Stuk, stuk, stuk...
Ten dźwięk pozostanie ze mną już do końca życia.
Wiem, to nie ja ryzykowałem. Nie ja poszedłem prosto w paszczę wygłodniałego potwora. Nie, ja pozostałem bezpieczny, oglądając korytarze tonącego okrętu na ekranie monitora. Inni toczyli nierówny bój.
Ale to ja trzymałem życie tych ludzi w moich rękach.
Stuk, stuk, stuk...
Odgłosy wystrzałów zwielokrotnione echem odbijającym się w zamkniętych pomieszczeniach. Zgrzyt rozrywanego metalu. Pisk setek metalicznych odnóży zmierzających w jednym kierunku.
- Davis, wydaj rozkaz!
Można to nazwać aktem łaski w obliczu wyroku śmierci.
Stuk, stuk, stuk...
Huk detonacji rozbrzmiewający ponad całym zgiełkiem.
Odwróciłem wzrok. Nie chciałem widzieć końca.
