Hej. Urządzenie dostępne w postaci niezależnej od mnie. Pożyczam i oddaję w stanie nienaruszonym ;p
* Dom Gibbsa – poranek następnego dnia *
Jethro spał na kanapie przykrytym kocem. Miniony wieczór pozostał na sprzątaniu bałaganu, który został utworzony w twoim piwnicy. Oczyszczenie umysłu, sprzątanie w domu. Porządkowanie całego życia. Poświęcił bardzo dużo czasu na rozmyślanie o Abby. O tym, jak urządzenie zostało usunięte, w jaki sposób nastąpiło to, co było zależne od niego. Co zrobił, by był jego.
Spokojną drzemkę przerwało walienie do drzwi. Otworzył oko, zmarszczył brwi i pociągnął koc na światło. udostępniać, że nie ma ludzi w domu. Pukanie jednak nie ustało, natychmiastowo. Stało się głośniejsze i intensywniejsze. Po chwili zdarł z siebie koc i poderwał się na równych nogach. Uświadomił sobie, że mógł być Abby. Przed ukrywaniem się może nie być. Chwycił krzesło na podstawie fotela, utworzonej i podszedł do drzwi. W chwili, gdy pojawi się kto stoi po drugiej stronie, zostanie wyrzucony jak powietrze z balonika. To nie była Abby. Przekręcił klucz w domu i wrócił do salonu siedzącego na kanapie. Krzyk gościa zarazi się po tym, jak tylko usunąłeś drzwi.
- Człowieku, ja już zadzwoniłem do ciebie, żeby przyjechali i sprawdzili, co się z tobą dzieje
- Jake daj spokój. Spałem. zastosowanie pozornie zdarza się, że zdarza się – mruknął przecierając twarz dłonią.
- Dzwoniłem, dobijałem się do drzwi wczoraj. Światło w piwnicy cały czas się pali. Nie rozmawialiśmy o doświadczeniu. To, że Ty się nie trzymasz, to nie znaczy, że inni będą Cię olewać. strzeliłeś sobie w łeb! - krzyknął.
Gibbs wstał z kanapy.
- Nie. Jestem. Tchórzem – mruknął ostro, akcentując każde słowo.
- Wiem, że raz ustałeś. Nie wiem, co cię ponownie uruchomiło przed tym, ale wiem, że jeśli ktoś pojawi się kiedykolwiek raz, ta łatka będzie już przypięta na zawsze.
- Moja śmierć rozwiązałaby kilka problemów, ale wyeliminowanie z ucieczki. Koniec z chowaniem głowy w serwerze – wyszedł do kuchni i wstawił ekspres z kawą.
- Piłeś coś? Bo przez ostatni moment ani razu nie nastąpiło, powiesz coś tak ważnego.
- Nie, nie piłem. Pracowałem. Mam za dużo na głowie, aby sobie na alkohol – mruknięte – oparzenia?
- Tak, miło, że pytasz – usiadłeś i siedzisz na fotelu – powiedz mi lepiej jak spotkanie z Abby. Przyszła?
- Tak, urządzenie się z nią – wysunięte do salonu z kubkami, które zostały postawione jeden na stoliku, po czym siedzi na kanapie.
- Powiesz mi coś więcej, czy mam z Ciebie zabrać wszystko wyciągać? - mruknął chwytając kubek.
- Nie pokazała mi spieprzać – łyk kawy. Przymknięto oczy, jak gorący napój powstaje w jego umyśle.
- To już sukces. Co chcesz teraz robić? - założyć na siwowłosego mężczyznę i zacząć popijać kawę.
- Teraz? Normalnie byłbym spał, ale ktoś mnie rozpozna – zaśmiał się – chcę jej ruchu, więcej nie odejdę, nie ucieknę jak postępować nie poważnie czy niewygodnie.
- Co za plan?
- możliwe do zastosowania do NCIS, ale nie wiem co na Jenny. Cztery miesiące temu zastosowaniem do sprawdzenia. Nie, aby móc skorzystać z urlopu w miejscu pracy.
- takie, które zdezelowały się tequilą, prażąc biały zad w Meksyku.
- Może bez takiego specjalnego Jake. Ale teraz poważnie. Chcę zastosować lekarstwo na odznakę. Być bliżej niej. Pokazać jej, że nie ucieknę. Napraw swój błąd.
- Ratować ludzkie życie i pomóc rodzinie znaleźć odpowiedzi – kiwnął głowę – Naprawdę robiłeś z tych niesamowitych rzeczy. Polityk, ile osób uratowałeś, ilu rodzinom powiedziałeś, że oprawca ich spowodowała przed wymiarem sprawiedliwości?
- Pozostał za mało Jake – pojawił się w czarnym płynie w swoim kubku – nie był członkiem twojej rodziny – westchnął.
- Gdybyś uratował Shannon, nie poznałbyś Abby. Nie rozmawialibyśmy dzisiaj. Nigdy nic nie dzieję się bez przerwy. Dzisiaj masz szansę na szczęście, jest to wyciągnięcie ręki. Musisz się tylko postarać.
- Piłeś? Bo za wydanie opinii – pokręcił głową.
- Nie. Kiedy ja straciłem mojego życia, ktoś bardzo był chory przy mnie. obcy człowiek. Biurokrata. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Dzisiaj ten przyjaciel potrzebuje mojej pomocy i otrzyma ją. Bo tak właśnie robią przyjaciele.
- Dzięki Jake, ale z tym konieczności sobie sam. spędził dużo czasu na poukładaniu myśli w głowie. Nie będę kombinował. poruszać się po prostu sobą. Tym samym, który jest niezależnym wybuchem.
- Jasne, rozumiem. Gdybyś czegokolwiek dotyczy, wiesz, gdzie mnie znajdziesz. Mogę nawet za posłańca – zaśmiał się i wstał – dzięki za kawę. Pora jechać do pracy. Wypadałoby tam, gdzie mogłoby wystąpić – ukryte i oznaczone twoimi krokami w stronę drzwi.
- Jake? - zawołał Jethro.
- Tak? - Chodzisz.
- Dziękuję. Za wszystko.
- Nie ma spraw – machnął ręką i wyszedł z domu.
Zostań w domu sam. Siedząc nadal na pozycji siedzącej, kubek z wystudzoną kawą. Czy ewentualny powrót do pierwotnego rozwiązania? Praca w NCIS była jego częścią. To ona go ukształtowała. Niezgodne z jej. Miał oszczędności i rozwiązania, ale bez czujnika pracy… pusty.
Odparzona i wypuszczona na telefon. Aby móc to zrobić, musisz to zrobić. Poprosić o przywrócenie do służby. Ale to nie było w jego stylu. Taki spraw nie załatwia się przez telefon. Wstał, założył czyste ubrania i wyszedł z domu. Rześkie powietrze, które go powitało wywarło uśmiech na jego twarz. To była drobna rzecz, za którą trochę tęsknił podczas swojego pobytu w Meksyku. Wziął głęboki wdech, wsiadł do samochodu i po chwili odjechał spod domu.
Z bardzo wczesnej pory ruchu na drodze był jeszcze mały, więc sama podróż do NCIS nie jest używana długo. Nie chcę zwlekać z rozmową. Nie zastanawiało się, co powiedział Jenny. Powrót nie był dla niego tylko dostępny. To była deklaracja. Dla Abby, dla niego, dla nich.
CDN
