CYTAT :
Czasem warto skupić się na dobrych wspomnieniach. Przypominają człowiekowi, że szczęście jednak istnieje (...)
-Yvonne Woon
NATALIA :
W naszym szpitalu ostatnio sporo się narobiło. Od normalnego zabieganego tempa życia do napiętej atmosfery. Wszystko przez próbę otrucia profesora Kochańskiego. Dopóki nie został odnaleziony sprawca,każdy drżał o swoje życie. Baliśmy się ,czy nie będziemy następni. Jest mi bardzo szkoda Olgi i Mateusza. Składam ręce do Boga by Mateusz jak najszybciej wrócił do nas, oby jak najszybciej wrócił do zdrowia. Oby znów był w naszych progach. Dobrze że doktor Olesiński i pielęgniarka Leśniewska wzięli sprawy w swoje ręce. Gdyby nie oni,to najprawdopodobniej szpital by go skreślił. Niestety ,niektórzy nasi lekarze zbyt pochopnie podchodzili do oceny. Wydawali wyrok że profesor Kochański rzeczywiście mógł spożywać narkotyki.A z tego co mi wiadomo ( i nie tylko) Mateusz zawsze był przeciwny narkotykom. Zawsze kiedy miał przypadek ,to zawsze padały te same słowa "Nie rozumiem czegoś takiego" . Kto się okazał tym sprawcą? Sama pielęgniarka Antonina Rokowska. Najlepsza kumpela Kingi. Kto by się spodziewał? Z pewnie nikt. Zobaczcie jak psychole potrafią się maskować. Codziennie noszą maskę. Udają normalnych a najczęściej miłych a w środku? Wielka czarna smoła. I pomyśleć że nie raz ,razem z nią siedziałam do jednego stolika podczas przerwy na łyśmy nie jedno słowo ,zawsze wydawała mi się bardzo inteligentna. Mimo że ma naturę plotkary ( tak jak Kinga ,Malanowska czy Ewelina) . Teraz jak o tym pomyślę to strach mnie w gardle zaciska. Jedno jest pewne. Musiała bacznie obserwować każdy ruch Mateusza. Bo skąd wiedziała że nie przepada za narkotykami? Dlaczego chciała go otruć? Bo odrzucił jej miłość. Bo nie chciał z nią widzieć. To jej chora głowa postanowiła wpaść na pomysł by go zniszczyć. Dosypała mu do zioła narkotyk i psychotropy. To stąd te dziwne zachowania. Najpierw skarżył się na silne skurcze brzucha a potem zaczął widzieć świat pozytywnie,zaczął podobno śpiewać.Potem miał zaczepiać ludzi a następnie zaczął patrzeć negatywnie na świat,miał omamy że go FBI ściga. Coś strasznego. Konsekwencją były wymioty i utrata przytomności ,po czym jego serce stanęło. Na szczęście został w porę odratowany. Antonina również nie oszczędziła doktor Olgę Wieczorek . Gdy została ujawniona i złapana to wypowiedziała takie słowa że nóż w kieszeni się otwiera. Ona dobrowolnie i świadomie powiedziała że gdy by miała broń to bez wahania zastrzeliła by Olgę. Czaicie? Jak może się czuć teraz Olga? Bardzo mi jest jej szkoda. Życzę jej i Mateuszowi wszystkiego najlepszego bo na to zasługują.A co się stało kilka dni wcześniej? Nasz żartowniś pacjent ,zażyczył sobie świnki morskiej. Ta cała świnka morska zwiedziła połowę szpitala. Do dziś się mam z tego ubaw. A więc miałam pacjenta o imieniu Krzysiek i bardzo lubił świnki morskie. Przeczytajcie jak to było.
Mój pacjent trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc,ale na szczęście było o wiele lepiej.
-Cześć Krzysiu,jak się czujesz?
-Dzień dobry pani doktor. Czuje się już dobrze.
-Super a co przeglądasz w internecie? -
-A świnki je.
-Nic dziwnego bo nasze ulubione zwierzątka mają wpływ na nasze samopoczucie. A masz w domu świnkę morską?
-Tak ma na imię Fredzio.
-Ładne imię. A pokaż jego zdjęcie?
-Pewnie.
Pokazał zdjęcie swojej świnki ła czarno biała.
-Ale śliczny. Opiekujesz się nim?
-Tak. Zawsze gdy przynoszę mu jedzenie to wydaje zabawne dźwięki.
-Tęsknisz za nim prawda?
-Tak mam gorszy dzień ,on zawsze mnie pociesza.
-Masz fajnego przyjaciela . Jak wiadomo kontakt ze zwierzętami pomaga obniżyć poziom stresu i poprawić nastrój.
-Pani doktor a mogę go mieć tutaj w szpitalu.
surowo ęta nie mogą być u nas w szpitalu.
-Ale dlaczego?
-To jest miejsce dla dzieci,które się leczą.
-No ale Fredzio jest bardzo przyjazny i towarzyski.
-Krzysiu,w szpitalach nie możemy posiadać zwierząt ze względów sanitarnych ale możemy znaleźć sposób żeby jakoś ci pomóc.
-Szkoda..
-Poproś mamę albo tatę by Ci wysłali zdjęcia Fredzia .
-Ale to nie jest to samo.
-Krzysiu , ja też bym chciała żeby Fredzio tu był ale takie są można to nie można.
Próbowałam mojego pacjenta wesprzeć emocjonalnie ale on tęskni za bliskością. Chciałby pogłaskać swoje ulubione zwierzątko ale to nie możliwe. Dopiero po wyjściu ze szpitala będzie mógł wsiąść Fredzia na ręce. Ale niestety mój pacjent zrobił wszystko po swojemu. Poprosił swojego młodszego brata ,żeby ten przyniósł jego Fredzia. Gdyby inspektorzy sanepidu to widzieli to była by wielka katastrofa. Na pewno sanepid sporządził by raport z inspekcji. W szpital by dostał upomnienie ,grzywnę finansową i zalecenia dodatkowych szkoleń.Dlatego całe szczęście że nikogo z sanepidu nie był że zwierzaki dla niektórych pacjentów są ważne ale to jest ma być bezpiecznym miejscem dla wszystkich. Są też dzieciaki które są uczulone na świnki morskie. Tylko jak temu bratu udało się przechwycić tą świnkę morską? Potem sam pacjent zgłosił mi zaginięcie swojej świnki morskiej.
-Pani doktor,Fredzio gdzieś mi uciekł.
-Co? Krzysiek ,nie mów że Fredzio jest w szpitalu? - zmarszczyłam brwi.
-No tak bo brat mi go przyniósł i gdzieś mi uciekł.
Wkurzyłam się. Wyraźnie mówiłam o tym że nie wolno przynosić zwierząt do szpitala. Miałam ochotę mu przyłożyć . Teraz będę musiała wszystkich zawiadomić o uciekającej śwince ,niektórzy pacjenci to same kłopoty. A nie daj Boże jak do dojdzie do sanepidu to leżymy.
MATEUSZ :
Dzisiaj postanowiłem ukarać Malanowską za docinki w kierunku Malanowska zobaczy jak to jest uczucie.
-Pani Dino,poproszę dokumentację Rafała Górala.
-Ok .
Wykorzystałem okazję żeby zrobić jej dokładnie to samo co ona Ewelinie.
-Pani Dino proszę szybciej szukać bo nie mam czasu.
-Panie profesorze co pan sobie wyobraża? Ja nie jestem komputerem.
O jakie wielkie oburzenie a taka była wielka pani przy Ewelinie. Próbowała Ewelinie wejść na głowę ,a teraz to ja jej wejdę na głowę.
-Pani Dino,powiedziałem wyraźnie,proszę o dokumentację Rafała Górala i to szybko bo się spieszę.
Skłamałem. Nigdzie tak naprawdę się nie spieszyłem. Chciałem jej dać nauczkę za takie bezczelne zachowanie. Nie lubię tej kobiety,za to że jest zawistna i żyje plotkami.
-Panie profesorze , nie może pan chwileczkę poczekać?
-Nie,proszę panią.Pani powinna mieć wszystko po układane i wszystko powinno być na swoim miejscu.
Uległa mojej presji i znalazła dokumentacje mojego pacjenta.
-Panie profesorze ,oto dla prezentacja ale swoje burackie zachowanie proszę zachować dla siebie.
-A pani mogła też zachować swoje burackie zachowanie.
-Co pan ma na myśli?
-Wtedy kiedy pani próbowała wejść na głowę pielęgniarce Ewelinie.
-Bezczelny.
Jej mina była bezcenna . Nie lubiła mnie ,a ja nie lubiłem Malanowska zobaczyła co to znaczy dyrygować przed kimś. Po tym momencie dostałem telefon od doktor Maciejewskiej ,poinformowała mnie o uciekającej śwince zwierzęta nie mogą przebywać w szpitalu. To jest twierdzi że mówiła o tym pacjentowi ale się nie posłuchał.Teraz cały szpital ma szukać zwierzaka bo dzieciakowi się zachciało . A zresztą nie mam czasu. Muszę wracać do pacjentów. Jak mi się mieszka z Olgą pod jednym dachem? W porządku. Już nie mogę się doczekać kiedy zostanie moją żoną. Czy zmieniłem zdanie w kwestii zaproszeń na ślub? Nie. Zdecydowałem że nie będzie ani Eweliny ani Zuzy. Nie chcę by psuły atmosferę. Jeszcze muszę z Olgą o tym porozmawiać ale nie wiem czy się zgodzi. Wiem że dziewczynom będzie przykro ale taka jest moja decyzja.
EWELINA :
Malanowska jaka dzisiaj wkurzona siedzi bo profesor Kochański postanowił się zemścić. Za to że próbowała mi wejść na głowę ale się nie udał Dina jest znana z niechęci do innych lekarzy i współpracowników i drobnych złośliwości. Teraz dostała za swoje a taka mądra była. Pycha kroczy przed upadkiem. Wydało się jak zna dokumentację pacjentów. A ode mnie wymagała nie wiadomo co. Przerwa w naszym pokoju ( pielęgniarek) jest u nas raczej relaksująca ale nasza kochana pani Malanowska jak zwykle musiała obdarować nas miłym uś uśmiech to posępna mina. Usiadła z nami przy stole. Skrzyżowała ręce na piersi i wyraźnym grymasem na twarzy.
-Co ci jest Dina? - zapytała Antonina z ciekawości zajadając rybę z puszki.
-Wyglądasz na bardzo wściekłą. - dodała.
Malanowska spojrzała na nią z gniewem.
-To wszystko wina z jednej z nas. Zawsze jej się upiecze . Nawet jak coś zawali ,to znajdzie sposób żeby zwalić winę na kogoś Kochański myśli że ja to jestem ta zła i nie dobra.A ona?
-Ale kogo masz na myśli?
-Ewelinę. Prosiłam Ewelinę żeby znalazła dokumentacje a ona zdążyła nastawić Kochańskiego przeciwko mnie.
-Pani Dino,z całym szacunkiem ale po co pani do tego wraca?
-Bo to wszystko przez Ciebie.
-Nie? To nie moja wina że profesor Kochański pania zaatakował. - broniłam się.
-Jasne. - odparła krótko.
Nie dawałam się prowokować na jej zarzuty odpowiadałam spokojnym tonem.
-Dina ale wierz że profesor Kochański taki jest. - wtrąciła się Dorota ,moja najlepsza koleżanka z grona pielęgniarek.
-Tak wiem. Ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie.
W głębi duszy się cieszyłam. Kochański wywarł na nią presję.Jak dla mnie zemsta idealna.
Malanowska stała ze stołu i stawiła czajnik.
-Zrobię sobie melisę żeby nie zwariować.
Nagle Milena ( pielęgniarka ) informuje nas o jakieś śwince morskiej.
problem .
-Co się niby stało Milena? - zareagowała Malanowska. A my wszystkie patrzyłyśmy na nią.
-Świnka morska wymknęła się pacjentowi doktor Maciejewskiej.
-Co? - odparłyśmy chórem.
-Żartujesz? Jeszcze tego brakuje żebym miała szuka jakiegoś sierściucha .
-Nie,nie żartuje. Musimy bacznie obserwować cały oddział i gabinety.
No to ładnie. Ktoś z naszych pacjentów wpadł na pomysł by przynieść świnkę morską. Jak to dojdzie to Kamili albo do dyrektora to będzie nie ciekawie. A dzisiaj Kamila ma zły dzień.Bez kija nie podchodź. Pewnie będzie krzyczeć.
-Nie no teraz jest zamieszanie. I po się najadłam - marudziła Asia pod nosem.
-No co dziewczyny,zbieramy się poszukać tej świnki morskiej.- odparłam stając ze stołu.
Mamy na dzisiaj wezwanie by znaleźć zagubioną świnkę morską. Mamy się kręcić po różnych salach i gabinetach bo możliwe że tam uciekł szukałam razem z Asią ale szczerze? Nie lubię świnek morskich.
ASIA :
Ktoś z małych pacjentów przyniósł świnkę morską. U nas w szpitalu jest to można przynosić zwierząt do szpitala. Mało tego ktoś musiał ją wypuścić albo komuś uciekła. Gdzieś się błąka po szpitalu. Trzeba ją złapać i oddać właścicielowi z powrotem... Przyznam szczerze że świnki morskie są słodkie. Nie wiem dlaczego Ewelina ich nie lubi. Dziwne. Przecież one są takie słodkie.
-Dlaczego nie lubisz świnek morskich?
-Nigdy nie lubiłam tych stworzeń,zawsze tylko same problemy.
Podeszłam do Eweliny z drugiej strony korytarza i spojrzałam na nią z zaskoczeniem.
-No co ty nie powiesz? Jak można nie lubić świnek morskich? Przecież są takie słodkie. Małe,futrzane,takie urocze . Słodycz.
Ewelina wzruszyła ramionami jakby moje zdanie ją nie obchodziło.
-No właśnie dlatego.Są za głośne a do tego gryzą. Miałam taką jedną ,jak byłam dzieckiem i to było piekł jak tylko hałas i bałagan .Od tamtej pory zero świnek morskich.
-Ewelina ale co ty opowiadasz? Świnki morskie nie są agresywne ,są takie spokojne . Może tamta była wyjątkiem?
-Jasne. Może ty lubisz świnki morskie a ja po prostu nie cierpię a tak poza tym ta świnka morska nie powinna być na naszym oddziale. Teraz to tylko problemy mamy.
Spojrzałam na nią z jasnym rozczarowaniem.
-A ja myślałam że masz więcej emaptii.
-Może i masz rację ale to nie znaczy że mam się uganiać za tym futrzakiem ,zamiast wypić kawę w spokoju.
Potrząsnęłam głową i powiedziałam swoje.
-Wiesz co? Myślę że to nie problem świnki morskiej tylko Twój. Mam na myśli Twoje podejście.
-Dobra koniec debaty ,szukajmy tej świnki morskiej bo jeszcze trochę to sama Kamila zacznie jej szukać.
-Ok
Lubię Ewelinę,mamy nie jedną przegadaną razem rodzinę,też czasem wychodzimy razem na miasto albo na kawę. Ale nie zgadzam się z nią. Świnki morskie to cudowne stworzonka. Myślę że Ewelinie nie chciało się opiekować i dlatego tak mówi.
-Świnko,świnko gdzie jesteś. - wołałam ją.
W końcu ją znaleźliśmy a mianowicie to Dorota ją znalazła w windzie.
-Mam ją. - zawołała z windy Dorota.
Biedna świnka poleciała do windy.
-Uff w końcu - odparła Ewelina.
Podeszłyśmy do uradowanej Doroty która znalazła tą świnkę morską.
-Była w cała wystraszona. Poszukiwanie świnki morskiej zakończone pozytywnie. Potem dostarczyłyśmy ją z powrotem do doktor Natalii Maciejewskiej.
OLGA :
Zwierzyłam się swojej przyjaciółce Dominice ( doktor Lesing) o tym że nasza słynna księgowa nie udaje mi ąż szpieguje moje social media.
-Dominika mówię Ci że ta cała Zuza nie daje mi spokoju.
-Zuza? Ta księgowa? Co znowu wymyśliła?Coś ci powiedziała?
-Nie w pracy jest wszystko ok,mijamy się,porozmawiamy ale zauważyłam że szpieguje moje social kto ogląda Twoje stories prawda? i nagle wyskakuje - ła ta Zuzanna gdzieś z ciemności swojej i zaczęła się ujawniać. - powiedziałam ironicznie.
-Co? To łobuziara . Ale co ona chce tam znaleźć ? Twoje selfie w pracy?
Pokręciłam głową na bok ze śmiechu
-Wiesz..jestem obserwowana przez nią ze względu na Mateusza. Próbuje być z nami na bieżąco.
-Wiesz. Nadal rozpacza że to ty jesteś ukochaną a nie dlatego.
-Tak , wiem o łam ci jak podczas naszych zaręczynach strasznie rozpaczała.
-Ale ty się tym nie przejmuj. Mateusz już dawno pokazał która z was jest jego.
-Masz rację.Ale wiesz o co mi bardziej chodziło? Chodziło mi oto gdy tylko przyszliśmy do tego szpitala to ona zaczęła się ujawniać.
Znowu zacytowałam .
-Wyszła ta Zuzanna gdzieś z ciemności swojej i zaczęła się ujawniać .
-To waszym przyjściem do szpitala,siedziała cicho.
-No ja już się przyzwyczaiłam że mam fankę. Niech sobie mnie szpieguje jak to jej sprawia radość.
-Jak wolisz,ale pamiętaj ty masz przewagę Mateusz już dawno wybrał a Zuzka może sobie scrollować ile chce.
-To co przeanalizujemy jeszcze te wyniki? - zaproponowałam.
-Ok jasne. - zgodziła się Dominika.
Zuza bardzo systematycznie wchodzi na moje relacje jak na facebooku i na instagramie. Lajkuje prawie moje udostępnione posty i zdjęcia. Zauważyłam że udostępniła też taką samą piosenkę. Chyba zaczyna mnie małpować. Może dzisiaj do niej napiszę "Co u niej słychać" Niech się dziewczyna tak nie męczy szpiegowaniem mnie. (żart) . Podobno po szpitala biega świnka morska? Komuś uciekł wiem,nie zauważyłam jej.
NATALIA :
No w końcu ta świnka morska się odnalazła. Już się martwiłam ale niestety Kamila już się o wszystkim dowiedziała. Była na mnie wściekła.
-Pani doktor co to ma być ? Wie pani że przeprowadzanie zwierząt do szpitala jest surowo zabronione?
-Pani Kamilo ,przepraszam bardzo ale mówiłam pacjentowi o tym. Krzyś się mnie nie posłuchał i prawdopodobnie młodsze rodzeństwo przyniosło tego Fredzia.
-Ale sanepid byłby tutaj za chwilę ,gdyby się o tym tylko dowiedzieli.
-Wiem pani Kamilo to nie było zamierzone ani świadome z mojej się tylko dowiedziałam że zwierzę uciekło natychmiast podjęłam działania.
-Pani Natalio, nieświadomie to nie jest wymówka . Pani jako lekarz powinna to bardziej kontrolować co się dzieje wokół pacjentów .Powinna pani wiedzieć co się dzieje na oddziale.
-Krzysiu bardzo się przywiązał do swojego futrzaka i chciał ją mieć przy mówiłam o tym że nie wolno mieć w szpitalu przy sobie zwierzą i powiadomiłam już rodziców o tym zdarzeniu
-To mogło się skończyć skandalem. Wyobraża to sobie pani co by było gdy sanepid widział biegającą świnkę morską? Może się skończyć na raporcie z tej sytuacji i konsekwencjach dla całego oddziału.
-Rozumiem pani Kamilo. Podejmę wszelkie kroki żeby ta sytuacja już nigdy więcej nie miała miejsca.
-Liczę na to pani doktor. Proszę przygotować raport z tego incydentu i dostarczyć mi do końca dnia .Jeśli jeszcze raz to się powtórzy to niestety dalsze konsekwencje będą negatywne.
-Oczywiście. Jeszcze raz przepraszam pani ordynator .Zrobię wszystko żeby odbudować zaufanie.
-I na to liczę. Proszę już wrócić do pracy i mieć na uwadze cały oddział .
Kamila miała dzisiaj okropny humor. Zna mnie,trochę przesadziła tymi słowami. To nie jest moja wina że pacjent się mnie nie posłuchał.Swoją drogą nie jestem w stanie być wszech obecna wszędzie. Byłam wściekła na Krzysia,trochę na niego marudziłam. Weszłam do sali i go ochrzaniłam.
-Krzysiek zdajesz sobie z tego sprawę co zrobiłeś?
Nic się nie odezwał więc kontynuowałam dalej.
-Dlaczego kazałeś przynieść świnkę morską do szpitala? Mówiłam Ci że nie wolno przynosić zwierząt.
-Ale Fredzio był smutny beze mnie,tęsknił za mną a ja nie chciałem być sam.
-Rozumiem że Fredzio jest dla Ciebie bardzo ważny ale do jasnej cholery mogliśmy mieć przez Ciebie kłopoty! Czy wiesz że świnka morska może przenosić zarazki ,które mogłyby zaszkodzić innym pacjentom?
-Nie wiedziałem. Przepraszam.
-A poza tym kto ci przyniósł Fredzia?
-Mój młodszy brat.
-Krzysiu ,takich rzeczy się nie dawno pani ordynator na mnie krzyczała za to że cię nie dopilnowałam a jakby już sanepid był to już problem wielki.
-Przepraszam.
-Dobrze Krzysiu Twoi rodzice niech zabiorą go do domu jak najszybciej a ty wypoczywaj. Nie powiem ,zawiodłeś mnie.
Fredzio został już złapany teraz tylko czekamy na rodziców którzy zabiorą zwierzę do łam swojego młodego pacjenta o konsekwencjach . Nie powiem zepsuł mi dzień bo potem wszystko dotarło do Kamili. A Kamila potrafi być złośliwa.
Ciąg dalszy nastąpi...(Wracamy do przyszłości)
CYTAT :
Czasem warto skupić się na dobrych wspomnieniach. Przypominają człowiekowi, że szczęście jednak istnieje (...)
-Yvonne Woon
NATALIA :
W naszym szpitalu ostatnio sporo się narobiło. Od normalnego zabieganego tempa życia do napiętej atmosfery. Wszystko przez próbę otrucia profesora Kochańskiego. Dopóki nie został odnaleziony sprawca,każdy drżał o swoje życie. Baliśmy się ,czy nie będziemy następni. Jest mi bardzo szkoda Olgi i Mateusza. Składam ręce do Boga by Mateusz jak najszybciej wrócił do nas, oby jak najszybciej wrócił do zdrowia. Oby znów był w naszych progach. Dobrze że doktor Olesiński i pielęgniarka Leśniewska wzięli sprawy w swoje ręce. Gdyby nie oni,to najprawdopodobniej szpital by go skreślił. Niestety ,niektórzy nasi lekarze zbyt pochopnie podchodzili do oceny. Wydawali wyrok że profesor Kochański rzeczywiście mógł spożywać narkotyki.A z tego co mi wiadomo ( i nie tylko) Mateusz zawsze był przeciwny narkotykom. Zawsze kiedy miał przypadek ,to zawsze padały te same słowa "Nie rozumiem czegoś takiego" . Kto się okazał tym sprawcą? Sama pielęgniarka Antonina Rokowska. Najlepsza kumpela Kingi. Kto by się spodziewał? Z pewnie nikt. Zobaczcie jak psychole potrafią się maskować. Codziennie noszą maskę. Udają normalnych a najczęściej miłych a w środku? Wielka czarna smoła. I pomyśleć że nie raz ,razem z nią siedziałam do jednego stolika podczas przerwy na łyśmy nie jedno słowo ,zawsze wydawała mi się bardzo inteligentna. Mimo że ma naturę plotkary ( tak jak Kinga ,Malanowska czy Ewelina) . Teraz jak o tym pomyślę to strach mnie w gardle zaciska. Jedno jest pewne. Musiała bacznie obserwować każdy ruch Mateusza. Bo skąd wiedziała że nie przepada za narkotykami? Dlaczego chciała go otruć? Bo odrzucił jej miłość. Bo nie chciał z nią widzieć. To jej chora głowa postanowiła wpaść na pomysł by go zniszczyć. Dosypała mu do zioła narkotyk i psychotropy. To stąd te dziwne zachowania. Najpierw skarżył się na silne skurcze brzucha a potem zaczął widzieć świat pozytywnie,zaczął podobno śpiewać.Potem miał zaczepiać ludzi a następnie zaczął patrzeć negatywnie na świat,miał omamy że go FBI ściga. Coś strasznego. Konsekwencją były wymioty i utrata przytomności ,po czym jego serce stanęło. Na szczęście został w porę odratowany. Antonina również nie oszczędziła doktor Olgę Wieczorek . Gdy została ujawniona i złapana to wypowiedziała takie słowa że nóż w kieszeni się otwiera. Ona dobrowolnie i świadomie powiedziała że gdy by miała broń to bez wahania zastrzeliła by Olgę. Czaicie? Jak może się czuć teraz Olga? Bardzo mi jest jej szkoda. Życzę jej i Mateuszowi wszystkiego najlepszego bo na to zasługują.A co się stało kilka dni wcześniej? Nasz żartowniś pacjent ,zażyczył sobie świnki morskiej. Ta cała świnka morska zwiedziła połowę szpitala. Do dziś się mam z tego ubaw. A więc miałam pacjenta o imieniu Krzysiek i bardzo lubił świnki morskie. Przeczytajcie jak to było.
Mój pacjent trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc,ale na szczęście było o wiele lepiej.
-Cześć Krzysiu,jak się czujesz?
-Dzień dobry pani doktor. Czuje się już dobrze.
-Super a co przeglądasz w internecie? -
-A świnki je.
-Nic dziwnego bo nasze ulubione zwierzątka mają wpływ na nasze samopoczucie. A masz w domu świnkę morską?
-Tak ma na imię Fredzio.
-Ładne imię. A pokaż jego zdjęcie?
-Pewnie.
Pokazał zdjęcie swojej świnki ła czarno biała.
-Ale śliczny. Opiekujesz się nim?
-Tak. Zawsze gdy przynoszę mu jedzenie to wydaje zabawne dźwięki.
-Tęsknisz za nim prawda?
-Tak mam gorszy dzień ,on zawsze mnie pociesza.
-Masz fajnego przyjaciela . Jak wiadomo kontakt ze zwierzętami pomaga obniżyć poziom stresu i poprawić nastrój.
-Pani doktor a mogę go mieć tutaj w szpitalu.
surowo ęta nie mogą być u nas w szpitalu.
-Ale dlaczego?
-To jest miejsce dla dzieci,które się leczą.
-No ale Fredzio jest bardzo przyjazny i towarzyski.
-Krzysiu,w szpitalach nie możemy posiadać zwierząt ze względów sanitarnych ale możemy znaleźć sposób żeby jakoś ci pomóc.
-Szkoda..
-Poproś mamę albo tatę by Ci wysłali zdjęcia Fredzia .
-Ale to nie jest to samo.
-Krzysiu , ja też bym chciała żeby Fredzio tu był ale takie są można to nie można.
Próbowałam mojego pacjenta wesprzeć emocjonalnie ale on tęskni za bliskością. Chciałby pogłaskać swoje ulubione zwierzątko ale to nie możliwe. Dopiero po wyjściu ze szpitala będzie mógł wsiąść Fredzia na ręce. Ale niestety mój pacjent zrobił wszystko po swojemu. Poprosił swojego młodszego brata ,żeby ten przyniósł jego Fredzia. Gdyby inspektorzy sanepidu to widzieli to była by wielka katastrofa. Na pewno sanepid sporządził by raport z inspekcji. W szpital by dostał upomnienie ,grzywnę finansową i zalecenia dodatkowych szkoleń.Dlatego całe szczęście że nikogo z sanepidu nie był że zwierzaki dla niektórych pacjentów są ważne ale to jest ma być bezpiecznym miejscem dla wszystkich. Są też dzieciaki które są uczulone na świnki morskie. Tylko jak temu bratu udało się przechwycić tą świnkę morską? Potem sam pacjent zgłosił mi zaginięcie swojej świnki morskiej.
-Pani doktor,Fredzio gdzieś mi uciekł.
-Co? Krzysiek ,nie mów że Fredzio jest w szpitalu? - zmarszczyłam brwi.
-No tak bo brat mi go przyniósł i gdzieś mi uciekł.
Wkurzyłam się. Wyraźnie mówiłam o tym że nie wolno przynosić zwierząt do szpitala. Miałam ochotę mu przyłożyć . Teraz będę musiała wszystkich zawiadomić o uciekającej śwince ,niektórzy pacjenci to same kłopoty. A nie daj Boże jak do dojdzie do sanepidu to leżymy.
MATEUSZ :
Dzisiaj postanowiłem ukarać Malanowską za docinki w kierunku Malanowska zobaczy jak to jest uczucie.
-Pani Dino,poproszę dokumentację Rafała Górala.
-Ok .
Wykorzystałem okazję żeby zrobić jej dokładnie to samo co ona Ewelinie.
-Pani Dino proszę szybciej szukać bo nie mam czasu.
-Panie profesorze co pan sobie wyobraża? Ja nie jestem komputerem.
O jakie wielkie oburzenie a taka była wielka pani przy Ewelinie. Próbowała Ewelinie wejść na głowę ,a teraz to ja jej wejdę na głowę.
-Pani Dino,powiedziałem wyraźnie,proszę o dokumentację Rafała Górala i to szybko bo się spieszę.
Skłamałem. Nigdzie tak naprawdę się nie spieszyłem. Chciałem jej dać nauczkę za takie bezczelne zachowanie. Nie lubię tej kobiety,za to że jest zawistna i żyje plotkami.
-Panie profesorze , nie może pan chwileczkę poczekać?
-Nie,proszę panią.Pani powinna mieć wszystko po układane i wszystko powinno być na swoim miejscu.
Uległa mojej presji i znalazła dokumentacje mojego pacjenta.
-Panie profesorze ,oto dla prezentacja ale swoje burackie zachowanie proszę zachować dla siebie.
-A pani mogła też zachować swoje burackie zachowanie.
-Co pan ma na myśli?
-Wtedy kiedy pani próbowała wejść na głowę pielęgniarce Ewelinie.
-Bezczelny.
Jej mina była bezcenna . Nie lubiła mnie ,a ja nie lubiłem Malanowska zobaczyła co to znaczy dyrygować przed kimś. Po tym momencie dostałem telefon od doktor Maciejewskiej ,poinformowała mnie o uciekającej śwince zwierzęta nie mogą przebywać w szpitalu. To jest twierdzi że mówiła o tym pacjentowi ale się nie posłuchał.Teraz cały szpital ma szukać zwierzaka bo dzieciakowi się zachciało . A zresztą nie mam czasu. Muszę wracać do pacjentów. Jak mi się mieszka z Olgą pod jednym dachem? W porządku. Już nie mogę się doczekać kiedy zostanie moją żoną. Czy zmieniłem zdanie w kwestii zaproszeń na ślub? Nie. Zdecydowałem że nie będzie ani Eweliny ani Zuzy. Nie chcę by psuły atmosferę. Jeszcze muszę z Olgą o tym porozmawiać ale nie wiem czy się zgodzi. Wiem że dziewczynom będzie przykro ale taka jest moja decyzja.
EWELINA :
Malanowska jaka dzisiaj wkurzona siedzi bo profesor Kochański postanowił się zemścić. Za to że próbowała mi wejść na głowę ale się nie udał Dina jest znana z niechęci do innych lekarzy i współpracowników i drobnych złośliwości. Teraz dostała za swoje a taka mądra była. Pycha kroczy przed upadkiem. Wydało się jak zna dokumentację pacjentów. A ode mnie wymagała nie wiadomo co. Przerwa w naszym pokoju ( pielęgniarek) jest u nas raczej relaksująca ale nasza kochana pani Malanowska jak zwykle musiała obdarować nas miłym uś uśmiech to posępna mina. Usiadła z nami przy stole. Skrzyżowała ręce na piersi i wyraźnym grymasem na twarzy.
-Co ci jest Dina? - zapytała Antonina z ciekawości zajadając rybę z puszki.
-Wyglądasz na bardzo wściekłą. - dodała.
Malanowska spojrzała na nią z gniewem.
-To wszystko wina z jednej z nas. Zawsze jej się upiecze . Nawet jak coś zawali ,to znajdzie sposób żeby zwalić winę na kogoś Kochański myśli że ja to jestem ta zła i nie dobra.A ona?
-Ale kogo masz na myśli?
-Ewelinę. Prosiłam Ewelinę żeby znalazła dokumentacje a ona zdążyła nastawić Kochańskiego przeciwko mnie.
-Pani Dino,z całym szacunkiem ale po co pani do tego wraca?
-Bo to wszystko przez Ciebie.
-Nie? To nie moja wina że profesor Kochański pania zaatakował. - broniłam się.
-Jasne. - odparła krótko.
Nie dawałam się prowokować na jej zarzuty odpowiadałam spokojnym tonem.
-Dina ale wierz że profesor Kochański taki jest. - wtrąciła się Dorota ,moja najlepsza koleżanka z grona pielęgniarek.
-Tak wiem. Ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie.
W głębi duszy się cieszyłam. Kochański wywarł na nią presję.Jak dla mnie zemsta idealna.
Malanowska stała ze stołu i stawiła czajnik.
-Zrobię sobie melisę żeby nie zwariować.
Nagle Milena ( pielęgniarka ) informuje nas o jakieś śwince morskiej.
problem .
-Co się niby stało Milena? - zareagowała Malanowska. A my wszystkie patrzyłyśmy na nią.
-Świnka morska wymknęła się pacjentowi doktor Maciejewskiej.
-Co? - odparłyśmy chórem.
-Żartujesz? Jeszcze tego brakuje żebym miała szuka jakiegoś sierściucha .
-Nie,nie żartuje. Musimy bacznie obserwować cały oddział i gabinety.
No to ładnie. Ktoś z naszych pacjentów wpadł na pomysł by przynieść świnkę morską. Jak to dojdzie to Kamili albo do dyrektora to będzie nie ciekawie. A dzisiaj Kamila ma zły dzień.Bez kija nie podchodź. Pewnie będzie krzyczeć.
-Nie no teraz jest zamieszanie. I po się najadłam - marudziła Asia pod nosem.
-No co dziewczyny,zbieramy się poszukać tej świnki morskiej.- odparłam stając ze stołu.
Mamy na dzisiaj wezwanie by znaleźć zagubioną świnkę morską. Mamy się kręcić po różnych salach i gabinetach bo możliwe że tam uciekł szukałam razem z Asią ale szczerze? Nie lubię świnek morskich.
ASIA :
Ktoś z małych pacjentów przyniósł świnkę morską. U nas w szpitalu jest to można przynosić zwierząt do szpitala. Mało tego ktoś musiał ją wypuścić albo komuś uciekła. Gdzieś się błąka po szpitalu. Trzeba ją złapać i oddać właścicielowi z powrotem... Przyznam szczerze że świnki morskie są słodkie. Nie wiem dlaczego Ewelina ich nie lubi. Dziwne. Przecież one są takie słodkie.
-Dlaczego nie lubisz świnek morskich?
-Nigdy nie lubiłam tych stworzeń,zawsze tylko same problemy.
Podeszłam do Eweliny z drugiej strony korytarza i spojrzałam na nią z zaskoczeniem.
-No co ty nie powiesz? Jak można nie lubić świnek morskich? Przecież są takie słodkie. Małe,futrzane,takie urocze . Słodycz.
Ewelina wzruszyła ramionami jakby moje zdanie ją nie obchodziło.
-No właśnie dlatego.Są za głośne a do tego gryzą. Miałam taką jedną ,jak byłam dzieckiem i to było piekł jak tylko hałas i bałagan .Od tamtej pory zero świnek morskich.
-Ewelina ale co ty opowiadasz? Świnki morskie nie są agresywne ,są takie spokojne . Może tamta była wyjątkiem?
-Jasne. Może ty lubisz świnki morskie a ja po prostu nie cierpię a tak poza tym ta świnka morska nie powinna być na naszym oddziale. Teraz to tylko problemy mamy.
Spojrzałam na nią z jasnym rozczarowaniem.
-A ja myślałam że masz więcej emaptii.
-Może i masz rację ale to nie znaczy że mam się uganiać za tym futrzakiem ,zamiast wypić kawę w spokoju.
Potrząsnęłam głową i powiedziałam swoje.
-Wiesz co? Myślę że to nie problem świnki morskiej tylko Twój. Mam na myśli Twoje podejście.
-Dobra koniec debaty ,szukajmy tej świnki morskiej bo jeszcze trochę to sama Kamila zacznie jej szukać.
-Ok
Lubię Ewelinę,mamy nie jedną przegadaną razem rodzinę,też czasem wychodzimy razem na miasto albo na kawę. Ale nie zgadzam się z nią. Świnki morskie to cudowne stworzonka. Myślę że Ewelinie nie chciało się opiekować i dlatego tak mówi.
-Świnko,świnko gdzie jesteś. - wołałam ją.
W końcu ją znaleźliśmy a mianowicie to Dorota ją znalazła w windzie.
-Mam ją. - zawołała z windy Dorota.
Biedna świnka poleciała do windy.
-Uff w końcu - odparła Ewelina.
Podeszłyśmy do uradowanej Doroty która znalazła tą świnkę morską.
-Była w cała wystraszona. Poszukiwanie świnki morskiej zakończone pozytywnie. Potem dostarczyłyśmy ją z powrotem do doktor Natalii Maciejewskiej.
OLGA :
Zwierzyłam się swojej przyjaciółce Dominice ( doktor Lesing) o tym że nasza słynna księgowa nie udaje mi ąż szpieguje moje social media.
-Dominika mówię Ci że ta cała Zuza nie daje mi spokoju.
-Zuza? Ta księgowa? Co znowu wymyśliła?Coś ci powiedziała?
-Nie w pracy jest wszystko ok,mijamy się,porozmawiamy ale zauważyłam że szpieguje moje social kto ogląda Twoje stories prawda? i nagle wyskakuje - ła ta Zuzanna gdzieś z ciemności swojej i zaczęła się ujawniać. - powiedziałam ironicznie.
-Co? To łobuziara . Ale co ona chce tam znaleźć ? Twoje selfie w pracy?
Pokręciłam głową na bok ze śmiechu
-Wiesz..jestem obserwowana przez nią ze względu na Mateusza. Próbuje być z nami na bieżąco.
-Wiesz. Nadal rozpacza że to ty jesteś ukochaną a nie dlatego.
-Tak , wiem o łam ci jak podczas naszych zaręczynach strasznie rozpaczała.
-Ale ty się tym nie przejmuj. Mateusz już dawno pokazał która z was jest jego.
-Masz rację.Ale wiesz o co mi bardziej chodziło? Chodziło mi oto gdy tylko przyszliśmy do tego szpitala to ona zaczęła się ujawniać.
Znowu zacytowałam .
-Wyszła ta Zuzanna gdzieś z ciemności swojej i zaczęła się ujawniać .
-To waszym przyjściem do szpitala,siedziała cicho.
-No ja już się przyzwyczaiłam że mam fankę. Niech sobie mnie szpieguje jak to jej sprawia radość.
-Jak wolisz,ale pamiętaj ty masz przewagę Mateusz już dawno wybrał a Zuzka może sobie scrollować ile chce.
-To co przeanalizujemy jeszcze te wyniki? - zaproponowałam.
-Ok jasne. - zgodziła się Dominika.
Zuza bardzo systematycznie wchodzi na moje relacje jak na facebooku i na instagramie. Lajkuje prawie moje udostępnione posty i zdjęcia. Zauważyłam że udostępniła też taką samą piosenkę. Chyba zaczyna mnie małpować. Może dzisiaj do niej napiszę "Co u niej słychać" Niech się dziewczyna tak nie męczy szpiegowaniem mnie. (żart) . Podobno po szpitala biega świnka morska? Komuś uciekł wiem,nie zauważyłam jej.
NATALIA :
No w końcu ta świnka morska się odnalazła. Już się martwiłam ale niestety Kamila już się o wszystkim dowiedziała. Była na mnie wściekła.
-Pani doktor co to ma być ? Wie pani że przeprowadzanie zwierząt do szpitala jest surowo zabronione?
-Pani Kamilo ,przepraszam bardzo ale mówiłam pacjentowi o tym. Krzyś się mnie nie posłuchał i prawdopodobnie młodsze rodzeństwo przyniosło tego Fredzia.
-Ale sanepid byłby tutaj za chwilę ,gdyby się o tym tylko dowiedzieli.
-Wiem pani Kamilo to nie było zamierzone ani świadome z mojej się tylko dowiedziałam że zwierzę uciekło natychmiast podjęłam działania.
-Pani Natalio, nieświadomie to nie jest wymówka . Pani jako lekarz powinna to bardziej kontrolować co się dzieje wokół pacjentów .Powinna pani wiedzieć co się dzieje na oddziale.
-Krzysiu bardzo się przywiązał do swojego futrzaka i chciał ją mieć przy mówiłam o tym że nie wolno mieć w szpitalu przy sobie zwierzą i powiadomiłam już rodziców o tym zdarzeniu
-To mogło się skończyć skandalem. Wyobraża to sobie pani co by było gdy sanepid widział biegającą świnkę morską? Może się skończyć na raporcie z tej sytuacji i konsekwencjach dla całego oddziału.
-Rozumiem pani Kamilo. Podejmę wszelkie kroki żeby ta sytuacja już nigdy więcej nie miała miejsca.
-Liczę na to pani doktor. Proszę przygotować raport z tego incydentu i dostarczyć mi do końca dnia .Jeśli jeszcze raz to się powtórzy to niestety dalsze konsekwencje będą negatywne.
-Oczywiście. Jeszcze raz przepraszam pani ordynator .Zrobię wszystko żeby odbudować zaufanie.
-I na to liczę. Proszę już wrócić do pracy i mieć na uwadze cały oddział .
Kamila miała dzisiaj okropny humor. Zna mnie,trochę przesadziła tymi słowami. To nie jest moja wina że pacjent się mnie nie posłuchał.Swoją drogą nie jestem w stanie być wszech obecna wszędzie. Byłam wściekła na Krzysia,trochę na niego marudziłam. Weszłam do sali i go ochrzaniłam.
-Krzysiek zdajesz sobie z tego sprawę co zrobiłeś?
Nic się nie odezwał więc kontynuowałam dalej.
-Dlaczego kazałeś przynieść świnkę morską do szpitala? Mówiłam Ci że nie wolno przynosić zwierząt.
-Ale Fredzio był smutny beze mnie,tęsknił za mną a ja nie chciałem być sam.
-Rozumiem że Fredzio jest dla Ciebie bardzo ważny ale do jasnej cholery mogliśmy mieć przez Ciebie kłopoty! Czy wiesz że świnka morska może przenosić zarazki ,które mogłyby zaszkodzić innym pacjentom?
-Nie wiedziałem. Przepraszam.
-A poza tym kto ci przyniósł Fredzia?
-Mój młodszy brat.
-Krzysiu ,takich rzeczy się nie dawno pani ordynator na mnie krzyczała za to że cię nie dopilnowałam a jakby już sanepid był to już problem wielki.
-Przepraszam.
-Dobrze Krzysiu Twoi rodzice niech zabiorą go do domu jak najszybciej a ty wypoczywaj. Nie powiem ,zawiodłeś mnie.
Fredzio został już złapany teraz tylko czekamy na rodziców którzy zabiorą zwierzę do łam swojego młodego pacjenta o konsekwencjach . Nie powiem zepsuł mi dzień bo potem wszystko dotarło do Kamili. A Kamila potrafi być złośliwa.
Ciąg dalszy nastąpi...(Wracamy do przyszłości)