- Och, ja też chcę tak czuć - i nagle zaczął to czuć - Neaa - jęknął, pod natchnieniem emocji - Ja też cię koffam 3
I razem zniknęli w swoich objęciach ramion, rąk, brzucha i wgl. Pierwsza od uścisku odtentegowała się Nea.
- Ale nikt nie może się o tym dowiedzieć, to musi być zakazana miłość, bo tak będzie ciekawe i *e g *
- Uu moje ulubione. Zgadzam się na taki romans.
I tym akcentem Filip i Linnéa poszli sobie świętować swoje wyznanie miłości w buszu ryżu.
- Tej samej nocki u Neeei -
Była to zwykła noc w domku Neii. Jako, że ona stworzyła ten cały świat, miała ona przywilej posiadania swojej własnej chaty. Sama oczywiście nic o tym nikomu nie powiedziała, bo by wszyscy byli źli na nią, że muszą spać na polu przy ognisku a ona pławi się w luksusach. I tak wszyscy, mimo, że nigdy nie widzieli jej chaty, to i tak się domyślają, że ma dach nad głową. Przecież to Nea.
Ale wracając! Teraz o jej chatce słyszał, wiedział i nawet siedział w niej Wraith. Jako jej zakazany kochanek miał przywilej i uprawomocnienie na podstawie konstytucji Bytowskiej dzielić z Nea dach nad głową. Siedzieli sobie właśnie w sypialni Niii. Wraith leżał rozwalony na całym łóżku, a Nea czesała swoją bujną, półłysą głowę (wciąż nosząc luzacką czapeczkę) przy toaletce. Wyglądali jak piękne małżeństwo Kiepskich, z taką różnicą, że se sie jeszcze sie nie pobrali, ale czytajcie dalej, co się stanie!
Wyglądali jak piękne małżeństwo Kiepskich, z taką różnicą, że se sie jeszcze sie nie pobrali, ale czytajcie dalej, co się stanie!
sypialnia Niii (ale bez działających lamp)
- Wiesz - zaczęła Nea, nie odwracając wzroku od odbicia w lustrze jej toaletki - Zastanawiałam się nad pewnym pomysłem, który siedział mi w głowie przez cały ten dzień... - rzekła. Jej piknom twarz oświecały w ciemności romantyczne świeczki, bo w jej chacie nie było prądu.
Wraith spojrzał spod swego łba na swój sens życia.
- No co tam wymyśliłaś, mój ty pajączku?
- A bo byśmy się może pobrali, co? - tym razem byt odwrócił się w stronę swej miłości.
- Ah... z chęcią. Czekaj.. Czy to nie miał być nasz mały sekret? - zapytał z wyraźnym zawahaniem w głosie.
- No wiem, ale słuchaj no - powiedziała, po czym wstała i usiadła twarzą do niego na łóżku - Możemy to zrobić tak, że ogłoszę zwykłe spotkanie towarzyskie, wszyscy się zbiorą na nie i my po kryjomu weźniemy wtedy ślub. W ten sposób nikt się o niczym nie dowie, a i tak będziemy się dobrze bawić i świętować - Nea wyraźnie była dumna ze swojego duży mózg pomysłu. Wraith miał trochę kwaśną minę jak kasza dmuchana w jaglan kaszanu owsianego.
- A nie lepiej byłoby jednak powiedzieć, że to nasz ślu- Zanim mógł dokończyć, Nea zasłoniła mu usta.
- Nie, słuchaj. To będzie fest ciekawe, o naszej fascynującej miłości ludzie będą pisać książki. Nasza zakazana miłość będzie podbijała półki w księgarniach i strąci "Zmierzch" do odchłani makulatury.
- Mmmm no dobra - po czasie się zgodził. I tak nie miał innego wyjścia.
- Już się nie mogę doczekać! Jutro to ogłoszę i już za niedługo razem będziemy rządzić tym światem. Ja będę królową a ty moim królem- radosny sens życia przytulił mocno Philipa. Ten po jakimś czasie odtentegował się od niej.
- Najpierw musimy iść spać, żeby mieć dużo energii na weselu -powiedział troskliwie głasiając jej czapke.
- O dobra myśl. No to idziemy w kimę.
I poszli w kimę. Wiatr z okna, który był nad ich głowami, otulał ich chłodnym powietrzem. Firanki tańcowały delikatnie w rytmie nadchodzących fal powietrza, wszystko to w blasku księżyca.
Tymczasem przed oknem, na polu w krzakach wyłonił się Tramper. Pod jego maską jego twarz była oszołomiona tym, co właśnie usłyszał.
,Ja będę królową a ty moim królem"
- J-ja chciałem tylko wziąść swoje trapy - wyszeptał spod maski wycofując się powoli od miejsca zbrodni - Meg musi to usłyszeć, bo inaczej mnie zabije. Ta kobieta jest żądna ploteczek - i pobiegł na bagna. A o pułapkach zapomniał.
