Zapraszam na czterdziesty czwarty rozdział Yu-Gi-Oh! ARC-V: Piąty Element.

Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! ARC-V/VRAINS and their cards.


Rozdział 44: (Wersja dubbingowa): Weneckie zamieszanie, Część 1/(Wersja japońska): Szaleństwo Akademii w Wenecji!

"Hej, obudź się wreszcie." powiedział zirytowanym tonem Halcos, potrząsając głęboko śpiącą osobą po raz kolejny, odkąd wszedł do, o dziwo, zaniedbanego pokoju elitarnego agenta z Akademii Pojedynków, tylko po to, by w odpowiedzi usłyszeć chrapanie. Dopiero teraz zrozumiał drwiące i pełne współczucia spojrzenia, jakie rzucali mu podwładni, gdy nadeszła wiadomość od Liderusa, nakazująca mu natychmiastowe przybycie do głównej sali i przyprowadzenie ze sobą powyżej wspomnianego nastolatka. Był tu już piętnaście minut i wciąż nie był w stanie go obudzić. Halcos zdawał sobie sprawę, że ta osoba była ogólnie pozbawiona motywacji, ale to było po prostu śmieszne.

"Weź się wreszcie obudź!" krzyknął Halcos. "Ile jeszcze mojego czasu masz zamiar marnować!?"

Mając dość braku reakcji kolegi, kapitan Brygady Specjalnej zdecydował się zastosować bardziej drastyczne środki, z wielką siłą pociągając za koc i powalając leżącą osobę na podłogę. Jego brutalne metody przyniosły pożądany rezultat, ponieważ nastolatek drgnął i powoli, leniwie, otworzył jedną powiekę.

"…Och… Cześć, Halcos… Dlaczego leżę na podłodze…? Znowu za bardzo się przekręciłem…?"

"Człowieku, jest już dawno po południu!" zauważył Halcos z irytacją. "Musi być miło nie mieć żadnych oficjalnych obowiązków od czasu, kiedy przegrałeś z graczem z Wymiaru Standardowego i straciłeś listę potencjalnych..."

*GRAB*

Halcos zakaszlał, kiedy narkoleptyczny nastolatek nagle się ożywił i złapał Halcosa za szyję, przyszpilając go do ściany.

"Ani... się waż... nawet o tym wspominać..." warknął nastolatek. "Co każdy dzień widzę w myślach, jak ten szczyl zniszczył mój tablet podarowany przez samego Liderusa. I zrobił to przy użyciu Fuzyjnego Potwora!"

"Ngh... jak miło... że nie straciłeś... swojego refleksu..." wyksztusił z siebie Halcos. Nastolatek zmarszczył brwi i cofnął rękę, pozwalając starszemu mężczyźnie na złapanie oddechu. "Zresztą, z tego co pamiętam... to sam się wycofałeś z elity po nieudanej próbie wyeliminowania swojego celu."

"Po tym paskudnym upokorzeniu raczyłem nie spojrzeć Liderusowi prosto w oczy. On powierzył mi misję, a ja go zawiodłem przez interwencję z zewnątrz. A teraz..." Nastolatek zmrużył oczy, zakładając na sobie niechlujnie mundur. "...lepiej starannie dobierz słowa na temat tego, czemu się tu wprosiłeś."

"Liderus nas wezwał." powiedział Halcos. "Mamy się do niego natychmiast zgłosić, aby omówić niektóre ważniejsze wydarzenia w statusie wojny, które miały miejsce w ostatnim czasie."

"Zgaduję, że ma na myśli ten nieoczekiwany atak hakera na systemy Akademii Pojedynków..."

"Dokładnie. Ale chyba nie pójdziesz w tak opłakanym stanie?" powiedział Halcos, wskazując na rozczochrane włosy nastolatka i niechlujnie zapięty fioletowy mundur. "Przynosisz wstyd Najwyższemu Porządkowi Akademii Pojedynków! Nawet twoje obecne zachowanie nie przystoi elitarnemu graczowi."

Nastolatek przewrócił oczami. Obsesja Halcosa na punkcie Najwyższego Porządku była bardzo śmieszna, ale ciągłe wyznawanie jej przez jego samego to zakrawa na absurd. Zapewne tylko mania nieetycznej nauki Doktora, czy też psychopatyczna osobowość Yuriego mogłyby mu dorównać.

Ale i tak Brailus wiedział jedno; jak coś Halcos zrobi, to lepiej nie angażować się w dyskusje. W przeciwnym razie skończyłoby się to długim, nudnym wykładem.


{Cue Theme Song: Yu-Gi-Oh! Theme by Wayne Sharpe}

{Opening zaczyna się tunelu czasoprzestrzennym, gdzie się pojawia Oko Wdjata w formie czerwono-zielonych danych. Następnie ukazuje się kosmos w pomarańczowo-fioletowych barwach i Yukako w stroju, jaki ma na sobie od czasu ucieczki z Placówki w Wymiarze Synchro. Wyciąga ręce z kieszeni i patrzy na widza swoim czerwonym okiem i granatowym okiem. Po chwili po jego lewej stronie pojawiają dwie sylwetki, jedna jasnoniebieska sylwetka Yuseia z zieloną ramą, druga czarna sylwetka Yumy ze złotą ramą, a po jego prawej pojawia ciemnoniebieska sylwetka Yami Yugiego z czerwoną ramą, a za nią czerwona sylwetka Jadena z fioletową ramą. Nad nimi pojawia się mistyczny wzór, który jest na plecach Yukako.}

"Your move, your move, your move, your move, your move, your move!"

{Zostają pokazane urywki scen podczas "your move", pokazujące metody przywołania w wersji VRAINS, począwszy od Rytualnego Przywołania, poprzez Fuzyjne, Synchro, Xyz i Wahadłowe Przywołanie, aż pokazuje pięć promieni wchodzących do Portalu Łącznika.}

{Pokazana zostaje scena, w której zbliżona postać Yukako z aktywowanym blasterem snajperskim przesuwa się w dół w stronę światła. Następują urywki, na których widać dwa razy profil Yukako i dwa razy profil jego awatara Zi-O. Na końcu podczas echa "Yu-Gi-Oh!" Yukako stoi w świetle, rzucając długi cień, który się rozczepia, ukazując cień Yukako i cień Zi-O. Potem w szybkim tempie zostają sekwencyjnie ukazane sceny, pierwsza przedstawiająca Yuyę, Zuzu i Różnookiego Wahadłowego Smoka na tle Paradise City, potem Yuto, Lulu i Smoka Xyz Mrocznej Rebelii na tle miasta Heartland, Yugo, Rin i Synchro Smoka Przejrzystego Skrzydła na tle Nowego Domino City, następnie Yuriego, Celiny i Fuzyjnego Smoka Głodliwego Jadu na tle Akademii Pojedynków, Yukako, Verdii i Łącznikowego Smoka Gwiezdnego Cyklu na tle Den City, a na koniec scena dwóch zacieniowanych postaci, chłopca i dziewczynę na tle futurystycznego miasta z dominującym widmem czarnego smoka z świecącymi się zielonymi liniami.}

{Następnie pokazane są urywki scen z różnych odcinków, zaczynając od Dekodującego Szyfranta wyłaniającego się z eksplozji. Następnie: Gaia Cyberse szarżujący na swoim koniu, Czarownik Cyberse strzelający błyskawicą ze swojego kostura, Smok Xyz Mrocznego Requiemu rozpościerający swe skrzydła, Heros Przeznaczenia Dystopia strzelający ze swej dłoni, Superciężki Samuraj Watażka Susanowo machający swoją naginatą, Aktor Otchłani - Supergwiazda wykonujący obrotowy kop, Blaskonoc Taneczna Kotka pozująca przed pełnią księżyca, eksplodująca czarna wieża, Siły Obelisku przywołujące Giganta Pradawnego Trybu Chaosu, Shay przywołujący Drapieżny Nalot - Sokoła Ostateczności i Adrian Gecko z górującym nad nim widmem Exodii. Potem trzy urywki scen: Galaktycznooki Cyfroniczny Smok rozpościerający skrzydła, Cyber Smok Kresu wystrzeliwujący niebieski promień energii, a na końcu Amnael z triem Świętych Bestii nad nim.}

"Your move!"

{Zostaje pokazana scena zniszczonego Heartland, z Yukako i Zanem Truesdale'm stających do pojedynku. Potem zostaje pokazany Aster Phoenix z oczami pełnymi nienawiści, a następnie siostry Tyler emanujące mroczną aurą z Amazońską Cesarzową i Amazońskim Zwierzakiem Legrysem. Potem Brailus i Halcos w towarzystwie olbrzyma z kamienia i magmy oraz potwora przypominającego humanoidalnego człowieka-rybę, a następnie scena z dziesięcioma postaciami w czarnych szatach i kapturach zasłaniających ich twarze, a nad nimi wiszą duchowe formy Legendarnych Planet. Kończy się sceną, w której mistyczny symbol na plecach Yukako świeci czarnym światłem.}

"It's time to du-du-du-du du-du-du-du-du-du-duel!"

{Zostaje pokazana scena, w której ściana z egipskimi hieroglifami zostaje spowita ogniem, chociaż można dostrzec egipskie wizerunki Pięciu Legendarnych Smoków i dwóch osób, a nad nimi hieroglif dużego smoka z ogromnymi skrzydłami. Następnie pojawiają się sceny postaci, każda podzielona białą linią: pierwsza przedstawia Yukako i Yuyę, druga Verdię i Zuzu, trzecia Gore'a i Gonga, a czwarta przedstawia Rokena w formie Varisa oraz Declana. Następnie zostaje ukazane Heartland w płomieniach z widmową wersją Leo Akaby obserwującego wszystko z góry, potem Yuri z psychopatycznym uśmiechem i jego Fuzyjny Smok Głodliwego Jadu, następnie Aster Phoenix i Adrian Gecko z rodzeństwem Hibiki na czele armii Sił Okupacyjnych Heartland, a na końcu postać w brązowym płaszczu z czarnym smokiem z świecącymi się w ciemności czerwonymi liniami.}

{Kolejna scena pokazuje Yukako w formie awatara Zi-O, z Ignisem na jego Pojedynkowym Dysku, dobierający kartę i stojąc na wystającym gruncie Heartland. Wówczas po jego prawej pojawiają się Dekodujący Szyfrant i Zegarowy Smok Cyberse, po lewej Transkodujący Szyfrant i Kwantowy Smok Cyberse, po czym na końcu, nad nimi, pojawia się Łącznikowy Smok Gwiezdnego Cyklu.}

"Yu-Gi-Oh!~"

{Pojawia się błysk światła i zmienia obraz na lekko poszarzony krajobraz Heartland, po czym pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!", a pod nim "ARC-VRAINS" w stylu napisu ARC-V. Potem mgliście pod tymi napisami pojawia się napis "Piąty Element" w stylu VRAINS, lecz nagle zaczyna glitchować i zmienia się na "Oblężenie Heartland", kończąc sekwencję openingu.}


Brailus wraz z Halcosem szedł przestronnymi korytarzami Akademii przypominającymi średniowieczny zamek, spotykając się z wieloma spojrzeniami zgromadzonych uczniów, którzy szybko odsunęli się im z drogi i szeptali do siebie. Dla Brailusa i Halcosa to nie była żadna nowość; w końcu oboje zawiedli podczas swoich misji.

Brailus dostał rozkaz bezpośrednio od Liderusa, aby się udał do Wymiaru Standardowego, gdzie miał znaleźć i wyeliminować Yuyę Sakaki. Jaki był powód tej misji, tego przywódca nie raczył wyjaśnić. Chociaż domeną Brailusa było szpiegowanie i identyfikacja dezerterów i potencjalnych sympatyków buntowników, to nie znaczyło, że marnie wypadał na pojedynkowym polu. Ale i tak wiernie służył Liderusowi, gdyż ten dostrzegł wartość w jego talentach i osobiście mu dał tablet, na którym zapisywał wszystkich, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości co do działań Akademii.

Pasmo szczęścia Brailusa jednak się skończyło w Wymiarze Standardowym. Był w stanie namierzyć swój cel, który był w towarzystwie trzech osób, z czego jedna z nich była pomysłowym szpiegiem Akademii Pojedynków. Mimo obietnicy, że zostawi resztę w spokoju, agent z Wymiaru Fuzji spotkał się z opozycją osoby, która była w posiadaniu wyjątkowo zaawansowanej sztucznej inteligencji. Tą osobą był nieznany mu Zi-O.

Brailus skrycie zacisnął pięść; już samo wspomnienie tego przezwiska wystarczało, żeby wprawić go w frustrację. Przybysz z Wymiaru Łącznika wyszedł mu naprzeciw i wyzwał go na pojedynek, pozwalając Yuyi uciec. Zresztą Brailus w większości obwiniał samego siebie; chęć stoczenia pojedynku z Łącznikowcem wygrała nad priorytetem misji. Wówczas Brailus szybko się przekonał, że Zi-O nie był typowym graczem; miał ponad 10 miesięcy doświadczeń, a jego zagrywki Łącznikowymi Potworami były na poziomie geniusza. Mimo to Fuzjonit jakoś dawał sobie radę, lecz jeden z ataków Łącznikowego Potwora sprawił, że tablet Brailusa uległ uszkodzeniu, a dane zostały bezpowrotnie skasowane.

Ten jeden atak wystarczył, żeby wytrącić go z równowagi, zmuszając do wykonania bardziej brutalnego szturmu Rytualnych Bestii, dzięki czemu zepchnął punkty życia Zi-O do marnych 100 punktów. A dzięki Rowu Fuzji skutecznie zablokował przeciwnikowi możliwość ataku. Brailus pragnął już tylko jednej rzeczy: surowo ukarać Łącznikowca za zrujnowanie wielu miesięcy ciężkiej pracy na rzecz Liderusa.

Oczywiście, akurat wtedy los ponownie spłatał Brailusowi figla. Zi-O niespodziewanie użył czegoś, co się nazywało "Bramą Burzy" i zdołał przywołać Fuzyjnego Potwora, który jednym zamachem pozbawił Fuzjonita wszystkich jego punktów życia. Ta nagła przegrana tak wstrząsnęła Brailusem, że ten bez słowa wrócił do Akademii Pojedynków i zwierzył się swojemu przywódcy. Nawet bez słowa Liderusa zdecydował się zdegradować z posady elitarnego gracza i od tamtej pory był tylko zwykłym fuzyjnym żołnierzem... albo raczej cieniem samego siebie. Te wydarzenia również obiły się na jego zdrowiu i psychice; mało co jadł, co wieczór nie był w stanie zasnąć, niektórzy to nawet prawie go nie rozpoznawali.

Niemniej jednak jego lojalność wobec Liderusa nie zmalała, ale w głębi duszy pragnął tylko jednej rzeczy: zemścić się na tym, kto go tak urządził. Zresztą nie był jedyny; podobno Halcos również miał swoje upadki. Wedle plotek nie udało mu się dorwać dezertera, jakim był Chazz Princeton, ze względu na interwencję w postaci młodszego braciszka Truesdale'a, innej zdrajczyni Akademii Pojedynków Alexis Rhodes oraz osobnika, który również pochodził z Wymiaru Łącznika. Chociaż przegrana z Wyróżnioną Studentką nie była aż tak bolesna (zważywszy na to, że Alexis dobrze dysponowała technikami anty-Fuzyjnymi), przegrana ze zdrajczynią była policzkiem wymierzonym w wiarę Halcosa w Najwyższy Porządek. I choć Halcos nie został zdegradowany, było oczywiste, że kolejne pasmo przegranych mogłoby zaważyć o jego karierze jako kapitana Brygady Specjalnej.

Kiedy dotarli do sali tronowej Liderusa i weszli do środka, stanęli przed nieoczekiwanym duetem.

"Och, spójrz, Grace. Maniak Najwyższego Porządku i zhańbiony agent Liderusa wpadli z wizytą. Widać po ich oczach, że dalej goją swoje rany po upokorzeniach, jakie doświadczyli." powiedziała jasnoskóra kobieta z długimi blond włosami i czerwonymi oczami.

"Och, nie drażnij ich, Gloria. To nie ich wina, że ich ostatnie wysiłki nie przyniosły ani jednego pozytywnego wyniku dla Akademii Pojedynków. Nie każdy może osiągać tak wybitne wyniki jak my, więc nie powinniśmy wymagać od nich naszych wysokich standardów." odparła jej siostra, srebrnowłosa Grace.

"Siostry Tyler...' prychnął Halcos. "Rzeczywiście, minęło dużo czasu, odkąd wy dwie głodne walki, szalone bestie zaszczyciły nas swoją obecnością. I z tego, co widzę, nadal nie nauczyłyście się, jak zwracać się do swoich przełożonych z szacunkiem. Ale myślę, że niczego innego nie można wymagać od pary amazonek, które większość czasu spędzają wędrując po dziczy jak dzikie zwierzęta."

"…Nie wspominając też…" odezwał się Brailus monotonnym głosem, patrząc na młodszą bliźniaczkę. "…że nic się w nich nie zmieniło pod kątem biologicznym. To musi być strasznie rozczarowujące… żeby w twoim wieku wciąż być płaską jak deska…"

"…Wygląda na to, że ktoś tu pragnie być ugotowany na wolnym ogniu." warknęła Grace, obnażając zęby przed Brailusem. "Może sprawdzimy, jaki płaski ty będziesz, kiedy moje Amazonki użyją cię jako worka treningowego, a Legrys przerobi twoje bestie na maty do drapania."

"Okaż trochę szacunku wyżej postawionym." warknął Halcos. "Zresztą wy dwie też nie macie się czym chwalić, ponieważ przegrałyście z Władczynią Natury w Wymiarze Xyz."

"No, no, no, wyczuwam tu odświeżającą dawkę szału chaosu! Może to zgromadzenie nie okaże się jednak totalną nudą!" dodał znajomo kpiący głos, który należał do Yuriego, która właśnie wszedł do sali tronowej, z szalonym uśmiechem na twarzy na myśl o walce.

"Ugh, to Yuri…" skrzywiła się Gloria. "Ciebie też wezwano? Byłam przekonana, że Liderus wydaje ci rozkazy osobiście i wysyłany jesteś na misje solo."

"To prawda." powiedział swobodnie Yuri, po czym jego wyraz twarzy ponownie stał się złowieszczy. "Ale to teraz nie ma znaczenia. Czy nie miałaś właśnie zacząć tutaj bójki? Jeśli tak, to też się chętnie dołączę. Ostatnio zżera mnie taka nuda, że mała brutalna potyczka nie zaszkodzi."

"Opanuj temperamencik, Yuri." powiedział uspokajająco Dennis, który wszedł za fioletowowłosym chłopcem. "Wszyscy jesteśmy tutaj sojusznikami, więc zamiast tego zachowajmy całą energię dla wroga, zgoda? To tyczy się także was obojga, Grace, Brailus. Wiem, że mieliście spore upadki na ostatnich misjach, ale jestem pewien, że Liderus nie byłby szczęśliwy, gdybyśmy przerobili jego salę tronową w rozwalony salon rodem z westernów."

"McField ma rację. Takie wewnętrzne konflikty są bez znaczenia, a poza tym są stratą czasu i energii."

Nagle z cienia wyłoniła się osobnik płci męskiej. Ubrany był w czarny płaszcz ze złotymi liniami biegnącymi na całej długości, czarną koszulę, czarne spodnie z klejnotami w okolicy kolan i czarne buty. Jego sięgające ramion włosy były koloru ciemnobrązowego, ale większość jego twarzy była ukryta za czarną maską z czerwonym klejnotem z przodu, co jeszcze bardziej potęgowało złowrogą aurę emanującą z jego ciała. Jego prawe ramię miało przyczepiony czarny Pojedynkowy Dysk Akademii, z osadzonymi na nim czerwonymi klejnotami.

"Czy moje oczy mnie mylą?" Yuri uniósł brwi na widok młodzieńca. "Toż to sam nieuchwytny Nightshroud. A to ci niespodzianka. Byłem przekonany, że siedzisz we własnej jaskini."

"Byłem zmuszony wyjść ze swojej 'jaskini'." odpowiedział Nightshroud. "Ty, Malicos i Barret nie byliście w stanie wykonać nawet najbardziej podstawowych zadań, więc Liderus wysłał mnie do Wymiaru Synchro, żeby posprzątać wasz bałagan. Nie dość, że nie schwytaliście przydzielonych wam celów, to jeszcze pozwoliliście Rogetowi uciec bezkarnie po zdradzie Akademii Pojedynków. Na szczęście dla ciebie, Yuri, i tamtej dwójki udało mi się uporać przynajmniej z drugim problemem i schwytać zdrajcę. Cóż, przyznaję że miałem szczęście, że trafił do Wymiaru Fuzji, chociaż z jego punktu widzenia to był wielki pech."

"Ach, więc złapałeś tego paskudnego byłego dyrektora Sektora Ochrony?" rzekł Dennis, zainteresowany. "I co się z nim stało? Zamieniłeś go w kartę?"

"Taki właśnie miałem zamiar zrobić, ale Doktor nalegał, aby oddać mu Rogeta." powiedział Nightshroud. "Chciał go przesłuchać w sprawie technologii do manipulowania umysłami ludzi."

Dennis zaśmiał się nerwowo, pocąc się. "A jak wiadomo, jeśli jest się zaprowadzany prosto do Doktorka, to nic dobrego z tego nie wyniknie…"

"Nie rozśmieszaj mnie." prychnął Halcos. "Po prostu ująłeś zdrajcę, który ten został już pokonany przez Lansjerów, więc nie zachowuj się wobec nas tak wysoko i potężnie, Nightshroud. A może powinienem powiedzieć Rhodes…"

"Nie używaj tego imienia." warknął Nightshroud, a w jego głosie wkradła się niebezpieczna nuta. "Ta osoba już nie istnieje. Odrzuciłem ją dawno temu… na znak mojej determinacji."

"Widzisz, właśnie to sprawiło, że jestem tobą naprawdę ciekawy." upierał się Halcos. "Zawsze byłeś trochę dziwny wśród elit, ze względu na twoją ekstrawagancką postawę i w ogóle. Aż tu nagle pewnego dnia cała twoja osobowość robi przewrót o 180 stopni i zażądałeś, aby wszyscy zwracali się do ciebie nowym tytułem, który sobie nadałeś, zamiast imieniem... Uważam to za naprawdę dziwne, wiesz? Czy to możliwe, że zdrada twojej młodszej siostry spowodowała tę nagłą przemianę? Cóż, w takim razie nie mogę cię winić. Gdybym miał tak bezwartościową siostrę jak twoja, która odwróciłaby się od Najwyższego Porządku Akademii Pojedynków i uciekła jak tchórz, też prawdopodobnie ze wstydu ukryłbym twarz za maską."

"…Zdajesz sobie sprawę, Halcos, jak niebezpiecznie balansujesz nad krawędzią?" powiedział cicho Nightshroud, gdy jego żądza mordu nagle wzrosła. "Na twoim miejscu bardzo uważałbym na to, co mówił. I bardzo bym ci radził, żebyś przestał gadać o tym iluzorycznym Najwyższym Porządku. Nigdy nie wiesz, czy te dwa słowa okażą się ostatnimi."

"Wygląda na to, że w końcu jesteś w nastroju na rozgrywkę." odparł Halcos, strzelając knykciami z dzikim uśmiechem na twarzy. "Chociaż nie znoszę siania chaosu, o wiele ważniejsze jest dawanie lekcji niesubordynowanemu draniowi, jakim jesteś ty, Nightshroud."

"I znowu zaczynasz swój dwulicowy akt." zadrwiła Grace ze słów Halcosa. "Zawsze opowiadasz bzdury na temat Najwyższego Porządku, a mimo to jesteś pierwszym, który łamie zasady i przepisy, aby upolować coś, co uważasz za pyszną ofiarę, Halcos. Jakie to żałosne."

"…Płotki takie jak ty… nie powinny się wtrącać, gdy rozmawiają doświadczeni, Grace…" powiedział Brailus monotonnym tonem. "…To tylko sprawia, że robisz z siebie jeszcze większą idiotkę, niż już jesteś…"

"Dobra, wystarczy tego." warknęła Grace, aktywując swój Pojedynkowy Dysk z oburzonym wyrazem twarzy, gdy spojrzała na Brailusa. "Z jakiegoś powodu zawsze działałeś mi na nerwy, nawet jeszcze przed depresją z powodu przegranej. I wiesz co ci powiem? Zrobię to, co powinnam była zrobić już dawno: przerobić cię na worek treningowy, ty czterooki lizusie Liderusa!"

Wyraz twarzy Brailusa pociemniał, kiedy również aktywował swój Dysk. "Wiesz co? Jak cię uciszę na dobre, to może mi przejdzie ta depresja… Bo jeśli coś jest w stanie mnie wkurzyć bardziej, niż zrujnowanie pracy dla Liderusa… to jest tym twoja arogancja, kobieto."

"Och, wygląda na to, że szykuje się wielka draka!" powiedział Yuri, który wydawał się uszczęśliwiony perspektywą walki. "W takim razie wszyscy powinniśmy się dobrze bawić, eliminując się nawzajem podczas tego festiwalu rzezi!"

"Heehh..." jęknął Dennis, patrząc na elitarnych graczy, gotowych skoczyć sobie do gardeł. "I dlatego wrzucenie do jednego worka wszystkich tych oszalałych na punkcie walki maniaków to przepis na katastrofę… Ciekawe, co Liderus sobie myślał, organizując to spotkanie?

Wszyscy zebrani gracze, z wyjątkiem Dennisa, aktywowali teraz swoje Pojedynkowe Dyski i wyglądali na gotowych do rozpoczęcia niszczycielskiej Królewskiej Bitwy. Jednak w tamtym momencie–

"Wszczynacie bezsensowną bójkę w sali tronowej Liderusa? Musicie być bardzo odważni, skoro nie obawiacie się najgorszego."

Nagła fala przytłaczającego ciśnienia zaatakowała wszystkich obecnych graczy, zmuszając ich do upadku na kolana, gdy z ich ciał kapały obfite ilości potu. Kierując wzrok na masywne drzwi, dostrzegli znajomą postać wchodzącą do środka o surowym wyrazie twarzy.

"…Z-Zane Truesdale…" mruknęła Gloria nieco drżącym głosem. "Jak to jest, że jego obecność każdego powala…?"

"Wszyscy wstawać i do szeregu." rozkazał Zane. Zebrani w pokoju automatycznie wstali i ustawili się. "Jako dumni żołnierze Akademii Pojedynków, ponoszący na swoich barkach odpowiedzialność za urzeczywistnienie Projektu Arc, nie wolno wam pokazywać tak haniebnego widoku naszemu przełożonemu."

"I kto to mówi...?" mruknął Halcos, mimo presji. "Podobnie jak siostrzyczka tego tu faceta w masce, twój młodszy brat również przyniósł hańbę Najwyższemu Porządkowi. O dziwo jakoś nie wyglądasz na sfrustrowanego myślą, że ten błękitnowłosy wymoczek właśnie stał się twoim wrogiem. I nie próbuj zaprzeczyć; sierżant Blanque potwierdził, że stoczył z nim walkę i przegrał." Oczy Halcosa zmrużyły, gdy ten usłyszał cicho chichot ze strony Zane'a. "Tak cię to bawi?"

"Po prostu jestem usatysfakcjonowany, że mój młodszy brat nie zaniedbuje swoich treningów." odpowiedział Zane ze złośliwym uśmiechem. "A fakt, że pokonał sierżanta Brygady Specjalnej, udowadnia, że będąc panem swojego losu, jest silniejszy, aniżeli będąc na smyczy Akademii i słuchając twojego szczekania o Najwyższym Porządku."

"Więc uważasz... że jest dobrze... iż Syrus stał się zdrajcą?" Halcos spojrzał gniewnie na absolwenta, starając się stłumić w sobie kotłujące emocje. "A sądziłem, że to z Atticusem i jego siostrą mam same problemy..."

"Chyba coś ci mówiłem o wypowiadaniu mojego dawnego imienia..." warknął Nightshroud.

Brailus lekko przysunął się do Dennisa, przekręcając oczami. "W takich chwilach cieszę, że jestem jedynakiem."

"To jest nas dwóch." Dennis skinął głową. "Jedna para to doświadczony, żelazny starszy brat i lekko strachliwy młodszy braciszek. Druga para to najpierw wyluzowany, a potem zimny jak cień starszy brat i zadziorna młodsza siostrzyczka. No i czwarta para złożona z mającego obsesję na punkcie porządku starszego brata i doświadczony w terenie i lubujący się w walkach młodszy brat." Cicho westchnął. "Czasem myślę, że nad tą Akademią ciąży jakaś klątwa rodzeństwa."

"Wygląda na to, że wszyscy są obecni." wtrącił się głos z nutą autorytetu, przerywając kłótnie. Wszyscy zebrani ustawili się w jednej linii, a Zane lekko się pokłonił, kiedy to Leo Akaba wkroczył do sali. "Dobrze. W takim razie możemy w końcu rozpocząć spotkanie strategiczne. Ostatnio miały miejsce pewne niepokojące wydarzenia, dlatego konieczne jest, abyśmy jak najszybciej opracowali strategię poradzenia sobie z nimi." Potem spojrzał na Halcosa. "Lecz najpierw pozwolę sobie złożyć ci moje najszczersze kondolencje, Halcos."

Halcos zamrugał. Nie tego się spodziewał. "Chyba nie rozumiem, Liderusie."

Odpowiedzią Liderusa było to, że usiadł na tronie i nacisnął przycisk na lewym podłokietniku. Zaraz potem spod podłogi po jego prawej stronie wysunął się mały stolik, a na nim leżał zniszczony Pojedynkowy Dysk Akademickiego pochodzenia oraz talia kart.

Brailus uniósł brew, przypatrując się dwóm dowodom. "Czy to nie jest Pojedynkowy Dysk Malicosa i jego talia kart?"

"No, no." Dennis zagwizdał z zaskoczeniem. "Widać, że jego sprzęt miewał lepsze dni."

"A, no tak!" powiedział Yuri z uśmiechem. "Z tego, co słyszałem, to tyle z niego zostało po jego ostatnim pojedynku przeciwko Kogami."

"Co?" odezwał się Halcos, patrząc ze zdumieniem na Yuriego, po czym spojrzał na Liderusa, oczekując wyjaśnień.

Przywódca Akademii zamknął oczy. "Niestety, to prawda. Otrzymałem oficjalne potwierdzenie od Barreta i Yuriego, że Malicos został... wymazany z istnienia."

Przez długą chwilę w sali zapadła martwa cisza, którą potem przerwał Halcos, którego wyraz twarzy był mieszaniną szoku i gniewu. "Mówisz, że mój młodszy brat został zlikwidowany!?"

"Nasi eksperci dokładnie zbadali Pojedynkowy Dysk." odpowiedział Liderus, naciskając kilka przycisków. Wtedy ze stołu wyłoniło się mechaniczne ramię. "Większość systemów zostało poważnie zniszczonych. Na szczęście zdołali naprawić kartę pamięci, by można było puścić ostatnie nagranie. Obraz i dźwięk są w złym stanie, ale materiał dowodowy mówi więcej, niż tysiąc słów." Z mechanicznego ramienia wysunęła się mała kamera, która zaczęła wyświetlać w powietrzu film. Tak jak powiedział Leo Akaba, obraz i dźwięk były w złej jakości, ale dało się zobaczyć młodzieńca w trenczu i z kapeluszem.

"[Dopilnuję, żebyś... wyższą cenę za... ją arogancję...]" powiedział zniekształcony głos, w którym można było wyczuć nutę wściekłości. Obserwujący, za wyjątkiem Zane'a i Leo, patrzyli w zupełnym zdumieniu, jak dwa potwory weszły do Portalu Łącznika, z którego potem wyłonił się potężny Łącznikowy Potwór piątego stopnia. Dennis zrobił mały krok do tyłu, zszokowany, podczas gdy siostry Tyler, Halcos, Nightshroud i Brailus patrzyli z wyrazem szoku, kiedy potwór zwany Łącznikowym Smokiem Cienistego Cyklu swoją mocą usunął Megallanicę Wezwanego z pola i zaczął ładować szafirową energię do paszczy.

"[N-nie, proszę...]" odezwał się głos pełen strachu, bez wątpienia należący do Malicosa. "[Wybacz mi, proszę! Przepraszam! To nie musi się tak skończyć!]"

"[Nie ma tu dla ciebie miejsca, śmiertelniku. Gwiezdna… NOVA CIENIA!]"

Olbrzymi smoczy potwór wystrzelił w stronę kamery strumień ognia, zmuszając mniej zahartowanych ludzi do zrobienia kroku w tył. Gdy tylko promień ognia zniknął, kamera nagle zsunęła się na grunt, a obraz zatrzeszczał i został zastąpiony statycznym obrazem i cichym szumem.

Po ciszy, która trwała przez pół minuty, nim w końcu Brailus się odezwał. "Czy ktoś może powiedzieć... co się właśnie stało?"

"Najwidoczniej twój młodszy braciszek trafił na równego sobie przeciwnika!" zaśmiała się Grace, patrząc na Halcosa, który wciąż się gapił z szokiem wypisanym na twarzy.

"Weź się zachowuj, idiotko!" skarciła ją Glora. "Widziałaś tego wielkiego smoka? Malicos może nie jest typem gracza zespołowego, ale na pewno nie jest słaby! A to wielkie monstrum spaliło go żywcem..." Spojrzała na Yuriego. "...prawda?"

Yuri wzruszył ramionami z obojętnością. "Mnie nie pytaj, ja tego nie widziałem. Ale z pewnością musiał nadepnąć Yukako na odcisk, kiedy się wygadał, że pokonałem Władczynię Natury." Jego oczy się zwęziły. "Ten Łącznikowiec dał mi chyba jeden z najlepszych pojedynków życia, chociaż... nie pamiętam, żeby wezwał takiego wielkiego smoka."

"Yuri, sugerowałbym się pohamować z taką radością." poradził mu wesoło Dennis, nerwowo patrząc na Halcosa. "Niektórzy tu mają krótki zapłon."

"...pomyśleć, że już go nie ma..." powiedział cicho Halcos, który podszedł do stołu i wziął talię kart Malicosa. "Malicos często lekceważył swojego przeciwnika i często się nie zgadzaliśmy w wielu sprawach... ale, żeby zginął..."

"Twój brat zostanie pomszczony, Halcos." zapewnił kapitana Liderus, lecz potem zmarszczył brwi. "Niemniej jednak ta bolesna strata wynikała też z jego arogancji. Z pewnością, gdyby nie ujawnił Zi-O wrażliwych informacji, mógłby przeżyć, żeby o tym opowiedzieć. Na razie sugerowałbym odłożenie zemsty na inną okazję."

"Oczywiście, Liderusie." odpowiedział spokojnie Halcos, chociaż Brailus zauważył, jak kapitan Brygady Specjalnej zaciska pięść. "Najwyższy Porządek musi być wykonany przed zemstą."

"Czemu mam wrażenie, że nasz porządkowy maniak nie jest szczery...?" pomyślał agent Akademii.

"Domyślam się, panie, że to nie jest jedyny powód, dla którego zostaliśmy tu wezwani?" domyślił się Nightshroud.

Liderus skinął głową, kiedy stół ze zniszczonym Pojedynkowym Dyskiem zanurzył się w podłodze. "Skoro kwestię i okoliczności zgonu Malicosa mamy za sobą, czas zająć się poważniejszymi sprawami, które wymagają od nas wysokiego zaangażowania."

"Jak na przykład ten nieoczekiwany atak na systemy Akademii, sir?" zapytał Dennis. Odpowiedzią było ponowne skinięcie głową, a pośrodku sali zostało wyświetlone zdjęcie przedstawiające zadymione pozostałości Cytadeli, wywołując kilka westchnień zdziwienia zgromadzonych elit.

"Czy to nie jest… punkt więzienny utworzony w Wymiarze Xyz?" zapytała Gloria. "Pamiętam, że kiedy razem z Grace szykowałyśmy się do powrotu, ten budynek był jeszcze w jednym kawałku!"

"Kto mógł to zrobić?" zastanawiała się Grace. "Z pewnością nie mógł to być Ruch Oporu; jest stanowczo zbyt rozproszony, żeby uformować taki śmiały atak."

"Nie, Ruch Oporu sam by nie opracował takiego ataku." odpowiedział Liderus. "Sartorius, były dowódca Cytadeli, wskazał w swoim raporcie, że odpowiedzialnymi za tę katastrofalną stratę są niesławni Lansjerzy, grupa graczy prowadzonych przez mojego krnąbrnego syna, która ostatnio stała się uporczywym cierniem dla Akademii Pojedynków."

Na wzmiankę o Lansjerach Yuri, Halcos i Brailus ożywili się, podczas gdy Dennis na chwilę przybrał zaniepokojoną minę. Jednakże żaden z nich nie odezwał się ani nie zareagował w żaden inny sposób, aby nie sprowokować Zane'a, który przysłuchiwał się przebiegowi obojętnym spojrzeniem.

"Według raportu Sartoriusa, Ruch Oporu połączył się z częścią Lansjerów, którzy trafili do Wymiaru Xyz z Wymiaru Synchro, najprawdopodobniej w wyniku błędu w systemie teleportacyjnym Rogeta. Ich plan miał na celu uwolnienie więźniów, a także zniszczenie Cytadeli. Atak był doskonale przemyślany; jeden z członków Ruchu Oporu zaatakował też magazyn dowodzenia i umieścił w przekaźniku program, miał swój udział w zniszczeniu przekaźnika, a co za tym idzie, sparaliżowało to komunikację między bazami Sił Okupacyjnych. Sartorius twierdzi, że głównym sprawcą był właśnie Yukako Kogami, alias Zi-O, i jego Ignis."

"Jak jeden człowiek i jakiś Ignis byli w stanie spowodować tyle szkód?" zapytała się Grace.

"Z raportu wynika, że Zi-O i Exceedianin Shay Obsidian mieli przeciągać pojedynek z Sartoriusem, dopóki Ignis nie połączy się z systemami komunikacyjnymi między wymiarami. Po pewnym czasie wysłał dwie bomby wirusowe: jedną do systemów Akademii Pojedynków i drugą przez załączony program do przekaźnika magazynu. Nie znany pełnego zakresu strat, ale ten atak opóźnił Projekt Arc o kilka dni."

"To śmieszne!" żachnęła się Gloria. "Tylko dwoje ludzi i od razu wszystko zaczyna się sypać? No błagam!"

"Na twoim miejscu nie lekceważyłbym Zi-O i Ignisa, kobieto." odpowiedział Brailus. "Miałem już z tą dwójką do czynienia; to nie są byle jacy ludzie, którzy dali się wciągnąć w wojnę. Zi-O dysponuje dziwnymi mocami i umysłem nad wyraz taktycznym, a Ignis to super zaawansowana sztuczna inteligencja, która potrafi się zachowywać jak człowiek. A skoro zdołali też pokonać i zniszczyć Malicosa, nierozsądnie byłoby ich lekceważyć."

"Z tego, o czym wspomniał Sartorius, Lansjerzy są obecni i aktywni w Wymiarze Xyz już od dłuższego czasu." kontynuował Leo. "Jakiś czas temu dwóch ich członków, Yuya Sakaki i Yukako Kogami, najwyraźniej wdało się w pojedynek z Naczelnym Dowódcą Asterem Phoenixem i przysłanym na inspekcję generałem Adrianem Gecko. Było to zdarzenie, które Aster uznał za stosowne nie zgłaszać nam."

"Więc nasz prostolinijny Aster zaczął działać w tak destruktywny sposób? To coś nowego." zauważył Halcos, otrząsając się z wieści na temat losu Malicosa. "Czy próbował zdobyć dla siebie większą sławę i chwałę, samotnie pokonując Lansjerów? A może jego wiara w Najwyższy Porządek Akademii Pojedynków chwieje się jak w przypadku tego zdrajcy Sory Perse?"

Dennis skrycie przewrócił oczami. "No i zaczyna się..."

"Nie bądź śmieszny." powiedział Brailus. "W końcu mówimy o Asterze Pheonixie. Prawdopodobnie czuł się odpowiedzialny za to, że nie udało mu się natychmiast schwytać Lansjerów, dlatego chciał uporać się z tym problemem sam, nie prosząc nas o wsparcie. Wszyscy wiemy, jak wielką wiarę pokłada w Akademię Pojedynków i jak trudno jest takiej osobie jak on zaakceptować porażkę."

"No proszę, mimo depresji, jednak potrafisz ruszyć mózgiem…" mruknęła Grace. patrząc na Brailusa, po czym zwróciła się do Liderusa. "Myślę, że można było się spodziewać tego po Asterze i Adrianie; nie mają zbyt dużego doświadczenia bojowego, a Noroma jest ogólnie zbyt niekompetentny."

"Wraz z wyzwoleniem wszystkich więźniów przetrzymywanych w Cytadeli i odcięciem komunikacji Sił Okupacyjnych z nami możliwe jest, że morały pozostałych komórek Ruchu Oporu rozwiną się i rozpoczną serię walk, które odwrócą status wojny w Heartland." powiedział Leo z poważną miną. "To coś, na co nie można pozwolić, ponieważ takie wydarzenie mogłoby przeszkodzić w ukończeniu Projektu Arc. Jednakże konkretna kwestia ma pierwszeństwo przed tym. Dzięki raportowi Bastiona, który mi złożył parę dni temu, i które Sartorius potwierdził na podstawie danych, które odzyskał z Cytadeli przed zniszczeniem, mamy potwierdzenie że Celina obecnie jest z Lansjerami w Heartland. W związku z tym konieczne jest jej odzyskanie i sprowadzenie do mnie tak szybko, jak to możliwe, jeśli Projekt Arc ma się rozpocząć."

"Wiesz, chociaż wysłałeś mnie, żebym schwytał te wszystkie dziewczyny, nigdy nie powiedziałeś mi ani nikomu innemu, dlaczego są one tak ważne dla ukończenia twojego wielkiego planu." zauważył Yuri. "Co jest w nich takiego wyjątkowego, poza faktem, że wszystkie mają tę samą twarz?"

"Te informacje są tajne dla wszystkich oprócz mnie i kilku wybranych osób." oznajmił Leo tonem wskazującym, że nie przyjmie żadnych argumentów. "Nie mogę ryzykować, że którykolwiek z was przekaże wrogowi istotne informacje wywiadowcze, dobrowolnie lub nie."

Choć większość obecnych była niezadowolona z tej odpowiedzi, nikt nie odważył się sprzeciwić ani żądać wyjaśnień. Zbyt wysoko cenili swoje życie, aby ryzykować gniew Liderusa, a tym bardziej Zane'a, który był jego prawą ręką.

"Idąc dalej, doszło do innego zdarzenia, które miało miejsce nie tak dawno temu na naszym własnym terytorium." kontynuował Leo. "Po otrzymaniu zawiadomienia od mieszkańców Wenecji wysłano trzech członków Korpusu Nieletnich, aby upolowali uciekiniera z Akademii. Chociaż zostali przechwyceni i szybko pokonani przez niesławną dezerterkę..." Tu Liderus spojrzał na Nightshrouda. Nawet mimo maski mógł wydedukować, że osobnik zmarszczył brwi. "...ich zeznania i obrazy uchwycone przez ich Pojedynkowe Dyski były co najmniej najciekawsze."

Leo nacisnął kolejny przycisk, zmieniając obraz przedstawiony na ekranie w mały kanał pośrodku staro wyglądającego miasta. Na szczycie kamiennego mostu łączącego dwa brzegi kanału można było zobaczyć młodą kobietę o jasnej skórze, piwnych oczach, długich, ciemnych blond włosach i stroju przypominającym mundur studentki Akademii Pojedynków, konfrontującą się z członkami Korpusu Nieletnich. Nieco za nią stała młoda dziewczyna o ciemnoróżowych włosach, ubrana w ciemnoczerwony kombinezon.

"Wow, wow! Zuzu? Tutaj?!" sapnął Dennis, wyraźnie zszokowany, gdy ją zobaczył. "Co ona tu robi? Jak znalazła się w Wymiarze Fuzji?"

"Och, jedna z ofiar, która wymknęła się z moich szponów, ponownie pojawiła się przede mną." mruknął Yuri z uśmiechem. "Wygląda na to, że polowanie będzie dla mnie jeszcze większą zabawą."

"Ale co ważniejsze, czy to nie jest Alexis Rhodes?" Halcos odwrócił się do Nightshrouda ze złośliwym uśmiechem wypisanym na twarzy. "Musisz być naprawdę szczęśliwy, widząc, że twoja zdradziecka siostra radzi sobie tak dobrze i nadal przeciwstawia się Najwyższemu Porządkowi Akademii, przewodząc małej, wesołej grupie rebeliantów i anarchistów, Nightshroud."

"Nie mam siostry." powiedział beznamiętnym tonem Nightshroud. "Dzień, w którym wyrzekła się Akademii Pojedynków, był dniem, w którym ja również się jej wyrzekłem. W tej chwili jest po prostu kolejnym wrogiem, który stoi nam na drodze i którego należy pokonać."

"Och, to trudne." powiedział Halcos. "Ale nawet jeśli tak mówisz, nie mogę powstrzymać się od myśli…"

*GRAB*

To trwało dwie sekundy. W pierwszej można było usłyszeć lekkie warknięcie. W drugiej Nightshroud już trzymał Halcosa za szyję, podnosząc go do góry. Kapitan Brygady Specjalnej kaszlał, próbując złapać oddech.

"Drażni mnie twój charakter, Halcos." warknął Nightshroud. "Czy mam ci przypomnieć, że twój braciszek właśnie wącha kwiatki od spodu? W końcu, jakby nie patrzeć, było z niego niezłe ziółko..."

"Wystarczy." przerwał Leo. "Nightshroud, puść go."

"Jak sobie życzysz." oznajmił Nightshroud, puszczając Halcosa, który łapczywie łapał powietrze.

"Chociaż nie można tego samego powiedzieć o jego siostrze, zapewniam cię, Halcos, że zaangażowanie Nightshrouda w realizację celów Akademii Pojedynków jest bez zarzutu." powiedział Leo. "W związku z tym powstrzymaj się od niepotrzebnego prowokowania go."

"…Rozumiem, sir."

"Jeśli chodzi o Zuzu Boyle, wygląda na to że, podobnie jak część Lansjerów, ona też przybyła do Wymiaru Fuzji po nieudanej próbie Rogeta zniszczenia Nowego Domino City za pomocą jego transportera wymiarowego." kontynuował Leo. "Jednak to teraz nie ma większego znaczenia. Ważne jest to, że Zuzu Boyle jest tutaj i najprawdopodobniej jest pod ochroną uciekinierów z Akademii Pojedynków, którzy utworzyli Szkołę Pojedynków You Show."

W tym momencie wyraz twarzy Leo stężał, gdy spojrzał gniewnie na swoich podwładnych, powodując, że prawie wszyscy obecni wzdrygnęli się.

"Odkąd misja w Wymiarze Standardowym zakończyła się fiaskiem, popełniano błędy, jeden po drugim. Liczba aktywnych członków Sił Obelisku spadła zbyt szybko, jak na mój gust, podczas gdy nasi elitarni żołnierze upadają jeden po drugim przed tą bandą outsiderów, nazywających siebie Lansjerami. Aby uniknąć powtórzenia się tych niepowodzeń z przeszłości, oczekuję, że wszyscy poświęcicie wszystkie swoje siły, aby osiągnąć nasze cele, mianowicie schwytanie Celiny i Zuzu Boyle."

"Być może znamy mniej więcej miejsce pobytu Celiny, ale co z tą różowowłosą?" zauważył Nightshroud. "Mimo że ta podziemna Szkoła Pojedynków, w której przebywają uciekinierzy z Akademii, działa już od dłuższego czasu, nie udało nam się odkryć dokładnej lokalizacji ich bazy, pomimo wysiłków Korpusu Nieletnich i Brygady Specjalnej."

"To prawda, ale aby móc dalej funkcjonować jako grupa, potrzebują zapasów i innych artykułów codziennego użytku." zauważył Leo. "Logiczny wniosek jest zatem taki, że w mieście portowym są sympatycy, którzy potajemnie współpracują ze szkołą You Show, dostarczając im wszystkiego, czego potrzebują. Po dokładnym rozpoznaniu naszym agentom udało się znaleźć jednego takiego kupca, który zaopatruje rebeliantów z zaopatrzeniem takim jak żywność, a także dni, w których zwykle następuje przeładunek towarów. Co więcej..." Nacisnął kilka przycisków, a na ekranie pojawił się obraz dwóch ludzi na pokładzie z krokodylem. "...zdołaliśmy wydedukować, kto przewozi im zapasy z naszej wyspy, co również wyjaśnia ten spadek żywności. To Axel Brodie i Jim "Krokodyl" Cook."

"Ten ekspert od przetrwania oraz paleontolog, co pół roku temu zostali absolwentami?" domyślił się Brailus. "Podobno wycofali się z pojedynków, żeby zarobić na transporcie żywności."

"Zawsze uważałam ich za dziwaków, a zwłaszcza Jima." powiedziała Gloria. "Znaczy, kto chodzi z prawdziwym dzikim krokodylem?"

"Podobno Jim jest z nią od czasów dzieciństwa, kiedy to ją uratował przed jedną z pułapek, chociaż przez to stracił prawe oko." mruknęła Grace. "Nigdy nie rozumiałam przywiązania tego Australijczyka z mięsożernym gadem."

"A czy przypadkiem nie dysponujecie Amazonkami, które mają przy sobie dzikiego kota, który sam w sobie jest niebezpieczny?" zadrwił Brailus.

"To co innego!"

"Ale wracając do tematu..." wtrącił się Dennis. "Skoro wiemy, kim są te kontakty, możemy zastawić pułapkę na uciekinierów, schwytać ich i zmusić do ujawnienia lokalizacji ich bazy. Jednak dlaczego nasi agenci po prostu nie poszli za rebeliantami do ich bazy?"

"Uciekinierzy byli sprytniejsi, niż się spodziewano, i wykorzystali liczne kanały rozsiane po całym mieście portowym, aby uniknąć wykrycia i zgubić potencjalnych prześladowców w labiryncie." wyjaśnił Leo. "Mimo to, ponieważ dzień kolejnej dostaw jest już blisko, nie zmienia to faktu, że mamy doskonałą okazję zarówno do schwytania Zuzu Boyle, jak i potencjalnego wyeliminowania raz na zawsze gniazda dysydentów. Brygada Specjalna i Korpus Nieletnich podejmą się tego zadania pod przewodnictwem Halcosa, Brailusa, Dennisa i Yuriego. Możecie postępować z rebeliantami w dowolny sposób, jaki uznacie za stosowny, ale pod żadnym pozorem ważcie się krzywdzić Zuzu Boyle. Bez wątpienia będzie wśród nich. Niezastosowanie się do tej dyrektywy będzie miało… tragiczne konsekwencje dla wszystkich zaangażowanych."

Halcos, Brailus i Dennis zbladli, słysząc słowa Liderusa, podczas gdy Yuri pozostał niewzruszony, uśmiechając się z dzikim błyskiem w oczach niczym psotne dziecko.

"Uhm... przepraszam, jeśli się wtrącę..." powiedział niepewnie Dennis. "...ja po prostu byłem długo nieobecny po moim powrocie z Wymiaru Synchro i ponoć słyszałem, że ktoś asystuje tym naszym uciekającym szczurom."

"Rozumiem." zgodził się Leo, widząc argument. Wówczas pośrodku sali wyświetlił się hologram mężczyzny w białym płaszczu i masce. "Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, grupa dezerterów pod przywództwem Alexis Rhodes kilkanaście dni temu uzyskała wsparcie ze strony przybysza z Wymiaru Łącznika. Jego imię kodowe to Varis."

"Varis...?" zapytał się Brailus. Dennis szybko przełknął ślinę. Rozpoznał to imię; było to imię kodowe brata Yukako Kogami z Wymiaru Łącznika i podobno był silniejszy od użytkownika Kodujących Szyfrantów.

"Pojawił się znikąd i powstrzymał trzech ludzi z Korpusu Nieletnich przed ujęciem dwójki uciekinierów." kontynuował Leo. "Od tamtej pory współpracuje z oddziałem You Show i szybko pokazał, że jest bardzo doświadczonym graczem. Ma na swoim koncie wiele lat doświadczeń i obecnie jest na pierwszym miejscu naszej czarnej listy w Wymiarze Fuzji. Nie znamy jego motywów, ale i tak należy się z nim obchodzić ostrożnie."

"Porucznik Komos miał z nim do czynienia." przypomniał sobie Halcos. "To bardzo analityczna osoba, której styl pojedynkowania jest zorientowany i pragmatyczny; nie to co ten niby Rozrywkowy Pojedynek uciekinierów. Komos próbował go przeciągnąć na naszą stronę, ale podobno Varis wolał nie zrywać sojuszu ze zdrajcami dla wygody."

"Och, naprawdę?" uśmiechnął się Yuri. "Nie mogę się doczekać spotkania z nim. Ciekawe, czy jest równie silny, co ten Zi-O."

Leo zmarszczył brwi, patrząc na Yuriego, lecz potem zmienił temat. "Osobiste porachunki na bok; w tej chwili ważne jest wypełnienie naszego celu. Wracając do sytuacji z Wymiarem Xyz... Wciąż jeszcze nie skontaktowaliśmy się z Siłami Okupacyjnymi w Heartland, ale niedługo wyślemy tam posiłki, aby pomóc Asterowi… Myślę, że zajęcie się Ruchem Oporu i Lansjerami pozostawię waszej dwójce." Leo skierował wzrok na Glorię i Grace. "Tym razem upewnijcie się, że bezbłędnie wyeliminowałyście każdy ich ślad."

"Oczywiście, Liderusie." Gloria uśmiechnęła się. "Stanie się tak, jak rozkażesz. Wytropimy ich wszystkich aż do wyginięcia."

"Fufu, nie mogę się doczekać." Grace zaśmiała się cicho. "Mam nadzieję, że możemy się trochę zabawić z tymi Lansjerami, zanim całkowicie je zniszczymy."

"Nie wątpię, ale radziłbym uważać na nich, a zwłaszcza na tą dwójkę." wskazał Leo, wyświetlając hologram Yuyi Sakaki i Yukako Kogami. "Są niebezpieczni, szczególnie Yukako Kogami. Widziałyście, jaką cenę zapłacił Malicos. Dla własnego dobra... postarajcie się nie popełnić tego samego błędu."

"Nie ma się czym martwić, Liderusie." odpowiedziała Gloria. "Nauczyłyśmy się na błędach po naszym starciu z Władczynią Natury."

Dennis przekręcił oczami, słysząc to, ale i tak przełknął ślinę. "Coś mi mówi, że ta dwójka i tak to zlekceważy." pomyślał. "A zresztą trochę mnie niepokoi Yukako. Kiedy go poznałem, był chłodnym kalkulacyjnym koleżką, a teraz widzę, że jest zupełnie jak Shay. A skoro Verdia jest w Akademii Pojedynków, a jego brat panoszy się po Wenecji... nie powiem, że mi się podoba cała ta sytuacja."

"Jednakże, jeśli chodzi o zadanie odzyskania Celiny, myślę, że pozostawię to w zdolnych rękach kogoś, kto z pewnością odniesie sukces bez względu na przeszkody." powiedział niespodziewanie Leo, spoglądając na Zane'a. "Wysyłam cię również do Wymiaru Xyz wraz z Glorią i Grace, Zane. Masz skoncentrować wszystkie swoje wysiłki na odnalezieniu i sprowadzeniu Celiny z powrotem, ale jeśli ktoś stanie ci na drodze, możesz sobie z nim poradzić, jak chcesz. Ważne jest tylko, aby Celina wróciła cała i zdrowa. Czy to jasne?"

"Tak, Liderusie." odpowiedział Zane. "Przysięgam, że cię nie zawiodę."

"Chwileczkę, Liderusie!" zaprotestowała Gloria. "Grace i ja jesteśmy w stanie schwytać naszą małą myszkę, a także zniszczyć ostatnie pozostałości Ruchu Oporu i Lansjerów. Nie ma potrzeby wysyłania także Zane'a."

"Pozwolę sobie być innego zdania." Leo zmrużył oczy. "Jak wspomniałem wcześniej, mieliśmy już o wiele za dużo niepowodzeń, więc tym razem nie będę ryzykował. Bez względu na wszystko Celina i Zuzu muszą być do mnie jak najszybciej sprowadzone, jeśli Projekt Arc ma zostać zrealizowany. Dlatego nawet jeśli wydaje się, że przesadzę, użyję wszystkich dostępnych środków, aby osiągnąć nasz cel."

"A co ze mną, Liderusie?" zapytał Nightshroud. "Czy nie powinienem również wyruszyć, aby zwiększyć nasze szanse na sukces?"

"Na razie chcę, żebyś tu pozostał jako wsparcie." odpowiedział Liderus. "Niektórych Lansjerów, w tym mojego syna, nie udało się znaleźć w Wymiarze Synchro. Chociaż najprawdopodobniej wrócili do Wymiaru Standardowego, aby zaplanować następny ruch, nie mogę odrzucić możliwości, że to oni mogą przeprowadzić niespodziewany atak na Akademię Pojedynków, choć jest to szalony plan. A jeżeli połączą siły z tutejszym oddziałem You Show oraz Varisem, to będziemy mieć problem. Dlatego będziesz odpowiedzialny za nadzorowanie obrony Akademii Pojedynków, podczas gdy reszta elit będzie nieobecna."

"Zrozumiałem." odpowiedział krótko Nightshroud. "Upewnię się, że przechwycę każdego głupca, który odważy się zaatakować Akademię Pojedynków."

"Dobrze." Leo skinął głową. "Teraz, jeśli nie ma już żadnych problemów ani pytań, możecie…"

"Cóż, wygląda na to, że przyszedłem w dobrym momencie." wtrącił się męski głos. "Czy mogę zająć panu kilka chwil, Liderusie?"

Po tych słowach do sali tronowej wszedł wysoki, szczupły starzec ubrany w długi, ciemnoszary płaszcz, szare spodnie i czarne buty. Miał jasną skórę, zapadnięte oczy i policzki, worki pod oczami, małe zielone źrenice i długie, białe włosy, a na jego twarzy gościł nieco szalony uśmiech.

"Doktorze." Leo zwrócił się do przybysza. "Myślałem, że jesteś zajęty przesłuchiwaniem Rogeta i majsterkowaniem przy tej… rzeczy, którą niektórzy z naszych żołnierzy przywieźli z Wymiaru Synchro. Co cię tu sprowadza?"

Szalony uśmiech Doktora stał się szerszy. "Przesłuchanie nie jest dokładnie takim terminem, jakiego bym użył. Bardziej przypomina… wydobycie informacji na siłę. W wyniku tego procesu może dojść do trwałego uszkodzenia mózgu, ale kogo tak bardzo obchodzą śmiecie jak ten, który zdradził Akademię Pojedynków, prawda? Ale dość o nim. nie mogłem powstrzymać się od podsłuchania twoich wcześniejszych słów. Ponieważ tak wiele naszych sił zostało wysłanych, byłaby to doskonała okazja do przetestowania w terenie jednego z moich najnowszych dzieł.

"Najnowsze dzieło, mówisz?" Leo wydawał się nieco zaintrygowany. "Co dokładnie opracowałeś tym razem?"

Zamiast odpowiedzieć, Doktor wykonał gest ręką. Zaraz potem do środka weszła humanoidalna postać ubrana w dopasowany szary kombinezon z kilkoma ciemnozielonymi elementami zbroi. Na tym jednak skończyły się wszelkie pozory normalności, gdyż zamiast ludzkiej głowy na ramionach przymocowano głowę robota z trzema pomarańczowymi sensorami optycznymi w miejscu, w którym powinny znajdować się oczy.

"Radujcie się!" wykrzyknął Doktor. "Oto prototyp super żołnierza, Autonomiczna Jednostka Pojedynkowa lub jak ktoś woli Graczo-Bot. Z taktyką i strategiami pojedynków ponad stu elitarnych graczy, które zostały przesłane do jego bazy danych, a także faktem, że nie posiada on słabości człowieka, takie jak emocje czy zmęczenie, jest to idealny pojedynkowy żołnierz dla Akademii i idealne rozwiązanie do uzupełnienia malejącej liczby naszych żołnierzy. Może przewyższyć nawet najbardziej doświadczonych graczy!"

"Nie rozśmieszaj mnie, Doktorze." prychnął Zane. "To wiadro śrubek, z którego jesteś tak dumny, może mieć wiedzę i umiejętności, ale brakuje mu zapału i duszy gracza. Bez tych kluczowych aspektów będzie służyć jedynie jako drobne odwrócenie uwagi na polu bitwy. Ale sądzę, że jest to zbyt trudne do zrozumienia dla osoby, która przez całe życie ledwo dotknęła swojej talii."

"Nawet jeśli jesteś najsilniejszym wojownikiem w Akademii Pojedynków, nadal tkwisz w swoich anachronicznych metodach, panie Trueasdale." zadrwił Doktor. "Nie rozumiesz, że Pojedynkowanie, podobnie jak otaczający nas świat, również musi ewoluować i zmieniać się wraz z upływem czasu. Ten Graczo-Bot to pierwszy krok w stronę nowej ery, a także idealna broń do użycia przeciwko naszym wrogom. Ale sądzę, że twój sposób myślenia jest zbyt prosty, aby zrozumieć tak złożone pojęcia."

"Wystarczy." powiedział Leo, surowym tonem przerywając rozwijającą się kłótnię między podwładnymi. "Rozumiem, co każdy z was próbuje powiedzieć, ale ostatecznie użyteczność najnowszego dzieła Doktora zostanie pokazana na podstawie wyników, jakie przyniesie na polu bitwy. Dlatego przydzielam ci tego Graczo-Bota jako wsparcie, Zane. Oceń na własne oczy, czy jego obecność na polu bitwy będzie korzystna dla nauki w dłuższej perspektywie, czy nie, poprzez ten test w terenie."

"…Jeśli taki jest pański rozkaz, zostanie on wykonany zgodnie z pańskim poleceniem, Liderusie." odpowiedział Zane z pewną niechęcią. "Kiedy wyruszamy do Wymiaru Xyz?"

"Nasi technicy wciąż jeszcze sprawdzają systemy Akademii Pojedynków. Banki danych, komunikacja oraz system wymiarowy zostały uszkodzone." powiedział Leo. "Z tego powodu natychmiastowa podróż do Wymiaru Xyz może się skończyć utknięciem między wymiarami. W związku z tym będziecie musieli poczekać przynajmniej kilka dni, aż systemy będą sprawne."

"Zrozumiałem."

"W takim razie wszyscy możecie odejść." stwierdził Leo. "Grupa wyznaczona do misji ujarzmienia rebeliantów w Wenecji powinna rozpocząć przygotowania tak szybko, jak to możliwe i być gotowa do wysłania w każdej chwili."

Zgromadzeni gracze pokłonili się i opuścili salę tronową, każda udając się w swoją stronę. Jednakże Zane stał na korytarzu, badając Graczo-Bota, który był teraz pod jego opieką i który został szybko zaprogramowany przez Doktora, aby wykonywał jego instrukcje. Jednak bez względu na wszystko nie mógł powstrzymać się od uznania tego sztucznego stworzenia za odrażające. Myśl, że pole bitwy może być zdominowane przez takie konstrukty, które tylko ślepo wykonują rozkazy i nie posiadają nawet odrobiny współczucia i miłosierdzia, była nie do przyjęcia dla kogoś, kto doświadczył wojny z bliska i osobiście, podobnie jak większość mieszkańców Wymiaru Fuzji.

"Naprawdę jesteś aż tak niezadowolony z tej nowej zabawki, którą zbudował Doktorek, Zane?"

Odwracając się na dźwięk znajomego głosu, Zane zobaczył, że Yuri obserwuje go z rozbawionym uśmiechem na twarzy. Początkowo elitarny gracz nie odpowiedział na komentarz Yuriego, ale potem zaczął czochrać mu włosy z lekkim uśmiechem na twarzy.

"Nghh... jak długo masz zamiar traktować mnie jak dziecko?" poskarżył się Yuri. "Minęły już prawie cztery lata. Daj mi spokój, Zane."

"Jako twój pierwszy mentor i przełożony, takie działania należą do moich uprawnień." odpowiedział Zane. "Obawiam się, że to będzie trochę trudne, przestać postrzegać cię jako mojego ucznia, Yuri. A skoro już o tym mowa... to chciałbym z tobą pogadać. Podobno stoczyłeś pojedynek z tym... Yukako Kogami, zgadza się?"

"To był bardzo interesujący gracz." powiedział Yuri z podekscytowaniem na twarzy. "Chociaż to był potrójny pojedynek przeciwko niemu i temu Synchro odpowiednikowi. Ten był… cóż, powiedzmy że był idiotą i głupcem, ale jego umiejętności są naprawdę wartościowe. Ale Yukako... czułem się, jakbym spotkał bratnią duszę."

Zane uniósł brew. "Bratnia dusza, powiadasz?"

Yuri skinął głową. "Był bardzo wyjątkowy. Metodyczny i z rozwagą analizował każdy ruch. Ponadto był całkiem podobny do mnie!" Oczy Yuriego się rozszerzyły. "On też w przeszłości przeszedł przez doświadczenie, które wypaliło go od środka. Połączyła nas pustka powstała w wyniku braku egzystencji. Byliśmy... jakby wykuci w ten sam sposób, ale ukierunkowani inaczej."

Oczy Zane'a się zwęziły w jednej sekundzie. Więc Yuri natrafił na kogoś, kto był do niego podobny...?

"Czułem, że łączy nas wspólny cel: znalezienie swojego przeznaczenia. Próbowałem go przekonać, że Liderus pomoże mu znaleźć cel, tak jak to zrobił ze mną..." Tu Yuri lekko zmarszczył brwi. "Chociaż ten Łącznikowy odpowiednik odmówił współpracy tylko dlatego, że skrzywdziłem i porwałem Władczynię Natury, która podobno należała do jego zespołu. Zapewne miał kompleks samotnego bohatera czy coś. Powiedział, że jak skończy ze mną, uda się do Akademii Pojedynków i wyrwie stąd Verdię, nawet jeśli będzie musiał walczyć z całym naszym garnizonem."

Tak samo jak wcześniej, jedna sekunda wystarczyła, aby oczy Zane'a złagodniały. Już prawie widział cały obraz tego zdarzenia; Verdia albo inaczej Władczyni Natury była kimś bliskim dla Yukako. Yuri zdołał ją pokonać i zabrał do Akademii Pojedynków, a Malicos musiał być tego świadkiem. Oczywiście przez swoją pychę agent Akademii wygadał się Yukako, przez co zapłacił najwyższą cenę. A kiedy Yuri pojawił się przed nim i tym Synchro odpowiednikiem, Łącznikowy odpowiednik chciał się na nim odegrać i stoczył z nim pojedynek, podczas którego Yuri odkrył, że są do siebie podobni. Ale Yukako wolał nie współpracować z Yurim. Najwidoczniej ten Łącznikowy odpowiednik wiedział, z kim ma do czynienia i wolał nie podejmować ryzyka.

Wedle członków Sił Obelisku, Yuri, Yukako i Synchro odpowiednik, Yugo, zaczęli się dziwnie zachowywać, kiedy Yuri przywołał swojego Fuzyjnego Smoka, podczas gdy Yukako i Yugo kontrolowali odpowiednio Łącznikowego Smoka i Synchro Smoka, podczas gdy Yuya akurat walczył z Barretem i kontrolował Róznookiego Wahadłowego Smoka i Smoka Xyz Mrocznej Rebelii. Dopiero minutę później Yukako się otrząsnął i przy użyciu Karty Pułapki doprowadził do potrójnego remisu. Tutaj Zane w pewnym stopniu czuł szacunek do przeciwnika Yuriego; gdyby Yukako się nie otrząsnął i nie wymusił zakończenia pojedynku samobójczą strategią, z pewnością Yuriego by tu nie było.

"Czuję, że uda mi się osiągnąć nowy poziom, jeśli następnym razem pokonam Yukako, a wtedy być może uda mi się wreszcie z tobą wygrać."

"Widzę, że nadal masz obsesję na punkcie bycia najsilniejszym jak zawsze, co…?" westchnął Zane. "Wiedziałem, że dołączenie cię do programu szkoleniowego pod okiem tego idioty Sandersa było okropnym pomysłem. Nawet gdyby był to bezpośredni rozkaz Liderusa, powinienem był przeciwstawić mu się bardziej stanowczo. Kto wie, jakie bezużyteczne pomysły ci wpoiła ta namiastka instruktora?"

"Przyznaję, że większość jego nauk to bzdury; już nawet ta paplanina Halcosa o Najwyższym Porządku przy nim brzmi ciekawiej." zauważył Yuri mimochodem. "Jednakże jestem wdzięczny za rygorystyczny i wyczerpujący trening fizyczny w ramach programu, który dał mi ciało zdolne wytrzymać bez złamania mnóstwo kar, a także za oświadczenia Sandersa, że tylko silni mogą określić bieg tego świata i robić to, co im się żywnie podoba. Dzięki tym słowom dotarłem do miejsca, w którym teraz stoję... ale jestem też wdzięczny tobie Zane. Dzięki twoim instrukcjom byłem w stanie wydobyć ukryty talent do pojedynkowania. Obiecałem sobie, że okażę wdzięczność za to, co dla mnie zrobiłeś, przewyższając cię i stojąc na szczycie najpierw w Akademii Pojedynków, a potem na całym świecie. A teraz..." Twarz Yuriego przybrała poważny wyraz. "...zamierzam to zrobić razem z Yukako."

Chociaż Yuri miał poważny wyraz twarzy, cień szaleństwa dodany do jego słów zaniepokoił Zane'a. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Yuri od najmłodszych lat kochał pojedynki i wygrywanie, co izolowało go od rówieśników ze względu na jego niezrównaną siłę. Zane przeszedł w przeszłości podobne leczenie i dlatego w pierwszej kolejności zwrócił się do młodego chłopca i starał się nauczyć go, jak zostać prawdziwym graczem o silnym sercu.

Jednak po wysłaniu na wręcz nieludzkie i brutalne zaawansowane szkolenie Sandersa, Yuri znacznie się zmienił. To było tak, jakby coś w nim pękło, co doprowadziło go do dążenia do zwycięstwa z jednomyślną postawą bliską szaleństwa. Szczerze mówiąc, Zane myślał, że Yuri był czasami opętany przez wściekłego ducha. Nie pomogło zbytnio to, że Liderus najwyraźniej zachęcał do takiej postawy, twierdząc, że uczyni to Yuriego skuteczniejszym pojedynkowym żołnierzem, co doprowadziło do kilku kłótni między nim a Zane'm. Gdyby Syrus również by obrał taką drogę, aby dorównać swemu bratu, Zane byłby zarówno pod wrażeniem, ale i też odczuwałby niepokój. Ale w tej chwili Syrus pracował z dezerterami, więc jemu nie groziła taka ścieżka.

"…Najsilniejszy, co?" powiedział w końcu Zane. "To prawda, że jesteś potężny, Yuri. Posiadasz talent i umiejętności, za które daliby się zabić studenci, a nawet elity akademickie. Jednakże powinieneś o tym pamiętać; jeśli szukasz zwycięstwa jedynie dla samego zwycięstwa, nigdy nie odniesiesz sukcesu jako prawdziwy gracz."

Yuri spojrzał na swojego mentora, zakłopotany. "Chyba nie jestem pewien, czy rozumiem, co mówisz, Zane."

"Gracz może osiągnąć nowy poziom, walcząc o coś lub kogoś innego niż o siebie samego, a zwycięstwo przynosi im satysfakcję z siebie." wyjaśnił Zane. "Pomyśl o moim młodszym bracie; Syrus nie był silny i zdecydowany co reszta zaprawionych w boju żołnierzy, dlatego pozwoliłem mu pójść własną ścieżką. Obiecał mi, że stanie się silny, jak będzie wałczył przeciwko Akademii. Innymi słowy on walczy o tych, którzy nie podzielają etykiety tej szkoły." Spojrzał na swojego ucznia. "Dopiero, jak walczysz o coś, co jest ci drogie poza samym sobą, będziesz mógł uwolnić swój prawdziwy potencjał gracza. Ale wciąż walczysz tylko dla siebie, dlatego jeszcze mnie nie przerosłeś. Dlatego nie mogę się doczekać chwili, kiedy odkryjesz coś, co chcesz chronić i dzięki temu wydobędziesz całą swoją siłę. Jestem pewien, że w tym momencie uzyskasz moc niezbędną do pokonania mnie i wówczas staniesz się prawdziwym graczem.

Po tych słowach Zane odwrócił się i wyszedł, a Graczo-Bot cicho szedł za nim.

Mnóstwo emocji wrzało w Yurim, gdy usłyszał nieco upominające słowa swojego byłego mentora. Ponieważ był osobą, która jako pierwsza przekazała mu wiedzę na temat zawiłości pojedynków, Yuri głęboko szanował i podziwiał Zane'a, pragnąc pewnego dnia zostać jeszcze większym graczem od niego. Nawet jego lojalność wobec Liderusa bledła w porównaniu z tym, jak bardzo podziwiał najsilniejszego gracza w Akademii Pojedynków i dlatego tak bardzo zaniepokoił go jego wykład. Jednak cień nagle padł na twarz Yuriego, gdy jego wyraz stwardniał.

"Niedorzeczne." Yuri zaśmiał się na słowa mentora. "Jedyną rzeczą, która nas dzieli, jest ilość doświadczenia, jakie zebraliśmy do tej pory jako gracze. Kiedy ta przepaść zostanie w końcu wypełniona, w końcu będę w stanie pokonać cię własnymi rękami i być o krok bliżej od mojego celu. A żeby to zrobić... będę musiał ponownie stoczyć pojedynek z Yukako Kogamim."

Po tej deklaracji Yuri również opuścił korytarz. W tym samym czasie, bez wiedzy wszystkich, cień rzucany przez jego postać na chwilę przybrał kształt smoka…


Szkoła Pojedynków You Show, Kilka dni później...

"Dalej, Dvořákio! Atakuj Symfonią Nowego Świata!"

Kobieta w stroju dyrygenta wskazała pałeczką w przeciwnika, a z jej głośników wystrzelił zielone promienie, które posłały przeciwnika na podłogę.

Chazz Princeton: 400→0 LP

"Nhh... dlatego właśnie nie lubię muzyki klasycznej..." burknął Chazz, wstając na nogi i patrząc na swoją przeciwniczkę. "Tym razem miałaś farta, nowa. Ale wierz mi; Chazz nigdy nie powtarza dwa razy tego samego błędu."

"Tak jak wtedy, kiedy sądziłeś, że masz Rokena na muszce, Chazz?" zadrwiła Alexis, na co Chazz poczerwieniał na twarzy. Blondynka uśmiechnęła się, po czym spojrzała na jego przeciwniczkę. "Jak zawsze doskonały występ. Sądząc po twojej passie zwycięstw, wydaje się, że jesteś w doskonałej formie, Zuzu."

"Dziękuję, Alexis." powiedziała Zuzu z uśmiechem. "Jestem także naprawdę wdzięczna, że zgodziliście się na moje żądanie i pozwoliliście mi na rozgrywanie meczów treningowych przeciwko uczniom."

"To nie był żaden problem." Alexis machnęła ręką lekceważąco. "W końcu uczniowie mogą się wiele nauczyć, obserwując, jak walczy inny zawodnik z branży Rozrywkowych Graczy, więc jest to sytuacja korzystna dla wszystkich zaangażowanych. Dyrektor Sakaki też tak uważa."

Słysząc imię ojca Yuyi, Zuzu przypomniał sobie wydarzenia sprzed kilku dni. Po wchłonięciu przez tunel czasoprzestrzenny, który powstał w wyniku nieudanej próby zniszczenia Nowego Domino City przez Rogeta, Zuzu w jakiś sposób znalazła się w Wymiarze Fuzji, dosłownie najgorszym miejscu, w jakim mogła się znaleźć, biorąc pod uwagę, że była celem Akademii. Po tym, jak wzięto ją za uciekinierkę, została osaczona przez trzech członków Korpusu Nieletnich, ale została uratowana dzięki szybkiej interwencji Alexis. Po pokonaniu trzech graczy z Akademii, eskortowała Zuzu z powrotem do Szkoły Pojedynków You Show, podziemnej szkoły, która miała służyć jako schronienie dla uczniów, którzy uciekli z Akademii Pojedynków. Wtedy dowiedziała się, że współzałożycielem i dyrektorem tej szkoły był nikt inny jak Sakaki Yusho, ojciec Yuyi, który zniknął trzy lata temu, aby położyć kres wojnie wymiarowej, rozmawiając z Loe Akabą. Jednakże po przybyciu do Heartland został ranny podczas inwazji Akademii Pojedynków i przypadkowo przeniesiony do Wymiaru Fuzji, gdzie uratował uciekającą Alexis przed jej prześladowcami. Obaj założyli You Show, aby uczyć Rozrywkowych Pojedynków i chronić wszystkich uchodźców.

"Skoro mowa o wujku, jak tam z jego ranami?" zapytała Zuzu. "Jeśli dobrze pamiętam, ma dzisiaj wyjątkowo długą sesję fizjoterapii."

"Syrus i Blair pomagają mu. Mówią, że jego stan jest coraz lepszy, ale minie trochę czasu, zanim jego noga zacznie prawidłowo się regenerować." odpowiedziała Alexis. "Ma szczęście, że po zakończeniu leczenia na jego ciele nie pozostały żadne trwałe uszkodzenia."

"Dobrze to słyszeć." odpowiedziała Zuzu z uśmiechem, po czym przyjęła odważną pozę. "To co, Chazz? Kolejna rundka?"

"Weź wyhamuj, dziewczyno!" żachnął się Chazz. "Chazz też lubi dobrą walkę, ale nawet on wie, kiedy trzeba wyhamować."

"Ciągły trening istotnie jest ważny, ale trzeba pamiętać, aby zawsze być czujnym." dodał Roken, który właśnie wszedł do pokoju treningowego. "Nigdy o tym nie zapominaj, Zuzu."

"Hehe, przepraszam za to, panie Kogami…" Zuzu zaśmiała się nerwowo. "Chyba trochę mnie poniosło…"

"Darujmy sobie formalności. Mów mi zwyczajnie Roken albo Varis." Roken zmrużył oczy. "Ufam, że te nowe karty, które dla ciebie stworzyłem, okazały się przydatne."

"Oczywiście, Varis." odpowiedziała Zuzu. "Nigdy bym się nie spodziewała, że Yukako ma aż tak zaradnego brata."

"Dla konieczności uzyskania optymalnych wyników i powodzenia misji odbicia Verdii z rąk tych fuzyjnych żołnierzy jestem skłonny zrobić sporo. Oczywiście to nie zmienia faktu, że nasz sojusz nadal jest aktualny."

Alexis przewróciła oczami. Mimo tego, że przyzwyczaiła się do Rokena, nadal nie trawiła jego charakteru. Jego idea wykorzystywania pojedynków jako narzędzi do osiągnięcia celu mocno kontrastowało się z ideą You Show, mimo że Yusho się tym nie przejmował. Po bliższym poznaniu Łącznikowca wiedziała, że z łatwością mógłby dołączyć do sił Akademii, gdyby to dało mu potrzebne rezultaty i dowiedziałby się o wrogu, który zagrażał innym wymiarom. Choć Alexis się do tego nie przyznawała, miała szczęście, że Roken wysłuchał głosu rozsądku i sprzymierzył się z nią i Yusho przeciwko Akademii Pojedynków.

"Nie mogę pozbyć się wrażenia, że coś cię trapi..." zauważyła Zuzu, patrząc na Rokena. "Martwisz się o Yukako, prawda?"

Roken zmrużył oczy, ale powstrzymał się od komentarza. Był chłodny i kalkulacyjny i wiedział, że jego młodszy adoptowany brat nie jest już dzieckiem, ale musiał w duszy przyznać, że się o niego niepokoił. Zwłaszcza, że kilka dni temu zupełnie nieoczekiwanie otrzymał od niego zaszyfrowaną wiadomość.

Kilka dni po spotkaniu się z doktorem Eisensteinem Pojedynkowy Dysk Rokena się uruchomił i wyświetlił współrzędne Algorytmu Ignisa. Roken był zdumiony, że sygnał dochodził z samej Akademii Pojedynków, ale jeszcze bardziej był zdumiony, kiedy odkrył, że źródło znajdowało się gdzieś głęboko w systemie wyspy. Po kilku sekundach odkodowywania otrzymała wiadomość od Yukako: okazało się, że obecnie przebywał w Wymiarze Xyz razem z grupą graczy zwanych Lansjerami. To była grupa utworzona przez syna Leo Akaby, Declana, który również nie zamierzał pozwolić, aby plan jego ojca się ziścił. Podobno najpierw wyruszyli z Wymiaru Standardowego do Wymiaru Synchro w poszukiwaniu potencjalnych sojuszników. Wiadomość była dość długa: zawierała dane osobowe Lansjerów oraz informacje o Synchronitach takich jak Kalin Kessler czy Sect Ijuin i o Exceedianinach jak Kite Tenjo czy Nistro. Przedstawił w niej również przebieg Pucharu Przyjaźni, co się działo potem, a także jego progres w Wymiarze Xyz i sojusz z tamtejszym Ruchem Oporu.

To, co naprawdę zaskoczyło Rokena, dotyczyło obecnej sytuacji: Akademia Pojedynków ma dostęp do Łącznikowych Potworów, posiada podrobiony program Obejścia Zasady Nadrzędnej, a w dodatku jeden z Fuzjonitów był w posiadaniu wszystkich części Exodii. Oprócz tego dowiedział się o tym, przez co Yukako ostatnio przeszedł, o jego wizjach i jego planie powrotu do Wymiaru Łącznika, żeby zbadać, czy przypadkiem SOL Technologies nie kolaboruje z Liderusem.

To pierwsze i ostatnie szczególnie zdenerwowało Rokena: on i jego ojciec osobiście stworzyli specjalny system pojedynkowania, żeby mieć przewagę nad Fuzjonitami, a teraz ci dranie ośmielili się stworzyć własny program i przywłaszczyć Łącznikowe Potwory. A na dodatek możliwość, że SOL współpracuje z Akademią Pojedynków... dobrze wiedział, że jego ojciec nigdy by się na to nie zgodził.

Oczywiście była też jasna strona tej wiadomości. Yukako i Lansjerzy zaatakowali "Cytadelę" w Wymiarze Xyz i spowodowali duże straty nie tylko w tamtejszym garnizonie Fuzjonitów ale i też w samej Akademii Pojedynków. Sam fakt wykorzystania bomby wirusowej jako efektownej zasłony, aby niepostrzeżenie załadować do systemów zaszyfrowaną wiadomość, sprawił, że Roken poczuł się dumny ze swojego braciszka. Oprócz też załadował do wiadomości spory plik o Wahadłowych Potwora, Fuzyjnych Potwora, Synchro Potworach, Potworach Xyz, a także o specjalnych Wahadłowych hybrydach, co dało Rokenowi możliwość stworzenia całkiem nowych kart dla Zuzu, Alexis i reszty. Dodatkowo otrzymał też prototyp ulepszonej wersji Obejścia Zasady Nadrzędnej dla skontrowania Programu Fuzyjnej Zasady Akademii.

"Oczywiście, jeśli wolisz nie zagłębiać się w temat..." kontynuowała Zuzu, lecz Roken uciszył ją ruchem ręki.

"Dobrze znam Yukako." zapewnił ją chłopiec. "Na pewno nie-"

*BEEP BEEP*

Dźwięk komórki przerwał rozmowę. Alexis szybko ją odebrała. "Tak? Mhm... tak, już się zbieramy."

"To już?" zapytał Chazz, podchodząc do Alexis. Blondynka skinęła głową.

"Ale o co chodzi?" zapytała się Zuzu.

"Od czasu do czasu wraz z kilkoma członkami udajemy się do miasta i spotykamy się z kilkoma naszymi zwolennikami, aby otrzymać żywność i inne artykuły pierwszej potrzeby." wyjaśniła Alexis. "To dzięki nim udało nam się utrzymać to miejsce w dobrej kondycji."

"Myślę, że to ma sens." odpowiedziała Zuzu. "Skoro w tej chwili nie mogę tu nic zrobić, czy mogę ci towarzyszyć? Chętnie pomogę ci, jak tylko będę mogła."

"To ryzykowne posunięcie." oznajmił Roken. "Jesteś częścią planu Liderusa, a nie możemy sobie pozwolić, aby to się stało. Zresztą po tym, co się dzieje obecnie w Akademii, fuzyjni żołnierze będą mieć się na baczności."

"Oooh, ale nie chcę tak po prostu tu siedzieć!" dąsała się Zuzu. "Chciałabym się jakoś przydać!"

"Wiesz, coś mnie ciekawi." powiedziała Alexis. "Dlaczego tak ci się spieszy, by stać się silniejszą? Co cię skłania, aby tak ciężko trenować?"

"Chodzi o to, że… nie chcę być już ciężarem dla Yuyi…" Zuzu miała przygnębiony wyraz twarzy, gdy mówiła. "To wystarczająco źle, że jestem celem Akademii Pojedynków, ale chcę jak najbardziej zmniejszyć jego zmartwienia, pokazując mu, że mogę się sama chronić. Kiedy byliśmy w Wymiarze Synchro, nie mogłam nic zrobić, tylko bezradnie patrzeć, jak Yuya walczył ponad swoje granice i ryzykował życiem, aby chronić mnie przed Akademią Pojedynków. Bezsilność, którą wtedy czułam… jest czymś, czego nigdy więcej nie chcę doświadczyć, dlatego tak bardzo śpieszę się z doskonaleniem swoich umiejętności i chciałabym się na coś przydać."

Roken zamknął oczy, a potem spojrzał w stronę Alexis i Chazza. "To wasza decyzja, ale sugerowałbym, żeby Zuzu została tu dla bezpieczeństwa."

"…Myślę, że nie powinno być problemu." stwierdziła Alexis po chwili zastanowienia. "To będzie tylko regularny bieg zaopatrzeniowy, więc jest małe prawdopodobieństwo, że napotkamy niebezpieczeństwo i powinniśmy szybko wrócić. Możesz z nami iść, Zuzu. Po prostu powiadomię dyrektora, że będziesz nam towarzyszyć, aby nie musiał się martwić."

"Dzięki, Alexis." odpowiedziała Zuzu z uśmiechem.

"W takim razie ja też pójdę." zasugerował Roken. "Na wszelki wypadek."

Alexis już miała wyrazić sprzeciw, ale tylko westchnęła. Teraz, kiedy zaopatrzenie dla szkoły You Show było w drodze, nie miała czasu się kłócić, więc zwyczajnie skinęła głową. Po wysłaniu wiadomości do Yusho, który wyraził zgodę, skinęła na Zuzu, aby poszła za nią, Chazzem i Rokenem do podziemnego doku. Można było tam zobaczyć kilka długich i eleganckich trzymiejscowych pojazdów przypominających zminiaturyzowane łodzie podwodne.

"To są…?"

"To nasze pojazdy transportowe." wyjaśniła Alexis. "Mogą nurkować i przemieszczać się pod wodą, pod warunkiem, że nie zejdziesz zbyt głęboko, co czyni je idealnymi do poruszania się po kanałach Wenecji i pozwala nam uciec przed wścibskimi oczami Akademii Pojedynków. Ta metoda transportu jest jednym z powodów, dla których Liderus jeszcze nie odkrył naszej kryjówki. A skoro już o tym mowa, teraz prześlę wam współrzędne awaryjnego spotkania na wasze Pojedynkowe Dyski. Jeśli Akademia zastawi na nas zasadzkę i przy okazji zostaniemy rozdzieleni, spotkamy się w miejscu wskazanym na mapie, którą wam wysłałam. Mam nadzieję, że to będzie tylko kolejna zwykła akcja przemycenia towarów, ale lepiej być przygotowanym na najgorsze. Rozumiecie?"

"Tak." Zuzu skinęła głową. "Będę o tym pamiętać."

Roken też skinął głową. "Proponuję ruszać."

Alexis, Zuzu i Roken weszli do pierwszej z brzegu trzymiejscowej łodzi, podczas gdy Chazz z dwoma innymi studentami weszli do innej. Gdy tylko wszyscy byli gotowi, kopuły się zamknęły, a łodzie zanurzyły się pod wodę. Pomimo swoich rozmiarów, a może właśnie z tego powodu, statek był niezwykle szybki, pozostawiając Zuzu i Rokenowi niewiele czasu na obserwację otoczenia, podczas gdy Alexis stale prowadziła go przez wąskie kanały miasta portowego. Ze względu na ich zaskakującą prędkość podróż do celu nie trwała nawet dziesięciu minut, ponieważ statki wypłynęły na powierzchnię w ukrytym pomieszczeniu magazynu w pobliżu jednego z kanałów.

"Jesteśmy na czas." zauważyła Alexis. Miała rację, ponieważ przed wejściem do magazynu zadokowała duża łódź dostawcza, z której wysunęła się klapa.

"Kim jest nasz kontakt?" zapytał Roken.

"Raczej 'kontakty'." poprawiła go blondynka, kiedy wyjęła ze swojej kieszeni kartę. "To dwójka absolwentów z Akademii Pojedynków, którzy po ukończeniu szkoły przerzucili się na transport zaopatrzenia, aby zarobić na życie. Kiedy tylko dowiedzieli się prawdy o inwazji na Heartland, zaczęli nam pomagać, wożąc część zaopatrzenia z Akademii Pojedynków."

"I nikt tam się nie domyślił, co się dzieje?" zdziwiła się Zuzu.

"Powiedzmy, że... mają pewne sposoby." odparła Alexis, chichocząc nerwowo. Zuzu zerknęła na nią, skonfundowana, nie patrząc, że zbliża się do opuszczonej klapy łodzi.

*RAARGH*

Włosy Zuzu stanęły dęba, a ona sama szybko skoczyła na pobliskie skrzynie, patrząc z szokiem, jak po klapie pełza krokodyl. "C-Chyba nie będę pytać, cz-czy ten krokodyl to jeden z sposobów!" pisnęła różowowłosa dziewczyna.

Roken zmarszczył brwi. Krokodyl na łodzi z zaopatrzeniem? To było coś nowego.

"Spokojnie, Shirley. Nie tak się wita naszych klientów." odpowiedział głos, w którym Roken wyczuł australijski akcent. Razem z Chazzem spojrzeli na pokład i ujrzeli dwie osoby. Głos pochodził od młodego mężczyzny w białej koszuli, czarnej kamizelce i spodniach oraz pomarańczowej bandanie zawiązanej na szyi. Jego czarne włosy sterczały na zewnątrz spod kowbojskiego kapelusza i otaczały dwoje niebieskich oczu, z czego te prawe było zabandażowane. Na jego lewym nadgarstku był przyczepiony szary Pojedynkowy Dysk przypominający duży bumerang. Towarzyszył mu umięśniony mężczyzna afrykańskiego pochodzenia o złotych oczach i nosił czarną kamizelkę narzuconą na czerwony podkoszulek, czarne spodnie i buty bojowe. Cechowały go czarne włosy w formie dredów oraz przyczepiony do lewej nogi duży złoty blaster z wlotem na karty i niebieską kulą.

"Widzę, że dalej pozwalasz swojemu krokolowi hasać bez smyczy i obroży." zadrwił Chazz.

"Moja kochana Shirley nie lubi takich ograniczeń." odparł nonszalancko kowboj, po czym spojrzał na Zuzu. "Możesz zejść, mała. Shirley po prostu ma za zadanie nie wpuszczać nikogo na pokład."

"N-no dobrze..." jęknęła Zuzu, schodząc ze skrzyni. "Chociaż się nie spodziewałam żywego krokodyla..."

"Shirley jest łagodna jak baranek, aczkolwiek nie byłoby przesadą powiedzieć, że jest trochę nadopiekuńcza." rzekł kowboj, po czym odwrócił się w stronę pozostałych przybyszy. "Widzę, że mamy kilka nowych twarzy. Zrobiłeś niezły majdan swoją ucieczką, Chazzer."

Lewe oko czarnowłosego chłopca zadrżało. "Dla ciebie "Chazz", kowboju! Weź lepiej zapamiętaj!"

Roken wystąpił naprzód, przerywając wymianę zdań. "Jestem Roken Kogami, sojusznik Szkoły Pojedynków You Show. Ze względów bezpieczeństwa dziś zdecydowałem się asystować przy odbiorze zaopatrzenia."

"Miło mi słyszeć." odpowiedział kowboj. "Jestem Jim "Krokodyl" Cook." Po chwili wskazał na ciemnoskórego towarzysza, który zaczął wyładowywać towar. "A tamten to Axel Brodie. Dużo nie gada, ale traktuje misję poważnie."

"Czyli tak, jak zwykle." westchnęła Alexis. "Były jakieś problemy?"

"Akademia Pojedynków ostatnio stanęła na głowie." wyjaśnił Jim. "Zaostrzyli środki bezpieczeństwa przy porcie tu i na wyspie."

"Podobno doszło do ataku hakerów na systemy Akademii Pojedynków." odezwał się Axel, nie odwracając się. "Z tego, co usłyszałem, ten atak przesunął realizację Projektu Arc o dwa-trzy dni. Ale dziś rano powiedzieli, że większość systemów powoli wraca do normy." Po chwili się odwrócił i spojrzał na Rokena. "Nie wiem, co tam planujecie, ale na waszym miejscu sugerowałbym zrobić to szybko."

"Mamy już ustalony plan działania." odpowiedział Roken. "Na razie czekam na odpowiedź od naszego kontaktu."

"Szkoda, bo będziesz musiał zmienić plany!"

Roken, Alexis i reszta odwrócili się, aby zobaczyć Halcosa stojącego przed wejściem do magazynu. Za nim stało ze tuzin oficerów Korpusu Nieletnich i kilku członków Brygady Specjalnej. W tym samym czasie z podwodnego korytarza wypłynęło kilka pojazdów Akademii Pojedynków, uniemożliwiając uczniom You Show wycofanie się tą trasą.

"Halcos." powiedziała bezbarwnie Alexis. "Widzę, że dalej jesteś po stronie tego całego "Najwyższego Porządku" Liderusa."

"A ja widzę, że dalej zadajesz się z dezerterami i zdrajcami." odpowiedział Halcos, rozglądając się. Jego oczy zwęziły, kiedy ujrzał stojącą za blondynką Zuzu. "Ale przynajmniej zaoszczędziłaś nam fatygi z głównym priorytetem. Zuzu Boyle, na rozkaz Liderusa i Najwyższego Porządku Akademii Pojedynków proszę cię, abyś poszła z nami po dobroci. Jeśli to zrobisz, ci zdrajcy i sympatycy nie zostaną zamknięci w kartach. Co najwyżej zostaną wysłani na obóz reedukacyjny."

Zanim Zuzu zdołała odpowiedzieć, Roken wystąpił naprzód, niezrażony groźbą kapitana Brygady Specjalnej. "Wybacz, ale w tej chwili ochrona Zuzu jest moim priorytetem. Póki ja tu jestem, inne rozkazy Akademii są nieistotne."

"Ach tak? A skąd ta pewność?!"

Roken spojrzał na Alexis i skinął głową, po czym ponownie zerknął na Helcosa. "A no stąd." odpowiedział, pstrykając palcami.

*BOOM*

Halcos i reszta Korpusu Nieletnich i Brygady Specjalnej lekko się zatoczyła do tyłu, kiedy łodzie, którymi uczniowie You Show przybyli do magazynu, nagle eksplodowały, pokrywając przestronne pomieszczenie dużą ilością dymu. Korzystając z powstałego chaosu, uczniowie You Show, Zuzu, Roken, Jim i Axel uciekli, wybiegając z magazynu.

Halcos zakaszlał, rękoma próbując przegonić dym. "Tchu... Khu... znaleźć mi tych drani...! Zuzu Boyle schwytać... a pozostałych zamknąć w kartach...!


Alexis biegła przez wąskie alejki Wenecji, lecz nie mogła wyrzucić z siebie mącących ją myśli. "Zupełnie tego nie rozumiem..." zastanawiała się głośno. "To tak, jakby się nas spodziewali i dlatego zastawili na nas pułapkę. Przeciek informacji?"

"Wystarczyła tylko doza cierpliwości… i fakt się, że spoczywacie na laurach, Rhodes…"

Alexis gwałtownie się zatrzymała, słysząc zmęczony głos. Wówczas z dachu na górze na ziemię zeskoczyła męska postać, blokując Alexis drogę. Blondynka zwęziła oczy, rozpoznając osobę.

"Brailus…" Alexis nie mogła stłumić wstrętu na widok elity Akademii, ale potem uniosła brew, lepiej przypatrując się wyglądowi jej przeciwnika. "Raczej nie wyglądasz za dobrze. Czyżby niedawny atak hakera sprawił, że nie mogłeś zmrużyć oka?"

"Bardziej mylić się nie możesz…" odpowiedział Brailus, patrząc na dziewczynę morderczym wzrokiem. "Nie jestem już elitą Akademii Pojedynków… od kiedy to pewien Łącznikowiec z Wymiaru Standardowego zniszczył mi tablet podarowany przez Liderusa…"

Alexis zamrugała. Już wcześniej Brailus emanował spokojem i lojalnością wobec Liderusa; podobno jego pracą było śledzenie tajnych rozmów pośród dezerterów Akademii lub tutejszych sympatyków buntowników. Ale teraz wyglądał jak wulkan, który miał zaraz się przebudzić.

"Może nie trzeba było zabierać ze sobą tabletu." odpowiedziała Alexis, aktywując swój Pojedynkowy Dysk. "Ale i tak mało mnie to obchodzi. Dobrze cię znam, Brailusie; dla zadowolenia swojego szefa zrobisz absolutnie wszystko, nawet depcząc innych ludzi, jakby byli śmieciami."

"…Dość gadania…" powiedział Brailus, aktywując także swój Pojedynkowy Dysk. "Jak tylko cię pokonam, Rhodes, i sprowadzę cię przed oblicze Liderusa… na pewno zadowolę mojego szefa na tyle, że się podniosę z tej depresji!"

"Pojedynek!"

Alexis Rhodes: 4000 LP

Brailus: 4000 LP

"Normalnie etyka kazałaby tobie zacząć turę, ale jak sama powiedziałaś... Dla zadowolenia swojego szefa zrobię absolutnie wszystko." oznajmił Brailus, biorąc z ręki jedną kartę.

Alexis zmarszczyła brwi, słysząc to. Pamiętała, że talią Brailusa był archetyp Rytualnych Bestii, które specjalizowały się w tzw. Kontaktowych Fuzjach bez potrzeby Polimeryzacji, a przy odpowiednich zagraniach potrafiły ominąć niebezpieczne karty przeciwnika. Na szczęście Alexis była doświadczona w taktykach anty-Fuzji.

"Zacznę od przywołania Aleistera Wzywającego."

"Co?" sapnęła Alexis, kiedy młody mężczyzna w biało-złotych szatach, dzierżąc laskę i księgę, pojawił się na polu.

Aleister Wzywający ATK 1000 OBR 1800 POZ: 4

"Aleister Wzywający? Przecież Brailus nigdy nie używał takiej karty!" pomyślała Alexis, zdumiona.

"Następnie gram Kartą Zaklęcia, Kluczem Wezwania…" kontynuował Brailus. Karta przedstawiała fioletowy klucz lewitujący przed dużymi, zakutymi w łańcuchy wrotami. "Ponieważ kontroluję Aleistera… mogę go wybrać, a potem przywołać z mojej talii… potwora o niższym poziomie niż on… Przyzywam Ziemię – Zamkniętą Czarem Fuzję." Na polu Brailusa pojawił się kulisty potwór składający się z kilku połączonych ze sobą kawałków skał i ciała.

Ziemia – Zamknięta Czarem Fuzja ATK 1000 OBR 1600 POZ: 3

"Następne gram Kartą Zaklęcia, Wezwaniem. Dzięki jej efektowi… usuwam Aleistera i Ziemię z mojego pola… aby Fuzyjnie Przywołać potwora, który podgrzeje atmosferę. Oto Magellanica Wezwany." Z portalu wyłonił się masywny golem wykonany ze skał i lawy. Cała wyspa spoczywała na jego grzbiecie, a metalowe opaski trzymały razem jego ręce, nogi i brzuch. Potwór ryknął w pozycji ataku.

Magellanica Wezwany ATK 3000 OBR 3300 POZ: 8

"On nie tylko użył innego potwora; zmienił kompletnie całą swoją talię." pomyślała Alexis, marszcząc brwi. Słyszała o archetypie Wezwanych i zdecydowanie jej się to nie podobało. Te karty specjalizowały się w Fuzyjnym Przywołaniu i ciągłym recyklingu Aleistera oraz Karty Wezwania, które stanowiły główny komponent w przywoływaniu Fuzyjnych Potworów. A większym utrapieniem tej talii było to, że do Fuzyjnego Przywołania usuwa też potwory z Cmentarza przeciwnika, co źle wróżyło dla Alexis.

"Teraz aktywuję efekt Wezwania z Cmentarza… wtasowuję je z powrotem do talii, aby odzyskać wygnanego Aleistera z powrotem do mojej ręki…" przemówił sennie Brailus. "Następnie ustawiam dwie karty… Teraz twoja kolej, dezerterko…"

"Dobrze więc." zadeklarowała Alexis, dobierając kartę. "Przywołuję Cyber Drobnego Anioła!" Na polu Alexis pojawiła się okrągła, robotyczna istota z małymi anielskimi skrzydłami.

Cyber Drobny Anioł ATK 300 OBR 200 POZ: 2

"Ponieważ ten potwór został przywołany, mogę dodać Rytuał Maszynowego Anioła z mojej talii do ręki!" kontynuowała Alexis. "Ale nie zostanie w mojej ręce na długo, ponieważ od razu aktywuję ją! To Zaklęcie Rytuału pozwoli mi przywołać jednego z moich Rytualnych Aniołów z mojej ręki." Na polu Alexis pojawiła się duża, metalowa pochodnia z której buchnął płomień. "Poświęcam Cyber Drobnego Anioła poziomu 2 i Etoile Cyber poziomu 4 z mojej ręki, aby wykonać Rytualne Przywołanie!"

Rudowłosa kobieta w bieli i czerwieni pojawiła się na polu Alexis, po czym oba potwory zamieniły się w cząsteczki energii, które weszły do palącej pochodni. Płomień ponownie buchnął, tryskając ognistym filarem. "Rytualne Przywołanie! Oto Cyber Anioł Benten!" Z płomienia wyłoniła się czarnowłosa kobieta ubrana w obcisły biało-czarny kombinezon. Kobieta chrząknęła, machając swoim wachlarzem w pozycji ataku.

Cyber Anioł Benten ATK 1800 OBR 1500 POZ: 6

"Widzę, że ktoś tu lubi klasyk…" mruknął Brailus. "Powinnaś się cieszyć, że to ze mną walczysz, a nie z Halcosem… ostatnio sporo jęczy o tym, jak dał ci się sprać…"

"Poważnie?" Alexis uniosła brew. "Byłam w stanie go pokonać, ponieważ w przeciwieństwie do was ja nie używam pojedynkowania jako narzędzia konfliktu. Służy ono do dawania ludziom radości i szczęścia."

"Weź mnie nie męcz tymi posłodzonymi słówkami…" ziewnął Brailus. "Lepiej się poczuję, jak zostaniesz zamknięta w karcie…"

"Widzę, że tamta przegrana naprawdę cię zdołowała." zauważyła Alexis, kręcąc głową z irytacją. "W takim razie być może to wyrwie cię z letargu! Gram Kartą Zaklęcia, Bronią Rytualną i wyposażę broń rytualną Wyposaż kartę zaklęć i wyposażam ją moją Benten!" Lewe ramię kobiety zostało zastąpione złotą, energetyczną kuszą. "To zwiększy siłę mojego Cyber Anioła o 1500 punktów!"

Cyber Anioł Benten ATK 1800→3300

"Teraz atakuj, Benten! Obal tego olbrzyma Anielską Strzałą!" Długowłosa kobieta kuszą wycelowała w głowę Magellanici i zaczęła ładować zieloną energię do strzały

"Ale jesteś naiwna…" powiedział Brailus, biorąc kartę z ręki. "Mogę wysłać Aleistera Wzywającego z mojej ręki na Cmentarz… aby podnieść punkty ataku Fuzyjnego Potwora na moim polu o 1000… Oczywiście wybieram Magellanicę…

Magellanica Wezwany ATK 3000→4000

"Pożegnaj się ze swoim potworem…" uśmiechnął się Brailus.

"To raczej ty pożegnasz się ze swoim potworem!" odpowiedziała Alexis, ujawniając kartę ze swojej ręki. Przedstawiała ona młodą różowowłosą dziewczynę w skąpym niebieskim stroju z dwoma pomponami w rękach. "Gram Cyber Cheerleaderką! Wysyłając ją z mojej ręki na Cmentarz, mogę sprawić, że Benten otrzyma 1000 punktów dodatkowej mocy!"

Cyber Anioł Benten ATK 3300→4300

"Teraz, Benten!" rozkazała Alexis. Rytualny Potwór wystrzelił zieloną strzałę energii wprost w głowę olbrzyma.

"W takim razie… aktywuję zakrytą kartę, Księgę Prawa." odpowiedział Brailus, wskazując na swoje pole. "Ta Błyskawiczna Karta Zaklęcia poświęci Magellanicę Wezwanego…" Olbrzymi golem zrobiony ze skały i lawy zniknął. "…po czym pozwoli mi przywołać innego Wezwanego potwora z innym atrybutem… Przywołuję Caligę Wezwanego w pozycji obronnej…" Humanoidalna jaszczurka w postrzępionych szatach i zakutych nadgarstkach wyłoniła się z wiru i ryknęła.

Caliga Wezwany ATK 1000 OBR 1800 POZ: 4

"To nic nie zmieni! Benten, zniszcz Caligę!" powiedziała Alexis. Zielona strzała energii zmieniła kierunek i trafiła w plecy Caligi, niszcząc go w efektownej eksplozji. "A skoro Benten zniszczyła Caligę, ty otrzymasz obrażenia równe jego punktom obrony!" Benten machnęła swoim wojennym wachlarzem w prawej ręce, wytwarzając potężny podmuch wiatru, który odrzucił Brailusa do tyłu.

Brailus: 4000→2200 LP

"Tak jak się spodziewałem… twoim celem było wyeliminować mnie w jednej turze…" zauważył Brailus, wstając. "Gdybym nie zamienił Magellanici na Caligę, otrzymałbym 3300 punktów obrażeń… i byłoby po mnie… Wygląda na to, że twoja taktyka pozostaje taka sama… nawet jeśli twoja talia uległa zmianie…"

"I dlatego nie wahałeś się poświęcić silniejszego potwora na korzyść słabszego, ponieważ twoim celem było zmniejszenie obrażeń spowodowanych efektem Benten." rozumowała Alexis. "Wygląda na to, że nadal jesteś tak samo bystry jak zawsze, pomimo swojego obecnego nastawienia."

"Tch… Tego można się było spodziewać, prawda…?" prychnął Brailus. "Może głównie służę Liderusowi w wyszukiwaniu informacji o zdrajcach… ale to nie znaczy, że jestem amatorem w pojedynkach… Bo skoro otrzymałem obrażenia… mogę zagrać Kartą Pułapką, Księgą Błękitnej Równonocy…" Brailus wskazał na swoje pole, na którym pojawiła się karta przedstawiająca błękitną wersję księgi Aleistera Wzywającego oświetloną księżycem. "Pozwoli mi ona dodać kolejną kartę Wezwania z mojej talii do ręki…"

"Świetnie. Znowu ta karta…" mruknęła Alexis. "A ponieważ Wezwanie nie ma w swojej nazwie "Fuzja", nie będę w stanie użyć karty, którą opracował dla mnie Roken." pomyślała, zwężając oczy. "Kończę swoją turę. W tym momencie efekt Cyber Cheerleaderki wygasa, zmniejszając atak Benten."

Cyber Anioł Benten ATK 4300→3300

"Wiesz, coś nie daje mi spokoju." powiedziała Alexis. "Z tego, co słyszałam, to tylko jedna osoba w waszej Akademii Pojedynków dysponowała kartami Wezwanego. A ty zazwyczaj preferowałeś Rytualne Bestie." Zmarszczyła brwi. "Skąd ta zmiana?"

"..."

Minęło pół minuty, nim na twarzy Brailusa pojawił się chory uśmiech.

"Powiedzmy, że ci Łącznikowcy nie są tacy święci…" oznajmił Brailus, dobierając kartę. "Ale nie martw się… Jak uda ci się przeżyć… opowiem ci co nieco o osobniku, który wywołał u mnie i Halcosie wiele zmian…"


"Lufoładowniczy Smoku, uwolnij swoją moc!" Duży biomechaniczny smok wysunął lufę ze swojego pyska i strzelił w ziemię, wysyłając czterech członków Brygady Specjalnej w powietrze. Varis prychnął z pogardą, patrząc na nieprzytomnych przeciwników, nim wyłączył swój holo-awatar, ponownie stając się Rokenem. "Nawet się nie rozgrzałem." Po chwili odwrócił się do Zuzu. "Biegnijmy dalej."

"Jasne." odpowiedziała różowowłosa dziewczyna. Pędząc wąskimi uliczkami Wenecji, chcąc dotrzeć na miejsce spotkania, aby wszyscy mogli się wycofać, zanim będzie za późno. Chociaż nie wiedziała, jak dokładnie to się stało, było oczywiste, że Akademia Pojedynków zauważyła działalność You Show i zastawiła tę pułapkę, aby schwytać dezerterów. To, czy jej obecność tutaj była im znana i czy to spowodowało, że przyspieszyli atak… tego nie mogła być pewna.

"Mam tylko nadzieję, że wszyscy mają się dobrze…" powiedziała Zuzu ze zmartwieniem.

"Nie wątpię w umiejętności Alexis i Chazza." zapewnił ją Roken, marszcząc brwi. "Ale coś czułem, że prędzej czy później te psy z Akademii zaczną węszyć. Właśnie dlatego chciałem, żebyś została w naszej kryjówce."

Zuzu już otwierała usta w odpowiedzi, lecz się powstrzymała. Roken mógł mieć rację; ostatnimi czasy ciągle była na celowniku wielu niebezpiecznych ludzi. Yuriego, Sił Obelisku, Korpusu Nieletnich, Rogeta... wszyscy chcieli jej użyć do złych celów. A teraz znowu musiała uciekać przed agentami Akademii, a to dlatego że bardzo chciała pomóc Alexis, Yusho i reszcie.

"...chyba masz rację." odpowiedziała Zuzu z rezygnacją. "Nie powinnam była się wtrącać."

"Halo-alo, Zuzu~!"

Zuzu i Roken nagle zatrzymali się, widząc, jak z dachu zeskakuje postać. Gdy tylko wylądował i wstał, oczy Zuzu i Rokena zwęziły się. Wiedzieli, kim była ta czerwonowłosa osoba w pomarańczowej kurtce.

"Dennis…" mruknęła Zuzu.

"Hej, Zuzu." odpowiedział Dennis nonszalancko. "Widzę, że mimo wszystko dalej lubisz paradować z niebezpieczeństwem, co? Jakoś nie jestem zdumiony; w końcu kobiety ostatnimi czasy są bardzo uparte."

Zuzu lekko przełknęła ślinę. Dennis McField stał przed nią ze zwykłym, swobodnym uśmiechem na twarzy. Jednakże, w przeciwieństwie do wcześniej, Dennis również emanował złośliwą aurą, która natychmiast zdenerwowała Zuzu, pomimo pozornie przyjaznego nastawienia młodzieńca.

"Więc to ty jesteś ten Dennis McField." zauważył chłodno Roken. "Agent Akademii Pojedynków, co był kretem w szeregach Lansjerów."

"Widzę, że Zuzu ci wszystko opowiedziała, kolego."

"Nic nie musiała mówić." Roken zwęził oczy. "Niedawno otrzymałem wiadomość z Akademii Pojedynków o twoich poczynaniach w Wymiarze Synchro."

Dennis zamrugał. "Z Akademii Pojedynków?"

"Istotnie. Była głęboko ukryta w waszych serwerach i nadana przez mojego młodszego brata, który obecnie przebywa w Wymiarze Xyz."

"W Wymiarze Xyz...?" powtórzył Dennis. Po chwili jego oczy się rozszerzyły. Osoba obok Zuzu emanowała chłodną aurą zdecydowania i bezwzględności, którą Dennis mógł porównać tylko do Zane'a. Nieprzytomnie zrobił krok do tyłu. "T-Ty jesteś..."

"Jestem Roken Kogami." przedstawił się młodzieniec. "Ale będąc na polu walki preferuję imię kodowe... Varis."

"Varis... to ten Łącznikowiec, który ostatnio sprawiał masę kłopotów w tym wymiarze." pomyślał Dennis, kropla potu pojawiła się na jego twarzy. "A Yukako powiedział, że jego brat jest znacznie silniejszy. Czasami myślę, że los po prostu uwielbia wrzucać mnie do grupy ludzi, którzy są silni do granic absurdu."

"Dennis…" powiedziała Zuzu. "Więc to prawda, że przez cały ten czas pracowałeś dla Akademii Pojedynków?"

"Myślę, że mój mały pokaz podczas Pucharu Przyjaźni powinna była to uświadomić." odpowiedział Dennis uśmiechem. "Zarówno w Wymiarze Xyz, jak i w Wymiarze Standardowym, zostałem wysłany jako zwiadowca, aby przeprowadzić rekonesans i zlokalizować priorytetowe cele, takie jak Lulu. Chociaż bezpośrednie konfrontacje tego typu nie są moją mocną stroną, całkiem dobrze się trzymam w walce, o czym powinnaś być w pełni świadoma."

"W takim razie… czy wszystko, co mi powiedziałeś, kiedy pojedynkowaliśmy się na Mistrzostwach Ligi Arc na temat kochania Rozrywkowych Pojedynków... to było kłamstwo?" zapytała Zuzu. "Po prostu udawałeś, że jesteś idolem wujka Yusho, aby zdobyć zaufanie Yuyi i zbliżyć się do niego i do mnie?"

"Nie o to chodzi." odpowiedział Dennis. Roken lekko uniósł brew, wyczuwając niepewność w jego głosie. "Kiedy spotkałem Yusho Sakakiego w Heartland, byłem naprawdę urzeczony jego pojedynkowaniem, który chwytał za serca widzów i wywoływał uśmiech z głębi ich serc. Jednak… przede wszystkim jestem lojalnym żołnierzem Akademii Pojedynków. Nie mogę pozwolić, aby takie naiwne uczucia stanęły na przeszkodzie w wypełnieniu mojego obowiązku. A teraz tym obowiązkiem jest schwytanie cię i dostarczenie Liderusowi, Zuzu. W końcu odegrasz ważną rolę w tworzeniu utopii, którą zamierzamy stworzyć."

Roken zmrużył oczy. Zaczął powoli widzieć szerszy obraz na podstawie jego słów i tego, co powiedziała Zuzu: Dennis był fanem Rozrywkowych Pojedynków Yusho Sakakiego, ale był też żołnierzem Akademii i obowiązek wypełnienia misji stawiał na pierwszym miejscu. Roken i Yukako byli tacy sami; nie pozwalali sobie na luksusy i byli przywódcami przynależnych zespołów podczas wojny przeciwko Watasze Hydra. Oboje używali pojedynków jako narzędzi do osiągnięcia celu i zawsze starali się wypełniać powierzone im misje.

"Przykro mi, ale nie mam zamiaru współpracować przy waszych samolubnych planach, zwłaszcza, że jedyne, co zrobili, to sprowadzenie nieszczęścia na ludzi żyjących w pięciu wymiarach." oświadczyła Zuzu ze stanowczym wyrazem twarzy, aktywując swój Pojedynkowy Dysk. "Jeśli chcesz ocalić świat, powinieneś był dopracować swój Rozrywkowy Pojedynek jak Yuya i wujek, a nie popełniać tych okropnych czynów w imię jakiegoś podejrzanego projektu!"

"Zuzu..." zaczął Roken.

"Wiem, Roken, ale to coś, czego nie mogę zignorować." odpowiedziała Zuzu. "Poza tym mam dość ciągłego uciekania i obiecałam sobie, że nie będę już ciężarem dla Yuyi. Dlatego pokażę temu pyszałkowi, że nie jestem jakąś tam porcelaną, z którą należy się ostrożnie obchodzić!"

Łącznikowiec zmarszczył brwi i zamknął oczy, by po chwili lekko się uśmiechnąć. "...zgoda. Jest twój." odpowiedział, po czym się odwrócił, widząc nadchodzących ludzi z Korpusu Nieletnich i Brygady Specjalnej. Roken prychnął i aktywował swój Pojedynkowy Dysk, uruchamiając funkcję holo-awatara.

"No to zostaliśmy tylko ty i ja, Zuzu." powiedział radośnie Dennis, aktywując także swój Pojedynkowy Dysk. "Nieważne, co się stanie. Złapię cię i dostarczę cię Liderusowi do rąk własnych!"

"Pojedynek!"


{Cue Theme Song: Yu-Gi-Oh! Ending Theme by Wayne Sharpe}


Klucz Wezwania
Kategoria: Karta Zaklęcia
Obraz: Fioletowy klucz lewitujący przed dużymi, zakutymi w łańcuchy wrotami
Opis: Namierz jednego kontrolowanego przez ciebie "Aleistera Wzywającego" lub Fuzyjnego Potwora "Wezwanego"; Specjalnie Przywołaj potwora z niższym poziomem niż tamten potwór ze swojej talii. Możesz aktywować tylko 1 "Klucz Wezwania" na turę.

Księga Błękitnej Równonocy
Kategoria: Karta Pułapka
Obraz: Błękitna wersja księgi Aleistera Wzywającego oświetlona księżycem
Opis: Jeśli w tej turze otrzymałeś obrażenia, możesz aktywować ten efekt; dodaj do swojej ręki jedną kartę "Wezwania" ze swojej talii, Cmentarza lub strefy wygnania.

Cyber Cheerleaderka
Atrybut: ŚWIATŁO
Typ: [Baśń/Efekt] ATK 400 OBR 800 POZIOM: 2
Opis: Jeśli Rytualny Potwór, którego kontrolujesz, walczy z potworem przeciwnika, możesz wysłać tę kartę ze swojej ręki na Cmentarz, aby zwiększyć atak tego potwora o 1000 do Fazy Końcowej. Jeśli Rytualny Potwór, którego kontrolujesz, zostanie zniszczony, możesz wygnać tę kartę ze swojego Cmentarza; możesz dobrać jedną kartę.


Zapowiedź następnego rozdziału
Następnym razem w Yu-Gi-Oh! ARC-VRAINS: Piąty Element. Rozdział 45 — Weneckie zamieszanie, Część 2. Sytuacja dla członków Szkoły Pojedynków You Show zmienia się dramatycznie, kiedy ich misja przewiezienia zapasów zostaje zniweczona przez nagłe pojawienie się Korpusu Nieletnich i Brygady Specjalnej. Uciekając uliczkami Wenecji przed wysłannikami Liderusa, Zuzu napotyka Dennisa, który już w Wymiarze Synchro ujawnił swoją przynależność do Akademii Pojedynków. Jego była przyjaciółka decyduje się z nim walczyć, mając nadzieję, że swoim Rozrywkowym Pojedynkowaniem zdoła przekonać Dennisa, że ścieżka Akademii jest zła...

Rozdział 46 — Weneckie zamieszanie, Część 3. Misja odbioru zapasów żywności dla Szkoły Pojedynków You Show w Wymiarze Fuzji spaliła na panewce! Oddziały Korpusu Nieletnich i Brygada Specjalna wkroczyły do akcji z zamiarem złapania wszystkich dezerterów oraz głównego celu niezbędnego do zrealizowania wielkiego planu Liderusa: Zuzu Boyle! Przywódca Brygady Specjalnej Halcos stara się ze wszystkich sił zmyć plamę na honorze Akademii Pojedynków i wraz ze swoimi otacza grupę dezerterów! Wówczas los nagle wsadza kij w szprychy, kiedy nadjeżdża najmniej spodziewana osoba, która ma na pieńku z Yurim...


No cóż, ludziska. Oto mój czterdziesty czwarty rozdział z fanfic'u Yu-Gi-Oh! ARC-VRAINS: Piąty Element. Na początku chciałbym was przeprosić za półtora miesiąca obsuwy. Ponownie dopadł mnie "blok pisarski" i dopiero tydzień temu zdołałem się pozbierać. Poza tym były jeszcze sprawy w realnym życiu i uporczywa pogoda. Kiedy zauważyłem, że ten rozdział stał się długi (ponad 25,000 słów, z czego znaczna połowa była poświęcona Akademii Pojedynków), zdecydowałem go rozbić na dwie części, w wyniku czego sytuacja w Wenecji w Wymiarze Fuzji będzie mieć trzy lub cztery części. Zresztą będę stopniowo też poprawiać błędy z poprzednich rozdziałów.

Zaczniemy od tego, że w tym rozdziale debiutują kolejne postacie z serii Yu-Gi-Oh! GX: Axel Brodie i Jim "Krokodyl" Cook, którzy są tu absolwentami Akademii i łącznikami ze Szkołą Pojedynków You Show w Wymiarze Fuzji. Oprócz tego mamy też fizyczny debiut Zane'a Truesdale'a, starszego brata Syrusa. Patrząc na jego opis z pewnością odgadliście, że swój wygląd czerpie z serii GX, kiedy to odrzucił honor Cyber Stylu dla chorej chęci wygranej. Tak, będzie używać Cyber talii, ale charakter będzie mieć z pierwszego i trzeciego sezonu (czyli ma dobre relacje z Syrusem, ale w pojedynkach będzie trochę bardziej agresywny). Mamy też debiut Nightshrouda, alter ego Atticusa Rhodesa. Nie, to nie jest ten główny antagonista z ostatniego sezonu GX; Atticus tylko przyjął tytuł Nightshrouda, a powód będzie ujawniony w przyszłych rozdziałach. Dla tych, którzy nie wiedzą, ilu postaci z poprzednich serii tu wprowadziłem, daję poniższą listę (pogrubione imiona oznaczają tych, którzy mieli swój fizyczny występ w serii ARC-V):
* Seria GX: Syrus Truesdale, Zane Truesdale, Blair Flannigan, Chazz Princeton, Aster Phoenix, Jim "Krokodyl" Cook, Axel Brodie, Shirley, Sartorius, Alexis Rhodes, Atticus Rhodes/Nightshroud, Koyo Hibiki, Midori Hibiki, Reginald Van Howell III, Slade Princeton (wspomniany), Jagger Princeton (wspomniany), Dr. Eisenstein
* Seria 5D's: Jack Atlas, Crow Hogan, Sektor Ochrony, Tetsu Trudge, Blister, Sherry LeBlanc, Sayer, Kalin Kessler, Lawton, Bolt Tanner (wspomniany), Yusei Fudo (wspomniany), Sect Ijuin, Toru, Lenny, Hunter Pace, Leo/Lua, Luna/Luca (wspomniana)
* Seria Zexal: Nistro, Kite Tenjo, Anna Kaboom, Caswell Francis (wspomniany), Quinton, Quattro (wspomniany), Trey (wspomniany), Dr. Byron Arclight (wspomniany), Dr. Faker (wspomniany), Cameron Clix (wspomniany), XXX (pojawił się w rozdziale 22 na końcu)

Teraz przejdźmy do spraw dotyczących tego rozdziału. Na początek mamy pogląd na to, w jakim stanie są obecnie Brailus i Halcos. Oboje doświadczyli upokarzających porażek z rąk swoich przeciwników, jakimi byli kolejno Yukako i Alexis. Raczej nie są typem osoby, która potrafi pogodzić się z porażką, ponieważ są oni bardzo wierni Liderusowi i jego ideałom. Brailus po swojej przegranej i utracie cennych danych zdegradował się do rangi zwykłego żołnierza i choć Halcos dalej trzyma swoją pozycję, to tylko kwestia czasu, kiedy i on spadnie w rankingu. Następnie mamy zebranie elitarnych i zawodowych graczy z samym Liderusem. Uznałem, że warto pokazać interakcję między członkami Akademii Pojedynków i, jak widzicie, raczej każdy ma duże mniemanie o sobie i małe o innych (z nich tylko Dennis i Zane są bardziej zrównoważeni). Co więcej, mamy pokazaną relację między Zane'm i Yuri. To pokazuje, że mimo swojej osobowości Yuri szanuje Zane'a jako swojego nauczyciela i chce go przewyższyć razem z Yukako. Ich rozmowa daje nam też teorię co do tego, w jaki sposób Yuri stał się tym, kim jest teraz.

Druga część analizy dotyczy rozwoju charakteru Zuzu i Rokena. Jasno się wyraża, że ciężko trenuje, aby nie być dłużej zawadą dla Yuyi. Fakt, dopiero w następnym rozdziale może się wykazać, ale tu pokazuje, że nie jest jakimś delikatnym naczyniem, a zdecydowaną dziewczyną, która stara się być silna dla swoich towarzyszy. Dlatego ciężko trenuje z Rokenem, który skrycie ujawnia, że chociaż ma wiarę w umiejętności Yukako, to jednak dusza starszego brata lubi brać górę nad logiką, zwłaszcza kiedy dowiedział się z wiadomości o tym, co się stało w Wymiarze Synchro. Ale czy ich relacje przetrwają, jeśli mrok kryjący się w Yukako ujawni swoje oblicze? Przekonamy się.

No cóż... to chyba wszystko, co chciałem powiedzieć. Czytajcie, piszcie i komentujcie. Adieu~.