Hey everybody.
Poznajcie doktora Pawła Wiślickiego. Jest wiele razy wspominany w rozdziałach ale czy go naprawdę znamy? Przeczytajcie biografię doktora Pawła Wiś zawsze miał tak kolorowo? Czy zdążył już zapomnieć o doktor Oldze Wieczorek? I czy nadal jest z profesor Żylicką? Poznajmy go bliżej.
CYTAT:
"Cel życia to nie być zadowolonym, ale być użytecznym, wartościowym i kreatywnym."
T. S. Eliot
Hi my friends :)
Nazywam się Paweł Wiślicki. Jestem lekarzem pediatrą :) . Moje życie jest pełne wydarzeń. Ale zawsze staram się patrzeć na świat optymistycznie. Zacznijmy wszystko od początku. Urodziłem się w Kanadzie i tam się wychowałem. Ale zawsze czułem się więcej Polakiem niż Kanadyjczykiem .Moja mama była Kanadyjką (francuskiego pochodzenia) a mój ojciec był Polakiem. Jak to się stało że mam polskie imię? Moja mama Claire ( tak miała na imię) ,bardzo lubiła polskie imiona i zgodziła się na pomysł mojego ojca (Grzegorz - imię mojego taty) . Na początku miałem mieć na imię Daniel ale ostatecznie padło na Pawła. Moje dzieciństwo było wspaniałe. Wychowałem w kraju demokratycznym z rozwiniętą gospodarką. Nie musiałem się martwić o finanse , bo na wszystko było mnie stać.Jako dziecko uczęszczałem na różne zajęcia i rozrywki. Chodziłem na lekcje pływania ,były też gry zespołowe ,skauting czy wakacje na łonie natury. Byłem bardzo aktywnym dzieckiem ,które dużo wychodziło z domu. Miałem duże grono znajomych. Byłem szczęśliwym dzieckiem,zawsze uśmiechnię gdy przylatywałem z rodzicami do Polski ,dziwiłem się jak żyją ludzie. Byłem w szoku. Zobaczyłem inny świat. Nie ten świat w którym się wychowywałem. Ulice były szare,nudne i ludzie chodzili smutni. To prawda w tamtych czasach w Polsce brakowało podstawowych produktów ale tata mnie przed tym ostrzegał. Żywność była na kartki ,a sklepy często świeciły pustkami . Były kolejki po chleb,mleko czy mięso to codzienny dziecka które wychowało się w Kanadzie ,gdzie sklepy były pełne towarów,a konsumpcyjny styl życia był normą. Takie warunki były dla mnie nie do pomyś wakacji w Polsce wiele trochę trudności, co dla moich polskich kolegów było normą.Brak nowoczesnych zabawek,ograniczony dostęp do rozrywek .Były też częste problemy z prądem i z wodą. Każda wizyta do Polski była dla mnie emocjonalnym szokiem. Współczułem moim krewnym że żyją w takich powrocie do Kanady czułem jak wracam do innego świata. Wiecie jaką miałem ksywkę? Paul.Żeby nie kaleczyć mojego imienia to inni nazywali mnie nauczyciele się tak do mnie zwracali. "Paul ja wiem że Twoje imię brzmi inaczej ale nazwiemy Cię Paul" W szkole byłem Paul a w domu byłem Pawłem.
Jak dzieciaki reagowały na moje polskie pochodzenie? Różnie. Jedni byli nastawieni pozytywnie a drudzy negatywnie. Pamiętam jak jeden z kolegów twierdził że Polska jest miastem Rosji a ja na to że nie to osobny kraj i nie jest miastem kolega mnie za to potępiał 'Wracaj do swojej zacofanej Polski i zostaw nas w spokoju" Niestety tak też było. Chcieli mnie prześladować za to że mój Tata jest Polakiem ale się nie dał ą drogą zawsze broniłem słabszych. Kiedy widziałem jak ktoś kogoś prześladuje , stawałem w obronie. Dlaczego mam taką miłość do Polski? Może dlatego że płynie we mnie polska krew,mój ojciec też dużo mi opowiadał o Polsce i o polskiej kulturze. Często dostaje takie pytanie dlaczego tak dobrze mówię po polsku. Już wam odpowiadam : Bo ojciec mówił do mnie po ł mi polską historię a ja słuchałem go uważnie. Nawet mi śpiewał piosenki po polsku . Też byłem ciekawy co będzie dalej z Polską ,czy moi krewni będę mieli lepsze życie. Lata mijały , a ja dorastałem. Byłem już młodym chłopakiem. Byłem wielkim fanem zespołu Disturbed. Moja ulubiona piosenka "Down With The Sickness"
Swoją pierwszą dziewczynę miałem w wieku 16 lat. Miała na imię była pierwsza moja miłość. Bardzo ją kochałem,chodziliśmy ze sobą dwa lata ( i z nią miałem swój pierwszy raz) ale potem się rozstaliśmy bo Samantha znalazła sobie innego chł łem złamane serce. Ale wiedziałem że jeśli kocham to musze pozwolić jej odejść. Życzyłem jej szczęścia. Życie toczyło się dalej,ja pojechałem na swój pierwszy poważny obóz do Los Angeles. Wtedy pomogło mi zapomnieć o swojej pierwszej sympatii. Poznałem tam nowych ludzi ( byli tam nie tylko Amerykanie ale ludzie z całego świata) Tam nauczyłem się samodzielności i dorosłości. Tęskniłem za rodzicami ale obóz w LA wspominam bardzo dobrze. To był kurs edukacyjny związany z nauką ,technologią i językami. Wiele się nauczyłem. Spotkałem fajnego kolegę który był Francuzem i porozumieliśmy się po francusku. ( potrafię mówić po francusku) Dużo mi opowiadał o sobie. Powiedział mi że chciałby zostać lekarzem, chciałby leczyć ludzi. Po jego rozmowie ja też nagle znikąd chciałem zostać wiem skąd to przyszło,nie wiem dlaczego nagle to stało się moim Peter opowiedział mi o swojej pasji do medycyny .Zawsze chciał pomagać ludziom. Ja też chciałem nieść pomoc ludziom. Jak widać czasem przypadkowe znajomości i rozmowy mają ogromny wpływ na przyszłość. Po powrocie z obozu ,wiedziałem co chce w życiu robić.Na początku chciałem leczyć zwykłym w szpitalu dla dorosł się zmieniło dopóki nie poznałem chłopca z białaczką .To był czas kiedy zdecydowałem się studiować medycynę ,moi rodzice bardzo mnie w tym wspierali i uważali za dobrą decyzję w moim ż łem praktyki w szpitalu gdzie spotkałem tego owego chłopca,miał na imię Micheal . Był bardzo utalentowanym chłopcem ,lubił rysować. Kiedy widziałem jego rysunki byłem zachwycony. Jestem wrażliwym człowiekiem lecz przyznawanie do uczuć zawsze mi przychodziło ciężko. ( Jestem trochę oschły) Zobaczyłem jak kruche potrafi być życie dziecka a on mimo tego szukał szczęścia w sztuce. Wiecie czego mnie Micheal nauczył? Że dzieci nawet w obliczu choroby mają ogromną zdolność do nadziei i marzeń.Tak to prawda. Pamiętam jak wróciłem do domu z rysunkiem od młodego to już wiedziałem że chcę zostać pediatrą. To była moja misja do wykonania. Później zdecydowałem rozpocząć studia w Polsce. Dlaczego? Bo chciałem spróbować swoich sił w Polsce. Cały świat już wiedział że komunizm w Polsce upadł . Mimo że kaleczyłem swój polski ,nie poddawałem się. Oświadczyłem moim rodzicom że chce studiować w Polsce. Moi rodzice nie mieli nic przeciwko. Zawsze stali za mną murem. A co z chłopcem który chorował na białaczkę? Dowiedziałem się że niestety zmarł ale zostawił dla mnie rysunek . Byłem narysowany ja ze skrzydłami anioła. To skruszyło moje serce. Niestety,czasami nie zawsze natura jest silniejsza. Trzeba się tym liczyć. Przyleciałem do Polski na studia,zamieszkałem u wujka ( u brata mojego taty). Dostałem się na Uniwersytet Medyczyny. Tym razem Polska już była było szaro ,ponuro ale gospodarka poszła do przodu. I nie było już jedzenia na kartki. Ale i tak przeżyłem szok kulturowy. Zauważyłem że Polacy lubią narzekać na wszystko , są zazdrośnikami i lubią interesować się cudzym życiem. Nie mówię że w Kanadzie tak nie ma ale w Polsce to sport narodowy. Nigdy nie zapomnę tych samych pytań "Co ja tu robię? Przecież w Kanadzie jest lepiej" ,"Co cię sprowadza do Polski?" ," Jak się nauczyłeś polskiego?" ,"Zamierzasz potem wracać do Kanady?" ,"Zostajesz już w Polsce na stałe?" i cały czas te same pytania. Odniosę takie wrażenie ,kiedy ludzie w tym kraju dowiadują się skąd jestem,nagle traktują mnie jak pół Boga. No co? Przecież ja tylko pochodzę z Kanady. Miałem dziewczynę Polkę i jej rodzice byli dla mnie podejrzliwie mili . Ania ( bo tak miała moja ówczesna dziewczyna) powiedziała że oni rzadko kiedy byli tacy mili dla jej poprzednich partneró na to że weźmiemy ślub i razem wrócimy do Kanady , jednak tak się nie stało. Nasze drogi się rozeszły,bo ja chciałem wracać do Kanady a ona nie. Ania nie chciała opuszczać swojej rodziny. Rozstaliśmy się w miała subtelną urodę,piękne zielone oczy i krągłe usta. Była wysoka bo mierzyła 174 cm wzrostu. Do tego była szalenie inteligentna. Można było z nią porozmawiać na każdy ętam ją do dziś,mam ją też w znajomych i widzę że dawno sobie ułożyła życie. Ma męża i dwójkę dzieci. Cieszę się ,że u niej wszystko jest ok. Czy żałuję studiów w Polsce? A skąd! Zabrałem ze sobą najlepsze wspomnienia. Poznałem bliżej polską kulturę,miałem okazję zwiedzić dokładnie Warszawę,poznać dobrze pozostałych bliskich. Jedynie czego nie zabrałem to moją pierwszą poważną miłość.Anię. Musiałem się pogodzić , że nic między nami nie będzie. Ale w Kanadzie moje życie prywatne rozkwitało. Poznawałem kobiety ,postanowiłem że nie będę spieszyć się do ślubu i do dzieci. Uważałem że najpierw wykształcenie a potem założę rodzinę. Wiecie co zrobiłem po powrocie do Kanady? Poszedłem do tego szpitala,gdzie leżał Micheal ,wiedziałem że już nie żyje,ale jego rysunek czekał na mnie cierpliwie. Widniał gdzieś w szafce. A na nim ja z skrzydłami anioła. A z tyłu było napisane "For good future doctor " to było dla mnie zbyt emocjonalne. Zawsze będę ciepło wspominał Mike'a. Nasze wspólne wyjścia na świeże powietrze ,nawet razem graliśmy w pin-ponga . Opiekowałem się nim jak młodszym ja nie miałem już praktyk w tym szpitalu i miałem gdzie indziej już praktyki. Wieść o jego śmierci była dla mnie ciosem w serce. Skończyłem studia i zostałem lekarzem. Zatrudniłem się w dużym szpitalu. Rozpocząłem kolejny rozdział w moim życiu. Zdobyłem też specjalizację w psychiatrii , z czego bardzo się cieszę bo dzięki temu potrafię poradzić sobie z różnymi przypadkami. Miałem do czynienia z chorymi psychicznymi dziećmi. I wiecie dlaczego ludzie mają takie problemy? To wynika głównie z tego że nie zyskali miłości i pełnej akceptacji z domu. Z tego źródła biorą się depresję,nerwicę i inne zaburzenia. Na swojej drodze spotkałem,kogo? Lucy. Lucy ma syna z poprzedniego związku. Na początku naszego randkowania ,Lucy miała obawy czy zaakceptuje jej dziecko z poprzedniego związku. Wiem,nie powinien wypowiadać się za wszystkich mężczyzn,ale ja zgodziłem się na związek z samotną matką. Pamiętam jak Matthew był taki bezbronny. Było mi go szkoda,został porzucony przez własnego ojca,który nie utrzymuje z nim kontaktu do dziś. Więc,ja nim zostałem. Matthew stał się dla mnie przebranym synem. Sam zaczął do mnie mówić "Tato" ,dlatego że stopniowa zyskiwał moje zaufanie. Nigdy nie będę jego biologicznym ojcem,ale kocham go jak własnego syna. Jesteśmy przyjaciółmi i wsparciem. Co nas łączy? Wspólna pasja do sportu sztuki walki i nauki. Byłem obecny na jego szkolnych przedstawieniach,pomagałem mu w nauce i towarzyszyłem w ważnych momentach życia. Co ciekawe nauczyłem go trochę polskiego. Do dziś umie się przedstawić albo powiedzieć jak się czuję. Niestety los zdecydował mi zabrać rodziców a potem rodzinę którą miałem. Ostatni raz widziałem się z moimi rodzicami na wspólnym wypadzie w Toronto,robiliśmy nie zapowiadało że niebawem zginą. Pamiętam jak byliśmy w dobrych nastrojach. Później dwa dni później ,dowiaduje się że zginęli w wypadku samochodowym. Mój świat się załamał. Moi rodzice nie żyją. Nie dawno byliśmy razem na zakupach. Pamiętam że długo nie mogłem mówić,bo byłem w wielkim szoku. "Jeszcze nie teraz." powtarzałem w myślach. Musiałem wsiąść urlop ,by móc się pozbierać. Byłem w żałobie,bo straciłem dwie najbardziej zaufane osoby na świecie. O śmierci taty i mamy poinformowałem dalszą rodzinę w Montrealu i w Polsce. Lucy na jakiś czas ze mną zamieszkała,przez co Matthew musiał dojeżdżać trochę do szkoły. Po pogrzebie rodziców,potrzebowałem przyjacielskiej ręki. Chciałem by ktoś przytulił mój świat. Czułem się taki samotny. No cóż,musiałem pogodzić się z tym że Bóg albo wszechświat dość szybko zabrał mi rodziców. Dziękowałem im za wszystko ,za to że mogłem wychować się w Kanadzie,za wspólne wakacje w Meksyku, za wspólne chwilę. I przepraszam za okropne zachowanie,przepraszam że mało się odzywałem kiedy byłem w Polsce. Zadzwonił bym do nich ale wiem że nikt nie odbierze. Gdybym mógł cofnąć czas ,częściej bym się do nich odzywał. Teraz to tylko mogę rozmawiać w wyobraźni. Niestety mój związek z Lucy też nie przetrwał ,Lucy z czasem okazała się despotyczna,chciała we wszystkim rządzić. Czasem nasza miłość zaczęła gasnąć aż się rozstaliśmy. Na szczęście nie utrudnia mi kontaktu z Matthew. Jeszcze przez parę miesięcy popracowałem w szpitalu po czym postanowiłem się przenieść do ć Kanada była moim domem przez wiele na stałe? Myślę że tak. Rząd kanadyjki przestał mi się podobać. Ten kraj który był krajem płynącym miodem i mlekiem, zamienia się powoli w niewolnictwo. Dzisiejsza Kanada to nie Kanada. Poza tym w Polsce też nie jest jeszcze idealnie,ale na pewno jest lepiej niż 30 lat temu. W jednym z polskim szpitalu w którym pracę zaczynąłem poznałem miłość mojego życia. Wiecie jak ma na imię miłość mojego życia? Olga nie tylko jest wspaniałą pediatrą ale też kobietą. Kiedy ją tylko zobaczyłem od razu się zakochałem. Gdzieś z tyłu głowy wiedziałem że będzie moja. Szybko znaleźliśmy wspólny język i oboje pasjonowaliśmy się medycyną. To ja pierwszy postanowiłem zapraszać na wspólne kolację. Nie od razu jej mówiłem o moim poprzednim związku z Lucy i że jej syn jest moim przebranym synem. Obawiałem się odrzucenia ale Olga sama wychowuje córkę swojej zmarłej tragicznie siostry. Z czasem naszej przyjaźni rodziła się miłość,tylko niestety ucieczka z domu Matthew wszystko nam pokrzyżowała..Olga myślała że ją cały czas okłamuje. A ja cały czas byłem z nią szczery. Pamiętam ten moment kiedy przed szpitalem ją pocałowałem. A co z Eweliną? Ewelinę traktowałem jak wszystkie inne pielę chciałem by robiła sobie jakąkolwiek nadzieję skoro nic do niej nie czułem. Byłem po prostu miły i uprzejmy. Niestety czasem moje dobre zamiary były traktowane jako zaloty. Wciąż pojawiały się te same pytania ( do dziś się pojawiają) dlaczego wyemigrowałem z Kanady do Polski? ,Co mnie tu wprowadza? Nie mam już siły odpowiadać na te same pytania. W końcu po jakimś czasie zostaliśmy z Olgą parą ,a ja po cichu marzyłem o ślubie i dziecku. Wyobrażałem sobie nasze wesele a potem nasze dziecko. Niestety w wyniku pożaru w Kanadzie gdzie ratowałem małą dziewczynkę,wylądowałem w szpitalu i zapadłem w śpiączkę.Ale napisałem list do Olgi . Napisałem w tym liście że jest dla mnie bardzo ważna. A potem zapadłem w głęboki sen. Olga przyleciała do mnie do Kanady czuwała nade mną jak anioł stróż. Nie odstępowała ode mnie na krok. Czy coś mi się śniło? nic nie pamiętam. Tak jakbym nie istniał. Na szczęście wyszedłem z tego cały. Potem razem z powróciliśmy do Polski do szpitala. Wtedy dyrektorką była profesor Ewa Żylicka. Bardzo ciepło mnie przywitała. Ja z kolei zamieszkałem u Olgi. Myślałem sobie "Skoro życie jest takie nie przewidywalne to może lepiej bym się oświadczył Oldze?"
Postanowiłem zbierać na pierścionek zaręczynowy . Uznałem że to najwyższy czas myśleć o wiem że Olga była na razie skupiona na karierze i na doktoracie ale ja naprawdę chciałbym żeby była moją żoną. Czy jej się oświadczyłem? Niestety nie. Bo było już całkiem za póź ? Bo zamiast iść do lekarza i się przebadać to wolałem odkładać te wszystkie badania na później. Jak zwykle miałem wymówki a to pacjenci ,a to brak czasu bla bla bla... Skarżyłem się na silny ból głowy ,Olga to zauważyła a ja zapewniałem że wszystko jest ok. Nie,nie było ok. To był początek totalnej katastrofy. Potem gdy byliśmy sami na korytarzu razem z Olgą ,straciłem przytomność. Urwał mi się film. Bo pękł mi tętniak . Dzięki Oldze i kolegom z pracy że mnie uratowali bo inaczej by mnie tutaj z wami nie było. To był ten moment gdzie zacząłem tracić wszystko po kolei. Najpierw straciłem tożsamość - straciłem pamięć nie wiedziałem nawet jak się nazywam. Dopiero Olga i lekarze musieli mi uświadamiać kim ja jestem. No tak,kim ja do cholery jestem! Dlaczego obca kobieta mówi kochanie? To wszystko przez jeden dzień ,ten męczący ból głowy . Tłumaczyłem to zmęczeniem i stresem. Wiecie jakie to jest uczucie mieć pusty umysł? Nie rozpoznajesz żadnej znajomej twarzy i nie wiesz dlaczego się tutaj znajdujesz. Nawet nie pamiętasz własnych rodziców i krewnych. To jest dopiero STRASZNE! Najbardziej przerażające były małe rzeczy.
pamiętałem tego kim była dla mnie pamiętałem naszego związku ani planach na przyszłość. Olga opowiadała mi o pierścionku zaręczynowym który znalazła w mojej kieszeni bo zanim ja całkowicie straciłem pamięć to bełkotałem o pierścionku . Włożyła na palec,powiedziała mi w ten sposób "TAK" . Kiedy o tym sobie przypominam to serce mnie ściska. Bo gdybym nie stracił pamięci obdarowałbym ją namiętnym pocałunkiem.
łem o swoich wszystkich pacjentach ,współpracownikach.
pamiętałem co lubię jeść i co lubię pić. I książki jakie czytam.
Po wyjściu ze szpitala starałem się odzyskać pamięć. Olga pokazywała mi mój album rodzinny ( który był bardzo gruby). Niestety nic się nie udało. Nikogo nie mogłem sobie przypomnieć. Została mi tylko pamięć medyczna. Dziwne prawda? Dzisiaj niektórzy znajomi ( z Kanady ) żartują że jestem klonem Pawła Wiślickiego. Prawdziwy Paweł odszedł a mnie lekarze postanowili sklonować. Ci lekarze to jacyś naukowcy którzy dali mi wspomnienia prawdziwego Pawła i dlatego tak się stało. A tak na poważnie musiałem przejść długą rehabilitację neurologiczną. Codziennie ćwiczyłem pamięć ,przeglądałem stare zdjęcia i próbowałem skleić swoje życie. Siostrzenica Olgi też próbowała mi pomóc,ciągle opowiadała mi nasze wspólne rozmowy i śmieszne bez wpadła na taki pomysł bym pojechał razem z nią do naszego miejsca pracy. Niestety tam zaczęły się kolejne problemy i początek końca mojego związku z Olgą. Dlaczego nasz związek się rozpadł? Wszystko przez to że zakochałem się w profesor Żylickiej. Zamiast Olgi to ją zacząłem zauważać. Zacząłem ubiegać się o jej względy a moja ukochana cierpiała. Byłem dla niej nie miły i nasz romans z Ewą bardzo ją skrzywdził. Ja zamiast walczyć do końca o odzyskanie pamięci wolałem iść na skróty. Narobiłem sporo nadziei Ewie. Niektórzy mnie pytają "Paweł jak to możliwe że zakochałeś się w profesor Żylickiej?" Jak wiadomo Ewę miałem za surową i wymagającą dyrektorkę przepadałem za nią ,bo trafiła być czasem bezczelna. Choć wtedy chodziły plotki że się jej podobam. Na początku uważałem za durne teorie Eweliny które z czasem okazały się prawdą. Jak to jest możliwe? Moja pamięć zniknęła ale uczucia nie. Bo istnieje coś takiego jak pamięć emocjonalna która jak jak najbardziej jest odporna. Moja miłość do Ewy pogłębiała się z dnia na dzień,przez to wyprowadziłem się od Olgi .Wiem nieświadomie ją skrzywdziłem, przez co Olga uciekała w ramiona profesora Kochańskiego. Wiadomo że profesor Kochański już wcześniej polował na Olgę ale tak bardzo nie zwracałem na to uwagi bo wierzyłem że Olga jest mi wierna. Lecz niestety przez brak mojej pamięci miał duże pole do ło mu się bardzo zmanipulować Olgę..O Kochańskim słyszałem różne rzeczy. Wiem że jego małżeństwo z doktor Kochańską było toksyczne,mówi się o nim że lubi mieć kobiety na boku. Teraz dowiedziałem się że w tamtym szpitalu ma zaprzyjaźnioną księgową , z którą również miał zawsze lubił wbić szpilę żeby poczuć się lepszym. Nic dziwnego że nikt go nie lubi. Tylko niestety Olga dała się złapać w jego pułapkę. Olga mimo tego że wciąż ją raniłem romansem z profesor Żylicką,wciąż o mnie walczyła ,aż w końcu przestała. Kiedy odzyskałem pamięć? Wtedy kiedy Olga straciła przytomność ( w wyniku wypadku gdzie uderzyła w drzewo) i miała krwotok wewnętrzny. O mały włos ją straciliśmy. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło a ja reanimując ją ,odzyskałem pamięć. W szpitalu zastałem Kochańskiego ,dobrze wiedziałem że on tak łatwo nie odpuści ,jeśli już chce mieć Olgę za wszelką cenę to nie odpuści. Sama Ania Kochańska powiedziała że nie lubi przegrywać. Doigrał się akurat miał krew Rh- i ją oddał Oldze. Gdybym ja miał tą grupę krwi to bez wahania bym jej oddał. Olga musiała mieć usunięty lewy jajnik który był zniszczony przez endometriozę . Później starałem się wszystko naprawić ,starałem się być przy niej ,ale niestety nasz związek naprawdę się rozpadł.Z czasem czułem się odepchnięty przez nią. Wiem..już zdążyła ulokować uczucia w Kochańskim , a ja przestałem dla niej znaczyć. Dlaczego pojechałem razem z Ewą na konferencję medyczną? Bo przeczuwałem że między mną a Olgą już jest wszystko skończone..Mimo tego czułem coś do niej nadal. Fakt przespałem się z Ewą ale gdy była strzelanina w szkole w której była Olga naprawdę się przestraszyłem. Miłość mojego życia jest w niebezpieczeństwie. Pojechałem z karetką do tej szkoły,chciałem się upewnić że z Olgą jest wszystko w porządku,czy ona żyje. Na miejscu nie chciała ze mną rozmawiać. Nie chciała zamienić ze mną ani jednego słowa. Wszystko przez ten wyjazd na konferencję medyczną. Postanowiłem spróbować z nią porozmawiać ale przyłapałem ją razem z profesorem Kochańskim. I te słowa utknęły w mej pamięci "To że Paweł przyjechał mnie uratować ,nie znaczy że jesteśmy razem " a on potem złapał ją za rękę tak jakby byli już uświadomiłem sobie że to już koniec. Naprawdę koniec. Olga to już przeszłość. Profesor Kochański zdobył jej serce. Odbił mi narzeczoną a ja skoro jestem z Ewą to może z nią zacznę nowe życie,nowy rozdział. I tak się stało z Ewą zostaliśmy parą . Olga z profesorem Kochańskim odeszli od naszego szpitala i jeszcze do nich dołączyła ążyłem się już pogodzić że straciłem być może Olgę na zawsze. Słyszałem o jej zaręczynach z profesorem Kochańskim. Jeśli Olga jest szczęśliwa to ja też. Niech jej się wiedzie,skrzywdziłem ją i to bardzo zasługuje na lepszy związek niż miała. Choć ją przepraszam za to jak ją potraktowałem,przepraszam ją że chciałem nalega wyjechać z lekarzami bez granic , przepraszam ją że miałem pretensje że powiadomiła moją jedyną rodzinę Lucy i Matthew o mojej stracie pamięci. Teraz już wiem że nic już nie zdziałam. Ja też muszę iść dalej. Jestem na razie w szczęśliwym związku ale mamy już jeden kryzys za sobą. Ale to nic,nigdzie nie jest idealnie. Czy dotarło do mnie informacja o zatruciu profesora Kochańskiego? Tak,tutaj już wszyscy wiedzą co się stało. Nie przepadałem za Kochańskim ale jest mi go bardzo szkoda. O mały włos nie stracił życie,jak się potem okazało za tym stoi psychopatka (Pielęgniarką nie da się jej nazwać) i o czym się jeszcze dowiedziałem? O tych słowach które skierowała do Olgi. "Gdybym miała broń to bym bez wahania zastrzeliła doktor Wieczorek ,a najlepiej w łeb żeby szybko zdechła.A na jej śmierć patrzyłabym z uśmiechem na twarzy"
Wiecie co miałem ochotę zrobić? Znaleźć tą psychopatkę i samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Gdybym ja to słyszał to na pewno by się krew polała . Ja jej zaraz wpakuje kulkę w łeb. Od kogo się o tym dowiedziałem? Od Ani Kochańskiej która niebawem zmienia nazwisko.
-Wiesz Paweł. - zaczęła doktor Kochańska krzyżując ręce na piersi.
-I coś więcej wiadomo o profesorze Kochańskim?
-Mój były mąż nadal leży nie przytomny w szpitalu ale jest jeszcze jedno...lepiej się mocno trzymaj bo możesz wybuchnąć?
-Co takiego? Coś się stało z Olgą? - zapytałem.
-Ta pielęgniarka Antonina nie tylko próbowała zniszczyć Mateusza . Powiedziała też że gdyby miała broń to by zastrzeliła Olgę.
Zamarłem w ś łem jakbym dostał w twarz zamieniła się w wyraźny gniew .
-Co takiego?
Ania skinęła głową , jej ton był ostry i poważny.
-Paweł wiem że to jest dla Ciebie bolesne ale ona powiedziała wyraźnie.. - wypowiedziała te słowa który nigdy nie powinny paść w kierunku Olgi.
Przełknąłem ślinę i opuściłem na chwilę wzrok. Choć związek z Olgą należał do przeszłości ,nie mogłem znieść myśli że ktoś mógłby jej życzyć krzywdy.
jest chore. To ta kobieta powinna dostać kulkę w łeb. Gdzie ona jest?
-Ta cała Antonina? Policja już się nią zajmuje.
-A żeby zdechła.. - odparłem z emocji.
-Paweł rozumiem że jesteś zdenerwowany ale...
-Teraz to ja chcę być sam...
Odszedłem do swojego gabinetu.. Zamknąłem się w sobie. Popłakałem się bo to co usłyszałem totalnie mnie rozwala. Boli mnie w jakim kierunku poszedł ten świat? Czyjaś nienawiść była silniejsza. Przez tą psychopatkę , ktoś mógł stracić ż uratowała nie jednemu dziecku życie .Dzięki niej, nie jedne dziecko może żyć normalnie a ta psychopatka chce jej odstrzelić głowę? Przez tamten czas chciałem być wsparciem dla Olgi,ale wiedziałem że nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Ciekawe czy czasem o mnie myśli , tak jak ja o niej? Pewnie nie. Pewnie już o mnie zapomniała bo ma swoje życie. Czy to prawda że kręciłem się koło ich szpitala? Tak. Ten zakapturzony facet to byłem ja. Szara bluza i kaptur to byłem ja. Ewelina widziała mnie z daleka ale ja się jej nie dałem złapać. Chciałem tylko choć raz zobaczyć Olgę i wiedzieć czy wszystko u niej w porządku. Wiem że nie powinien się interesować ale ja nadal coś do niej czuje. Widziałem zdjęcia z Gali ,na której oni byli .Wyglądała bardzo zjawiskowo ,widać że jest szczęśliwa. Miała cudowne przemówienie. Jestem z niej dumny i zawsze z będę za nią . A teraz pragnę by sprawiedliwość dopadła tą psychopatkę. I to jest dla niej definitywny koniec w medycynie. Miejsce dla psychopatów jest gdzie indziej. Potem przez kilka dni chodziłem chory przez to co się stało w życiu Olgi. Rozmawiałem o tym z Ewą. Sama była w wielkim szoku. Uważa że nikt na to nie zasługuje. A co u mnie się zmieniło? Po tym jak Olga opuściła szpital , udałem się na terapię i jest coraz ę w dobre jutro. Trzymajcie się.
LOVE.
