Po wyjściu z łazienki Tom otworzył drzwi na korytarz i, delikatnie prowadząc Harrego, ruszył w stronę schodów. - Znajdujemy się w Czarnym Dworze - oznajmił. - To teraz mój dom. Jesteśmy na drugim piętrze, gdzie oprócz pokojów gościnnych znajdziesz też niewielki salon. Jest tu w sumie trzydzieści komnat, a każda z nich ma własną łazienkę, urządzoną podobnie do tej, w której się obudziłeś. Nie powinieneś się więc zgubić.

Gdy dotarli do schodów, Tom spojrzał na Harrego z delikatną troską, upewniając się, czy ten nie ma trudności ze zejściem. Widząc, że chłopiec, choć powoli, to jednak pewnie pokonuje kolejne stopnie, odetchnął i kontynuował:

- Dwór ma trzy piętra. Teraz schodzimy na parter, gdzie znajduje się sala balowa, przestronny salon do przyjmowania gości, kuchnia, w której krzątają się skrzaty domowe, takie jak Zgredek, który przyniósł nam śniadanie. Jest stąd również wyjście do ogrodu pełnego różnorodnych kwiatów. Jeśli będziesz miał ochotę na spacer, daj mi znać, a z przyjemnością tam pójdziemy. Na tym poziomie jest też kilka łazienek oraz mój gabinet. Na trzecim, najwyższym piętrze wiszą gobeliny i portrety moich przodków. Mam tam również portret twoich rodziców, jeśli chciałbyś go kiedyś zobaczyć.

- Nie wiem, co powiedzieć... Skąd masz portret moich rodziców? - wyszeptał Harry, zaskoczony i lekko zaniepokojony.

- Jak już wspomniałem, twoi rodzice i ja byliśmy dobrymi przyjaciółmi - odparł Tom. - W takich okolicznościach, po ich śmierci, otrzymałem ich portret. Nasze magiczne portrety różnią się nieco od tych, które znasz. Po śmierci czarodzieja maluje się je specjalnym tuszem, który pozwala im zachować fragment wspomnień i emocji zmarłego. Dzięki temu mogą się poruszać, a nawet mówić.

Harry oniemiał po usłyszeniu tych słów. Jak to możliwe, że nieożywione przedmioty mogą się poruszać i wydawać dźwięki? Gdyby nie widział wcześniej magii Toma i Zgredka, uznałby to za absurd. Teraz jednak tliła się w nim nadzieja, że to prawda - że w końcu zobaczy i usłyszy swoich rodziców. Przecież nawet nie wiedział, jak wyglądali. Ciotka i wuj nigdy nie pokazali mu żadnego zdjęcia, nic o nich nie opowiadali, więc nie miał pojęcia, jak inni ich widzieli. Miał zaledwie rok, gdy zmarli, więc sam ich nie pamiętał. Chociaż Dursleyowie zawsze powtarzali, że byli złymi ludźmi i zasłużyli na swój los, teraz, słysząc, jak Tom mówi o nich z takim szacunkiem, w jego głowie zaświtała myśl, że może ciotka po prostu była zazdrosna i dlatego musiał się ich bać, dlatego ciągle kłamali.

- W przyszłości poznasz innych przyjaciół twoich rodziców. Zapewne mają też jakieś zdjęcia, które również się poruszają, choć niestety nie mówią - dodał Tom z lekkim uśmiechem. - W sumie to chyba lepiej, gdyby wszystkie zdjęcia nagle zaczęły mówić, byłoby to... nieco przytłaczające. - Zobaczył jednak, że Harry nie podziela jego rozbawienia, więc spoważniał.

- Chyba rozumiem - szepnął nieśmiało chłopiec, wciąż oszołomiony.

Właśnie wtedy dotarli do okazałych drzwi prowadzących do większego salonu. Tom zatrzymał się i zwrócił do Harrego łagodnym tonem: - Za tymi drzwiami są moi przyjaciele: Draco Malfoy oraz jego rodzice, Lucjusz i Narcyza. Bardzo bym chciał, żebyś zaprzyjaźnił się z Draco. Jest w twoim wieku i myślę, że znaleźlibyście wiele wspólnych tematów. Nie chcę też, żebyś się nudził, kiedy ja będę zajęty. Jeśli nie czujesz się jeszcze gotowy, mogę ich odesłać i poznacie się później. Jednak bardzo bym chciał, żebyś spróbował z nim porozmawiać choćby chwilę. Harry lekko się zgarbił, przestraszony. Nie był pewien, czy chce poznawać kolejnych obcych ludzi, którzy wiedzą o nim więcej, niż by sobie tego życzył.

Widząc dezorientację i lekki strach malujący się na twarzy chłopca, starszy mężczyzna postanowił go uspokoić. - Jeśli nie jesteś jeszcze gotowy na spotkanie z innymi, możemy po prostu przejść się po ogrodach i podziwiać kwiaty - zaproponował. - Muszę jednak nalegać, by Draco nam towarzyszył. Nie musisz się do niego odzywać ani nawet na niego patrzeć, ale chciałbym, żebyś przyzwyczaił się do jego obecności. W końcu to on będzie cię chronił, kiedy ja nie będę mógł tego zrobić. Ale nie martw się, jest bardzo silnym czarodziejem i nikomu nie pozwoli cię skrzywdzić.

Chłopiec czuł się zdezorientowany. Nie chciał, by obca osoba ciągle za nim chodziła, ale myśl, że ktoś go ochroni i nie pozwoli mu się skrzywdzić - nawet jeśli to tylko iluzja - była zaskakująco przyjemna i rozgrzewająca. Widząc jego niezdecydowanie, Tom dodał: - Jesteście w podobnym wieku, więc myślę, że moglibyście się dogadać... Urwał, widząc, jak Harry sztywnieje, a jego wzrok staje się nieobecny i lekko przerażony. Nie wiedział, czy powiedział coś źle, co tak wystraszyło chłopca. W tym momencie przed oczami Harrego stanął jego kuzyn Dudley. On również był w jego wieku i nigdy nie przejmował się tym, czy rani mniejszego i chudszego chłopca. Dla zabawy on i jego przyjaciele ganiali go po osiedlu, a gdy go złapali, bili i wyśmiewali się. Po takich sytuacjach Harry potrzebował nieraz dobrej godziny, by dojść do siebie i wrócić do domu wujostwa. W końcu do Toma dotarło, że to wzmianka o wieku Draco wywołała tak gwałtowną zmianę nastroju Harrego. Postanowił go uspokoić. - Spokojnie, przez najbliższy czas nie zamierzam cię opuszczać. Będę przy tobie cały czas. Draco będzie nam czasem towarzyszył, tylko po to, żebyś mógł się do niego przyzwyczaić. Może nawet kiedyś się zaprzyjaźnicie. To bardzo miły chłopak, chociaż jak dla mnie jest trochę zbyt gadatliwy i wesoły - dodał Tom, nachylając się i szepcząc niby w sekrecie: - Powiem ci w tajemnicy, że uwielbia mi robić kawały.

Harry spojrzał na niego nieufnie. - Ale... dlaczego on ma mnie chronić? Czy coś mi grozi? - Jego głos drżał lekko.

Tom zmarszczył delikatnie brwi. - Nie chcę cię martwić, Harry, ale świat czarodziejów bywa niebezpieczny. Skoro teraz jesteś pod moją opieką, chcę mieć pewność, że nic ci się nie stanie, nawet gdy ja będę zajęty. Draco jest bardzo zdolny i lojalny. Z czasem sam się o tym przekonasz.

Tom wyciągnął delikatnie rękę w stronę Harrego, oferując mu wsparcie i swoją obecność. . Harry niepewnie ujął jego większą dłoń i ścisnął ją, jak mu się zdawało, mocno. Jednak nie poczuł bólu, jedynie łagodny uścisk. Zdziwiło go, jak mało siły ma Harry. Muszę sprawić, żeby poczuł się tu bezpiecznie, pomyślał Tom, czując lekkie napięcie w ramionach. To ważne, żeby Harry nie czuł się samotny i odrzucony. Draco... Draco potrafi być impulsywny i czasami brak mu taktu, ale w głębi duszy jest dobrym dzieckiem. Narcyza i Lucjusz na pewno będą uprzejmi, choć ich ciekawość może być trudna do zniesienia. Trzymając dłoń chłopca w swojej, odwrócił się w stronę wielkich drzwi i pchnął je jednym ruchem, otwierając je na oścież.