?"
"Nie; Kokoku nie był jedynym potworem wysłanym na Cmentarz. Potwór, którego Specjalnie Przywołam, będzie potworem, którego odrzucił mój przeciwnik: Królem Bagien". Wodny potwór zmaterializował się po stronie Rokena w pozycji ataku.
Król Bagien ATK 300 OBR 1500 POZ: 3
Syrus zmarszczył brwi. "Król Bagien może zastąpić dowolny Fuzyjny Materiał wymieniony na Fuzyjnym Potworze, ale Roken nadal potrzebuje karty do Fuzyjnego Przywołania, aby ten efekt był użyteczny. Tylko, że ani jego talia ani ręka nie ma tej karty."
"Następnym ruchem, jaki wykonam, będzie użycie jednej z dobranych kart." kontynuował Roken. "Aktywuję Kartę Zaklęcia, Podwójne Zaklęcie. Jeśli odrzucę Kartę Zaklęcia, mogę wykorzystać efekty Karty Zaklęcia na Cmentarzu przeciwnika jako efekt Podwójnego Zaklęcia. Odrzucam Wdrożenie Fuzji… i zastosuję efekt Większej Polimeryzacji z Cmentarza."
Roken uśmiechnął się. "Efekt Większej Polimeryzacji pozwoli przywołać Fuzyjnego Potwora z Extra Talii, używając trzech lub więcej potworów z mojej ręki lub pola jako Fuzyjne Materiały. A jeśli zamierzam użyć do tego Króla Bagien, jego efekt pozwala mu zastąpić jeden z nieobecnych materiałów. W tym przypadku Król Bagien będzie traktowany jako Pięści Podwójnego Awatara – Yuhi, a następnie połączę go z Opancerzonym Ah-Gyo na moim polu i drugą kopią Stóp Podwójnego Awatara – Kokoku w mojej dłoni. Używając tych trzech potworów, Fuzyjnie Przywołuję Podwójny Awatar – Wzmocnionego Kon-Gyo."
Potwory Rokena na jego polu i w jego ręce zniknęły i zostały zastąpione przez nowego Fuzyjnego Potwora, przypominającego mężczyznę w złotej zbroi i długimi czarnymi włosami w pozycji ataku.
Podwójny Awatar – Wzmocniony Kon-Gyo ATK 3000 OBR 1700 POZ: 8
Doktor Eisenstein uśmiechnął się, wyraźnie pod wrażeniem. "Większa Polimeryzacja nie polega tylko na Fuzyjnym Przywołaniu." powiedział. "Daje Fuzyjnemu Potworowi, którego przywołał, dwa specjalne zdolności."
"Wiem. Większa Polimeryzacja daje Kon-Gyo zdolność bycia niezniszczalnym w walce, i może on zadać obrażenia nawet, jeśli potwór przeciwnika jest w pozycji obrony."
"No tak, ale teraz Kon-Gyo i Król Ojama mają po tyle samo." zauważył Syrus. "Ten atak może co najwyżej połaskotać Króla Ojamę."
"W takim razie trzeba zmienić punkty ataku mojego potwora." odpowiedział Roken. "Gram Zaklęciem Wyposażenia, Megamorf. Wyposażając go Wzmocnionego Kon-Gyo i mając mniej punktów życia, punkty ataku Kon-Gyo zwiększają się do 6000."
Podwójny Awatar – Wzmocniony Kon-Gyo ATK 3000→6000
Uśmiech Rokena się poszerzył. "Już prawie gotowe. Teraz przechodzę do Fazy Bitewnej i atakuję Króla Ojamę Wzmocnionym Kon-Gyo. Ponadto, kiedy Kon-Gyo walczy, mój przeciwnik nie może aktywować kart ani efektów aż do końca Kroku Obrażeń. A dzięki mocy Większej Polimeryzacji, Kon-Gyo zada obrażenia nawet, jak Król Ojama jest w pozycji obrony."
Komputer: 4000→1000 LP
Doktor Eisenstein zachichotał. "Pokonałeś obronę Króla Ojama i zadałeś poważne obrażenia. Ale twojemu przeciwnikowi wciąż pozostały punkty życia. Jeśli nie uda ci się teraz zadać 1000 punktów obrażeń, nie uda ci się rozwiązać zagadki."
"W takim razie to właśnie zrobię. Ryoken dotknął drugą zakrytą kartę. "Był powód, dla którego Cmentarz mojego przeciwnika był wypełniony kartami; powód wykraczający poza efekty Nagrody Pocieszenia lub Podwójnego Zaklęcia. Miało to na celu umożliwienie użycia tej karty. Aktywuję Kartę Pułapkę, Bombę Cmentarną. Za każdą kartę, jaką przeciwnik ma na swoim Cmentarzu, otrzymuje 100 punktów obrażeń. W tej chwili ma na nim trzech braci Ojama, Króla Ojamę, Trio Ojama, Króla Bagien, Ojamagię, Polimeryzację, Większą Polimeryzację i Zew Nawiedzonego. To daje w sumie dziesięć kart. Zatem mój przeciwnik otrzymuje 1000 punktów obrażeń."
Komputer: 1000→0 LP
Tak jak poprzednio, pole zostało zastąpione fajerwerkami. stołem rozbłysły fajerwerki. "[Wygrałeś.]" odpowiedział mechaniczny głos.
Doktor Eisenstein patrzył na zadowolonego Rokena. Potem zamknął oczy i zachichotał. "Imponujące. Tak jak Syrus, udało ci się to rozwiązać pierwszym razem. Ale powiedz mi, czy widziałeś inne opcje?"
"Widziałem trzy inne strategie, z których każda zakończyłaby się niepowodzeniem." powiedział mu Roken. "Najbardziej oczywistym było wyposażenie Opancerzonego Ah-Gyo w Megamorf. Ponieważ był on wyposażony w Bliźniacze Miecze Błyszczącego Światła – Tryce, mógł zniszczyć Króla Ojamę, a następnie bezpośrednio zaatakować. Ale to by się nie udało z powodu Lustrzanej Mocy, która niszczy wszystkie potwory w pozycji ataku."
Doktor Eisenstein skinął głową. "To prawda. Jaka była druga strategia?"
"W Extra Talii znajdowały się trzy Fuzyjne Potwory." powiedział Roken. "Wzmocniony Kon-Yo, Wzmocniony Kitsu-Jaku i Opancerzony Un-Gyo. Raz na turę Mitsu-Jaku może przywrócić do ręki wszystkie Karty Zaklęć i Pułapki kontrolowane przez mojego przeciwnika. To ominęłoby Więzienie Wymiarowe, a wówczas Megamorf dałby wtedy Mitsu-Jaku środki do zniszczenia Króla Ojama. Ale punkty ataku Mitsu-Jaku wynoszą 2000; nie byłby wystarczająco potężny, aby obniżyć punkty życia przeciwnika na tyle, aby Bomba Cmentarna mogła go wykończyć."
Siwogłowy mężczyzna uśmiechnął się. "Dokładnie. A trzecia opcja?"
"Trzecia opcja polegałaby na Fuzyjnym Przyzwaniu Opancerzonego Un-Gyo. To mogłoby być w rzeczywistości łatwiejsze; Opancerzony Un-Gyo wymaga dwóch Podwójnych Awatarów i żadnych konkretnych potworów, takich jak pierwsze dwa. Mógłby zostać Fuzyjnie Przywołany, gdybym użył Nagrody Pocieszenia, aby przywołać odrzuconego przeze mnie Kokoku, a następnie połączył go z Kokoku w mojej dłoni."
Roken zmarszczył brwi. "Opancerzony Un-Gyo posiada specjalną zdolność, która chroni Fuzyjne Podwójne Awatary przed efektami kart; jeśli taki potwór miałby zostać zniszczony, mógłbym zamiast tego zniszczyć innego Podwójnego Awatar. Ale ten efekt działa tylko przeciwko zniszczeniu; Wymiarowe Więzienie zamiast tego usuwa atakującego potwora. Zatem Opancerzony Un-Gyo byłby wobec niego bezsilny."
Oczy doktora otworzyły się i przez długi czas patrzył na Ryokena. Potem znowu się zaśmiał. "Bardzo imponujące. Te Pojedynkowe Puzzle były jedną z bardziej skomplikowanych łamigłówek, jakie stworzyłem od jakiegoś czasu; jedynymi uczniami, którzy kiedykolwiek rozwiązali łamigłówki o tej złożoności za pierwszym razem, są teraz absolwenci."
"Jest nam miło, że mogliśmy panu pomóc w przetestowaniu tych zagadek." podziękował Syrus.
"Czy to pana satysfakcjonuje, doktorze?" zapytał Roken. "Czy jest pan przekonany, że mogę zmierzyć się z Akademią Pojedynków?"
"…Tak, jestem." przyznał doktor. "Ta łamigłówka wymagała od ciebie nieszablonowego myślenia; używanie kart wroga, zastępczego Potwora Fuzyjnego, śledzenie liczby kart na Cmentarzu przeciwnika… wyraźnie masz doświadczenie, Roken." Po chwili spojrzał na Syrusa. "Ty też, Syrus. Uważnie przeanalizowałeś sytuację i wiedziałeś, że twój przeciwnik musi mieć potwora atrybutu Świetlnego, więc użyłeś swoich kart, żeby mu go dać, aby zapewnić sobie szansę na wygraną. To również jest nieszablonowe myślenie."
Doktor Eisenstein odchylił się. "A właściwie, Syrus... skoro znasz Chazza, to zapewne i on uciekł z Akademii Pojedynków, podobnie jak wcześniej to zrobiła panna Rhodes, prawda?" Błękitnowłosy chłopiec skinął głową. "Czy powiedzieli, dlaczego odeszli?"
"Tak." potwierdził Syrus. "Kiedy Akademia Pojedynków najechała Wymiar Xyz, zamknęła w kartach nie tylko graczy, ale i cywili I zamiast się wstydzić, większość uczniów wysłanych do Heartland czerpała z tego przyjemność." Zmarszczył brwi. "Jedna z koleżanek powiedziała o tym Alexis i nalegała, żeby razem uciekły. Alexis wciąż jest cała, chociaż jej koleżanka została zamknięta w karcie. Zaś Chazz zdezerterował, kiedy się dowiedział, że jego bracia zostali zamknięci w kartach pod pretekstem zdrady."
Doktor poważnie skinął głową, po czym położył rękę na ramieniu Syrusa. "Jak spotkasz pana Princetona, przekaż mu moje kondolencje za tą stratę. A co do tego zachowania... Leo na samym początku wtajemniczył mnie w Projekt Arc. Kiedy już zaczęto planować inwazję na Wymiar Xyz, wiedziałem, że wśród celów znajdą się cywile. Ale podczas wojny to naturalne, a ich los będzie tylko tymczasowy."
"Tymczasowy?" Roken przerwał, zaskoczony. "Co pan ma na myśli?"
Doktor Eisenstein spojrzał na Łącznikowca. "Ostatecznym celem Projektu Arc jest zjednoczenie czterech, albo obecnie pięciu wymiarów w jeden. Aby to osiągnąć, potrzebna była ogromna ilość energii. Tym właśnie są zapieczętowani ludzie z Heartland: paliwem dla reaktora, który jest sercem Projektu Arc: ARC-V."
"Kiedy ARC-V zostanie aktywowany, połączy wymiary. W tym samym czasie wszyscy zamknięci ludzie zostaną wypuszczeni z kart. Przynajmniej taki jest plan Leo; trochę trudno jest przeprowadzić test takiej machiny na dużą skalę."
Siwowłosy mężczyzna spojrzał ponownie na Syrusa. "Wracając do tematu, od początku zrozumiałem, że celem będą także cywile. Nie przewidziałem jedynie wpływu, jaki będzie to miało na naszych uczniów."
"Mówi pan o ich zachowaniu po Heartland." uświadomił sobie Roken. Starzec skinął głową.
"Podobało im się to, traktowali to jak grę. Jak polowanie. Moje działania były takie, że były niefortunne, ale konieczne. Okrutny czyn w służbie większego dobra."
Łącznikowiec skinął głową. Rozumiał ten tok myślenia; brudzenie sobie ręką, żeby osiągnąć rezultat, który w ostatecznym rozrachunku będzie korzystny. Mógł szanować to przekonanie.
"Leo widział to w ten sam sposób i sądzę, że nadal tak myśli. Jednak sposób myślenia uczniów, postrzegania inwazji na Heartland jako zabawy… nie był zniechęcony ani nie poprawiony. Zamiast tego był zachęcany. Nauczyciele odpowiedzialni za szkolenie utwierdzili mnie w przekonaniu, że to polowanie i że krzywdzenie mieszkańców Xyz jest dobrą rzeczą. Dla mnie to było już za wiele, więc przeprowadziłem poważną dyskusję na ten temat z Liderusem i chociaż rozumiał moje obawy, nic z nimi nie zrobił. Byle tylko efekt końcowy był taki sam... sposób, w jaki dotrzemy do celu, nie miał większego znaczenia. Więc odszedłem."
"A ten Joseph Gelemen przejął dział badań i rozwoju." powiedział Roken.
Doktor Eisenstein skinął głową. "Joseph wierzy, że etyka w nauce jest przeszkodą. Liczą się dane i samo dzieło. Pomógł Leo w stworzeniu technologii zamykania w kartach; odmówiłem udziału w tym projekcie. Dopóki Joseph dostanie swoich badań, nie dba o to, w jaki sposób zostaną one zdobyte. I ten jego osobisty projekt…" Siwowłosy mężczyzna skrzywił się na to wspomnienie. "Wystarczy powiedzieć, że jest uczniem, którego żałuję, że uczyłem."
"Więc pomoże mi pan, doktorze Eisenstein?" zapytał Roken. "Czy pomożesz mi dotrzeć do Akademii Pojedynków i uratować moją towarzyszkę?"
Doktor opuścił głowę i zamknął oczy w zamyśleniu. Po dziesięciu sekundach skinął głową. "Tak, pomogę ci. Zaimponowałeś mi swoimi umiejętnościami taktycznymi i przydałaby mi się zmiana tempa w mojej pracy. A co do tego, czy mogę pomóc, czy nie…"
Otworzył oczy. "Osobiście zaprojektowałem siatkę czujników i sieć Akademii Pojedynków. Tworząc je, zostawiłem kilka furtek, do których mogłem uzyskać zdalny dostęp na wszelki wypadek. Będę w stanie sprawić, żeby czujniki cię nie wykryły, jeśli zbliżysz się do Akademii. Ponadto mogę zatrzymać na jakiś czas alarmy przed uruchomieniem." Jego oczy zwęziły się. "Oczywiście, nie będę w stanie powstrzymać samych ludzi Akademii Pojedynków; jeśli któryś z nich cię zobaczy i rozniesie wieści, zorganizują reakcję. Wszystko, co mogę zrobić, to przedłużyć czas, zanim to nastąpi."
"W porządku; spodziewałem się tego." zgodził się Roken z uśmiechem. "Zakładam, że ta twoja furtka zostanie zamknięta, kiedy to się skończy?"
"Leo nie jest głupi i Joseph też nie, pomimo swojego egoizmu. Trochę czasu minie, zanim to zauważą ale kiedy przeprowadzą dochodzenie, odkryją prawdę. Mogę wam dać tyle czasu, ile tylko mogę" Po chwili doktor Eisenstein wstał i podszedł do półki, wyjmując z niej małe pudełko. "A propos dawania..."
"Co to takiego, doktorze Eisenstein?" zapytał się Syrus, widząc, jak siwowłosy mężczyzna kładzie pudełko na stole.
"Kilka kart, ale inne od reszty." wyjaśnił doktor. "Jedna należy do archetypu, z którego korzysta Naczelny Dowódca, Aster Phoenix. Obecnie przesiaduje w Wymiarze Xyz wraz z Siłami Okupacyjnymi. Niemniej jednak ta konkretna karta z pozostałą czwórką jest inna. Nawet mój wysoko rozwinięty mózg nie jest w stanie tego pojąć, ale ujmując to w prostszych słowach... wywołują dziwne uczucie nostalgii."
"Nostalgii?" Roken uniósł brew. Doktor otworzył wieko i wyjął pięć kart.
"Tak. Uczucie, jakby te karty już nieraz były wykorzystane w wydarzeniach, które podobno miały wielki wpływ na ten świat." przyznał się dr. Eisenstein. "Ale z tego, co mi wiadomo, nie rozegrało się nic ważnego w Wymiarze Fuzji, za wyjątkiem wojny."
"Pamiętam to." powiedział Syrus. "To były ciężkie czasy. Ponad 10 lat temu miała miejsce wojna, która prawie zrujnowała cały nasz świat. Gdyby cztery lata temu Liderus i jego technologia systemu ARC nie pojawili się tu, pewnie wojna trwałaby do dziś."
Roken zmarszczył brwi. Dziesięć lat temu... Czyli akurat wtedy, kiedy w Den City doszło do Piekielnego Pożaru, w którym zginęło blisko 1000 osób. Wtedy to jego ojciec ocalił i adoptował chłopca, którego nazwał Yukako Kogami. Czy to mógł być zbieg okoliczności?
Odsuwając te myśli na bok, Łącznikowiec spojrzał na karty. Dwie z nich były Zwyczajnymi Potworami: jeden przedstawiał maga w fioletowych szatach, dzierżącego turkusowe berło, a druga przedstawiała umięśnionego, humanoidalnego kosmitę o białej skórze i z ostrzami na łokciach. Trzy pozostałe karty wyglądały całkiem inaczej; ich ramy miały niebieskawy kolor, choć nie taki, jakie mają Rytualne Potwory czy Łącznikowe Potwory, i każda z nich przedstawiała innego smoka. Pierwsza przedstawiała głowę turkusowego smoka z długim kłem i świecącym niebieskim okiem. Druga przedstawiała brunatnego smoka charakteryzującego się głową podobną do triceratopsa, masą kolców na szyi i na ogonie oraz długimi pazurami. Zaś trzeci smok był koloru ciemnoniebieskiego, miał ogon zakończony trójzębem, a na czole jego głowy zakończonej trzema podłużnymi do tyłu rogami widniał niebieski kamień.
"HEROS Żywiołu Neos... Mroczny Mag... Oko Timaeusa... Pazur Hermosa... i Kieł Critiasa..." mruknął Roken, patrząc na karty. W ogóle nie rozpoznawał żadnej z nich.
"Kilka razy przeprowadzałem badania nad tymi kartami, ale wyniki nie wskazywały nic podejrzanego." rzekł dr Eisenstein, po czym dał karty Rokenowi. "To tylko teoria, ale możliwe mogą mieć coś wspólnego z istnieniem pańskiego wymiaru, panie Kogami. Może będzie mieć pan więcej szczęścia."
Roken zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział i wziął przekazane karty, wkładając je do swojej kieszeni. Później będzie mieć czas, żeby je zbadać.
"Wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, doktorze Eisenstein..." wtrącił się Syrus. "...ale skąd możemy wiedzieć, że nas pan nie zdradzi i nie poinformuje o tym Liderusa?"
"Dobre pytanie," pomyślał Roken. Ale doktor Eisenstein zachichotał.
"Doskonałe pytanie, które powinieneś zadać od początku. Prawdą jest, że bardziej skorzystałbym, gdybym powiedział o tym Leo Akabie. Mógłbym mu powiedzieć, a nie zaślepiać czujniki, abyś szedł naprzód i został zaatakowany. Albo wpadł w zasadzkę, kiedy dotrzesz do doków Akademii Pojedynków. Co mnie przed tym powstrzymuje?"
Dobry humor zniknął z twarzy doktora. "Są dwie rzeczy. Pierwsza jest prosta: moja duma i honor jako doktora. Nie jestem doktorem medycznym, ale nadal kieruję się pewnymi standardami, a jedną z nich jest uczciwość. Nie zwodziłbym cię narzucaniem obietnicy, a potem zdradzeniem. A jeśli w to nie wierzysz, uwierzy w mój drugi powód."
Doktor Eisenstein skrzywił się. "Twoja towarzyszka została zabrana żywa do Akademii. Podczas ataku na Heartland taka polityka nie miała miejsca. Nie bez uprzedniego zamknięcia celu w karcie. Wszelkie cele, jakie posiada Akademia Pojedynków, służą raczej do przetrzymywania zdrajców w celu przesłuchania, zanim zostaną wysłani do obozu reedukacyjnego. A fakt, że twoja przyjaciółka została wzięta do niewoli… Martwi mnie to. Szczególnie, gdy pamiętam, nad czym pracował Joseph, kiedy odszedłem…"
"To był dość produktywny dzień." powiedział Syrus, idąc alejką. "Dr Eisenstein zgodził się ci pomóc i dał ci schematy do Akademii, więc teraz potrzebujesz tylko sposobu na przeprawę przez morze."
"Tak." zgodził się Roken, wcale nie próbując ukryć swojego gniewnego spojrzenia. "A biorąc pod uwagę to, co nam powiedział o projekcie Doktorka… myślę, że będę musiał przyspieszyć swój harmonogram." To, co powiedział doktor Eisenstein o tym, nad czym pracował Joseph Gelemen… Te jego pasożyty… Roken pogrzebałby człowieka, gdyby przetestował je na Verdii. A jeszcze bardziej by go usunął z istnienia, gdyby obiektem testowym był Yukako.
"Jestem pewien, że Alexis i Chazz powinni być w stanie znaleźć sposób na dotarcie do Akademii." kontynuował Syrus z wyraźnym wyrazem niepokoju. "Ale kiedy już uratujesz Verdię... co zamierzasz zrobić?"
"Wrócić do domu." odpowiedział krótko Roken. "Nawet jeśli uległ awarii, zrozumiałem znaczną część transportera wymiarowego, który budowaliśmy w Den City. Dzięki wiedzy, którą przekazał mi dr Eisenstein i kilku dodatkowym rozmowom z nim, powinienem być w stanie zbudować model, który powinien zadziałać dla kilku ludzi."
"Więc zamierzasz nas opuścić?" zapytał Syrus. W jego głosie emanował niepokój.
"Mój wymiar i moi towarzysze to moja odpowiedzialność, Syrus." powiedział Roken. "Zapewnianie im bezpieczeństwa to moja praca. Powiedziałem to jasno Yusho, kiedy mnie przyjęli. On i Alexis zrozumieją."
"Wierz mi, ja też chciałbym to zrozumieć... ale czy to na pewno rozsądny wybór?" Roken uniósł brew, patrząc na Syrusa. "Sam mówiłeś, że twój młodszy brat jakoś sobie poradzi i bez wątpienia pomoże innym." Syrus zmarszczył brwi. "Czy opuszczenie nas to nie to samo jak nie zgadzanie się ze swoim bratem?"
Roken westchnął. "Dobrze znam swojego brata. Potrafi o siebie zadbać."
"Nie wątpię..." zgodził się z wahaniem Syrus. "Po prostu chodziło mi... gdyby to on trafiłby do Wymiaru Fuzji, jak by postąpił?"
Roken spojrzał na swojego towarzysza. To było dobre pytanie. Jego plan zakładał współpracę z tutejszą grupą dezerterów, ale tylko dlatego, że Yukako zrobiłby to samo ze względu na moralność. Wtedy miałby ich poparcie i pomoc w odnalezieniu swoich towarzyszy. Ale to się zmieniło, kiedy jego Pojedynkowy Dysk wykrył obecność Verdii Zaizen w Akademii Pojedynków. Przypuszczając, że zespół mógł zostać rozproszony po czterech wymiarach, postanowił, że po ocaleniu Verdii wróci do domu i porozmawia ze swoim ojcem oraz Akirą Zaizen na temat Akademii Pojedynków. Z pewnością takie nagłe odejście podczas wojny byłoby uznane za zdradę, ale Yusho Sakaki i Alexis, nawet Chazz, z pewnością by zrozumieli, że ochrona swojego rodzimego wymiaru i rodziny jest równie ważna.
Ale... Roken nie mógł powstrzymać myśli, że Syrus mógł mieć rację. Właściwie to już od dłuższego czasu nie mógł pozbyć się uczucia, że Syrus był podobny do Yukako. Czasami udzielał błękitnowłosemu chłopcowi porad, kilka razy stoczył z nim pojedynek... Jedyna różnica polegała na tym, że Syrus był bardziej wrażliwszy od brata Rokena. Chociaż Łącznikowiec wolał się do tego nie przyznawać, właśnie tego brakowało w jego własnym młodszym bracie. Gdyby Piekielny Pożar nie pozbawił Yukako emocji i uczucia egzystencji, z pewnością byłby kimś takim jak Syrus.
Roken potrzebował całej siły woli, żeby nie przewrócić oczami. Zazwyczaj starał się być chłodny i opanowany, a teraz... Najwidoczniej charakter Syrusa mocno zaraził jego siłę oporu.
"Gore to by się uśmiał z tej chwili słabości." pomyślał Roken, nim zwrócił się do Syrusa. "Gdy tylko uratuję Verdię, to jeszcze się zastanowię."
"Dzięki, Roken." uśmiechnął się Syrus, lecz potem zmarszczył brwi. "Ale jedna osoba może nie wystarczy, żeby się włamać do Akademii Pojedynków. Jestem pewien, że Chazz użyczy ci wsparcia; w końcu on nie trawi tej wyspy chyba bardziej od ciebie."
"Ciekawy pomysł." zgodził się Roken. Przez kolejne kilka minut szli w ciszy, aż w końcu doszli do kamiennej konstrukcji na małej górze. Przy wejściu czekała już Blair.
"Miło, że wróciliście." powiedziała. "Alexis zaczęła się niecierpliwić."
"Spotkanie z doktorem Eisensteinem trochę się przedłużyło, ale mamy jego wsparcie." poinformował ją Roken, wchodząc do środka. "Coś się zmieniło?"
"Tak. Jakieś pół godziny temu Lex znalazła nową dezerterkę i sprowadziła ją tu. Chociaż nie wiem, czy można ją nazwać dezerterką."
"Co masz na myśli?" zapytał Syrus.
"Ta nowa najwidoczniej może nie pochodzić z Akademii Pojedynków, chociaż goniło ją troje członków Korpusu Nieletnich." odpowiedziała Blair, otwierając tajne przejście na dół. "Z tego, co Lex powiedziała, ta nowa dziewczyna podobno została przeteleportowana z Wymiaru Synchro."
Roken uniósł brew. "Z Wymiaru Synchro?"
Blair skinęła głową. "Tak. Prawdopodobnie to ktoś znajomy Yusho Sakakiego."
"Ale czy Yusho Sakaki nie mówił, że jest z Wymiaru Standardowego?" powiedział Syrus.
"Tego zaraz się dowiemy." rzekł Roken, kiedy zeszli na sam dół kryjówki i podeszli do drzwi, obok których stał Chazz.
"I jak tam odwiedziny staruszka?" zapytał niedbale czarnowłosy chłopiec.
"Nie najgorsze." odparł Syrus. "Dr. Eisenstein kazał nam cię pozdrowić i przeprosić za to, co się stało z twoimi braćmi."
Wzrok Chazza lekko złagodniał, lecz potem ponownie stał się twardy. "To było do przewidzenia. Coś powiedział na temat Akademii Pojedynków?"
"Powiedział, że pomoże nam ominąć czujniki, aby Roken mógł się zakraść."
"Będę potrzebował twojej asysty, Chazz." dodał Roken. "Co powiesz?"
Chazz uśmiechnął się złośliwie. "Szturm na moją starą szkołę? Heh... daj mi znać, kiedy będziesz gotowy. Chętnie wyślę temu Liderusowi wyrazy uznania."
Roken skinął głową i zapukał do drzwi.
"Możesz wejść!" odpowiedział głos. Białowłosy chłopiec otworzył drzwi i wszedł do środka, gdzie zobaczył opartego na krześle Yusho w towarzystwie Alexis i osoby, na której widok zesztywniał.
"Verdia?" powiedział zdziwiony. "Czy to ty?"
"Hę?" lekko sapnęła różowowłosa dziewczyna w kombinezonie. Dopiero po kilku sekundach Roken zmarszczył brwi. Ich gość miał takie same rysy twarzy co Verdia, ale jej oczy i włosy były inne. Niemniej podobieństwo było uderzające.
"Och, witaj, Kogami." powiedział Yusho z uśmiechem. "Pozwolisz, że przedstawię ci Zuzu Boyle? To córka mojego przyjaciela, Skipa Boyle'a, z Wymiaru Standardowego."
"Kogami?"" powtórzyła Zuzu. "Czy jesteś spokrewniony z Yukako Kogami?"
Tym razem oczy Łącznikowca rozszerzyły się. "Znasz Yukako!?"
"No, natknęłam się na niego w Wymiarze Synchro..." rzekła Zuzu. Alexis dała znać Chazzowi, Syrusowi i Blair, żeby zostawili ich samych. Kiedy usiedli na kanapie, różowowłosa dziewczyna opowiedziała mu, jak poznała Yukako w Wymiarze Synchro, a także o obecności Gore'a i istnieniu Lansjerów.
"Więc Yukako znalazł się w Wymiarze Standardowym, gdzie dołączył do grupy walczącej ze Akademią w celu odnalezienia reszty z nas." podsumował Roken.
"Wygląda na to, że twój brat radzi sobie dobrze." skomentowała Alexis.
"Oczywiście, że tak." odpowiedział Roken z wyraźną dumą. Nigdy nie wątpił w umiejętności Yukako, ale zawsze miło było potwierdzać jego pewność siebie. "A Gore niewątpliwie też do nich dołączy; nie pozostawi zbrodni Akademii Pojedynków bez odpowiedzi." Po chwili zmarszczył brwi. "Czy mogę cię zapytać, Zuzu, jak trafiłaś do Wymiaru Fuzji."
"Cóż, to przez Rogeta, dyrektora Sektora Ochrony i byłego agenta Akademii Pojedynków." wyjaśniła Zuzu. "Próbował wysłać całe Nowe Domino City w przestrzeń między wymiarami, ale coś poszło nie tak i został wessany do wiru. Potem i mnie to spotkało. A kiedy się obudziłam i popytałam miejscowych, to nie dość, że ze wszystkich wymiarów trafiłam do paszczy lwa, to jeszcze nasłali na mnie jakichś ludzi z Korpusu Nieletnich." Spojrzała na Alexis. "Gdyby Alexis się nie pojawiła, z pewnością zostałabym wysłana do Akademii Pojedynków."
"Nie ma o czym mówić." uśmiechnęła się blondynka. "Zawsze pomagam dezerterom i uciekinierom."
"A co się stało z Yukako?" zapytał się Roken, na co Zuzu lekko zmarszczyła brwi.
"Zniknął. Kiedy jeden z fuzyjnych dowódców próbował odesłać Celinę z powrotem do Wymiaru Fuzji swoim Pojedynkowym Dyskiem, Yukako wstał i pięścią uszkodził jego sprzęt. Potem było niebieskie światło..." Tu Zuzu się zawahała. "...i Yukako i Celina zniknęli. M-Może trafili...?"
"Yukako tu nie ma." powiedział Roken. "W jego Pojedynkowym Dysku znajduje się tropiciel, którego mogę śledzić. Gdyby tu był, wiedziałbym."
"Powiedziałaś Celina?" zapytała Alexis. Zuzu skinął głową. "Znałam ją, nigdy nie rozmawiałyśmy, ale widziałam ją kilka razy z Liderusem." Jej oczy zwęziły się w grymasie. "Teraz, gdy o tym myślę, widzę, że jesteś bardzo do niej podobna."
"Zresztą jesteś też bardzo podobna do Verdii." dodał Roken, również marszcząc brwi.
Zuzu spojrzała w dół na podłogę. "Tak, Cień Księżyca zdołał mi powiedzieć. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego jestem taka podobna do tej dwójki, a także do Rin i Lulu."
"Rin i Lulu?" zapytała Alexis.
"Tak. Rin jest przyjaciółką Yugo z Wymiaru Synchro, a Lulu jest przyjaciółką Yuto z Wymiaru Xyz." wyjaśniła Zuzu. "Yugo i Yuto są też podobni do mojego przyjaciela, Yuyi."
"Doprawdy intrygujące..." mruknął Yusho, kładąc rękę na brodzie. "Nie sądziłem, że istnieją ludzie, który mogą być podobni do mojego syna."
"Tak, ale Yukako wyglądał na troszkę starszego od reszty."
"Domyślam się, że ten Yuya ma 14 lat?" domyślił się Roken, na co Zuzu skinęła głową. "Yukako też ma 14 lat, chociaż jego rysy twarzy dają mu jeszcze 2 lata."
"Ale to nie wszystko." kontynuowała Zuzu. "Oprócz nich jest jeszcze Yuri, który pracuje dla Akademii Pojedynków. Ugh, ten to dopiero jest unikalny od reszty; chciał nawet mnie dopaść w Wymiarze Standardowym."
"Pięć dziewcząt i pięciu chłopców we wszystkich pięciu wymiarach, którzy są do siebie niezwykle podobni," pomyślał Roken. "Nie byłoby zaskoczeniem, gdyby niektórzy ludzie z różnych wymiarów byli podobni; istnieje tylko kilka sposobów, w jaki ludzki genom może się zmienić. Ale żeby dziesięć osób wyglądało tak podobnie? Dzieje się coś dziwnego i nie podoba mi się to."
"Proponuję na razie odłożyć ten mroczny temat." zasugerowała Alexis, patrząc na Rokena. "Jak poszło z doktorem Eisensteinem?"
"Spotkanie było bardzo produktywne." odpowiedział Roken. "Ja i Syrus rozwiązaliśmy Pojedynkowe Puzzle, a w zamian doktor zgodził się pomóc nam przedrzeć się przez obronę Akademii." Spojrzał na Alexis. "Pytanie tylko, czy możemy mu ufać?"
Alexis zmarszczyła brwi. "Rozmawiałam z nim tylko kilka razy, ale miałam wrażenie, że jest godny zaufania. Nie był taki jak ten drugi Doktor czy Sanders. Jeśli powiedział, że pomoże, jestem skłonna mu uwierzyć."
"A co myślisz o tych nowych informacjach, Roken?" zapytał Yusho, krzyżując palce. "Wiedziałeś, że Verdia została schwytana, ale nic o Rin i Lulu?"
"Wtedy to jeszcze nie wiedziałem o istnieniu pozostałych żeńskich odpowiedników. A to zmienia sytuację." Roken skrzywił się. "Z jakiegoś powodu Liderus poluje na dziewczyny podobne do Verdii. To musi być powiązane z Projektem Arc, ale nie wiem w jaki sposób. Doktor Eisenstein nic o tym nie wspomniał. Ale i tak zamierzam wedrzeć się z Chazzem do Akademii Pojedynków i uwolnić Verdię. Jeśli nadarzy się okazja, zabiorę też Rin i Lulu."
"Pomożemy, jak tylko będziemy mogli." zapewniła go Alexis, a wszyscy inni wyrazili na to zgodę. "Ale nawet jeśli czujniki cię nie wykryją, nadal mogą wykryć z samej wyspy, jak się zbliżasz; bez względu na wszystko otrzymasz przyjęcie powitalne."
Roken uśmiechnął się. "Nie martw się o to, coś wymyślę."
Roken westchnął, przypominając sobie to wszystko. Chociaż minęło już parę dni, to i tak tamten dzień był bardzo produktywny. Na razie jego umysł starał się spokojnie pracować, próbując obmyślić dobry plan zinfiltrowania Akademii i wyciągnięcia stamtąd Verdii. Niemniej jednak część jego mózgu dalej głowiła się nad "pasożytami", które obecnie opracowuje Doktor. "Jeżeli ten drań rzeczywiście może stworzyć coś takiego, to mam kolejny powód, żeby wpaść do Akademii Pojedynków." pomyślał. "Muszę odnaleźć tą pracownię i usunąć z banku danych wszystko, czego się dotyczy tych Pasożytniczych Fuzjonerów..."
"Roken!"
Wspomniany nastolatek odwrócił się, zauważając Syrusa, który ciężko dyszał.
"O co chodzi, Syrus?" zapytał się.
"Nhh... Roken... twój Pojedynkowy Dysk zaczął nagle pikać..." wydusił z siebie Syrus. "A komputery w pracowni odbierają sygnał z Akademii Pojedynków. Mówią coś o... Ignisie..."
Roken szybko zesztywniał. Tego się nie spodziewał. "Ignis?"
"Tak... kliknąłem na ten sygnał... i wyświetlił się szereg dziwnych liczb i liter..."
"Zaraz tam będę." odpowiedział Roken na słowa Syrusa i od razu ruszył pędem. Po kilku minutach dotarł do swojej pracowni i spojrzał na swój zostawiony tam Pojedynkowy Dyks. Istotnie pikał, a na monitorach były wyświetlane linijki miszmaszu cyfr i liter.
Roken usiadł na krześle i zaczął pisać na klawiaturze, skupiając swój wzrok na otrzymywanej wiadomości. "Czemu sygnał Ignisa jest emitowany z Akademii Pojedynków...?" zastanawiał się. W końcu po kilkunastu sekundach odkodowywania jego oczy się rozszerzyły, widząc rozszyfrowaną wiadomość. Ale jej zawartość tak zaskoczyła Rokena, że był w stanie wydusić tylko jedno słowo.
"...Yukako?"
Bastion marszczył brwi, spacerując po korytarzach Akademii Pojedynków. Ostatnie dni były pełne utrapień. To, co wydarzyło się w Heartland… nie udało mu się pokonać Celiny. Zdawał sobie sprawę z talentów dezerterki, ale nie spodziewał się zmiany formatu pojedynku ze strony jej towarzysza czy też obecności Łącznikowego Potwora w pośród kart Celiny. A kiedy się teleportował gracz z Wymiaru Łącznika strzelił w niego z blastera, więżąc go w linach energii. Przez to Bastion musiał spędzić kilkanaście godzin w komorze uzdrawiającej, aby ustały efekty paraliżu. Z jednej strony był mocno poirytowany tym, że przegrał z Celiną i został unieruchomiony, a z drugiej strony jego natura naukowca, z braku lepszego słowa, wręcz śliniła się na możliwość zbadania tej specjalnej broni.
Oczywiście los wciąż miał ochotę spłatać mu figla. Gdy tylko wyszedł z komory, w pełni wyleczony, nagle systemy Akademii zaczęły wariować. Komputery się przegrzewały, dane ulegały uszkodzeniom, a na dodatek stracono łączność ze Siłami Okupacyjnymi w Heartland. Bastion musiał najpierw zdać raport Liderusowi, by potem wrócić do swoich obowiązków. Niemniej jednak nie potrafił z siebie wyrzucić słów Yukako i Celiny.
Retrospekcja...
"Z tego, co słyszałem, to siły Akademii dokonały inwazji na Wymiar Xyz bez prowokacji i uwięziły w kartach nie tylko graczy, ale i cywili." odpowiedział Yukako. "Czy dla ciebie zmiana systemu jest odznaką oszukiwania porównywalnego z bezprawnym atakowaniem? Czy może jest jedyną opcją, aby przetrwać?"
"Może to dlatego, że walczysz po niewłaściwej stronie barykady?" zasugerowała Celina. "Spójrz tylko na Heartland. Może wcześniej tu nie byłam, ale zapewne to miasto było piękne, zanim siły Akademii Pojedynków wkroczyły i wywołały chaos. Pomyśl, jak niby obrócenie tego miejsca w gruzy i zamienianie ludzi w karty ma stworzyć nowy spokojny świat, co? Jak dużo Liderus zdradził ci informacji o stworzeniu nowego świata i jak dużo ci nie powiedział? Nie wydaje ci się to ani trochę podejrzane?"
"To absurd! Liderus osobiście powiedział, że atak na Heartland był dla słusznej sprawy!" pomyślał Bastion, lecz potem zmarszczył brwi. "No dobra, może Heartland zostało zniszczone, ale to było konieczne, żeby stworzyć nowy świat. A mimo to... czemu ich słowa sprawiają, że powoli zaczynam w to wątpić?"
Potrzebuję więcej szkoleń, pomyślał. Nawet jeśli nigdy więcej się nie spotkamy, marnotrawstwem byłoby wyciąganie wniosków z tej straty.
"Ach, Bastion! Wróciłeś!"
Nastolatek zamrugał, wyrwany z myśli przez głos. Odwrócił się i zesztywniał, po czym złożył ukłon. "Tak, wróciłem, Doktorze. Przepraszam, że cię nie powiadomiłem, ale musiałem złożyć Liderusowi raport i..."
"W porządku, nic złego się nie stało!" powiedział chudy i wysoki starzec, machając ręką, rozwiewając obawy nastolatka. Miał długie, białe włosy opadające na plecy i nosił ciemnoszary płaszcz z pomarańczowo-brązowym środkiem, sięgający do kostek. "Tak się składa, że do jutra nie mam dla ciebie żadnych obowiązków. Nie masz żadnych kłopotów."
"Ach." Bastion wyprostował kręgosłup. "Jeśli tak jest, to czy potrzebowałeś mnie do czegoś, Doktorze?"
"Właściwie to tak." powiedział starzec z złośliwą miną. "Dokonałem przełomu w moim osobistym projekcie i potrzebuję drugiego naukowego umysłu, aby zweryfikować moją pracę."
"Skoro pan potrzebował specjalistycznej opinii, czemu się nie skontaktować z doktorem Eisensteinem?" Bastion tęsknił za starym naukowcem; był geniuszem na równi z Liderusem i zawsze zachęcał Bastiona do własnych projektów.
"Feh," zadrwił Doktor, machając lekceważąco ręką. "Ten staruszek nigdy nie docenił geniuszu mojej pracy. Nigdy nie rozumiał, że naukowcy muszą nieustannie przesuwać granice tego, co wiemy, aby osiągnąć wielkość; etyka to tylko łańcuch, który nas spowalnia."
Bastion nie zgodził się, ale milczał, podążając za Doktorem do jego laboratorium badawczego. Doktor podszedł do komputera i nacisnął kilka klawiszy, po czym gestem wskazał Bastionowi, aby usiadł. Nastolatek usiadł przed komputerem i przeglądał wyświetlone dane.
Po minucie czytania zesztywniał. "To jest…"
Doktor zachichotał. "Pomysłowe, prawda?"
"To… z pewnością imponujące." przyznał Bastion. "Fizyczny Fuzyjny Pasożyt, stworzony poprzez system ARC, zdolny do przejęcia kontroli nad żywicielem bez uszkadzania go. Z pewnością znacznie ułatwiłoby to przesłuchanie."
"Przesłuchanie?"
Bastion zamrugał i ponownie spojrzał na Doktora, który był wyraźnie zdezorientowany założeniem Bastiona. "No cóż, tak. Jeśli te potwory będą działać zgodnie z twoim zamierzeniem, będą w stanie przejąć kontrolę nad osobą, nie uszkadzając jej zdolności umysłowych. To pozwoli na wyciągnięcie informacji od więźnia bez potrzeby stosowania tortur."
"Hmm. Przyznaję, że nie przyszło mi to do głowy; będę musiał o tym wspomnieć Liderusowi. Dziękuję za ten pomysł, Bastion."
"Nie ma za co, sir. Ale jeśli mogę zapytać, jeśli nie tworzy pan tych potworów do przesłuchań więźniów, to po co je robi?"
"Dla zbiegów."
Bastion ponownie zamrugał. "Dla zbiegów?"
Doktor dumnie pokiwał głową. "Liczba uciekinierów rośnie od czasu inwazji na Heartland, a wśród nich znalazło się dwoje Wyróżnionych Studentów. Po schwytaniu moglibyśmy wysłać ich do obozu reedukacyjnego, ale to może nie zadziałać i wymaga dużo wysiłku czas i zasoby na utrzymanie tych obozów. Ale z jednym Fuzyjnym Pasożytem ci uciekinierzy będą pod całkowitą kontrolą."
"To jest…" Bastion mógł zrozumieć powód dzieła Doktora; było wielu uciekinierów, a te Pasożyty ograniczały czas i zasoby potrzebne na sprowadzenie ich z powrotem na wyspę.
Ale jednocześnie kontrolowanie kogoś, kto będzie pod tobą walczył, było…
"Ale to jeszcze nie koniec!" Bastion ponownie skupił się na okrzyku Doktora. "Po sprowadzeniu dezerterów z powrotem, te pasożyty mogą zmniejszyć do zera ryzyko, że ktokolwiek sprzeciwi się Akademii Pojedynków! Jedyne, co musimy zrobić, to wszczepić je naszym żołnierzom!"
Daichi odwrócił się od Doktora, ale tak aby starszy człowiek nie widział szybko blednącej twarzy Bastiona. "Chcesz… wszczepić te pasożyty naszym ludziom?"
"Wzrost liczby uciekinierów pokazuje, że coraz więcej naszych ludzi nie ma siły woli potrzebnej do podjęcia chwalebnej misji Akademii Pojedynków." powiedział Doktor, nieświadomy rosnącego dyskomfortu Bastiona. "Jeśli nie będziemy ostrożni, niektórzy mogą zwrócić się przeciwko nam w środku misji. Nie możemy tak ryzykować, prawda? Ten Pasożyt zapewni wszystkim lojalność! A to tylko połowa sukcesu. Jeśli się wszczepi takiego Fuzyjnego Pasożyta do całkiem uzdolnionego gracza pokroju Chazza czy Malicosa, będziemy wówczas mieli na podorędziu perfekcyjnego super żołnierza!" Doktor zaczął się maniakalnie śmiać. "A to wszystko zasługa tego żałosnego zdrajcy Rogeta oraz naszego sojusznika Sayera. Technologia kontroli umysłów w połączeniu z psychicznymi mocami pozwolą mi opracować jeszcze bardziej potężne Pasożyty, które w końcu urzeczywistnią mój cel: stworzenie super żołnierza w 100 procentach lojalnego Akademii Pojedynków! Bez jakiegokolwiek wahania, bez jakichkolwiek emocji... po prostu idealna żywa machina przeciwko naszym wrogom."
"R...Rozumiem." odpowiedział z wahaniem Bastion, z trudem ukrywając niepokój. "To... chyba wrócę do moich kwater. Nadal jestem zmęczony tą kilkunastogodzinną regeneracją w komorze."
"Ależ oczywiście, Bastion. Liczę na twój genialny umysł, który pomoże mi urzeczywistnić to marzenie." Doktor zachichotał, gdy Bastion wyszedł.
Gdy nastolatek znalazł się poza zasięgiem Doktora, oparł się o ścianę i zadrżał. Sądził, że bolesny atak pazurami ze strony Blaskonocy Celiny był wystarczającym koszmarem, ale wobec tego, co właśnie usłyszał, tamte doświadczenie wyglądało już jak nic nieważne wspomnienie. "Kontrolowanie naszych własnych ludzi..." mruknął. "To… to bardziej chore, niż mogę sobie wyobrazić... I pomyśleć, że Liderus może…"
*BEEP BEEP*
Bastion zamrugał i spojrzał do kieszeni. Wyciągnął telefon komórkowy i spojrzał na otrzymaną wiadomość. Jego oczy rozszerzyły się.
"...Doktor Eisenstein?"
{Cue Theme Song: Yu-Gi-Oh! Ending Theme by Wayne Sharpe}
Zapowiedź następnego rozdziału
Następnym razem w Yu-Gi-Oh! ARC-VRAINS: Piąty Element. Rozdział 44 — Zdradziecki artysta w Wenecji. Przywódca Akademii Pojedynków, Liderus alias Leo Akaba, jest zaniepokojony obecnym progresem. Nie tylko nie udało się żołnierzom przechwycić Zuzu i Celinę, to na dodatek systemy Akademii zostały poważne uszkodzone w wyniku nieoczekiwanego ataku! Taki ciąg niespodziewanych wydarzeń poważnie opóźniło realizację Projektu Arc. Mając na uwadze zagrożenie ze strony Lansjerów oraz współpracę fuzyjnego oddziału Szkoły Pojedynków You Show z niebezpiecznym Łącznikowcem Varisem, Liderus zwołuje naradę zaufanych elitarnych graczy, podczas której muszą rozważyć odpowiednie kroki, aby Projekt Arc mógł znowu ruszyć...
No cóż, ludziska. Oto mój czterdziesty trzeci rozdział z fanfic'u Yu-Gi-Oh! ARC-VRAINS: Piąty Element. Powiem wam na początek, że jest to taki odcinek retrospekcyjny; praktycznie całość, za wyjątkiem początku i końca (powiedziałbym, że w kategorii "23 minut" ta retrospekcja miałaby 17 minut), ma miejsce kilka dni wstecz, a konkretnie podczas odcinków 103 i 104 (podczas pojawienia się Zuzu w Wymiarze Fuzji i po zakończeniu jej rozmowy z Yusho Sakakim), a reszta tego odcinka ma miejsce kilkanaście godzin po zniszczeniu Cytadeli w Wymiarze Xyz.
Chciałbym najpierw zacząć od relacji Rokena i Syrusa. Ogólnie mówiąc, mają całkiem dobre relacje ze sobą. Syrus widzi w nim nie tylko swojego brata Zane'a, ale i też mentora, który mógłby go nauczyć co nieco o strategiach i pojedynkowaniu. Roken zaś ma okazję poduczyć błękitnowłosego chłopca pewności siebie i analizowania sytuacji. Nawet przyznaje się w duchu, że taki mógłby być Yukako, gdyby nie utracił swojej osobowości w pożarze 10 lat temu. Postanowiłem ich ze sobą zgrać, żeby Syrus mógł stać się pewny siebie, a Roken zacząłby się powoli otwierać na innych.
Druga sprawa dotyczy ich spotkania z doktorem Eisensteinem. Zapewne fani GX rozpoznają go jako idola, którego wielbił Bastion w sezonie 2. Tutaj zaś jest genialnym naukowcem, który pracował w Akademii Pojedynków jeszcze przed przybyciem Liderusa. Jest też byłym mentorem naszego niesławnego "Doktorka", który tutaj występuje również pod nazwiskiem "Gelemen Joseph". Jest to aluzja do równie niesławnego Josefa Mengele'a, który jest też znany jako "Anioł Śmierci". Zapewne będzie występować pod tym imieniem i nazwiskiem, zważywszy na barierę odmiany słowa "Doktor" (zapewne w ARC-V Doktor jest przezwiskiem, więc tu może się trochę mylić z tytułem doktora). Co do Pojedynkowych Puzzle'i, to próba Rokena jest adaptacją próby z The Fifth Circuit, a próba Syrusa pochodzi z dawno-usuniętego fanfica Fenikkusumaru, "Rise of the Meklords" (ci, którzy nie pamiętają, pochodzi z rozdziału, w którym Yusei i Sakura zostają podstępem Kurogasy i Akizy wciągnięci w karnawał, który się odbywał w Nowym Domino City). Na sam koniec Roken otrzymuje HEROSA Żywiołu Neosa (atutową kartę Jadena), Mrocznego Maga (atutową kartę Yugiego) oraz trzy karty Smoczych Legend (mowa tu o Timaeusie, Hermosie i Critiasie, chociaż nazwa "Legendarne Smoki" została już zarezerwowana dla pięciu smoków z pięciu wymiarów, więc te trio będzie znane jako Smocze Legendy). Jaką rolę odegrają w tym fanficu? I czy to ma coś wspólnego z kartami Gwiezdnych Bogów i Exodią?
Ostatnia rzecz dotyczy spotkania Bastiona i Doktora. Widać, że strzał z blastera Yukako tak go pokiereszował podczas teleportacji, że Bastion spędził niemal cały dzień na leczeniu. W dodatku jego walka z Celiną istotnie zasadziła w nim ziarna wątpliwości wobec planów Liderusa. A rozmowa z Doktorem na temat Fuzyjnego Pasożyta i plany co do tej abominacji raczej nie polepszyły jego nastroju. I tak, ten 'raport', który złożył wcześniej przywódcy, dotyczył Celiny.
No, to tyle z tego rozdziału. W następnym dwuczęściowym rozdziale będzie się działo, ponieważ Liderus zdecyduje się wysłać oddziały do Wenecji, aby przechwycić Zuzu Boyle. To będzie też powrót Dennisa i sióstr Tyler, a także zostanie rozpatrzona sprawa dotycząca Malicosa, jego brata Halcosa oraz powrót Brailusa. Więcej raczej nie zdradzę, więc oczekujcie gorąco 43-ego rozdziału. I spokojnie, Roken będzie miał okazję na kolejny pojedynek, ale jeszcze nie teraz.
A więc... Czytajcie, piszcie i komentujcie. Adieu~.
